100622 Katalizator

1. Marian Welkrat - ubogi, lecz bardzo zdolny czarodziej mający poparcie rodu Weiner - wykorzystał badania nad technomantyczną baterią znaną jako Rdzeń Interradiacyjny (samoregenerujący się technomantyczny węzeł). Jest to stosunkowo tania i bardzo wydajna bateria magiczna mająca kilka zasadniczych wad - min. emituje promieniowanie mające wyjątkowo negatywny wpływ na niektóre gatunki viciniusów i bezpośrednia ekspozycja na Rdzeń ma katastrofalny wpływ na magię i magów. Marian wykorzystał ludzi do stworzenia Węzła Interradiacyjnego.

2. Żółw Akademikowy natrafił na Rdzeń Interradiacyjny. Bardzo go to zmartwiło - on osobiście jest odporny na RI, ale lokalna populacja żółwi błotnych nie wytrzyma tej ekspozycji. Będzie to też miało negatywny wpływ na okoliczną florę, zwiększając nieznacznie poziom Skażenia i wprowadzając jedne zwierzęta w szał, inne osłabiając itp. Magowie nie widzą problemu - wprowadzić silną kontrolę mentalną i czasem dotworzyć brakujące zwierzęta. Rdzeń będzie wydajniejszy.

3. Organizacja 'Telaria', pro-naukowa i pro-współpracowa filia SŚ zaaprobowała badania nad Rdzeniem Interradiacyjnym i zamierza umieścić go w tym terenie na stałe. Dowiedział się o tym Żółw używając swoich 'standardowych' metod i zdecydował się temu przeciwdziałać.

4. RI pozwoliłby na poprawę stanu działania wszystkich okolicznych gildii; Telaria zaprasza do współpracy także magów spoza SŚ, korzystając z tego, że budowa ma miejsce na terenie neutralnym. Jest to silne zbliżenie okolicznych gildii do siebie.

5. Żółw wie, że magowie się nie zainteresują problemem viciniusów i lokalnej przyrody. Z tego właśnie powodu zdecydował się przeprowadzić akcję sabotażową mającą na celu doprowadzić do katastrofy, by zdyskredytować Welkrata i doprowadzić do zamknięcia projektu Telarii.

6. Gad zaprosił zatem Wisnę i Kamilę do głuszy, współpracując z druidem który niedawno się tu pojawił. Zna obie dziewczyny sprzed Zaćmienia a dodatkowo dostał o nich bardzo pozytywną opinię od miślęgów…

7. Początek misji. Maurycy dostał przydział do skrzydła terminusów, którego dowódcą okazała się być tien Irina Zajcew, terminus, który wrócił ze stanu spoczynku do służby czynnej. Zdaniem Izy jest to jakaś podła sztuczka frakcji konserwatywnej.

8. Kamila dostała informację od Jurka. Zgodnie z jego analizą kodu wielokrotnie pojawiło się słowo kluczowe 'Eis'. Co więcej, uzyskał potwierdzenie - systemem zabezpieczeń steruje Eis. Na spacerze Kamila dostaje zaproszenie na Imprezę Druidów od tajemniczego borsuka.

9. Julia udała się na Wielką Prezentację Rdzenia Interradiacyjnego. Jest niedostepna dla Kamili. Tymczasem Maurycy i s-ka ćwiczą pierwszą misję: ochronę uroczystego otwarcia Rdzenia Interradiacyjnego przed potencjalnymi terrorystami. Kamila wraz z Wisną spiskują by pozbyć się wszystkich z Powiewu poza tą dwójką i Teresą.

10. Kamila i Wisna wyprowadzają Teresę z równowagi i sprawiają, że Eis uwierzyła w historyjkę Kamili "jak to eksperyment Teresy sprawia że wszyscy wymykają się spod kontroli i przestają panować nad sobą". Gdy Teresa jest całkowicie wyprowadzona z równowagi, Eis odcina konsolę. Gdy Teresa przywraca kontrolę nad systemem technomancją, Eis razi ją prądem. Eis uruchamia pełną kwarantannę, Jurek niszczy wszystkie generatory - Eis traci kontrolę nad wszystkimi systemami poza zapasowymi.

11. Kamila włamuje się do pokoju Teresy. Eksperymentalna broń Eis nie działa i pokój jest obrócony w perzynę. Uszkodzoną jednostkę Eis Kamila zamyka w szafie po zniszczeniu wszystkich manipulatorów. By Teresa nie obudziła się gdy ona będzie na imprezie druidów, kontaktuje się z Wiktorią i prosi o coś co Teresę skutecznie uśpi na dłuższy czas. Nie ma z tym problemu.

12. W czasie gdy Kamila i Wisna są na imprezie druidów, Maurycy zaznajamia się z członkami swego skrzydła. Są bardzo dobrze dobrani, choć nie są zgrani - wszyscy, poza tien Zajcew. O dziwo, nikt z zespołu nie przejawia irytującego go już bezkrytycznego uwielbienia wobec Maurycego. Konferencja i otwarcie Rdzenia Interradiacyjnego udały się bezproblemowo. Byo tylko pewne drobne opóźnienie.

