Obsesja

Konspekt pisany ~4 miesiące po misji, więc niedokładny.

Marian Welkrat, opętany częściowo przez brak swojej Melody (konstruktu i "jedynej przyjaciółki") będącej jego Soul Bindem zdecydował się na desperacki krok. Porozmawiał z Teresą i poprosił ją o pomoc - potrzebuje pożyczyć EIS, by być w stanie pokonać Lorda Jakuba Urbanka i odzyskać od niego swą ukochaną Melody.

Teresa odmówiła. Po pierwsze, jest to sprzeczne z prawem SŚ, po drugie, EIS nie ma z tym nic wspólnego. Po trzecie, Teresa naprawdę chce zostać low profile, zwłaszcza w świetle problemów z Kamilą i Julią. Po czwarte… coś jest nie tak. Nawet ona to widzi.

Niestety, nie ona miała możliwość podjąć tą decyzję. Marian pożerany przez pośrednie działanie sił Inwazji na jego Melody wysłał grupę magów do pomocy Powiewowi i dwóch magów do pokoju Teresy, by ukradli EIS. Magowie pomagający Powiewowi chcieli móc korzystać z zaklęć teleportacji, więc Julia wyłączyła teleport beacon. Tymczasem magowie którzy dostali się do pokoju Teresy dali radę ją pokonać (niewielki problem), zwinęli EIS i teleportowali się w siną dal. EIS nie była podłączona do żadnego z systemów zabezpieczeń, więc nie była w stanie reagować.

Teresa doszła do siebie i wyczuła obecność EIS. Kamila i Kuba natychmiast zorientowali się w sytuacji (byli na miejscu) i Teresa wysłała ich za EIS, ostrzegając, że EIS jest soulbindowana i że najpewniej za tym stoi Marian. A tymczasem Marian poprosił o pomoc organizację SŚ o nazwie "Srebrny Puklerz" zajmującą się ochroną i pomaganiem magów pracujących nad projektami. Zgromadził kilku byłych magów EAM pracujących kiedyś nad EIS i poprosił ich o to, by pomogli mu przekształcić trochę EIS, na poziomie jej programu. Oczywiście, magowie jak tylko otworzyli EIS to się podłamali - nic nie rozumieją jak to działa.

Srebrny Puklerz wysłał Hipolita Mausa do ochrony projektu Mariana Welkrata i osób powiązanych z EIS, nie wiedząc z czym ma do czynienia.

Tymczasem Kuba i Kamila lecieli śladami teleportów, w krótkiej walce pkonali osoby stojące im na drodze i dotarli do starej, zniszczonej przy Zaćmieniu siedziby EAM, którą Hipolit Maus zmienił w prawdziwą fortecę. Zabrali ze sobą Teresę - co prawda beznadziejny z niej wojownik, ale ona zna EIS i wie czym EIS jest, ewentualnie jak ją powstrzymać. Teresa tymczasem doszła do ponurych wniosków. Koniec gry. EIS musi zostać unieczynniona - jeśli ktoś już wie o istnieniu soulbinda, można wpłynąć na nią negatywnie.

Kamila wyszła otwarcie prosząc o rozmowę z Hipolitem. Kuba pozwolił jej iść samej do fortecy wroga by porozmawiać (czego MG się nie spodziewał XD), przez co doszło do negocjacji. Gdy Hipolit Maus dowiedział się, z czym ma do czynienia - EIS, Marian działający wbrew SŚ itp. zdecydował się skonsultować ze swymi przełożonymi i z magami SŚ. Zasealował EIS i wszystko inne uniemożliwiając komukolwiek pracę nad tym systemem, ku wielkiej rozpaczy Mariana. EIS cały czas jest włączona a jej rdzenie są zlane, przez co nie istnieje już kopia zapasowa. Uczy się cały czas i planuje.

Konsultacje z centralą SŚ wykazały, że EIS jest projektem Aurelii Maus. Zaginionej, najpewniej martwej czarodziejki SŚ i projektem robionym przez SŚ. SŚ zdecydowała, że jest to zbyt niebezpieczne by ktokolwiek mógł używać EIS a Mausowie chcieli się bardzo do tego dobrać. Ustalili, że jako, że Powiew nie ma absolutnie żadnego prawa do EIS (bo nie ma XD), odbiorą im EIS, w zamian za co dadzą liczne surowce i inne fajne rzeczy. Teresa nie mogła się na to zgodzić, ale nie mają wyjścia. W związku z tym plan dwa: zniszczenie EIS.

Teresa skontaktowała się z Marianem Welkratem i właściwie zmusiła go do tego, by przełączył EIS w drugi tryb. W innym wypadku wpadnie w ręce Mausów i ją czeka tragedia taka jak ostatnio. Marian się trochę wytrącił z szaleństwa i zrobił to, a Kamila i Kuba robili dywersję dyskutując z Hipolitem i odwracając jego uwagę. Teresa dała EIS rozkaz oznaczający mniej więcej 'wróć do domu' i EIS przejęła kontrolę nad GOLEMem, bardzo potężną maszyną bojową zdolną do adaptacji, najnowszym mechu technomantów SŚ nadzorowanych przez Mariana Welkrata. EIS, połączywszy się z GOLEMem jedynie wzmocniła jego możliwości i zaczęła operację: zniszczenie. Zaatakowała starą akademię SŚ od środka, po czym po bardzo, bardzo ciężkim starciu EIS z Hipolitem, Kamilą, Kubą i Marianem została pokonana. Hipolit myślał, że wszystko zostało zniszczone, ale Kuba dał radę wyciągnąć resztę EIS i Teresę poza obszar walki, by ta mogła to unieczynnić.

Mausowie dotrzymali słowa i dostarczyli PŚ surowców, jakie obiecali. Ponieśli ogromną stratę. Jeszcze większą poniósł Marian - nie dość, że wyszedł na psychopatycznego idiotę i utracił zaufanie Teresy (w swej opinii), to utracił protektorat Weinerów, GOLEMa i nadużył zaufanie Srebrnego Puklerza.

