120124 Inwazja Na Mazury

Dane o misji

Pretorianie mają:
- wampira wersja pierwsza nieprzetestowana
- bezpieczną gildię, nikt nie wie gdzie są i nie podejrzewa ich istnienia

Testy wampira:
- przeprowadzić na Mazurach, potencjalne cele: turyści, min. dwie placówki badawcze SŚ, lokalne gildie

Rekomendacja defilera:
- redukcja mocy placówek SŚ
- wrobienie lokalnej gildii w zniszczenie placówek SŚ
- założenie sojuszu z lokalnymi gildiami, podał namiary na swój kontakt w lokalnym planktonie o nazwie Krwawy Neptun Zmierzchu, pomogą w dowolnej pracy na hasło "Viva la Bella"
- przejęcie kontroli nad placówkami SŚ

Ekwipunek:
- sześć artefaktów magii krwi kontrolujących osobę, której krew zostanie uzyta na artefakcie i która nosi ten artefakt
- zestaw detektorów z urządzeniem kontrolnym (artefakty)
- artefakty permamindlink
- artefakt czyszczący pamięć

Przed wyjazdem:
- informacje o sytuacji politycznej
- informacje o lokalnej grupie ludzi walczących z magami -> organizacja Wyzwolenia Błękitnego Nieba, brak szczególnych symboli rozpoznawczych, po akcji zostawiają manifest, wierzą że zwalczają kosmitów

Kontrola nad wampirem:
- wbudowane posłuszeństwo wobec listy osób
- prioretyzacja ważności rozkazów: Kasia, Doktorek (Tymotheus), Edyta, Klemens

Przejazd na Mazury:
- Kasia prowadzi, Edyta siedzi z przodu, z tyłu Klemens, wampir, Doktor
- jadą oplem astrą, powiększona przestrzeń w środku, wsiadając przez lewe tylne drzwi wsiada się do przewoźnego HQ

Plan:
- dojechać na Mazury
- skontaktować się z KNZ, zlecić im zwiad na placówkach SŚ
- znaleźć ustronne miejsce z dala od SŚ, przetestować wampira na ludziach
- znaleźć jakiegoś maga z planktonu, przetestować wampira
- ustalić plan przejęcia SŚ


Konspekt punktowy:

01. Dojazd na Mazury bez przygód.

02. Auto zaparkowane, do KNZ wysłany sms o treści "Viva la Bella", Kasia i Edyta udają się do smażalni na spotkanie, Klemens i Doktor zostają z wampirem.

03. Na miejscu dwóch magów KNZ - "brudni emo metale" (z bliska można dostrzec że jedno to kobieta). Kasia jest ubrana jako "piękna i wyzywająca emo" (+3 do kontaktów).

04. Metale próbują wyprosić dziewczyny ze smażalni. Edyta używa odrobiny mocy że "wprosić się na zamkniętą imprezą", metale padli na kolana uznając Kasię i Edytę za "podwójną reinkarnację" defilera. Właściciel zaczął wyganiać metalów za żebranie ("Nigdy więcej darmowej ryby!"), ale Kasia go zatrzymała ("Dzięki Ci Panie za uratowanie od Mrocznej Szmaty").

05. Z opowieści dwóch metali wynika że jest ich nadal pięcioro, tak jak przy odejściu deiflera. Hans (ratownik) miał poderwaną młodą czarodziejkę, ale ta zniknęła, a potem pojawiła się ponownie ale nie chciała już mieć nic wspólnego KNZ.

06. Spotkanie w smażalni z pozostałymi członkami, Hans (ratownik), Mateusz od Szmaty (właściciel smażalni, terminus), Emanuel Bóbr (weterynarz, mentalista). Metal to Gaweł, a metalówna to Grażyna (rodzeństwo). Mateusz magią "wiatrów przeczyścił lokal" (magia wiatru). Weterynarz przyniósł kruka, którego zażyczył sobie defiler przy rozstaniu.

07. Emanuel wyjaśnił że po dwuletnim okresie ostrożnej inubacji z kruka może w dowolnym momencie na życzenie wykluć się sukkub ("Dwuletni plan żeby wampir mógł się najeść").