13. Maurycy zaniepokojony był reakcją Aurory na Rdzeń. Zaczęła tracić nad sobą panowanie i zachowywać się jak zwykły kot. Porozmawiał z Marianem i ten wyjaśnił - nie da się usunąć całości promieniowania, ale da się wyznaczyć odpowiednie strefy by nikt nie wszedł w skażone obszary. Maurycy zgodził się, że Marian zrobił wszystko co się dało a sam Rdzeń Interradiacyjny jest najlepszym wyjściem. Teraz to już się mleko wylało.

14. Impreza Druidów okazała się jedynie propagandową próbą zwerbowania magów do zatrzymania Rdzenia Interradiacyjnego. Tajemniczy Duch Lasu wie wiele rzeczy i… przestraszył odrobinę Kamilę i Wisnę swoim… nietypowym podejściem. Nie chcąc występować przeciw całej SŚ dziewczyny sprawdziły samą konferencję i przyprowadziły Maurycego, by z nim wyjaśnić sytuację.

15. Doszło do wielkiej dyskusji, w której Maurycy wyjaśnił wszystkim że mleko się wylało, Rdzeń jest zbudowany. Spróbuje lobbować za mechanizmem licencji by zawsze ograniczać niebezpieczeństwa Rdzenia, ale jakiekolwiek próby uszkodzenia lub sabotażu spowodowałyby jedynie wojnę ze wszystkimi organizacjami wspierającymi Rdzeń (czyli wszystkimi). I śledztwo by wykazało kto za tym stoi.

16. Na tym sytuacja stanęła. Niepewne zawieszenie broni bez większych decyzji, po jednej stronie Rdzeń a po drugiej Żółw, po jednej Powiew a po drugiej Teresa…


Z myśli bardzo zabieganej Teresy

No tak. Wymyśliły sobie jakieś polowanie na czarownice. Nie mam czasu na takie bzdury! Marian potrzebuje pomocy w oprogramowaniu tego rdzenia… Oczywiście, zgłosił się do mnie, gdy już naprawdę nie miał innej opcji… Głupota magów, którym przynależność do Świecy przenicowała mózg nie ma granic… Ale obiecałam, to go nie zawiodę.
Znowu ktoś mi włazi i czegoś ode mnie chce. Nie, nie jestem głodna! Tak, mam suche bułki! Czas zamknąć te drzwi na rygiel. Śpię już tylko cztery godziny dziennie. Po prostu nie zdążę tego napisać! Nie przeszkadzajcie mi! Zajmijcie się swoimi żałosnymi intrygami! Niektórzy z nas wykonują tu pożyteczną pracę!


Z myśli Kamili

Co ona zrobiła z tym systemem… I jak to z niej wyciągnąć? Wyraźnie widać, że coś jest nie tak, i wiem, że jest w stanie de facto przejąć kontrolę nad systemami Powiewu. Co gorsza, Teresa powiedziała, że w pewnych sytuacjach ten system może stać się całkowicie autonomiczny… A już najbardziej przerażające jest to, że nawet ona sama nie jest w stanie podać dokładnych warunków, w jakich coś takiego może nastąpić…
Choć, nie… Najbardziej przerażające jest to, że ona nie uważa tego za zagrożenie.
I co to niby ma znaczyć, że ona, Julia i ja jesteśmy uznane za dowódców Powiewu?! Jak niby ja czy Julia mamy wydawać polecenia czemuś, o czym nie wiemy nic?


Z myśli Kamili

Mam tego dość. Teresa uparcie odmawia wszelkiej rozmowy, a logiczne argumenty spływają po niej, jak woda po kaczce. Na większość pytań odpowiada, że i tak nie zrozumiem. Na resztę… że nie wie. Co to za twórca systemu, który nie wie, co stworzył?! I nawet nie próbuje podjąć dyskusji.
Jeśli nie mogę się od niej normalnie dowiedzieć, co zrobiła z systemami i o co w tym wszystkim chodzi, będę musiała uciec się do nieco bardziej drastycznych metod…


Z myśli wyjątkowo zirytowanej Teresy

Czy Kamila chce mnie wyprowadzić z równowagi?
Eeeeejjj… A nad czym pracujeeeesz?
A co to ma byyyyć?
A jak dokładnie działa ten systeeem?
Czy ona jest opóźniona w rozwoju?
Nie mam w tej chwili dla niej czasu.
Powiedziałam jej to.
Powiedziałam, że jestem zajęta.
A Kamila podchodzi pod drzwi i smęci. Albo wykorzystuje system zabezpieczeń, żeby mnie obserwować. Wielka mi rzecz, nie robię nic tajnego. Może to ją troszeczkę uspokoi.
Naprawdę, po jednej z nielicznych osób w Powiewie Świeżości, która poza gadaniem i poklepywaniem się po pleckach "Jakie to my jesteśmy fajne", faktycznie coś robi, spodziewałabym się więcej.
Oczywiste, że w końcu przestałam jej odpowiadać na te durne pytania. Czego ona sobie życzyła? Żebym w minutę wytłumaczyła jej, jak działa rdzeń interradiacyjny? Sama tego nie wiem.