Teresa chciała zniszczyć EIS, ale nie pozwolił jej na to Kuba. Poprosił, by podłączyła EIS na AD. Teresa się zgodziła, ale zniszczyła swój SoulBind, efektywnie "zabijając" osobowość EIS - jeśli kiedykolwiek EIS miała jakąś osobowość. Kolejny krok - zniszczyć SoulBind Jadwigi, ale tego jeszcze nie udało jej się zrobić…


Z gorzkich myśli Jurka

Powiedziała mi "dziękuję". Idiotka. Jeden, jedyny raz, naprawdę zawaliłem! Powinienem był zatrzymać tych drani. Miałem przygotowany teleport beacon. Mogłem ściągnąć ich do piwnic Powiewu i wpuścić gaz. Nie doszłoby do tej całej sytuacji. Moja głupia siostra nie byłaby taka zasmucona. Ale nie - ona mi dziękuje!
Powinna wypomnieć mi niekompetencję!
Ech… głupia z niej gęś. Co to, pierwszy raz bym słowo złamał..?
Nigdy nie złamałeś danego //jej słowa.
Trzeba było zacząć… Nie byłoby teraz jej tak przykro.
Byłoby jej bardziej przykro, ale z innego powodu.
HQ, kogo do ciężkiej cholery, obchodzi nastrój mojej chimerycznej siostry?!
… Dobra, HQ, cicho siedź. Powinni byli dać mi pełną kontrolę nad systemami zabezpieczeń! Oficjalnie!
Ech…
Dalej// nie wiem, co powinienem był zrobić, ale na pewno nie powinienem był się zawahać…
Powinienem był podjąć jakąś decyzję!
Wszystko przez durne siostry. gdyby ich nie było, byłoby prościej…


W Powiewie, wieczorem

Kamila: Jurek, posłuchaj tego, proszę. <powiedziane w korytarzu>
<puka do drzwi Julii>
Kamila: Julia? Mogę wejść?
Julia: Proszę, oczywiście.
Kamila: Martwi mnie obronność Powiewu. Czy też raczej jej brak.
Julia: Przecież przebudowywałyśmy system obronny Powiewu po fiasku z EIS. Znowu.
Kamila: Wiem… Ale pamiętasz, co było powiedziane? Pewnych rzeczy nie da się łatwo odbudować bez pomocy eksperta… A ja nim nie jestem.
Julia: Nie ufam Teresie w tej sprawie. Już raz wprowadziła EIS do systemu.
Kamila: Nie Teresę mam na myśli. Znam kogoś, komu powierzyłabym własne życie.
<Jurek: IDIOTKA! Z mojej siostry jest… Niech się idzie utopić, żeby się nie rozmnożyć przez przypadek! Taka głupota musi wymrzeć tu i teraz! Noż, czy da się znaleźć głębsze dno niż to?!>
Kamila: Jednak… nie jest to ktoś, kto przyłączyłby się do Powiewu. Jest to ktoś, kto nigdy nie zdradzi swojego istnienia, jeśli może tego uniknąć.
Julia: Rozumiem. Rozumiem, że mogłabyś powierzyć tej osobie swoje życie. A… czy ta osoba - i zastanów się przed odpowiedzią - czy można jej powierzyć zabezpieczenia Powiewu? Z Tobą jest jakoś związana, Powiew… sama rozumiesz.
Kamila: Jestem całkowicie przekonana, że jeśli powierzyłybyśmy tej osobie zabezpieczenia Powiewu, dotrzymałaby ducha umowy. Muszę Cię jednak ostrzec, że w pewnych przypadkach zastosowane metody będą przede wszystkim skuteczne.
Julia: <wolno> Rozumiem… Ale nikomu nie stanie się permanentna krzywda? To znaczy: Ja rozumiem, nieprzyjemności, ogłuszenie, ból… Ale nie chcę, by każdy traktował Powiew Świeżości jako miejsce, w którym można robić… Co tylko się chce!
<Jurek: To… Nie wiem! Może następnym razem nie wyłączaj teleport beaconów, gdy są obcy w budynku, co?! [prychnięcie] Gdyby nie "och, świetny dowódca", pani Weiner, EIS nie zostałaby nigdy ukradziona…>
Kamila: Jeśli będzie to możliwe, osoba ta postara się uniknąć poważnych obrażeń cielesnych i tym podobnych… Prawdopodobnie przebuduje również system… Pytanie, czy jesteś skłonna zaufać komuś, kogo nie znasz i najpewniej nie poznasz, opierając się tylko na mojej opinii.
<Jurek: Kochana siostrzyczko… Mówisz do przywódcy gildii, który kazał wyłączyć zabezpieczenia w środku Spustoszenia, który wyłaczył zabezpieczenia w Powiewie, gdy byli tam obcy magowie, by móc kanapkę teleportować, to Twoje pytanie o zaufanie w sprawie zabezpieczeń… nie oczekuj za wiele… Ty ufasz tej tajemniczej osobie, wiec to musi być najmądrzejszy i najsympatyczniejszy mag świata. Spoko, ona to łyknie, nie przejmuj się…>
Julia: Nie zamierza wprowadzać eksperymentalnej, szalonej, sztucznej inteligencji, która będzie zarządzała systemem zabezpieczeń i strzelała do Wisny?
<Jurek: HQ, strzelałbyś do Wisny?>
Kamila: Nie. System byłby nadzorowany przez Vicinusa.
Julia: No, jest to pewien postęp ewolucyjny. Mogę ja dowodzić systemem zabezpieczeń?
<Jurek: Absolutnie i zdecydowanie nie! HQ, może do Julii postrzelasz? To pewien trend w Powiewie - strzelanie do dziewczyn. Kamilę się oszczędza, bo jej głupota zakrzywia pociski siłą grawitacji.>
Kamila: Nie widzę problemu…
<Jurek: Taaaaak, Ty nie widzisz…>
Kamila: Choć radziłabym, żebyś nie była jedyną osobą.
<Jurek: Zaproponuję jej Maksa. Ten gość ma trzy zalety. Po pierwsze, jest facetem. Po drugie, myśli. Po trzecie, zachowuje zimną krew i nie jest wygodnicki - nie wyłączy teleport beacona tylko dlatego, że nie chce mu się do kuchni po kanapkę iść.>
Julia: Oczywiście. Jedna osoba jako jedyny punkt, który może zawieść to zwykle złe rozwiązanie. Proponuję Ciebie jako drugą osobę.
<Jurek: Ech… Sojusz bab przeciwko zabezpieczeniom.>
Kamila: Dobrze… Ale proponuję również, żeby w razie nieobecności którejś z nas kontrolę przekazać Maksowi.
Julia: Dobry pomysł. Innymi słowy… Musimy ustalić, ile trzeba będzie za to zapłacić i zbudować wreszcie sprawny system zabezpieczeń. Taki, by - przynajmniej na razie - był najcenniejszą rzeczą, którą można ukraść z Powiewu.
Kamila: Najcenniejszą rzeczą, jaką stąd można ukraść są ludzie.
<Jurek: A myślałem, że powie "koty"… Nie, Kamilo… Najcenniejsze, co można ukraść… Już ukradli.>
Kamila: Jak rozumiem, akceptujesz mój pomysł.
Julia: Tak. Gorzej nie będzie.
<Jurek: Zakład?>
Kamila: Zatem mam się dowiedzieć, czego ta osoba oczekuje, tak?
Julia: Tak, poproszę. Wiesz, możemy płacić w usługach, zebrać trochę Quarków…
<Jurek: W usługach… dziękuję, nie skorzystam, nie jesteś dość ładna… Quarki… Nie stać Powiewu na mnie. Nie… Zrobię to za darmo dla Kamili. Będą mieć kilka przysług, które będę mógł od nich odebrać w odpowiednim momencie. Niech tylko dostarczą materiały.>
Kamila: Dobrze, porozmawiam z nim.
Julia: Będę wdzięczna.


