110405 Eskalacja Kuryzmu

01. Po ostatnim starciu z Powiewem Kwiatuszek postanowiła wzmocnić swoje możliwości. Polując sobie swobodnie i spokojnie na okolicznych magów udało jej się w końcu natrafić na chatkę w której na bagnach mieszkał sobie Rysiek i Paprotka. Przygotowała obławę i wkroczyła do akcji. Dałaby radę zaskoczyć ich śpiących nad ranem, gdyby nie żółw. Podły gad chapsnął Ryśka, wybudził go, wybudził druida i kazał im pryskać. Nasi weseli magowie jak zwykle zignorowali żółwia - aż wleciała puszka po Lechu i zaczęła rozpylać jakiś gaz.

02. Druid jak to druid. Wąchnął, chrapnął i padł. Tyle dobrze, że Rysiek zdążył rzucić przedtem czar niewidzialności na siebie i druida. Wyskoczył przez okno, lecz nawdychał się świństwa. Wyleciał przez okno i… padł. Zasnął.

03. Obudził się, jak potknął się o niego Praktykant i wyglebił koszmarnie. W środku chatki już Ktoś Jest - ostra dyskusja. Praktykant chciał podnieść alarm, lecz nie zdążył - korzystając z niewidzialności Rysiek zdzielił go w skroń rękojeścią i ogłuszył. Ale chce jeszcze uratować druida! Stworzył iluzję siebie i druida uciekających nad pewnym dołem i trzech pomocników Kwiatuszka wyleciało z chaty by wpaść w ten dół. Sukces!

04. Jak go uczcić? Rysiek dumnie poszedł do chaty korzystając z niewidzialności by wyciągnąć druida. Prosto po to, by natknąć się na Kwiatuszek, która właśnie rozpyliła jakieś świństwo wyglądające jak megapurchawka. Nie dość, że stracił niewidzialność, to jeszcze dostał tym prosto w twarz i zakręciło mu się w głowie (-2 baza). Zanim jednak zdążył przedsięwziąć jakieś podłe środki, Kwiatuszek zaprosiła go na herbatkę.

05. Powiem szczerze - jako MG nie wiem co Rysiek chciał osiągnąć, ale usiadł i wdał sie w bardzo miłą rozmowę z Kwiatuszkiem, która odwracając jego uwagę kupiła czas swoim "dołowym" pachołom na wyjście. Rysiek całkowicie nie spodziewał się, że zaraz pojawi się grupa wykidajłów mogących go sklupać, ale wtedy do akcji wszedł… żółw. Z rozpędu przygrzmocił Kwiatuszkowi prosto w twarz skorupą, powodując krwawienie i kazał Ryśkowi uciekać póki jeszcze może. Ryśkowi nie trzeba było dwa razy tego powtarzać…

06. Żółw zwiał. Jest w tym wyjątkowo dobry. Rysiek gorzej - próbuje uciec, zrobić potykacz i unieszkodliwić swoich prześladowców. Oki, ale nie uwzględnił ziołowej chmury szaleństwa w wykonaniu Kwiatuszka. Została 1 kość bazy, zero wspomagań… skończył na ziemi, przewrócony, ciężko zatruty ziołami (zostały 3 kości bazy!) a na nim leży mocarny, ciężki gość całujący go po szyi i chcący się zaprzyjaźnić z tą fajną żółtą dżdżownica. No skaza na całe życie…

07. Tymczasem Kamila, Wisna i Aniela hasają sobie po lesie w ramach zabawy. Kot, wiewiórka i niezgrabne kocię. Idyllę przerywa im Tajemniczy Karton Po Lasagne Z Biedronki (czyt. żółw w przebraniu) który informuje, że Kwiatuszek właśnie tępi druida i chce go pobrać do swojej Armii Melanżystów. A, a po drodze Ryśka. Dobra… Aniela wraca z 2 kocimi klonami, Wisna i Kamila lecą rozwiązać problem.

