100603 - Gdzie dwóch się bije, tam żuk ucieka

1. Niechęć do siebie dwóch potężnych magów Srebrnej Świecy (oboje są czeladnikami), jednego z frakcji konserwatywnej (Fantazmiusz Mroczny) a drugiego z reformatorów (Marian Pochybel) osiągnęła już pewien czas temu poziom 'nie chcę koło niego siedzieć na przyjęciu, bo jest głupi'. Nadal jednak uważają się za dość sympatycznych magów… po prostu ich poglądy są skrajnie różne.
Jako cywilizowani magowie, Fantazmiusz i Marian nie eskalują swojego konfliktu i nie interesuje ich tępienie się nawzajem, zwłaszcza, że swego czasu (przed Zaćmieniem i rozbiciem na frakcje) byli kolegami z jednego roku. Nadal się szanują, choć się obchodzą i unikają.
Fantazmiusz ma piękną i inteligentną kotkę imieniem Aurora. Jest to inteligentny vicinius, śliczna kotka mająca umiejętność tymczasowego przybrania ludzkiej formy, zniewolona. Marian natomiast uważa Fantazmiusza za okrutnika i zboczeńca z uwagi na trzymanie przez niego Aurorę. Fantazmiusz cały czas twierdzi, że on tak Aurory nie wykorzystuje… ale prawdy nikt nie zna.

2. Adam Szynek, dość niepopularny mag Srebrnej Świecy ma Mroczną Historię. Jest spadkobiercą interesu zajmującego się tworzeniem perfum, należącego od dawna dla rodziny. Do niego właśnie okrężną drogą dotarło zamówienie Kuby Urbanka które to miało na celu znaleźć idealny zapach dla Ewy Zajcew - unikalny, specjalny i cudowny. Adam ruszył do pracy, przygotowując odpowiednie zapachowe chrząszcze i poznając informacje na temat Ewy.

3. Medeoreil, zmiennokształtny vicinius przyzwany przez Mariana (któremu wyjątkowo spodobała się Aurora) i uważany przezeń za druha szukał czegoś, dzięki czemu będzie mógł uderzyć w "Łowcę Niewolników" Fantazmiusza. Rzucał odpowiednie czary i jeden z nich naprowadził go na badania Adama. Okazało się, że jeden z żuków wydzielał zapach mający specyficzny wpływ na wszelkie kocie istoty. Zapach, dzięki któremu kocie istoty zrobiłyby prawie wszystko by móc ten zapach wąchać. Medeoreil przygotował intrygę by owego żuka uzyskać.
Jego celem jest uzyskanie żuka, przygotowanie odpowiedniego zapachu, wymuszenie na Aurorze posłuszeństwa celem bardzo potężnego uderzenia w reputację Fantazmiusza (ten zapach mógłby pokonać zniewolenie), w wyniku czego najpewniej Aurora mogłaby zostać oddalona a on, Medeoreil, mógłby zachować ją dla siebie.

4. Medeoreil przybrał formę Maurycego i poprosił członków "Bractwa Fulmara" by zanieśli pewną konkretną rzecz Adamowi. Adrian Uchołek ochoczo spełnił prośbę "Maurycego", ale jak zwykle wykazał się pewną dozą niekompetencji - co prawda żuk został "wessany" przez 'rzecz', ale Adrian upuścił artefakt gdy tylko spojrzał na piękną czarodziejkę w przejściu. Żuk, pragnąc wolności, odleciał wydostając się na wolność ku wielkiemu zaskoczeniu owej czarodziejki (Karoliny). Adrian zauważył odlatującego dziwnego żuka, ale nic mu to nie powiedziało.

5. Medeoreil wpadł we wściekłość, gdy Adrian przyniósł mu artefakt bez żuka. Podziękował jednak Adrianowi i się oddalił, zdecydowany użyć swoich mocy by odnaleźć żuka teraz, gdy jest na wolności. A żuk jest gdzieś w Gliwicach.