Jurek, SMS do Kamili

Gratuluję udanej operacji. Młody pelikan łynkął wszystko i ma głupi uśmiech na dziobie. Sprzedaj jej most na bagnie, będzie stał wiecznie. Gratuluję K. - nowemu przywódcy Powiewu.


Kamila, po odebraniu SMSa

Na głos:
Juruś, jesteś słodki jak zawsze… A teraz spadaj.
W myślach:
Ale trochę chłopak racji ma… prawdą jest, że ostatnio udało mi się przepchnąć wszystko, co chciałam.
Ale przynajmniej teraz nie jestem jedyną osobą, która wie, że w naszym systemie obronnym jest "coś więcej". I… jeśli Jurek postanowi mi znów coś pokazać, przynajmniej będę mogła iść do Julii…
Jak ja nienawidzę wiedzieć więcej niż mogę po sobie pokazać…
A jednocześnie wolę wiedzieć… bo jeśli ja nie wiem, Jurek może rozwiązać sprawę po swojemu.


Z myśli Teresy, po wszystkim

Byłam głupia… Zrobiłam ogromny błąd. Powtarzałam wiele razy, że Powiew musi osiągnąć sukces, ale nic nie robiłam w tym zakresie.
Prawda, pomogłam zrobić detektor. Ale odizolowałam się od wszystkich i zostałam sama, skupiając się tylko i wyłącznie na "kompetencji".
Jadwiga nie tego mnie nauczyła. Ona bardzo często współpracowała z innymi, nawet marnując czas - gdyż w ten sposób sprawiała, że świat jest lepszym miejscem.
Bez niej… nie potrafię już cieszyć się ze wspólnych zajęć. Ludzie nie sprawiają mi przyjemności. Maszyny nie zadają pytań. Nie patrzą w przeszłość. Nie oceniają. Ale z maszynami nie zbuduję lepszej przyszłości. Gdzieś po śmierci Jadwigi Aurelia - ta kochana idealistka, "paladynka w pogiętej zbroi, na starej chabecie", zaginęła. Sama nie osiągnę nic wielkiego. Owszem, mogę zrobić wybitny projekt, ale on nic nie da. Tymczasem, gdy ja marnowałam czas podążając za duchami przeszłości, Kamila, Julia i… ktoś pomogły magowi KADEMu, przeklętemu przez… kogoś.
Swego czasu Whisperwind zarzuciła Kamili, że Powiew Świeżości jest jak koń, nie Pegaz. Nie poleci. Zgadzałam się z nią. Teraz widzę, że to była moja wina. Byłam częścią problemu.
Moje osobiste odczucia i to, że chciałabym być zostawiona w spokoju, nie ma znaczenia. Muszę sprawić, by ten świat był lepszym miejscem. Jadwiga mogła wybrać tylu dużo lepszych magów ode mnie. Wybrała mnie - arogancką, zepsutą, z ponurą historią. Gdyby wybrała kogoś innego, dziś żyłaby nadal. Ale… nie wybrałaby kogoś innego.
Dzisiaj ja… mam Powiew Świeżości, gildię, którą pomogłam stworzyć, gildię, w której sama odsunęłam się na margines. Widzę, że co prawda nie wychodzi im, ale się starają. Nie jestem już czarodziejką EAM, ale obowiązek działania dla lepszego jutra pozostał. Jestem to winna Jadwidze, Ryszardowi, Mariuszowi… wszystkim. A najbardziej sobie. Bo jeśli nie będę tego robić, to stanę się taka sama, jak ci wszyscy magowie, których Jadwiga nie wybrała. A stać mnie na więcej…
Niech tylko nie oczekują ode mnie, że będę się socjalizować. Ale z przyjemnością pomogę i będę się interesować tym, co robią. Nawet, jak nie technomancją, na pewno w jakiś sposób będę w stanie pomóc.
Jeśli będą chcieli… Nie zdziwi mnie, jeśli nie będzie im zależeć.


