111206 Gildia Ciemniejsza Niz Szara

Rozpiska postaci:

Postacie pierwszoplanowe:

- Ewelina Ziąb (Kić), Pretorianka Umbry
- Tymotheus Blackenbauer (Dust), Pretorianin Umbry
- Katarzyna Konieczna (Tobies), Pretorianka Umbry

Postacie drugoplanowe:

- Grupa wesołych przyjaciół
o 2 przyjaciół (niezrzeszonych)
o Diakonka, najsilniejsza z nich wszystkich, cierpiąca na dziwne "rzeczy". Nawet, jeśli Millenium, to bardzo mało ważna postać.
o mag SŚ, kandydat na terminusa (moc 6 *2 max),

- Stary, zdziwaczały (ale ceniony) członek Zakonu Czerwonego Księżyca, który "coś" wie o Millenium
o ma potężną, kocią bestię, dużo za silną dla siebie samego
o uważa bestię za powiązaną z Księżycem (bestia ma moc ~20) - stworzona w czasach jego świetności, zanim Zaćmeinie zabrało mu większość mocy
o lifeshaper. Teraz marny.

- Tajemniczy mag wpływający na Diakonkę ("Bezimienny")
o Diakoni zniszczyli jego rodzinę - za to wpadł w złe towarzystwo ;-).
o On chce zniszczyć Diakonów i Millenium. Nic innego się nie liczy.
o Jest psychopatą, ma więcej niż jednego zdominowanego Diakona (trzech).
o Wykorzystuje liczne amulety posiadające spętane demony opętujące magów

Konspekt punktowy:

1. Gracze jako DOWODZENIE ustalili następujący plan działania:

- Bezimiennego: porwać i pokonać
- Diakonkę: porwać i (być może) przekabacić
- towarzyszy Diakonki, jak się da… niech myślą, że nie żyje lub by szukali gdzieś indziej. Najlepiej w okolicach, skąd Pretorianie przybyli.

Dzięki działaniom kreta Pretorian w strukturach różnych gildii udało im się wydobyć coś interesującego - w okolicy zarejestrowano co najmniej 3 nowe, nieznane sygnatury magiczne, w czym jedna o silnym zabarwieniu demonologicznym.

Plan jest taki: chcą pozyskać tych "trzech", preferowanie siłowo a nie poprzez negocjacje, korzystając z wiedzy Eksperta. Najlepiej, jeśli uda się doprowadzić do dotknięcie przez Eksperta poza bazą (good luck with that) dziewczyny, by mógł kanałem posłać "jakąś swoją" energię w kierunku originatora.

Jednocześnie przygotowują się do wynajęcia bandy najemników (niezbyt kompetentnych, są takie małe gildie), by oni uwolnili bestię i doprowadzili ją do pożądanego miejsca. Do tego celu wpierw trzeba jednak Tymotheusa doprowadzić by ją w tajemnicy badała.

Niekompetentny zespół będzie od "Czerwonego Księżyca" miała dostarczone klatkę, która w pewnym momencie ma przestać działać. Wtedy, gdy będzie niedaleko 4 magów i bestii. Kasia jest przedstawicielką Zakonu - idzie z najemnikami i ma ich podprowadzić pod 4 magów. Tam gdy klatka padnie, Kasia ma kontrolować bestię by nie skrzywdziła ani jej ani Diakonki i by 1 (niekoniecznie więcej) najemnik przeżył. Bestia jest uwolniona, najemnicy uciekają. By się upewnić, Kasia dostaje "losowy portal", by ich porozrzucać po okolicy. Kasia ma skłonić bestię, by ta zabiła pozostałą trójkę, by nikt nie zauważył zniknięcia Diakonki.

Przy okazji w pobliżu czai się grupa kompetentnych magów Pretorian - Tymek, Ewelina, Kasia i 3 magów do Bestii i ew. ataku Bezimiennego.

Tymczasem czarodziej będzie wiózł Eksperta na "taczce" wypełnionej Quarkami (by pożerał energię) i dotarł do dziewczyny. Przy odrobinie szczęścia gdy Ekspert dotknie dziewczyny, dojdzie do fali uderzeniowej i być może Bezimienny będzie akurat w pobliżu, co bardzo ułatwi złapanie go.

No a wpierw - poobserwujmy sobie troszkę Diakonkę i trójkę przyjaciół…

2. POCZĄTEK MISJI.

Kasia (wizażystka) przerobiła się na bóstwo i zmieniła swój wygląd i maniery. Przebrana w strój… ogólnie, zamaskowana. Bez magii - to ważne. Udała się do małej grupy magów SŚ, by oni zechcieli ją wesprzeć. Grupka ta to "Srebrniki" - oportunistyczni magowie uważający się za dużo lepszych niż są.
Wspomagając się flirtem udało jej się skaptować Srebrniki do akcji.

Tymotheus udał się porozmawiać ze starym, zdziwaczałym magiem - Ezekielem Czarośmiejem. Przedstawił się jako członek rodu Blackenbauer - o dziwo, kość szczęścia (20/k20) sprawiła, że Czarośmiej rozpoznał ród. Tymotheus spróbował naprawić nimfę dostarczoną w prezencie Ezekielowi, udało mu się osiągnąć bardzo wysoki poziom sukcesu. Nagle Tymotheus został "drogim kolegą" Ezekiela. Nie dość że Ezekiel wszystko mu powiedział o Bestii, to jeszcze pozwolił przebadać i jej pomógł.