6. Tymczasem żuk wzmocniony przez magię zaczął zgodnie z planem rosnąć. Takim znalazł go Warmaster. Nie wiedział co to konkretnie za żuk, lecz uznał (całkiem słusznie) że taka istota nie powinna znajdować się w Gliwicach. Zauważył ogromny potencjał tej istoty, po czym 'wyłączył' go i wzmocnił jego potencjał bojowy wg zasady "pokonam lorda Urbanka żukiem!". Niestety, został awaryjnie wezwany jako wsparcie dla Shadowa i Midnight w ich misji i był zmuszony zostawić żuka pod kamieniem (żuk był uśpiony i nieczynny).

7. Żuk się obudził. Stał się niebezpieczną, groźną istotą zdolną do zadania poważnych obrażeń cielesnych i jeszcze bardziej urósł. Tymczasem Medeoreil przygotował się do zdobycia kotów w Gliwicach, mających rozpełznąć się po okolicy by odnaleźć owego żuka…

8. Do Izy zgłosił się zmartwiony Adam, gdyż członek fanklubu Maurycego najprawdopodobniej zwinął mu bardzo cennego i potencjalnie niebezpiecznego żuka. Iza dostała się do Karoliny która potwierdziła, że Adrianowi ten żuk odleciał. Adrian mówił, że działał zgodnie z rozkazami Maurycego, przez co Iza znalazła się w kropce. Ktoś (najpewniej tien Persefona Tannenbaum) chce wpakować Adriana lub nawet Maurycego w kłopoty.

9. Do Kamili zgłosił się mały kotek, którego rodzice zachowują się "dziwnie". Zostali, wraz z sześcioma innymi kotami, zdominowani przez Medeoreila który przybrał kocią formę. Medeoreil przedstawia się jako 'Illuminar', nie wie nic o Kamili jako kociej pani tych ziem.

—-

10. Początek misji. Do Maurycego zgłasza się Iza, zaniepokojona bardzo tym, że podobno jest on odpowiedzialny za problemy Adama. Maurycy idzie porozmawiać z Adrianem i wychodzi, że faktycznie Adrian uważał że to Maurycy kazał mu zrobić to wszystko. Maurycy sprawdza zapisy nagrań przed swoim pokojem i faktycznie, jest tam osoba wyglądająca jak Maurycy, ale zupełnie nie zachowująca się jak on. Niestety, nie ma możliwości zweryfikowania kto to.

11. Kamila zaniepokoiła się sytuacją małego kotka, którego rodzice 'zniknęli' i zrobiła obchód. Okazało się, że kilkanaście kotów zniknęło. Wysłała kocie klony za nimi i poznała zapach 'niekota'. Zlokalizowała owego 'niekota' - wygląda jak kot, ale porusza się nieco inaczej i miauczy "po ludzku", nie "po kociemu". 'Niekot' (Medeoreil) poczuł się niepewnie widząc 'nietypowe kocie zachowania' u Kamili (no, typowe, ale Medeoreil tego nie wie) i walnął w nią czarem Strachu. Wyszła mu Soczewka, Tomek rozbijał zaklęcie dobre kilka razy.

12. Maurycy nie mogąc odnaleźć żadnych informacji na temat Tajemniczego Maurycego (Medeoreila) udał się do Adama i pomógł mu rozpuścić chrząszcze zwiadowcze mające znaleźć i przywabić zagubionego żuka. Niestety, okazało się, że owego żuka nigdzie nie ma (oczywiste, gdyż działania Warmastera wysunęły go poza wszelkie parametry). Maurycy wraz z Adamem oddalili się od Gliwic, by znaleźć żuka 'szerzej' oraz Adam zmodyfikował zwiadowcze chrząszcze by szukały jeszcze innych parametrów.

13. Kamila spotkała się z Medeoreilem i przedstawiła się jako czarodziejka z Gwiezdnych Myślicieli. Gdy zażądała uwolnienia kotów które biorą udział w jej eksperymencie, Medeoreil się zgodził. Musi tylko powiedzieć mu których kotów nie potrzebuje. Kami niezbyt się spodobała ta odpowiedź… Pokazała mu swoją wiedzę na temat kotów i powiedziała, że jest skłonna i jest w stanie pomóc. Przegadała go i skutecznie przekonała do tego, by pozwolił jej pomóc sobie. Medeoreil się złamał i powiedział, że szuka wielkiego owada, do którego ciągną koty. Kami poszukała nietypowego stężenia kotów i faktycznie znalazła grupę dziewięciu kotów bardzo blisko siebie w parku. Medeoreil uwolnił kontrolowane przez siebie koty a ona posłała tam klona… tylko po to by prawie wpaść pod kontrolę zniewalającego zapachu żuka. Wraz z Tomkiem zdecydowali się udać w tamtą okolicę i, jak dowiedzą się co i jak, poinformować Medeoreila.