08. By zdążyć zadziałać zanim Kwiatuszek do końca zmelanżynuje Ryśka, Wisna błyskawicznie zadziałała - wezwała rój pięknych motyli którymi odwróciła uwagę Kwiatuszka (tak, jej attention span = zero). Kamila stworzyła niewidzialnego kota i nadała mu enchant teleportacji. Kot skradał się do Kwiatuszka. Rysiek, trafnie wyczuwszy, że Kwiatuszek ma ważniejsze sprawy na głowie niż on (motylki!) zrobił przylegającemu nań siłaczowi z jajecznicy marmoladę glanem. Niestety, ów był TAK naćpany, że uznał to za grę wstępną…

09. Na szczęście kot dotknął Kwiatuszka i ją ranteleportował daleko stąd a Wisna jako goryl rzuciła się - w jedną łapę Ryśka, w drugą druida i chody, bo Kocia Armia Zwiadowców już wyczaiła zbliżające się posiłki Kwiatuszka. Kamila ich teleportowała krótkim skokiem, po czym szybko poleciała do Powiewu ostrzec Jurka, że ten goryl to Wisna i ma do niej nie strzelać…
Kwiatuszek przegrała to starcie. Ale było dość blisko ;-).

10. Goryl wrócił szybko na PŚ tylko po to by wypaść na elegancko ubranego Hipolita Mausa (w paradnej zbroi). Przybył by zapewnić, że Mausowie dotrzymają swojej części umowy za odebranie Powiewowi EIS. Nieważne, że EIS została zniszczona - umowa to umowa. Tymczasem dookoła Powiewu jest mnóstwo kur, kur demonicznych i kilka zaśmiewających się kaczek demonicznych. Kuromancja pełną gębą. Jak tylko Wisna odniosła nieszczęsnych do piwnicy, zabrała się za kury, by już totalnie nie pojeżdżać Powiewu przed Hipolitem…
Aha, wpierw goryl -> dziewczyna.

11. Kamila próbowała mężnie odwrócić uwagę Hipolita od problemu Inwazji Kur, co upewniło Hipolita w tym, że chyba ktoś robi Powiewowi podły dowcip. Tymczasem Wisna zdominowała psychicznie kury i obroniła się przed próbą dominacji ze strony jakiejś kury. Coraz mniej fajnie. Jest tu gdzieś "kura alfa". Więcej, Wisna nawet dała radę ją zidentyfikować…

12. Tymczasem Ryśka odwiedził Alfred Kozica i go skutecznie odtruł z części tego co zrobiła mu Kwiatuszek. Jurek go wypuścił, by zobaczyć, co będzie działo się dalej. Rysiek zaczął chodzić po Powiewie i natrafił na Juliana, który zwerbował go do "operacji odKurzenia".

13. Wisna wykonała nieprawdopodobnie złożony plan zawierający skorpiona ze wzmocnionym jadem, myszołowa i bombardowanie powietrzne biednej kury alfa skorpionem z powietrza. W wyniku - "kura alfa" padła od trucizny. Problemy kurystyczne się skończyły. Do końca misji Wisna szukała informacji o tym gatunku kury i skąd to się tu mogło wziąć…

14. Julian i Rysiek wykazali swe niezwykłe umiejętności usypiając kury (niemagiczne) w zagrodzie przy użyciu Mrocznej Kuraparatury Juliana. Epicka walka dobiegła końca, więc Wisna wytraciła wszystkie demoniczne kury. Powiew Świeżości nie będzie gildią kurystyczną ani kuromantyczną! Hipolita Mausa udało się odprawić w sposób nie urażający jego godności i pokazali mu, że poradzili sobie z zalewem kur. Sprawa nagrody pojawi się troszkę później, Julia jeszcze nie jest gotowa. Kwiatuszek została odparta. Magowie Błotni (Rysiek & druid) na razie zostają w Powiewie.

15 (komentarz MG) - cała ta sprawa z kurami to był dowcip ze strony Renaty Maus. Owszem, dumna, dostojna i poważna Renata nigdy by się oficjalnie nie zniżyła do czegoś takiego, ale miała dobry humor i słyszała o "kuromantyczności" Powiewu Świeżości. Zdecydowała się zakpić podle z tej poważnej gildii, zwłaszcza przed Hipolitem. W końcu on chce rozdawać jej środki, środki rodu Maus…
Ale tego postacie nie mają się jak dowiedzieć.