Tymczasem Ewelina śledziła Diakonównę - faktycznie, coś jest nie tak. Dostrzegła też cień Spiritystycznej postaci - czyli Bezimienny jakoś działa. Plan Eweliny był dosć prosty - jako, że obecni magowie chcieli nawiązać ponowny kontakt z rodziną Diakonówny (wbrew jej woli), Ewelina zrobiła takie coś: Diakonówna dostała szyszkę, przewróciła się i wpadła do kałuży. Wściekła, uciemiężona i mentalnie niestabilna wróciła do obozowiska tylko po to, by… wpaść na nich próbujących się skomunikować z rodzicami.
Awantura na maksimum.
"She lost it". Obróciła magię przeciwko przyjaciołom. Ta dwójka uciekła do lasu, SŚ-owiec zaczął uspokajać Diakonównę (Andromedę Diakon)…
Tych dwóch, co uciekło w lesie się przypadkowo też rozdzielili.
Ewelina poszła za tym, co jest ekspertem od magii komunikacyjnej - z drzewa wyniknął cień (Bezimienny), zmaterializował się i założył mu na szyję amulet. Po chwili go zdjął, lecz zachowanie eksperta od komunikacji się zdecydowanie zmieniło - zaczął wypełniać polecenia Bezimiennego. Gdy znalazł się z tym drugim magiem, ten nie zareagował (czyli Pole Osobiste nie zadziałało - to nie magia) i Bezimienny z zaskoczenia i jemu założył (i zdjął amulet).
Na marginesie: to było demoniczne opętanie.

Zmartwiona Ewelina sprawdziła status Andromedy (z SŚowym przyjacielem), po czym wróciła do bazy by zdać relację. Szybko wraca do śledzenia… i przyspieszają nieznacznie plan.

Tymotheus przygotował fałszywe zwłoki i kocimiętkę na Bestię.

Ewelina po zdaniu raportu wróciła do śledzenia obozowiska przyjaciół i była świadkiem czegoś interesującego - Bezimienny wykorzystał dwóch agentów by nałożyć amulet przyjacielowi Andromedy tak, by sama Andromeda tego nie widziała. Następnie zaczął skutecznie ją torturować mentalnie (w stylu: "Spokojnie, będzie dobrze… WSZYSCY CIĘ NIENAWIDZĄ. Czemu tak na mnie patrzysz?"). Do tego stopnia, że aż Ewelinie zrobiło się jej żal… on po prostu ją łamał i torturował.

Na szczęście (dla Andromedy?) z rankiem zaczęła się operacja.

Wynajęta grupa magów zdobyła (bez żadnego problemu) Bestię od staruszka - nie uznali, że trzeba go nawet poturbować. Kasia szła z nimi i w odpowiednim momencie doprowadziła do tego, że klatka się zwyczajnie rozpadła. Bestia wydostała się na wolność a Kasia rzuciła ranteleporty - najemnicy się powycofywali bezpiecznie kombinując "the F*** just happened?!".

Tymczasem, na drugiej linii, z tajnego przejścia wydostało się dwóch silnych magów wiozących Eksperta (pożerającego magię) w kierunku obozowiska z Andromedą.

Ewelina nadal czuwała. Dołączył do niej Tymotheus i jeszcze 2 magów - stanowili linię bezpieczeństwa. Ekspert (Asari Odiatis o imieniu Umbra) dostał się do Andromedy i nie bacząc na jej błagania o litość spróbował się połączyć z nią siecią asari. Teraz: normalnie jest to niemożliwe, bo asari połaczony z człowiekiem zwyczajnie oszaleje, ale… on jest Odiatis. Nie jest w stanie oszaleć. Już jest szalony. Podlinkowanie przeszło po linku między Andromedą a Bezimiennym i go wysmażyło. Natychmiast, jak na rozkaz, demony Bezimiennego się wycofały (poza jednym, obserwującym sytuację, o którym nikt nie wiedział).

Reszta planu udała się bezbłędnie - napuściło się bezpośrednio Bestię na dwóch nieprzytomnych magów spoza jakiejkolwiek gildii, tego z SŚ się uratowało (by zwiększyć nienawiść między gildiami i zachować świadków), wzmocniło się aury magiczne by całkowicie zamaskować kilka sugestii i zaklęć oraz podłożyło się dowody wskazujące na SŚ i na ZCK. Zamiast Andromedy zostały szczątki stworzone przez Tymotheusa.

Wynik:

- Porwana Andromeda Diakon wpadła w ręce Pretorian. Odiatis połączył się z nią umysłem jeszcze raz, niszcząc resztki "normalności", po czym eksperci Pretorian zaczęli składać jej osobowość od nowa, jako zupełnie nową osobę. Wierną i lojalną agentkę Pretorian.

- Bezimienny i trzech wcześniej złamanych Diakonów wpadło w ręce Pretorian. Ta trójka to będą świetni agenci (drony), Bezimienny jest w izolatce. Jak dowiedział się, że oni chcą walczyć z innymi, też z Diakonami, chce pomóc. Chce zniszczyć Millenium.

- Doszło do straszliwego rozpadu ufności między trzema głównymi gildiami - ZCK, Millenium, SŚ. Żadna z tych gildii nie wie do końca co się stało, ale członek każdej z tych gildii mocno ucierpiał. A że każda frakcja ma swoje własne "elementy swobodne" a taka operacja wymaga świetnej koordynacji, wsparcia i zatarcia śladów - to musi być robota większej grupy a nie planktonu.

- Powyższe sprawiło, że Pretorianie mają "więcej miejsca" i mogą swobodniej operować w chaosie, działając poza granicami wykrycia.

- Ogólnie, wielki sukces.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License