14. Jeden z chrząszczy zwiadowczych Adama znalazł dużego żuka w parku, całkowicie niegroźnie się zachowującego. Udali się tam jak najszybciej, Adam dokonał identyfikacji magicznej i okazało się, że ten żuk to był jego żuk, ale ktoś go zmienił. Gdy próbował przejąć nad nim kontrolę, 'włączył' program bojowy Warmastera i żuk stał się wrogo nastawiony… BARDZO wrogo nastawiony.
Żuk zaczął od swojego standardowego ataku mentalnego i przejął kontrolę nad Adamem. Maurycy złamał dominację, ale został odtrącony przez żuka i jego tarcza fizyczna ledwo wytrzymała…

15. Tomek osiągnął Soczewkowy teleport i rozstawił siebie, Kamilę, Maurycego i Adama w dobrych strategicznie punktach. Żuk w tym momencie użył 'sound wave blast' i Soczewkowy teleport Tomka ich wszystkich wycofał. Gdy atak soniczny minął, zespół ruszył na żuka a w powietrzu pojawił się Medeoreil jako latający kot.

16. Medeoreil skupił się na tym, co w życiu ważne i zaczął pobierać z żuka substancję 'kociomiętkową'. Po krótkiej acz bardzo bolesnej bitwie (w wyniku której Medeoreil spadł na grunt, ranny) Maurycy zaczął żuka topić. Na to wszystko wpadł Warmaster, oburzony że jego nowego żuka topią. Teleportował go stąd w bezpieczne miejsce, po czym zaczął łajać pozostałych magów że mu żuka gnębią. Medeoreil próbował się dyskretnie wycofać, ale się mu nie udało - Maurycy mu pogroził.

17. Medeoreil wyjaśnił, że chodzi o Aurorę i opowiedział jej sytuację "zniewolona zabawka okrutnego nekromanty". Jak tylko Kami usłyszała, że chodzi o coś kociego, nie było szans - musiała pomóc Aurorze. Maurycy uznał, że to wszystko było jednym wielkim nieporozumieniem (zwłaszcza że Adam i Warmaster się dogadali). Warmaster był niepocieszony, że żuk się nie przyda do walki z Kubą a Adam tym, że zapach służył jako magnes na koty - kiepskie to by były perfumy.
Żuk został revertowany i trafił do Żuczej Nirwany, Warmaster i Adam opuścili ten teren a Kamila, Medeoreil i Maurycy zostali podyskutować o Aurorze i możliwości jej uwolnienia…

—-
Żuk Ostateczny:

skills:

- niewidzialność, baza 100
- błysk, baza 80
- oszałamiający zapach, baza 90
- strumień energii, baza 80
- latanie, baza 50 (speed)
- miażdżyżuk, baza 100
- eksplozja szaleństwa, baza 120 (AoE), 1/5 tur
- zwielokrotniona iluzja, baza 100
4 liczniki



Z myśli szczęśliwego Adriana Uchołka

Tak!!! Tien Maurycy Fulmar mnie wreszcie docenił!
Powiedział mi, że potrzebuje zaufanego maga, kogoś, komu może zaufać! Udowodnię, że jestem godzien zaufania największego z magów, że mi się uda!
Dał mi artefakt i powiedział, żebym zaniósł pewne papiery Adamowi Szynkowi niosąc ten artefakt. Chodzi o to, że tien Fulmar nie jest pewien, czy Adam go rozpozna czy nie. Nie musiał nic tłumaczyć, wykonam każdy jego rozkaz bez chwili wahania. Członkostwo w Bractwie Fulmara przecież zobowiązuje!


