110913 Nie Weszyc Przy Bazie

Postacie pierwszoplanowe:

- Edyta Bankierz (Kić)
- Kazimierz Gniewosz (Dust)
- Ireneusz Talarek (NPC, przeciwnik)

Postacie drugoplanowe:

- Julian Krukowicz
- tien Milena Akacja

Konspekt punktowy:

01. Siedziba główna Pretorian Umbry nie otrzymała dostawy lapisu na czas. Jest zbudowana, ale nie jest ekranowana. Niestety, młody czarodziej SŚ, Ireneusz Talarek przypadkiem odkrył potężne źródło energii. Kataliści Pretorian Umbry zamaskowali siedzibę jak tylko się dało, ale Talarek zdecydował się dalej węszyć. Nieco zdesperowany sztab Pretorian wysłał dwóch kompetentnych magów, Edytę Bankierz i Kazimierza by rozwiązali ten problem w dowolny sposób.

02. Jednocześnie nad Chechło-Nakło wybrał się Julian Krukowicz ze swoją aktualnie adorowaną dziewczyną, tien Mileną Akacją. Ich także (poprzez zastarzałe zaklęcie) wykryli kataliści Pretorian, dodając uprzykrzenia nieszczęsnym Edycie i Kazimierzowi. Nie wiadomo bowiem ile tych magów tam jest i co oni tak naprawdę robią…
Sęk w tym, że jak tam są jacyś magowie i jak jacyś magowie się interesują okolicą, nie można wprowadzić lapisu i cała gildia Pretorian Umbry stoi…

03. Edyta i Kazimierz przed opuszczeniem siedziby i rozpoczęciem akcji zdecydowali się na zabranie kilku korzystnych artefaktów. Po pierwsze, coś co wygląda jak kompas, ale wykrywa rzucane zaklęcia (jak jest w promieniu echa magicznego zaczyna się kręcić jak szalony. Dalej: lornetkę, która ma dobry, solidny zoom i pokazuje barwę natężenia magicznego (choć bardzo się nie przyda, gdyż lekka aura z siedziby głównej bardzo zakłóca wszystko; jak we mgle). Po trzecie, długopis - on(touch) przenosi posiadacza w konkretne miejsce. Drużyna pojawiła się tam przebrana w strój do nurkowania (ludziści Pretorian nie są najlepsi…). Jako "tam" rozumiemy oczywiście portal bezpieczny, do lasu na północy od Chechła.

04. Poszli 2 km przez las w płetwach tylko po to, by zdać test czajenia podchodząc do jeziora. Tylko oni byli tak ubrani. Cóż… wrócili do bazy, przebrali się i dali ochrzan lokalnym ludzistom…
Tym razem poszli w strojach kąpielowych i z czymś na zmianę.
Jak widać, infiltracja idzie nieźle.

05. Dostali się nad Chechło. Tam od razu ich uwagę zwrócili Julian i Milena. Julian rozłożył płaszcz by Milena miała gdzie usiąść i zabawia ją czarowną opowieścią. Nie ma to jak romantyczna randka. Potem zwrócili uwagę na 3 studentów - spacerowiczów. Zignorowali 2xletniego Irka Talarka z "przybraną ludzką pięciolatką", rodzinę z 3 dzieci, dwoma rodzinami z 4 dzieci (zachowującymi się jak sfora) oraz zwrócili uwagę na parkę zakochanych, przechadzających się po brzegu i się "słitaśnujących".
Wiedzą o tym, że jest tu "dziadek nadmorski", czarodziej (patrz misja "Pająk pod Bytomiem"), ale jest on mniej podejrzany niż stary kapeć z dna Chechła…

06. Edyta, katalistka, używając lornetki i zdolności spacerów, triangulacji i odrobiny głupiego szczęścia dała radę określić pewne konkretne informacje. Odkryła liczne artefakty u Mileny, dała też radę dojść do tego, że pięciolatka jest pod wpływem jakiegoś konkretnego zaklęcia lub że na nią było rzucone zaklęcie. Na nikim innym nie było żadne zaklęcie rzucone.