Z dyskusji rozbawionej Renaty Maus z Karradraelem

- Hipolit przybędzie do Powiewu, bo Mausowie zmarnotrawili środki chcąc skupić się na nieudanym eksperymencie szalonej czarodziejki, którą mój ojciec słusznie wydalił z gildii…
- Czy mam przejąć nad nim kontrolę? Wymanewrowanie Hipolita nie powinno być skomplikowane.
- Nie, Karradraelu, ta taktyka w tej chwili byłaby szkodliwa… Powiedz… mówi Ci coś "kuromancja"?
- To… było tak dawno, panienko. Ostatni zarejestrowany kuromanta… <zastanawia się>
- Nie nazwałabym kuromancji najszlachetniejszą z dziedzin magicznych.
- Zgadzam się, iż nie cieszy się wysoką atencją, Wasza Ekscelencjo. Do czego zmierzasz?
- Kojarzysz, jak ten śmieszny czarodziej z bagien nazwał Powiew gildią kuromantów?
- Z całym szacunkiem, nie uznałem tego za dość istotne, by zwrócić na to uwagę.
- Uważam to za zabawne.
- Cierpię na chroniczny brak poczucia humoru.
- To lepiej naucz się śmiać, Karradraelu, gdyż mam zamiar sprowadzić kurę Shvoon, zakupić stado kur zwykłych i przygotować dla Hipolita piękne przedstawienie w Powiewie Świeżości.
- Celem?
- Chcę się dobrze bawić? Karradraelu, poza naszymi wszystkimi planami jest też okazja, by upokorzyć maluczkich tego świata.
- Nie będą wiedzieć, komu zawdzięczają te kury.
- Wprowadzenie odrobiny chaosu i dezorientacji spowoduje, że Powiew, który i tak w tej chwili ledwo trzyma się kupy albo się wzmocni, albo rozpadnie. Nie dość, że będzie to bardzo zabawne, to jeszcze oddam czarodziejce Maliniak drobną przysługę. Jeżeli pomoże to scalić Powiew… jest to oczywiste. Jeżeli jednak doprowadzi to do rozpadu Powiewu, cóż… Wielce potężną jest gildia, którą potrafią pokonać kury.
- Powiewem rządzi Julia Weiner.
- Jeszcze, drogi Karradraelu, jeszcze…


Z myśli Wisny obserwującej bazyliszkowate zwierzę siedzące na dachu

Aha, więc to to chciało mnie zdominować! Jej, jakie wielkie szponiska… ciekawe, z czego są zrobione. Wylądujesz w laboratorium, moje maleństwo -masz pecha. Za fajne z ciebie stworzenie. Oby mi się to tylko nie wyrwało i kogoś nie uszkodziło, bo będzie nieciekawie. Jeszcze musiał się tu przyplątać ten ą-ę Maus. Mam nadzieję, że przynajmniej dostaniemy od niego coś fajnego - goszczenie ważnych magów kompletnie pozbawionych poczucia humoru jest zbyt męczące, żeby pozostawiać to bez rekompensaty. I w dodatku przeszkadzają w pracy.


Z myśli Wisny podczas nasyłania na bazyliszkowate stworzenie "brygady uderzeniowej"

Mam nadzieję, że ten wzmocniony jad wystarczy, żeby lekko odurzyć to stworzenie. Najwyżej w laboratorium odurzę je bardziej, żeby można je było przebadać. Ciekawe, jak funkcjonuje w środku. Wszystkiego się dowiem, ha! Mają go! Unieszkodliwiony! Ekhm… aż za bardzo unieszkodliwiony. No trudno… przynajmniej zbadam strukturę szponów i tych metalicznie błyszczących piór.


Z myśli Wisny po odkryciu, że kura alfa jest całkiem nieszkodliwa

Cóż. Nawet największe mózgi czasem się mylą. Mam nadzieję, że nikt nie widział tej legendarnej akcji ze skorpionem… chociaż, w razie czego to ja jestem tutaj ekspertem od zwierząt i zawsze mogę im powiedzieć, że to naprawdę zagrażało Powiewowi i było złe. A jakby znalazł się ktoś mądrzejszy ode mnie, to zawsze mogę zniszczyć dowody.


