110512 Pozegnanie Kuromanty

01. Jurek proponuje Kamili wykradzenie jadeitowego, etruskiego bożka, rzekomo pozyskanego w nikczemny sposób przez pewnego antykwariusza. Kamila jest trochę niepewna i woli uzyskać więcej informacji na ten temat. Jurek próbuje ją nakłonić do czynu wychwalając… rozmiary etruskiego członka. Jurek proponuje zabarnie na misję Ryśka z nie do końca znanych Kamili powodów. Kamilę poruszyła wizja ludzi tępionych przez złego maga.

02. Rozmowa Ryśka z Jaromirem o kuryźmie. Na szczęście Rysiek uniknął losu ucznia… i uratował przed tym samym Annalizę. Jaromir postanowił znaleźć innego ucznia i odejść ASAP.

03. Annaliza przychodzi do Kamili z prezentem - broszką zrobioną z tranzystora, miedzianego drutu i cyny… buchniętej wcześniej Kamili. Kamila podrzuca jej badziewiakowate resztki związane z elektroniką. Annaliza przeżyła chyba swój pierwszy, mentalny orgazm… Chociaż to może miało miejsce jak pierszy raz dostała w rece gameboy'a.

04. Konflikt na korytarzu Ryśka/Celestyny z Annalizą. Dziewczynka nie tylko się rozzłościła ale i zmarnowała wszelkie pozytywne relacje z Celestyną jakie mogłaby uzyskać. Rysiek zachował się sprytnie i nie wyśmiał Annalizowej broszki - zamiast tego rzucił czar który zmieniał w <PIIP> każde jej przekleństwo (klątwa).

05. Analiza przychodzi do Kamili i mówi, że chce dołączyć do Powiewu. Przy okazji wyjawia chęć chodzenia do technikum elektronicznego. Wybierają się do Julii. Oznajmia tam, że Jaromir nie jest jej opiekunem prawnym. Rysiek podsłuchuje w pokoju obok.

06. Baal'baalon nosi ze sobą petycję o przyjęcie Annalizy i każdemu ją praktycznie wciska. Rysiek, Julia i Kamila się wykręcają od podpisania petycji.

07. Zaplanowano spotkanie Jaromira, Kamili, Julii i Analizy, która starała się ukryć w szulerni… Kamila rozpoczyna proces resocjalizacji małolaty. Ta jedak dzielnie się procesowi opiera.

08. Annaliza mówi dziadkowi, że chce dołączyć do Powiewu i mówi mu o swoich marzeniach (życie wśród ludzi, elektronika itp). Dziadek zgodził się na to, ale postanowił opuścić Powiew jak najprędzej.

09. Annaliza ma wyrzuty sumienia i popada w czarną rozpacz (so sad…). Nie chce zostawić dziadka samego. Odejdzie z nim. Wiedząc to Alfred Kozica postanawia opuścić PŚ i pójść z Jaromirem, by "kupić" Annalizie czyste sumienie i pozwolić jej żyć po swojemu.

10. Z punktu widzenia Ryśka: Alfred i Roman: Alfred boi się, że go wywalą z Powiewu… Coś knują. Rysiek melduje to Kamili, która go uspokaja, ze nie jest to nic strasznego. Ale sama nie ma pojęcia co Alfred planuje.

11. Jaromir odchodzi, a z nim Alfred Kozica


Z listu Alfreda Kozicy do Romana

… powiedziałbym Ci osobiście, ale wyzwałbyś mnie od ryżych zboków czy innych pierdolców, jak to masz w zwyczaju, stąd ten list. Aha, lub stwierdziłbyś, że idziesz ze mną. Wała.
Widzisz, szefie, ten cały Powiew… czystusia, ładniusia, delikatniusia gildia. Jednak jakoś odpierdolili tą Mausównę. Anielka i Anusia będą tu bezpieczne. Ten stary już się zgodził , by dziecko zostało w Powiewie. Bardzo pomógł Rysiek. Mam nadzieję, że i ja pomogłem, gdy mu powiedziałem, że on by nie obronił jej przed taką Mausówną, a tu będzie bezpieczna. Tak, czy inaczej, chuj z tym. Grunt, że mała mogła zostać, a widziałeś, jak chciała. No ale wtedy gość powiedział, że odchodzi i mała była w rozterce. Bo ma dobre serce. Jak cała reszta tego pierdolonego Powiewu.
Co mogłem zrobić..? Z moją mi się nie udało, to przynajmniej tą może uratuję. Zapakowałem manatki, założyłem kurze piórka i poszedłem gdakać. Zaopiekuję się tym kuromantą. Kto wie, może jak wrócę, Powiew będzie błagał, żebym został jako etatowy kuromanta..? Może zostanę mega-ultra-kuro-arcymago-dupogryzem. Czy jak tam się nazywa arcymag kur.
Tak, czy inaczej, głodny nie będę.
Ty nawet nie myśl, by iść za mną. Po pierwsze, widząc potencjał Powiewu, to Tobi już cała dupa drży. Ty właśnie w coś takiego chciałeś ubrać Łowców Diamentów. Dopóki Ci ta zboczona narkonimfa nie rozpierdoliła gildii. Taki Powiew to Twoje marzenie. Wspieraliśmy się przez lata, ale ze mną… No, kurwa, nie jestem materiałem na bohatera. Nie zrobisz ze mną niczego ważnego. W pewnym momencie, po prostu, jeżeli chcesz się rozwijać, musisz mnie zostawić. Spierdoliliśmy z Kasią, to chociaż Anię uratuj. I ja Ci ją tu daję. Tak po prostu. Weź Anusię i Anielkę i wyprowadź te dwie na coś, czym mogłaby być Kasia.
Z harcerskim pozdrowieniem,
spierdalaj.