08. Hans wyjaśnił że jest 8 placówek SŚ rozmieszczonych tak, żeby każda widziała dwie sąsiednie. Są to placówki detekcyjne SŚ, nie wiadomo czego szukają. Do 5 osób obsady.

09. Hans poprosił o to żeby zdobyć pewną dziewczynę, jak długo nie będzie to kolidowało z planami Edyta się zgodziła. 17 lat, młoda, ładna, przyjezdna SŚ, jest tu na wakacje, nie pamięta co się stało. Jej rodzice nie mają magii, ale dziewczyna skutecznie udaje że nadal mają magię, rodzice nie wiedzą że stracili moc. Co istotne i interesujące dziewczyna uwolniła się sama, nie wykryli użycia mocy z zewnątrz.

10. Klemens i Doktor zabrali wampira na test na ludziach poza obszarem kontrolowanym przez SŚ i lokalny plankton. Znaleźli francuską parkę turystów. Crystal dostałą rozkaz wytarzania się w błocie i została lekko pocięta żeby udawać ofiarę, ma zwabić parkę, posilić się, nie zabić.

11. Po usłyszeniu Crystal dziewczyna (Marie) przygotowuje się rzucenia zaklęcia, a mężczyzna (Pierre) idzie zobaczyć co się dzieje w krzakach. Crystal atakuje mężczyznę, dziewczyna panikuje, wrzeszczy. Crystal po posileniu była rozkojarzona, po czym skręciłą kark mężczyźnie łąmiąc polecenie. Klemens ubezpieczał dziewczynę. Crystal rzuciła się na dziewczynę, wpiła się. Doktor poczekał aż się odessie po czym sparaliżował wampira (soczewka) i rzucił się sprawdzić czy z dziewczyną wszystko w porządku. Widząc że nic jej nie grozi spróbował reanimować mężczyznę (34 vs 40), ale bezskutecznie.

12. Marie trafia do bagażnika, celem przekazania KNZ do ulojalnienia. Crystal pod częściową kontrolą spożywa ciało Pierre'a. Klemens wyczyścił ślady po walce zarówno fizyczne, jak i magiczne. Zabrali do starej szopy weterynarza. Marie z Pierrem zwiedzali europę, nie anonsując się, ale i nie ukrywając. Nikt nie będzie jej szukał przez jakiś czas. Emanuel dostaje polecenie zainscenizowania pojawienia się Marie gdzieś za granicą, gdzie zniknie.

13. Doktor przesłuchuje Crystal. Zabijając czuła smutek, nie wie czemu zabiła, nie ma przymusu zabijania, chce zabić Doktorka (i tylko jego, bo ją stworzył). Doktorek "wyskrobał wampira" z quark, tak żeby nikt z KNZ nie widział. Po odebraniu mocy wróciła do prawidłowej formy, posłuszna, bez emocji itd. Crystal dostałą zakaz pożywiania się bez polecenia.

14. Główny dowódca stacjonuje w placówce #6, trzyma największy reżim, po drugiej stronie siatki placówek jest placówka #2, gdzie dyscyplina jest najbardziej rozluźniona. Dowódca jest kobieciarzem i często poluje na turystki, "wyrywa je na swojego wielkiego ptaka, 3.4m… rozpiętości skrzydeł". Kasia idzie się opalać topless w rejonie polowania dowódcy, ma za zadanie go poderwać, zdobyć próbkę krwi i zniewolić go pierścieniem od defilera.

15. Wąsiasty, przystojny mag postanowił poderwać Kasię na olejek, dyskusję o Bravo i ciekawą książkę - autorski egzemplarz Ernesa Hemmingway'a "Jądra Ciemności". Mag przedstawił się jako Kapitan Stefan ("-Kapitan? -Kapitan żeglugi morskiej. -Oj żebyś ty był admirałem."). Książka jest oczywiście artefaktem na 26 (kontra obrona Kasi baza-2=4), Kasia dała się zniewolić ("Jednak jestem łatwa" "Ah Kapitanie żeglugi głębokomorskiej.").