Z myśli lekko zafrasowanego Jurka

No dobrze…
Kamila zainteresowała się Kwiatuszkiem. Bez żadnego problemu powinienem być w stanie znaleźć naprawdę wiele na jej temat… Tyle, że nie jestem.
Pomyślmy.
Dwa lata przed Zaćmieniem spędziła jako czarodziejka Srebrnej Świecy. Do gildii przyjął ją mistrz magii Srebrnej Świecy, Czapliński. Już wtedy sprawiała pewne… problemy wychowawcze, ale trzymali ją w ryzach. Po drodze zmieniła frakcję… siedem razy? To znaczy: nie było frakcji technicznie rzecz biorąc, ale mogę to prześledzić patrząc na magów, którym podlegała. Osobą, która ją wyrzuciła ze Srebrnej Świecy była niejaka Przebiśnieg… która teraz jest mentorką Wisny…
Potrafię odtworzyć, co działo się z nią na Srebrnej Świecy. Wyleciała… hm… utajnione. Kiedyś bym dostał tą informację. Kiedyś.
Zupełnie nie wiem, skąd się wzięła na Srebrnej Świecy. Kto ją przedtem uczył magii? Skąd Czapliński ją wziął? Ten rekord też jest utajniony.
Hm… W gildii figurowała jako Michalina Drzazga. Muszę poszukać coś więcej… Nie wiem, czy nie będę musiał wysłać Lilii…


Z myśli ponurego Juliana

Co za upokorzenie! Porażka! Więcej, to nawet tragedia! Ja, Wyelki Yluzjonista, zostałem pokonany przez zwykłego maga z bagien…
Rozumiem - epicki pojedynek w najlepszym stylu, publiczność szaleje i nagle… gasną światła, a poprzedni Wielki Mistrz z uśmiechem ustępuje w cień, by oddać palmę pierwszeństwa młodzieńcowi, który go przewyższył. To byłby godny koniec Wyelkiego Yluzjonisty…
Ale tak - on wykonał sztuczkę magiczną o finezji godnej nędznego terminatora sztuk tajemnych… i wygrał, gdyż jakimś cudem ma sztuka mnie zawiodła i wyciągnąłem z mego cylindra nieco sparszywiałą kurę…
Są chwile, kiedy naprawdę uważam, że życie nie ma sensu…
Przynajmniej kurę pożarł kot.


Z myśli Kamili

Nie mam pojęcia, co ta kura robiła w podziemiach Powiewu…
Nic mnie to nie obchodzi, nie będzie mi się żadne cholerne ptactwo pałętać po moich (no, i Jurka) piwnicach!
Wolę nie wiedzieć, skąd się tam wzięła…


Z dyskusji rozczarowanej Renaty Maus z Karradraelem

- Nie miałam okazji się zabawić. To jest… nie tyle, ile bym chciała.
- Było to tego warte, panienko?
- Chyba nie. Skąd mogłam wiedzieć, że czarodziejka Mirna zdecyduje się zabić kurę w taki sposób? A już wyobrażałam sobie, jak ta dwulicowa, zdradziecka żmija zaczyna dziobać coś przed Hipolitem Mausem!
- Obawiam się, iż nie był to najwybitniejszy plan panienki; nikt rozsądny nie opiera planu na kurach.
- Ale byłam pewna, że Powiew rzuci się na te kury! Hipolit nawet zaproponował, że dostarczy Powiewowi egzemplarz jakiejś starej książki o kuromancji! Gdyby nie było czarodziejki Maliniak, to mała Weinerka lizałaby już ostrogi Hipolita, dziękując za zaszczyt. Niestety…
- Jakie są dalsze plany panienki?
- Cóż, mniej rozrywki, więcej dążenia do głównego celu. Miałam nadzieję, że zabawię się odrobinę lepiej…


Z myśli Kamili

Ok… wkurzyły mnie te demoniczne kaczki.
Niech sobie siedzą i patrzą, ale żadna mi niech nie włazi do Powiewu.
Poza tym, to przesada, latać mi po gildii!
Dość tego!
Ech… mam wrażenie, że w tych kaczkach może być coś więcej.
Kiedy Jurek powiedział, że ta jedna w Powiewie nas podsłuchuje, w pierwszym odruchu chciałam się uśmiechnąć, ale… dlaczego akurat wtedy znalazła się akurat w tym pomieszczeniu i to w dodatku ukryta przed naszym wzrokiem?
Może coś w tym jest. W dodatku te kaczki są całkowicie i absolutnie niegroźne… W sensie: nie mogą nikogo skrzywdzić. Dlatego wszyscy będą je ignorować…
Muszę się o nich czegoś więcej dowiedzieć.
Poproszę Marcina i Norberta o pomoc - może będą mi w stanie powiedzieć kilka szczegółów…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License