Cnotliwy poltergeist

Z myśli Airanthraxiss

Proszę, proszę, proszę. Ludzie to jednak fascynujący gatunek, są w stanie doskonale ukryć działania demonów w taki sposób, w jaki nawet by mnie się nie śniło…
Jak tylko pojawiłam się na tym świecie, od razu zdecydowałam się zmienić miejsce swojego pobytu na bardziej bezpieczne. Dowiedziałam się wiele na temat właścicieli tego świata, na temat metod ich działania i ich kultury…
Obejrzałam między innymi film 'Galerianki'. Demonstruje on zjawisko dobrze mi znane, nie wymagające obecności demonów… ale jak bardzo wspierające moje plany i to, co chcę osiągnąć…


Z myśli Airanthraxiss, larwy sukkuba w Czerwionkach-Leszczynach

Głupia, głupia, po trzykroć głupia Saathrallia. Nie stosuje się takich metod, nie opętuje się jawnie ludzi w wielkim mieście, jakim są Gliwice.
Ja natomiast…
Czerwionka-Leszczyny, mniejsza miejscowość, zupełnie nieskażona wpływami magii i magów tego świata. Uzyskałam wiedzę, że Czerwionka-Leszczyny są kością niezgody pomiędzy gliwickim oddziałem Srebrnej Świecy a rybnickim oddziałem tej samej gildii… przez to żaden z magów tej gildii nie jest rezydentem tego miasta. Znajduje się w tym mieście tylko jeden czarodziej… który aktualnie wyjechał na wakacje. Gdy wróci… cóż, jestem w końcu larwalną formą sukkuba, nie powinien stanowić dla mnie zbyt wielkiego problemu. Zwłaszcza, że nie spodziewa się mojego istnienia.


Z myśli Aleksandry Wąchały, babci Kasi

Moja wnuczka… ona dołączyła do tej grupy dziewczyn. Moja czysta, niewinna wnuczka…
To na pewno nie jej wina. Owszem, młodzież jest ostatnio bardzo rozwydrzona, nie odróżniają dobra od zła i zachowuje się bardziej niemoralnie i niegodnie niż kiedykolwiek wcześniej, ale to właśnie Kasieńka mi o tym powiedziała. To właśnie ona powiedziała mi, że to aż dziwne, że to wszystko się dzieje.
Nie przychodzi już do mnie, nie dzwoni do mnie… stało się coś bardzo, bardzo złego.


Z myśli Airanthraxis

Niepokojące. Mój ostatni nabytek, niejaka KatarzynaWąchała poinformowała swoją krewną… nie, ja po prostu mam pecha. Ze wszystkich gimnazjalistek moje służki musiały mi przyprowadzić mi właśnie taką, która zupełnie nie pasuje do profilu… Mam dwie możliwości. Albo przejmę kontrolę nad dziewczyną, pozostawiając na niej aurę magiczną i umożliwiając ewentualnym magom dostanie się do niej, a przez nią do mnie, tak, jak stało się to z Saathralią, albo nie zrobię niczego i problem się zacznie rozwiązywać w sposób naturalny… Robię im infekcję. Tak naprawdę ja ich nie przekształcam. Wykorzystuję pomniejszą umiejętność sukkubów. Powoduję, że ich naturalne - całkowicie naturalne podszepty zostają wzmocnione, ich zahamowania zostają poważnie ograniczone, a do tego wszystkiego, gdy uprawiają seks, powodują pewien drenaż energii u swoich partnerów. Niewielki drenaż, taki, by mogły uzyskaną energię zakumulować w sobie. Następnie ja, dając im radość, wysysam z nich tą dodatkową energię i tak jakby 'opróżniam akumulator'. Im bardziej pusty akumulator, tym większa potrzeba. Płeć nie ma znaczenia. Mam chłopców i dziewczynki. Wszyscy młodzi, podatni na sugestie. Dokładnie to, czego potrzebuję, by założyć malutką, dobrze ukrytą sektę dookoła siebie. Sektę poświęconą mojej skromnej osobie.
Dokładnie to, co jest mi potrzebne, by wykonać zadanie zlecone mi przez mojego władcę i jednocześnie pozostać niezauważoną.


Z myśli lokalnego księdza

Biedna kobieta. Nie przywykła do życia we współczesnym świecie. Wszędzie widzi demony nastające na cnotę niewinnych dzieci. Niestety, w dzisiejszym świecie młodzież nie jest taka, jak była za jej czasów. Nie są potrzebne żadne wpływy demonów, by jej wnuczka zachowywała się w taki sposób, w jaki się zachowuje.
Trudno… Tak bardzo się bała, że zapewniłem ją, że będę się za nich szczególnie modlić. Odwiedziłem ją i szczególnie pobłogosławiłem jej mieszkanie, by zapewnić, że żadna zła istota nie dostanie się do środka. Prosiła mnie o święte obrazki i wizerunki świętych. Oczywiście, dałem jej wszystkie, o które prosiła. Jeżeli dzięki temu będzie mogła lepiej spać w nocy…