Z myśli przewracającego oczami Medeoreila

Żałosne… wystarczyło przybrać formę tien Fulmara i ten uczeń zrobi wszystko, co się mu każe. To mogłoby być nawet zabawne, gdyby nie było tak beznadziejnie proste.
Już niedługo ten żuk będzie mój. Już niedługo… Auroro… będziesz moja.


Z pamiętnika Kamili

Odprowadziłam Łowcę Kąsaczy, czyli Puszka, wraz z młodzikiem do domu… Obiecał się nim zaopiekować. Jego obietnica mi wystarczy. Musiałam znaleźć przyczynę zniknięcia rodziców małego, czyli kota, który nie jest kotem…


Z myśli niezadowolonej Kamili

Sssyk. Te koty są najwyraźniej kontrolowane. Lekkołapy nigdy by na mnie pazurów nie wyciągnął, zna mnie. Ale jak tylko odsunęłam się poza jego zasięg, zaczął mnie ignorować, jakby mnie tam nie było…
Nie będzie mi żaden pseudo-kot prawdziwych kotów niewolił!
Ssssss


Z myśli Kamili

Hm… Znalazłam tego kota-niekota. Tylko co teraz?
Muszę się dowiedzieć, jak działa. Na razie nic, co zrobił nie krzywdziło kotów fizycznie… Tak, jakby nie chciał im robić krzywdy, tylko je wykorzystywał do własnych celów… Zresztą, najwyraźniej czegoś szuka.
Szlag, dobry jest… Nie jest łatwo mnie wypatrzyć, kiedy staram się ukryć. Z drugiej strony, ma przewagę miejsca i jest czujny…
Cóż, zobaczmy, co zrobi, jeśli zbliży się do niego kot nieco bardziej ciekawski niż przeciętnie.


Z myśli Kamili

Cholera, zaklęcie! Nie mogę mu zdradzić, że nie jestem kotem! Nie tak, nie teraz! Szlag, muszę je przyjąć…
miaaaaaaaaaaau!!!


Z myśli wściekłego Tomka

Co za drań! Co za podła, żałosna kreatura! Biedna Kami drży mi w ramionach…
Moc ten podlec ma niezłą… Nic, z czym sobie nie poradzę. Nie bój się, Kami, zaraz wszystko znowu będzie dobrze, obiecuję.


Z myśli Kamili po interwencji Tomka

Ufff….
Cała się jeszcze trzęsę…
Uhh… Nigdy więcej…
Tomek jest kochany. Bez niego nie opanowałabym się do północy, a tamten osobnik by zwiał…
Cóż, pora pójść z nim porozmawiać.
Jakkolwiek bardzo chętnie bym mu nakopała pod ogon, to Tomek na rację - mógł skrzywdzić a tylko przestraszył. Trzeba dać mu szansę…


Z myśli rozgoryczonego Medeoreila

Koty. Kapryśne, leniwe, bezużyteczne. Gdyby nie Aurora…
Zmarnowałem soczewkę na głupiego kota! Teraz to bydlę się tu już nie pojawi i przy odrobinie szczęścia żaden inny kot się do mnie nie zbliży!
Co za głupie istoty.
Niech jak najszybciej wywęszą tego żuka.
Doprawdy, dziwię się, że tien Fulmar toleruje tego Adriana Uchołka w swoim fanklubie. Żeby nie umieć skrzynki przynieść bez upuszczenia! Doprawdy…


Z myśli Kamili

No dobrze… Tym razem udało mi się wkraść na dach niepostrzeżenie. Ja też potrafię się przygotować. No dobrze… Kurczę, wszystko we mnie ciągnie, żeby zapolować na tego osobnika, ale nie. Dajmy mu szansę.
Wyjdę zupełnie nie jak kot.
… No co za żałosna kreatura… Niech Cię, Ty żałosna podróbko kota! Pierwsze z brzegu dziecko na przedszkolnym placu zabaw by wiedziało, że z kotem, który porusza się tak, jak ja w tej chwili, coś jest nie tak. Ale nieeee… Bo tak, cholera, ciężko poobserwować koty…
<facepalm>
I jeszcze mi tu będzie to swoje pseudo-miauknięcie pociskał…
No dobrze, podejdę do niego jak do kilkutygodniowego kociaka… Czyli: prosto, krótko i z pewną dozą kłamstw dla dzieci.