P.S.
Uważaj na tego Ryśka. Jak to się mówi, "na mordzie ma chuja, ale w sercu złoto jest". Może, ale tylko może, coś w nim jest.


Z myśli Romana po przeczytaniu listu

…kurwa, jebanemu Alfredowi się zachciało bohaterstwa.
W taki sposób stracić najlepszego kumpla to jak w dupę kaktusem dostać. I to pierdoloną opuncją!
Co, zostawić przeszłość za sobą? Wyraźnie to mi daje do zrozumienia… Trzeba by rozpierdolić melanżystów i wyciągnąć Praktykanta. Z niego coś może być…
A nie dziwię się, że odszedł dla tej Ani… Ten zapał do nauki i skłonności do technomancji nie mogły mu nie przypomnieć Kasi.
Dobra… poradzi sobie. Cholerny ćpacz. Jeszcze wynajdzie jakieś dragi, do których produkcji potrzebne są kury i zmonopolizuje rynek, jak go znam…
Trzeba pogadać z tą Julią i zobaczyć, czego im potrzeba w tym Powiewie. Jeżeli Aniela i Ania mają być wyprowadzone na prostą, muszę mieć jakąś pozycję. Jeśli tamtym dwóm coś odpierdoli.

…Ten Rysiek może mieć zalety..? Kurde, Kozica się nie myli w tych sprawach. Zawsze go za pedofila uważali, ale jednego pedofila już zajebał, ja znam prawdę. Muszę z tym Ryśkiem pogadać… Może, mimo, że stary, to jest taka ograniczona intelektualnie pierdoła, którą trzeba skierować w kierunku jakiegoś celu. Bo gość się wyraźnie nudzi.


Z myśli Kamili po odejściu Jaromira

Biedna Ania… Muszę powiedzieć, że Alfred zrobił coś, czego po nim nie oczekiwałam… Ale… w sumie to wcale nie jest tak sprzeczne z jego charakterem, jeśli się zastanowić. On lubi Anię, to widać. I najwyraźniej uznał, że z kuromantą będzie mu lepiej. Zwłaszcza, że mógł myśleć, że tu grozi mu banicja. Nigdy bym nie dopuściła do jego wyrzucenia, ale… z jakiegoś powodu był przekonany, że jestem mu wroga…
Ech… niby sama twierdziłam, że nie pasował do Powiewu, ale jednak trochę szkoda…
Roman to ciężko przeżył. On najwyraźniej też lubi Anię. Mam wrażenie, że jest za tym jakaś historia. Nie będę pytać, i tak by mi nie powiedział, ale… Czasem patrzy na Anię w taki szczególny sposób…
Ciekawe, jaki był Alfred, zanim zaczął brać narkotyki… Cóż, pewnie nigdy się nie dowiem.
Mam nadzieję, że nic im się nie stanie… Raz, obu ich lubię, a dwa, Ania nigdy nie przestanie się obwiniać, że puściła dziadka w świat.
Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie też to, co powiedział Jaromir. Rysiek przekonywał go, żeby dał Ani tutaj zostać..? Nieoczekiwane… Zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak bardzo jej docinał. Może jednak jest w nim coś więcej niż tylko chaos? Mam nadzieję, że załagodzi sprawę z Julianem. Mamy dość wrogów zewnętrznych. Nie potrzeba nam wrogów ze środka…