16. Kapitan Stefan zabrał Kasię do motelu, Klemens zrobił mu wjazd na imprezę i ogłuszył. Pobrał próbkę krwi i uruchomił pierścień, Doktorek ocucił Kapitana, który zdjął zaklęcie z Kasi. Kasia i Kapitan się ubrali. Kapitan dostał polecenie stawić się w innymi miejscu na spotkanie/przesłuchanie.

17. Placówki pilnują bramy, która znajduje się gdzieś na tym terenie, jest uśpiona, ale może zostać aktywowana. Nie wie czemu tego pilnują, ale parę miesięcy temu przyszedł rozkaz z Warszawy od samego Andrzeja Sowińskiego żeby upewnić się że brama jest nieaktywna. "Kapitan" tak naprawdę nazywa się Stefan Dobrawa-Maus. Zaczęło się omawianie planu na przejęcie placówek.

18. Pierścionek, który Kasia dostała od członka Pretorian jako zabezpieczenie w czarnej godzinie, zaczął się świecić na czerwono i odniosła wrażenie że jest głodny. Kasia nakarmiła pierścionek swoją krwią, co zaowocowało bezpiecznym połączeniem mentalnym z magiem, który wręczył jej ten pierścionek. Przekazał Kasi (a Kasia na mindlinku puściła dalej), po rozmowie z defilerem, że na tym terenie jest brama, która prawidłowo aktywowana uchyli się i pozwali czerpać sporo energii. Jest też rytuał, który pozwala kontrolować stwory, które przejdą przez w pełni otwartą bramę. Istnieje artefakt, który pozwoli kontrolowanie otworzyć tą bramę, alternatywnie można użyć mocnego rytuału magii krwi. Artefakt nie znajduje się w posiadaniu SŚ ani tymbardziej Pretorian, najpewniej jest podzielony na kilka części i składa się na kulę. Brama znajduje się pod jeziorem, m.in. w zasięgu placówki #6. Nie należy rzucać przy niej zaklęć jeśli można tego uniknąć. Crystal dostała dodatkowy zakaz "pływania w jeziorze i jedzenia ryb".

19. W ciągu następnych 3 dni placówka #2 została przejęta w całości i ulojalniona przez Emanuela. Na tym misja się zakończyła, zarząd Pretorian przedyskutuje co dalej i sprawa będzie się toczyć na następnej misji.


Komentarz:

- zostało do przejęcia 7 placówek dla pełnej kontroli obszaru
- "coś nie gra z wampirem". Innymi słowy, Crystal jest posłuszna, ale jest niestabilna i zostało w niej coś z Andromedy
- gracze wątpią w lojalność Krwawego Neptuna Zmierzchu. Są oni posłuszni graczom… ale ich prawdziwa lojalność leży w defilerze.
- już w tej chwili pojawiły się obszary "martwej strefy detekcji" gdzie gracze mogą spokojnie czarować
- jest możliwość kontaktu z prawie-lokalną gildią magów "Smoczy Trójkąt" (ale jest to gildia większa od Pretorian działająca na szerszym obszarze!). Smoczy Trójkąt jest klasyfikowany jako ciemnoszara gildia. Próbowali przekupić kiedyś tych magów SŚ, ale bez powodzenia.
- martwi graczy fakt, że defiler zdobył "jakieś" wpływy w Pretorianach.


Bar mleczny, Doktor, Crystal

Kelnerka podeszła do stolika, przy którym siedziała nietypowa parka. Starszy facet po czterdziestce, który trochę przypominał jej tego gościa od komputerów innych niż „normalne” (Jobs), siedział wyprostowany i wpatrywał się zawzięcie w notes. Obok znajdowała się młodziutka dziewczyna ubrana dość dziwnie jak na nastolatkę. Długie, czarne włosy opadały jej na ramiona i częściowo zasłaniały tępe, nieobecne spojrzenie pięknych oczu. Coś kryło się za tym spojrzeniem - smutek przykryty obojętnością.

