To był przyczółek Inwazji

01. Kamila postanawia zorganizować akcję uwalniania miasteczka spod władzy Kwiatuszka. Prosi Ciernia o pomoc w zlikwidowaniu zagrożenia, wyjaśniając co Kwiatuszek zrobiła i że sama Kamila nie bardzo może coś z tym zrobić. Cierń nie akceptuje obecności klona i znika, pozostawiając Kamilę samą.

02. Początkowo mała grupa uderzeniowa rozrasta się do ogromnych rozmiarów: Kamila prosi o pomoc Patrycjusza, przyłącza się również Norbert, Marcin, Olgierd, Irena, Wiktoria, Tomek, Kuba, Bernard.

03. Kamila, świadoma zainteresowania Izy tematem pozwala Kubie porozmawiać z nią. Sama unika w ten sposób konieczności przekonywania Izy czy też dyskutowania z nią. W wyniku rozmowy Iza, widząc, że nie odwiedzie Kuby od "jego" pomysłu ataku, postanawia zapewnić odwody i pilnować zachowania Maskarady.

04. Miasteczko. Zwiad wykazuje, że w miasteczku występują moce demoniczne. Okazuje się, że części ludzi / magów niestety nie można już pomóc. Niektórych da się jeszcze uratować. Na szczęście większości ludzi nic nie jest poza Połączone siły obecnych w zespole katalistów umożliwiają wyeliminowanie z zaskoczenia części demonów, po wyeliminowaniu głównych sił demonicznych walka jest formalnością. Eliminacja demonów polega na ich "ogłuszeniu" i uniemożliwieniu im zabicia swoich gospodarzy.

05. W tym momencie Cierń dopada Kwiatuszka, i zabija ją. "Praktykant" oferuje Kwiatuszkowi pakt demoniczny - będzie żyła, ona się zgadza i rozpoczyna się spojenie z demon lordem. Cierń wraca i ponownie zabija Kwiatuszka, tym razem wraz z demon lordem.

06. "Praktykant" postanawia rozprawić się z Cierniem. Rozpoczyna się bitwa, z której Cierń nie może się wycofać a której nie może wygrać.

07. Śmierć demon lorda generuje koszmarne echo, za którym podąża Kuba. Wykorzystując przeskok Trawens, wskakuje do "niezniszczalnej kopuły" stworzonej przez "Praktykanta".

08. Po krótkiej, acz brutalnej walce demon lord się wycofuje. Kuba kupuje czas, wypaczając ucieczkę demon lorda kryształem chaosu.

09. Cierń, ciężko ranny, ale świadomy tego, że się wyliże, skorzystał z tego, że Kuba zajęty był demon lordem i się wycofał; Kuba nie był w stanie porozmawiać z nim bądź go rozpoznać; to jednak nie przeszkadza mu podejrzewać Kamili (bo kot).

10. Tymczasem miasteczko opanowują motyle mutacji, przekształcone przez Kwiatuszka z pomocą "Praktykanta". Motyle oryginalnie pochodziły z EAM (patrz: poprzednia misja EAM) Jest ich nieskończenie wiele i wylatują ze studni. Kamila tuż nad studnią ustawia wentylator zabijający wszystkie motyle próbujące się wydostać, tym samym usuwając możliwość ataku na miasteczko.

11. Patrycjusz, Irena i Marcin eliminują magów Gwiezdnych Myślicieli(zdominowanych przez Melanżystów).

12. Wiktoria, Bernard, Norbert służą za pomoc medyczną, a Olgierd za idealny ruchomy cel.

13. Po zakończonej akcji pojawia się osobiście mistrz Aster i zapewnił, że Srebrna Świeca pokryje koszty zachowania Maskarady. Demon lordem zajmie się osobiście, jeżeli ten się pojawi.

14. Chwała za zniszczenie przyczółka Inwazji spada oczywiście na KADEM (większość) i Srebrną Świecę. O udziale Powiewu nie wie praktycznie nikt…


Z rozmowy Izy z Kaliną

- Nie udało mi się. Jakub Urbanek zdecydował się zadziałać… nie wciągnę Renaty Maus w pułapkę.
- Może to i dobrze… skróci to cierpienia niewinnych.
- Mnie też to cieszy. Ale jednocześnie…
- Wiem. Dominik, Adam Czaruś, wszyscy inni…
- Dokładnie. A to jest nasz ostatni ślad.
- Jeżeli to poprawi Ci humor, Renata nie wyjdzie z tego bez szwanku.
- Co masz na myśli?
- Obiecała coś Gwiezdnemu Myślicielowi. Obiecała mu, że doprowadzi do uratowania jego ziomków.
- Pośrednio to ona sprawiła, że ta mała miejscowość jest aż tak oblężona przez magów żądnych krwi Kwiatuszka.
- Nie w tym rzecz. Renata Maus jest osobą bardzo słowną. Mimo, że to, co się wydarzy będzie zgodne z literą jej obietnicy, duch tej obietnicy będzie zachwiany.
- Nie sądzę, by się tym miała przejąć.
- Mylisz się. Właśnie, że się przejmie. Nie mówiąc już o jej opinii o opinii na jej temat tego Gwiezdnego Myśliciela.
- Czemu miałaby się nim przejąć?
- Nie wiem, ale z jakiegoś powodu jej na nim zależy. W ten więc sposób - wychodząc od niego - możemy bardziej jej zaszkodzić… a osoba pod presją robi więcej błędów.
- Interesujące…