Z rozmowy Kamili z Jurkiem

- Pytanie… Czego udało Ci się dowiedzieć o czarodziejce zwanej Kwiatuszkiem?
- Niewiele. A raczej… Niewiele prawdy. Mam potwierdzenie, że pojawiła się znikąd w Srebrnej Świecy, sprowadzona przez mistrza Wołkowca, i że ten sam Wołkowiec ją usunął z gildii. Wiem też, była bardzo zdolna, ale wykazywała skłonności defilerskie mimo braku umiejętności korzystania z magii krwi. Doskonale znała się na istotach magicznych, ale nie potrafiła budować relacji z innymi magami.
- Kiedy i dlaczego usunięto ją ze Srebrnej Świecy?
- Usunięto ją niedługo przed jej pojawieniem się w Łowcach Diamentów, mniej więcej w okresie, w którym Ty dołączyłaś do Powiewu. Za co… mam kilka wersji. Nie znam prawdy.
- Jakaś część wspólna tych wersji?
- Tak. Wraz z nią odszedł Mateusz Ostródzki, zdolny czarodziej i uczeń mistrza Wiktora Bankierz. Najprawdopodobniej jej usunięcie z gildii i odejście tego czarodzieja są ze sobą powiązane. Dowód: Mateusz jest dziś znany jako "Praktykant", członek Melanżystów.
- Co Ty o niej sądzisz?
- O niej samej? Mam przemyślenia na temat całej tej sytuacji. Ona w tym wszystkim jest najmniej interesująca.
- Chętnie posłucham.
- Wiktor Bankierz, potężny mag Srebrnej Świecy, mający plecy jak Bankierz… i nie dał rady utrzymać uzdolnionego ucznia? Podobno chodzi o rozgrywki polityczne, taka jest ogólna opinia. Wiesz, w końcu to Srebrna świeca. Widzisz… potężny mag rodu Bankierz, z reputacją, potrafiłby go zatrzymać… chyba, że musiał użyć całej mocy politycznej na coś zupełnie innego. Lub chyba, że ten czarodziej był szpiegiem. Tak, czy inaczej, w pewien sposób to nie Kwiatuszek jest interesująca, a Praktykant - ale dlaczego to Wołkowiec wyrzucił Kwiatuszka, a nie Bankierz? Innymi słowy, czemu Wołkowiec miałby interesować się tym, co robił Kwiatuszek przeciwko uczniowi Bankierza? Ci dwaj niespecjalnie się lubią.
- Mhm…
- Sama Kwiatuszek? Widzę tylko jedno rozwiązanie. Zrobiła coś tak strasznie podłego, że Wołkowiec po prostu ją wywalił. Korzystając z okazji, Bankierz wydalił swojego ucznia, zachowując pozory. Ale tu się pojawia pytanie - co zrobił Praktykant, że wyleciał? Rozumiesz?
- A tego nie znalazłeś?
- Sęk w tym, że on nie wyleciał. Było mnóstwo plotek na temat Kwiatuszka. Praktykant po prostu odszedł. Tak, jakby… wyrzucenie Kwiatuszka miało odwrócić uwagę od wyrzucenia Praktykanta. Albo od jakiejś tajnej misji zleconej przez Bankierzy. Ale… czemu wtedy Praktykant miałby wiązać się z Kwiatuszkiem? Czemu trafili do Łowców Diamentów? Co to za tajna misja wymagająca Łowców Diamentów, na Boga?!
- I jeszcze… Dlaczego po rozpadzie Łowców Praktykant został z Kwiatuszkiem. Jasne, mogła go uzależnić i pewnie to zrobiła, ale…
- Właśnie. To przecież już koniec. Doszli do ściany. Ta gildia, Melanżyści, nikt ich nie weźmie na serio. Kwiatuszek jest zbyt chaotyczna, trudno ją kontrolować. Praktykant był ambitny, zdyscyplinowany, lojalny, ale tak samo ufny i bardzo obowiązkowy. Te cechy charakteru… to po prostu nie pasuje!
- Hm…
- Jeszcze jedno. Nic co wiem, nie wskazuje na to, by Wiktor Bankierz cokolwiek zyskał na usunięciu Praktykanta. Owszem, przyjął nowego ucznia, ale nie jest on nawet w części tak zdolny jak jego poprzednik. Jest bardziej BMW.
- ?
- Bierny, mierny, ale wierny. To znaczy… Nie znalazłem o nim nic ciekawego.
- Czyli nie udało Ci się znaleźć nic, co łączy Kwiatuszka i Praktykanta w jakiś sensowny sposób?
- Mój przeciwnik był sprytny. Znalazłem milion teorii. Od zakochania poprzez wspólne ćwiczenie poprzez - posłuchaj tego - próbę wyssania energii magicznej z demonów przy użyciu metod kralothów, przez standardowe wspólne zażywanie narkotyków, po założenie przeklętej sekty. Niestety, na wiele z tych rzeczy są świadkowie przysięgający, że "tak było, mówiła mi to moja koleżanka". W wielu wypadkach uczniowie sami przysięgają, że "tak było". Ale jest część wspólna - to Praktykant zainteresował się Kwiatuszkiem, na własną zgubę.
- Aha… Dzięki za informacje.
- Szukam dalej. Sama jednak widzisz…