Z myśli Kamili podczas rozmowy z Jurkiem

!@##$%$#^+*&*(!!
EIS?
<Czy mi się tylko wydaje, czy to to, co zniszczyło Powiew jeszcze przed Zaćmieniem?>
Tak, Tomuś, to to właśnie.
No niech ją jazgotliwe pekińczyki po piętach podgryzają!
I jeszcze wpięła to do systemu! Och, z całą pewnością zabezpieczyła to tak, jak umiała… I oczywiście, nikt w Powiewie nie jest zdolny pojąć geniuszu tego, jak to działa!
Łącznie z nią, cholera jasna! Nie zostawiła sobie żadnej kontroli! Czemuś, co nie osiągnęło nawet statusu pre-pre-pre-pre -alfa przekazała kontrolę nad systemem obronnym!
Muszę coś zrobić… Muszę ją jakoś sprowokować. Ją lub ten cholerny system! A najlepiej oboje! Teraz nie mogę zrobić nic! I jeszcze Julia musiała akurat pójść na jakąś nieszczęsną imprezę!

…Chyba wiem, co zrobię…
…Jurek znów będzie się na mnie wyżywał. Świetnie, niech ma frajdę…
Dobrze, widziałam, że na nim zawsze można polegać, że zostawi sobie jakiś backdoor. I dobrze, nawet mu tego nie próbowałam zabraniać. Akurat się przyda.


Z myśli zaskoczonej Kamili

Borsuk? Lepiej zejść mu z drogi. Kokardka czy nie, borsuki bywają agresywne…
Hm… najwyraźniej idzie do mnie. Koperta… ktoś sobie wybrał nietypowego listonosza.
Nie mam teraz czasu! Muszę jakoś oczyścić systemy Powiewu. Zwłaszcza, że nie wiem, ile zajmie Teresie obejście ograniczeń nałożonych przez Julię. A jestem dziwnie pewna, że raczej mniej niż więcej…
Poślę kota za borsukiem…
Tymczasem obejrzyjmy ten list… Mimo wszystko to może być coś ważnego… Bo nieszczęścia zawsze chodzą stadami.
Hm.. do Wisny i do mnie? A to niespodzianka. Przeczytajmy go zatem…
…Druidzi…? W sumie, borsuk pasuje…
…Bla, bla, bla… organizują imprezę i pragną docenić nasze zasługi w opiece nad miślęgami…?
Cóż, Wisna się ucieszy.
Ja muszę przede wszystkim zająć się systemem Powiewu.
Wybiorę się tylko wtedy, jeśli będę pewna, że żadna niedorobiona sztuczna inteligencja nie przejmie kontroli nad Powiewem…


Z myśli Wisny po otrzymaniu zaproszenia

Impreza druidów! Jej, ale będzie fajnie… będziemy się przytulać do drzew, śpiewać piosenki, wić wianki i pląsać nago… no, pląsać w świetle księżyca. W końcu jakieś ciekawe zdarzenie! I w końcu wyrwę się z tego budynku "ochranianego" przez wariatkę Teresę.


Z rozmowy żółwia z druidem Zieloną Paprotką

- Czy ci się udało? Czy nasz agent dotarł do celu?
- Tak, oczywiście. Ale… mówiłem, że borsuk nie jest najlepszym pomysłem. Miślęg byłby lepszy. gdyby się poprosiło, poszedłby.
- Nie, nie… Miślęgowi da się wmówić cokolwiek. A borsuka mógł poprosić tylko druid, to chyba oczywiste.
- To… nie do końca tak działa.
- Znam tą dwójkę. Wiem o nich prawie wszystko. Jeżeli wysłałeś borsuka, przyjdą. To tylko kwestia czasu.
- Za borsukiem idzie kot.
- Widzisz? To próba nawiązania kontaktu z nami. W ten sposób pokazują, że jak my wysyłamy borsuki, to one mogą wysyłać koty. Z pewnością fakt, że to kot został wysłany, niesie za sobą pewną symbolikę. Widzisz… koty są ostrożne i niezależne…
- Przyznaję, trudno mi się nie zgodzić z tak mądrą argumentacją. Jestem tylko niezbyt uczonym druidem. Niespecjalnie znam się na dwóch młodych dziewczynach…
- Jakie tam młode?
- Suma ich wieku nie dorównuje mojemu.
- Dyplomatycznie zmilczę, żeś próchno. Tak, czy inaczej, muszę schować się pod płaszczem.
- Ale dlaczego? Przecież je znasz, a one znają ciebie.
- Komu prędzej zaufasz, tajemniczemu i mądremu duchowi lasu czy żółwiowi, wyglądającemu na błotnego?
- Zdecydowanie żółwiowi. Duch lasu nie istnieje.
- Ha! Ty to wiesz, bo jesteś druidem! Ale to są dziewczyny z miasta! Kamila to technomantka, a Wisna nie ma nawet cienia szkolenia formalnego. Powiesz jej, ziemniaki rosną na drzewach to zacznie szukać drzewa ziemniaczanego.
- Jeżeli jest, jak twierdzisz, to z przyjemnością oddam ci mój własny płaszcz, duchu lasu.
- A zatem czas na przedstawienie nad bagnem.