Rozmowa telefoniczna Kamili z Jurkiem

- Cześć, Jurek.
- Czemu do mnie dzwonisz? Możemy porozmawiać przez system zabezpieczeń Powiewu. Czy coś się stało?
- Jurek, nie zawsze jak się z Tobą kontaktuję, oznacza to, że dzieją się straszne rzeczy…
- Nie widzę innego powodu. Wiem! Chcesz się pozbyć Elwiry i mam ją zabrać? Nie dziwię się, że nie możesz z nią wytrzymać. Ja ledwo daję radę.
- <tłumi śmiech> Nie, nie po to dzwonię. Ja akurat Elwirę lubię, a i inni członkowie Powiewu ją polubili.
- Dobrze, że ktoś…
- Dzwonię, bo mam coś dla Ciebie.
- Masz coś dla mnie? Może jeszcze mam podesłać morloka żeby odebrał?
- …Nie. To pomysł. Idea, jeśli wolisz.
- Ty masz pomysł?!
- Nawet mnie się zdarza. Ale skoro nie jesteś zainteresowany…
- Nie, teraz naprawdę mnie zaciekawiłaś.
- Nie myślałeś nigdy o założeniu firmy dostarczającej zabezpieczenia w świecie magów? Nie "agencji ochroniarskiej" a "firmy dostarczającej systemów zabezpieczeń". Na pewno początkowo nie dotarłbyś do dużych gildii, ale zawsze znajdą się chętni, by skorzystać z takiej usługi. Kto jak kto, ale Ty się na tym znasz; co więcej, spora część magów padnie pod zwykłymi, ludzkimi metodami. A Powiew Świeżości być może mógłby za jakiś czas wystawić Twojej firmie referencje jako pierwszy klient - kwestia dogadania się z Julią. Gdyby udało Ci się coś takiego rozkręcić… Pomyśl o tych wszystkich magach oddających swoje sekrety Tobie…
- <chwila ciszy> Ciekawe. Bardzo ciekawe. O tym nie pomyślałem.
- Rozumiem, że podoba Ci się ta idea.
- Ma sens…
- Potraktuj ją zatem jako pierwszą zapłatę Powiewu Świeżości.
- Mam wrażenie, że będziemy w stanie wykorzystać Powiew Świeżości, żeby był przydatniejszy, niż się wydaje.
- My?
- Ty i ja, oczywiście.
- Jeżeli Ty jesteś mocniejszy, ja jestem mocniejsza. Jeżeli Ty masz do czegoś dostęp, to i ja go mogę mieć, jeśli potrzebuję.
- Nie rozpędzałbym się aż tak bardzo, ale… wszystko jest na sprzedaż. A faktycznie, jeżeli jeszcze raz w życiu trafi Ci się pomysł podobnego typu, to będzie mi się opłacało Cię wzmocnić. Jak Ty będziesz silniejsza, może i mnie się to opłacić. Chyba Cię troszeczkę nie doceniałem…
- …
- Jakie są Twoje plany wobec Powiewu Świeżości?
- Wzmocnić go. Chcę Powiewu, który pomaga wszystkim magom, niezależnie od ich przynależności gildyjnej. Powiewu, który nie goni za mocą jak KADEM, który nie jest tak rozpolitykowany ja SŚ i który nie jest tak szalony jak AD. Powiewu, który z reguły nie odmawia nikomu wiedzy, ale zawsze wie, kto i ile wiedzy wziął. Powiewu, który ma wiedzę. W idealnym świecie chciałabym, żeby jeśli ktoś dysponuje zaklęciem Powiewu, ucząc go dalej zostawia swój ślad… Nie chcę blokować przepływu wiedzy, ale chciałabym móc ją namierzyć… Mniejsza z tym. Chcę Powiewu, który może nie jest wielki czy potężny w sensie militarnym, ale za to szanowany. I wreszcie… nie pragnę być dowódcą gildii. Julia jest świetnie przystosowana do tej funkcji. Chcę Powiewu, który mógłby mnie wzmocnić. Który mógłby nas wzmocnić.
- Żeby wzmocnić Powiew… Twoje plany są realne. To nie będzie proste… <myśli> Pomogę Ci. Zacznijmy od tego, że będę dostarczał Ci wiedzy. Cennych informacji. Czasem dam Ci misję do wykonania. Wszystkie te rzeczy dążyć będą do zbliżenia Cię do Twojego celu.
- Ale z jednym zastrzeżeniem: nie będę dążyć po trupach do celu… Niekoniecznie dosłownie.
- Dobrze, rozumiem. Ale jeżeli chcesz osiągnąć cel, musisz liczyć się z tym, że będziesz musiała stać się czymś na kształt szarej eminencji Powiewu.
- Czasem mam wrażenie, że już nią jestem…
- Jesteś. I jednocześnie nie jesteś. Nigdy jeszcze nie podjęłaś niepopularnej, ale ważnej decyzji. To jest ważne. Jeśli chcesz osiągnąć sukces, czasem będzie to niezbędne.
- Wiem…
- Nie każ mi żałować mojej decyzji. Czasem będę żądał dziwnych rzeczy. Wyjaśnię, po co mi to. Ale nie kwestionuj, czy to jest potrzebne. Nie, nie tak. Kwestionuj, czy to jest potrzebne, ale jeżeli nie dasz rady znaleźć argumentów - jednoznacznych argumentów - że masz rację, zrób to, co Ci mówię.
- Tak samo Ty przekonaj mnie, że to, czego chcesz jest konieczne.
- Nie zawsze mogę. Niektórych rzeczy nie będziesz chciała wiedzieć.
- To prawda. Ale mimo wszystko częstsze będą te, w których możesz mnie przekonać. Zresztą… znasz mnie na tyle, że wiesz, czego bym nie chciała.
- W tych Cię przekonam. Mój cel… Chcę silnego Powiewu. Nie z uwagi na sam Powiew. Dla mnie Powiew jest narzędziem. Potencjalnie cennym narzędziem… Nadal władasz magią mentalną?
- Tak, przecież wiesz. <z łagodnym wyrzutem>
- Potrzebujesz artefaktu. Teraz masz do wyboru. Jeden z dwóch, choć najbardziej bym był zadowolony, gdybyś umiała oba. Jeden z tych artefaktów… myśl o nim jako o diademie. Amplifikuje myśli. Mag, który ma na głowie ten artefakt, ma problemy z nie odpowiadaniem na pytania. Rozumiesz, czego chcę? Pociągnąć ich za język. Drugi Ci się mniej spodoba. Pomyśl o tym, jako o obroży kontrolnej. Żaden z tych dwóch artefaktów nie powinien przekraczać Twoich umiejętności, mam rację?
- Masz… Po co mi coś takiego? To znaczy… wiem, że mogę nie być w stanie rzucić zaklęcia, ale…
- Dwa powody. Po pierwsze, OMG delikatny Powiew byłby przerażony widząc, co wrażliwa i kochana Kamila rzuca. Po drugie, mag z… powiedzmy zegarkiem, ukrytym pod koszulą, nie emanuje aurą "mój umysł jest kontrolowany". A na pytanie po co Ci to - to jest haczyk. Rybką będzie mocodawca magów, którzy zaatakują Powiew. A przynęta… w zależności od tego, na jaką rybkę polujemy, taką przynętę zarzucimy.
- Podłe… <z uznaniem> Taka osoba może wrócić do swojego mocodawcy… A to otwiera całe mnóstwo możliwości.
- Jestem pod wrażeniem. Zrozumiałaś. Kto wie… Dzisiaj już awansowałem Cię dwukrotnie. Może będę musiał awansować Cię trzeci raz?
- Nawet jeśli będę tak samo irytująca, jak zawsze?
- Po prostu inaczej nie umiesz. Może kiedyś dorośniesz i znajdziesz sobie chłopaka…
- <powstrzymuje parsknięcie śmiechem>
- Nikt z Tobą nie wytrzyma.
- Jak z Elwirą? ^_^
- Nie. Ona jest głupia i bezwolna. Ty jesteś głupia i złośliwa. Zupełnie inaczej.
- Też Cię lubię, Jureczku.
- Następny prezent urodzinowy to będzie subskrypcja wszystkich hardcore'owych czasopism dla samotnych i zgryźliwych pań.
- Z całą pewnością świetnie sprzedadzą się na Srebrnej Świecy.
- Touche.