Z rozmowy Kamili z Izą

- Dziękuję, że przyszłaś.
- Prosiłaś.
- Nie musiałaś…
- Fakt. Słucham.
- Chciałam zapytać Cię, co wiesz na temat pewnego maga. Nazywa się Mateusz Ostródzki.
- Tak… <niechęć> Mogłam się domyślić, że w końcu o niego zapytasz.
- ?
- Eks-czarodziej Srebrnej Świecy. Bardzo zdolny demonolog i katalista. Opuścił gildię w atmosferze skandalu. Pochodzi z arystokratycznego rodu, pozwolono mu odejść. Coś takiego, jak ród Weiner - każdy ma prawo podejmować własne decyzje. To z ich strony były naciski na gildię, by pozwolono mu odejść, niezależnie od konsekwencji. Był klasyfikowany jako konserwatysta, jednak dało się z nim pogadać i nie interesował się specjalnie polityką. Moim zdaniem, Srebrna świeca jako gildia go zawiodła. I jego ród też go zawiódł.
- Pozwalając mu odejść?
- Tak.
- Dlaczego podjął taką decyzję?
- Nie wiem. Może Kalina będzie wiedziała. Ma tendencje do plotkarstwa.
- A dlaczego nie zdziwiło Cię, że o niego pytam?
- Interesujesz się Melanżystami.
- Skąd ten wniosek? To znaczy… lubię wiedzieć, kto atakuje moją gildię, ale nie obnosiłam się z tym szczególnie.
- Do Powiewu trafiło dwóch Łowców Diamentów. Macie też, z tego, co wiem, maga z Gwiezdnych Myślicieli, któremu Melanżyści porwali resztę gildii. Dodatkowo, Melanżyści atakowali Powiew przynajmniej raz. Logicznym jest, że trafisz na ślad Srebrnej Świecy.
- Skoro wiedzieliście, że Melanżyści porwali Myślicieli, dlaczego nikt nic nie zrobił?
- Nie wiedzieliśmy.
- Ale teraz wiecie.
- Ale teraz problem się rozwiąże.
- W jaki sposób?
- Chciałabym porozmawiać z waszym Gwiezdnym Myślicielem, jeśli nie masz nic przeciwko. A dokładniej, chciałabym, żeby Kalina z nim porozmawiała.
- To zależy tylko od niego.
- świetnie. Będę w stanie odpowiedzieć na Twoje pytanie dopiero po rozmowie z nim.
- Z ciekawości… Skąd wiesz?
- Ruchy Renaty Maus cały czas krążą dookoła Powiewu. Z tego powodu Powiew jest obserwowany. Nikt nie chce płacić znowu wysokiego odszkodowania za coś, za co świeca nie jest odpowiedzialna.
- Aha.
- Jedna rzecz mi umknęła. Co teraz Renata chciała od Powiewu?
- Renata pragnęła zdobyć Wisnę. <uśmiech>
- Hm… <zamyślenie> Dobrze.
- <chwila milczenia>
- Dlaczego Renata próbowała znowu zdobyć Wisnę?
- Nie miała pojęcia, jak rozbudowana jest obrona Powiewu. Może uważała, że tym razem da radę..? Nie wiem. Na pewno siła obrony była dla niej zaskoczeniem.
- Nie tylko dla niej. Do czego była jej potrzebna Wisna?
- Może chodzi o to samo, o co szło poprzednim razem? Nie wiem. Może błędem było pozbywanie się zwiadowców z okolicy..? Z drugiej strony, to były tylko przypuszczenia.
- Zwiadowców?
- Wyśmiejesz mnie. Albo raczej… wyśmiałabyś jeszcze tydzień temu.
- Jestem terminusem.
- Skoro obserwujecie Powiew, musieliście zauważyć brak pewnych istot w pobliżu, choć może nie zwróciliście uwagi. Od dość dawna żadna demoniczna kaczka nie wstępu w zasięg czegokolwiek, co Powiew może wykorzystać.
- W ten sposób…
- Teraz te podejrzenia wydają się uzasadnione. Wcześniej nie były niczym innym niż fanaberią planktonowej gildii.
- Czy jesteś tego pewna?
- Jeśli pytasz, czy znam fakty bezpośrednio potwierdzające tą teorię to nie. Jeśli pytasz, czy jestem przekonana o tym, że Renata używała tych istot jako zwiadowców, to tak.