Z myśli Teresy, kontemplującej swój następny ruch

Srebrna Świeca nigdy nie wyłączy rdzenia interradiacyjnego. Zdecydowanie brakuje tam magów, którzy by zrobili to, co należy zrobić. Gildie planktonowe nie posłuchają ostrzeżeń Powiewu - mają unikalną okazję uzyskania całkiem niemałych zapasów Quark bez kosztu. Bez widocznego kosztu.
Powiew Świeżości nie jest w stanie zatrzymać rdzenia interradiacyjnego, a jakiekolwiek działanie przeciwko tej konstrukcji sprawi, że gildia stojąca za atakującym będzie bardzo prześladowana.
Jeżeli szybko czegoś nie wymyślę, siły stojące za rdzeniem interradiacyjnym zwyciężą.
Wykorzystali moje dzieło przeciwko moim celom.
Jestem osobiście odpowiedzialna, by coś z tym zrobić.
Prawda, kochanie? <zwraca się do powietrza>


Z rozmowy Midnight z Quasar

- Quasar, Ty masz najwięcej do czynienia z nową czarodziejką, prawda?
- Często współpracujemy.
- Zauważyłam, że często… Rozmawia z kimś, kogo nie potrafię wykryć. Gdybym nie wiedziała lepiej, powiedziałabym, że rozmawia z kimś, kogo nie ma. To by jednak implikowało, że jest niezrównoważona psychicznie. A przecież na AD nie ma magów niezrównoważonych psychicznie.
- <Quasar spogląda nia Midnight obojętnie> Ja odbiegam od Twojej definicji zrównoważenia psychicznego. Dodatkowo, bezspornym przykładem osoby niezrównoważonej jest Ash.
- Tak… No tak. Ale czy to znaczy, że ona… Że tam nie ma nikogo?
- Nie, ona nie rozmawia z nikim zdolnym do odpowiedzi. Nikogo tam nie ma.
- Ale tak nie było. Ona zachowywała się normalnie. Względnie normalnie.
- Owszem.
- Czy stało się coś, co sprawiło, że zaczęła mówić do siebie?
- Ona nie mówi do siebie. Ona mówi do osoby, której tam po prostu nie ma, i której - z tego, co wiem - nie ma wśród żywych.
- Aaaaha. Czyli jej się pogorszyło?
- Nie. Jej wydajność i stabilność wzrosła. Jest to zamierzona taktyka wykorzystująca specyfikę pryzmaturgii.
- Nie wiem, czy rozumiem?
- Pryzmaturgia jest jak echo. Jeżeli w coś wierzysz, to staje się prawdziwsze. Czarodziejka identyfikowana jako Teresa Rączka stara się wykorzystać własności pryzmaturgii, by uwierzyć w to, że osoba, która nie żyje, nie umarła.
- Ona jest tego świadoma?
- Tak. Potrafi zaakceptować dychotomię pomiędzy wiedzą, że ta osoba nie żyje a wiedzą, że ta osoba z nią cały czas rozmawia.
- Chyba chciałaś powiedzieć "świadomością".
- Nie.
- Czyli czekaj.. Mamy osobę, która chce popaść w szaleństwo? Która chce racjonalnie wywołać halucynacje?
- Tak. Jako, że wyraźnie usprawniło to jej decyzje, prędkość działania, motywację i wydajność, osobiście jej pomogłam osiągnąć ten cel.
- Aaaaha. Chyba już wszystko wiem…
- Powinnaś. Choć nie zrozumiesz moich motywów ani jej motywów.
- Ona się niszczy.
- Nie. Osoby nie będące mną nie są zdolne do życia bez nadziei i bez celu.
- Jak zaakceptował ją Czarny Wektor?
- Musisz zapytać Venomkissa albo Sariath, by poznać tą odpowiedź.
- …chyba się wstrzymam.


Z myśli Ciernia, zamkniętego w barierze i zmuszonego do walki

Zabiłem dwunoga, który martwił Duszkę.
Potem śmierdziel zaczął łączyć się z tym, co zostało z dwunoga…
Zabiłem śmierdziela oraz dwunoga ponownie…
Wyraźnie zdziwiłem śmierdziela. Nie przywykł, że jego rodzaj ginie jak myszy od kocich pazurów.
Stoczyłem już dwa starcia z tym śmierdzielem. On nie może latać. Ja… to tylko draśnięcie.
Chodź tu, śmierdzielu, tanio skóry nie sprzedam.


