110203 Sledzik W Ziolkach

Zbyt wiele czasu minęło, konspekt przyspieszony.

W świetle całych tych wydarzeń z Mojrą, Jasieczkami i Zajcewami nie było jednak powodu, by szlachetny patriarcha rodu Zajcew a przypadkowo(?) ojciec Ewy miał zrezygnować ze standardowego święta Zajcewów. A święto jest dość znaczne, znane jest jako Święto Śledzia. W ramach owej uroczystości pałaszuje się świetnie przyrządzone syberyjskie śledzie.

Do przewozu śledzików i do zajęcia się ich "obsługą" z Syberii w swego wiernego Kamaza wsiadł Olgierd Drwalski, gość, którego jeszcze Kamila i ekipa pamięta z AZ. Całkowicie nieświadomy tego, że będzie przejeżdżać niedaleko aktualnej lokalizacji Kamili zabutelkował śledzie, na straży ustanowił Ciapusia i Stokrotkę, po czym ruszyli.

Niestety, Patriarcha Zajcew ma wrogów. Też Zajcewów. Norma. Jeden z magów zdecydował się przysłużyć innej gałęzi Zajcewów i zdecydował, że patriarcha może i będzie zajadać śledzika, ale z konserwy i to z Gdańska. Podłożył minę i Kamaz Olgierda na nią wjechał. Pancerne bydlę z niego, to i nikomu nic się szczególnie nie stało, poza tym, że śledzie prysnęły.

I się zaczęło…

Jakkolwiek to nie brzmi, parę śledzi syberyjskich weszło w szkodę. Kwiatuszek z Melanżystów Miłości przygotowała sobie nową wersję jakiegoś zioła, a tu takie bezczelne śledzie jej wlazły i zeżarły dawkę. Efekt uboczny: śledzie syberyjskie na haju. I (jak się o tym dowie) jedna bardzo wkurzona Kwiatuszek, po misji.

Tymczasem Rysiek sobie spokojnie Ryśkuje (czyt. żyje na bagnie i robi co chce). Szelest! Myśli sobie, że królik (lub że żółw żółwiasty jakiś dowcip mu rodzi). Podchodzi… a tam TAKA PASZCZA na syberyjskim śledziu. I to na niego skoczyło. Przerażony, walnął Soczewką. I śledź się wzbił w powietrze i poleeeeeeeeeeciał - prosto na Powiew Świeżości, do ogródka Celestyny.

Kamila ma szczękę u ziemi. Śledź syberyjski. Tutaj. Na szczęście nie latający - ten tu padł na zawał jak leciał - ale SKĄD przyleciał śledź. Odrobina obliczeń, trochę fizyki i wie gdzie iść. Poszła zatem w kierunku, z którego nadciągnął latający śledź.

Tymczasem Rysiek spotkał się z Ciapusiem i Stokrotką. Aha, i Olgierdem, który silnym ciosem ogłuszył śledzika napastującego Ryśka (przed którym zamknął się w chatce). Jak jeszcze dołączyła do nich Kamila, od razu zrobiło się wesoło…

Przez resztę misji łapali:
1) śledzie żywe
2) śledzie, myślące, że są sprytne
3) śledzie na haju (te były zagwozdką)
4) śledzie mniej żywe (znaczy: zabite)

I jak tylko udało im się wyłapać te śledzie, z zaskoczenia zaatakował znany nam podły Zajcew i je usmażył. Smażone śledzie nie nadają się dla Patriarchy, więc go obezwładnili (min. używając lotniczych kotów). Olgierd musiał się pożegnać - Zajcewa odda "swoim, na Syberii" i dobierze WIĘCEJ śledzi. Niestety…

Rysiek wrócił do bagna, Kamila do PŚ.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License