Z listu Mariusza Węgielskiego do Barbary Sowińskiej

Wasza Ekscelencjo!
Powodowany niewysłowionym szczęściem mogąc współpracować z Waszą Eskcelencją, pragnę poinformować o swych najbliższych intencjach. Jakkolwiek opinia osoby takiej, jak ja, dla Pani jest nic nie warta, chciałbym powiedzieć, że uważam ruch skierowany ku obronie Srebrnej Świecy za doskonałą decyzję. Chcę potwierdzić swoją lojalność, zgłosić się na ochotnika do wszelkich testów, jakie Pani zechce przeprowadzić i doradzić możliwość współpracy z kilkoma osobami, które może w tej chwili mają bardzo słabą moc, lecz kiedyś były albo członkami EAM, albo były uczone przez magów EAM. Znam kilka osób, które potrafią być bardzo lojalne, i w których sercu leży Srebrna Świeca widziana oczami trochę naiwnej, trochę idealistycznej czarodziejki EAM. Jeżeli Lady będzie potrzebowała pomocy osób bardzo lojalnych, które są zdecydowanie ponad wszelkie podziały frakcyjne, być może będę w stanie skontaktować Panią z tego typu osobami. Proszę nie kierować się ich poziomem mocy, czy znaczeniem politycznym. Są "zbyt mało istotni, by być niebezpieczni", ale posiadają umiejętności, mimo, że w większości stracili część mocy magicznej. Jeżeli to Pani pomoże, z przyjemnością będę służyć ku chwale lepszej Srebrnej Świecy.
Kiedyś widziałem zjednoczoną, lepszą Srebrną Świecę. Było to coś, co potrafiła zrobić jedna, nieznacząca czarodziejka. Jeżeli faktycznie (a nie ośmieliłbym się wątpić w Pani słowa) jest to Pani celem, mogę dostarczyć szczegółowych informacji.
Z poważaniem,
Mariusz Węgielski.