Z myśli Kamili

Ok, wszyscy poza Wisną odesłani. Wisna zgodziła mi się pomóc. Teresa oczywiście zaszyła się w swoim pokoju. Pracuje nad czymś, co nazwała rdzeniem interradiacyjnym… Brzmi jak coś, co może być dodatkiem do systemu obronnego…
Tomek dowiedział się mniej więcej, co to jest… I… tak, to brzmi jak coś, co Teresa mogłaby dołożyć do systemu. Bo w końcu jest wydajne i jest to "ekonomicznie optymalne" wyjście…
Choć na szczęście wydaje się, że nie jest w stanie zbudować czegoś takiego sama, to jednak specyfika tego rdzenia może mi się przydać do sprowokowania EIS do przejęcia kontroli. Zwłaszcza, jeżeli jeszcze Wisna mi pomoże. Skoro i tak EIS ma ją za tą najgorszą, dajmy EIS tego, co pasuje do "wzorca"…


Z myśli Wisny przed akcją unieruchomienia EIS

Nie mam zdolności aktorskich, a to musi wyjść naprawdę przekonywująco. Wprawdzie komputery są głupie i nigdy nie dorównają naturze, ale to też narzędzie zła i trzeba obchodzić się z nimi ostrożnie. A najlepiej nie obchodzić się wcale. Nigdy nie uda mi się zagrać psychopatki, ale z drugiej strony po co grać? Ksz, alter ego, obudź się. Pobawimy się w gonienie kota. Tylko go nie zabij, bo - wybacz - gniew Kamili w takim wypadku może być o wiele gorszy od twojego.


Z obserwacji zdumionej Teresy

Co się dzieje? Ta idiotka biega po korytarzu z wywalonym językiem i wrzeszczy "kocie, zjem cię, kocie, zjem cię!" Cała Wisna! To chyba wyżyny jej intelektu!…
Co Kamila bredzi? Co? Jaki mój projekt jest niebezpieczny? Co jej się znowu przyśniło? Kamilo, posłuchaj… Ka… Ale… Przestań… PRZESTAŃ MI PRZERYWAĆ! PRZECIEŻ PRÓBUJĘ CI WYTŁUMACZYĆ! EIS? Wszystko jest zgodne z parametrami! Nie wykroczyłam poza parametry! To te dwie idiotki!

Przez nie EIS odłączyła mi konsoletę?!
EIS, natychmiast oddaj mi dowodzenie! Mam mało czasu i nikt nie będzie mi przerywał!
Nie jestem poza żadnymi parametrami! Jestem tylko wściekła na…
<porażenie prądem>


Z myśli Kamili tuż po tym, jak Teresa padła

Cholera, EIS zupełnie wymknęła się spod kontroli. Jurek, liczę na Ciebie…

Ufff… Udało się. Zasilanie padło… Gorzej, że EIS zdążyła spuścić osłony…
Tomuś… pomożesz, proszę?


Z myśli Kamili, która przekroczyła już dawno punkt zdenerwowania

Tak… Właśnie przed tym ją ostrzegałam. Właśnie przed tym ją ostrzegałam. Ostrzegałam ją, że sztuczna inteligencja tak właśnie może zadziałać… Ech… przeciętne dziecko by się na to nie nabrało. Ale Teresa z takim całkowitym zaufaniem odnosiła się do tej sztucznej inteligencji… A fakt, że bazowane jest to na EIS wcale nie czynił sprawy prostszą… EIS już raz zawiodła… A Teresa, jakkolwiek jest świetną programistką, ni w ząb nie zna się na ludziach. Co gorsza, choć o tym wie, nie chce przyjąć do wiadomości, że żeby jej dzieło było pełne musi dopuścić innych do współpracy…
Cóż, może to wydarzenie sprawi, że to do niej dotrze.
Choć… dlaczego jakoś w to wątpię?…


Z myśli Kamili

Ech… EIS, system zabezpieczeń i jeszcze ta sprawa z imprezą druidów.
Co to niby miało znaczyć, że teraz wiemy, gdzie są i że na pewno się pojawimy? Tamten mag wyglądał całkiem niegroźnie, ale ten drugi osobnik chował się pod płaszczem… I jeszcze najwyraźniej coś o nas wie. Przecież nie puszczę Wisny samej… Ech… nieszczęścia chodzą stadami… Dobrze, że choć udało mi się ściągnąć Juliana i Celestynę z powrotem. Trochę pouganiali się za duchami… Ech…. przeprosiłabym ich, ale… Choć pewnie by nawet zrozumieli, nie chcę, żeby uznali, że zabawiłam się ich kosztem, bo tak nie było…
A i Maks nie był tak do końca szczęśliwy… Cóż, przynajmniej Aniela się dobrze bawiła…
Tak, czy owak, są ostrzeżeni, że mają zasilanie tylko do północy… A teraz chodźmy zobaczyć, o co chodzi z tymi druidami…


