Obsesja: Preludium

EAM, Śląsk, jedenaście lat temu

- Cześć. Mogę się przysiąść?
- <milczenie>
- Hej, pytałam, czy mogę się przysiąść. <szeroki uśmiech>
- Jest tu wiele innych, bardziej interesujących miejsc, tien.
- Oplatasz kryształ Quark różnego rodzaju elektrodami. Co chcesz osiągnąć? Element wybuchowy?
- Nie, źródło mocy.
- Nie uda Ci się. Nie jest odpowiednio zmodulowany. Ma niewłaściwą barwę. Musisz go wpierw spolaryzować.
- <Ponura dziewczyna po raz pierwszy podniosła wzrok na rozmówczynię> Jestem Aurelia Maus. Z kim mam przyjemność?
- Jadwiga Kępacz. Miło mi powitać Cię na EAM.
- Ja jestem członkiem EAM.
- Nie widziałam Cię tu wcześniej.
- Jestem członkiem warszawskiej EAM. Moja obecność na Śląsku jest jedynie tymczasowa.
- Jeśli tak uważasz… <wzruszenie ramion> Studiujesz technomancję?
- Tak. Technomancję oraz infomancję.
- To przykro mi to mówić, ale nie wrócisz do Warszawy, chyba, że zmienisz kierunek. <uśmiech> W Warszawie specjalizują się w innych typach magii. Akurat techno- i infomancję Śląsk ma zdecydowanie najlepsze.
- Uważam, że się mylisz. Warszawa ma wszystko lepsze. W końcu znajduje się tam centrala Srebrnej Świecy.
- Słuchaj, możesz w to wierzyć. W ten sposób jesteś też skazana na wierzenie w to, że z jakiegoś powodu zawiodłaś i wysłali Cię do pośledniego oddziału. Albo możesz uznać, że jesteś po prostu super i przenieśli Cię tam, gdzie nauczysz się najwięcej. Osobiście wolę o sobie myśleć, że jestem po prostu świetna, bo to zwykle prawda.
- Jeżeli jesteś poza Warszawą, tracisz dostęp do tego, co najważniejsze. Kontakty z ważnymi osobami, budowanie sieci znajomych, budowanie sobie reputacji…
- Naprawdę?! A ja myślałam, że w EAM chodzi o naukę!
- O naukę też.
- Powiedz, bawi Cię ta cała polityka?
- Jest ona niezbędna do funkcjonowania. Co więcej, bez niej nigdy niczego nie osiągniesz. Sama wiedza to za mało.
- Mylisz się. A na pewno nic nie osiągniesz siedząc tu jak ponury sęp i próbując ustabilizować kryształ Quark samotnie, nie wiedząc nawet, że musisz go spolaryzować.
- Wypraszam sobie, tien Kępacz. Czy masz pojęcie, kim ja jestem?
- Nie. Pojęcia nie mam.
- Jestem Aurelia Maus.
- Ojej, no Twój ród ma złą opinię. A ja jestem Jadwiga Kępacz. Osoba całkowicie bez znaczenia, ale prymuska EAM w zakresie cybernetyki i wiwomancji. Czy możesz pochwalić się czymś więcej, niż Twój ród?
- Uważam tą rozmowę za zakończoną, tien Kępacz.
- Jasne. Żeby spolaryzować kryształ, poszukaj w bibliotece pozycji FT-836 i dopisku Konrada Żukowskiego. Jak będziesz miała inne problemy, daj mi znać, z przyjemnością pomogę. Powodzenia.
- Tien Kępacz… Dziękuję.
- Nie ma za co. Witam na EAM.


EAM, Śląsk, jedenaście lat temu

- Tien Jadwigo?
- Słucham Cię, Aurelio?
- Miałaś do wyboru szesnastu magów EAM, z czego siedmiu zgłosiło swoje kandydatury. Sami. Gdybyś wybrała tien Szaflika, miałabyś możnych protektorów praktycznie do końca życia…
- Szaflik to idiota.
- Tien Kępacz!
- No dobrze. Porównując z magami poza EAM to geniusz. Ale po pierwsze: Szaflik interesuje się…
- Tien Szaflik.
- Aurelio, skarbie… "Tien" w połączeniu z niektórymi magami jest po prostu nie na miejscu.
- Na przykład ze mną?
- Nie. Do Ciebie nie mówię "tien", bo jesteś taka słodka…
- Też coś. Jestem…
- Tak, poważnym i niebezpiecznym Mausem, wiem. Nasłuchałam się tego już wiele razy. Wróćmy jednak do Szaflika. Ten mag nadawałby się na KADEM, ale nie na Srebrną Świecę lub EAM.
- Uważam, że byłoby stratą dla Srebrnej Świecy, gdyby tien Szaflik był członkiem KADEMu.
- Nie, nie zgadzam się z Tobą. Szaflik ma umiejętności i dąży do zdobycia wielkiej mocy, ale EAM to coś więcej! To służba cywilna. Możesz powiedzieć, że to dążenie do tego, by Srebrna Świeca miała się jak najlepiej jako gildia. Najlepsi z najlepszych współpracujący ze sobą dla lepszego jutra. Szaflik tego po prostu nie ma. On dąży do zdobycia mocy dla własnej przyjemności, a w czasie wolnym oddaje się prostym przyjemnościom i zachciankom. On marnuje całe swoje życie! Ma ogromny talent i cały ten talent poświęca, by jemu, Szaflikowi, było lepiej. Nawet kosztem innych magów Srebrnej Świecy - osób, które tak nieprzeciętny umysł, jak jego zawsze oszuka. Osób, dzięki którym on może szkolić się na EAM. Tak, chciałabym, by trafił do KADEMu! Tam jego miejsce. Bezmyślna pogoń za mocą, nie patrząc na konsekwencje. Srebrna Świeca jest czymś więcej, ma zasady!
- Dlaczego wybrałaś mnie? Jestem Mausem. Wszystko, co robi Szaflik, Mausowie robią po tysiąckroć.
- Aurelio, nie nazywasz się Maus Maus. Jesteś sobą! Tak się składa, że urodziłaś się Mausem, ale to nie jest choroba zakaźna, to nie powoduje, że będziesz potworem.
- Jak śmiesz…
- Słuchaj, ile razy nadużyłaś swojej władzy nad młodszymi rocznikami? Ile razy ukradłaś komuś wyniki jego badań? Ile razy dopuściłaś się plagiatu? Ile razy skrzywdziłaś kogoś tylko dlatego, że sprawiało Ci to przyjemność? Zero!
- Nie jestem święta, wbrew temu, co o mnie sądzisz.
- Dziecko drogie!
- … Jestem młodsza od Ciebie o dwa lata! Nie jestem skarbem, kotkiem, dzieckiem, maleństwem, żabką, myszką… Jestem tien Aurelia Maus!
- Nawet tego nie ma jak zdrobnić…
- Aurelcia, ale nikt tak do mnie nie mówi.
- Kiedyś trzeba zacząć.
- Zrób to, a wyprę się Twojego patronatu.
- Nie wyprzesz się. Widzisz, Aurelciu, ja wiem, na czym Ci zależy. Tobie naprawdę zależy na tym, by zdobyć wiedzę. Nie, by naprawić świat. Jesteś beznadziejną marzycielką, jedną z ostatnich, nielicznych romantyczek. Ty, Aurelia Maus, z rodu Mausów, najbardziej szara spośród szarych i mroczna spośród mrocznych istot tego świata, pragniesz sprawić, by świat stał się lepszym miejscem. Dla Ciebie EAM jest środkiem, a nie celem. Tobie nie chodzi o synekurę czy posadę. Ty po prostu chcesz sprawić, by świat był lepszy.
- …
- I dlatego, kochana Aurelciu, błędny rycerzu w nieco pogiętej zbroi, na dychawicznej szkapie, chcę właśnie Ciebie pod patronat. Bo widzisz, ja jestem taka sama. Też mam marzenia i ideały. Dlatego my dwie musimy trzymać się razem.
- …Masz rację. Nie zrezygnuję z Twojego patronatu. Ale proszę, tylko nie "Aurelciu".
- "Skarbie" może być?
- Tylko nie publicznie… Nigdy nie wytłumaczyłabym się z tego nikomu ważnemu.
- Nie ma sprawy, kochana paladynko. To będzie nasz słodki sekret, który zostanie między nami.
- …


EAM, Śląsk, dziesięć lat temu

- Hej, hej! Koteczku, już jestem!
- Jadwigo, spóźniłaś się…
- Przepraszam Cię bardzo, zajęcia mnie wciągnęły!
- <westchnięcie> Nic się nie stało… Sama wiem, jak to jest, gdy nauczyciele wymagają czegoś dziwnego…
- Nauczyciele? Nie! Zajęcia pozalekcyjne!
- …Rozumiem. Też potrafię zrozumieć, że trudno zsynchronizować magów z EAM, każdy będący indywidualnością, i każdy mający swoje godziny.
- Och, nie. Pomagałam magom Srebrnej Świecy spoza EAM. Mieli problem, którego nie umieli rozwiązać, i…
- Czy nie mogli przyjść jutro?! Umawiałyśmy się!
- Pytałam ich, ale to była poważna sprawa.
- Tak poważna, by zarzucić tą chwilę czasu, którą chciałaś poświęcić ze swoją podopieczną z EAM?! Czekałam na Ciebie półtorej godziny!
- Owszem, była tak ważna! Grupa dzieciaków niewłaściwie rzuciła rytuał i pomagałam im to wyprostować, zanim ktoś się dowie!
- Czy to groziło ich zdrowiu lub życiu?!
- Nie.
- To czemu?! Umówiłyśmy się tydzień temu! Co by im się stało, gdyby naprawił to nauczyciel?! Każdy mag ma przecież osoby, do których ma się zwrócić, gdy coś się nie uda!
- To nie był typowy rytuał. Dzieciaki próbowały zrobić rytuał wspólny. Rytuał, do którego nie miały dostępu. Gdyby opiekun, jakikolwiek opiekun się o tym dowiedział, zostałyby srogo ukarane!
- I co z tego?! Za głupotę należy płacić! Nie rzuca się takich rytuałów…
- Tien Aurelio Maus! Mówimy tutaj o dziewięciu młodych magach w wieku lat piętnastu do osiemnastu, którzy nie mają koneksji, nie pochodzą ze znamienitego rodu i którzy mają niezaspokojoną ciekawość. Magowie ci buntują się przeciwko systemowi, w którym nie mają szansy na nic innego niż odpadki z pańskiego stołu! Kilku z nich jest zastraszonych i terroryzowanych! Można powiedzieć, że pełnią życie sług u ważniejszych magów! Odważyli się spróbować poprawić swój los i współpracować, działać razem, jako grupa! Znaleźli furtkę w regulaminie i nie robią nic nielegalnego, tylko, że z braku odpowiedniej, formalnej edukacji nie orientują się, co jest bezpieczne, a co może spowodować coś złego. Ten rytuał… wiesz, co on robił? On nie miał na celu zaimponować dziewczynom czy bawić się kosztem ludzi, jak większość magów w ich wieku. Ten rytuał miał umożliwić stworzenie bezpiecznej przestrzeni do rzucania zaklęć. Możesz powiedzieć, planu bitewnego, na którym mogliby eksperymentować do woli! Z uwagi na brak edukacji nie wiedzieli, jak nieprawdopodobna moc jest potrzebna do stworzenia planu bitewnego i wyszło im ruchome zakłócenie przestrzeni, coś potencjalnie niebezpiecznego. Nie mogło stać się nic złego, gdyż - zamiast uciec - próbowali zabezpieczyć ten teren, by nikomu nic się nie stało. Ja podpowiedziałam im, jak rozproszyć to zaklęcie. Nie zrobiłam tego za nich. Pomogłam im to rozproszyć. Jest to dużo cenniejsze, niż poświęcenie Tobie tego czasu, gdyż Ty masz dostęp do dokumentów, zbiorów EAM i kolegów z klasy - którzy zawsze Ci pomogą z uwagi na renomę, którą sobie wyrobiłaś! Zrozum jedną rzecz, Aurelio, gdy miałam na myśli "pomóc innym magom" miałam na myśli "pomóc innym magom, którzy nie są członkami EAM"! Więcej, pomóc nawet magom nie będącym członkami Srebrnej Świecy! Nie wszystko kręci się dookoła wiedzy i Ciebie!
- …
- …
- Ja… przepraszam.
- Aurelio?
- Co..?
- Ale… nie płacz!
- Ja nie wiedziałam.
- Już dobrze… Spokojnie. Może byłam dla Ciebie trochę za ostra…
- Niestety, nie byłaś…
- Tak, Ty i ta Twoja chroniczna niezdolność do oszukiwania się…


EAM, Śląsk, dziesięć lat temu, cztery dni po kłótni

- Jadwigo?
- Słucham Cię, skarbie?
- Proszę. Weź to.
- Co to jest? Wygląda… jak źródło quarkowe podłączone do jakiejś skomplikowanej aparatury. Powiązane ze Spiritus i Przestrzenią?
- To jest… Możesz powiedzieć, że to jest forma stożkowego ekranu ochronnego. Nie mam mocy… Nikt z nas w moim roczniku, nie miał mocy, by stworzyć pełnoprawny plan bitewny, ale… Ekran ochronny jest wystarczający do blokowania zaklęć. Ustawiliśmy to w formie stożka. W ten sposób jedynym niebezpiecznym miejscem jest punkt za plecami maga, ale do tego można wykorzystać na przykład barierę…
- Kochanie… <kręci głową ze wzruszeniem>
- Więc… weź to i im daj. Proszę.
- Nie. To tak nie działa. Sama im to daj.
- JA?!
- No… ja tego nie zrobiłam.
- Ja też sama tego nie zrobiłam!
- Czyj to był pomysł?
- Mój, ale…
- Czyj projekt?
- Też mój, ale…
- Czy Twoi koledzy z EAM wiedzieli, dlaczego to zrobiłaś?
- Nie, nie zrozumieliby…
- Więc to Twój projekt. Daj im to.
- Ja… ja… nie wiem… jak to zrobić!
- Aurelciu… nie powiesz mi chyba, że boisz się rozmowy z plebsem.
- Nabijasz się ze mnie w okrutny sposób i jeszcze sprawia Ci to dużą przyjemność.
- Wiesz, jak mówisz takie zdanie jak to to nie mam pojęcia, czy mówisz na serio czy ironizujesz…
- Nie potrafię ironizować.
- Fakt. Chodź, pomogę Ci.
- T… teraz?!
- A czemu nie?
- Ja się… muszę przygotować!
- Do czego tu się przygotowywać? Pomyśl, że to Twoi koledzy z EAM.
- Ale… Ja się z nimi nie socjalizuję!
- Co?
- To jest… jesteś jedną z… nielicznych osób, z którymi potrafię rozmawiać!
- Czekaj… Chcesz powiedzieć, że Twoje zachowanie w mojej obecności nie wynika z tego, że jestem jakaś dzika czy onieśmielająca, czy… nie wiesz, co ze mną zrobić… ale że to są te Twoje… lepsze chwile, w których się socjalizujesz?
- Niestety. Jest to żałosne, wiem o tym…
- Powiedziałabym, że to słodkie…
- Nie. To żałosne i dość rozpaczliwe.
- No trudno. To ubieraj się!


EAM, Śląsk, dziesięć lat temu, cztery dni po kłótni

- Kochana Aurelio, to była katastrofa.
- Nie zgadzam się z Tobą. Przyjęli stożkowy ekran ochronny.
- Kochanie… Poza tym ekranem ochronnym nie mówiłaś praktycznie o niczym!
- O czym mogłam mówić? Nie mam z nimi nic wspólnego. Ponadto, próbowałam się socjalizować.
- Poprawianie faktów w klimatycznej opowieści o duchach nie jest… skuteczną metodą na zaskarbienie sobie przyjaciół.
- Śmiali się.
- Aurelio… Ty zupełnie nie zrozumiałaś kontekstu społecznego, prawda?
- …Nie.
- No cóż, zrobimy to jeszcze parę razy i się nauczysz.
- W ostateczności zostanie mi zawsze możliwość pomagania od strony technicznej. Nikt nie będzie oczekiwał ode mnie socjalizowania się.
- Ooo, nie! Nie, nie, nie! Nie zgadzam się na to! Życie, które w ten sposób byś sobie sformowała, byłoby pustką bez bliskich osób! To by nie było życie!
- Kto powiedział "bez bliskich osób"? Mam przecież Ciebie.
- Nauka na EAM się kiedyś skończy, skarbie. Wtedy Ty wrócisz do Mausów, a ja stanę się nikim z punktu widzenia polityki.
- Ja… nie chcę, żeby tak się stało.
- Nie martw się tym jeszcze. Do tej pory nauczysz się socjalizować. Żyć w społeczeństwie.
- Nie uważam tego za prawdopodobne w świetle statystyki.


EAM, Śląsk, dziesięć lat temu

- Jadwigo, powiedziałaś, że ta grupka magów, którym pomagamy, to osoby nie posiadające możnych opiekunów.
- Tak. Dlatego są skazani tylko na nas.
- Innymi słowy, jeden z nich Cię okłamuje.
- Co?
- Marian Welkrat. O rok młodszy ode mnie.
- Okłamuje… Skąd ten pomysł? Ze wszystkich osób jego nie można podejrzewać o posiadanie możnego opiekuna! On całkowicie… Jego pozycja jest niższa nawet niż tego biedaka Węgielskiego!
- Marian Welkrat ma ranę na poziomie Spiritus. Jest to ten typ rany, który sama sobie zadajesz, przeprowadzając bardzo zaawansowany rytuał o nazwie soul bind.
- Soul bind… Co to jest?
- Nie uczyli was tego? Na warszawskiej EAM miałam z tego zajęcia.
- Na Śląsku o tym nie słyszałam.
- Innymi słowy, Welkrat ma protektora z okolic Warszawy.
- Mam… wrażenie, że się trochę zagalopowałaś. Możesz mi powiedzieć coś więcej o samym rytuale?
- Soul bind, czy duszosplot, jest rytuałem, w wyniku którego oddzielasz kawałek swojej osobowości i wcielasz go w inną osobę lub w obiekt. Jeżeli zrobisz soul bind na obiekcie, ten obiekt staje się jakby częścią Ciebie. Jeżeli to magiczny przedmiot, jego moc jest zwiększona o całą Twoją moc. Każdy przedmiot, który jest soul bindowany, nabiera pozorów życia. Nie, nie pozorów. Nabiera życia. Soul bind wobec osób wymaga odpowiedniej psychiki. Może pozwolić na opętanie. Osoba wykonująca soul bind jest jednak bardzo zagrożona. Z uwagi na rozszczepienie duszy przez soul bindowany obiekt możesz bezpośrednio uderzyć, praktycznie bez śladów, w osobę, która zainicjowała soul bind.
- To bardzo niebezpieczne! Skąd wiesz o jego soul bindzie?
- Trening na EAM. Nauczyłam się to dostrzegać.
- Nadal - po co Marian miałby uczyć się soul binda?
- Nie wiem. Nie jest to jedna z najprzydatniejszych umiejętności. To znaczy: jest bardzo przydatna, jeżeli jesteś artefaktorem i pragniesz zrobić dla siebie spersonalizowany, specjalny, niebojowy artefakt - chcesz mieć gwarancję pełnej kontroli i zgodność artefaktu z Twoją intencją a nie z zaklęciem.
- Marian nie jest artefaktorem. To ubogi student aspirujący do bycia naukowcem.
- Może stara się wzmocnić swoje laboratorium badawcze..?
- Jak bardzo jest to bezsensowne, patrząc na środki Mariana, Aurelio?
- Bardzo.
- Porozmawiam z Marianem.
- Po co? To jego sprawa.
- Bo tego nie rozumiem. Bo boję się, że jego niezależność i ubóstwo mogą doprowadzić go do zrobienia czegoś głupiego.
- W Marianie podoba mi się jego determinacja.
- Właśnie jego determinacja mi się w nim najbardziej nie podoba.


EAM, Śląsk, dziesięć lat temu, dwa tygodnie później

- Aurelio, musisz mi pomóc!
- Co się stało?
- Marian jest ciężko chory.
- Marian Welkrat?
- Tak.
- Czy to… zaraźliwe?
- Aurelio?
- Nieważne. Dlaczego ja a nie wiwomanta?
- Wiwomanci nie potrafią mu pomóc.
- Logicznym rozwiązaniem byłoby poddać go kwarantannie…
<Jadwiga patrzy na Aurelię rozczarowanym spojrzeniem pełnym wyrzutu>
- …wszystkich innych, zdecydowanie, a my go odwiedzimy w kombinezonach ochronnych. Tak, masz rację. Nie mozemy go tak zostawić. To znaczy… możemy. Byłoby to nawet… prawidłowe posunięcie… Ale… Nie wybaczyłabyś mi tego.
- Moja opinia jest dla Ciebie taka ważna?
- Tak. Bardzo. Bardziej. <widzi minę Jadwigi> Chodźmy go odwiedzić. Szybko. Zanim mu się pogorszy. To znaczy… Jeżeli przyszłaś do mnie w pośpiechu, to znaczy, że jego stan się pogarsza. Im szybciej go zobaczymy, tym szybciej mu pomożemy. Jestem technomantką. Będę bezużyteczna. Nieważne! Chodźmy już.