- Rozumiem. Bardzo niepokojące.
- Chciałabym zapytać o jeszcze jedną osobę.
- Michalina Drzazga, zwana teraz Kwiatuszkiem.
- Tak.
- Niepełnoletnia czarodziejka przygarnięta przez mistrza Wołkowca. Eksperymentowano na niej używając Magii Krwi oraz wypaczono jej ciało i umysł. Mistrz miał nadzieję, że jest w stanie ją wyleczyć. Nie był. Mistrz Aster kazał mu ją usunąć z gildii. Mistrz Wołkowiec się bronił, ale wykonał polecenie. Alternatywa byłaby dla Kwiatuszka dużo gorsza, choć nie jestem pewna, czy mistrz Wołkowiec po raz kolejny nie wykazał się zbyt miękkim sercem. Właśnie w ślad za nią ruszył tien Ostródzki, "by ją obronić przed ewentualną zemstą i przed złym światem".
- To jego słowa?
- Tak. <zawahanie>
- Jest coś więcej, prawda?
- Tak.
- Co takiego?
- … to nie pasowało. On nie był osobą, która przedłożyłaby dobro dziecka nad swój własny awans. Jednak to były jego słowa. Byłam przy tym, jak je wypowiadał.
- Jest coś jeszcze więcej, prawda?
- … Tak.
- Co?
- <długo waży słowa> Próbowałam przeprowadzić prywatne śledztwo. Za każdym razem… To był bardzo gorący okres. Wiele się działo. Potwory. Magowie-renegaci. Defilerzy… Nigdy nie miałam możliwości wypytać pewnych osób. Potem kluczowy świadek zginął na akcji. To zablokowało wszelkie możliwości udowodnienia, że ktoś wpływał na tien Ostródzkiego. Oczywiście, to tylko moje przypuszczenia, terminusi czasami umierają, a terminus bardzo często ma tyle pracy, że nie ma czasu zająć się innymi sprawami…
- Ale za dużo zbiegów okoliczności w za krótkim czasie?
- Nie. Ale połącz to teraz z tym, że tien Ostródzki odszedł z gildii bez powodu. To było dziwne.
- Kim był ten świadek?
- Terminus z rodu Bankierz, oddelegowany do obserwacji Michaliny Drzazgi. Miał udowodnić, że nie nadaje się ona na maga Srebrnej Świecy, miał też udowodnić, że należy jej odebrać magię lub przebudować jej osobowość. Nie zdążył, gdyż mistrz Aster wyrzucił ją zanim potencjalny skandal zagroził frakcji reformatorów.
- Czy ten terminus był powiązany z tien Ostródzkim?
- Nie. Nie znali się. Po prostu… Stwierdził, że nie rozumie, czemu tien Ostródzki miałby to robić, i że przecież - cytuję - "sam uznałeś, że powinno się ją zabić".
- Do… Ostródzkiego, tak?
- Tak. Chciałam poznać kontekst, więcej wydarzeń - ten terminus obserwując Michalinę Drzazgę musiał także widzieć niektóre interakcje między nią a tien Ostródzkim.
- Ale nie zdążyłaś go zapytać…
- Nie.
- Co wiesz o niej samej jako osobie?
- Bardzo chaotyczna. Praktycznie cały czas w stanie euforycznym.
- Zerowa zdolność koncentracji uwagi.
- Nie, to nie tak. Druga, skrajna odmiana, to widzenie absolutnie tunelowe. Innymi słowy, masz dwieście szkieletów, a ona skupi się na sto dziewięćdziesiątym piątym i tylko jego zauważa i tylko z nim wchodzi w interakcje.
- …hm…
- Wysoka odporność na ból, brak rozróżnienia między bólem a przyjemnością, psychika przebudowana przez defilera. Magia druidyczna oraz żywokształtnicza. Wyjątkowo dobra w transformacji.
- …
- Problem polega na tym, że mistrz Wołkowiec twierdził, że na "samym dnie" tego wszystkiego znajduje się przerażona kilkunastolatka i do niej pragnął dotrzeć. Moim zdaniem - myli się.
- Dziękuję.
- Sprowadzę Kalinę i porozmawiam z Gwiezdnym Myślicielem.