07. Ireneusz nie do końca wie co robić, zwłaszcza wiedząc, że Milena jest czarodziejką. To zmusiło go do zmiany zdania i zaprzestania czarowania… w związku z tym fakt, że przyjechał autokar i wypakował stamtąd grupę dzieci pod opieką dwóch opiekunek. Rozpakowały się robiąc ogromny harmider i szaleństwo. Milena, wyraźnie nieszczęśliwa, chciała rzucić zaklęcie (zobaczył to Kazimierz). Julian ją powstrzymał - to trzeba zrobić inaczej. Zaczął grzebać w płaszczu, chcąc dojść do rozwiązania w formie "Treasure Hunting" - Irek jednak poszedł do opiekunki (co widziała Edyta) i jej zaproponował (wspierając to magią mentalną) by bawili się na drugim brzegu jeziora. Milena do Juliana "jak?!" a on wziął całą zasługę na siebie dla +10 do pakerności (co widziała Edyta).

08. Udało się im wykluczyć parkę zakochanych z listy podejrzanych - oni nie robili NIC podejrzanego. Irek rozkazał dziewczynce, by chciała iść na kupkę do lasu i wykorzystał to, by przejść z nią na drugi brzeg. W tamtym kierunku spojrzała lornetką Edyta, ale nic a nic Irek magii nie używał. Za to śledząc ich lornetką (po poszukiwaniu aury) Edyta zauważyła, że idą w stronę tego drugiego brzegu. Śledzi ich. Za to Kazimierz położył się opalać niedaleko Mileny i Juliana pod wiatr, by lepiej słyszeć.

09. Kazimierz podsłuchał imię dziewczyny - tien Milena. Wyraźnie jest na randce z chłopakiem. Bawią się, dokuczają, przekomarzają, spędzają miło czas i sobie dokuczają. A Edyta zauważyła coś niepokojącego. Zaklęcie katalityczne rzucone na drugim brzegu, w miejscu DO którego idzie Ireneusz i dziecko. Tak, czar rzucił Ireneusz - dziewczynka została w tyle (bo Ireneusza zwyczajnie nic a nic ona nie interesuje). Z obserwacji wiedzą już że nie rzuciła tego ani Milena ani Julian… za to Edyta zobaczyła, że jedna z tych opiekunek ma na sobie ślad magiczny (ta, na którą rzucił czar Irek, zmuszając ją do zmiany brzegu jeziora). Z podsłuchiwanych rozmów wykluczyli jeszcze studentów.
Dla Kazimierza podejrzane jest to, że dziewczynka (myślą, że z Irkiem, ale nie wiedzą, że Irka tam nie ma) w kierunku na to zaklęcie cały czas. Tak, jakby wiedzieli wcześniej (dziewczynka idzie do punktu narzuconego przez Irka). W związku z tym Kazimierz idzie złapać kontakt wzrokowy i nie zostać zauważonym.

10. Brak konfliktu przy zwiadzie. Kazimierz zobaczył, że dziecko samo idzie przez las. Nie ma z nią Irka. Dodatkowo - kolejne zaklęcie dalej na drodze dziecka (gdzieś dalej) pojawił się ślad katalityczny. Edyta umiejętnościami taktycznymi doszła do wniosku, że te zaklęcia katalityczne nie mają wyciągnąć nikogo na otwartą przestrzeń. To ma jedynie kontynuować cel, poza zasięgiem tien Mileny.
Dobrze… Edyta podejrzewa, że Irek jest magiem który kupił wyhodowaną dziewczynkę. Kazimierz i Edyta zgodnie uznali, że Irek jest magiem. I że się boi Mileny.