Z myśli ciężko rannego, wycofującego się Ciernia

Dobrze… Nie było Duszki…
Dwunóg… dwunóg śmierdzący dziwnie, zdolny do walki ze śmierdzielem.
Duszka… potrzebuje dyskrecji. Muszę zniknąć. Parzy! Muszę wrócić do domu.
Takie śmierdziele lepiej zostawić dwunogom. Ich jest więcej i mniejsza strata.
Jeszcze nikt mnie tak nie pokaleczył…


Z rozmowy mistrza Astera z załamanym mistrzem Wołkowcem

- Niestety, nie żyje. Miałeś rację - była niewinna, niestety nie dało już jej się uratować.
- Czy… czy cierpiała?
- <Aster przypomina sobie wykrzywioną agonią twarz> Nie, śmierć była bezbolesna. Nic nie poczuła.
- Przynajmniej tyle… Dziękuję Ci za informację.
- Tien Jonatanie, osobiście dopilnuję, by osoby odpowiedzialne za to wydarzenie poniosły zasłużoną karę.
- To znaczy kto?
- Dwóch magów opuściło Srebrną Świecę. Jeden okazał się być demon lordem w przebraniu, a drugi jego ofiarą. Gdyby zostali w Srebrnej Świecy do tego by nie doszło.
- Sugerujesz, że za tym mogło stać coś więcej?
- To jest Srebrna Świeca. Moim zdaniem to nie jest przypadek. Zwłaszcza, że rodzina tego młodego maga była w wygodny sposób mało zainteresowana jego losem… Tak samo, jak w wygodny sposób pojawiła się konieczność, bym był obecny na spotkaniu, w czasie, gdy mój sojusz z kralothami był demontowany w Kotach.
- Myślisz, że to było powiązane z demonami?
- Nie… Raczej z głupotą maluczkich magów…


Z nigdzie nie zapisanych myśli Kamili

…Jakkolwiek okrutnie by to nie brzmiało, miałam rację. Nie czuję się winna. Gdybym miała znów decydować… zrobiłabym to samo.
… Czy świadome doprowadzenie do czyjejś śmierci czyni ze mnie potwora..? Niektórzy powiedzieliby, że bezapelacyjnie tak. Inni, że to była tylko bezużyteczna a niebepieczna osoba i nie ma się nad czym zastanawiać…
A ja… ja nie mogłam pozwolić, żeby dręczyła tych ludzi.
Gdyby chodziło o magów… Magowie przynajmniej mogą się bronić. Ludzie…
Nie, nie żałuję. Miałam rację. Może i jestem potworem, ale do jasnej cholery miałam rację.
Kwiatuszek musiała zginąć. Zwłaszcza patrząc z perspektywy tego, czym okazała się ona sama i Praktykant…
Tak.
Zrobiłabym to jeszcze raz.

Ciekawe, czy Tomek uważa mnie za potwora…


Z myśli Kamili

Niepokoją mnie te kwiatki, które pozostawiła po sobie Kwiatuszek. Muszę coś zrobić z tym poletkiem. Ale sama nie dam rady…
Na pewno Wiktoria pomoże. Muszę tylko zadbać, żeby żaden klakier Amandy się nie przypętał. Wisna… Nie zaufam jej teraz. Nie z Iminessą w niej. I… nie z Pasożytem. Zresztą… jest taka pasywna. Wciąż zaszywa się z laboratorium i mało co może ją z niego wyciągnąć. Poza tym… może i lepiej, niech siedzi. Może Pasożyt się nie uwolni..?
Co nie zmienia faktu, że będę potrzebować lekarza… Może Norbert? On z przyjemnością pomoże, zwłaszcza, że z jakichś powodów Praktykant nie lubił tych kwiatków. I jeszcze ktoś do obrony… Nie wątpię, że Irena nie pozwoli Wiktorii iść samej, ale chętnie wzięłabym jeszcze Marcina.

Kuba… nie, nie powiem mu. Nie po tym, jak się zachował. To było nie w porządku. Po prostu nie w porządku. W końcu to ja mu powiedziałam o tym mieście. A on tu wyskakuje, że łaskawie pozwoli mi sobie pomóc! I to nawet nie znając jeszcze nazwy miejscowości i nie wiedząc o niej nic poza tym, że istnieje! A idź i wychędoż się sam, megalomanie jeden!
…Takiego zachowania akurat po Kubie bym się nie spodziewała…

Nie, Norbert, Wiktoria, Irena, Marcin… Powinno być aż nadto. A w ten sposób, zarówno Srebrna Świeca, jak i KADEM będą w razie czego mieć dostęp do tych kwiatków… A skoro Praktykant ich nie lubił, może nawet się bał… Może uda się z tego coś sensownego wyciągnąć…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License