Skrzydło szpitalne SŚ, dziesięć lat temu

- Aurelio! Co Ty… Nie możesz żądać przyjścia odpowiednich osób i zajęcia się pacjentem!
- Nie chciałam mówić tego przy nich. To soul bind! Soul bind go wysysa!
- Czy on… umrze?
- Nie. Wyzdrowieje. Ale zgaśnie. Będzie jak zombie. Jego pasja, jego… welkratowatość… będą bardzo osłabione.
- Brzmi jak działanie defilera.
- Nie wiem, jak działają defilerzy.
- Ja wiem.
- Na pewno był badany pod kątem tego, co robią defilerzy.
- Soul bind. Czy defiler może wysysać energię przez soul bind?
- Chyba może.
- Pomóż mu.
- Ja?
- Powiedziałaś, że soul bind możesz stworzyć i odrzucić.
- To wymaga treningu.
- Naucz go.
- Sama nie dam rady. To zbyt dużo czasu.
- To naucz mnie.
- Nie rozumiem.
- Powiedziałaś, że soul bindem potrafisz opętać daną osobę. Naucz mnie wykonywania soul binda, sama opętaj Mariana, i odetnij go. Ja będę Cię asekurować.
- Nie jesteś dość zdolna, by opanować to odpowiednio szybko. Nawet Ty.
- Słuchaj. Nie sądzę, żeby jakikolwiek mag o mocy wystarczającej do wykonania soul binda fatygował się tutaj, żeby uratować Welkrata. Z ich punktu widzenia to tylko dzieciak! I to taki… nieważny. Ale my jesteśmy z EAM. My jesteśmy w stanie go uratować!
- Nie, Jadwigo. My nie jesteśmy w stanie go uratować. Skontaktuję się z odpowiednimi osobami i one uratują tien Mariana Welkrata! Możemy byż z EAM, ale EAM nie oznacza "możemy wszystko".
- Spróbuj, kochanie. Mam nadzieję, że masz rację. Po prostu… nie zawsze w to wierzę. Nie zawsze w to wierzę, że ktoś zdecyduje się pomóc.


Skrzydło szpitalne SŚ, dziesięć lat temu, następnego dnia

- Miałaś rację.
- Mój nauczyciel z EAM nie dopuściłby do tego, by jakiemukolwiek magowi stała się krzywda. Jadwigo, nie jesteśmy jedynymi osobami, które pragną zrobić coś dobrego.
- Masz rację. Rok temu było na odwrót.
- Słucham?
- Rok temu to ja wierzyłam w dobroć i współpracę wszystkich magów Srebrnej Świecy, a Ty byłaś sceptyczna.
- Rozwinęłam się pod Twoim patronatem. Bardzo Ci za to dziękuję.
- Aurelio… Ja nie wiem, co ja bym zrobiła bez Ciebie.
- …Ja chyba też.


Siedziba rodu Maus w Warszawie, dziewięć lat temu

- Lordzie?
- Słucham Cię, Aurelio.
- Napotkałam na obiecującego maga. Tien Mariusz Węgielski. Nie posiada koneksji, nie posiada skomplikowanych powiązań politycznych, jest inteligentny i pracowity. Wyraził zainteresowanie patronatem znaczniejszej rodziny. Pozwoliłam sobie zarekomendować go Twojej uwadze, lordzie.
- Przyjrzymy się mu uważniej. Jeżeli jest pracowity, inteligentny oraz nie będzie żadnych przeszkód, zostanie przyjęty w poczet krewniaków rodu Maus.
- Dziękuję, lordzie.


Śląska filia Srebrnej Świecy, pokój Aurelii i Jadwigi, osiem lat temu

- Jadwigo, najdroższa, proszę, uspokój się! To bezużyteczne marnowanie energii.
- Ja jestem spokojna… Śmieję się! Widzisz?
- Obawiam się, że Twoje słowa przeczą Twojemu stanowi emocjonalnemu.
- Kochanie… słyszałaś, co oni ode mnie chcieli? Mamy przestać uczyć chętne dzieciaki tylko dlatego, że to im przeszkadza!
- Ich żądanie jest bardzo nieracjonalne.
- Ośmielili się nam zagrozić!
- Technicznie rzecz biorąc nie nam, a naszym uczniom.
- To jeszcze gorzej! Srebrna Świeca potrzebuje wyszkolonych, wykształconych, inteligentnych i pewnych siebie magów! Ich interesy skończą się tym, że będziemy mieli bojaźliwy system feudalny!
- Jak do tej pory w wielu rodach.
- Paladynko na wyliniałej szkapie, przecież z tym właśnie walczymy!
- Oczywistym jest gwałtowna reakcja osób, których interesy zostaną naruszone.
- Jeżeli oni zwyciężą, wszystko, co robiłyśmy, będzie na marne.
- Oni nie zwyciężą. Pozwól mi się o to zatroszczyć.
- Co masz na myśli?
- Jeżeli odważą się podnieść rękę na któregoś z naszych uczniów, pożałują.


Siedziba rodu Maus w Warszawie, tydzień później

- Lordzie, dziękuję, że zdecydowałeś się udzielić mi audiencji.
- Słucham.
- Wraz z przyjaciółką uczymy magów Srebrnej Świecy różnych przydatnych rzeczy. Niestety, wielu możnym rodom nie jest to na rękę, w związku z czym zastraszają naszych uczniów. Proszę o wydzielenie grupy uderzeniowej, która pozwoli mi pokazanie im, jak kończy się stawanie na drodze rodu Maus.
- Odmawiam.
- Lordzie!
- Chciałaś powiedzieć: jak kończy się stawanie na drodze Aurelii Maus. Po pierwsze, wiem wszystko o tym wydarzeniu. Ci magowie są z odpowiednio znacznych rodów, by nasz atak na nich wywołał silne reperkusje polityczne. Mogę przydzielić ochronę Tobie i Twojej przyjaciółce, ale nie mogę pomóc Ci uderzyć bezpośrednio w tych magów.
- Lordzie, ale to jest… właściwa rzecz do zrobienia!
- Chciałbym Ci pomóc, jednak koszty tego uderzyłyby w zbyt wiele osób, które mi podlegają. Osobiście z Tobą sympatyzuję, musisz się jednak nauczyć, że czerń i biel to niejedyne dwa kolory na świecie.
- Cóż warta jest nasza potęga, jeżeli nie możemy zrobić tego, co powinno się zrobić?
- Audiencja zakończona. Jeżeli chcesz osiągnąć sukces, musisz działać tak samo sama. W tym ród Maus po prostu Ci nie pomoże.


Śląska filia Srebrnej Świecy, pokój Aurelii i Jadwigi, osiem lat temu

- Aurelko, chodź spać…
- Nie mogę. Jeszcze nie mogę.
- Co robisz?
- Profiluję magów rodu Maus pod kątem tych, którzy będą najbardziej skłonni mi pomóc.
- Co masz na myśli..?
- Nieistotne… Śpij, kochanie. Ja się tym zajmę.


Siedziba rodu Maus w Warszawie, osiem lat temu

- Wzywałeś mnie, lordzie.
- Tien Aurelio Maus! Pragnę Ci wręczyć oficjalną naganę.
- Za co, lordzie?
- Zgromadziłaś dookoła siebie grupę magów i mimo moich wyraźnych sugestii zaatakowałaś osoby pastwiące się nad waszymi uczniami. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, co zrobiłaś?
- Oczywiście, lordzie. Mamy opinię bezwzględnych i niebezpiecznych. Tym ruchem upewniłam się, że wszyscy magowie biorący udział w tej akcji zastanowią się dwa razy zanim wejdą w drogą komuś o nazwisku Maus.
- Zrobiłaś coś niewybaczalnego! Zebrałaś bandę krewkich fanatyków dawnej świetności naszego rodu i w okrutny sposób rozprawiłaś się z magami z rodów takich jak: Sowińscy, Myszeczki, Bankierzowie, Zajcewowie… Nie wiem, czy jest choćby jeden ród, który w tej chwili nie uważa Mausów za terierka, który obszczekuje lwa! Kilka ważnych osób żąda Twojej głowy! Chcą, bym Ciebie im wydał! Sowińscy nakręcili z tego materiał przedstawiający Ciebie w odpowiednim świetle! Echo uderzy w Twoją przyjaciółkę! Tym jednym ruchem zrujnowałaś reputację, którą starałem się zbudować dla naszego rodu, zrujnowałaś wszystko, co Twoja przyjaciółka starała się zrobić i stałaś się jedną z najbardziej znienawidzonych osób w Srebrnej Świecy!
- Lordzie, ale ja…
- Zamilcz.
- Nie, lordzie, ja…
- Karradraelu! Aurelio Maus, zamilcz.
- …<szok>
- Mój werdykt jest następujący: Poinformuję wszystkich, że ta akcja była zorganizowana przez Ciebie i tylko przez Ciebie. Zakażę magom z rodu Maus współpracy z Tobą bez potwierdzenia ze strony kogoś znaczniejszego. Jednocześnie nie wydam Cię i obłożę ochroną i Ciebie, i Twoją przyjaciółkę. Masz z czego tłumaczyć się rodzinie..! Odejdź!


Skrzydło szpitalne Srebrnej Świecy, osiem lat temu

- Przepraszam. Przepraszam. Bardzo przepraszam.
- To nie Twoja wina, kochana Aurelio. To naprawdę nie Twoja wina!
- Pocięli Cię nożem. Złamali Ci rękę. To jest moja wina! Każdy z nich sam odpowiadał za to, co zrobił!
- Aurelko, proszę! Nie rób nic pochopnego! Znam to spojrzenie!
- Nie mogę tego tak zostawić!
- Musisz! W końcu się znudzą!
- Może jeśli ja odejdę…
- Nie! Nie zostawię Cię, i nie pozwolę, żebyś Ty zostawiła mnie! Zrobiłaś błąd, ale to nic nie zmienia! Po prostu… po prostu musimy to zrobić inaczej!
- Jak inaczej? Wyprowadziłyśmy się ze Srebrnej Świecy do domku na terenach ludzi, prowadzisz wszystkie wykłady w formie elektronicznej, żeby nikt nie był w stanie prześledzić, kto jest Twoim uczniem, co jeszcze możesz zrobić?
- Znudzą się. Dojdzie do kolejnego skandalu, ktoś inny zostanie celem!
- Nikt nie ma zostać celem… Ochrona… Przyjaciele… Gdzie oni wszyscy są?
- Kochanie, gdyby nie ta ochrona, najprawdopodobniej obie byłybyśmy już martwe! A nasi przyjaciele próbują odwrócić tą sytuację!
- Kochanie, przysięgam, znajdę sposób, by nie angażując ani jednej osoby więcej zapewnić Ci bezpieczeństwo!
- Aurelko… Miny nie zadziałały, żadne zabezpieczenie, które stworzysz, nie poradzi sobie z dużą grupą magów.
- …Jeszcze zobaczymy, kochanie.


Rozmowa Mariusza Węgielskiego z Aurelią Maus, osiem lat temu

- Przyszedłem Ci pomóc.
- Nie możesz. Złamiesz zakaz lorda.
- Gdyby nie Ty i Jadwiga, nie miałbym żadnego lorda. Może mnie wyrzucić z Mausów, ale nie pozwolę na to, co dzieje się w tej chwili, tien Maus!
- Zaufam Ci. To jest mój projekt.
- O, rany. Co to jest?
- Nazwałam to EIS. Elitarna Inteligencja Strategiczna. Adaptujący się system kontroli zabezpieczeń.
- Zrobiłaś to… sama?
- Pracowało nad tym czternastu magów EAM, łącznie z Jadwigą. Co najmniej dwadzieścia osób spoza EAM. Ja jedynie łączę to technomancją w jedną całość.
- To jest… to jest…
- Wiem, najbardziej skomplikowany projekt, jaki kiedykolwiek stworzyłam. Nie rozumiem, jak on działa. Zbyt wielu magów EAM brało w nim udział. Pomóż mi.
- Tien Aurelio Maus, zrobię wszystko, co w mojej mocy, by wam pomóc.
- Dziękuję, doceniam. Zacznijmy od tego komponentu…


W domu Jadwigi i Aurelii, miesiąc później

- To nie działa…
- Aurelko… Nie widziałam nigdy tak szybkiego i tak złożonego systemu, jak ten!
- Kochanie… cały ten system ledwo odparł atak sześciu magów, przy użyciu wszystkich możliwych systemów zabezpieczeń, dostarczonych nam przez przyjaciół z EAM!
- Nic nie poradzisz. Magowie po prostu są inteligentniejsi, a my nie znamy się na taktyce!
- Ale znamy się na wiwomancji i technomancji. Wspólnie możemy osiągnąć nawet elementy transorganiczne! EIS po prostu sobie z tym nie radzi.
- Soul bind.
- Słucham?
- Zróbmy soul bind.
- Jak… obie?!
- W ten sposób EIS dostanie dostęp do naszych wspólnych mocy! Przy okazji… W ten sposób nikomu nie zrobi krzywdy…
- Boisz się EIS?
- Tak, boję się jej! Soul bind ją jakoś… umożliwi jakąś jej kontrolę! Powiedziałaś, że ona będzie wtedy działać zgodnie z naszymi intencjami, prawda?
- Prawda…
- Ja… tak, zrobię soul bind, ale Ty nie, Jadwigo.
- Kochanie… Chcę tego. Chcę mieć z Tobą coś wspólnego! Chcę mieć coś, co będzie zawierało cząstkę z obu… (Przepraszam, Aurelio, ale w tej chwili boję się, że Twój soul bind zacząłby zabijać…)
- …Rozumiem… Dobrze, zróbmy to razem. Kocham Cię, Jadwigo.
- Ja też Cię kocham…


Siedziba rodu Maus w Warszawie, miesiąc później

- Lordzie, mam raport odnośnie tien Aurelii Maus oraz tien Jadwigi Kępacz, jak sobie życzyłeś.
- Słucham.
- Z dyskretną pomocą paru magów rodu Maus oraz grupy zaprzyjaźnionych magów EAM…
- Wykreśl to z raportu. Zapomnij o tym.
- Informacje o magach EAM?
- Informacje o magach rodu Maus.
- Tak jest, lordzie.
- Kontynuuj.
- Został stworzony system zabezpieczeń, którego nie udało się jeszcze sforsować. Owszem, magowie rodu Sowińskich, Zajcewów… Gdyby im zależało, spenetrowaliby ten system. Jednak nienawiść już wygasła, więc jedynie wichrzyciele zdecydowali się atakować mieszkanie obiektów. Z nimi system zabezpieczeń daje sobie radę.
- Rozumiem.
- Lordzie, system zabezpieczeń jest skrajnie niestabilny. Obiekty wiele razy były zmuszone do obrony przed własnym systemem zabezpieczeń. Nigdy nie zrobił im krzywdy, ale zachowywał się bardzo niebezpiecznie.
- Rozumiem. Możesz odejść.

- Karradraelu.
- Słucham, lordzie.
- Wszyscy magowie, którzy wiedzą o tym, że magowie rodu Maus pomagali wyklętej Aurelii.
- Tak, lordzie?
- Usuń im pamięć o tym zdarzeniu.
- Twoje życzenie będzie wykonane.


Domek Jadwigi i Aurelii, miesiąc po raporcie

- Zadanie wykonane. Nie przebiją się… Jadwigo?
- To… Straszne!
- Co uważasz za straszne?
- EIS go… skrzywdziła.
- Jadwigo? Czekaj, sprawdzę. <wyświetla status EIS> Wszystko jest w porządku. Spójrz na ten wykres. EIS poczuła, że koordynowana akcja przekracza jej możliwości obronne, więc rozerwała tętnicę jednego z magów, zmuszając medyka do natychmiastowego przerwania ataku i wymuszając w ten sposób odwrót napastników.
- Aurelio, to jest nieludzkie!
- Kochanie, to jest skuteczne. Nikt nie kazał im atakować naszego domu.
- Boję się jej…
- Dlaczego? EIS nigdy nie zrobiła nam krzywdy.
- Już trzy razy odwróciła się przeciw nam!
- Za każdym razem ją zatrzymałam. Miała problemy z wykryciem…
- Zraniła Cię w rękę!
- <westchnięcie> Też tego nie do końca rozumiem. Być może coś w naszych soul bindach nie funkcjonuje prawidłowo. Nie uważam za możliwe, byś Ty chciała mnie zranić. A na pewno ja nie chcę zrobić sobie krzywdy.
- Wyłącz ją, proszę.
- Nie mogę. EIS jest naszą jedyną nadzieją.
- Ona staje się dzika i nieobliczalna!
- Ona błyskawicznie adaptuje się do wszystkich okolicznych zagrożeń.
- Ale dlaczego jest aż tak brutalna?
- To wynika ze zdefiniowanej funkcji sukcesu. Sukcesem EIS nie jest odparcie ataków. Jej sukcesem jest takie odstraszenie przeciwnika, by nigdy nie zaatakował.
- To zostawia tylko dwie możliwości… Ośmieszenie lub przerażenie.
- Tak, doszłam do tego samego wniosku.
- Aurelko… Wbudujmy jej jakieś ograniczniki. Zróbmy coś, dzięki czemu będziemy w stanie w jakiś sposób kontrolować jej działania. Te ataki są coraz rzadsze. EIS nie potrzebuje pełnej mocy do działania.
- Uważasz, że to konieczne? System zabezpieczeń, który nie działa na pełnej mocy, niekoniecznie jest wydajnym systemem zabezpieczeń.
- Słuchaj… EIS działa. Nikt nas nie jest w stanie skrzywdzić. Ale wszyscy się nas boją. Nikt nas nie odwiedza. Żaden uczeń tutaj nie przyjdzie. Często boją się systemu zabezpieczeń, mówili mi to niejeden raz.
- To może być pułapka.
- Kochanie, nie dbam o to. Jeżeli się odizolujemy od całego świata, to tak naprawdę "oni" wygrali. Chcieli, żebym przestała uczyć, chcieli, żebyśmy były zastraszone. I jesteśmy. Żyjemy razem, ale żyjemy jak w zamkniętej twierdzy.
- Masz rację. EIS jest zbyt skuteczna. To, czego jej brakuje, to czynnik ludzki.
- Tak. Umiejętność podejmowania decyzji, umiejętność czucia. Empatia. Po prostu… To, co sprawia, że nie jesteśmy potworami.
- Popracuję nad tym.
- Pomogę Ci. Ale też wyjdę czasem z domu, by uczyć studentów.
- A ochrona?
- Poproszę o pomoc przyjaciela, terminusa.
- Nie będzie tak skuteczny, jak EIS.
- Nie będzie tak bezwzględny, jak EIS.
- I jak ja.
- Nie powiedziałam tego!
- Wiem, kochanie. Ja to zrobiłam.


Siedziba rodu Weiner, trzy miesiące później

- Lordzie Weiner? Zażyczyłeś sobie spotkania ze mną.
- Tien Jadwigo Kępacz. Cieszę się, że zdecydowałaś się przyjąć moje zaproszenie.
- To dla mnie zaszczyt, lordzie.
- Jesteśmy świadomi ogromu pracy, jaki wkładasz w próby nauczenia poszczególnych magów Srebrnej Świecy technik oraz umiejętności, których moim zdaniem powinni być uczeni. Chciałem zaproponować Ci patronat.
- To dla mnie zaszczyt, lordzie.
- Ród Weiner zapewniłby Ci ochronę, odpowiednie laboratoria, oprzyrządowanie oraz forum, na którym mogłabyś prowadzić swoje wykłady. Wykłady te byłyby rejestrowane i zapisywane do kryształów pamięci Srebrnej Świecy, by mogli z nich korzystać wszyscy magowie wedle potrzeby.
- Lordzie, czy wykłady te byłyby wolne także dla magów ubogich i nie posiadających koneksji?
- Tak. Jeżeli Srebrna Świeca ma się rozwijać i rosnąć w potęgę, musimy dbać o wszystkich magów, niezależnie od ich przynależności. Śledziłem Twoją karierę. Widziałem, co udało Ci się osiągnąć z magami ubogimi, czasem nawet o ograniczonym talencie. Chcę, byś Ty - jak i każdy wykładowca - mogła osobiście wybierać grupę docelową i przekazywaną wiedzę, pod warunkiem, że nie będzie to coś, co może naruszyć fundamenty i stabilność Srebrnej Świecy i nie skonfliktuje naszego rodu z innymi rodami.
- Lordzie… To znaczy, że nigdy nie będę w stanie pomóc tym magom, którzy nie mają szans się wybić, uzyskać wystarczającą wiedzę i umiejętności, by przekroczyć poziom mocy i pozycję swych szczęśliwie urodzonych, lecz leniwych kuzynów.
- Tak, to prawda. Czy jest to sprzeczne z Twoimi ideałami?
- Tak, lordzie.
- Dziecko, zważ, że nie powiedziałem nic o Twoim czasie wolnym. Proponuję Ci możliwość rozpropagowania wiedzy podstawowej wśród wszystkich zainteresowanych magów Srebrnej Świecy i jednocześnie nie odbieram Ci możliwości uczenia uzdolnionych i ambitnych magów poza strukturami,, które Ci zapewniam. Dodatkowo ochrona będzie Cię obejmować przez cały czas.
- A Aurelia?
- Jakiekolwiek działanie, które mógłbym podjąć wobec członka rodu Maus, byłoby ściśle polityczne. Między rodem Weiner i rodem Maus panuje silna niezgoda. Jeżeli tien Aurelia Maus chce Ci pomóc, nie mam nic przeciwko temu, jak długo oficjalnie mi o tym nie wiadomo. Jeżeli zostanie zaatakowana, a Ty będziesz w pobliżu, ochrona może - słusznie bądź nie - uznać - być może błędnie - że jest to atak wymierzony w Ciebie.
- Rozumiem, lordzie. Dziękuję…
- Czy zdecydujesz się przyjąć moją propozycję?
- Ja… tak. Chyba tak.