Rozmowa Malignusa z Kamilą, w snach

- Zaiste…
<Kamila orientuje się, że siedzi na tronie Asha i przytula się do czaszki.>
- <westchnięcie> …Dlaczego zawsze to musi być jego tron..?
Jest to jedyny sen, który wszyscy śnimy wspólnie. Każdy w swojej interpretacji, każdy śni go wielokrotnie, każdy śni go osobno, jesteśmy nim połączeni teraz i końca świata…
- Innymi słowy, nie masz z nami nic innego wspólnego.
Jest jeszcze Marzycielka…
- Której tutaj nie ściągniesz tylko po to, żeby przeprowadzić rozmowę we śnie. Ami nie ma z tym nic wspólnego.
Twoje życzenie…
- No dobrze… Zakładam, że podjęliście wysiłek skontaktowania się ze mną, ponieważ macie jakieś wyniki. Mam rację?
- Tak. Mamy wyniki… Jakieś.
Pełna analiza jest nieosiągalna… Prosto rozpuścić kroplę atramentu w wodzie. Zebranie atramentu natomiast…
- Coś Ty się tak rozgadał? Wyjaśniłeś mi to już wcześniej.
Jej nie…
- I ona nie musi wiedzieć. Ona oczekuje wyników, nie analizy.
- Co wcale nie znaczy, że uznam dodatkowe wyjaśnienia za zbędne.
- W dużym skrócie, sprawa jest beznadziejna. Pamiętasz, jak powiedziałem, że mamy do czynienia z kilkoma osobowościami?
- Tak?
- One stworzyły gestalta. Z oryginalną osobowością Wisny.
Splątały wiry wszystkich osobowości. Połączone z gwiazdami magii. Przez indukcję.
- Usuwając mistyczny bełkot Reveriusa, ktoś doprowadził do połączenia grupy osobowości, przy czym mogła, ale niekoniecznie musiała być użyta Magia Krwi. Ktoś, kto to zrobił, wiedział mniej więcej, co chce osiągnąć, wiedział mniej więcej, z czym ma do czynienia. Oczekiwał jednak, że otrzyma osobowość, która przejmie kontrolę nad Twoją Wisną. Przepraszam, nad Twoją Nadzieją. Nie, przepraszam. Nad Nadzieją. Nie Twoją Nadzieją, akurat z Nadzieją nie masz nic wspólnego…
Jednak wampir stanął na drodze. Wraz z nim. On i wampir doszli do porozumienia.
- Nie wiemy, jak, ale w jakiś sposób proces, który miał przywrócić… komuś osobowość w ładnym i młodym ciałku Nadziei, doprowadził do stworzenia… nie, nie tak. Znasz słowo rezonans?
- Rezonans to zjawisko przekazywania energii fal pomiędzy układami. Jeżeli układy te są dostrojone do tej samej charakterystyki drgań, energia przekazywana jest najefektywniej…
- Dobrze. To teraz wyobraź sobie, że układy nie były zupełnie dostrojone, a rytuał zakładał, że powinny być. Zarówno pasożyt, jak i szósty próbowali uniemożliwić rezonans. W wyniku tego doszło do czegoś dziwnego.
- Zarezonowali z Wisną?
- Rozumiesz implikacje? Wisny już nie było.
- Musiała być… Inaczej nie byłoby rezonansu.
- <uśmiech> Jeżeli chcesz w to wierzyć. Ja osobiście powiem Ci, że nie wiem, jak to się mogło stać. Zamiast osobowości… nazwijmy to osobowością numer 13.
- Aż tyle ich tam jest?
- Nie, bo jest wyjątkowo pechowy… Więc nasza droga trzynastka, zamiast być na szczycie układu pokarmowego, znalazła się gdzieś pomiędzy szóstym, pasożytem, jakimiś echami, najpewniej powiązanymi z jakąś starą magią plemienną czy ludową… Nie wiem, skąd ona jest. Grunt, że to wszystko stworzyło gestalt. Nadrzędny wobec Wisny. Coś takiego, jak nasze Spojenie… Ale Wisna jest tym gestaltem! <frustracja> Ona ma moce… potencjał na moce, mocy żadnych mieć nie będzie. Do tego trzeba jeszcze coś umieć lub mieć choćby cień woli… Coś pomiędzy szóstym, demonem - pasożytem i swoją magią ludowo-plemienną.
- A trzynastka?
- Trzynastka jest bliżej szaleństwa niż kiedykolwiek w swoim nędznym życiu. Gdyby Wisnę kiedyś napadła chęć przytulania się do losowych ludzi na ulicy, to to może być echo zamulonych wspomnień trzynastki. Dziewczynie nikt w twarz nie da… chyba, że inna dziewczyna.
- No dobrze… Zatem, o ile rozumiem, Wisna jest w przybliżeniu odpowiednikiem Amaranth, a nie Łucji, tak?
I tak i nie…
- Moim zdaniem po prostu nie wiemy. Wisna ma swoją własną wydzieloną osobowość, ale jednocześnie jest też gestaltem. Możesz powiedzieć, że jest sztuczną osobowością. Oczywiście, jako, że nic się nie różni od swojej "prawdziwej" osobowości, nie ma to znaczenia. Ale jak to się mogło stać, że w wyniku gestaltu powstanie osobowość złożona identyczna do osobowości pierwotnej? To jest niemożliwe!
- Cóż… kiedyś uważano, że niemożliwy jest lot czegoś cięższego od powietrza… W dodatku Zaćmienie bardzo wiele zmieniło… Nikt teraz do końca nie wie, co jest możliwe, a co nie.
- Nie przywiązuj się do tej interpretacji za bardzo. Istnieje koło czterdziestu procent szansy, że Reverius i Amiralis nie potrafili zinterpretować wyników. Jak sama stwierdziłaś, nigdy z czymś takim się nie spotkaliśmy. Za to możesz jej pogratulować - została Spojoną przez indukcję. Tyle, że im silniejsze jest Spojenie, tym większą kontrolę oddaje pasożytowi.
- Czy mogę liczyć, że jeśli was o to poproszę, dostarczycie mi wyniki waszych badań?
- Oczywiście, jeśli Ty dostarczysz nam Wisnę.
- Mhm… No dobrze, co zatem zamierzacie w kwestii Wisny?
- Nic. Jeżeli będzie coś złego się działo, to wkroczę. Ty przyjęłaś na siebie tą odpowiedzialność. Zakładam, że wiesz, co robisz. Jeżeli jednak zdobędę jakąś informację, która pozwoli mi na zrobienie ponownej analizy, porwiemy Wisnę znowu i będzie w porządku. Jeżeli nam ją przekażesz Ty, będziesz miała możliwość otrzymania wyników badań. Jeżeli nie, no to nie. W tym stanie to stworzenie nie stanowi żadnego zagrożenia… Chyba, że się potknie i przewróci i sama sobie zrobi krzywdę…