Z myśli Airanthraxis

Przyznam szczerze, że trochę martwi mnie ten rozwój sytuacji. Babcia mojej podopiecznej zamknęła się w swoim mieszkaniu. Jest przekonana, że coś wie i zmieniła swoje mieszkanie w strefę sanktuarium! Nie wiedziałam, że tak można! To znaczy… osiągnęła to bez pomocy magii! Powiedziałabym, że jest to sprzeczne z tym, czego nas uczą i co wiemy o ludziach… Lub jestem po prostu za młoda i wiele nie wiem… Nie należę do żadnej ważnej koterii…
Mam nadzieję, że mnie nie zauważyła. Jedyne, co w tym jest naprawdę korzystne, to to, że nikt jej nie uwierzył i nikt jej nie uwierzy. To, co jest naprawdę niekorzystne, to fakt zaistnienia tej sytuacji. Prędzej, czy później tematem może zainteresować się czarodziej. Co najmniej miejscowy, gdy wróci. Nie musi jej znać. Wystarczy, że cokolwiek obije się o jego uszy. To oznacza, że ja muszę w jakiś sposób usunąć pamięć i wspomnienia tej irytującej starszej kobiety! Ci ludzie potrafią być naprawdę irytujący! Ja rozumiem, gdyby miała jakiekolwiek podstawy się czegoś spodziewać, ale tym razem ma tylko przypuszczenia! To wszystko jest całkowicie normalne! A ona musiała wymyślić sobie wyimaginowanego demona, żeby wyjaśnić, dlaczego jej wnuczka zachowuje się dokładnie jak wszystkie koleżanki dookoła! To jest głupota! Niestety, sytuacja głupia okazuje się być tą prawdziwą, przez co ja mam problemy..!
Trudno, nie zostaje mi nic innego, jak wygnać tego człowieka z jego sanktuarium w taki sposób, by wyglądało to naturalnie, i by kolejny paranoik nie spodziewał się obecności demona w okolicy.
Mam pomysł, jak to zrobić…


Z myśli starszej pani

To… Nie wiem, co robić. Nikt mi nie wierzy. Sama bym uznała, że tracę zmysły, gdyby nie to, że widziałam, jak bardzo drastyczną przemianę przeszła moja wnuczka. Gdyby nie to, że w ostatnim czasie tego typu zachowania u młodzieży się nasiliły. Pytałam moją sąsiadkę. To samo powiedziała mi Kasia. A teraz Kasia została zniewolona i dołączyła do tych nieszczęsnych dzieci. I ja jestem jedyną osobą, która może to naprawić. Jestem jedyną osobą, która wie o tym.
Tylko, że tym razem jestem stara, słaba, a mój przeciwnik jest istotą z piekła rodem. Muszę zwyciężyć, przez wzgląd na…
Nie mam jak zwyciężyć… Muszę coś wymyślić. Ale co?
Wnuczka mnie już nie odwiedza. Nie potrafi przejść przez próg. To oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze, w domu jestem bezpieczna. Po drugie… to dowód na to, że moja wnuczka jest jedną z nich. Panie Boże, uratuj moją wnuczkę, błagam.


Z myśli Airanthraxis

Z pomocą w kwestii wymyślenia sposobu na wywabienie starszej pani z budynku przyszła mi telewizja. Naprawdę, jak na rasę zagrożoną inwazją i wrogimi sobie magami, ludzie nieprawdopodobnie wiele informacji na temat funkcjonowania swojego społeczeństwa i tego, jak nim manipulować, umieszczają w swoich programach rozrywkowych. Z tego, co się dowiedziałam, w wypadku pożaru budynku pojawiają się ludzie mający budynek ugasić. Ci ludzie ewakuują cały budynek. Innymi słowy, wszyscy muszą wyjść z budynku. Trudno. Zostawię ślad echa magicznego. Jak starsza pani wyjdzie z budynku, przejmę nad nią kontrolę, dowiem się wszystkiego, po czym usunę jej pamięć i odpowiednio ją przerobię. Nie zależy mi na jej bólu, cierpieniu czy nieszczęściu. Nie życzę sobie jednak nikogo i niczego, co może pokrzyżować moje plany, zwłaszcza, jeżeli nie ma do tego podstaw, bo nie zrobiłam żadnego błędu!


Z myśli Airanthraxis

Sprowadziłam ogień. Zawiadomiłam ich straż pożarną. Pozostaje mi tylko czekać.


Z myśli starszej pani

Pożar! Ognie piekielne! Demon przybył po mnie! Może oferować mi młodość i wieczne życie, nie złamię się!
Straż pożarna… Muszę… Nie mogą mnie stąd wyprowadzić..! Muszę… się ukryć.
Szafa! Tak, nie znajdą mnie w szafie! Nie mam siły… Ale ciężkie te drzwi…


Z myśli Airanthraxis

Nie rozumiem. Nie wychodzi z budynku. Straż pożarna powinna wszystkich ewakuować. Dlaczego ona nie wychodzi z budynku?! Chyba stara kobieta i do tego człowiek, nie przechytrzyła mnie!


Z myśli starszej pani zamkniętej w szafie

Szafa… Zacięła się. Nie mogę wyjść. Muszę wezwać pomoc.
Nikt mnie nie usłyszy. Nawet, gdyby mnie usłyszeli, wyprowadzą mnie na zewnątrz. Demon dowie się o wszystkim. Hitlerowcy też potrafili wydobyć informacje, nawet z najtwardszych ludzi. To jakie mam szanse ja z istotą tak bardzo nie z tego świata? Tak bardzo złą..? Moja wnuczka… Moja kochana wnuczka… Panie, ratuj moją wnuczkę, błagam… Bo ja nie jestem w stanie jej pomóc.