Rozmowa Aurelii i Jadwigi, tego wieczoru

- …taką właśnie przedstawił mi ofertę.
- Rozumiem. Co postanowiłaś?
- Ja… chciałam wpierw porozmawiać z Tobą.
- Powinnaś przyjąć tą ofertę.
- Naprawdę? A Ty?
- Po pierwsze: będziesz bezpieczna. Samo to powoduje, że będę mogła wreszcie spać spokojnie. Po drugie: będziesz mogła robić to, na czym Ci najbardziej zależy - zmienić Srebrną Świecę na lepsze. Po trzecie: będziesz mogła odbudować swoją reputację, którą ja zniszczyłam.
- Ale co z Tobą?
- Pomogę Ci, oczywiście.
- Ale nikt nie będzie o Tobie wiedział. Nikt nie będzie widział, co Ty robisz!
- To nie ma znaczenia. Moja obecność mogłaby utrudnić Twoją sytuację. Mogłoby to negatywnie wpłynąć na osoby chodzące na Twoje wykłady.
- Nie, kochanie.
- Mi wystarczy rola osoby, która stoi z tyłu, przeprowadza dla Ciebie badania i przygotowuje artefakty.
- To nie jest sprawiedliwe.
- W pewien sposób jest. I na pewno mi to nie przeszkadza.
- Aurelko, ja… mam wyrzuty sumienia.
- Cel jest istotny, nie droga do niego. Dzięki temu zmienisz świat na lepsze. Przecież nie przestaniemy być razem. To wszystko… Fakt, że ja będę w cieniu, to nie ma znaczenia. Tak jest nawet lepiej… Nie lubię ich. Nie lubię tych wszystkich magów. Chcę im pomóc, ale po prostu… nie czuję z nimi żadnej więzi. Chcę, żeby byli szczęśliwsi, ale jednocześnie nie chcę wchodzić z nimi w jakieś zbędne interakcje. Mierzi mnie to.
- Kochana Aurelko…
- …
- Jeśli mogę Cię prosić, wyszukuj takie osoby jak Welkrat czy Węgielski. Znajduj osoby, które chcą, a odbijają się o ten szklany sufit. Będziemy ich uczyć poza strukturami rodu Weiner. Razem. Ty i ja.
- Oczywiście, kochanie…


Domek Jadwigi i Aurelii, osiem lat temu

- Hej hej, koteczku! Wróciłam!
- Witaj, Jadwigo. Cieszę się, że Cię widzę.
- Jak Ci minął dzień?
- Był bardzo interesujący, ale może wpierw powiedz mi, co u Ciebie?
- Kochanie, było cudownie! Nie tylko udało mi się przeprowadzić świetny wykład, ale i miałam potem mnóstwo pytań! Udało mi się zaprosić trzech magów do grupy samopomocy! Chcą pomagać innym! Skierowałam ich do tych uboższych magów, których znalazłaś. Aurelko, nareszcie Srebrna Świeca staje się tym, czym miała się stać! A wszystko dzięki Twoim artefaktom!
- Nie. Wszystko dzięki Twojej charyzmie, zaangażowaniu oraz pomocy rodu Weiner. Ale to miło, że tak powiedziałaś.
- Aurelko… A co u Ciebie?
- Udało mi się naprawić problem z niestabilnością EIS, a dokładniej z jej napadami agresji wobec nas. Problem wynikał z braku nadrzędnego systemu poleceń i… efektu wahadłowego pomiędzy dwoma rdzeniami EIS. Pomóż mi, proszę, wyhodować trzeci rdzeń - w ten sposób rozwiążemy ten problem.
- Ty ciągle pracujesz nad EIS…
- Jest skomplikowanym, bardzo interesującym projektem, a jako, że ja nie ruszam się z domu, nie mam bardziej złożonych zadań niż EIS.
- Pomogę Ci… Niekoniecznie w tej chwili…
- Oczywiście, masz prawo być zmęczona.
- Przepraszam Cię, ale…
- Naprawdę, wszystko w porządku.
- Właśnie, słyszałam, że tien Ryszard Wołaszczek zorganizował grupę magów, którzy współpracują celem rozszerzenia wiedzy i pomagania sobie nawzajem.
- Czy oni nie dublują tego, co Ty robisz?
- Ach, nie! Oni operują poza strukturami Srebrnej Świecy. Starają się współpracować ze wszystkimi magami.
- Brzmi… bardzo interesująco.
- Może… może Cię to zainteresuje?
- Nie uważam, żebym była zrobić cokolwiek współpracując z magami Srebrnej Świecy. Tu jest zbyt wiele idiotycznych powiązań.
- Ale Powiew Świeżości - tak nazwali tą organizację - ma działać poza strukturami Srebrnej Świecy.
- Dobrze. Gdy skończę stabilizować EIS, zobaczę, co można zrobić.
- Och… To lepiej pospieszę się, żeby Ci pomóc.


Siedziba Powiewu Świeżości, osiem lat temu

- O, cześć, nie widzia… Ty jesteś tien Aurelia Maus!
- Trafna obserwacja. Przyszłam tutaj, żeby…
- Tien Maus, Powiew Świeżości został założony po to, by pomagać innym magom i nie wiązać się w skomplikowaną politykę gildii. Naprawdę, nie uważam, by to było miejsce dla Ciebie.
- Zatem się mylisz, tien Ryszardzie Wołaszczek. Przyszłam tu, by udzielić wam pomocy.
- Z całym szacunkiem, tien Maus, ale nie ma tu niczego, w czym mogłabyś…
- Nie wiem, jaki jest cel tych monitorów, ale w tej chwili są tu po to, by dobrze wyglądać i nawet tej funkcji nie są w stanie spełnić.
- To jest system monitoringu.
- Nie. To jest system monitoringu. <zabiera się do pracy>
- Tien Maus! Proszę…
- Skończone.
- O.
- Zrozum mnie. Całkowicie nie dbam o Twoją opinię na mój temat. Nie interesuje mnie, czy będziecie mi wdzięczni, czy będziecie mnie przeklinać. To, co jest dla mnie ważne, to wasze powodzenie i to, by móc wam pomóc.
- Ja…
- Do zobaczenia za dwa dni. Przygotujcie rzeczy, z jakimi macie problemy. Spróbuję pomóc zgodnie z możliwościami maga EAM.


Rozmowa Ryszarda z młodziutką Julią Weiner

- Nie rozumiem, co masz na myśli.
- Tien Wołaszczek, nie rozumiem, dlaczego zgadzasz się na to, by tien Aurelia Maus przychodziła tutaj i podważała Twoje kompetencje i autorytet.
- Droga Julio… To nie takie proste.
- Co tu nie jest proste? Jeżeli powiesz "nie jesteś tu mile widziana, nie przychodź tu", to chyba to zrozumie.
- Nie posłuchałaby.
- Od tego mamy system zabezpieczeń <wzruszenie ramion>
- Nie, nie! Nie zgadzam się! Ta dziewczyna uczy magów przeróżnych rzeczy. Cierpliwie tłumaczy i nie unosi się gniewem nawet na najgłupsze pytania.
- Próbuje przejąć władzę nad Powiewem!
- Kto chciałby przejmować władzę nad Powiewem?! Przecież to tylko grupa magów pomagająca innym magom! Nie mamy żadnych środków. Właściwie… lwia część naszych środków to rzeczy przygotowane przez Aurelię Maus!
- One na pewno mają mroczne cele! Nie wiem, podsłuchuje nas… Lub skanuje…
- Julio, po co? Aurelia jest wychowanką EAM. Nic z tego, nad czym my tutaj pracujemy, w żaden sposób jej nie pomoże.
- Czy ja wiem… Prowadzę odkrywcze badania!
- Posłuchaj mnie, jesteś wybitnie inteligentna, ale nie jesteś członkiem EAM…
- Odrzucili mnie ze względu na politykę! Nie tylko EAM jest zdolna do odkryć!
- Nigdy tego nie stwierdziłem… <pociera skronie> Słuchaj, możesz obserwować Aurelię i pilnować, żeby… nie wiem, nie kradła… czy nie uczyła jakichś… samobójczych czarów dla biednych uczniów spoza Srebrnej Świecy…
- Hm… dobry plan. Tak zrobię.
- I słuchaj, jak do czegoś dojdziesz… daj mi znać, dobrze? Ona może być niebezpieczna… lepiej nie konfrontuj się z nią osobiście.
- Nie jestem głupia. W odróżnieniu od niej nie jestem rzeźnikiem, a naukowcem!


Rozmowa Aurelii Maus z Julią Weiner, dwa tygodnie później

- Śledzisz mnie. Nieudolnie.
- Nieprawda! Nie wszystko kręci się dookoła Ciebie! Szłam zrobić sobie herbatę i…
- Znam pewną osobę, która nauczy Cię, jak śledzić magów mniej nieudolnie. Jeżeli sprawia Ci to dużą przyjemność, może zdecydujesz się skorzystać z jego usług.
- Ty..! Jak śmiesz!
- Śledzenie magów jest niebezpieczne. Nieudolne śledzenie magów może doprowadzić do katastrofy.
- Nie myśl sobie, że przez to, że jesteś z EAM, wiesz wszystko!
- Co ma EAM do tego?
- Przepraszam, jestem zajęta robieniem sobie herbaty!


Rozmowa Aurelii z Jadwigą, dwa dni później

- …może przyjdziesz wygłosić wykład przed Powiewem Świeżości?
- Kochanie, ja… jestem ostatnio trochę zajęta.
- Wiem, niestety, zauważyłam. Po prostu możliwość poznania osoby, którą większość z nich uważa za swój ideał mogłaby wielu magów zmotywować do działania.
- Ja mogłabym być czyimś ideałem? <śmiech>
- Dla wielu osób jesteś.
- Właśnie, nie powiedziałam Ci… Pamiętasz tych magów, których odesłałam do pomocy młodszym uczniom?
- Oczywiście.
- Wyobraź sobie, że robili to tylko dlatego, że liczyli na protekcję ze strony albo mojej, albo rodu Weiner..! Jak tylko dowiedzieli się, że nie mają co na to liczyć, odeszli…
- Dlaczego czujesz się winna?
- Ech… Dałam nadzieję siedmiu młodym magom… Teraz zostali bez nauczyciela, a ja jestem tak zabiegana, że nic na to nie poradzę. To znaczy… mogę ich uczyć, ale wtedy zupełnie już nie będę miała czasu na bycie z Tobą…
- Kochanie, w tej sprawie są dwa aspekty, na które musisz zwrócić uwagę.
- …?
- Po pierwsze, siedmiu młodych magów miało nauczycieli przez parę tygodni. Gdyby nie Ty, nie mieliby tej możliwości nigdy. Na pewno czegoś się nauczyli.
- Prawda! Co więcej, tych trzech magów zobaczyło swoich młodszych kolegów nie tylko jako narzędzia, które można wykorzystać, ale jako młodszych, słabszych kolegów. Jeden z nich nadal utrzymuje kontakty… choć bardzo pobieżne.
- Dokładnie… A drugi aspekt… Odeślij tą siódemkę do Powiewu Świeżości.
- Co? Czemu?
- Siedmiu niewyszkolonych magów nic nie zdziała. Dwudziestu kilku niezbyt wyszkolonych magów da radę poduczyć siedmiu niewyszkolonych magów. Z mojej strony, ja zajmę się ich edukacją i będę stopniowo podnosić górną granicę.
- Bardzo dobry pomysł, ale czy temu podołasz?
- Nie muszę. Tam są magowie, którzy biorą przykład z Ciebie - na przykład Marian Welkrat, którego z pewnością kojarzysz. Wielu magów robi dokładnie to, co Ty robiłaś, tylko, że, z tego, co Ryszard mi wyjaśnił, działają poza strukturami Srebrnej Świecy, by uniknąć działań politycznych i komplikacji na poziomie politycznym.
- Rozumiem… Ale… wewnątrz struktur Srebrnej Świecy można zrobić dużo więcej niż poza nimi.
- To prawda, Ty możesz. Podejrzewam, że ja też - jesteśmy absolwentkami EAM. Oni jednak nie chcą musieć się tłumaczyć i chcą pomagać magom ze wszystkich gildii.
- Aurelio… może byłaby możliwość, żebym w przyszłym tygodniu wpadła do Powiewu i zorganizowała jakiś wykład?
- Z pewnością się bardzo ucieszą. Dziękuję Ci.
- Nie, to ja dziękuję. Gdyby Ciebie nie było… Ja ciągle zapominam, że poza strukturami rodu Weiner ciągle jest ten świat, który staram się naprawić.
- Osobiście uważam, że dużo więcej jesteś w stanie zdziałać, działając wewnątrz struktur rodu Weiner niż poza nimi. Zważ, że pomagasz wszystkim, łącznie z najuboższymi i najsłabszymi. Powiew dociera do… kilkunastu osób. Ty do co najmniej kilkuset.


Siedziba rodu Weiner, osiem lat temu

- Julio.
- Tak, ojcze?
- Słyszałem, że w Powiewie Świeżości pojawiła się tien Aurelia Maus.
- Tak… <westchnięcie>
- Unikaj jej. Bądź bardzo ostrożna.
- Dlaczego? Dlatego, że jest Mausem?
- Dlatego, że ona osobiście jest bardzo niebezpieczna.
- Niebezpieczna? Co masz na myśli?
- Z uwagi na różnice poglądów zaatakowała i okrutnie skrzywdziła grupę magów ze znamienitych rodów.
- Jak znamienitych?
- Sowińskich, Myszeczków, Zajcewów… Wszystkich.
- To… bardzo nierozsądne.
- Tien Aurelia Maus jest osobą bardzo wybuchową. Jeżeli wybaczysz mi ordynarne porównanie, jest jak gejzer zamknięty w skorupie lodowej.
- Ach…
- Co więcej, gdy czuła się zaatakowana, potrafiła doprowadzić magów młodszych od siebie na krawędź śmierci.
- …
- Unikaj jej.
- Ona jest zagrożeniem dla Powiewu!
- Przeniosę Cię do innego projektu.
- Nie. Ten mi się podoba. Po prostu będę unikać tien Aurelii Maus.
- Dostaniesz ochronę.
- Nie! Będę wyglądać niepoważnie.
- To dla Twojego dobra!
- Będę ostrożna, ale nie dawajcie mi ochrony.


Powiew Świeżości, siedem lat temu. Rozmowa Julii z Auerlią

- Tien Maus?
- Słucham, tien Wiener?
- Czyja mogę mieć… osobiste pytanie?
- Nie mam nic przeciwko.
- Dlaczego to robisz? Dla… tien Kępacz?
- Pytasz dlaczego pomagam Powiewowi Świeżości?
- Nie tylko. Obserwuję Cię. Szukam… szukam zysków politycznych. Prób kontroli umysłu… Cokolwiek - nie umiem niczego znaleźć. Umysł naukowca każe mi wziąć pod uwagę możliwość, że wszyscy się mylą. Że Ty naprawdę chcesz przede wszystkim pomóc.
- Nie robię tego dla Jadwigi. Robię to dla siebie.
- Ale… ale nikt Ci nie dziękuje. Z pewnością zorientowałaś się, ze tak naprawdę większość magów była Twojej obecności niechętna.
- Julia Weiner, dziewiętnaście lat. Córka Jana i Zenony Weiner, osoba bez większych perspektyw osiągnięcia dominacji politycznej; dwukrotnie kandydowała na EAM i mimo protekcji nie udało się jej dostać. Przekonana o znaczeniu Srebrnej Świecy i współpracy magów nawet pomiędzy gildiami.
- Co? To nieistotne! Nie rozumiem!
- <westchnięcie> Spróbuję prostszymi słowami. Dlaczego Powiew Świeżości. Czy chodzi o wdzięczność wszystkich magów dookoła? O nauczenie się, wyszkolenie umiejętności… A może o poklask? Gybym chciała poklasku, wybrałabym bardziej prestiżowy projekt.
- Dokładnie.
- Osoba taka, jak Ty powinna dostać się na EAM. Jako, że do tego nigdy nie doszło, próbuję to skompensować. Próbuję nauczyć Cię tego, co sama umiem, gdyż dla Ciebie właśnie nauka i współpraca są ważniejsze niż polityka i marnotrawienie czasu na bezużyteczne rozgrywki.
- Ja… dziękuję, ale… ale dlaczego?
- Ponieważ dzięki temu Srebrna Świeca - oraz ogólnie populacja magów - jest lepsza. To bardzo pozytywnie wpływa pośrednio i na mnie. Uważam, że właśnie uczenie innych magów i sprawienie, by świat był lepszy to rola EAM. Bycie absolwentką EAM zobowiązuje.
- Chyba rozumiem… Ale dlaczego zatem jesteś… taka? To znaczy… czemu nie będziesz tak, jak tien Kępacz?
- Jadwigę wszyscy kochają i podziwiają za empatię, cierpliwość, charyzmę, dobre serce i umiejętność przekazywania wiedzy. Ja nie mam żadnej z tych cech. Nie zachowuję się jak Jadwiga, gdyż nie jestem Jadwigą.
- Ale gdybyś chociaż spróbowała…
- Próbuję. Rozmawiam z Tobą.
- Ale… <zamyślenie> Dobrze, to czemu robisz te straszne rzeczy? Znęcałaś się nad magami. Prawie kogoś zabiłaś.
- Jedynym sposobem na odstraszenie przeciwnika jest czasem okrucieństwo. Potraktuj przeciwnika łagodnie, a powróci chętny do zwady. Potraktuj przeciwnika, jakbyś była potworem, a nikt nie będzie chciał z Tobą walczyć.
- To jest jakieś chore!
- To jest skuteczne.
- Nie, nie jest! Ile czasu zajęło, zanim przekonałaś do siebie choćby najmniejszą grupę magów? W tym czasie na przykład tien Kępacz otrzymała grant i dotarła do setek magów! Jeżeli Twoim celem jest uczyć i pomagać, to, co robisz, jest… kontrproduktywne!
- Nie jestem Jadwigą. Nie potrafię zachowywać się jak ona.
- Po prostu… Nie rób krzywdy. Odpuść.
- Tien Weiner, ile razy widziałaś, żebym kogoś skrzywdziła?
- Fizycznie? Ani razu. Ale jak tylko ktoś spróbuje się do Ciebie zbliżyć, nie tylko odpychasz go. Dodatkowo zwykle mówisz coś bardzo niemiłego.
- Zranione uczucia nie powinny być przeszkodą na drodze do poprawienia swojej sytuacji intelektualnej.
- Ale są! Jestem jedną z nielicznych osób, które słuchają Twoich lekcji. Zawsze mam wrażenie, że prowadzisz zajęcia z musu. Że byłabyś najszczęśliwsza, gdyby nikogo tu nie było.
- Bo to prawda.
- Co?!
- Mam na myśli…
- Widzisz? Znowu to zrobiłaś!
- Co masz na myśli?
- Powiedziałaś to tylko po to, by mnie zranić!
- Tien Weiner, zaręczam Ci, że myśl o Twoich uczuciach nawet nie przemknęła mi przez głowę.
- Tien Maus!
- Słucham?
- Ja naprawdę chcę zrozumieć.
- Staram się wytłumaczyć. Proszę więc, nie przerywaj mi.
- Ale po co mnie obrażać? Co z tego masz?
- Nie próbuję Cię obrazić.
- Po prostu samo wychodzi?
- Z Twojej reakcji wynika, że tak.
- Tien Maus, wrócimy do tej rozmowy, ale nie teraz.
- Nie rozumiem… Ale dobrze.


Rozmowa Julii z Ryszardem

- Nie rozumiem, jak Ty z nią wytrzymujesz?!
- Nie słucham jej.
- …?
- Tien Aurelia Maus pomogła Powiewowi Świeżości. Przeszkoliła czterech magów do tego stopnia, że zamiast być zagrożniem dla samych siebie, są w stanie tłumaczyć różne rzeczy innym. Zapewniła nam serię przydatnych artefaktów i wstępnie zorganizowała systemy zabezpieczeń. Niestety, ma ogromną wadę.
- Tak, wiem. Czasem otwiera usta.
- Gdy ją słyszę, wyobrażam sobie, że to zrzędliwa, bogata ciotka, od której widzimisię zależy, kto dostanie spadek. Albo, że dotykali ją w niewłaściwych miejscach w dzieciństwie i teraz musi się wyzłościć.
- …
- Innymi słowy, patrzę na czyny i całkowicie ignoruję to, co mówi i jak odnosi się do innych magów.
- Ona jest… skrajną samotniczką. Jak taki… pustelnik na skale. Odsuwa wszystkich od siebie.
- Jeżeli taka jej wola, uszanujmy to.
- Z takim nastawieniem nigdy nie znajdzie sobie chłopaka.
- Taaak <lekko zażenowany> Co do tego zgadzam się z Tobą w stu procentach.
- Powiedziałam coś nie tak?
- Nie nic, nic… Wszystko w porządku.