Z myśli Oriona, członka Gwiezdnych Myślicieli

Wyczułem… I felt disturbance in the force. Z jakiegoś powodu nasza gildia właśnie stała się bardziej popularna. Ale dlaczego..?


Z myśli Kamili

…Tak, do jasnej, a nagłej, koty myślą. Zdarza im się! W przeciwieństwie do niektórych takich, co to je nieudolnie udają! Wystarczyło je poprosić, a znalazłyby cokolwiek byś zechciał… Choć patrząc, jak marnie Ci wychodzi dogadywanie się z kotami, zapewne kazałbyś im szukać własnej, zagubionej przed rokiem skarpetki…

No dobrze, udowodnijmy, że rzeczywiście sporo wiem o każdym kocie, którego kontroluje. To go przekona, że psuje mi eksperyment… Ostatnio robię strasznie dużo 'badań'. No przecież nie powiem mu, że jestem z Powiewu! Raz, że bardzo łatwo mnie wtedy namierzyć, dwa, że wyjaśnienie pod tytułem 'projekt badawczy' zostało niedawno wykorzystane… Nie, Gwiezdni Myśliciele to gildia w sam raz na taki projekt.
Ok, łyknął to… W sumie, czemu nie miałby?
…Co to ma znaczyć, 'uwolnię niektóre'?
No dobrze, jakkolwiek by mnie nie drażnił, stara się załatwić sprawę polubownie. Cóż… Odwdzięczę mu się tym samym. Muszę tylko przekonać go, że cokolwiek sam zrobi, ja osiągnę to znacznie sprawniej.

Ok, chyba dotarło.


Z myśli Kamili

Ok… Skoro ten robal przyciąga koty, to co za problem sprawdzić, gdzie jest ich spore skupisko? W końcu koty mają dobry węch, więc wszystkie od zawietrznej tego cholernego żuka go poczują i przybiegną w podskokach. A koty same z siebie raczej nie organizują wielkich wieców. Wystarczy cholerną Wikipedię poczytać!
…A, tak, zapomniałam, to mag…
<zaklęcie badające rozmieszczenie kotów>
No i mam. Pięć sekund zajęło mi to, na co ten osobnik zużył bezskutecznie pół dnia.
Zanim mu powiem co i jak, muszę sama się tam dostać, by odesłać koty - mam wrażenie, że będzie chciał złapać tego robala i bynajmniej nie przejmie się losem kotów.


Z myśli Kamili

Ale… pachnie…
Nie! Koty, tutaj! Klon znika!
Uff…
Cholera, ten żuk jest dużo większy niż miał być! I agresywny!
I co tam robi Maurycy Fulmar? Czemu walczy z tym robaczywkiem?
No dobra, dałam słowo, poinformuję tamtego niedorobionego kota, gdzie ma szukać tej kupy chityny. Niech sobie sami między sobą dochodzą, czyj to robal.
A teraz…
Bariera na nos, żeby nie czuć zapachu i iść pilnować, czy jakiś kot nie pojawi się w trakcie. Ten żuk najwyraźniej nimi steruje.


Z myśli Tomka

Jeżeli koty są zagrożone, Kami zawsze pomoże. Patrząc po zachowaniu tamtego "niekota", poświęciłby bez mrugnięcia okiem wszystkie koty, by tylko osiągnąć swój cel. Oczywiście, że z Kami musimy się tym zająć.
Czas na efektowne wejście!


Z myśli Kamili

Kochany Tomek! Uratował nas swoim zaklęciem. Cholera, robal wlazł pod grunt… Dobra, Tomek, ja i Adam na drzewa… Swoją drogą, obecność Adama wyjaśnia to robactwo…


Z myśli Kamili

Co to za światło..?


Z myśli Kamili po przeminięciu kontroli mentalnej

Czy te owady musiały aż tak gryźć?… Au, wszystko mnie piecze…
Ale rozumiem…


Z myśli zdenerwowanego Warmastera

Co? Co?! To ja tu ratuję świat przed Inwazją, a oni mi żuka topią! Co za… niewdzięczny, bezduszny, dwulicowy mag! No nie, ja im pokażę! Uratuję żuka!