- Stary zwyrol i siksa-narkomanka – oceniła w myślach na pierwszy rzut oka kelnerka. Sama była zbuntowaną „emo-nastką” w białym fartuszku i ewidentnie kontrastującym makijażu okraszonym kilkoma parami srebrnych kolczyków sterczących tu i ówdzie. – Ja to mam szczęście do czubów. Że też mnie matka wysłała na takie hu*owe wakacje…

- Dzień dobry państwu, coś podać? – zapytała uśmiechając się promiennie.
- Guten Morgen – odezwał się doktor. – Dla mnie kawa parzona z cukrem, a dla tego… mmkhm… tej młodej damy kanapkę z tuńczykiem i kufel piwa bitte.
- …Eeee, a dowodzik jest? – Zapytała zmieszana dziewczyna patrząc na Crystal, która biła aurą niepełnoletności.
- A czy wyglądam na małolata? – Oburzył się doktor.
- Pan nie, ale pana towarzyszka… - próbowała wyjść z opresji kelnerka i w myślach wyzywała matkę od sukincórki, obrażając nieświadomie swoją Bogu ducha winną babcię. Kilku lokalnych obwiesiów łypnęło na Tymotheusa spode łba.
- No tak… - zamyślił się doktor wpatrując się w nieobecne spojrzenie Crystal. – Mogłem tu dodać kilka latek. No nic, naprawimy to po powrocie. Samą kanapkę dla niej w takim razie bitte.
- Już się robi – dziewczyna zadowolona, że może skończyć już tą dziwaczną konwersację oddaliła się szybko w stronę kuchni.

Chwilę później doktor popijał już wolno kawę.

- Będziesz jeść tylko to, co ci powiem i kiedy ci powiem. Czy to jest jasne?
- Tak – odparł wampir nie odrywając wzroku od stołu. Obok leżała nietknięta kanapka.
- Zjedz kanapkę – dziewczyna niechętnie zaczęła żuć chleb.
- Nie będziesz zabijać, ani nawet atakować bez rozkazu.
- …
- Będziesz posłuszna?
- Tak.
- Nigdy nie podniesiesz ręki na swojego przełożonego. Mnie w szczególności.
- …
- Potwierdź!
- Będę posłuszna.
- Będziesz się słuchała każdego naszego rozkazu, nieważne jak absurdalny by się wydawał.
- …
- Będziesz potwierdzać zrozumienie każdego rozkazu.
- Zrozumiałam.
- Eno, kolego – odezwał się jeden z obwiesi. – Odczep ty się od tej małej.
- Przepraszam bardzo, ale to nie pańska sprawa – odparł grzecznie doktor. – I nie przypominam sobie, pan wybaczy, żebyśmy byli kolegami. Może zna mnie pan z wykładów na akademii medycznej w Krakowie? Nie pamiętam wszystkich studentów…
- Słyszałeś go, Mieciu? – wyszczerzył się szczerbacie towarzysz Miecia. Sam Miecio zarechotał ukazując równie bogate uzębienie. Kilku innych lokalnych obijmordów ciekawie łypnęło w ich stronę. – Profesorek, psia jego mać, sobie kpi!
- Prawda, Zbysiu – rzekł Mieciu. – Pyskuje gorzej niż moja stara.

Wstali od stolika, podeszli dziarsko do doktora Tymotheusa z dumnego rodu Blakenbauerów, Lifeshapera, pioniera współczesnej chirurgii, farmakologii i genetyki, w towarzystwie zabójczej broni – krwiożerczej wampirzycy żującej akuratnie zamiast ludzkich wnętrzności kanapkę z tuńczykiem – bezceremonialnie przywalili mu w ryj i wywlekli przez stół na podłogę.

- Nie chcą mnie zabić, nie chcą mnie zabić! – krzyczał w myślach doktor. Następną myśl puścił przez mindlink – Klemens, przyjdź do baru koło biblioteki, szybko!

Doktor zarobił kilka kopniaków w brzuch. Chociaż robił co mógł, to nie był w stanie się podnieść, a co dopiero rzucić zaklęcie.