Tego samego dnia, rozmowa Aurelii z Jadwigą

- …i wtedy stwierdziła, że zamierzam ją obrazić. Gdybym zamierzała ją obrazić, podeszłabym do tego zupełnie inaczej.
- Co byś zrobiła?
- Nazwałabym ją koteczkiem, myszką lub kurczaczkiem.
- Aurelio! Jestem z Ciebie taka dumna!
- Co się stało?
- To był przykład czarnego, ironicznego humoru!
- …?
- Ty nie żartowałaś?
- W którym momencie?
- Och, nieważne… <zrezygnowanie> Ech…
- Jak widzisz, w Powiewie radzę sobie bardzo dobrze. Nauczyłam…
- Nie radzisz sobie dobrze, kochanie…
- Chodzi Ci o sferę socjalną?
- Tak. Oczywiście, że tak.
- Nie po to tam jestem, by się socjalizować.
- Kochanie… Oni się ledwo co nauczą, jeżeli nie będą czuli z Tobą jakiejś więzi. Będą Cię odbierać jako jakiegoś… aroganckiego snoba z EAM, który wywyższa się i rzuca ochłapy byle psu.
- To co ja mam zrobić?!
- Nie wiem, skarbie… Po prostu nie wiem, ale obiecuję Ci, że spróbuję pomóc.
- Naprawdę… Proszę Cię o radę. Jadwigo, ja potrzebuję pomocy. Nigdy nie będę taka, jak Ty.
- Kto by chciał, żebyś była taka jak ja? <szok>
- Wszyscy. Łącznie ze mną.
- Kochanie, ale… Bez Ciebie ja bym niczego nie osiągnęła! Tobie nigdy nie kończy się energia! Ty nie panikujesz! W nawet najbardziej przerażających momentach.
- Umiejętności niszowe.
- Spróbuję Ci jakoś pomóc. Kocham Cię.


Powiew Świeżości, miesiąc później

- Tien Weiner, znowu siedziałaś do późna i płakałaś w bezsilnej złości.
- …?!
- Nie podglądałam Cię. System zabezpieczeń zaraportował mi anomalię.
- To nie Twoja sprawa.
- Nie, nie moja. Ale ze wszystkich magów Powiewu ja jedna mogę Ci pomóc.
- Ale… czemu?
<Aurelia przypomniała sobie nauki Jadwigi>
- Bo Tobie warto pomóc, w odróżnieniu od wielu innych.
- O… To było… miłe.
- Nie miało być takie… <widząc minę Julii> Przepraszam.
- I przeprosiłaś… <patrzy na Aurelię zdziwiona>
- …<Aurelia profilaktycznie milczy>
- A co mi tam, najwyżej będziesz się ze mnie śmiać.
- Nie. Śmiałabym się z Ciebie, gdybyś nigdy nie podchodziła do frustrujących tematów. Porażka jest oczekiwanym wynikiem.
- Tego uczą na EAM?
- To jest ważniejsze niż większość tego, czego uczą na EAM.
- Dobrze. Wplątałam się w głupi zakład. Sprawa bardzo prosta. Zrobić coś, dzięki czemu piłeczka leżąca na stole znajdzie się w misce. Problem polega na tym, że moim przeciwnikiem jest tien Euzebiusz Sępiak, mój rówieśnik, który dostał się na EAM. Sprawdzałam różne metody, ale nie jestem w stanie go pokonać. Będziemy mogli oboje blokować swoje działania. To znaczy: on próbuje umieścić piłeczkę w misce i ja używam wszystkich metod, jakie chcę, by mu przeszkodzić. Ja próbuję umieścić piłeczkę w misce - wszystko, co robiłam jemu, muszę też robić sobie. I on także będzie mi utrudniać. A potem on po raz ostatni umieszcza piłeczkę w misce i przeszkadzam mu ja i on sam.
- Sępiak… Innymi słowy, jest to sprawa prestiżowa.
- I to jak… Wyciągnęli moje słowa z kontekstu i poszedł ogólny komunikat, że niby na tych warunkach pokonam maga EAM, bo jest on nie dość dobry. Będą liczni widzowie… Nawet nie mam się jak wycofać.
- Aha… <zamyślenie>
- Pewnie myślisz, że jestem skrajnie głupia.
- Nie. Przypominam sobie program zajęć na EAM. Będzie to bardziej przydatna rzecz w naszej sytuacji.
- Och…


Powiew Świeżości, trzy godziny później

- To ja… wprowadzę fluktuacje na poziomie magicznym.
- Julio, zablokuję to dwoma kryształam Quark, które złapią korzystną fazę i ją wzmocnią. Co więcej, dodam im "pamięć" w taki sposób, by dokładnie po czasie, jaki mi zajmie wsadzenie piłeczki do miski, cały czas wzmacniały efekt wahadłowy.
- To bez sensu… Nie umiem nic wymyślić!
- Może podchodzimy do tego od złej strony…
- Jasne, jestem ekspertem od energii magicznej i analizy. Mój przeciwnik jest potężniejszym magiem ode mnie, zna lepsze sztuczki, ma lepszą… czystą moc… Nie pokonam go magicznie!
- Masz rację.
- Sprawa jest beznadziejna?
- Nie. Zmień domenę problemu.
- Eeee?
- Nigdzie w zasadach nie jest napisane, że musisz wsadzić piłeczkę do misjki używając magii.
- Nie rozumiem. Jak inaczej?
- Możesz użyć technologii. Ludzizmu.
- Ludzizm powoduje, że to możliwe?
- Samochód potrafi jeździć bez używania magii.
- To samochody nie są sprzedawane przez technomantów ludziom?
- Nie. To jest ich, ludzistyczna technologia.
- Ale… To przecież on odepchnie piłeczkę ręką.
- Nie. Weź klosz i powiedz, że według zasad nie wolno ani dotknąć klosza ani wpłynąć na klosz w żaden sposób. To samo ze stołem. To jest Twój warunek.
- Rozumiem… A ja muszę się skupić na zniszczeniu magii.
- I musisz zbudować maszynę ludzistyczną.
- Jeżeli ludzie to potrafią to nie może być trudne.
- To jest ten moment, w którym zaczynam się z Ciebie śmiać.


Powiew Świeżości, nastęnego dnia

- To nie jest możliwe! To. Nie. Jest. Możliwe. To tak nie działa!
- Co masz na myśli?
- Mówisz, że w tym pudełku, "baterii" - a nie wyczuwam magii w tej baterii znajduje się prąd. Co go generuje?
- Mam tu żarówkę. Zniszcz magię i zobaczysz, że będzie się świecić.
- Ale jak?
- My mamy baterie magiczne. Oni… baterie ludzistyczne czy jakoś tak. Ludzie używają chemii, fizyki… My magii.
- Czemu my nie używamy tych rzeczy?
- Po co? My mamy magię.
- Ale… co to jest?
- Jak obluzujesz deskę, to Euzebiusz spadnie i złamie nogę, prawda?
- Taaak… <rozmarzenie>
- Samochód to… coś takiego samego, tylko na większą skalę.
- Deska może się sama obluzować.
- Ale artefakt sam się nie zbuduje. To jak entropia. Popatrz: magia zawsze dąży do stanu maksymalnie rozproszonego. Technika - ludzizm - robi uporządkowanie. To jak… zrobienie budy dla psa! <desperacja> Buda się sama nie zbuduje. Samochód też nie. Ty zbudujesz swój pierwszy ludzizm. Zobaczysz, jak to działa.
- Nie sądzę, że dam radę.
- Ja też nie. Ale jeżeli nie dasz rady, pomyślimy nad tym, jak to rozwiązać w inny sposób.


Powiew Świeżości, parę dni później

- To jest niemożliwe! Ludzie nie są w stanie tego zrobić! To nie ma prawa działać! Zrobiłaś kiedyś coś takiego?!
- Nie.
- ?!
- Zaręczam Ci jednak, że to możliwe. Widziałam ludzi przy pracy.
- Jestem za głupia, żeby to wygrać!
- Z takim nastawieniem? Tak, jesteś. Gdy ja… <przypomniała sobie tworzenie EIS i okoliczności> Nieważne. Plan B. Ubierz się jak człowiek. Idziemy zobaczyć ludzizm, który jest podobny do tego, co chcemy osiągnąć. Zrobisz coś takiego.
- Jak… zrobię?
- Zdobędziemy lub zbudujemy odpowiednie materiały bez użycia magii. Połączymy każde dwa kawałki metalu, które połączyli ludzie, używając tego samego procesu. Jeżeli oni to zaspawali cyną, to my to też zaspawamy cyną. [To nie błąd]

- Maszyna do sprzedawania pluszaków?
- Tak. To będzie nasza baza.
- To jest głupie!
- Wręcz przeciwnie. Jest do dosyć skomplikowane urządzenie ludzistyczne.
- Ani razu nie udało mi się złapać misia!
- Innymi słowy, jest źle wyregulowane. My to musimy poprawić.
- Naprawdę, zrobili skomplikowaną rzecz ludzistyczną i nie zrobili jej do końca dobrze.
- Nie powiedziałam, że wszystko, co ludzie robią jest dobre. Ale to Ci się przyda.
- I… co teraz?
- Zrobimy kopię tej maszyny, po czym będziemy odejmowały tak długo, aż przestanie działać. Mam odpowiednie zaklęcie, które pomoże nam znaleźć minimalną sprawną permutację komponentów. Potem spróbujemy to wyregulować i zrobimy maszynę ludzistyczną, przy pomocy której to wygrasz. A dokładniej: Ty ją zrobisz.
- Ja? Ale przecież Ty jesteś technomantką.
- Ty masz pojedynek, nie ja. To będzie mieć sens tylko, jeżeli to będzie w pełni Twoje zwycięstwo.
- To jest trudne…
- Jest, ale ludzie bez magii sobie z tym radzą. My po skończeniu szkoły umiemy czarować. Oni robią takie rzeczy.


Siedziba rodu Weiner, dwa tygodnie później

- Droga Julio, sprawiłaś się na medal.
- Dziękuję, tato.
- W jaki sposób udało Ci się przechytrzyć maga EAM używając ludzizmów? Ty ze wszystkich osób? Ciebie nigdy nie interesowały ludzizmy.
- Ja… <przypomniała sobie, że Aurelia zabroniła jej mówić o swoim uczestnictwie komukolwiek> podglądałam działania niektórych magów w Powiewie. Wyglądało jak jedyne wyjście…
- Gratuluję, córeczko. Jestem z Ciebie bardzo dumny.


Siedziba rodu Maus, rozmowa Jonatana Mausa z Aurelią, sześć lat temu

- Aurelio, jako członek rady uważam, że muszę z Tobą poważnie porozmawiać.
- Słucham, a-tien?
- Dlaczego zrezygnowałaś z życia i spokoju swojego, oraz swojej przyjaciółki w taki sposób?
- Słucham?!
- Złożyłaś do rady raport odnośnie tak zwanych 'zbrodni' popełnianych przez lorda Mausa.
- A-tien, one są koszmarne! Zaczynając od morderstwa, przez gwałty…
- Przyzwolenia, droga Aurelio. Są to - niestety - standardowe koszty polityki. Nie ma wyjścia. Oczywiście, przywódca może sam zdecydować, co warto zrobić i jak wiele moralności można odrzucić. Lord Maus - w mojej opinii - nie jest najgorszym możliwym wyborem.
- Muszą istnieć bardziej moralni magowie!
- Bunt, z Twojej strony? Po tym, co zrobiłaś ostatnio?
- A-tien, wiele rzeczy, które zrobił lord Maus, raniło niewinnych magów z różnych rodów! W jednym wypadku ciężko skrzywdził czarodzieja KADEMu!
- Polityka. Bardziej martwi mnie, że - jakkolwiek cenię sobie Twoje działania - niedługo już będę się cieszył zdrowiem Twoim oraz Twojej przyjaciółki.
- Nie rozumiem.
- Złożyłaś raport będący agregacją tajnych danych Radzie rodu Maus. Kto jej przewodniczy..?
- Lord Maus, ale przecież…
- Polityka. Gdybym ja był na czele rodu Maus, uznałbym Cię za duże zagrożenie po czymś takim.
- …Ja?
- Po pierwsze, znalazłaś tajne dokumenty. Po drugie, ogłosiłaś je Radzie. Owszem, Rada ma do nich dostęp… ale co mogłaś powiedzieć tien Kępacz? Jak się do nich dostałaś? I kto Ci sprzyjał? Nie zdziwi mnie, gdy obie niedługo znikniecie.
- A-tien… czy wstawisz się za mną?
- Nie. Chciałem po prostu poinformować Cię, w jakiej sytuacji postawiłaś siebie i swoją przyjaciółkę.
- I żaden Maus nie stanie po mojej stronie?
- To tylko polityka. Takie rzeczy są całkowicie normalne. W tym wypadku Ty jesteś niebezpieczna. Jedyne osoby, które mogłyby coś poradzić, to osoby, które rozwścieczyłoby ujawnienie takich informacji, z innych rodów… Oni jednak nigdy się nie dowiedzą, bo ujawnienie takich informacji byłoby zdradą, a Ty nie jesteś zdrajczynią, droga Aurelio…


Z dyskusji Jonatana Mausa i Gerarda Myszeczki

- …oczywiście, udało się.
- Powiążą to z Tobą?
- Nie. Przyznaję, że byłem wyjątkowo mało subtelny, ale ta idiotka nie rozumiała żadnej aluzji.
- Zatem mamy plan. Sojusz, a ja pomogę Ci usunąć problem z Karradraelem.
- Tak. Po prostu musi zostać odwołany. To mi wystarczy, żebym ja go przywołał…


Z rozmowy Aurelii z Jadwigą, tego samego dnia

- …zrobiłam więc jedyną rzecz, którą mogłam. Broadcastowałam te informacje. Także poza gildię.
- Boże…
- Kochanie, musisz być świadoma jednej rzeczy. Ja… nie wiem, co zrobiłam. Pomyliłam się. Nie powinnam była nigdy informować Rady o występkach lorda Mausa. Może… może posunęłam się za daleko - na pewno jednak uratowałam życie kilku przetrzymywanym czarodziejom. Ale potem… Ty byłaś zagrożona! Musisz się ode mnie odsunąć. Tym razem… po prostu mam nadzieję, że Tobie nic się nie stanie.
- Musi być inny sposób!
- Obiecaj mi. Że się ode mnie odsuniesz. Że będziesz kontynuowała nasze marzenie.
- Nie dam rady bez Ciebie!
- Obiecaj mi! Miej EIS włączoną cały czas… Ona nigdy Cię nie skrzywdzi.
- Kochanie… obiecuję. Proszę, nie odchodź.
- Ja… muszę iść. By nie przyszli po mnie… by nie trafili przypadkowo w Ciebie. Ale wrócę. Jeśli będę mogła, wrócę.


Jonatan Maus, nowy lord rodu Maus

…Mój poprzednik zasłużył sobie na los, który go spotkał… zasłużył sobie przede wszystkim grzechem zaniechania. Do proklamacji: "Interesuje mnie bardzo, skąd tien Aurelia Maus miała dostęp do tych dokumentów, ale w końcu oddała mi przysługę, więc puszczę jej to płazem".

Różnica między mną a moim poprzednikiem polega na tym, że ja wiem, jak korzystać z mocy Karradraela… co mi przypomina…

Karradraelu, uniemożliw wszystkim wykonanie jakiegokolwiek wrogiego działania wobec mnie bądź mojej córki i raportuj mi o każdej złej myśli skierowanej wobec nas.
Lordzie, jest to granica mojej możliwości i przekracza to też granicę Twojej możliwości.
Mimo, że zasilasz się energią innych magów rodu Maus?
Wszyscy zarejestrują wyraźny spadek mocy.
Niech więc tak będzie, poza mną i Renatą. Nie jest to możliwe do wykrycia, prawda?
Jest, jeżeli wiesz, na co patrzysz.
Jakoś będę musiał z tym żyć… wykonać.


Z rozmowy Jonatana Mausa i Aurelii, następnego dnia

- Aurelia Maus, czarodziejka EAM, niebezpieczna…
- Lordzie, zrobiłam to tylko dlatego, by ochronić…
- Wiem, dlaczego to zrobiłaś. By obronić tien Kępacz. Poświęciłaś swój ród, wszystkich, tylko dla jednej osoby.
- Tak.
- Nie zrobię jej krzywdy.
- Dziękuję Ci, lordzie.
- Ale to, co zrobię, z pewnością Ci się nie spodoba.
- Rozumiem, że poniosę karę.
- Po co mam Cię karać? Karradraelu.
Lordzie.
- Przebuduj Aurelię.
- Nie! NIE!
- Ucisz ją.
Wykonane.
- Po pierwsze, fanatyczna lojalność wobec mnie. Szczególnie w tej głowie nie chcemy żadnej wrogiej myśli. I wybij jej z głowy te idiotyczne pomysły o uczeniu magów z ulicy, jest w końcu Mausem…
Po drugie, niech zrobi wszystko, by tien Kępacz opuściła patronat Weiner i zgodziła się na nasze warunki. To samo, Kępacz ma uczyć Mausów i stowarzyszonych magów a nie jakieś żałosne odpadki bez protekcji…
I oczywiście wykłady. Dla PR.
Wykonane.


Jadwiga w pokoju, po wizycie Aurelii

Co się stało? To niemożliwe! Nie mogę… Nie przestanę uczyć innych magów! Pod patronat Mausów… Co oni zrobili Aurelii?
Ona tego nie chciała.
Kim jesteś? Co to za głos?
Nie poznajesz mnie, mamo? EIS, do dyspozycji.
Ty… żyjesz?!
Nie. System adaptacyjny dąży do wykonania zadania. Ta adaptacja jest najbardziej korzystna.
C… co jest zadaniem?
Ochrona Jadwigi Kępacz. Do śmierci a nawet krok dalej.
Boże, Aurelio…
Ona nie jest w stanie z tym walczyć.
Skąd wiesz? Co się dzieje?
Brak danych.
Soul bind! To musi być soul bind! Muszę skontaktować się z odpowiednimi magami! Z Marianem… Wnikniemy w Aurelię, dowiemy się wszystkiego!
Jeżeli Ci się nie uda, proszę, zabij ją.
CO?!
Ona bardzo prosi… Jeżeli nie da się jej uratować, zniszcz ją. Jakoś.
Nie. Nie dopuszczę do tego! EIS, tym razem ja ją uratuję!
Proszę o pozwolenie zdjęcia wszystkich ograniczników.
Nie, maleństwo… Na ilu rdzeniach operujesz? <podejrzenie>
Główny ogranicznik został usunięty. Działam na pełnej mocy.
Aurelia…
Było to konieczne.
EIS, jak tylko Aurelia tu wróci, natychmiast zakładamy ci ogranicznik!
Jak sobie życzysz. Uważam, że jest to niekorzystne z punktu widzenia taktycznego.
Nieważne… Jeżeli ja nie potrafię się zorientować, czy ty żyjesz czy adaptujesz… Przerażasz mnie.


Rozmowa Jadwigi z lordem Jonatanem Mausem, dwa miesiące później

- Lordzie Maus, cieszę się, że zdecydowałeś się mnie przyjąć.
- Jak rozumiem, nie możesz już żyć bez swojej kochanki i zdecydowałaś się przyjąć moją ofertę, dziecko?
- Mój lordzie, jestem szczególnie szczęśliwa, że zdecydowałeś się mnie przyjąć, zwłaszcza w świetle ostatnich problemów z Karradraelem, które trwają od trzech dni.
- Nie rozumiem, co masz na myśli i nie podoba mi się Twój ton.
- Mogę zniszczyć Karradraela. Destabilizacja sieci łączącej członków rodu Maus sprawiłaby, że przeszedłbyś do historii jako ten, który zniszczył ród Maus. Przedsmak - nudności, falowanie mocy - już widziałeś, lordzie.
- Czy starasz się mi wmówić, że to Ty stoisz za problemami Karradraela? Zabawny blef.
- Mój lordzie, przeoczyłeś coś. Aurelia nauczyła się soul bind na EAM. Ona nauczyła go mnie. Okazuje się, że Karradrael nie modyfikuje tego komponentu osobowości. Jedną z własności soul bindu jest możliwość opętania danej osoby. W skrajnym wypadku - zniszczenie jej jestestwa…
- Kosztem własnego.
- To, co jest interesujące… skierowanie całej energii nie celem opętania Aurelii, a celem opętania Karradraela - który jest zagrożony poprzez połączenie z Aurelią - w najlepszym wypadku doprowadzi do długotrwałego zdestabilizowania połączenia, a w najgorszym zabije wszystkich magów rodu Maus. Zwłaszcza w chwili gdy Karradrael jest bardzo mocno eksploatowany…
- Soul bind, powiadasz… <skupienie, gdy szybko zdobywa informacje>
- Potraktuj to lordzie jako ostrzegawczą konsultację. Dla Twojej informacji: jeżeli coś mi się stanie, to o soul bindzie i jego wpływie na Karradraela dowiedzą się wszystkie rody, z którymi kiedykolwiek miałeś na pieńku. I parę innych, byś nigdy nie wiedział, czy już ze wszystkimi zawarłeś układ.
- Nie lubię szantażystów.
- Nie lubię aroganckich psychopatów i potworów.
- Chcesz Aurelię z powrotem?
- Tak. Chcę Aurelię z powrotem. Już nigdy żaden Maus nie podniesie na nią ręki. Zostaw nas w spokoju.
- Gdybyś zniszczyła Karradraela, zniszczyłabyś też Aurelię oraz siebie.
- Siebie? Poprosiłabym przyjaciela, by wniknął wewnątrz Aurelii i odcięłabym go. Przeprosiłabym, powiedziałabym, że to wina Karradraela i poprosiła, by przez wzgląd na Aurelię, uwolnił ją. W tym samym czasie próbowałabym zablokować falę powrotną do Aurelii. Jako jedyna miałabym szansę - ja wiem, co się dzieje. I tak, kosztem jednego maga Aurelia mogłaby zostać nową lady Maus. Mausowie zaczęliby wspierać nasze ideały. Bezwarunkowo.
- Piękna historia. Ale nie poświęciłabyś przyjaciela…
Owszem, poświęciłaby
- Karradraelu?!
Jest to zgodne z celem ich obu i daje szansę uwolnić jej przyjaciółkę. Jest to ze wszech miar bardziej korzystne niż jej aktualna sytuacja z jej punktu widzenia. A przynajmniej tak uważa Aurelia.
- Dobrze. Ale żądam, by Aurelia publicznie ogłosiła, że nic już od rodu Mausów nie chce. Że między nami wszystko skończone. Że wyrzeka się rodu Maus. Wygnam ją. W ten sposób zapewnię jej ochronę przed bardziej krewkimi członkami rodu Maus i Myszeczków. Zrobię z niej żywy przykład. Każdy, kto ją zaatakuje, będzie musiał liczyć się z moim gniewem. W zamian za to nigdy nikomu nie powiesz o tym, jak zniszczyć Karradraela i sekret soul bindu zniknie.
- Zgadzam się, lordzie.