Z rozmowy Genowefy i Maćka

- Widziałeś tego, Maurycego Fulmara? Słodziutki! Zupełnie nie taki, jak się spodziewałam.
- A czego się spodziewałaś?
- Słuchaj, no… Nie wyglądał zbyt legendarnie. Wiesz, był taki… zwyczajny. Gdybym miała wierzyć w to, co o nim mówią, stwierdziłabym, że to nawet trochę może… rozczarowujące?
- Po pierwsze, droga siostro, jeszcze nie widzieliśmy go w akcji. Po drugie, kto wie, może i jest legendą Srebrnej Świecy i zbawcą naszej frakcji, ale ja po prostu w takie rzeczy nie wierzę. Chcesz wiedzieć, jak to naprawdę wygląda moim zdaniem?
- Jasne.
- Potrzebny był gość, który pokaże, że mamy konkretnych terminusów. Wiesz, ktoś taki bardzo widowiskowy. Padło na niego. Moim zdaniem jest to całkowicie normalny terminus, nie różniący się niczym od innych, tyle, że z przyczyn politycznych i propagandowych robią z niego bohatera i tyle. I teraz tien Irina Zajcew się dała na to nabrać.
- Dlaczego tak twierdzisz?
- No, to chyba oczywiste. Chciała dostać Fulmara, ale nie do końca miała jak, nie dobierając po drodze innych, więc dobrała nas wszystkich, a tak naprawdę tylko się rozczaruje Fulmarem.
- Drogi braciszku, wydaje mi się, że się mylisz.
- Co masz na myśli?
- Nie sądzę, żeby ona chciała dostać Maurycego.
- O?
- Gdyby o to jej chodziło, to zrobiłaby to jakoś inaczej. Mam wrażenie, że albo chodziło jej o kilku magów, może o nas, albo po prostu Maurycy jej nie interesował.
- Czemu po prostu nie mogliśmy trafić do jakiegoś normalnego skrzydła?
- Mi się podoba.
- Co Ci się w tym podoba?
- Przystojny, muskularny Maurycy Fulmar…
- Gienia!
- No dobrze, braciszku… Ale może być ciekawie.
- Nie jestem pewny, czy lubię ciekawe rzeczy…
- Ale ja tak. Słabsza płeć musi się dostosować.


Z myśli coraz bardziej zaniepokojonej Kamili

Coraz bardziej mi się to nie podoba. Ten "płaszcz" najwyraźniej nas zna… I zdecydowanie nie chce dać się rozpoznać.

AEMIKA? Skąd on zna to imię…? Kim on jest?!


Z myśli Wisny

Duch lasu, latający nad bagnami płaszcz. Fantastycznie. Wszyscy kochamy Tajemniczych Leśnych Skryto… Skrytopłaszczów? Poza tym nie potrafię odeprzeć wrażenia, że kogoś mi przypomina. Niech no sobie przypomnę… hm. Żółw akademikowy? Nie, niemożliwe. Trzeba to sprawdzić. Kamila? Da się skądś skombinować wiśnie w czekoladzie?


Z myśli absolutnie wyprowadzonej z równowagi Teresy

Jak… Jak ona śmiała to zrobić?! Zniszczyła wszytko, nad czym pracowałam! Wdarła się do mojego pokoju, zniszczyła parę komputerów, odłączyła EIS niszcząc cały system zabezpieczeń i zamknęła ją w szafce! Co gorsza, uśpiła mnie i przez to nie dotrzymałam terminu! Miałam cholerną rezerwę! Rdzeń interradiacyjny ruszył, ale nie ma tego, co miał mieć! Dzwoniłam do Mariana. Powiedział, że jeżeli coś się stanie, to jest to tylko i wyłącznie moja wina i tylko i wyłącznie moja odpowiedzialność! Szlag by ją trafił! Szlag by trafił je wszystkie!


Z myśli Zielonej Paprotki

Skomplikowane to wszystko. Po raz kolejny okazuje się, że świat biegnie do przodu, a my na to nic nie możemy poradzić. Po tym, jak te dziewczynki przyprowadziły terminusa Srebrnej Świecy, myślałem, że będziemy mieć kłopoty. Terminusi Srebrnej Świecy nie słyną z największej elastyczności. Szczęśliwie, czarodziejki wiedziały, co robią. Gdybym miał podsumować…
Cokolwiek nie zrobimy, ta maszyna wyniszczająca naturę będzie tam stała. Ktokolwiek odważy się uderzyć, ryzykuje wojnę z wieloma gildiami.
Nie możemy nic na to poradzić. Pozostaje mi tylko wraz z "duchem lasu" dokonanie ewakuacji jak największej ilości gatunków, żeby zminimalizować zniszczenia, które będą spowodowane przez tą maszynę.
"Duch lasu" nie może się z tym pogodzić. Mnie to także boli. Nic jednak nie poradzimy. Samobójcza akcja nic nie naprawi. Terminus miał rację.


Z myśli Mariana Welkrata

Cudownie, rdzeń interradiacyjny działa! Heh… Dobrze, że nie uwierzyłem Teresie, że zdąży i że pomoże. Przygotowałem parę hacków i rdzeń trzyma się kupy, choć nie do końca jestem pewien, jak bardzo będzie stabilny - zakładam jednak, że Teresa naprawi swój błąd.
Było odchodzić ze Srebrnej Świecy? Wtedy przynajmniej dotrzymywała słowa. A tak? Zdziadziała doszczętnie.
Niech jeszcze raz spróbuje mnie o coś poprosić. Może na mnie polegać w tym samym stopniu, w jakim ja mogłem polegać na niej, gdy jej potrzebowałem. Innymi słowy - wcale.