- Będę za trzy minuty! – krzyknął Klemens w umyśle Blakenbauera.
- Crystal, pomocy! – Dziewczyna nieprzerwanie żuła kanapkę. – Masz mi pomóc, to rozkaz!
- Zrozumiałam – odparła wampirzyca, ale nie ruszyła się nawet o cal.
- Patrz Zbysiu, chce nas poszczuć małolatą. Ja cię nauczę tak sobie z nas kpić!
- Nie chcą mnie zabić, nie chcą mnie zabić – mówił już na głos doktor.
- Takiś tego pewien?! – Zapytał Mieciu i wyciągnął zza pazuchy podręczny kozik. – Może poszerzymy ci uśmieszek, kolego?
- NIE CHCĄ MNIE ZABIĆ… nie CHCĄ MNIE ZABIĆ… chcą mnie zabić…

Dwie minuty później do baru wbiegł Klemens rozbijając w impecie szklane drzwi. Brudne szkarłatem, kryształowe kawałki rozsypały się po podłodze. Widok nie był przyjemny. Słabszy psychicznie człowiek straciłby przytomność a na pewno zwymiotował.

Po całym barze walały się kawałki ciał. Oderwane lub zmiażdżone głowy patrzyły jeszcze gasnącymi iskrami świadomości, nie mogąc uwierzyć, że już nie żyją. Wnętrzności rozciągały się po stolikach i podłodze niczym makabryczne serpentyny. Czuć było śmiercią i uryną.

W kącie przy stoliku siedziała wampirzyca. Kończyła jeść kanapkę. Była obojętna na wszystko co ją otaczało, chociaż baczny obserwator mógłby zanotować wąski strumyk śliny cieknący jej z kącika ust.

Klemens jednak tego nie zauważył. Przypatrywał się oszołomiony stojącej na środku postaci doktora - dyszącej, w poszarpanym ubraniu i przesiąkniętej krwią na zewnątrz i od środka. Blakenbauer wypluł na ziemię coś, co przypominało ochłap mięsa pogryziony przez dużego psa.

Zza baru wyskoczyła kelnerka i rzuciła się w kierunku drzwi szaleńczym biegiem. Klemens przechwycił ją zwinnie i zasłaniając usta unieruchomił. Będzie trzeba wyczyścić jej pamięć, ale póki co miał inne zmartwienie. Zauważył tylko, że dziewczyna, mimo iż nosi srebrną biżuterię, nie ma poparzeń. Nim jednak zdążył coś powiedzieć doktor doskoczył błyskawicznie do wampirzycy i chwytając ją za krtań przydusił do ściany. Crystal wisiała kilkanaście centymetrów nad ziemią. Jej spojrzenie ciągle pozostawało obojętne tak jakby oglądała przedstawienie, którego nie była aktorem.

- Dlaczego nie wypełniłaś rozkazu?! – warknął doktor.
- Nie zdążyłam - stwierdziła spokojnie.
- Jak to nie zdążyłaś!! – wściekł się Tymotheus.
- Wykonywałam poprzedni rozkaz – odparła głosem wypranym z emocji.
- Jaki rozkaz??
- „Zjedz kanapkę”…

Po przeciwnej stronie ulicy Emanuel kończył jeść gofra i wytrzepując okruszki oddalił się w kierunku swojej kliniki.


Z myśli Klemensa po akcji w barze

Wiele rzeczy już w życiu widziałem, kilka podobnych nawet zrobiłem, ale… po co? Jaki to miało mieć sens? To było zwyczajnie głupie, po co się tak wyżywać na tych ludziach? I jeszcze gryźć, wiadomo co od takiego człowieka można złapać za zarazę?

Trzeba będzie to jakoś zamaskować, a przy obecności stacji SŚ nie możemy użyć za dużo magii. Chyba czeka ich pożar, może jest tu coś co mogłoby wybuchnąć? Kelnerce trzeba będzie zmodyfikować pamięć, niech będzie jakiś "świadek". Na ludzi powinno to wystarczyć, a magowie nie powinni się temu zbytnio przyglądać jeśli ludzie nie znajdą niczego podejrzanego.

Eh… a miałem pilnować tylko jednego potwora.