Rozmowa Kamili z Teresą

- Mogę wejść?
- Tym razem tak. W sumie… tak. Pomiń 'tym razem'.
- Dziękuję… Jak się czujesz?
- Nie masz za co dziękować. Czuję się… stabilnie. Niezmiennie.
- Ech… pytam, bo… naprawdę mnie to interesuje.
- <myśli chwilę> Może inaczej… czuję się cały czas tak samo. Nie próbuję Cię spławić. Po prostu nie wiem, jak na to odpowiedzieć inaczej.
- Może nie próbujesz mnie spławić, ale świetnie Ci to wychodzi. To tak, jakbyś na pytanie, jaka jest temperatura na dworze odpowiedziała "stała".
- Prawda. To znaczy… nie to ze spławianiem. A raczej… nie wiem. Jak się czuję… Nie jestem szczęśliwa, ale też nie mam myśli samobójczych, jeżeli o to pytasz. Tak naprawdę, sytuacja się nie zmieniła, poza tym, że soul bind został zniszczony i muszę zniszczyć i drugi.
- To był ktoś dla Ciebie ważny, prawda? Ktoś, na kim Ci naprawdę zależało…
- Tak. Tak było. Nie, nie powiem Ci szczegółów. <chwila milczenia> Powiew… jest też mój. Jestem odpowiedzialna za Powiew. Rozumiesz?
- Zupełnie nie rozumiem, o co Ci chodzi.
- Chodzi mi o to, że Powiew nie osiągnie sukcesu, jeżeli kluczowe osoby nie będą chciały tego sukcesu osiągnąć. Jeżeli Ty masz zamiar martwić się o mój stan czy zastanawiać się… lepiej… nie. Ani Ty, ani Julia nie macie powodu się o mnie martwić. EIS… wykonała swoją misję. To wszystko jest przeszłością. A jeżeli chodzi o mnie… Zdecydowanie nie mam zamiaru sabotować waszych projektów czy przeszkadzać wam w waszych projektach.
- Teresa… teraz Ty zupełnie nie zrozumiałaś. Ja… My dwie nie jesteśmy może przyjaciółkami, ale jesteś członkiem Powiewu i przyjaciółką Julii. Wiem, że w EIS był soul bind kogoś, na kim Ci zależało. Sama powiedziałaś, że ta osoba nie żyje… To nie mogło być dla Ciebie łatwe. Ja… nie zawsze się zgadzamy, ale nie chcę, żebyś… <zastanawia się> Ech… Bardzo silnie oponowałam przeciwko włączeniu EIS do systemów zabezpieczeń. Która z nas miała rację jest w tej chwili nieistotne… Niemniej, nie chcę, żebyś uważała, że Twoje projekty czy prace będę uważać za z założenia niebezpieczne. W dodatku, gdybym wiedziała, że ten projekt jest dla Ciebie czymś więcej, podeszłabym do niego zupełnie inaczej…
- Nawet, gdybyś wiedziała, jak wiele osób pracowało nad EIS, nie wpłynęłoby to na Twoją decyzję. Z tego, co o Tobie wiem, nigdy nie traktowałaś mnie jak osobę niekompetentną - wprowadzającą błędy do ogólnego systemu - a nierozważną - wprowadzającą niebezpieczny komponent, komponent, którego nikt nie rozumie, i który już udowodnił, że potrafi wyrwać się spod kontroli do nowego, bezpieczniejszego Powiewu. Z tego punktu widzenia nic, co mogłabyś wiedzieć o EIS, nie wpłynęłoby na Twoją decyzję odłączenia jej od systemu zabezpieczeń.
- Tak, ale wybrałabym zupełnie inne podejście.
- Z punktu widzenia EIS było to nieistotne. Dzięki rozdziałowi trzech rdzeni wczytałam kopię zapasową i EIS zapomniała o tej sprawie.
- A z Twojego punktu widzenia?
- …Byłoby inaczej. Jednak EIS, tak odłączona, jak była, nadal zostałaby porwana przez Mariana i skończyłoby się tym samym. Z perspektywy czasu EIS była zgubiona po tym, jak ją uruchomiłam po Zaćmieniu.
- …Nie odbierz tego jako atak, ale EIS mogła być podłączona do czujników systemu. Po prostu nie mogła go kontrolować. A gdyby sytuacja ułożyła się inaczej, być może akurat wtedy pracowałoby nad EIS więcej osób… Nie byłoby tak łatwo jej porwać.
- EIS była w najbezpieczniejszym miejscu możliwym - w moim pokoju. Gdyby nawet była podłączona do systemu zabezpieczeń w trybie pasywnym, czego - zaznaczam - nie mogłam zrobić, nadal byłaby podatna na taki atak teleportacyjny. Po prostu zabezpieczenia zostały wyłączone. EIS nawet z prawem do odczytu nie mogłaby temu zapobiec. Nic by się nie zmieniło.
- Nie do końca rozumiem, dlaczego nie mogłaś podłączyć jej w trybie odczytu. Chodzi o adaptację?
- Tak. EIS potrafiłaby wejść w system zabezpieczeń i okłamać mnie. Jej podstawowym zadaniem od samego początku było chronić mnie. Do samego końca.
- Jak to się stało, że nie dała rady ochronić tej drugiej osoby?
- Była wyłączona. Po tym, gdy EIS zniszczyła Powiew Świeżości… dawno temu, jeszcze przed Zaćmieniem. Pamiętasz to wydarzenie - EIS została wyłączona i zostawiłam ją pogrzebaną w ruinach. Dzięki soul bindowi wiedziałam, że nikt "normalny" nie byłby w stanie naprawić EIS. A było to dużo bezpieczniejsze miejsce, niż jakiekolwiek inne, które mogłabym ja zapewnić. Zwłaszcza z Kazimierzem Sanockim patrolującym Powiew Świeżości. Mam wrażenie, że dobrze się stało, że EIS była wyłączona w chwili śmieci soul binda. Coś takiego mogłoby spowodować nieodwracalną zmianę. A tak… EIS zaadaptowała.
- Dlaczego włączyłaś ją ponownie? I dlaczego połączyłaś ją z systemami Powiewu wiedząc, że nie jest całkiem stabilna?
- Nie miałam wyboru. Zaatakowało Spustoszenie. Włączyłam ją w system zabezpieczeń Powiewu już wcześniej, ale była wyłączona. Innymi słowy, nie mogła ani adaptować, ani działać. Wykorzystywałam EIS jako centralny interfejs do zabezpieczeń i wykorzystywałam jej adaptację, by dostosować system zabezpieczeń do naszych potrzeb, ale bez samej EIS. Po tym jednak, jak ja zostałam Spustoszona, a w budynku pozostali Spustoszona Celestyna, potencjalnie Spustoszona Wisna, Julian, Maksymilian i Aniela… musiałam ich chronić. Nawet - a może zwłaszcza - przed sobą. EIS była jedynym logicznym wyborem. A już kiedyś okazało się, że soul bind działa zgodnie z intencją "prawdziwą" - mnie, a nie zewnętrznie narzuconego źródła kontroli. Innymi słowy, mój soul bind z EIS nie wpłynąłby negatywnie na jej funkcjonowanie mimo, że ja byłam Spustoszona.