Rozmowa w kuluarach między terminusami SŚ

- Czy jesteś tego całkowicie pewny?
- Dlatego Cię pytam.
- Tien Irina Zajcew, zwana Supernową.
- Wiesz, jest z Twojej frakcji, dlatego pytam…
- Nie, nic mi o tym nie wiadomo.
- Może… to jakieś polecenie odgórne? Wiesz, ktoś z waszej frakcji, kto chciał…
- Nikomu z naszej frakcji nie zależy, by tien Irina Zajcew wróciła do bycia aktywnym terminusem.
- Zbyt wielkie zawirowania polityczne? Weteran wojenny i te sprawy?
- Tak, coś takiego. To, co mogę zapewnić… Na pewno wsadzimy jej choć jednego agenta.
- Ale po co?
- Ktoś, kto kiedyś był elitarnym terminusem i po dwóch latach odpoczynku chce nagle wrócić do służby czynnej… Z jakiegoś powodu to robi.
- Myślisz, że… Leki i czary uśmierzające ból przestały działać i że popadła w szaleństwo?
- Była tego bliska podczas Zaćmienia, ale podobno nie doszło do żadnych zmian.
- Ach, tak.
- Słuchaj, nie mówiłbym Ci tego, gdybym nie wierzył, że zachowasz to w tajemnicy.
- Oczywiście.
- Jak rozumiem, wy także jesteście zainteresowani jej powrotem.
- Szczerze? Połowa kierownictwa uważa, że przywróciliście ją do służby z uwagi na jakiś supertajny plan, lub, że ma wykonać misję samobójczą. Wiesz, ostatni lot feniksa.
- Połowa?
- Dobrze, pojawiły się takie głosy.
- Mam nadzieję, że zostały odrzucone.
- Tak. Nikt nie wierzy, że tak potraktowalibyście zasłużonego terminusa.
- Też się przyjrzycie tien Zajcew?
- Tak, z pewnością spróbujemy też jej wsadzić agenta. Choćby po to, żeby odkryć ten wasz wielki, skomplikowany plan, jak twierdzą niektórzy.
- Niektórzy się mylą.
- Nie zdziwiłoby mnie, gdyby tien Zajcew po prostu chciała zrobić nam dowcip. To byłoby w stylu Iriny… Choć Ty byłeś w jej skrzydle, nie ja.
- To byłoby w jej stylu, prawda. Ale nie po tym wydarzeniu. To ją zmieniło…
- Tak… Nie dziwię się.


Rozmowa urzędnika administracyjnego z Iriną Zajcew

- Tien Zajcew? Chce pani się zapisać do służby czynnej?
- Nie, do szkoleniowej.
- Ale… Na podaniu wyraźnie tien napisała.
- Och… Musiałam się pomylić. Przepraszam bardzo. Oczywistym jest, że w tym stanie nie mogę nigdy już pójść na akcję. Ale mogę przeszkolić innych, młodszych terminusów. Nie odmówi mi tien tego prawa, prawda?
- Oczywiście, że nie! To będzie dla nich zaszczyt, móc uczyć się od tak szanowanego terminusa.
- Dobrze. Dziękuję bardzo. Czy możemy przejść procedurę przydziału skrzydła szkoleniowego?
- Tien Zajcew, nie mamy w tej chwili takiego skrzydła. My się nie spodziewaliśmy…
- Prawda, naraziłam was na kłopot. Ale macie tutaj listę magów, których mogę włączyć do skrzydła, prawda?
- To nie jest zgodne z procedurą. Rada Terminusów formuje te skrzydła szkoleniowe.
- Tien Mendarze, Rada Terminusów tworzy skrzydło na podstawie parametrów i danych operacyjnych, całkowicie zależnych od ich doświadczenia i licznych, złożonych analiz. Czy to się zgadza?
- Oczywiście. Właśnie dlatego tak ważnym jest, by przydzielić tylko i wyłącznie tych magów, którzy się do tego nadają.
- Moim zdaniem ta procedura jest zła. Uważam, że właśnie ta procedura kosztowała mnie oko oraz wyłączyła mnie na stałe ze służby aktywnej. Chcę zaproponować alternatywną procedurę. W tym celu jednak muszę udowodnić, że moja procedura działa lepiej. Proszę więc o możliwość osobistego dobrania sobie magów poza istniejącą procedurą.
- Tien Zajcew! Muszę skonsultować się z przełożonymi!
- Ależ oczywiście. Tylko, że ja już to zrobiłam. Proszę bardzo, wymagane pozwolenia. Innymi słowy, nie wypadało politycznie odmówić terminusowi-weteranowi, która pragnie coś wykazać.
- Ja… rozumiem. Oczywiście. Bank danych jest do dyspozycji tien Zajcew.
- Bardzo dziękuję za pomoc. O… Paweł Durszlak. Interesuje mnie ten czarodziej.
- Ale tien Zajcew! On jest z frakcji reformatorów!
- Zdaję sobie z tego sprawę. Czy jest to jakimś problemem?
- Nie… nie zapisał, że nie życzy sobie współpracy z magami frakcji konserwatywnej.
- Doskonale. Będę potrzebować… tej czarodziejki.
- Genowefa Tajga? Ona będzie współpracowała, jeżeli weźmie tien przy okazji jej brata.
- Może być… Poproszę jeszcze o Maurycego Fulmara.
- Na pewno? Ma bardzo pozytywne opinie z frakcji reformatorów, ale w naszej frakcji opinie na jego temat nie są aż tak pochlebne.
- Tien Fantazmiusz Mroczny wystawił mu piękną laurkę. Uważam, że na jego opinii mogę polegać.
- Oczywiście, tien Zajcew. <powątpiewanie>
- Brakuje mi jeszcze jednej osoby. Niech to będzie… <losuje> Ten mag.
- Bogusław Czalak.
- Tak. Ma ładne imię. Z pewnością się przyda.
- Tien Zajcew?!
- Nieistotne.
- Tien Zajcew, wszyscy pięcioro wybrani przez tien magowie są z frakcji reformatorów!
- Naprawdę? Co za zbieg okoliczności. Jest to dozwolone, prawda?
- Tak, jeżeli nie odwołają się od decyzji.
- Oczywiście, jeżeli odwołają się od decyzji to z pokorą podporządkuję się Radzie.