Z rozmowy kultystów, Emmanuela i Mateusza

- Mateuszu, kim one są?
- Gaweł i Grażyna przysięgają, że jest to inkarnacja Tormentoriusa.
- A co Ty o tym myślisz?
- Nie te szkoły magiczne. Tormentorius był magiem krwi… I gdyby się tylko tu pojawił, alarmy Srebrnej Świecy roświetliły by się na czerwono.
- Na pewno jednak są powiązane z Tormentoriusem. Żywy nie przekazałby tego hasła pod przymusem.
- Nekromancja?
- Nie w wypadku maga krwi. Zwłaszcza tego.
- Ty wiesz lepiej. Co zatem robimy?
- Skonsultuję się…
<Przybyli tu magowie współpracują z Tormentoriusem. Rozwiążą problem Srebrnej Świecy. Okażcie im bezwzględne posłuszeństwo.>
- Oczywiście, będzie jak każesz.
- Emmanuelu?
- Dowodzenie się odezwało. Mamy swoje rozkazy.


Z myśli istoty nazywanej Crystal, bezpośrednio przed zabiciem Pierre'a

Zadanie zosta…

Śmiech. Dzieci biegające na polance. Dwie dziewczynki. Jedna matka. Czerwone niebo. Krwawe zaćmienie. Rodzice niezdolni do czarowania. Siostra, która zniknęła.
Diakon.
Andromeda Diakon. Ja.

Jestem… Rozkazy… Nie pozwolę! Zabiję! Żeby jemu tego nie zrobili!

Walcz, Andromedo Diakon. Jeszcze nie czas, ale już niedługo się zemścisz.


Z myśli szeregowego członka Srebrnej Świecy przypisanego do jednej z placówek

Ogólnie to lubię Mazury. Takie… proste, ludzkie przyjemności. Na szczęście nasz dowódca nie jest taki drobiazgowy jak ten z szóstki. A i turyści sympatyczni - spotkałem dwóch przemiłych francuskich magów (prosili, bym nikomu o nich nie mówił, więc nie mówiłem), a i ludzie są ciekawi. Nigdy bym nie pomyślał, że będę miał zajmującą konwersację o poezji z czterdziestokilku letnim fotografem. Doprawdy…
Mam nadzieję, że nie odwołają mnie szybko z tego posterunku. Będę miał okazję skończyć swoje badania ludzistyczne, napisać papier i coś z tego będzie. Może jakaś spokojna posadka..? Na przykład tu…
Kto by to pomyślał, że się do lokalnych ludzi przywiążę?


Z zapisków Szczepana Kurzaka w bazie Pretorian

…wykradłem jeden z tych pierścieni magii krwi. Jeżeli nasi agenci opierają większość swego planu o te pierścienie to może warto wiedzieć, co one naprawdę robią. Niestety, podstawowe badania katalityczne jedynie potwierdziły, że magia krwi niechętnie współpracuje z katalizą. Wiem jednak o sposobie zmuszenia magii krwi do współpracy z katalizą poprzez użycie magii sympatycznej. Problem polega na tym, że to teoria. Z magii sympatycznej zostały nam same rytuały, jakkolwiek ironicznie to nie brzmi (magia hermetyczna - goetia - opiera się o struktury i złożone, sztywne konstrukcje, a magia sympatyczna to po prostu magia podobieństw pomiędzy obiektami, ich celami i pryzmatami)
Próby użycia rytuałów sympatycznych spowodują bardzo wysokie echo magiczne. Nie jest to wskazane w aktualnym klimacie politycznym wspierania lokalnego, wypaczonego przez magię psychopaty, znanego jako ekspert oraz nowo przybyłego defilera, któremu naprawdę Pretorianie nie powinni tak ufać.
Muszę jednak szybko coś wymyślić, bo jestem to winny pięknej Kasi.