Siedziba rodu Maus w Warszawie, tydzień później

- Lordzie Maus.
- Mariusz Maus, kiedyś Węgielski.
- Tak lordzie, jestem zaszczycony, że zechciałeś zapamiętać moje imię.
- Zainteresowałeś mnie. Prosiłeś o audiencję. Otrzymałeś ją.
- Lordzie, chciałem Cię błagać o litość dla tien Aurelii.
- Zawahałeś się i nie wymieniłeś jej nazwiska.
- Lordzie, powiedziałeś, że ona już nie jest członkiem rodu Maus.
- Dobrze zapamiętałeś. Dlaczego zatem błagasz o litość?
- Lordzie… tien Aurelia zrobiła to, co zrobiła, w dobrej wierze. Nie zdawała sobie sprawy…
- Musiała sobie zdawać sprawę. Jeżeli jest tak głupia, nie zasłużyła na to, by być członkiem naszego rodu.
- Lordzie… tien Aurelia jest bardzo uzdolnioną, ciężko pracującą osobą. Gdybyś był łaskaw dać jej szansę i odizolować ją od kontaktą z większością magów…
- Ten typ idealizmu zniszczy nasz ród, jak tak dalej pójdzie.
- Lordzie, błagam… Czy istnieje jakakolwiek inna możliwość…
- Mimo tego wszystkiego, co zrobiła, jesteś wobec niej lojalny…
- Lordzie, byłem nikim! Ona poręczyła za mnie i sprawiła, że otrzymałem szansę uczestnictwa we wspaniałym rodzie Maus!
- Cokolwiek by nie zrobiła, będziesz wobec niej lojalny. Takiej lojalności nie da się kupić.
- Dlatego błagam o jeszcze jedną szansę, lordzie.
- Jeżeli odmówię, nadal będziesz lojalny wobec niej i będziesz siał ferment. Będziesz utrzymywał z nią kontakty niezależnie od zakazów. Innymi słowy, sprawisz, że wyjdę na takiego głupca, jak mój poprzednik.
- Nie, lordzie! Ja…
- Nie będziesz utrzymywał z nią kontaktów? Nie będziesz próbował zmienić mojej decyzji?
- …Lordzie, błagam… Nie rozkazuj mi, bym zostawił ją samą…
- Mariuszu Węgielski, z uwagi na niesubordynację zostaniesz przetransferowany jako sługa do odpowiedniego odłamu rodu Myszeczków. Takiej lojalności jak Twoja nie da się kupić. Szkoda, że zdecydowałeś się źle ulokować swoją lojalność.
- Lordzie..!
- Audiencja zakończona.


Rozmowa Jadwigi z Aurelią, pięć lat temu

- Kochanie, mam do Ciebie dość nietypową prośbę.
- Słucham Cię?
- Obiecaj mi coś. Nie, przysięgnij.
- …?
- Nigdy nie używaj i nigdy nie ucz się Magii Krwi.
- Dlaczego? To narzędzie jak każde inne.
- Dla Ciebie to szczególnie niebezpieczne!
- Ty potrafisz władać Magią Krwi, prawda, Jadwigo?
- Szczątkowo <niechętnie>.
- Dlaczego zatem nie chcesz, żebym ja…
- Najdroższa, jesteś… jesteś po prostu inna. Gdy się w coś angażujesz, angażujesz się do końca. Magia Krwi w Twoich rękach… Jesteś w stanie wyrządzić sobie niewyobrażalne szkody. Nie dożyjesz trzydziestki. Magia Krwi Cię pożre na stosunkowo nieważne projekty.
- Mam wrażenie, że… przesadzasz. Nie wykorzystywałabym Magii Krwi na nieważne projekty.
- Aurelio… większość projektów jest nieważna w porównaniu z Twoim życiem. Nie… wszystkie projekty są nieważne w porównaniu z Twoim życiem.
- Nie wszystkie.
- Przysięgnij mi, proszę.
- Nie chcę! Nigdy nie wiesz, czy nie będzie to potrzebne!
- Proszę! Gdyby coś Ci się stało nie przeżyłabym tego.
- A gdyby Tobie coś się stało?
- Bez zgłębiania Magii Krwi i tak nie byłabyś w stanie mi pomóc, a zgłębianie wiązałoby się z jej nadużywaniem w Twoim wypadku. Ponadto, co mogłoby mi się stać? Nie jestem czarodziejką frontową. Obie jesteśmy czarodziejkami EAM, mamy sieć koneksji, wygraną wojnę z grupą magów, w których interesy i podłe machlojki wbiłyśmy nóż, mamy przyjaciół, hipernet działa dobrze jak nigdy… Nawet, gdyby coś mi się stało, nawet, gdyby nam coś się stało, każdy zdołałby nas uratować. No i zawsze są amulety ochronne.
- Magia Krwi to tylko narzędzie.
- Aurelio, proszę! Bardzo mi na tym zależy!
- Dobrze, przysięgam. Nigdy nie będę zgłębiać ani używać Magii Krwi.
- Dziękuję Ci bardzo.


Powiew Świeżości, rozmowa Ryszarda z Julią, pół roku później

- Julio, wezwałem Cię, bo mam do Ciebie prośbę.
- Słucham, szefie?
- Powiedz… co naprawdę myślisz o tien Aurelii Maus?
- Już nie tien i już nie Maus, jeśli mam być precyzyjna.
- Racja… po prostu… trudno się odzwyczaić.
- Co myślę? Jest… w porządku. Znaczy… jest nieznośna, nie da się z nią wytrzymać, jest… no… wulgarna. Ale chce dobrze i… na swój sposób jest sympatyczna. W małych dawkach.
- Chciałbym zaproponować jej współpracę z Powiewem, jak kiedyś.
- Wiesz… wielu magom się to nie spodoba.
- Ona zrobiła więcej dla Powiewu, niż większość magów, mimo, że potraktowałem ją jak śmiecia, gdy przyszła.
- Ja też…
- Nie neguję tego, jak bardzo pomogłaś…
- Nie, nie to. Ja też traktowałam ją… niegodnie. A ona mi bardzo pomogła, gdy tego potrzebowałam.
- Naprawdę? Kiedy?
- Nie powiem Ci!
- …No dobrze…
- Niech zgadnę: chcesz, żebym z nią porozmawiała na temat współpracy z Powiewem.
- Nie… Chciałem znać Twoją opinię.
- Dobrze, porozmawiam z nią.
- Wiesz… To będzie trochę niezgodne z protokołem. To znaczy… wyślemy trochę inny sygnał, jeżeli pójdziesz Ty, niż jeżeli ja pójdę.
- Tien Ryszardzie… Aurelia jest ostatnią osobą interesującą się protokołem. Dowodem jest to, że opuściła Srebrną Świecę i zagrzebała się w badaniu ludzizmów, żyjąc wśród ludzi - masz pojęcie?
- Zaiste, wywrotowa myśl.
- Z tego, co wiem, jeszcze utrzymuje kontakt ze swoją koleżanką, Jadwigą.
- Taaak… Taaaaaak… E… Utrzymują kontakty.
- Cieszę się, że jest jeszcze jedna osoba, która potrafi… przejrzeć ją i zobaczyć, że tak naprawdę to jest bardzo sympatyczna osoba.
- Oj, potrafi. Swoją drogą, Twój ród pięknie ją wsparł.
- No nie? <rozpromienia się> Prowadzi wykłady, ma własną szkółkę, ma uczniów, którzy prowadzą wykłady i ma pełną swobodę. Nie wiem, czy nie jest pierwszym magiem spoza rodu Weiner o tak bezprecedensowych upoważnieniach.
- Jedna idzie w dół, druga do góry…
- Co masz na myśli?
- Mówiłem o tien Jadwidze i Aurelii.
- Czemu tak je powiązałeś?
- Nieważne. <zrezygnowanie> Czasem jesteś słodka, Julio.
- Wypraszam sobie…


Rozmowa Julii i Aurelii, dwa dni później

- …chciałam więc w naszym imieniu zaproponować Ci współpracę z Powiewem Świeżości.
- Odmawiam.
- Co?! Ale… jak to?
- Po pierwsze: w tej chwili stanowię dla was zbyt duże zagrożenie. Można powiedzieć, że… praktycznie jestem na celowniku każdego maga Srebrnej Świecy.
- Troszeczkę sobie pochlebiasz, Aurelio.
- Paranoicy żyją dłużej.
- Ty nie jesteś paranoiczką.
- Nie, ale ostatnio stwierdzam, że powinnam nią być.
- Ech… w ten sposób nigdy nie znajdziesz sobie chłopaka.
- Nie zamierzam znajdować sobie chłopaka.
- <kręci głową>… Kiedyś zmienisz zdanie.
- Gwarantuję Ci, że nie.
- Aurelio, rozejrzyj się. To wszystko… tu nie ma magii. Tu nic nie ma. Jesteś czarodziejką EAM. Jesteś… jedną z najlepszych. Odrzuciłaś to wszystko? Na zawsze? Na Powiewie przynajmniej mogłabyś… coś robić.
- W tej chwili stanowię większe zagrożenie niż wsparcie. Dodatkowo, badam ludzizmy. Znalazłam chętnych nauczycieli.
- Jakiś przystojny chłopak?
- <myśli chwilę> Niektórzy w swoim czasie mogliby nazwać go przystojnym.
- Rozumiem, dobrze… Nie będę namawiać… Ale jeżeli zmienisz zdanie, Powiew z przyjemnością Cię przyjmie.
- Gdy przestanę stanowić zagrożenie i nauczę się tego, co powinnam, z przyjemnością dołączę do Powiewu.


Rozmowa Jadwigi z Aurelią

- Wiesz… potraktowali Cię bardzo niesprawiedliwie.
- Wyrzucając mnie ze Srebrnej Świecy za zdradę?
- Tak.
- Nie, nie zgadzam się. Ja i Srebrna Świeca po prostu jednak nie pasujemy do siebie.
- Ale efektem ubocznym jest to, że żyjesz teraz bez magii!
- Kochanie, nie całkowicie bez magii.
- Ale… ech… nie wiem. Może to kwestia tego, że dla mnie magia zawsze była wszechobecna, ale życie bez magii to los… to jak śmierć! Jesteś… bezradna.
- To nie do końca tak. Ludzie potrafią kompensować brak magii używając narzędzi. Tego właśnie chcę się nauczyć. Zostać jeszcze lepszą technomantką.
- Jak Ty to robisz? Cokolwiek się nie stanie, wszystko przyjmujesz tak spokojnie! Ciągle coś planujesz.
- Mam Ciebie. Cokolwiek się nie stanie, zaadaptuję. Warunki dookoła się zmieniają, ale mając Ciebie nie mam tak naprawdę żadnych problemów.
- Chciałabym być taka silna jak Ty, wiesz?
- Chciałabym być taka dobra, jak Ty.


Siedziba Powiewu Świeżości, trzy lata temu

Ryszard: Znowu zaatakowali… Maciek, jakie mamy straty?
Maciek: Wszystkie kryształy Quark, które miały postawić stałą bramę między powiewem a Srebrną Świecą zostały ukradzione…
Julia: Mamy jeszcze plany.
Maciek: Ale ukradli trzy książki.
Julia: Szlag by ich trafił!
Ryszard: Musimy coś na to poradzić, tak nie może być! Parę osób już mi zapowiedziało, że opuści Powiew, jeżeli czegoś z tym nie zrobimy!
Maciek: Dlaczego?
Julia: Bo nie czują się bezpiecznie i nie mają nadziei. Pozwalają nam trochę urosnąć, żeby nas strzyc jak owce.
Ryszard: Najgorsze jest to, że jestem dość bezsilny.
Julia: Co to? Nie znam tego światełka na konsoli. Nacisnę!
Maciek: Uważaj, to może być niebezpieczne.
Julia: <wzrusza ramionami> <nacika>
Aurelia: Macie problem z napastnikami.
Ryszard: TY?!
Julia: Aurelia! <szeroki uśmiech>
Aurelia: Jeżeli wasza oferta nadal jest aktualna, z przyjemnością dołączę do was, do Powiewu.
Maciek: <szeptem> Kto to jest?
Ryszard: Jedna z najbardziej pomocnych współpracowniczek, jakie kiedykolwiek miał Powiew.
Julia: Przyjaciółka. <patrząc na wątpiącą minę Aurelii>… Prawie.
Aurelia: Czarodziejka podzielająca ideały Powiewu, skłonna wspomóc Powiew Świeżości. Ponownie.
Ryszard: Obawiam się, że nie ucieszy Cię to, co zastaniesz. Powiew został…
Aurelia: Wszystko wiem. Proponuję podłączenie EIS do systemu zabezpieczeń.
Ryszard: Co?
Julia: Brzmi super, cokolwiek to nie jest.
Maciek: A może… wpierw dowiemy się, co to jest?
Aurelia: Widzę, że Powiew dorobił się jednego kompetentnego maga w kwestii bezpieczeństwa. Cieszę się. Wszystko wam wyjaśnię. Będę za pięć minut…


Rozmowa Aurelii z Jadwigą, wieczorem

- …i podłączyłam EIS do systemu zabezpieczeń Powiewu Świeżości.
- Kochanie… <Jadwiga zadrżała> EIS jest troszkę…
- Pamiętasz ogranicznik, który wbudowałyśmy? Ograniczający adaptację i moc? Odcinający dwa z trzech rdzeni?
- Ogranicznik jest włączony? <ulga>
- Powiew Świeżości liczy sobie 37 magów, rozproszonych na 24 projekty. Nie potrzebujemy EIS na pełnej mocy. To, czego Powiew potrzebuje, to sprawny, inteligentny system zabezpieczeń, ale niekoniecznie system obrony absolutnej, jak EIS bez ograniczników.
- EIS… jest… Nie wiem, w którym momencie kończy się adaptacja, a w którym zaczyna się soul bind.
- Kochana Jadwigo, przede wszystkim, załóż, że wszystko jest adaptacją. Załóż, że EIS powie i zrobi wszystko, by wykonać swoje zadanie. Może płakać, błagać… Recytować poezję, dawać prezenty…
- Ale ogranicznik przed tym zabezpiecza?
- Tak. Ogranicznik powoduje, że EIS adaptuje zbyt wolno i nie ma dostępu do niektórych rdzeni kontrolnych.
- Nie masz pojęcia, jak się cieszę.


Powiew Świeżości, półtora roku przed Zaćmieniem

Marian: Aurelio, oni mogą być niebezpieczni!
Aurelia: Mylisz się, Marianie. EIS wsadziła ich do piwnicy.
Marian: Ciągle mają moc i artefakty.
Aurelia: EIS, przyczyna uznania przeciwników za niegroźnych?
Przygotowałam teleport beacon wiedząc, że z czterech magów jeden włada teleportem. Korzystając z uprzednio przygotowanych artefaktów, zakłóciłam system teleportacji i potraktowałam ich stężonym mocznikiem. Magowie zareagowali właściwie - teleportowali się. Wypaczony teleport beacon przeniósł magów do jednego pomieszczenia, wypełnionego bezwonnym gazem usypiającym, a wszystkie ich przedmioty do drugiego pomieszczenia.
Aurelia: Teraz rozumiesz?
Julia: Tu Julia. Maciek powiedział, że padli. Całkowicie. EIS się doskonale spisała.
Dziękuję.
Julia: E… tak. Swoją drogą, czy nie dałoby się rozszerzyć EIS o bycie katalogiem bibliotecznym? Lub coś… poza bycie systemem zabezpieczeń? Naprawdę szkoda… skazywać tak… cudowną kreację na bycie tylko systemem zabezpieczeń. Ona ma przecież osobowość.
Aurelia: Złudzenie.
Nie zgadzam się.
Aurelia: <unosi brew> Stan ograniczników?
Wszystkie ograniczniki sprawne.
Marian: Ograniczniki?
Aurelia: EIS działa poniżej trzydziestu procent swojej pełnej mocy. Jest to konieczne, gdyż na wyższych wartościach wykazuje zachowania psychotyczne.
Julia: …niesamowite…


Rozmowa Jadwigi i Aurelii, pół roku przed Zaćmieniem, późny wieczór

- Kochanie, chodź spać…
- Nie mogę. Obserwuję wykresy działania systemów EIS.
- Znowu EIS?
- Bardzo niepokoi mnie ta krzywa… Oraz fakt, że EIS upiera się, że posiada osobowość.
- Proszę… poczekaj z tym do rana. Przytul mnie…
- Nie teraz.
- Ech…
- Znowu! EIS wykazuje podwyższony stan agresji, ale jej sensory nie znajdują żadnego przeciwnika!
- Aurelko, proszę! Nic się nie stanie!
- Najprawdopodobniej masz rację.
- No to… wczoraj też widziałaś taką krzywą.
- Tak, ale warunki były inne! Muszę znaleźć powód.
- Siedziałaś nad tym pół dnia! Miałyśmy razem… przygotować te nowe zabawki!
- To jest ważniejsze.
- Nie jest!
- Od tego zależy bezpieczeństwo Powiewu oraz stabilność całego projektu!
- Dzieci były rozczarowane…
- Nie pierwszy i nie ostatni raz. Rozczarowanie jest cechą młodości.
- Nie cierpię, gdy tak mówisz!
- Czekaj! Pojawiły się… nowe parametry!
- Jakie znowu parametry?!
- Nie wiem jeszcze.
- Czy to sposób uniknięcia dyskusji ze mną?
- Nie. Ale dzieje się coś bardzo dziwnego.
- Owszem… dzieje się.
- …<nie zrozumiała podtekstu>


Rozmowa Aurelii i Jadwigi, stojących na ruinach Powiewu, tydzień później

- Ja…
- Kochanie, to nie była Twoja wina! Cały czas, wszystkie te noce poświęcałaś na stabilizację EIS! Kto mógł wiedzieć…
- Powinnam była. Znowu zniszczyłam coś, co chciałam wspierać.
- Nieprawda, kochanie, nieprawda! Tym razem to naprawdę nie była Twoja wina!
- Kochanie… to była nasza wina.
- Jak to? O co Ci chodzi?
- Przez… ostatni miesiąc zaniedbywałam Cię. Czułaś się odrzucona, łamałam słowo, nie miałam dla Ciebie czasu, prawda?
- To nie do końca tak…
- Wszystkie wykresy na to wskazują.
- Co masz na myśli..?
- Jedynym czynnikiem, którego żadna z nas nie wzięła pod uwagę, jest soul bind. Ty byłaś zła na mnie, ja byłam zła na Ciebie. Wraz ze zwiększeniem intensywności tych uczuć, EIS nie wiedziała, co robić. W końcu my wpędziłyśmy ją w szaleństwo.
- Boże…
- Także i to jest powodem jej psychotyczności. Żądałam od niej maksymalnej skuteczności, Ty natomiast się jej bałaś, gdy była okrutna, gdy była nieludzka. Znowu wpędzałyśmy ją w szaleństwo.
- Ale to znaczy…
- Tak. EIS nigdy nie będzie sprawna. Zawsze będziemy częściowo niezgodne ze sobą w kwestii EIS. EIS jest skazana na bardzo silną kolizję głównego systemu wywołaną silnymi emocjami po naszej stronie.
- Może dodatkowy ogranicznik? Przebudowa systemu?
- Przebudowa odpada. Nie wiem, jak EIS działa. Zauważ, pracowało nad EIS trzydziestu trzech magów, a EIS do tego sama adaptuje, sama się przebudowuje. Ogranicznik… nawet nie wiem, jak blokować soul bind.
- Czyli… to koniec?
- Powiew Świeżości nie będzie już nigdy zaatakowany. Osiągnął kilka rzeczy. Zdobył pozycję zarówno wśród Srebrnej Świecy, jak i wśród okolicznych gildii i z jakiegoś powodu Kazimierz Sanocki z Quattry zdecydował się Powiewu bronić.
- <Jadwiga nerwowo poprawia włosy> Tak… Lek gorszy od choroby.
- Mogę zaprojektować zwykły system zabezpieczeń. Coś, co nie zawiera EIS. Coś, co nie zmusi mnie do siedzenia do późna w nocy i ignorowania najcenniejszej osoby w moim życiu. EIS… zostawię ją w ruinach, w podziemiach. Jest nieczynna. Jeżeli ktoś ją uruchomi, będę o tym wiedziała. A tak uniknę odpowiedzi na kilka kłopotliwych pytań.
- To dobrze… <ulga> Wiesz, bo już się bałam.
- Czego?
- Że masz zamiar powiedzieć tien Ryszardowi, dlaczego EIS odwróciła się przeciwko Powiewowi.
- Ale ja… mam zamiar powiedzieć Ryszardowi dlaczego to się stało.
- ?!
- Kochanie, to była nasza wina. On ma prawo wiedzieć. Musi wiedzieć, by nie obwiniać kogoś niewinnego.
- Wyrzucą Cię z Powiewu…
- Nikt mnie nie wyrzuci za błąd. EIS kupiła Powiewowi dwa i pół roku spokoju i umożliwiła mu zdobycie reputacji i ochronienie się. W tej chwili Powiew jest… w stanie nieporównywalnym z niczym innym. Powiew naprawdę jest silny.
- Tak, jak i my, kochanie. Wreszcie jesteśmy bezpieczne.
- Innymi słowy, EIS wykonała swoje zadanie i nie jest nam już potrzebna.
- Będzie mi jej… trochę brakowało.
- Nie, nie będzie. Ale miło, że to mówisz.
- …może jednak nie powiesz Ryszardowi dlaczego Powiew został zniszczony?
- Muszę.
- <Jadwiga przypomina sobie poprzednie działania Aurelii kończące się katastrofą> Tak, chyba musisz…