Przemowa Warmastera do zdumionych magów

Tak, powinienem się przedstawić. Dla niektórych jestem bogiem…


Z komunikatu myślowego Tomka do Kamili

Kami, nie bij go!


Przemowa Warmastera do zdumionych magów

…Jestem obrońcą uciśnionych, ratuję ten świat, byście wy mogli oddawać się prostym przyjemnościom i otaczają mnie setki tysięcy istot kochających mnie i gotowych umrzeć na każde me skinienie, ale wy możecie mówić do mnie po prostu Warmaster!


Z myśli Tomka

No po prostu… Sailor-Mam-Niewygodną-Zbroję-Z-Dużą-Ilością-Ostrych-Rzeczy-I-Czaszek. Gdy był zakapturzony i wyglądał jak zalany sekciarz, to przynajmniej miał jakiś styl… A ja narzekający na styl to już coś.


Z myśli Warmastera po przemowie

Ha ha ha… Wywarłem tak wielkie na nich wrażenie, że zamarli, nie wiedząc, czy paść na kolana przed mym majestatem czy od razu uciekać w popłochu. Ale przynajmniej ten tam… Maurycy Fulmar! Przynajmniej on przestał topić mojego żuka!
O, rany. Ta kobieta, Kamila Maliniak też tu jest?
Nie, jeżeli tu jest kobieta, to tekst 'Na kolana, psy!' nie wchodzi w grę… "Na kolana, psy i suki" brzmi po prostu wulgarnie. Plus… jeszcze padną na kolana i co ja wtedy zrobię?


Z myśli zrezygnowanego Tomka

Warmaster… Nic dodać, nic ująć. Ten mag…
Najgorsze jest to, że jeszcze jest z siebie zadowolony.


Z myśli Adama

Wooow… To sławny Warmaster z Academii Daemonica. Słyszałem o nim…
Chwila, moment, czemu on skrzywdził mojego żuka!
To mój żuk!
Ech, lepiej zostawię tą rozmowę Maurycemu. Najwyraźniej się znają, a Warmaster wygląda bardzo imponująco.


Z myśli Kamili

Cóż… w sumie… W sumie to sprawa jakoś się wyjaśniła.
Jak patrzę na Adama i Warmastera… Spotkanie dwóch geeków, nocny koszmar każdej normalnej osoby. Cóż, ja przynajmniej nie boję się robali.
Kurczę, ciekawa jestem, o co w tym wszystkim chodzi, zwłaszcza, że ten "niekot", który okazał się być zmiennokształtnym, zażądał dyskrecji…
No toż nie zostawię tak tego!


Z myśli Kamili podsłuchującej w krzakach

Koci Vicinus? I to do tego przetrzymywany wbrew woli?
<Ssssssyk> Ooo, nie. Nie. Ma. Mowy.
<Kami, nie znasz całej prawdy, znasz jego część prawdy.>
Ale część z tego na pewno jest prawdą. Poza tym… przecież się nie rzucam!
Ale nie musi mi się to podobać!
<Pomogę Ci w tym. Najpierw jednak się uspokój. Musimy zdobyć więcej informacji.>
Właśnie je zdobywam…
<Podsłuchuj dalej. Zobaczymy, co potem nam ten mag Srebrnej Świecy powie. Na razie mi się podoba.>
Zobaczymy… Na plus mu idzie to, że obiecał zadbać o usunięcie tego zapachu z żuka. Nie podoba mi się tylko to, że wziął sobie próbkę tego świństwa.
<Nie wie, że jesteś kotem. Z jego punktu widzenia to jest dobra broń przeciwko wszystkim kocim istotom. Jest terminusem, pamiętasz?>
Owszem, ale nie musi mi się to podobać…