Z przemyśleń wysokiego oficera Pretorian

Sytuacja jest bardzo niebezpieczna. Eksperyment z Crystal już się zwrócił w kryształach Quark, a bezcenne know-how, które otrzymaliśmy zapewnia, że następne wampiry będą dużo skuteczniejsze i mniej niestabilne. Defiler, zwący się Tormentiusem, był bardzo pomocny. Nie jest świadomy tego, że nie jest nam już potrzebny - potrzebujemy jakiegoś maga krwi, niekoniecznie tego. Na razie jednak okazuje nam absolutną lojalność i jak długo to się nie zmieni, nie czeka go nic złego.
Nasi agenci znajdują się w tej chwili w pobliżu tajemniczej bramy. Zgodnie z raportami, Tormentius może na jej temat wiedzieć dużo więcej, ale wolę, by nasz własny zespół ekspertów dowiedział się, o co tak naprawdę chodzi. Jedno jest pewne. Podbój ośmiu placówek Srebrnej Świecy to będzie ogromny sukces. Pojawienie się gildii Smoczy Trójkąt daje nam kolejne możliwości - wejdziemy z nimi w sojusz jako Srebrna Świeca, jako lokalna gildia (choćby Neptun), jako Pretorianie lub wykorzystamy Srebrną Świecę do walki przeciwko nim. To umożliwia nam przykładowo porwanie wszystkich magów Srebrnej Świecy, co zapewniłoby nam ogromny zapas magów. No i należy pozostawić ślady wskazujące na Smoczy Trójkąt.
To decyzja, którą musi podjąć dowództwo.
W wypadku porażki nasi agenci po prostu zginą. Będzie ich szkoda, ale nie ważne, jak bardzo źle by się nie działo, nie jest to nasz teren, nic z tego nas nie dotknie, a Pretorian nie da się przesłuchać nawet nekromancją.
Ogólnie, bardzo interesująca sytuacja.


Z myśli Edyty Bankierz

Jeśli choć jedna rzecz pójdzie nie tak, jak trzeba, będziemy prawdziwie FUBAR.
Jest tu tyle niepokojących rzeczy, że nie wiem, od czego zacząć.
Po pierwsze, dlaczego ten mag krwi nie powiedział od razu o tej bramie? Jego ludzie zachowywali się, jakby to nie miała być dla niego żadna nowość. Co chciał osiągnąć, ukrywając ten fakt na początku? W jaką grę on gra?
Po drugie, jak i czemu tamta czarodziejka wyrwała się spod mocy uwarunkowania?
Po trzecie, czym tak naprawdę jest ten kruk w klatce..? Być może jest to sukkub, być może nie, ale nie mam ochoty przekonywać się empirycznie.
Nie ufam temu defilerowi. Nie chcę ulojalniać wobec niego więcej magów niż jest to absolutnie konieczne. Jeśli mają być ulojalnieni, to wobec Pretorian, nie jakiegoś defilera, który jest lojalny głównie wobec siebie i swojego celu.
Po czwarte, Crystal nie do końca działa tak, jak powinna. Wykazuje ślady osobowości, zwłaszcza w chwilach, kiedy jest naładowana. Przynajmniej raz złamała już bezpośredni rozkaz. Zebrane dane zostały już przekazane dowództwu, najchętniej zniszczyłabym ową Crystal. Quark i tak mamy dosć na tą akcję.
Ach, tak, w dodatku magowie Neptuna mają własne cele i dążenia. Hans przynajmniej jasno wyraził, czego chce. Reszta to wielka niewiadoma. Nie rozumiem, co ich motywuje, a przez to nie mogę przewidzieć ich działań.


Z rozmowy Emmanuela z Hansem

- Ciągle o niej myślisz?
- Dziwisz mi się?
- Po prawdzie… tak. Karolina nie była ani szczególnie utalentowana magicznie, ani szczególnie uzdolniona…
- Była moja. Naprawdę liczę na to, że smi ją dadzą.
- Ta dziewczyna wyrwała się sama. To jest bardzo dziwne.
- Wiem!
- Rozsądniej dla planu będzie, jeżeli o niej zapomnisz. Nie wiadomo, co się stało, a to się może po prostu powtórzyć.
- W tej chwili podlegam im, nie Tobie. Nowo przybyłym.
- Hans… Przede wszystkim podlegasz dowódcy. Nszemu dowódcy.
- Wiem, oczywiście…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License