Rozmowa Izy i Kaliny, po przesłuchaniu Oriona

- Co o tym myślisz?
- Nie złamała go. Nie zrobiła mu krzywdy.
- Nie zdziwiłoby mnie, gdyby sama napuściła Melanżystów na Gwiezdnych Myślicieli tylko po to, by "bohatersko uratować" Oriona.
- Możliwe, ale… po co?
- Jeszcze nie wiem.
- Nie wierzysz w to, że mogłaby to zrobić… Na przykład z litości?
- "Litość, dobre serce, łagodność, altruizm… są kajdanami niewolników. Niewolnik podający niewolnikowi łyżkę rękoma skutymi łańcuchami. Ci, którzy nie mają na sobie kajdan, ci są wolni" - Jonatan Maus.
- Fajny facio.
- Zaiste…
- On święcie wierzył w to, że Renata odbije jego ziomków.
- Ona to zrobi.
- Jak? Bez Karradraela?
- Przywoła go. Mamy jeszcze parę dni. Potem Renata Maus spróbuje odbić Gwiezdnych Myślicieli z rąk Melanżystów Miłości.
- I Ty będziesz tam czekać?
- Tak. To, do czego doszłaś po rozmowie z Orionem, jednoznacznie potwierdza, że Renata obiecała. Nie ma wyjścia. Dotrzyma słowa.
- Izo, a… czy to znaczy, że nie zamierzasz ich ratować z rąk Melanżystów? To znaczy… masz zamiar poczekać na Renatę?
- … Jeszcze nie wiem.
- Izabelo! Jesteś terminusem! Jesteś odpowiedzialna za ograniczenie cierpienia magów i ludzi! Renata może zaatakować nawet za parę miesięcy. Co, ci Myśliciele mają tam żyć w narkotykowym marazmie cały czas?
- Kalino, to może być nasza jedyna możliwość eliminacji Renaty Maus. Jestem terminusem Srebrnej Świecy. Mówimy tutaj o trzech magach, którzy teraz cierpią. A przecież oddanie Renaty Maus w ręce sprawiedliwości uwolni ród Maus. Ich jest więcej niż trzech.
- Kogo obchodzi ród Maus? Kto Ci za to podziękuje?
- Mnie obchodzi. Jestem terminusem Srebrnej Świecy, a nie frakcji reformatorów! Renata Maus jest zagrożeniem dla całej gildii! Jedynie polityczne interesy uniemożliwiają nam eliminację Renaty ze Świecy i polowanie na nią jak na potwora, którym jest!
- Kosztem tych trzech magów? I - być może - Powiewu? I tien Ostródzkiego tak samo?
- Kalino, jeszcze nie określiłam planu. Może. Powiew się obroni, pokonał Renatę Maus to i Melanżystów pokona. Tien Ostródzki… sam wybrał swój los.
- Nie jestem pewna…
- … tak, czy inaczej, jest stracony. Zanim wróci do formy, będzie wymagał poważnego leczenia; nie rozumiem, gdzie jest jego ród w tej chwili. Po prostu tego nie rozumiem.
- Nie chcesz mu pomóc?
- Kosztem utraty Renaty? Te parę chwil go nie zbawi, już bardziej mnie martwią Myśliciele - oni nie mogli doznać jeszcze zbyt ciężkich psychicznych obrażeń.
- Wiesz, że jeżeli będziemy zwlekać, za wszystko zapłaci Srebrna świeca.
- Mistrz Aster to łyknie.
- Aster? Nie jest skompromitowany?
- Jest. Tym mniej zmartwi mnie, że musi to łyknąć.
- Ach… To dlatego tej akcji nie wykonujesz z rozkazu mistrza Wołkowca?
- Drugim powodem jest to, że on nadal nie dałby mi zezwolenia na uderzenie w Kwiatuszka. Nadal ma nadzieję.
- Na co?
- … Widzisz?


Z rozmowy Kamili z Jurkiem

- Zdajesz sobie sprawę, że Powiew obserwowany jest przez Sś?
- Na poziomie magicznym? Nie…
- O poziomie magicznym nic nie wiem.
- Kamilo, czasem śmiejemy się ze Srebrnej Świecy. Jednak z punktu widzenia samej magii ta gildia jest najsilniejsza. Z tego, co ja wiem, nie jesteśmy obserwowani.
- Dziś powiedziała mi o tym ich terminuska.
- … To tłumaczy, skąd wziął się terminus, który zatrzymał HQ przed zadaniem decydującego ciosu Renacie Maus.
- Wykryłbyś fizyczną obserwację, prawda?
- Uważam, że tak. Chociaż… Niewidzialny terminus z lornetką… Astralny… Jest dużo rzeczy, których po prostu nie mogę zabezpieczyć. Nie mamy środków.
- Wiem. Po prostu… wolę, żebyś wiedział.
- Dzięki. Spróbuję coś na to poradzić. Ale…
- Nikt nie oczekuje cudów.
- … W pewnym momencie po prostu rozbijamy się o to, że oni mają środki a my nie. I nic na to nie poradzimy. Dlatego zawsze preferuję dezinformację nad ukrywanie.