Rozmowa mistrza Wołkowca z innym mistrzem frakcji reformatorów

- Słyszałem, że Ciebie także bardzo niepokoi działanie, a raczej… nietypowe ruchy Iriny Zajcew.
- Dziwi Cię to?
- Nie.
- Wiesz, słyszałem, że możesz być zainteresowany zdobyciem dokładniejszych informacji na temat jej ruchów.
- Tak. Zależałoby mi na tym. Masz jakiś pomysł?
- Jeden z moich podopiecznych został przez nią wybrany.
- Tak! Ten…
- Maurycy Fulmar.
- Tak, słyszałem coś o nim. To nie jemu dokuczała ta Ash z Academii?
- Tak, to ten. Nieco nieporadny, ale ma dobre serce i szybko się uczy.
- Nie jest to najlepszy mag, który może trafić pod osobę typu Iriny.
- Prawda. Ale masz lepszy pomysł?
- Wiesz… Gdyby Twój podopieczny się wycofał, znalazłbym kilku ochotników, którzy zajęliby jego miejsce. Wiesz, po to, by chronić pozostałych magów, którzy tam zostaną.
- Oczywiście. Jak najbardziej chwalebne.
- Czyli co, twój podopieczny składa odwołanie, a zanim zbierze się Rada, dopilnujemy, by tien Zajcew mogła wybrać jedynie magów, którzy są skłonni… niwelować pewne jej szaleństwa…
- O, nie, nie! Wpierw zapytam swojego podopiecznego o zdanie.
- Ach… Innymi słowy, chcesz pozwolić mu samemu wybrać?
- To nie feudalizm. To możemy zostawić konserwatystom.
- Oczywiście. Nie zapomnij tylko odpowiednio przedstawić mu niebezpieczeństw.
- Jakże mógłbym. Poproszę Izę, żeby to zrobiła.
- Ach… Masz rację, tak będzie najlepiej.


Z myśli wzburzonej Izy Łaniewskiej

Ach, tak? Tien Irina Zajcew nagle pojawiła się, wybrała sobie całkowicie przypadkową grupę magów, w której czystym przypadkiem wszyscy są z frakcji reformatorów i czystym przypadkiem żaden z tych magów nie ma specjalnego oparcia w silniejszych rodach Srebrnej Świecy. Aha, i przypadkowo jednym z tych magów jest Maurycy. To oczywiste, że jej chodzi o Maurycego. Teraz zrobi dwie - trzy standardowe misje, po czym wyśle ich na samobójczą akcję, odejdzie w niesławie, a magowie frakcji konserwatywnej będą mówić: "Ach, co za strata. Oszalała z powodu bólu… Taki talent się zmarnował. Zarówno ona, jak i ci magowie, którzy zginęli na akcji…"
Maurycy może się odwołać. I on się odwoła. Wyjaśnię mu, na czym polega niebezpieczeństwo i na czym polega problem. Nie chcę, żeby z powodu durnych machinacji głupich polityków coś stało się naprawdę sympatycznemu chłopakowi, który jest terminusem pod moją opieką. On jeszcze nawet nie wie, co może go czekać.


Z myśli mistrza Wołkowca

Iza to dobre dziecko. Jest jeszcze młoda. Szkoda, że jest aż tak zaślepiona wizją świata, w którym magowie frakcji konserwatywnej mają tylko jedno marzenie: By dokopać Maurycemu.
Nie, to nie to. Nie jest to metoda działania tien Krystyny Bankierz ani żadnego z Bankierzy, który chciałby pomścić ewentualne wyimaginowane upokorzenie doznane przez członka swojego rodu. Duma Bankierza jest wielka, ale duma Bankierza nie ściągnie z emerytury ciężko rannego terminusa. Szybciej już rozważałbym to, że Zaćmienie wpłynęło negatywnie na tien Irinę Zajcew i niestety na to stawiam. W jednym zgadzam się z Izą. Maurycy to dobry chłopiec, a to może być dla niego niebezpieczne.
Nie… umożliwię mu bezpieczne wycofanie się z tego. Jest moim podopiecznym i jest tak bardzo obiecującym chłopcem. Widzę w nim potencjalną wielkość. Byle jej dożył.


