Wyciek z rdzenia

Z myśli częściowo wyrwanej SMSem ze snu Kamili

Miaaau… Czego..?
Nie no, te sieci komórkowe przeginają pałę z tymi reklamami…
A śniła mi się taka fajna kocimiętka… miau…
(…)
…Nnngh… Co to za głosy na dole? Obcy?
Wyraźnie podniesione głosy…
No dobrze, zejdę… Co tym razem?


Z myśli Kamili


…….
……….
Brak mi słów….
Po prostu brak mi słów.
Po jaką cholerę ona uciekała przez okno?
Pogięło ją? Co to ja, strażnik więzienny?
No przecież nikt mi nie wmówi, że ogarnięta nagłym napadem romantyzmu uciekła na schadzkę z jakimś amantem!
Noż, żeby choć do faceta się tak wymykała, ale nieeee… to w końcu pani Jestem-Taka-Zimna-I-Mam-Wszystkich-W-Głębokim-Poważaniu-A-Oni-Tylko-Mi-Przeszkadzają-I-Nie-Dają-Zrobić-Wszystkiego-Tak-Jak-Chcę! A teraz jeszcze wpakowała się w jakieś kłopoty! I nawet nie raczyła przyjść do kogokolwiek, choćby Maksa, i powiedzieć, że idzie coś zrobić i może to być niebezpieczne! Aaaargh! Nie mam do niej siły!

Po prostu brak mi słów…


Z pamiętnika Kamili

Naprawdę nie wiedziałam już, co z tym wszystkim zrobić. Pogubiłam się. Potrzebowałam porozmawiać z kimś, kto nie jest bezpośrednio zaangażowany… I komu mogę zaufać.
Chyba jedyną taką osobą jest Aneta Emilia Aria.
Ona… Z jednej strony zawsze czuję się przy niej trochę jak uczniak, ale z drugiej… wiem, że nie wyśmieje i spróbuje jeśli nie pomóc, to przynajmniej posłuży dobrą radą.
Tak, jak z Anielą. W tej kwestii potrzebuję po prostu pomocy. Sama nie dam rady, a nie chcę zostawić Anieli samej sobie…
Heh… chyba udało mi się panią profesor zaskoczyć tą sprawą. Cóż… z drugiej strony, staram się własne problemy rozwiązywać jak tylko jestem w stanie. Ale głową muru nie przebiję. Czasem po prostu trzeba poprosić o pomoc…
Pani profesor obiecała dać znać w ciągu tygodnia… Naprawdę na to liczę.


Z pamiętnika Kamili

Irena… Poprosiłam Tomka, żeby nie słuchał mojej rozmowy z Anetą Emilią Arią… Chciałam porozmawiać z nią o czymś, co dotyczy również jego i chciałam, aby ta rozmowa była prywatna. Potrzebowałam rady. Nie chcę, żeby Irena i Tomek ze sobą walczyli, a na razie wszystko do tego prowadzi… I choć z grubsza wiedziałam, dlaczego tak się dzieje, to jednak okazało się, że tak naprawdę dostrzegam czubek góry lodowej…
Jakbym dorwała tego, co zrobił Irenie coś takiego, pożałowałby, że się urodził. Przerażające… Jak można zrobić coś takiego dziecku? Jak można potraktować dziecko jak zepsutą zabawkę? Jak można podarować istotę ludzką w prezencie? Jak można być tak nieludzkim?
Aneta Emilia Aria powiedziała mi, czego dowiedziała się o Irenie… Okrutne. To, co jej zrobiono było po prostu okrutne.
Cóż, przynajmniej wiem trochę więcej o tym, dlaczego Irena jest taka, jaka jest. Nie powiem nic z tego Tomkowi. Zacząłby się nad Ireną litować, co nastawiłoby ją jeszcze bardziej wrogo…
Cóż… będę musiała porozmawiać z Tomkiem o tym, jak oswoić Irenę…
To nie będzie proste… I będzie niestety wymagało od Tomka ogromnego samozaparcia. Postaram się mu pomóc, ale nie zrezygnuję ani z niego dla Ireny ani z Ireny dla niego… Będą musieli jakoś się porozumieć…


Z pamiętnika Kamili

Sprawę Teresy i Powiewu zostawiłam na koniec…
Ech… cóż, pani profesor potwierdziła tylko to, co podejrzewałam od dłuższego czasu. W kwestii doagadania się z Teresą spieprzyłam na całej linii. Trzeba to sobie szczerze powiedzieć. Dałam ciała. I to jak rzadko. -_-
Tak, czy owak, jedno mi pani profesor uświadomiła. Teresa nie dba o ludzi. Teresa dba tylko o swoje projekty. Najchętniej unikałaby rozmowy z kimkolwiek… Chyba, że ta osoba wie i umie co najmniej tyle samo w jej dziedzinie. Ewentualnie może być specem z innej dziedziny, ale wtedy wara od tego, czym Teresa się zajmuje.

Cóż…
Będę musiała jakoś to rozwiązać. Po prostu.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License