Z myśli zasmuconego mistrza Wołkowca

Izabela Łaniewska to dobre dziecko, ale ma tendencję do patrzenia na wszystko w sposób czarno-biały. To nie jest tak, że Aster jest "złym magiem". To nie jest też tak, że moja dawna podopieczna jest złą czarodziejką. Zagubioną, tak, prawda, ale da się ją jeszcze uratować. Gdybym tylko miał swoją dawną moc… Gdybym tylko miał kogoś, kto by mi uwierzył…

Gdyby tylko Izabela była skłonna przeanalizować to, co mówię, a nie tylko działać na podstawie swoich uprzedzeń i przekonań. Owszem, może nie potrafię obsługiwać artefaktów technomantycznych. Moja moc może też już nie jest tak wielka, jak kiedyś. To jednak nie znaczy, że w sprawie dziewczyny, którą przyjąłem, się mylę.


Z rozmowy Kamili z Romanem

- Roman? Masz chwilę?
- Jasne.
- Chciałam zapytać Cię o osoby z Łowców Diamentów, jeśli nie masz nic przeciwko.
- Nie mam. Byłem ja, jedyny poważny, pierdolony przywódca, którego nikt nie słucha, ale i nalegający nie dość mocno, jak to widzę w perspektywie czasu. Był Alfred… wierny i lojalny. To on stworzył nazwę gildii. Wiesz, chcieliśmy mieć coś takiego, jak wasz Powiew. Łowcy Diamentów to prawie jak grzebanie jak kura w piachu… Ale wtedy to skojarzenie było fajniejsze. ¯e niby diamenty są wszędzie. Trzeba jedynie mieć odrobinę ambicji i chęci, żeby pokopać.
Był Jacek, zwany kulfonem. On odszedł. Wrócił do Świecy. Nie mogę go winić. Nie po tym… Wiesz, nie tolerował dragów. A Alfred to od zawsze…
No i oczywiście, ta dwójka. Kwiatuszek i Praktykant. Nimfomanka. Wszyscy z nią spali. Często i po kilka razy dziennie. Mówi się czasem, zwłaszcza w kulturze ludzkiej, "seks, dragi, muza"
- "sex, drugs and rock&roll"?
- Tak, to… Wiesz co, to były czasy, prawie stoczyłem się do zera. Rozpieprzyli nas, po prostu. Jak tylko próbowałem coś zrobić, wyjść z tych oparów przyjemności… Nie dało się. Gdyby nie Alfred, dalej bym tam siedział. Od niego się zaczęło, na nim się skończyło. Jak zobaczyłem, co się z nami dzieje, że wy coś robicie, a my tylko wegetujemy, dołączyliśmy do was. Kurwa!… Znaczy, kurde, gdyby nie te… pierdolone hedonizmy, ani Spustoszenie, ani ta dziwka Mausówna by nas nie dopadły tak łatwo…
Jestem im trochę wdzięczny, bo gdyby nie to, nie mielibyśmy tych przebłysków świadomości, żeby się wyrwać. Ale ja pierdolę…
- Co wiesz o Kwiatuszku i Praktykancie?
- Chujowo niewiele. Wiem, jestem kiepskim szefem.
- Nieprawda.
- Prawda. Byłem szefem gildii i o ludziach nic nie wiedziałem. Wiesz, to, co Ci mogę powiedzieć, to to, że mieli jakieś… spory. Czasem się kłócili. Chodziło o jakieś dragi i o jakieś kwiatki. Dla niej te kwiatki to był prawdziwy skarb, ale nie wiem, czemu, i o co chodzi. A on ich nienawidził. Mówił, że ma alergię. Kwiatki jak kwiatki…
- Widziałeś je kiedyś?
- Tak. Ale zawsze byłem na jakichś środkach. Nie jestem Alfred. Nie widzę jeszcze rzeczywistości na dragach. Wiesz, o co mi chodzi?
- Odporność?
- Raczej… kompensacja mózgu. Podejrzewam, że Alfred bez dragów to by był na haju.
- Jak Praktykant odnosi się do Kwiatuszka?
- Wiesz co? W tym związku ona rządzi. Jak ona czegoś chce, to seksem i dragami dostanie. Uzależniła go od siebie. Chociaż… no kurde, nie, wiem, co widzę.
- Chociaż?
- Wiesz, Alfred mówił, że to nie do końca tak. Ale moim zdaniem, trudno mu ufać jako ekspertowi od uzależnień. Zawsze kończyło się na tym, co ona chciała. Między nią i Praktykantem, oczywiście.
- Mieli jakiś konkretny temat sporów?
- Dragi i kwiatki. On się chyba tych kwiatów bał… Ale pamiętam, że kiedyś leżałem wśród tych kwiatów i były spoko. Alfred też. <chwila zastanowienia> Może ona coś tym kwiatom zrobiła? Wiesz, bo mogły być na przykład zajebiście trujące, on o tym wiedział, a my nie, i nam się udało…
- A jak się do siebie odnoszą?
- On do niej z szacunkiem i "szefowo". On na do niego "wiesz" i "te". Jak ona coś powie, on zaraz zaszczeka to samo.
- Przyszli razem?
- Ta.
- Nie opowiadali nic o sobie?
- Tyle, że odeszli ze Świecy bo chcieli zrobić coś naprawdę wielkiego i nie chcieli być skrępowani z dupy zakazami.
- Hm… <chwila zastanowienia> Przepraszam, że Cię tak wypytuję, ale po prostu chcę o nich wiedzieć jak najwięcej…
- Nic dziwnego. Kurde, jeszcze Praktykanta bym próbował od niej wydobyć, wiesz? Bo kurde, szkoda chłopaka. Ale ta dziwka… Rozpierdoliłaby nawet Powiew.
<Jurek: Nie… Sprzedałbym ją. Gdzieś, gdzie jej "talenty" sprawią, że będzie spełniać się w wybranym przez siebie zawodzie.>
- Jaki był Praktykant z dala od niej?
- Czyli kiedy? Łaził za nią jak wierny pies. Trudno go od niej odkleić.
- Jaką magią on włada? Co umie?
- Katalista i demonolog. Na oko lepszy katalista niż demonolog. Stąd "Praktykant" - władał znacznie niższą mocą niż my.
- Niższą? Jesteś pewien?
- Wiesz… Może to dragi, ale… nie widziałem u niego niczego na poziomie Kwiatuszka czy Alfreda. Jak demon to raczej imp. Jedyna osoba, która Ci powie prawdę odnośnie jego mocy to będzie ta Mausowa dziwka - ona nas wszystkich podominowała, suka jebana.
- Jej nie bardzo mam jak zapytać…
- Kurwa, jakbyśmy ją złapali… Wiesz co, nikomu normalnemu bym tego nie zrobił, ale jej bym naprawdę pokazał, co to jest cierpienie i upokorzenie.
- Wiesz… pokonała ją gildia planktonowa. Przynajmniej duma ją boli.
- Duma ją boli… Ją powinna dupa boleć od analnego kaktusa. Dopiero wtedy byłbym szczęśliwy.
- Obrazowe…
- Szczere.
- Dziękuję. Sporo się dowiedziałam. Wiesz więcej, niż Ci się wydawało.
- Normalne. Cieszę się, że mogłem pomóc. I serio to mówię.