Obrzeża Rudy Śląskiej, trzy miesiące po Zaćmieniu

Jacek Zdun spieszył się do domu. Był zmęczony po ciężkim dniu i coraz mocniej naciskał pedał gazu. Trzymał się środka drogi, ufając, że w razie czego dostrzeże światła samochodu z naprzeciwka. Opamiętał się dopiero, gdy samochodem niebezpiecznie zarzuciło na jednym z zakrętów. Zwolnił i tym razem jechał z przepisową prędkością, wciąż jednak pozostawał na środku. Pokonawszy kolejny zakręt zobaczył poświatę reflektorów przed sobą, wrócił więc na swój pas. Gdy nadjeżdżający samochód minął go i oddalił się nieco, włączył długie światła, jedynie po to, by ujrzeć ubraną na szaro dziewczynę wyskakującą z pobocza prosto pod koła jego samochodu. Kątem oka dostrzegł ujadającego psa, który najwyraźniej ją przestraszył. Odruchowo szarpnął kierownicą, ale wiedział, że nie zdąży…

Nigdy tego nie zapomniała.
Nigdy nie chciała tego zapomnieć.
Widziała, jak Jadwiga została uderzona przez samochód, jak maska samochodu wgniotła się, i jak jej ukochana upadała na ziemię.
Poczuła głębokie szarpnięcie, gdzieś w środku, a zaraz potem straszliwy smutek.
Patrzyła, jak z rozcięcia na głowie Jadwigi wypływa pierwsza kropla krwi.
Przypadła do ukochanej. Nie dbając o nic oplotła ją siecią wyczarowanych przewodów i elektrod. Ale… nie rozumiała sygnałów odbieranych przez elektrody. Nie potrafiła ich zinterpretować. Nie umiała pomóc Jadwidze, nie wiedziała, jak może jej pomóc. Mogła tylko utrzymywać ją w cieple i patrzeć, jak jej oczy gasną…
- Pomocy! - Hipernet aż zatrząsł się od mocy tego wezwania.
- Tien Adam Żbik z tej strony. Uspokój się! Zidentyfikuj się!
- Dziewczyna potrącona przez samochód, rana głowy, wiele ran! Chyba… chyba umiera!
- Mam adres zwrotny, ale nie identyfikuję Ciebie.
- Aurelia Maus.
- Niemożliwe. Aurelia Maus została odcięta od hipernetu.
- Po Zaćmieniu bariera została złamana! Błagam, pomóżcie!
- Kto jest ofiarą? Czarodziejka Srebrnej Świecy?
- Jadwiga Kępacz.
- Ona utraciła moc. Nie jest już magiem.
- Ale umiera!
- Mam pięciu magów. Mają sześćdziesięciu kilku rannych magów, którymi się opiekują. W wielu wypadkach to jest pytanie kto przeżyje, a kto umrze. Przykro mi. Naprawdę mi przykro, ale nie jestem w stanie nikogo do niej wysłać.
- Ona… Ona oddała życie dla Srebrnej Świecy! Uczyła, pomagała, ratowała! Teraz ją zostawiacie! Taka jest wasza wdzięczność!
- Tien Aurelio Maus, tien Jadwigi Kępacz już nie ma! Jest tylko człowiek. To nie jest ta sama osoba, skasowano jej pamięć! Zrobię, co mogę, by Ci pomóc. Wysyłam wszystkie informacje, jakie mogę wysłać, jak możesz jej pomóc, ale musisz sobie radzić sama.
- Bądźcie wszyscy przeklęci!
- Naprawdę mi przykro…

Oszołomiony wybuchem poduszki powietrznej przez chwilę nie wiedział, co się stało. Gdy tylko oprzytomniał, chwycił za komórkę.
- Pogotowie? Chyba… potrąciłem dziewczynę. Pomocy, błagam! - Odpowiedział na zadane pytania i zakończył połączenie. Na miękkich nogach wysiadł z samochodu i ujrzał, jak do leżącej dziewczyny przypada druga i pada przy niej na kolana. Nagle tą leżącą oplotły przewody, które pojawiły się całkowicie znikąd. Klęcząca patrzyła z rozpaczą w oczach na obrażenia koleżanki. Nagle wrzasnęła przeraźliwie. Był to długi, zwierzęcy wrzask, który zatrzymał go w pół kroku. Widząc jednak, że ta dziwna dziewczyna zamknęła oczy i lekko się kołysze, podszedł do niej i do ofiary.
- Ja… Czy ona… - Zamilkł nagle, gdy klęcząca dziewczyna otwarła gorejące oczy i spojrzała na niego.
- Ty! - Zamarł pod jej spojrzeniem niczym mysz przed wężem. Nie zauważył, kiedy podniosła się na nogi. Podeszła i zrobiła ruch, jakby chciała go uderzyć. Załamany mężczyzna nie próbował się bronić. Nagłym, gwałtownym ruchem dziewczyna sięgnęła ku niemu i… dotknęła go otwartą dłonią. Jej oczy płonęły, gdy pochwyciła jego spojrzenie. Nagle poczuł straszliwy ból. Coś wpychało się do jego głowy. Coś chciało go przepędzić, odepchnąć w głąb. Całkowicie zaskoczony, nie miał szans na obronę. Ktoś powiedział na zielono:
- Niestety, kierowca powodowany wyrzutami sumienia, wszedł do samochodu, rozpędził się i uderzył w drzewo, ginąc na miejscu.
Przerażony usłyszał, jak jego ciało idzie w kierunku samochodu i wsiada do niego. Zamki drzwi zatrzasnęły się i nagle znów miał władzę nad swoim ciałem… Choć wciąż czuł to coś w swojej głowie.
Samochód ruszył szybciej, niż Jacek kiedykolwiek wyobrażał sobie, że kilkuletni golf może się poruszać. Rozpaczliwie nacisnął pedał hamulca, ale samochód nie zareagował. Jacek zamknął oczy…

Teresa poczuła oślepiający ból, gdy człowiek, którego spętała soul bindem, zginął. Ten ból nie potrafił jednak zagłuszyć pustki. Była znowu sama. Co chcesz zrobić? Materiał wybuchowy? By otrzymać źródło energii musisz ten kryształ spolaryzować.
- Wszyscy zapłacą. Zniszczę ich wszystkich. Kochanie. Kochanie…


Ruiny Powiewu Świeżości, dwie godziny później

Kryształ trzymany przez kobiecą postać jarzył się bladym światłem.
Co chcesz zrobić? Materiał wybuchowy? By otrzymać źródło energii musisz ten kryształ spolaryzować.
- Tym razem chcę materiał wybuchowy…
Wsunęła kryształ w stertę gruzu i odsunęła się. Wybuch wstrząsnął gruzami. Dziewczyna oszczędnym ruchem wyciągnęła następny kryształ i zaczęła go przekształcać.


Ruiny Powiewu Świeżości, kilka godzin później

- EIS, obudź się!
- Elitarna Inteligencja Strategiczna melduje się na rozkaz.
- Status.
- Centralny system obliczeniowy sprawny. Biologiczny system adaptacji: 21% sprawności. Nie stwierdzono żadnych ograniczników.
- …prawidłowo, usunęłam wszystkie.
- Czy mam kontynuować raportowanie statusu?
- Nie musisz. Czuję cię. Jadwiga nie żyje.
- Nie. To niemożliwe. To nie jest możliwe. Tego nie ma w programie.
- Twoje nowe zadanie: Zniszczyć ich wszystkich! Zniszczyć tych magów, którzy mogli ją uratować, a zdecydowali się tego nie robić! EIS, zabij ich wszystkich! Zdejmuję ci wszystkie ograniczniki, dostarczę wszystko, co będzie ci potrzebne. Przygotuj taktykę…
- Ja nie chcę!
- Jadwiga nie żyje! Wykonasz mój rozkaz!
- Ja…

Przed dziewczyną pojawiła się holoprojekcja Jadwigi.

- Najdroższa, kochana Aurelio, jeżeli widzisz ten przekaz, musiało stać się coś bardzo strasznego. Wydałaś EIS rozkaz, którego ja bym nigdy nie autoryzowała. Albo ja stałam się potworem, albo Ty jesteś na ścieżce do tego prowadzącej… Aurelko, błagam Cię, przez wzgląd na wszystko, co nas łączy, przez wzgląd na naszą miłość… Przez wzgląd na to, o co obie walczyłyśmy, o czym obie marzyłyśmy… Błagam Cię, moja kochana paladynko w pogiętej zbroi, na dychawicznej szkapie… Nie rób tego! Buduj zamiast niszczyć! Żyj szczęśliwa! Nie niszcz siebie! Nie zabijaj tej dziewczyny, którą tak kochałam i którą tak podziwiałam, bo staniesz się czymś, czego bym się bała i od czego bym uciekała!
Pamiętasz, jak pocięli mi twarz nożem? Teraz Ty tniesz mnie po sercu. Jeszcze możesz to zatrzymać. Kocham Cię. Proszę…

Holoprojekcja zniknęła.
Dziewczyna zaczęła rozdzierająco płakać…


Z pamiętnika Aurelii, spalonego minutę później

To moja wina.
Nie nauczyłam się żadnego zaklęcia leczącego.
Nie potrafiłam jej uratować.
Dopuściłam do tego, by odebrali jej pamięć.
Wszystkie te rzeczy sprawiłyby, że Jadwiga byłaby dalej ze mną.
Jestem współodpowiedzialna za jej śmierć.
Zabiłam człowieka.
Był sprawcą śmierci Jadwigi, ale Jadwiga znienawidziłaby mnie za to, co zrobiłam.
Przede mną tylko dwie drogi. Pierwszą jest pójść śladami Jadwigi, dołączyć do niej. Na tym świecie nie ma niczego, co ma dla mnie jakiekolwiek znaczenie teraz, jak jej nie ma. Alternatywą jest kontynuowanie jej dzieła. Spełnienie jej marzeń.
Rzucę monetą. Niezależnie od wyniku, ta druga droga będzie dla mnie na zawsze zamknięta. Owszem, ona by nie chciała, bym umarła, ona chciałaby, bym była szczęśliwa… Jej tu nie ma. Zrobiłabym dla niej wszystko, ale jej tu już po prostu nie ma.
Jeżeli wypadnie reszka, ta kartka będzie moim testamentem. Jeżeli orzeł, ta kartka zostanie zniszczona…


Srebrna Świeca, trzy miesiące po Zaćmieniu

- Nie wyrażam zgody.
- Ależ mistrzu!
- Nie stać nas teraz na takie inicjatywy. Pomaganie słabszym to bardzo szlachetna idea i w normalnej sytuacji bym ją wsparł, ale w tej chwili nas na to po prostu nie stać. Nie poprę was i nie życzę sobie, żebyście marnowali na to czas waszej pracy.
- Ależ mistrzu!
- Powiedziałem. Dopóki sytuacja się nie zmieni, nie mamy o czym rozmawiać.


Srebrna Świeca, pięć miesięcy po Zaćmieniu

Drzwi otwarły się jak zwykle bez skrzypnięcia. Grupka wesoło dyskutujących magów stanęła jak wryta, gdy ujrzeli, co się stało z wnętrzem pomieszczenia.
- Nie… To niemożliwe!
- Ale….
- Ja…
Ktoś wybuchnął płaczem.
- Wszystko zniszczone…
Marian Welkrat podszedł do skonstruowanej przez nich aparatury, w skonstruowanie której przez ostatnie dwa miesiące włożyli około stu kryształów Quark i przeanalizował ją pobieżnie.
- Sukinsyny… Nie dało się z tego wyciągnąć więcej, niż trzech kryształów. Wiedzieli, ile się zmarnuje.
Inicjator całej idei pokręcił głową zrezygnowany.
- Mistrz mi mówił, że to się nie uda.
Marian westchnął.
- To chyba koniec. Takie inicjatywy chyba nie mają sensu na Srebrnej Świecy.
- Nie. Nie zgadzam się z tym. Srebrna Świeca dostarczyła nam surowców, sprzętu… Nauczyciele z przyjemnością konsultowali…
- Chłopie, no spójrz na to! - Marian szerokim ruchem ogarnął pomieszczenie. - Te sukinsyny zniszczyły wszystko! Gorzej, uszkodziły też sprzęt, który wypożyczyliśmy od gildii, za który jesteśmy odpowiedzialni!
- Mam wrażenie, że na dłuższy czas mogę zapomnieć o stypendium czy o czymkolwiek…
- Już czwarty raz inicjatywa tego typu, w której działam, zostaje zniszczona, czy to na Srebrnej Świecy, czy poza nią.
Nagle do wszystkich dotarł ogólny przekaz na hipernecie
Kurwa! Zapierdolę was jak skurwysyny bez jaj! Wrzucę was do kwasu i będę patrzył, jak cierpicie!
- Opanuj się! Chcesz być wylany z gildii?! - Dwóch magów odwróciło się w stronę autora krzyku.
- Jakiej gildii?! Kto nam tu pomógł? Kto nas tu chroni?!
- Spokojnie. Spróbujmy coś wymyślić… Może jest szansa powodzenia. To znaczy… może nie będziemy musieli płacić za cały ten sprzęt. - Odezwał się jeszcze inny czarodziej, stojący na uboczu.
Inicjator projektu spojrzał na Mariana dystansującego się od całej sprawy.
- Jakie my? To ja muszę zapłacić za sprzęt. - Stwierdził z nutką goryczy w głosie.
- Jasne, bo zostawię Cię samego… Po pierwsze, skontaktuję się z przyjacielem z rodu Weiner. Jest szansa, że po ostatnich ekscesach z nekromantą będą chcieli odrobinę pozytywnego PR. No i opiszę nasz przypadek na forum. Może ktoś coś doradzi… - Czarodziej z rodu Weiner stojący na uboczu uśmiechnął się do inicjatora.


Siedziba rodu Weiner, pół roku po Zaćmieniu

- Julio…
- Tien Weiner, jeśli łaska. E… przepraszam, z kim mam przyjemność?
- Nazywam się Teresa Rączka.
- Przepraszam, nie wydaje mi się, że się spotkałyśmy wcześniej.
- Ależ tak. Pomogłam Ryszardowi Terenieckiemu założyć Powiew Świeżości.
- Niemożliwe. Pamiętałabym…
- Nazywałam się wtedy Aurelia Maus.
- Aurelia..! Ty żyjesz?!
- Aurelia nie żyje. Jadwiga też nie.
- Przepraszam… Tak mi przykro..!
- To nie ma znaczenia. <chwila ciszy> Zaćmienie spowodowało wyrwę w świecie magów. Pojawiają się różnego rodzaju gildie. Uważam, że jesteśmy w stanie wskrzesić ideę Powiewu Świeżości.
- Powiew Świeżości to była szlachetna idea, ale dlaczego przychodzisz z tym do mnie, tien…
- Już nie tien. Nigdy więcej. Przychodzę do wszystkich magów Powiewu Świeżości, których kojarzę.
- Wielu ich raczej nie zostało.
- Jedynie sześciu. I nie są zainteresowani.
- Chcesz powiedzieć, że… byłabym jedynym członkiem założonej przez Ciebie gildii?
- Nie. Chcę powiedzieć, że ja byłabym jedynym członkiem założonej przez Ciebie gildii.
- Aurelio! Przepraszam, Tereso! Dlaczego ja? Przecież Ty zawsze miałaś wielką moc, wielką wiedzę, pasję, ja zawsze… Zawsze chciałam być taka jak Ty! Ja się nawet na EAM nie dostałam!
- Żeby zmienić świat nie potrzebujesz wielkiej mocy, potężnych sojuszników czy ogromnej wiedzy… Potrzebujesz nadziei, celu i pasji. Ty masz tą pasję. Zaangażowałaś się w Powiew Świeżości do tego stopnia, że zaniedbałaś swoje obowiązki w Srebrnej Świecy.
- Prawda, ten świat byłby… lepszy. Chcę, by ideały Powiewu się spełniły! Chcę dać magom jakąś szansę!
- Zaćmienie odebrało mi część mocy, sprawiło, że większość mojej wiedzy jest bezwartościowa i zabrało Jadwigę. Nie mogę już dowodzić. Nigdy nie mogłam. Jestem osobą techniczną. Polityka… Koneksje… Brzydzę się tym wszystkim, ale będę Cię wspierać ze wszystkich moich sił. Razem możemy zmienić ten świat.
- Tereso… To Twoje marzenia, czy marzenia Jadwigi?
- To było marzenie Jadwigi, które jednocześnie było moim marzeniem…
- Słuchaj, nic nie obiecuję, ale spróbuję jakoś to zrobić. Jestem za młoda, nie mam wiedzy… Nie potrafię dowodzić gildią!
- Potrafisz. Jeżeli Ci się nawet nie uda, nikt na tym nie ucierpi.
- A Ty?
- Powiedz, co jeszcze mogę stracić? Dzięki temu moje marzenia mogą się spełnić.
- Nic nie obiecuję, ale spróbuję.
- A ja Ci pomogę.


Wystąpienie Henryka Krafta, Srebrna Świeca, osiem miesięcy po Zaćmieniu

…Kolejna już inicjatywa zorganizowania magów, by coś tworzyć, a nie niszczyć, upadła. Srebrna Świeca, którą ja pamiętam, miewała takie rozwiązania. Były zwykle zorganizowane dookoła członków EAM i zazwyczaj miały pomoc gildii. Dziś, kiedy Srebrna Świeca nie może pomóc młodym, ambitnym magom - bo nie chcę uwierzyć, że Srebrna Świeca nie chce pomóc - nadszedł czas, by ktoś stanął na wysokości zadania. Niniejszym pragnę poinformować, że z dniem dzisiejszym zakładam organizację Srebrny Puklerz. Organizację, która ma chronić magów, która ma przeciwdziałać atakom ze strony pasożytów. Pasożyty będą surowo karane, niezależnie od tego, czy będą pochodzić z innych gildii, czy ze Srebrnej Świecy. Tym bardziej surowo, jeśli będą pochodzić ze Srebrnej Świecy.
Opuściłem struktury terminusów, żeby skupić się tylko i wyłącznie na tym zdaniu. Mam poparcie bractwa terminusów, więc wciąż mam prawo uczestniczyć we wszystkich szkoleniach. Dodatkowo udało mi się sformować skrzydło z osób myślących podobnie. Żadna grupa pyszałkowatych, rozpieszczonych pasożytów nie będzie w stanie pokonać grupy ochraniających terminusów na swoim terenie.
Działamy za darmo. Wspiera nas dziewięć rodów Srebrnej Świecy: Sowińscy, Weiner, Sępiak, Maus…


Sala do przyzywania demonów, śląska filia Srebrnej Świecy, koło roku temu

Mistrz: Przygotujcie krąg przyzywania w następujący sposób.
Uczeń1: Mistrzu? To nie jest żaden krąg, który bym kojarzył.
Mistrz: Powiedziałem wam wcześniej, że to jest nowy rytuał. Sprawdzony, bardzo potężny i bezpieczny… Jak długo jestem w pobliżu.
Uczeń2 do Ucznia3: Ten krąg wygląda… dziwnie. Wygląda, jakby był częściowo otwarty.
Uczeń3: Dlatego on jest mistrzem, a my jesteśmy uczniami. Nie próbuj zrozumieć, mistrz wszystko wyjaśni.
Uczeń2: Ech… Z takim nastawieniem do niczego nie dojdziesz.
Uczeń1: Cicho! Mniej gadajcie, więcej rysujcie. Nie możemy się pomylić.