- …Rozumiem, dlaczego ją włączyłaś. A czemu jej nie wyłączyłaś po tym, jak problem Spustoszenia został rozwiązany?
- Chciałam. Próbowałam. <długa cisza> EIS była… w pewien sposób przerażająca. Ta jej umiejętność adaptacji… nie wiedziałam, czy to strategia ewolucyjna, czy własna osobowość. Już wcześniej pojawił się ten problem… Przed Zaćmieniem. Wtedy to ja mówiłam "nie przejmuj się, zawsze zakładaj, że to strategia ewolucyjna. Okazuje się, że łatwo było mówić… <milczenie> Gdyby nie to, gdybym ją wyłączyła, nie doszłoby do tego wszystkiego - powiedziałabym Marianowi, że EIS nie funkcjonuje.
- <chwila ciszy> Tam, w starej siedzibie EAM, EIS nie reagowała jak istota żywa. Jak ktoś, kto ma własną osobowość.
- Tak, prawda. <długa cisza> To, tak czy inaczej, nie ma znaczenia. Jeżeli tam była osobowość, zniszczyłam ją. Osobiście zakładam, że tam nie było osobowości.
- Ja na pewno tak nie uważam… Nie zrobiła niczego, co sprawiłoby, żebym choć pomyślała o takiej możliwości, a ja jestem na takie sygnały wyczulona.
- Cieszę się z tego powodu. Czy to już wszystko na temat EIS, co chciałabyś wiedzieć?
- Chyba tak… A czy jest coś w związku z tą sprawą, co Ty chciałabyś wiedzieć?
- Nie. Pierwotnie zakładałam, że chcesz mnie odsunąć od władz Powiewu, żeby móc stworzyć swoją wizję, ale w tym wypadku nie miałabyś żadnego interesu w próbie pomocy z rozwiązaniem całej tej sprawy. Nie symulowałaś też chęci pomocy, tylko autentycznie starałaś się pomóc. Po prostu muszę założyć, że nasze punkty widzenia na Powiew się drastycznie różnią. Obie mamy jednak wspólny cel… Chyba. Ja chcę, by Powiew Świeżości dawał szansę tym magom, którzy się starają. Nie muszą być tak zdolni jak Jakub Urbanek czy Ty. Aniela czy Celestyna się nadają. Nawet Kozica - tak długo, jak się starają. Nigdy nie wiem, jak wiele w zachowaniu ludzi jest masek. Strachu przed samotnością, odrzuceniem, przed utratą wszystkiego, co dla nich cenne… Chcę pomóc im wszystkim. Chcę, by mieli szansę. Co z nią zrobią - ich sprawa. Nie interesuje mnie Powiew wielki. Interesuje mnie Powiew, który pomoże tym, którzy potrzebują tej pomocy. A Ty?
- Ja… Ja chcę Powiewu, który pomaga magom, niezależnie od tego, do jakiej gildii należą. Chcę Powiewu, który przez to, jaki jest, pomaga magom pomóc sobie samym. Chcę dać im wędkę, nie rybę.
- Mamy więc wspólny cel. To implikuje, że powinnam z Tobą współpracować, a nie walczyć.
- Byłoby to logiczne… Wiedz jednak, że ja, aby osiągnąć ten cel, dążę do celów pośrednich. Chcę Powiewu silnego, by mógł obronić się przed atakami z zewnątrz. Chcę Powiewu, który wiedzę daje, ale jednocześnie zyskuje. Chcę Powiewu, z którym magowie - również spoza Powiewu - są związani. Chcę Powiewu liczącego się, by mógł sobie pozwolić na pomoc słabym. Dlatego będę też ściągać magów potężniejszych.
- Nieistotne. Nie pozostaje mi nic innego, jak wspierać Powiew Świeżości, niezależnie od tego, jakie będą fazy pośrednie. Alternatywą byłoby założenie własnej gildii, co skończyłoby się katastrofą.
- Mam jednak prośbę. Jeśli coś Cię zaniepokoi, wyda się niezrozumiałe, albo jeśli uznasz, że nagle czy to ja czy Julia czy ktokolwiek, popełniamy błąd… przyjdź o tym porozmawiać. Jeśli nie do tej osoby, to do kogoś innego.
- Jeżeli nie będzie innego wyjścia.
- Jeśli nie ma innego wyjścia, to jest już za późno.
- Nie będę wiedziała. Na pewno nie mam zamiaru działać przeciwko Powiewowi bez poinformowania was. Nie mam też zamiaru podejmować samodzielnych decyzji w sprawie Powiewu. Skupię się na tym, w czym jestem dobra. Resztę zostawię wam.
- Dobrze… <chwila milczenia> Jeszcze jedno… Włącz też czasem innych magów do swoich projektów.
- Mam zamiar. Podejrzewam, że częściej będę pomagać magom w innych projektach niż inicjować własne. Mam zamiar skupić się na tym, na czym powinnam od samego początku - tłumaczeniu i tworzeniu nowych zaklęć oraz artefaktów.
- Teresa..? Powiedz… Czy czujesz, że - chcący czy nie - zrobiłam Ci krzywdę? Czy masz mi coś za złe? Wiem, że może nie zrobiłam wszystkiego najlepiej, ale też nie wiem, jak mogłam zrobić coś lepiej…
- Mając te dane, które miałaś i taki charakter, jaki masz, zachowałaś się w sposób racjonalny. Nikomu nie ufasz. Jest to dobra cecha. To nie tak, że usunęłaś EIS - niestabilny system, którego nie kontrolujesz - i wprowadziłaś na to miejsce inny niestabilny system, którego nie kontrolujesz. Zachowujesz się w sposób spójny, a gdy była konieczność, pomogłaś, mimo, że naprawdę nie miałaś powodu. Nie, nie uważam, żebyś mogła zrobić coś inaczej. Moje odczucia… W tej chwili naprawdę nie mają wiele wspólnego z Tobą. Nie mam Ci nic za złe. Może trochę na poziomie emocjonalnym, ale to nie ma znaczenia. Potrafię to przezwyciężyć. Nie wiem, co mogłabyś zrobić inaczej. Czas przestać patrzeć w przeszłość i spojrzeć do przodu.
- …Dziękuję. Jeżeli będziesz mnie potrzebować, wiesz, gdzie mnie szukać.
- W tej chwili Twoim celem jest wzmocnić Powiew Świeżości. Jako, że jest to i mi potrzebne, spróbuję nie przeszkadzać.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License