Z myśli Tomka, po uporządkowaniu informacji

W Srebrnej Świecy i poza nią doszło do przypadków pojawienia się tak zwanego demonicznego śladu. Nie jest to niebezpieczne. Najwybitniejsi magowie Srebrnej Świecy przebadali nieszczęśników dotkniętych demonicznym śladem. Jest to po prostu lekka modyfikacja aury. Dodanie lekkiego magicznego echa do każdego zaklęcia. Zgodnie z tym, co stwierdził Patrycjusz, jest to powiązane ściśle z wykorzystywaniem rdzenia interradiacyjnego. Jak na razie, ta teoria się sprawdza. Niepokojące jest to, że Renata Maus ostrzegała Powiew przed rdzeniem interradiacyjnym i to w kontekście Inwazji. To jest szczególnie niepokojące, czyżby demoniczny ślad wywoływany przez rdzeń miał odwrócić uwagę od demonicznego śladu właściwego magom opętanym przez demony? Brzmi to wiarygodnie…
Demoniczne kaczki. Faktycznie są zwiadowcami tajemniczej siły. Owszem, czasami Renata ma z nich pożytek. Łącząc się do nich używając Karradraela, ale tak naprawdę są zwiadowcami innej siły.
Kwiatuszek opanowała małe miasteczko oraz wchłonęła Gwiezdnych Myślicieli. Jest to bardzo złe. Tym też musimy się zająć.
Cóż… KADEM musi dowiedzieć się o tych rzeczach.
Co prawda Kuba Urbanek to ostatni pachoł, ale jest dobry w walce. Nie muszę go lubić, doceniam jednak jego kompetencję. Przekażę mu te informacje.
Najważniejsze to to o Inwazji i o rdzeniu - ale chciałbym, by wiedział trochę więcej; wspomoże to planowanie ewentualnej akcji.
No i oczywiście, muszę pochwalić Powiew. W końcu odparli Renatę Maus.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License