Z raportu policyjnego

…Znaleziono starszą kobietę zamkniętą w szafie w jej własnym mieszkaniu. Nie zaobserwowano nigdzie śladów walki. Nie zaobserwowano śladów osób trzecich w pomieszczeniu. Rodzina oraz znajomi potwierdzają, że denatka miała skłonności paranoiczne i była częściowo niepoczytalna…


Z myśli Airanthraxis

Cóż… Nie do końca o to mi chodziło, ale jest to pewne rozwiązanie. Najgorsze jest to, że ta niepokorna stara kobieta zrobiła coś tak dziwnego, że zostało to opisane w prasie! Mam nadzieję, że nie spowoduje to żadnych problemów…


Z myśli zatroskanej Airanthraxis

Czegoś nie rozumiem. Po usunięciu ostatniego problemu pojawił się nowy, całkowicie niespodziewany. Moje służki poinformowały mnie, że gdy ma dojść do zbliżenia między nimi a spragnionymi seksu mężczyznami… (zabawne, mężczyźni mają znacznie większy problem ze znalezieniem chętnej partnerki niż na odwrót… Dziwna kultura, ale odzwierciedla to, co zobaczyłam w telewizji.) Więc… gdy już ma dojść do zbliżenia, dzieje się coś niezwykłego. Na przykład: stół uderzył absztyfikanta mojej służki, a na nią spadła tablica, ogłuszając ją. Takich wydarzeń, pozornie normalnych, lecz nie do końca, było znacznie więcej.
Czyżby pojawiła się nowa siła? Czarodziej..? Ale miejscowy jeszcze nie wrócił…
Coś innego? Inny demon..?
Za mało danych. Na razie muszę obserwować. Cokolwiek to nie jest, w pewnym momencie się zdradzi, i uzyskam dane potrzebne mi do zdecydowania, jak ma wyglądać mój następny krok.
Za dodatkową uciążliwość muszą uznać to, że wnuczka irytującej samobójczyni weszła do kościoła mimo praktycznie pewnych nieprzyjemnych wrażeń, w wyniku czego mój wpływ na nią został całkowicie usunięty. Wszystko wskazuje na to, że są tu pewne miejsca, zwłaszcza powiązane z ludzkimi wierzeniami, które mają bardzo negatywny wpływ na moje moce. Nie ma to sensu… Te miejsca nie mają w sobie magii. Ludzie nie mają w sobie magii. W jaki sposób coś nie posiadającego elementu Vim, ani wpływu na element Vim może tak skutecznie na ów element wpływać?! To jest… To mnie bardzo drażni. Nie rozumiem tego. Nie lubię rzeczy, których nie rozumiem.


Z myśli Olgi

Jest zadanie. Czerwionka-Leszczyny…
Cóż… szef powiedział, ile wiedział.
Kilka nietypowych wydarzeń w ciągu ostatnich dni… Może to nic, a może coś więcej… Tak, czy owak, sprawdzimy. Nie raz już zaczynaliśmy z mniejszą ilością informacji.
Jak na razie wygląda na to, że tą mieścinę nawiedził duch jakiejś cnotliwej babci - dewotki, która zmarła na zawał na widok pary uprawiającej seks…
Sprawa na pierwszy rzut oka wydaje się być rutynowa, ale jest kilka rzeczy, które niepokoją…
Duchy zazwyczaj związane są z miejscem lub osobą, a - jak na razie - z naszych informacji nic takiego nie wynika…
Cóż, to oznacza tylko jedno. Trzeba się uzbroić na każdą ewentualność.


Z myśli Olgi, w drodze

Faktycznie, Edward coś znalazł… To znaczy, jak w końcu uznał, że jednak pozwoli mi robić to, co robię lepiej niż on i wpuścił mnie za kierownicę, a sam zabrał się za szukanie informacji w sieci. (W tym akurat on jest lepszy…)
Tak, czy owak, wygląda na to, że wszystkie ataki, o których udało nam się dowiedzieć miały miejsce w okresie dwóch tygodni… A około trzy tygodnie temu w Czerwionce miał miejsce pożar. Była tylko jedna ofiara. Starsza, osiemdziesięciopięcioletnia pani, którą znaleziono martwą w… szafie.
No wszystko w porządku, ale chowanie się w szafie przed pożarem bardziej mi pasuje do pięcioletniego dziecka niż do starszej pani…
I jeszcze to, co powiedziała wnuczka… "To moja wina, bo przestałam chodzić z nią do kościoła."… Nie wiem, coś mi tu nie pasuje.


Z rozmowy sąsiadów Aleksandry Wąchały

- Dlaczego im powiedziałeś? Przecież to nie miało znaczenia!
- Nie wiesz, co miało znaczenie dla milicji. Moim zdaniem to, że nie chodziła do kościoła i że był u niej ksiądz było bardzo ważne!
- Ale to, że prawie została szatanistką nie!
- Nie została szatanistką. Był u niej ksiądz. Zawiesiła na ścianach mnóstwo świętych obrazków! To nie są rzeczy, które robią szatanistki!
- Ale czy naprawdę Policja musi to wiedzieć?!
- Nie wiesz, co będzie im potrzebne.
- Moim zdaniem najważniejsze było to, że się odsunęła od wszystkich, i że nie odwiedzała jej wnuczka. To wyraźna oznaka szatanizmu!
- Twoja najlepsza przyjaciółka, a Ty ją od szatanistek wyzywasz?
- Właśnie nie! Moim zdaniem ona nie została szatanistką, ale była tego blisko.
- A ja twierdzę, że ona chciała tylko kogoś zmylić. Ona nie zostałaby szatanistką! Zobacz: to, co powiedziałem milicji. Zdecydowała się stoczyć walkę z kimś, kto był silniejszy od niej. To jedyne wytłumaczenie tego, co się stało.
- Ech…
- Zobacz: milicjanci zainteresowali się tym, że nie wychodziła z domu, wezwała księdza i że miała święte obrazki. To jest ważne. Ważne, bo milicja się zainteresowała. Oglądałem ten serial o amerykańskich detektywach. Oni robią w ten sposób profil.
- Albo odganiała złe moce.
- Tak… albo odganiała złe moce.
- Daliśmy im klucz. Sami zdecydują, co z tego jest ważne.