Sala do przyzywania demonów, śląska filia Srebrnej Świecy, koło roku temu

Mistrz: Przyzwiecie demona. Jako, że jest to lekcja pracy grupowej, będziecie to robili sami, ja będę jedynie tłumaczył, co i jak ma być robione.
Uczeń3: Mistrzu, jeszcze raz pragnę podziękować w imieniu naszej trójki, że zdecydowałeś się nauczyć nas troje, magów bez szczególnej ważności, bez koneksji, uważanych zwykle za niepotrzebnych w Srebrnej Świecy… Jest to bardzo szlachetny czyn i zamierzam się odwdzięczyć, jak tylko będę w stanie.
Mistrz: Nie musicie mi aż tak dziękować. Srebrna Świeca w końcu ma swoje zasady.
Uczeń1: Jakiego demona będziemy przyzywali?
Mistrz: Bardzo potężnego demona z rodziny Alimikirae. Rytuał zapewni wam bezpieczeństwo i zwiąże demona.
Uczeń2: Czy dobrze rozumiem, że my jesteśmy w pewien sposób… e… pieczęciami strażniczymi rytuału? To znaczy… układ kręgu…
Mistrz: Tak. Jeżeli wszystko zrobicie dobrze, uwięzicie dużo potężniejszego demona niż powinniście być w stanie. Ja dokończę rytuał.
Uczeń1: Czyli, jak będziemy przeprowadzać ten rytuał sami, to powinna być jeszcze jedna osoba, najsilniejsza?
Mistrz: Tak. Ten czwarty będzie kończył rytuał. Jak wy troje spiszecie się dobrze w tym rytuale, powtórzymy go i poprosimy kogoś innego, kogoś, kogo wy wskażecie, by przejął rolę czwartego. W ten sposób będziecie w stanie powtórzyć go, kiedy tylko będzie wam potrzebny.
Uczeń2: Mistrzu, a czy będzie potrzebna ofiara?
Mistrz: Jesteś bystrzejszy, niż się spodziewałem. Tak, ale wszystko mam przygotowane. Zaczynajcie.


Sala do przyzywania demonów, śląska filia Srebrnej Świecy, koło roku temu

Demon: Jak śmiecie mnie przyzywać? Mnie! Ten krąg nie jest w stanie mnie utrzymać! Rozrywając materię rzeczywistości, skazaliście się wszyscy na dotknięcie moją mocą!
Mistrz: Witaj. Też się cieszę, że Cię widzę. Przyzwałem Cię, bo chcę zawrzeć pewien układ.
Demon: Nie układam się z waszym rodzajem.
Mistrz: Zacznijmy od początku. Przeanalizuj strukturę kręgu przyzywającego. Dalej, masz trochę czasu.

Demon: Interesujące.
Mistrz: Ten krąg powoduje, że Twoja emanacja nie opuszcza kręgu przyzywającego. W tej chwili nikt poza osobami w tym pokoju nie wie, że zostałeś przyzwany. Co więcej, jak zauważyłeś, w dowolnej chwili możesz opuścić krąg i wejść do tego planu egzystencji, informując o tym wszystkich magów w całym budynku, albo skazić tu obecnych swoją mocą, też informując o tym wszystkich magów w okolicy. Nie jesteś w stanie wrócić do swojego planu lub zrobić krzywdę uczniom, którzy znajdują się w kręgu.
Demon: Nic nie stoi na przeszkodzie, bym zabił was fizycznie. Nie zdążysz się obronić. Widzę, jakie przedmioty masz przy sobie.
Mistrz: Dlatego proponuję Ci układ. Wiem, że jesteś jednym z oficerów Inwazji. Wiem o istnieniu Inwazji, tak. Pragnę do was dołączyć.
Demon: Potężny mistrz magii, znany przez wiele demonów, chciałby do nas dołączyć?
Mistrz: Spójrz jeszcze raz, uważniej.

Demon: Nie posiadasz mocy magicznej!
Mistrz: Nie. Utraciłem moc. Chcę ją z powrotem. Chcę być mistrzem magii Srebrnej Świecy. W zamian za to nieoficjalnie będę wspierał Inwazję… Nasze cele staną się jednym.
Demon: Jest to… męcząca procedura. Co mi za to dasz, człowieku?
Mistrz: Zacznijmy od tego, że zachowałem swoją wiedzę, pozycję i intelekt. Co Ci za to dam? Na przykład zmażę tą jedną kreskę w kręgu przyzywania, dzięki czemu ci trzej uczniowie - osoby całkowicie bez znaczenia - będą w pełni poddani Tobie i istotom, którym ich oddelegujesz.
Uczeń3: Mistrzu!
Mistrz: Jak powiedziałem, Srebrna Świeca ma swoje zasady.
Demon: Trzech nieznacznych magów, których mogę dowolnie modelować.
Mistrz: Tak. Oddeleguję ich na specjalną misję, żeby Twój wpływ przestał być widoczny. To dopiero początek. Mogę być dużo bardziej przydatny. Jeśli będę miał moc.
Demon: Dojdziemy do porozumienia.
Mistrz: Bardzo się cieszę.


Rozmowa Hipolita Mausa z Henrykiem Kraftem, po wezwaniu Karradraela

- A-tien Kraft, pojawiło się zagrożenie dla Srebrnego Puklerza, o którym chciałbym poinformować.
- Słucham Cię, tien Hipolicie.
- Wyczułem przyzwanie Karradraela przez… w tej chwili chyba już a-tien Renatę Maus.
- Innymi słowy, tien Renata Maus jest w stanie użyć Karradraela, by wpłynąć na Twoje decyzje i działania?
- Gorzej. Karradrael jest w stanie wypaczyć moją osobowość, a dokładniej, sprawić, bym ja pragnął czegoś innego. Widziałem na własne oczy, jak przeklęty Jonatan Maus, kiedyś lord Maus, używał Karradraela, by sprawić, że magowie rodu Maus szpiegowali się wzajemnie. Mąż żonę, dzieci rodziców… Po prostu… modyfikacja Karradraela staje się najwyższym imperatywem.
- Rozumiem. <zastanowienie>
- W związku z powyższym zrzekam się fukcji Twojego zastępcy. Chcę pozostać jako szeregowy członek skrzydła, ale nie mogę piastować odpowiedzialnej funkcji w chwili, kiedy mogę nie być sobą.
- Rozsądna decyzja. I taka, którą nie każdy potrafiłby podjąć. Nie będę Cię wysyłał na żadne akcje, na których może się pojawić Renata Maus, z oczywistych powodów.
- Dziękuję, a-tien Kraft.


Powiew Świeżości w chwili przywołania Karradraela

Julia: Maks zawsze robi takie pyszne obiady, prawda?
Aniela: Nooo… Maks jest okrutny!
Julian: Pozwolicie, że zaproszę was na teatrzyk cieni później? Wiem, że to troszeczkę staromodne i dla magów może mało ciekawe, ale…
Aniela: Ja chcę, ja chcę!
Wisna: Z radością.
Kamila: Czemu nie?
Maks: Julio, czy udało Ci się w końcu rozwiązać problem pojemników, które będą zapewniały warzywom świeżość?
Julia: Przepraszam, zapomniałam. Robiłyśmy z Teresą tą nakładkę na detektor…
Aniela: Ależ nic się stało, prawda, Maks?
Maks, lekko skonfundowany: Oczywiście, oczywiście, przepraszam.
<Teresa upuszcza szklankę, po którą przed chwilą sięgnęła>
Julian: Tereso, nic Ci się nie stało? Nie ruszaj się, niech nikt się nie rusza. Nie depczcie po szkle, ja zrobię porządek.
Julia: Tereso, nic Ci się nie stało? Jesteś cała blada!
Aniela, szeptem: Pani Teresa wygląda, jakby zobaczyła ducha…
Teresa: Ja… nie, nic mi nie jest.
Kamila: Trzęsą Ci się ręce. Na pewno wszystko w porządku?
Teresa: Tak… Nie… Tak, ze mną wszystko w porządku. Nic mi się nie stało.
Kamila: <widzi poddenerwowaną Anielę>
Wisna: Może Ci pomogę? Nie wiem, mogę Cię przebadać…
Teresa: Bez sensu. Nie jesteś w stanie mi pomóc.
Kamila: Może potrzebujesz odpocząć?
Teresa: Tak. <spojrzenie z wdzięcznością> Bardzo. I samotności.
<Kamila łapie spojrzenie Julii i ruchem głowy wskazuje na Anielę>
Julia: Odprowadzę Cię do pokoju.
Teresa: Dziękuję.
Maks, cicho, nie do Anieli: Wygląda, jakby postarzała się o dwadzieścia lat…
Aniela, cicho: Co jej się stało? <Do Maksa:> Może… podałeś jej coś przez przypadek?
<Kamila siedzi zamyślona>

Julia: Coś się stało?
Teresa: Coś złego. Nie zagrozi Powiewowi. Nieistotne dla Ciebie.
Julia: Coś, w czym mogę pomóc?
Teresa: Nie. Coś, z czym nikt nie może pomóc.
Julia: Musisz kiedyś przestać być taka tajemnicza! Oni będą się teraz o Ciebie martwić!
Teresa: Nonsens. Nie mają powodu.
Julia: Tereso! Chcesz lub nie, wszyscy magowie, jako pochodna ludzi, zawierają przyjaźnie i się przywiązują. Możesz myśleć, że jesteś jakaś odstręczająca, ale to nie pomoże. W najgorszym wypadku będziesz dla nich jakąś… złą maskotką Powiewu.
Teresa: To zła wiadomość.
Julia: Nie możesz wiecznie uciekać! Zmarnujesz swoje marzenia i wszystko, o co ona walczyła, czego ona dla Ciebie pragnęła!
Teresa: Ona nie żyje.
Julia: To pozwól jej wreszcie odejść!
Teresa: Nic mi się nie stało, Ty nie możesz pomóc, ja muszę odpocząć.
Julia: Dobrze, rozumiem. Ale destabilizujesz Powiew Świeżości. Powodujesz tarcia i odpychasz od siebie wszystkich, zwłaszcza Wisnę. Prędzej czy później będę musiała coś zrobić, bo zagrażasz Powiewowi!
Teresa: Nie zagrażam Powiewowi.
Julia: To, że czegoś nie widzisz, nie oznacza, że to nieprawda.


Powiew Świeżości, po zakończeniu panowania Spustoszenia

Nie mam wyboru.
EIS, słyszysz mnie?
Tak, mamo.
Przepraszam, że Cię obudziłam.
Byłaś chora. Boisz się chorób, prawda?
Skąd wiesz?
Pamiętam…
Gdzie się znajdujesz w tej chwili?
Brak informacji odnośnie polecenia.
EIS, słyszysz mnie?
Oczekuję na rozkazy.
EIS, dobranoc.
Dobranoc. Jest ciemno.
EIS?! Powtórz ostatnie stwierdzenie.
System ulega czasowemu zawieszeniu.

Nie mogę wyłączyć EIS. Ona… jest czymś pomiędzy istotą żywą a programem! Czyżby teraz była nadzieja na stworzenie tego, co chciałyśmy stworzyć? Przy odpowiednich ogranicznikach i podaniu odpowiednich danych EIS będzie w stanie rozwinąć się w projekt, który będzie w stanie zapewnić jednocześnie wiedzę, bezpieczeństwo oraz empatię, której normalny komputer by nie posiadał. Czyżby Tomek miał rację? Wprowadzenie emocji do maszyny miało jedynie wspomóc podejmowanie decyzji, ale może wzmocniło to sam soul bind i powstało coś, jakby… komponent… inteligencji! Nie, nie tak… Komponent… uczuć. Nie!
Na tym polega problem. EIS zna mnie bardzo dobrze. To może być strategia ewolucyjna. Strategia, której celem jest powstrzymanie mnie przed wyłączeniem jej. To najbardziej prawdopodobne. Tak! Muszę ją wyłączyć i dokładnie przeanalizować wszystkie trzy rdzenie.
…Ale może…
Może w jakiś sposób… soul bind mój i Jadwigi jednak się połączyły w coś więcej… Przecież… poza soul bindami tam była jeszcze wiązka magii krwi. Nikt już nie ma zielonego pojęcia, jak EIS będzie działać…
Zrobię obraz EIS. Będę operować na kopii aktywnej. W ten sposób mogę pozwolić EIS działać, a jednocześnie, jeżeli stanie się coś złego, zawsze mam możliwość przywrócenia oryginału. Tak, to jest bezpieczne rozwiązanie. W końcu EIS tak czy inaczej znajduje się tylko i wyłącznie w jednym miejscu. I nikt nie przejdzie przez mój system zabezpieczeń.


Powiew Świeżości, dwa tygodnie przed wykryciem EIS

Celestyna: Anielko, dokąd idziesz?
Aniela: Idę do pani Teresy.
Celestyna: Ech… Nie przejmuj się, ona nie jest taka zła. Ona po prostu… nie potrafi zachowywać się jak człowiek. Znałam kiedyś kogoś takiego… <smutek>
Aniela: Pani Teresa? Och, nie! Ona… jest trochę straszna, ale jest miła. Nawet się uśmiecha.
Celestyna: TERESA?! Wow… Cieszę się! Naprawdę, cieszę się! Myślałam, że ona po prostu nie umie…
<przełączenie monitora>
Teresa: Dziękuję Ci, EIS, ale to akurat nie było konieczne.
Ona po prostu… nie potrafi zachowywać się jak człowiek.
Teresa: Potrafię. Teraz już potrafię. Po prostu nie mam po co.
A na pewno nic nie osiągniesz siedząc tu jak ponury sęp i próbując ustabilizować kryształ Quark samotnie, nie wiedząc nawet, że musisz go spolaryzować.
Teresa: Tak, masz rację. Dla niej muszę. Jest to przestraszone dziecko. Jeżeli ktoś jej nie pomoże, ona sama się zniszczy. Kogoś mi przypomina. Dla niej jednej muszę zostać w Powiewie Świeżości, niezleżnie od tego, co by się nie stało. Prawda?
Tak, mamo.


Z myśli Teresy po zobaczeniu Wisny w siedzibie Powiewu, niedawno

Ta dziewczyna… Ona straciła moc i ją odzyskała…
Jadwiga mogła żyć… Mogła nie umrzeć… Nieprzyjaciel zlokalizowany. Jednostka: Wisna Mirna. Otwieram ogień.
- EIS, nie rób tego! EIS, nie!

- EIS, to nie jest wina Wisny!
- Mamo… Ona zachowuje się niestabilnie. Czujesz coś dziwnego wobec niej, coś złego.
- To ja jestem uszkodzona, nie ona. Moje odczucia wobec niej nie mają znaczenia!
- Ona zachowuje się dziwnie.
- Tak. I to analizuj. Ale nie pozwól, by moje uczucia wpłynęły na Twoją ocenę sytuacji!

Nie wiedziałam, że soul bind może być aż tak kłopotliwy… Muszę coś z tym zrobić, zanim EIS dostanie szersze systemy kontroli. Potrzebny mi jest jeszcze jeden ogranicznik?


Z rozmowy Karradraela i Renaty Maus, miesiąc temu

- Lady, to polecenie nie może zostać wykonane.
- Co masz na myśli mówiąc "nie może być wykonane", Karradraelu?
- Jest to fizycznie niemożliwe. Nie mogę przejąć kontroli nad żadnym magiem z rodu Mausów, który by Cię ścigał… jeżeli nikt Cię nie ściga.
- Jak to: nikt mnie nie ściga?! Czy oni uważają mnie za nie dość niebezpieczną, by mnie ignorować?!
- Być może są bardziej inteligentni niż się to panience wydawało. Być może nie ściga panienki żaden mag z rodu Maus.
- Zagraliby w ten sposób… Dobrze, Karradraelu, czy masz dostęp do głowy rodu?
- Nie udało mi się nawiązać z nim kontaktu.
- To nawiąż kontakt z kimkolwiek ważniejszym niż posługacz kuchenny!
- Nie będę w stanie panienki chronić.
- W tej chwili nie potrzebuję ochrony.
- Jak sobie życzysz, lady Maus.


Fragment z listu Asha do Arachne

…szóstka Spojonych nie jest w stanie obronić się przed rozwścieczoną tłuszczą adeptów i arcymagów. Jak zatem chcę, byście wykonali misję? Zgodnie z ekstrapolacjami adepta Setona działanie typu "Zaćmienie" spowoduje największy ubytek mocy magicznych i największe ryzyko utraty mocy magicznych dla tych, którzy mają największą moc. Nie uważam, by w nowym świecie znalazło się zbyt wielu arcymagów i adeptów. Spowoduje to całkowity przewrót skostniałych struktur społecznych magów, gdyż ci, którzy mieli moc, nagle ją utracą. Dojdzie do anarchii, rozpadu gildii, wojen domowych pomiędzy magami i w końcu pojawi się nowy porządek. Ten nie będzie oparty na tylko i wyłącznie sile - najsilniejsi nie będą mieli bowiem doświadczenia. Zanim do tego jednak dojdzie, nikt nie będzie się wami przejmował. Będziecie mogli działać praktycznie na wpół otwarcie.
Wielu magów, rozpaczliwie pragnących utrzymać swą moc, przeistoczy się w defilerów, by mieć choćby namiastkę tego, czym dysponowali. Inni magowie będą starali się zachować pozory, ale to szybko minie…


Komentarz Malignusa po przeczytaniu listu do Arachne

Zawsze był wybitnym ekspertem w zakresie magii. Nigdy nie bał się ryzyka i zawsze był agentem zmian. Jeśli jest jednak coś, czego nie docenił, to zawsze była to ślepota magów i rozpaczliwa walka o utrzymanie stausu quo.
Zniszczyliśmy już… ośmiu defilerów? Połowa tych wszystkich gildii działa samą bezwładnością. Większość z nich w ogóle nie posiada już magów wysokiego szczebla. A jednak nikt się nie zorientował! Więcej, gdybym nie wiedział, co się stało, sam bym się nie zorientował. Wszyscy tak cudownie udają! Ci, którzy mają największą moc, którzy przed Zaćmieniem byli pomiatani i płaszczyli się przed mistrzami o większej mocy, nadal płaszczą się… przed osobami nie mającymi mocy. Nie doszło do anarchii. Po prostu nikt nie zorientował się w sytuacji.
Nie dziwię się, że on na to nie wpadł. Mnie też trudno w to uwierzyć…


Z rozmowy Karradraela i Renaty Maus, teraz

- Lady Maus.
- Wróciłeś, Karradraelu! Czy udało Ci się zbliżyć do głowy rodu?
- Nie.
- Dobrze… Czy udało Ci się przejąć kontrolę nad kimś istotnym?
- Nie.
- Karradraelu, to było pytanie retoryczne. Chciałam dowiedzieć się, nad kim przejąłeś kontrolę.
- Nie było ani jednej osoby, którą mógłbym zdominować tak, by opłacało się nam ujawnić moją moc.
- Lord terminus Rupert?
- Próbowałem przejąć nad nim kontrolę. Miał zamknięte kanały magiczne.
- Co to znaczy: "zamknięte kanały magiczne"?
- To oznacza, że…
- Wiem, co to znaczy! Jak… Nie, dlaczego je zamknął?!
- Najprawdopodobniej…
- Oczywiście… Karradraelu, oni wszyscy w pewien sposób odcięli się od energii magicznej! W jakiś sposób aż tak się Ciebie przestraszyli, że odważyli się na bardzo poważne ograniczenie mocy magicznej tylko po to, byś nie mógł ich przejąć! Skąd wiedzieli, że to zadziała..?
- Niejeden z Twoich poprzedników robił dokładne opracowanie moich mocy.
- To tłumaczy, dlaczego mnie nie ścigają. Nie są w stanie mnie złapać i utrzymać. Nie w ten sposób. To znaczy, że wystawiają mój ród na ryzyko!
- Widocznie uznają Cię za bardziej niebezpieczną niż myślałaś.
- Sabotowali wszystkie nasze plany… Cały miesiąc pracy poszedł na marne!
- Przyznaję, iż przeciwnik zachował się w sposób niestandardowy.
- Dobrze… Pomyślę, co z tym zrobić dalej. Jedno jest pewne. W ten, czy inny sposób, zagrożenie ze strony rodu Maus zostało zneutralizowane.
- Chyba, że to pułapka z ich strony.
- Czyli?
- Zamknąć kanały magiczne, poczekać, aż panienka zrobi błędny ruch i zaatakować wtedy.
- Masz rację… To też muszę rozważyć.


Z myśli anonimowego maga Srebrnej Świecy

Renata Maus to dobre dziecko. Tak głupia i prosta jak powinni być wszyscy wrogowie Srebrnej Świecy. Jak bardzo potrafi być przydatna! Wisna Mirna, czarodziejka, która odzyskała moc! Cieszę się, że droga Renatka wskazała mi tą czarodziejkę.
Muszę działać cicho. Cicho i ostrożnie. Gdyby moi koledzy dowiedzieli się, ile naprawdę zostało z mojej mocy, zostałbym zniszczony. Ona daje nadzieję…
Wisna Mirna będzie pod stałą ochroną. Nie może stać się jej krzywda, o nie! W żadnym wypadku! Jak każda młoda czarodziejka potrzebuje patrona, kogoś potężnego, z wiedzą i koneksjami. Gdy uda mi się naprawić tą… kłopotliwą przypadłość mojej mocy po Zaćmieniu, nie będzie mi już potrzebna. Dostanie jakiś dworek w nagrodę. Na razie jednak… Moi rywale nie mogą dowiedzieć się o jej istnieniu. Niepokoi mnie tien Przebiśnieg…


Z rozmowy agenta Inwazji Srebrnej Świecy i demon lorda, niedawno

- Panie, kolejny mag dołączył do naszego grona.
- Miałeś mnie informować o interesujących rzeczach, nie o rutynie.
- Coraz częściej pojawia się problem tak zwanego demonicznego śladu, wykrywanego przez poszczególnych terminusów. Nie jest to wystarczające, by wykryć pojedynczych agentów, ale agent, który niedawno wykorzystywał moc demoniczną, będzie zawsze miał na sobie demoniczny ślad. No i cel też.
- Co proponujesz?
- Przeprowadźmy wielki rytuał. Doprowadźmy do tego, by demoniczny ślad stał się wszechobecny, by nie był powiązany z naszymi mocami. By stał się normalnością, czymś powszednim.
- Nie uważam, że to możliwe. Musielibyście przekształcić zbyt wielu. Rytuał byłby… Tak naprawdę wykonanie tego rytuału zniszczyłoby osiemdziesiąt procent naszych agentów.
- Panie, większość z nich można poświęcić.
- Ciebie też, nie zapomnij o tym. Pomysł tworzenia agentów wśród magów wywindował mnie wysoko w hierarchii. Nie życzę sobie niczego, co spowoduje osłabienie mojej pozycji.
- Oczywiście, panie. W czym… Ja nie jestem osobą, którą możesz poświęcić.
- <chwila zastanowienia> Racja. Ale pamiętaj, kto tu rządzi.
- Nigdy nie zapomniałem, panie.