Z rozmowy Tatiany Zajcew z mamą, Iriną

- Mamo! Dlaczego?!
- Przepraszam Cię, kochanie.
- Obiecałaś! Obiecałaś mi to! Obiecałaś, że z tym skończysz!
- Nie mam wyboru. Ponadto, to nie służba czynna.
- Czyli ja nie mogę być terminusem, a Ty wracasz do tej piekielnej machiny, która to Ci zrobiła?
- Muszę zrobić jedną rzecz. To nie potrwa długo.
- Wiesz, co dziś słyszałam? O szalonej terminusce, która wybiera sobie uczniów metodą losową!
- Ci, którzy nienawidzą, będą nienawidzić zawsze.
- Masz reputację, masz sławę! Jesteś ciężko ranna! Nic nie jest tego warte! Nie możesz na tym zyskać, możesz jedynie stracić!
- Taniu, to jest ważne. Wiem, co robię.
- Ale dlaczego teraz?! Mnie chcą wydać za jakiegoś poślinionego starca, Węgielscy wykupują nasz majątek, a Ty pozbawiasz nas tarczy "domostwa weterana"?
- Jeżeli mi się uda, nikt już nigdy nie tknie naszej posiadłości. Nigdy już nie będzie nam nic groziło.
- A jeżeli się nie uda? Pozwolimy patriarsze odebrać ojcu wszystko i na przykład wydać mnie za tego psa, Urbanka tylko dlatego, że będzie to dla niego wesołe? Przecież stręczył mu nawet własną córkę!
- Mam wrażenie, że to nie do końca wyglądało w ten sposób…
- Szczerze? Chcę wyjść za Urbanka!
- ?
- Bo wtedy nikt mnie nie wyda za kogoś, kto ma osiemdziesiąt parę lat!
- Nie dopuszczę do tego. Tata też do tego nie dopuści.
- Wiem! Odnośnie Ciebie już nie jestem pewna. Jeżeli stracisz swoją legendę, to nic z Twojej strony mnie już nie uratuje!
- Jeżeli nie będzie innego wyjścia, zerwę pieczęć ograniczającą.
- Mamo!
- Nie bój się, taki los Cię nie czeka. Choć… z oczywistych przyczyn wolałabym tego uniknąć.
- A tata?
- Rozmawiałam z nim na ten temat. Nie był zbyt szczęśliwy, ale zgodził się ze mną. Jeżeli nie będzie innego wyjścia, to po prostu to zrobię.
- Ja… przepraszam.
- Nie bój się, Taniu. Masz dziewiętnaście lat. Całe życie przed Tobą. Wszystko wygląda na takie trudne i skomplikowane. Naprawdę wiem, co robię. Po prawdzie to tata mnie o to poprosił.
- Tata?
- Może nie zna się specjalnie na procedurach szkoleniowych, ale wie naprawdę wiele o organizacji. Jestem po prostu jedyną osobą, która to może zrobić prawidłowo. Ja jestem twarzą, ale organizuje to wszytko on.
- Aha…
- Nie bój się, Taniu… Poradzimy sobie. A teraz pozwól, że ja zrobię to, co muszę zrobić.


Rozmowa rodziców Tatiany

- Powiedziałaś jej prawdę?
- Oczywiście, że nie. Naraziłabym ją na gigantyczne niebezpieczeństwo.
- A powiedziałaś mnie prawdę?
- Kochanie… Wiesz, że nie.
- Wiem. Jest to naprawdę tego warte?
- Nie wiem. Ale wiem, że tylko osobiście mogę to sprawdzić. Nikt nie jest w stanie się zorientować… Sama nie do końca znam swój cel.
- Irinko… Dlaczego sami reformatorzy?
- Szczerze? Bo tego się nie spodziewają. Najpewniej wymienią mi trzech członków z pięciu. Wiesz, będą chcieli podłożyć mi agentów. Ja dobiorę sobie trzech całkowicie nie pasujących do profilu.
- Dlaczego Maurycy Fulmar?
- Wiesz… Tani podobało się to zdjęcie, które zrobił na konkursie. Pomyślałam… czemu nie? Jest sławny. Niezależnie od tego, co zrobi, wybierając jego wprowadziłam dużo szumu.
- Zamierzasz zacząć tańczyć nago na stole następnym razem, żeby wprowadzić jeszcze więcej szumu?
- Przyznaję, kuszące… Ciekawe, jak wielu z nich zrezygnowałoby z kariery terminusa, gdyby mnie zobaczyli.
- Pewnie ta dwójka, która nie napisała odwołania…
- Kocham Cię.
- Uważaj na siebie…


Z pamiętnika Kamili

Następnego ranka po odłączeniu EIS zapytałam Anielę, czy wciąż ma te sny o bezustannie obserwujących ją oczach. Powiedziała, że po raz pierwszy od jakiegoś czasu nie.
Zapytała, co to było. Przecież nie mogłam jej powiedzieć, że to sprawka Teresy… Nie chcę siać niezgody w gildii.
Powiedziałam Anieli, że działo się coś złego, ale że dzięki niej udało się sprawę rozwiązać. Wyraźnie się ucieszyła.
To dobrze. Może nabierze trochę pewności siebie.
Kiedy skończyłam rozmowę z Anielą zadzwoniłam do Ireny, powiedzieć jej, że to, co wyłapała omnidetekcją zostało usunięte.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License