Z myśli Olgi po rozmowie z sąsiadami i oględzinach mieszkania

A zatem starsza pani się czegoś bała… Była przekonana, że na jej życie nastaje demon. Nawet wezwała księdza…
Jej mieszkanie wyraźnie pokazuje, że czegoś się bała, i że uważała, że owo 'coś' jest nadprzyrodzone…
Ściany obwieszone wręcz obrazkami świętych, oprócz tego narysowane i pozawieszane symbole nie tylko katolickie, ale również innych odłamów chrześcijaństwa, a nawet buddyjskie i z kilku innych religii również, przemieszane bez ładu i składu… Symbole, które nic nie znaczą obok potężnych glifów ochronnych… Wszystko to sprawiało wrażenie, że ktoś zupełnie nie znający się na rzeczy spróbował stworzyć strefę sanktuarium. Najciekawsze jest to, że najwyraźniej skutecznie…
Widać też było, że mieszkająca w tym mieszkaniu osoba bardzo dbała o porządek. Oczywiście, że w mieszkaniu widać było ślady normalnego używania. Notes przy telefonie, tak, żeby był pod ręką. Czajnik na piecu, żeby nie trzeba było go daleko szukać. Książki przy łóżku…
Zmarła nie była bogata. Żyła skromnie, ale posiadała niewielką biblioteczkę. Książki, które ostatnio czytała pokazały całkiem ciekawy przekrój… Biblia, koran, nawet ulotki od Świadków Jehowy… Wszystko pozakładane na fragmentach dotyczących apokalipsy i demonów.
Cóż… nietrudno dojść do tego, o czym myślała starsza pani przed śmiercią.
W kurzu na zewnętrznym parapecie znalazłam bardzo słaby odcisk pazurzastej łapy… Zbyt słaby, by móc go zidentyfikować - niestety.
W pewnym momencie rzucił mi się w oczy pewien szczegół… materac w jednym miejscu wydawał się zacerowany innym ściegiem niż w pozostałych.
Po rozpruciu szwu znaleźliśmy ostatni list Aleksandry Wąchały.
W dużym skrócie możnaby go streścić jako:
'Jeśli jesteś demonem - wygrałeś. Jeśli nie jesteś demonem - ja już nic nie mogę poradzić, może Tobie się uda. Błagam, uratuj moją wnuczkę.'


Z myśli sponsora młodej dziewczyny

Ja to mam szczęście! Dziś wyjątkowe! Trafiła mi się taka ładna, młoda dziewczyna… i pomyśleć, że wszystko, czego ona chce za usługę to tylko torebka! Kurczę… czy nie jest trochę za młoda?
Nie, na pewno nie…


Z myśli sponsora młodej dziewczyny wpisującego się do hotelu

Tak! Poproszę o pokój, jeden pokój! Ale koniecznie dwa łóżka. Tak! Yyyy… z siostrą! Koniecznie z siostrą!


Z myśli właściciela hotelu

Dobrze płaci, dał suty napiwek… Wyraźnie miał nadzieję, że nie będzie się zadawało pytań… Nie tu przyjdzie to przyjdzie gdzie indziej…


Z myśli Olgi

Człowiek człowiekowi wilkiem… Ale Polak Polakowi to już nawet nie wilkiem a chyba całą watahą…
Ok, rozumiem, że koleś podpadł właścicielowi tego hotelu, ale żeby od razu wydawać go tajniakom i wrabiać w pedofilię?
No ja przepraszam… "Jasne, proszę, nagrania, klucze do pokoju, numery samochodu, wszystko, co tylko zechcecie…"
Całe szczęście, że mieliśmy pokój tuż obok tego gościa. Czasem fakt, że w takiej dziurze jest tylko jeden hotel ma swoje zalety…
Ech… to coraz bardziej wygląda na kolejny wybryk ducha babci…
Drzwi kabiny w łazience raczej się same z siebie nie zatrzaskują tak, żeby dorosły facet nie mógł ich otworzyć…
A i lodowata woda sama z siebie się nie odkręca… No i dziewczyna wyglądała na przerażoną. Było to widać na nagraniach z kamer. Zapomniała nawet ukryć swoją twarz…


Z myśli Olgi

Podsumujmy co wiemy:
Ofiary ducha nie łączy nic poza jednym: wiekiem partnerki. Co prawda próbka mikra, ale to jedyna rzecz, która się zgadza…
Babcia uważała, że mamy do czynienia z demonem.
Może… może udało się jej dowiedzieć czegoś więcej? Szkoda, że nie możemy z nią porozmawiać…


Z myśli nastoletniej agentki Airanthraxis

Chciałabym mieć ten telefon komórkowy… I… i tak bardzo chciałabym…
O! Kim jest ten starszy facet? Hm… przypatruje mi się… Wpatruje się we mnie… Łakomie…
Hm… Biust do przodu… Tak, zwrócił uwagę! Może kupiłby mi tą komórkę… Jestem młoda, piękna… Mogę mieć, co zechcę.


Z myśli Olgi

Z samego rana pojechaliśmy na łowy. W pobliskim centrum handlowym Eward wyłapał jedną dziewczynę, która wydawała się odpowiadać temu, czego szukaliśmy. Kupił telefon, wsiedli w auto i pojechali do miasteczka obok. Pojechałam za nimi. Co prawda taryfa trochę kosztuje, ale i tak Edwad pokrywa koszty operacji…
Ta mała prawie go zgwałciła żeby dostać ten telefon. Co gorsza, im bardziej on się jej opierał, tym bardziej ona na niego leciała… Sama się rozebrała, i nie wzruszył jej fakt, że podał się za agenta do walki z pedofilią…
Tak, czy owak, Edward jest dużym chłopcem. Tym razem nie byłam mu potrzebna do obrony jego cnoty, dał sobie radę sam.
Dzięki tej wycieczce uzyskaliśmy potwierdzenie naszych podejrzeń. Dziewczyna omal się nie udławiła winem z wodą święconą, a kiedy Edward podstępem wprowadził ją do kościoła, jej zachowanie całkowicie uległo zmianie, zupełnie, jakby opuścił ją demon… Gdy tylko przekroczyła bramy kościoła, zrobiła się taka grzeczna…
Zdecydowanie nie chciała mieć z Edwardem nic do czynienia. Cóż, zostawiliśmy ją tam. Potrafi sama wrócić do domu. My mamy demona do znalezienia.
Jednego możemy być pewni. Pierwotna teza Edwarda, że w sprawę zamieszany jest ślimak śmierci raczej się nie obroni… To nie do końca ich modus operandi.
Natomiast coraz bardziej wygląda to na robotę sukkuba…