Z romowy Kamili i Tomka

- Muszę przyznać, że mnie pozytywnie zaskoczył.
- Mnie też. Mag Srebrnej Świecy mówiący dla odmiany prawdę? Tylko dlatego, że to właściwe?
- Tia…
- W dodatku to ten sam, który pomógł Anieli. Biedna przestała się głodzić.
- Ano, za to ma u mnie dużego plusa.
- Poza Marcinem jest moim ulubionym magiem Srebrnej Świecy, przynajmniej patrząc na potencjał. Może się okazać, że jest beznadziejny w prakctyce. Wiesz, arogancki, władczy, nagi tors, kult wojownika, pragnienie zdobycia władzy nad gildią…
- Czyżby mały kompleksik pod kątem Kuby Urbanka?
- Nie! To niedorzeczne! Myślałem bardziej o frazie 'prawdziwy wojownik'. Maurycy wykazał się skutecznością topiąc żuka zamiast go rozwalić. To doceniam. Niektórzy wyzwaliby żuka na pojedynek i dali mu prawo pierwszego uderzenia.
- Teraz pijesz do Ireny…
- Powiedzmy, że nie lubię kultu wojownika. Śmiech jest lepszy niż umartwianie się, bicie i zadawanie bólu i wiara w to, że siła fizyczna rozwiąże wszystkie problemy.
- Ech… Tak, czy owak, podobało mi się, że chciał pomóc temu zmiennokształtnemu w uwolnieniu kotki. No i to, że nie wypaplał gildii…
- Ależ skąd, najbardziej Ci się podoba to, że jest dobry wobec kotów. Nawet gdyby był masowym mordercą, to gdyby dobrze traktował swojego kotka to byś go lubiła!
- Jeśli dobrze traktuje kota, to musi być w nim choćby iskra człowieczeństwa…
- Tak, wiem, kotku.


Transkrypcja bitwy okiem gracza RPG

Adam przeanalizował żuka i potwierdził że to ten właściwy, ale ktoś go solidnie przekształcił.
Problemy zaczęły się w chwili w której Maurycy i Adam chcieli go przetransportować do auta, a konkretniej kiedy Adam spróbował przejąć nad nim kontrolę. Żuczkowi zaświeciły się oczka, na czerwono oczywiście. Maurycy i Adam mieli tarczę kinetyczną i niewiele więcej, nie szli na spotkanie z żukiem bojowym.

Koty rzuciły się na Maurycego i Adama, zostały zignorowane. Więc koty drapią sobie tarcze, a żuk atakuje. Pierwszy atak zgodnie z charakterystyką żuka poszedł po mentalu. Jako że oryginalny żuk nie miał nic wspolnego z mentalem nie było tarczy. Maurycy jakoś przetrwał atak, Adam został przejęty. Adam rzucił się na Maurycego, Maurycy oczyścił Adama z wpływu żuka i zatrzymał jego "atak". Żuk zaszarżował. Maurycemu udało się zepchnąć oboje z drogi żuka, ale poszło po tarczy, czyli 4HP z tarczy poszło się kochać, żuczek przebiegł za Maurycego i Adama.

Maurycy rzucił tarcze mentalne, Adam miał soczewkę na analizie żuka, żuk pierdnął. Jako że nie wiedzieliśmy jak dokładnie działa zapach żuka, i Maurycy i Adam byli na zamkniętym obiegu powietrza
więc nie ruszyło ich to, za to koty zaczęły zdychać (i pouciekały).

A, byłbym zapomniał - na samym początku walki żuk próbował się wzbić w powietrze. Maurycy nie pozwolił mu na to przenosząc siłę nośną z jego skrzydełek na wodę w Kłodnicy, więc teraz wisiała nad Kłodnicą taka ładna kula "wody".

Tuż przed żukowym pierdnięciem Kami znalazła gromadkę kotów. Zrobiła skan całych Gliwic, przysłała klona,
oberwała potężnym atakiem przez ten zapach, ale jakoś przeżyła dzięki soczewkowym tarczom mentalnym Tomka
i wtedy żuk pierdnął. Kami litościwie odwołała klona, wezwała Tomka i ruszyli do parku. Po drodze Kami przyteleportowała gromadkę kotów do siebie i zostawiła pod opieką klona.

Żuk się odwrócił do Maurycego i Adama, a Adam po analizie ostrzegł że żuk potrafi taką chmurę gazową podpalić, więc Maurycy zdjął zaklęcie unoszące kulę "wody" z Kłodnicy i plasnął nią w żuka, zmoczył skrzydła i solidnie utrudnił podpalenie. Na to Tomek soczewkowo wteleportował Kami i siebie na pole walki (w strasznym stylu), całą czwórkę rozstawiło strategicznie, a chmurę odesłało gdzieś. Prawdopodobnie wzbogaciła skład Kłodnicy. Niech się dziwią studenci wydziału ochrony środowiska na labkach :P.