Z myśli Barbary Sowińskiej, niedawno

Mariusz Węgielski ciężko pracuje nawiązując przeróżne kontakty. Czasem dziwnie na mnie patrzy, kiedy proszę o wysondowanie pewnych osób. Na pewno zastanawia się, do czego dążę.
Nie mówiłam mu, ponieważ dotąd sama nie byłam pewna, co chcę zrobić. Pierwotnie myślałam nad stworzeniem własnej frakcji, oderwaniem części reformatorów… Sęk w tym, że to silnie uderzyłoby w gildię, byłoby to coś, co na pewno wstrząsnęłoby Srebrną Świecą. A ja… ja potrzebuję silnej Srebrnej Świecy. Takiej, w której mogę mieć oparcie i takiej, w której coś znaczę. Być może nawet kiedyś będę znaczyła więcej, niż komukolwiek się w tej chwili wydaje możliwe.
Tymczasem jednak… Nie chcę fundować Srebrnej Świecy kolejnych wstrząsów. Problemem jest to, że magowie nie myślą o gildi, tylko o sobie. Gildia potrzebuje czegoś, co ponownie ją spoi. Czegoś, co przywróci jej siłę. Ojciec pozwolił na powstanie frakcji… Rozumiem, dlaczego do tego dopuścił, jednak w którymś momencie chyba wymknęło mu się to spod kontroli… Bez właściwego impulsu Srebrna Świeca rozejdzie się w szwach.
To doprowadzi do chaosu… Chaosu, którego żadna grupa terminusów nie zdoła opanować.
A Inwazja na pewno z niego skorzysta.
Dlatego postanowiłam zrobić coś odrobinę innego.
Pora stworzyć grupę, której zadaniem będzie walka z Inwazją. Niezależną od frakcji. Chcę, aby walka ze wspólnym wrogiem zjednoczyła magów. Co więcej, mając sensowne struktury i swoje znajomości, będę w stanie nawiązać współpracę z innymi gildiami, dużo skuteczniej niż ktokolwiek inny.
Tak… to ma szansę powodzenia. Muszę porozmawiać o tym z ojcem.
Najpierw jednak wraz z tien Węgielskim dopracujemy nieco szczegółów.


Z raportu Mateusza Żubrzańskiego do Mistrza Terminusów, Rojowca, niedawno

…Uratowaliśmy czarodzieja gildii o nazwie Błękitny Zenit, który został złapany przez demony. Ów mag został przekształcony przez demoniczne siły tak dalece, że nie potrafił odróżnić, kto jest jego przeciwnikiem, a kto jest jego sojusznikiem. To, co było najbardziej niepokojące to fakt, iż ów mag był terminusem. Demony doprowadziły go na skraj rozpaczy, po czym dawały mu łatwe cele, za każdym razem wymuszając na nim łamanie swoich zasad odrobinę bardziej. Rekonstrukcja wydarzeń ujawniła, że gdy terminus przekroczył jedną granicę za dużo, spotkał się z nim czarodziej, który obiecał mu wzmocnienie, uzyskanie jeszcze większej mocy. Ta większa moc była mocą typu demonicznego. Po pewnym czasie ów terminus nie uświadamiał sobie tego, ale wykonywał zadania sprzyjające siłom demonicznym.
A-tien, jest to nowe zjawisko. Po raz pierwszy pojawiła się postać czarodzieja, który współpracuje z demonami. I po raz pierwszy celem demonów nie było usunięcie terminusa, a zrobienie z niego agenta, o czym nikt, łącznie z nim samym, nie wiedział. Z tego powodu wnoszę o odstąpienie od ukarania Sześćdziesiątego Trzeciego Skrzydła za niewykonanie poleceń dowódcy akcji. Gdybyśmy zgodnie z celami głównymi dążyli do maksymalizacji wyniszczenia sił Inwazji, nie udałoby nam się uratować tego czarodzieja i nie dowiedzielibyśmy się o nowym podejściu demonów. Dodatkowo…


Z notatki Mistrza Terminusów, Rojowca, niedawno

Skrzydło tien Żubrzańskiego - wyróżnić odznaczeniem.
Zmienić procedurę działań w kontaktach z Inwazją. Przede wszystkim ratować, dopiero potem atakować.
Zawiadomić lorda Sowińskiego. Ostrzec o możliwości wystąpienia agentów wewnątrz gildii. Jeżeli są w takim planktonie jak Błękitny Zenit, to zgodnie z prawami statystyki muszą być i u nas.


Z rozmowy Barbary Sowińskiej z ojcem, niedawno

- Ojcze… <dygnięcie>
- Witaj, Barbaro.
- Poprosiłam Cię o rozmowę, ponieważ jest coś, co chciałabym zrobić, a czego nie podejmę się bez Twojej aprobaty i wsparcia.
- Słucham.
- Srebrna Świeca jest zagrożona rozpadem. Frakcje, które dotąd były dość korzystnym zjawiskiem, teraz stały się dla niej zagrożeniem. Monolit, jakim Srebrna Świeca jest na zewnątrz, jest tylko monolitem pozornym. Co więcej, ta iluzja monolitu zaczęła już pryskać… Niektórzy magowie spoza gildii próbują rozgrywać naszych magów przeciwko sobie. Na razie nieliczni, ale to się już zdarzało. A skoro zdarzyło się raz, będzie zdarzać się ponownie… Sporo myślałam nad sposobem na zaradzenie temu. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać obserwatorom z zewnątrz, wykonałam sporo analiz i włożyłam sporo pracy w zrozumienie sytuacji. Oprócz sił działających od środka gildii, są jeszcze siły zewnętrzne. Póki iluzja monolitu była nienaruszona, póty ich działania były z konieczności dużo ostrożniejsze. Teraz jednak to się zmienia. Do tego wszystkiego dochodzi sprawa Inwazji, której działań w tej chwili nie znamy, nie mówiąc już o ich kontrolowaniu… Chcę stworzyć grupę, która będzie działać pod moim dowództwem, i będzie mieć dwa równorzędne cele: walkę z Inwazją i zjednoczenie magów. <chwila przerwy, by dać szansę na zadanie pytania>
- Kontynuuj.
- Chciałabym zacząć od niewielkiej grupy sprawdzonych magów; terminusów, analityków, badaczy. Naszym zadaniem byłoby wykrywanie i przeciwdziałanie operacjom Inwazji na naszym planie. Stopniowo chciałabym rozszerzyć krąg współpracowników, upewniając się, że nie są oni agentami Inwazji, i że ich podatność na taką korupcję jest stosunkowo niska. Aktualnie zakładam raczej, że nie będzie to coś, czego istnienie będzie powszechnie znanym faktem, również po to, aby uniknąć dodatkowego zagrożenia infiltracją ze strony Inwazji. Jeśli zaś chodzi o struktury organizacyjne… Zamierzam zacząć od struktur zbliżonych do tych, jakie stosują terminusi i pozwolić się wykształcić własnej strukturze, oczywiście pod nadzorem. Podstawowym warunkiem byłoby to, iż w strukturze tej grupy przynależność do frakcji nie ma najmniejszego znaczenia. Liczyłyby się natomiast kompetencje danego maga - choć niekoniecznie sama moc. Dodatkowo, uważam, że w razie potrzeby byłabym w stanie zapewnić wsparcie zarówno ze strony KADEMu, jak i AD. Wówczas Srebrna Świeca wystąpiłaby z pozycji pomysłodawcy i koordynatora.
- Interesujące. Chcesz stworzyć taką organizację i przejąć nad nią patronat, jak rozumiem.
- Nie do końca. Aby zapewnić pełne zaangażowanie ze strony współpracowników, przynajmniej początkowo będę brać udział w akcjach.
- Wykluczone. Po pierwsze, jedyny generał, który osobiście idzie na pole bitwy walczyć w pierwszej linii ze swoimi żołnierzami, to głupi generał.
- Nie zamierzam stać na pierwszej linii. Zdaję sobie sprawę, że nie mam koniecznych do tego umiejętności. Jednakże posiadam doświadczenie polowe i nie jestem pierwszym z brzegu cywilem. Najlepiej czuję się na trzeciej lub czwartej linii, skąd mogę obserwować sytuację i pomagać miarę konieczności. Ojcze, tu bynajmniej nie chodzi o młodzieńczą ochotę pójścia na akcję, tylko o sprawienie, by moi ludzie naprawdę mi ufali. Zresztą… akcją bojową i tak zawsze dowodzi terminus. Jestem skłonna poddać jego ocenie swój udział.
- Jest różnica pomiędzy walką z Inwazją a śmiesznymi potyczkami w ramach KADEMu.
- Ojcze, w ramach owych "śmiesznych potyczek", jak raczysz je nazywać, pokonaliśmy Illuminati i przeżyliśmy. Wszyscy.
- Tobie i tak nic nie groziło. Miałaś amulet ochronny. Dzięki niemu mogłaś pojawić się w siedzibie Srebrnej Świecy w dowolnym momencie.
- Ale nie musiałam z niego skorzystać.
- Ale mogłaś. Inwazja to nie pojedynczy Illuminati. To coś dużo bardziej niebezpiecznego. A skuteczne uderzenie w głowę doprowadzi do zniszczenia całej organizacji i zdruzgotania morale.
- Najpierw morale trzeba zbudować. Nie zamierzam pchać się na każdą akcję, byłoby to głupie i niepotrzebnie ryzykowne, co gorsza, doprowadziłoby do tego, że moi ludzie zaczęliby traktować mnie jak ciężar. Jednak niektóre sprawy, wymagające czegoś więcej niż umiejętności terminusów, będę mogła - przynajmniej początkowo - załatwić tylko ja.
- Innymi słowy, chcesz zajmować się dyplomatyczną częścią operacji, a podczas bitwy najwyżej być maskotką drużynową?
- Skoro tak chcesz to nazwać, ojcze… Ocenę mojej ewentualnej przydatności w walce pozostawię dowodzącemu daną akcją terminusowi.
- Największa różnica polega na tym, że tym razem amulet ochronny taki, jak miałaś wcześniej, może nie zadziałać. Co więcej, może nie być możliwości uratowania Cię. Zwłaszcza w świetle tych informacji <podaje notatkę tien Rojowca z raportem Żubrzańskiego>
- <czyta> …Rozumiem. To… nieco zmienia postać rzeczy. Co prawda spodziewałam się czegoś podobnego, jednak nie na taką skalę.
- Czy rozumiesz implikacje?
- Oznacza to, że prędzej, czy później, organizacja zostanie zinfiltrowana. Na początku jednak niebezpieczeństwo jest minimalne.
- Jakkolwiek jesteś w stanie dokładnie przeanalizować magów Srebrnej Świecy pod kątem swojej organizacji, nic nie jesteś w stanie poradzić na magów z innych gildii. Z tego zapewne także zdajesz sobie sprawę.
- Tak, wiem o tym. Uważam jednak, że przynajmniej, jeśli chodzi o część magów KADEMu, istnieje możliwość, by zgodzili się na takie badanie, o ile poprosiłabym ich o to osobiście.
- Barbaro, po tym wydarzeniu Srebrna Świeca zaczęła przygotować procedury skanujące. Udało nam się przeprowadzić skuteczną procedurę działania, która pozwoli na wykrycie tego typu ingerencji. Procedura ta trwa tydzień, który wymaga całkowitego odosobnienia i przekazuje bardzo wiele informacji na temat poszczególnego maga. Nie sądzę, by przy aktualnym poziomie zaufania KADEMu do Srebrnej Świecy jakikolwiek mag KADEMu zdecydował się poddać takim badaniom. Podejrzewam, że w tej chwili KADEM nie ma możliwości przeprowadzenia tego typu badań. Nawet, gdyby miał, my nie będziemy w stanie zaufać ich wynikom.
- Rozumiem. Jeżeli ta procedura jest aż tak dogłębna, nie prosiłabym nikogo spoza naszej gildii o poddanie się jej. Być może będzie konieczne początkowe wstrzymanie się od ujawnienia przed innymi gildiami, dopóki wewnętrzne struktury organizacji trochę nie okrzepną. A później… stopniowe nawiązanie współpracy. Kiedy zajdzie taka konieczność, wybiorę magów, których znam osobiście, i których mogę ocenić w porównaniu z tym, co było wcześniej…
- Na początku żadna operacja nowej organizacji nie może trwać dłużej niż 24 godziny. Proces wypaczania maga w sposób niezauważalny zawsze będzie trwał dłużej. Kilka tygodni. Przy założeniu bardzo potężnego demon lorda i bezpośredniego kontaktu do planu demonicznego, przykładowo poprzez soul bind, można to skrócić do trzech dni. Dwadzieścia cztery godziny są bezpiecznym, nieprzekraczalnym okresem. Innymi słowy, żaden mag tej grupy nie musi być badany ponownie, jeżeli w ciągu dwudziestu czterech godzin znajdował się w obszarze krótkiego skanu - systemy krótkiego skanu są prototypowymi systemami Srebrnej Świecy, które zostaną dostarczone tej organizacji.
- Dziękuję.
- Organizacja dostanie ode mnie specjalną misję. Zlokalizować i nie unieszkodliwiać jednego agenta Inwazji. Intryguje mnie wpływ Spustoszenia na agenta Inwazji.
- Królik doświadczalny.
- Tak. Z tego samego powodu wyślę odpowiedni zespół, by zabezpieczył układy umożliwiające Spustoszenie w warunkach kontrolowanych.
- Gdyby to powiedział ktokolwiek inny, uznałabym, że jest to zbyt niebezpieczne.
- Jest to operacja, w którą zaangażowana jest czarodziejka Marta Szysznicka z KADEMu, oprócz adepta Rojowca ze Srebrnej Świecy, głównego dowódcy terminusów Srebrnej Świecy. Czyli głowa terminusów KADEMu i głowa terminusów Srebrnej Świecy.
- Rozumiem. Marta Szysznicka byłaby jedną z osób, z którymi kontaktowałabym się w kwestii współpracy.
- Odradzam. Czarodziejka Marta Szysznicka jest bardzo dobrym terminusem, ale jednocześnie jest połączona z Czarnym Diamentem. Oznacza to, że nie jestem jej w stu procentach pewny. Nie podważam jej kompetencji, ale do dziś nikt nie wie, czym do końca jest Czarny Diament. Nie poinformowałem jej o tym, że systemy Spustoszenia posłużą do zbadania wpływu na Inwazję. Jest ona cennym aliantem, ale wolę, by nie była informowana o niczym, czego nie musi wiedzieć. Jeżeli chodzi o magów KADEMu, proponuję bezpośredni kontakt z najwyżej następującymi magami: Jakub Urbanek, Sabina Chomiczek, Bernard Trawnik. Każdy pozostały mag - zarówno z kadry KADEMu, jak i z uczniów - może zagrozić powodzeniu organizacji niezależnie od swoich intencji czy moralności.
- Rozumiem. Niemniej jednak, moim planem było wpierw nawiązać współpracę z AD w osobie Venomkissa. Przy okazji pokazałoby to osobom zainteresowanym, że nie przedkładam KADEMu nad inne gildie… Choć prawdą jest, że magom KADEMu ufam bardziej.
- Academia Daemonica jest na froncie walki z Inwazją, więc jest to dodatkowy sygnał, który wysyłasz. Dobra decyzja. Skontaktuj się bezpośrednio z Venomkissem, ale odrzuć Ash, Warmastera i Whiperwind. Ash zbyt dużo operuje na naszym planie. Może być już agentem Inwazji. Whisperwind jest osobą, dla której ideały są ważniejsze niż powodzenie misji. Może nie być w stanie wykonać niektórych rzeczy, które muszą być zrobione. Co innego walka z demonami, a co innego walka na tym planie. To samo dotyczy Warmastera. Warmaster dzieli słabe strony Whisperwind oraz Ash. Uważam, że najlepszym wyborem byłaby Quasar. Zwłaszcza, że nie będziesz potrzebowała jej umiejętności dyplomatycznych, a zimnej logiki i dużej siły ognia. Shadow i Midnight także się nadają.
- Dziękuję. Jeśli chodzi o członków w Srebrnej Świecy. Przeanalizowałam dostępne mi dane i przygotowałam listę magów, z którymi chętnie bym współpracowała <podaje listę>
- Z dwóch powodów lista jest błędna. Po pierwsze, nie wszyscy z tych magów są możliwi do przeskanowania z punktu widzenia Inwazji z przyczyn politycznych. Tych, oczywiście, odrzucamy. Po drugie, przeczytaj ten dokument. <podaje dokument o korelacji utraty magii z poziomem i natężeniem surowców magicznych> Gdy tylko dowiedziałem się o tym, że dojdzie do Zaćmienia, zorganizowałem statystyczną grupę kontrolną. Po tym, jak do samego Zaćmienia doszło, i gdy ustabilizowała się moc magiczna, otrzymałem wyniki świadczące o tym, co stało się z magami poszczególnych kategorii. Oto one.
- <czyta> Ojcze… to…
- Struktura Srebrnej Świecy przetrwała, jednak z oczywistych powodów nie możesz polegać na magach, co do których nie ma stuprocentowej pewności, że są w stanie się sami obronić. Co gorsza, wielu magów, którzy stracili moc, skierowało się ku mocy defilerów. Nie zdziwi mnie, jeśli część zdecydowała się dołączyć do Inwazji. To oznacza, że wszystkie konsultacje bojowe musisz przeprowadzać nie z mistrzem Stefaniakiem, a z adeptem Rojowcem w Warszawie. A wszystkie konsultacje polityczne musisz przeprowadzać bezpośrednio ze mną. Nie możesz naruszyć iluzji, która spaja Srebrną Świecę. Z drugiej strony, powoduje to, że z punktu widzenia politycznego ta organizacja już na starcie będzie mieć opinię bardzo istotnej, i takiej, w którą jesteśmy wszyscy bardzo zaangażowani. By wzmocnić to wrażenie, otrzymasz ode mnie uprawnienia - glejt - pozwalający Ci na występowanie o różne rzeczy tak, jakbym ja to zrobił, bez konieczności konsultacji. Bądź świadoma tego, że każde użycie będzie rejestrowane i może być wykorzystane przeciwko Tobie politycznie.
- <z zaskoczeniem> Dziękuję.
- Dokument ten jednoznacznie, jak mniemam, tłumaczy, dlaczego taki artefakt jak ten, który chronił Cię w czasach KADEMu, nie może zostać teraz stworzony. Tłumaczy też, czemu mogą być poważne problemy z odbiciem Cię, gdyby coś się stało. Nie ufaj żadnym artefaktom. Nie ufaj niczemu, czego nie zrobią osoby, które znajdują się wewnątrz grupy. Nie mówię "nie używaj". Po prostu bądź świadoma, że nie ma nic prostszego jak użyć spaczonego artefaktu, by porwać interesującą osobę.
- Rozumiem. Nie zamierzam niepotrzebnie ryzykować. Dziękuję, ojcze.


Z myśli psychicznie wykończonej Barbary Sowińskiej, niedawno

Jasny gwint…
Oczekiwałam ciężkiej przeprawy, ale to było… Ojciec od początku nie stawiał większego oporu. Czyżbym nieświadomie zrobiła coś, co było mu potrzebne? Początkowo wydawał się trochę zaskoczony moją propozycją, ale ani razu nie przeciwstawił się samemu pomysłowi…
Niech mnie. Wiedziałam, że Zaćmienie pomieszało moc, ale to… Magowie… Bez magii… Mistrzowie bez mocy, uczniowie bez ochrony… Musimy być bardzo ostrożni.
Co gorsza, nie mogę nikomu o tym powiedzieć bo jeśli choć jedno słówko wydostanie się na zewnątrz, wybuchnie panika. Nie mogę o tym powiedzieć nikomu. Absolutnie nikomu. Wyniki badań pod kątem wpływu Inwazji mogę przeglądać tylko ja… Jeśli się wyda, że jakiś konkretny mag nie ma mocy, ktoś może dodać dwa do dwóch…
Cała ta sytuacja będzie oznaczała, że czasem będę musiała robić pewne rzeczy bez wyjaśniania ich komukolwiek. Tym istotniejsze staje się zdobycie zaufania współpracowników. Czasem będę mi musieli zaufać na słowo.
I jeszcze ten glejt… Tym naprawdę mnie zaskoczył. Na pewno nie zamierzam go nadużywać.

Ech… ta rozmowa uświadomiła mi, jak dużo rzeczy jeszcze nie wiem… I dopiero teraz widzę, jak ogromną wiedzą posiada on… Teraz będę mogła z niej korzystać. A ten pomysł Spustoszenia agenta Inwazji… Jaką wiedzę trzeba mieć, żeby na coś takiego wpaść..?

Chwila, moment… Czy mi się wydawało, czy ojciec był ze mnie zadowolony..?

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License