Z myśli Airanthraxis

Ach! Boli! Co do… Mój agent..! Moja agentka znowu weszła do kościoła! Lub została tam wepchnięta lub zaciągnięta przez kolejną irytującą starszą kobietę!
Za każdym razem, jak to się dzieje, jest to bardzo bolesne…
Niepokojące… Z drugiej strony, może po prostu zmieniam się w paranoiczkę… W końcu takie rzeczy się zdarzają. Szkoda zakumulowanej energii, zmarnowała się.
Cóż… prędzej czy później, tak dziewczyna znowu do mnie wróci. Raczej później. Jeżeli będę się spieszyć, mogę wzbudzić niepożądane zainteresowanie.


Z myśli Airanthraxis

Naprawdę, to przechodzi już wszystkie moje wyobrażenia o tym świecie! Ten irytujący poltergeist - bo chyba tym jest duch starszej kobiety - przeszkadza mi w akumulacji surowców! Naprawdę, ile kłopotu może sprawić stary, wredny babsztyl?! Wpierw schowała się poza moim zasięgiem, potem zginęła w idiotyczny sposób, a jak już myślałam, że mam spokój, wróciła zza grobu, żeby mi przeszkadzać…
Po prostu bezczelność..!
Trudno… Wiem, kim ona jest. Najprawdopodobniej duchy nie są do końca tym, czym magowie byli za życia. Jeżeli straciła swój wybitnie złośliwy intelekt, na co, mam nadzieję, mogę liczyć, to bez problemu powinnam wciągnąć ją w pułapkę używając jej wnuczki.
Najpierw wykorzystam salę gimnastyczną tego gimnazjum jako miejsce bezpieczne przed duchami, a potem… po prostu zamknę za sobą przejście i się rozprawię z duchem. Moja magia powinna być wystarczająca.
Nie mam zamiaru ryzykować. Nie pozwolę, by ta stara kobieta przechytrzyła mnie po śmierci tak, jak przechytrzyła mnie za życia! Tym razem jej wnuczkę wykorzystam jako punkt centralny rytuału, który będzie tak zrobiony, bym miała pewność, że duch się pojawi…


Z myśli Olgi

…Nie wierzę, że to robię.
Siedzę nad grobem i przywołuję ducha zmarłej dwa tygodnie temu staruszki…
Wiem, to był mój pomysł, ale…
Ech…


Z myśli grabarza

Co kto lubi… Moja praca nie jest bardzo ciekawa. Jestem grabarzem, dorabiam sobie jako stróż nocny na cmentarzu, ale wychodzę z prostego założenia. Dla umarłych to i tak żadna różnica, co się z nimi dzieje…
Niecałe dwanaście dni temu pojawiła się tu grupa ludzi… Najpewniej jakaś sekta czy studenci medycyny rozpaczliwie poszukujący organów do badania… i solidnie mi zapłacili, bym tylko odwrócił się, gdy oni będą robić swoje rzeczy. W tej chwili pojawia się parka, która najpewniej będzie chciała uprawiać seks na trumnie babci czy coś równie absurdalnego… A może to nekrofilia. Tak naprawdę dla mnie to żadna różnica. Jeżeli po sobie posprzątają… Co mi tam…


Z myśli Olgi

Nie wierzę… Po prostu nie wierzę, że to działa.
Normalnie stoliczku, nakryj się. Nigdy nie wierzyłam, że stoliki do wywoływania duchów działają. Toż to można kupić w sklepie z zabawkami za kilka złotych..! Aż wstyd się za to brać… Nie dziwię się Edwardowi, że umył ręce, ale… to był jedyny sposób (poza śledzeniem dziewczyn, a to spore ryzyko), żeby w miarę szybko się czegoś dowiedzieć. Przy okazji… mamy możliwość oceny samego ducha.
Duch… może i jest duchem, ale odpowiada na pytania. Z drugiej strony… Komunikacja z nim jest do bani. A sądzę, że jest tak dobrze tylko dlatego, że to stosunkowo świeży duch… Widać, że stara się odpowiadać, ale te odpowiedzi nie zawsze są pomocne…
Nie wie, gdzie jest demon, ale demon jest.
Demon deprawuje dzieci, wliczając w to jej wnuczkę.
Ona chce ochronić wnuczkę i przeszkadza demonowi w osiągnięciu celu (a dziewczynom uniemożliwia uprawianie seksu za pieniądze)

Co jest? Czemu tak rozpaczliwie chce uciec..?
Dobrze, że rozsypaliśmy krąg z soli, przynajmniej wiemy, że wnuczce grozi niebezpieczeństwo… Dobrze, puśćmy starszą panią… Zobaczmy, co zrobi…


Z myśli Airanthraxis

Dobrze… Gimnazjum jest bombardowane kamykami i odłamkami gałęzi. Tak, dokładnie o to chodzi! Duch zaczyna wpadać w desperację, zaczyna się wykańczać… Założyłam, że duch jest powiązany z wnuczką, że duchowi najbardziej zależy na dobru wnuczki. By zmaksymalizować cierpienie ducha, zdecydowałam się przeprowadzić większy rytuał deprawacji.
Na początek sześć nagich dziewczyn (mam wrażenie, że użycie osób tej samej płci będzie dla ducha staroświeckiego babsztyla bardziej dotkliwe), ja, no i oczywiście, sama deprawacja. Jej ukochana wnuczka nie będzie miała na sobie wpływu demonicznego, o, nie - to byłoby zbyt mało skuteczne. Używając swojej własnej, wrodzonej urody, wpływu koleżanek oraz drobnych manipulacji magią mentalną sprawię, by ona sama zaczęła błagać o to, co ja mogę jej zaoferować… Wtedy umożliwię duchowi dostanie się do tej sali, a dokładniej do wyizolowanego miejsca. Gdy ograniczę go do małej przestrzeni, sam widok tego, że zawiodła chroniąc swoją wnuczkę - och, jak bardzo zawiodła - w połączeniu z moją magią powinny wystarczyć do zniszczenia tego, niezbyt zresztą silnego, ducha.
I wszystko to z minimalnymi tylko emanacjami magicznymi.
Żaden czarodziej niczego się nigdy nie dowie.