Kami wysłała jeszcze Medeoreilowi info gdzie jest żuk zgodnie z umową i dodała że dwóch magów z nim walczy. Dosłownie ułamek sekundy po teleporcie Tomka żuk wydał z siebie atak soniczny. Rzuciliśmy sobie testy, które zdałby tylko Maurycy kosztem licznika, ale Ufik uznał że soczewka uprawnia go do pewnej dowolności i wyteleportował wszystkich na bezpieczną odległość.

Medeoreil miał 50% szans przybycia przed uderzeniem i 50% po. Udało mu się przybyć tuż po ataku
w formie skrzydlatego kota. Maurycy podziękował za ratunek Tomkowi, przywitał się, ale krótko, bo na hasło przybędzie jeszcze jeden mag popędził ratować Medeoreila. Przybył akurat na czas żeby zobaczyć jak żuk sie zakopuje, wrzasnął ostrzeżenie i rzucił zaklęcie lotu.

Tomek, któremu został juz tylko jeden licznik rzucił 20 próbując rzucić zakęcie które wydobyłoby żuka z ziemi, zamurował się do pasa w marmurowej kolumnie. Żuk kłapnął szczękoczułkami tuż pod Maurycym (jak czerwie z Diuny). Kami uciekła na drzewo, Adam spróbował uciec na drzewo, ale trochę mu nie wyszło.

Medeoreil zaczął ekstraktować zapach żuka nie przejmując się walką, nieco tym wszystkich wkurzył. Żuk rzucił iluzję powstania wielu nor i tuneli w ziemi. Miał pecha, bo Maurycy idąc na poszukiwania niewidzialnego żuka rzucił zaklęcie wzmacniające wypatrywanie i przejrzał iluzję. Wteleportował tam pół rzeczki i żuk wypłynął, okazało się że się unosi na wodzie jak korek. Kami wyteleportowała Tomka i Adama na drzewo. Adam, który własnie przyzywał drugiego Rohatyńca Zagłady do walki (pierwszego żuka rozgniotło) tuż przed siebie przyzwał go w powietrze przed drzewem i rohatyniec klapnął na ziemię, otrząsnął sie i ruszył do ataku.

A nasz "wypłukany żuczek" zaczął migotać. Maurycy i Adam ostrzeżeni po analizie Adama zamknęli oczy a Medeoreil, Kami i Tomek zostali przejęci. Adam zaproponował odwrót, na co Maurycy kazał mu zabrać pozostałych i wrócić z Izą a sam zdecydował się że trudno, żywego tego żuka juz Adam nie dostanie. Wtedy Adam przyzwał chmarę chrząszczy, które obezwładniły Kami i Tomka, a Kształtka strąciły na ziemię
i zaczęły wszystkich wyprowadzać z pola walki.

Rohatyniec Adama przytrzymał drugiego żuka a Maurycy wrednie przeteleportował żuka do Kłodnicy gdzie zaczął się unosić na wodzie jak korek. Wolną rundę Maurycy wykorzystał żeby się jeszcze wzmocnić (jeszcze as in, po drodze łyknął środki wspomagające) i w tym momencie ktoś soczewkowo wyteleportował żuka prawie paląc Kamili beacon teleportacyjny. Jak tylko żuk zniknął z oczu (czyli jak wpadł do rzeki), wszyscy zaczęli odzyskiwać zmysły, Adam skoncentrował wysiłki żuków na utrzymaniu Medeoreila unieruchomionego
i puścił Kami i Tomka - wtedy pojawił się gościu w czarnej pelerynie, czarnej masce etc (Warmaster) i zaczęła się pyskówka.

Jak już dał sobie wyjaśnić że to nie był tak do końca jego żuk tylko zbiegły żuk z SŚ i zaczęliśmy ustalać jakieś polubowne rozwiązanie Maurycy doprosił się wreszcie o to żeby się przedstawił (…)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License