11. Nowy, lepszy plan Kazimierza i Edyty. Kazimierz może bezpiecznie rzucać czary na dziewczynkę, Edyta Poznaniem + Ukryciem + Katalizą rozmyje echo zaklęć Kazimierza i swoich wewnątrz dziewczynki. To ten moment, w którym Kazimierz żałuje, że nie ma dominacji…
Kazimierz rzucił zaklęcie wyłączenia mózgu dziewczynki, by stanęła nieświadoma (nie mogła podnieść alarmu itp - podejrzewają że jest wyhodowana). Edyta ukryła to zaklęcie w aurze dookoła Chechła. Dodatkowo Edyta rzuca zaklęcie ukryte (w ten sam sposób) mające odkryć co było na nią rzucane.
Odkryła co się stało z dziewczynką: sfera mentalna + przemieszczenie, wyrwano z niej "osobowość" i wszystko co oznacza "ja", a następnie sfera mentalna + dostosowanie by zrobić posłuszne, grzeczne stworzenie. Kazimierz się poważnie oburzył. Chciałby ją naprawić…
Jeszcze nie.

12. Mało czasu minęło, jeszcze nikt nic nie wyczuł, nic jeszcze nie zaobserwowano. Kazimierz wziął dziecko na ręce i poszli dalej w kierunku w którym miała iść dziewczynka.
Tymczasem Irek zaczął wracać w kierunku w którym mieli się spotkać z dzieckiem - w miejscu koło pierwszej eksplozji magicznej.
Nie zdążył. Dziewczynka została całkowicie odcięta przez Kazimierza od świadomości a Edyta się skupiła na zniszczeniu zaklęć rzuconych przez Irka. Pierwsza próba zniszczenia zaklęć się nie udała. Cóż, Edyta spróbowała jeszcze raz (kolejny raz Irek nie zdążył) i tym razem udało się jej zniszczyć zaklęcia na dziewczynce. Kazimierz przygotował schronienie pod wodą (tak, by miała okazję do oddychania i by ją schować) przez tworzenie + woda + przestrzeń + przemieszczenie. No i Kazimierz przeniósł dziewczynkę tam, do schronienia który to czar zamaskowała Edyta.

13. Kazimierz zauważył zbliżającego się Irka zanim ten miał szansę coś zrobić. Szybko Edyta potraktowała jakiś grubszy kij na ziemi zaklęciem negamagicznym (do niszczenia tarcz) a Kazimierz z zaskoczenia przywalił mu w tył głowy (za 3 liczniki - zamiast tego przyjąłem rozliczenie). Jakie tarcze?! To zwykły gość, studencina magii jest. Irek leży, poważnie zamroczony (-10 do akcji) a Edyta mu wjechała kijem po nerach jednocześnie z bezlitosnym okładaniem kijem po łbie przez Kazimierza. Irek dostał za 5 liczników, leży nieprzytomny, parka psycho-KIJlerów się cieszy i podali sobie ręce.

14. Kazimierz i Edyta zabrali dziewczynkę z dna jeziora oraz nieprzytomnego i uwalonego Irka i sferą sił przetransportowali go (ukrytego i z zamaskowaną energią magiczną) do bazy przez portal (2 km w lesie). Tam nie operacyjni a analityczni poznali całą historię.
Otóż, Ireneusz Talarek, mag urzędnik, człowiek całkowicie nieważny, bez znaczenia, z wypiekami czytający o przygodach magów i nie tylko, prowadzący tak nudne i pozbawione sensu życie jak się da, bez żadnych perspektyw i co gorsza uwikłany w nie tą frakcję w której miałby szanse na perspektywy odnalazł to źródło mocy. Strasznie się ucieszył - okazja na jakiś awans, jakieś bycie zauważonym… przygoda… cokolwiek.
Potrzebował alibi, coś, co sprawi, że nie będą go podejrzewać. Pierwsze dziecko z jakiejś rodziny, "wypożyczenie" na 2-3 dni (potem chciał je naprawić i oddać, rodzice też odpowiednio dostosowani).
W którymś momencie zauważył Milenę i wszystko się posypało…

15. Rozwiązanie - Ireneusza spić jak świnię, wsadzić mu jakieś 100-200 zł do kieszeni i pozostawić na dworcu w Katowicach. Aha, i trochę obić. Tak, by po kilku dniach wrócił do jakiejś formy. Dziewczynkę naprawić i oddać. Zadanie zostało wykonane perfekcyjnie.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License