I wreszcie wszystko będzie znowu według planu!


Z myśli Olgi

Duch wrócił w chwilę po wypuszczeniu.
"Ratujcie Kasię"
Bardzo chętnie uratujemy jej wnuczkę, ale gdzie ona jest?
"Miejsce, gdzie nie mogę wejść"
…Świetnie…
Kościół - nie, tam by jej nie trzeba ratować.
Sklep - w środku nocy..?
Dopiero na hasło "szkoła" duch zareagował prawie podrzucając tabliczkę.
"Idźcie! Idźcie! Idźcie!"… Wskazówka wirowała nawet bez moich dłoni dotykających planszy…
"Idźcie! Demon! Ratujcie Kasię!"

Cóż, chyba pora powalczyć…
Pistolet ze święconymi pociskami, woda święcona, święcona kreda…
Niewiele tego…
Ale nic lepszego nie mamy. Bywało gorzej…


Z myśli Olgi po wejściu do szkoły

Woźny nie był problemem… Jego Burek też nie.
Kiedy tylko oczyściliśmy drogę wejścia, moją uwagę zwróciły symbole wymalowane na wszystkich ścianach, podłogach, a niektóre nawet na sufitach…
Symbole wzbraniające dostępu duchom. Symbole demonów. Nie ludzi, nie magów, a demonów.
Zamierzałam ostrożnie przejść przez szkołę - w końcu nie wiedzieliśmy, gdzie znajduje się dziewczyna, a szarże na oślep zwykle źle się kończą, jednak plan ten skutecznie zniszczył rozpaczliwy krzyk owej Kasi…
Cóż… czasem po prostu trzeba zaszarżować…


Z myśli Olgi po wpadnięciu przez drzwi sali gimanstycznej

…Jaki on ładny… Nie! Ładny demon! <ładuje serię w cel>
Wynocha od dzieci!


Z myśli zaskoczonej Airanthraxis

To… to nie jest duch! To są ludzie! Magowie! Nie! Ludzie!
Ach! Pociski, ale… Ach! Piecze!


Z myśli Olgi

Tak! Udało się odepchnąć demona od dziewczyn!
Wiedziałam, że Edward po coś wziął tą walizkę.
Teraz wiem już, po co jakiś czas temu tak mi marudził o zbiór symboli i pieczęci przeciwko różnym istotom nadnaturalnym.
Mam wrażenie, że ten demon nie do końca wiedział, co go trafiło… Najpierw moje pociski odepchnęły go od zakładniczek, a potem oblepiły go pieczęcie Edwarda, jeszcze bardziej odpychając w kierunku ściany…
To dało nam chwilę, byśmy zdążyli oskrzydlić demona. Edward wyjął drugą część zawartości swojej walizki - dwa balony z wodą święconą. Jeden wzięłam ja, drugi Edward rzucił wprost na wroga…
To chyba ostatecznie odebrało mu chęć walki.
Nam to pasowało… odesłanie demona (a tym skończyłaby się walka bez możliwości przeprowadzenia porządnego egzorcyzmu) tylko odsuwa problem… Jeśli mam wybór, wolę mieć możliwość ostatecznego zniszczenia przeciwnika tak, żeby już nigdy nie mógł wrócić.


Z myśli przerażonej Airanthraxis

Ach! Boli! Pali! To jest… To jest koszmar! Ci ludzie… Oni mnie odeślą! Demonlord będzie bardzo niezadowolony! Muszę… Może jakoś dam radę się z nimi dogadać…
Zatrzymali się na mój okrzyk… Może uda mi się z nimi pertraktować…
Szkoda, że… Ach, jaka szkoda, że moja uroda została spalona przez tą straszliwą ciecz… To nie tylko boli… Nie mam dostępu do mocy ani do magii… Zostaje mi tylko wrodzona inteligencja…


Z myśli Airanthraxis

Jak to: mogą mnie zniszczyć?! Nawet magowie nie mogą mnie zniszczyć! Zniszczyć, nie odesłać… Ja… ja jestem za młoda, by umierać..! Dobrze, że przygotowałam plan B na wszelki wypadek…
Po pierwsze, możemy się dogadać. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że wciąż ze mną rozmawiają…
Jeżeli się dogadamy, ja naprawię wszystko, co do tej pory zrobiłam. Owszem, będzie mnie to sporo kosztowało, ale jest to tego warte - nie zginę. Przywrócę dziewictwo tym, którym je odebrałam. Zajmę się tak samo pamięcią i wszystko będzie jak wcześniej. Mogę też… Powiedziałam im też, jako przedsmak tego, co mogę im dać, że w okolicy jest czarodziej. Jeden czarodziej, i że ja mogę zdradzić jego tożsamość. Powiedziałam im, dlaczego to miasto jest poza wpływami dominujących sił magów. Mogę powiedzieć im dużo innych, cennych rzeczy!
Druga opcja to ta, że mnie odeślą. Jeżeli mnie odeślą, ja rozmontuję pułapkę. Przygotowałam jedną na wypadek taki, jak ten… choć mniej drastyczny. W tym drugim wariancie… będziemy negocjować.
Trzeci wariant… nie chcę umierać…


Z myśli Olgi

Terrorystom się nie ustępuje. Być może rzeczywiście ma tu gdzieś bombę… czy też jej odpowiednik, ale jeżeli ustąpimy raz, damy sygnał, że jesteśmy słabi. Owszem, najpewniej będą ofiary w ludziach, ale… Lepiej to niż pozwolić jej działać.
Chcąc wciągnąć nas w rozmowę zaczęła zdradzać nam nieoczekiwane i - jakkolwiek by to nie brzmiało - prawdziwe informacje… Sama wręcz zaproponowała założenie na nią glifu prawdomówności… Co też świadczy o tym, że jest inteligentna. Nie chciałabym spotkać się z nią ponownie, gdy wzrośnie w siłę…
Choć przyznaję, że informacje, które nam dała są cenne, to jednak nie jestem skłonna zaryzykować odesłania jej na plan demoniczny. Prędzej, czy później wróci - niestety, raczej prędzej niż później, biorąc pod uwagę fakt, że jej demoniczny władca ją tu znowu przyśle…
Ten demon jest słaby… A jednocześnie śmiertelnie niebezpieczny. Nie zgodzę się na jej odesłanie - jest zbyt inteligentna. I z tego samego powodu nie zgodzę się na puszczenie jej wolno…
Nie pozostawia to zbyt wielu opcji… Najwyraźniej dobrze zrobiłam zatrzymując ten drugi balon z wodą święconą. Jeszcze może się przydać…


Z myśli Airanthraxis

Chyba… chyba ich nie przekonałam! Muszę… Nie! Stójcie!
Inwazja! Opowiem wam o Inwazji! Siły demonów i innych istot tego typu, sprzymierzonych przeciwko magom… Ignorują ludzi, nie wiedzą o was i o waszym istnieniu i znaczeniu!
Wszystko wam mogę wyjaśnić! Wszystko opowiem! Do tego… Sprawię, że to będzie jeszcze cenniejsze dla was! Dam wam mojego demonicznego władcę! Dam wam demonlorda! Zniszczycie demonlorda! Przy odrobinie szczęścia, z moją pomocą! Ja będę wolna, nie będę musiała go słuchać, może zniknę w zamieszaniu..! A wy wywołacie absurdalny chaos w świecie magów! A wszystko to dlatego, że mnie nie zabijecie!

Chyba zainteresowałam ich ofertą…


Z myśli Olgi

Musieliśmy z Edwardem omówić sprawę. Uwięziliśmy demonicę w demonicznej pułapce, by móc się oddalić. Nie protestowała… Nie bardzo miała do tego pozycję. Owszem, mogła się zabić, uciekając na plan demoniczny, ale to mogła zrobić przez cały czas, a po tym, jaką ofertę nam złożyła, mam wrażenie, że jej lord nie byłby z niej szczególnie zadowolony… Co więcej, sama przyznała, że jest młodym demonem, co działa na naszą korzyść. Skąd miała wiedzieć, czy w glify ją wiążące nie wpletliśmy jakiejś paskudnej niespodzianki..?
Uznaliśmy, że oferta jest na tyle interesująca, by przekazać ją dalej. Sami nie możemy podjąć takiej decyzji. Co ciekawe, szef przekierował nas do L, jego szefa… Chyba trafiliśmy na prawdziwą perełkę.
Okazuje się, że magowie nie są w stanie złamać umów z demonami i że to samo działa w drugą stronę. Ten demon nie spodziewa się, że nas słowo dane jemu nie wiąże… Za to jego jak najbardziej wiąże słowo dane nam, inaczej nikt nigdy nie paktowałby z diabłem.
Po konsultacji uzyskaliśmy zgodę.
Jeżeli demonica zgodzi się na całkowite posłuszeństwo i współpracę, bez żadnych kruczków i haczyków, pozwolimy jej żyć. W ten sposób, ani jej nie odeślemy na tamten plan, by mogła wrócić, ani nie puścimy wolno. Możemy za to wykorzystać ją do mnóstwa rzeczy, których dotąd nie mogliśmy osiągnąć.


Z myśli Airanthraxis

Nie podoba mi się ta umowa… Znaleźli mnie, nie wiem, jak to zrobili. Trudno, będę ostrożniejsza. Gorzej, że… oni mają wszystko, a ja nic. Nie, pomyłka. Ja będę żyć. Jest to moim zdaniem… ważne. Ponadto… zniewolenie u jednego władcy demonów, posłuszeństwo dwóm różnym frakcjom walczącym przeciwko sobie, konieczność współpracy z Inwazją, która to Inwazja mnie zupełnie nie interesuje… To po prostu kolejna frakcja, której muszę być podległa. Ludzie żyją maksymalnie sto lat. Jeżeli w ciągu tych stu lat ci ludzie będą mnie wspierać, pomogą mi się żywić w taki sposób, by chronić mnie przed magami, to może być bardzo zyskowne. Osobiście wolę współpracować z władcami tego świata, którym mogę coś zaoferować, niż z demonami, wśród których jestem najmarniejsza…
Jeżeli będą podzielać mój punkt widzenia… Może to będzie całkiem udana umowa…


Z myśli Olgi

Naprawdę zdumiewająca była zmiana w zachowaniu tej… Airanthraxis w chwili, kiedy przyjęła nasze warunki. Zaczęła robić wszystko, by udowodnić swoją przydatność, podając nawet kilka sugestii odnośnie pokonania jej demonicznego pana… Naprawdę zdumiewające. Ona musi go naprawdę nienawidzić…
Wciąż jej nie ufam, ale na chwilę obecną wiem, że mogę się do niej odwrócić plecami…
W pewien sposób przykre jest to, że dla niej jest to całkowicie normalne… W sensie… przyjęła to jako coś całkowicie naturalnego… Nie wiem, czy bym tak umiała…


Z myśli Olgi

Kiedy rozwiązaliśmy sprawę z demonem, pozostało nam jedynie rozwiązać problem z duchem babci. Demon został w sali gimnastycznej, zaś my poszliśmy ponownie na cmentarz, by odesłać ducha pani Wąchała. Nie mogę powiedzieć, żeby duch to docenił, ale… jakoś zupełnie mi go nie żal. To już nie była starsza pani. Mam dziwne wrażenie, że ona nie rzucałaby psem o ścianę tak, jak zrobił to duch…
Niepokojące jest coś, czego przypadkiem dowiedzieliśmy się od nieco gadatliwego grabarza… Kiedy Edward wręczył mu (kolejną!) sutą łapówkę, powiedział, że niedawno (około dwóch tygodni temu) przyszła tu grupa ludzi. Coś kopali przy jednym z grobów… Może warto się tym zainteresować.
Ale najpierw musimy zapolować na miejscowego maga. Zawsze to jeden mniej.


Z raportu zamknięcia operacji, wykonanej przez archiwistę Echo o wydarzeniach sprzed pojawienia się agentów Echo

01 - Sukkub pojawił się w Czerwionkach-Leszczynach.
02 - Sukkub rozpoczął stopniową i powolną deprawację gimnazjalistów z centrum w Gimnazjum numer 3.
03 - Jedna z gimnazjalistek, Katarzyna Wąchała, poinformowała swoją babcię o dziwnych wydarzeniach.
04 - Katarzyna Wąchała dołącza do grona wyznawców sukkuba.
05 - Babcia gimnazjalistki orientuje się, że coś jest nie w porządku i zabezpiecza swój dom przed demonem.
06 - Babcia prosi o przyjście księdza, który jednak ignoruje słowa starszej pani.
07 - Sukkub nie jest w stanie bezpośrednio działać przeciwko jedynej osobie wiedzącej, że coś jest nie w porządku, więc doprowadza do pożaru w familoku zamieszkałym przez babcię dziewczyny by wyciągnąć ją poza dom.
08 - Aleksandra Wąchała schowała się w szafie by nie zostać ewakuowaną w pożarze. Zablokowała się tam. Znaleziono ją martwą z różańcem w ręku i z licznymi zdjęciami wnuczki.
09 - Sukkub dał sobie spokój z dalszym tematem. Pomógł jedynie w rozpuszczaniu plotek o tym, że Aleksandra Wąchała była nie do końca normalna i cierpiała na paranoję.
10 - Zaczął pojawiać się duch od czasu do czasu, poważnie szkodząc planom demona i władając własnymi mocami.
11 - Wejście agentów Echo


Z myśli Olgi po akcji

A niech mnie…
Mam pomysł, który jeśli wypali, pozwoli nam być może na związanie ze sobą grupy magów.
Skoro i demony i magowie muszą dotrzymywać umów zawartych między sobą, możemy być w stanie to wykorzystać. O ile wiem, mag może swobodnie łamać umowy zawarte z ludźmi, ale z demonami już nie…
Jeśli udałoby nam się sprawić, by Airanthraxis przejęła maga, można dać mu wybór: śmierć lub zgoda na umowę z demonicą. Oczywiście, na naszych warunkach. My mamy same prawa, mag same obowiązki… O ile rozumiem, umowa, by była wiążąca, musi być zawarta świadomie, co wyklucza wszelkie środki wpływające na umysł. Jednak… sądzę, że większość magów postawiona przed wyborem: służba nam, lub śmierć, wybierze to pierwsze…
Moglibyśmy utworzyć własną siatkę magów - agentów. Większość z nich mogłaby nawet być 'śpiochami'. Nałożyłoby się na nich ograniczenia odnośnie zdradzenia faktu istnienia organizacji czy samej demonicy oraz - na niektórych - obowiązek informowania nas o wszystkich magach w okolicy… Mamy szansę uzyskać informacje, do jakich dostęp był dotąd dla nas niemożliwy…
I być może mamy szansę (oczywiście w perspektywie dłuższego czasu) wprowadzić swoich agentów do samych Gliwic…
A co do demonicy… Nie musi wiedzieć, że ludzie nie muszą dotrzymywać umów. Bardzo dla nas korzystny jest fakt, że demony tak… Zawsze można jej powiedzieć, że po Zaćmieniu z jakiegoś nieznanego nam powodu, magowie nie muszą dotrzymywać umowy z ludźmi. Nie musi wiedzieć, że wcześniej nie było inaczej…


Duch Babci

balans: novice (40 baza)
specjalizacja (10): przetrwanie
domeny: magia kinezy (2), magia wrażeń i uczuć (2), magia iluzji (2)

cel/pasja: odpędzić demona, ochronić wnuczkę

Airanthraxiss:

balans: elita (80 pkt/55 baza)
specjalizacja (10): deception
korzyści (25): demon (3), uroda (4), human form shifter (2), ekstadefiler (3)
zawody (33): uwodzicielka (4), badacz ludzi (3), negocjator (3), aktorka (3), wojownik:catfight (2), wspomaganie demonów (1), XXX (1)
domeny (22): magia mentalna (3), magia erotyczna (2), magia lecznicza (2), wspomaganie ciała (2), magia iluzji (2), summoner: demony (1), sprowadzanie ognia (1), kontrola ognia (1), magia wrażeń i uczuć (1)

cel: założyć sektę dookoła siebie, zachować ciszę i spokój, zniszczyć ducha

obliczenia:
Walka (forma demona): 55+10+9 = 74
Walka (z magią): 55+10+9+3 = 77
Uwodzenie niemagiczne: 55+20+12 = 87

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License