A, dlatego był w archiwach...

Z myśli Warmastera po analizie zapisów z sali luster

Chyba… chyba natknąłem się na nowy gatunek. To jest… to wygląda jak dziewczyna, ale chyba nią nie jest. To, co tam jest, to jest… dziwne. Trudne pytanie: czy Wisna jest dziewczyną, czy nie? Jeżeli tak, czemu… to ma podobne objawy jak mój gorathaul zainfekowany przez po trzykroć podłą Quasar tym pasożytem mentalnym?
Znowu, są tu podobieństwa, ale to nie jest dokładnie to samo.
Albo to nowy gatunek, albo ta Wisna podłapała bardzo rzadki gatunek istoty niezdolnej do samodzielnego życia poza fazą pryzmaturgiczną. I to jeszcze to jest zmutowane! Muszę porozmawiać z Quasar. Jakkolwiek to nie brzmi, ona jest najlepszym naukowcem.


Z rozmowy Quasar z Warmasterem

- Innymi słowy, zaniepokoił Cię stan Twojej przyjaciółki…
- Ona nie jest moją przyjaciółką! To tylko dziewczyna, którą raz widziałem! No, może… trzy.
- Jak chcesz. To nieistotne. Istotne jest to, że emanacja jej aury oraz wektor pryzmaturgiczny wskazują na przekształcenie.
- Czyli Ty też to widzisz…
- Będzie to samo, co z Twoim gorathaulem?
- Nie doszłoby do tego, gdybyś go nie zabiła!
- To nie ja go zabiłam.
- Pasożyt mentalny zaczął wypełniać komórki jego ciała! To już nie był mój gorathaul! Oszczędziłem mu losu straszniejszego niż śmierć!
- Z punktu widzenia gorathaula śmierć jest najstraszniejszym możliwym losem.
- Ale to nie był gorathaul! To znaczy… już to nie był gorathaul!
- Czy Twoja… koleżanka wykazuje jakieś nowe, specjalne umiejętności?
- Nie wiem, będę musiał do niej zadzwonić. Tak w ogóle, Quasar, ona nie jest moją koleżanką. Ja jej nie znam.
- Intrygujące jest, że posuwasz się tak daleko i narażasz się na takie koszty dla osoby, której nawet nie znasz.
- Jestem na AD! Chronimy ten świat i nieświadomych prawdy magów, ludzi przed podłym złem! To tylko przedłużenie mojej pracy!
- Innymi słowy, próbujesz ją poderwać na bohatera.
- Nie! Nie, nie, nie, nie!
- Jeżeli tak twierdzisz… To nieistotne.
- Quasar, ja naprawdę nie chcę jej poderwać! Ona mi się nawet nie podoba!
- Uważam, że w tej chwili jesteś tak zdesperowany, że dziewczyna nie musi Ci się podobać, żeby…
- Quasar! Martwię się o nią, bo to zwykły, ludzki odruch! Poza tym, jest ciekawym przypadkiem!
- Jak powiedziałam, to nieistotne.


Z ponurych myśli Warmastera po rozmowie telefonicznej z Wisną

Współpraca z Quasar jest… Współpraca z Quasar to jedna z najgorszych rzeczy, jaka może się magowi trafić. Ta dziewczyna nie zna granic. Nie zna przyzwoitości. Nie zna elementarnych zasad dobrego wychowania. Cierpienie to ja… Dlaczego ona musiała powiedzieć tej Wisnie, że na spotkania klubu gotyckiego się maluję? To męski makijaż! To nie ma nic wspólnego z kobiecym makijażem… Ale one, oczywiście, pomyślały swoje! A przecież ten cień do powiek, ten puder… To jak… jak barwy wojenne!
Po tym, jak Quasar całkowicie zrujnowała moją opinię… To nie ma znaczenia.
Tak, czy inaczej, żadna dziewczyna i tak nie miałaby o mnie nigdy dobrej opinii. W dzisiejszych czasach dziewczyny nie szukają bohaterskich poetów, strategów, którzy potrafią dowodzić armiami tak dobrze, jak pisać wiersze i oceniać poezję. Wszystkie dziewczyny natomiast rzucają się na umięśnionych barbarzyńców, na przykład takich, jak er-lord Urbanek… Ale pewnego dnia… pewnego dnia dziewczyny zrozumieją, co ja dla nich robię…
Rozmawiałem z tą Wisną. Miła odmiana - nie ignorowała mnie i moich ostrzeżeń. Przyznała, że się boi tego, co widziała. Powiedziałem jej, że w lustrze widzi prawdę o sobie, ale nie przyszłość czy przeszłość, tylko ciemną stronę swojej natury. Prawdziwą stronę swojej natury, od której każdy mag zwykle stara się uciec. Tylko wybitne jednostki, takie, jak my, kontemplują to, czym są naprawdę.
Ech…
Mam nadzieję, że ta Wisna nie podzieli losu mojego gorathaula… Ostrzegałem ją, powiedziałem jej, co myślę o jej głupocie. Tak, byłem szorstki. Ona i tak mnie nie lubi, co za różnica?
Muszę ją uratować.
Po prostu muszę.


Z dziennika Wisny

Dzwonił Warmaster. Chyba zaczynam rozumieć, dlaczego jest "Bratem Rozpacz"… jakbym ja miała samych znajomych tak miłych, jak Quasar, to pewnie też po pewnym czasie bym się podłamała. Szczególnie, że ten chłopak się stara i chce dobrze. I wcale nie jest beznadziejny - bez względu na to, co mówią inni. A to, że się maluje… cóż… każdy z nas ma swoje dziwactwa, nieprawdaż?
Nie powiem, żeby jego telefon podziałał na mnie budująco. Opowiadał o jakichś insektach, o tym, że w lustrze widziałam prawdę o sobie… z tym, że wiem, że to nie była prawda. Wiem! A przynajmniej staram się w to wierzyć. Mówił, że działanie tego całego mentalnego insekta (mentalnego, cholera jasna, a ja nie potrafię go wykryć ani się przed nim obronić?!) objawia się przez pojawienie się u nosiciela jakichś szczególnych zdolności. Pierwszy raz w życiu ucieszyłam się z tego, że nie potrafię krzywić łyżeczek. Tak samo jak cieszy mnie fakt, że nie jestem pustą lalą i nie muszę zbyt często spoglądać w lustro.


Z pamiętnika Kamili

Julian zadzwonił do mnie prosząc, żebym się z nim spotkała. Powiedział, że to coś poważnego…
Nie podoba mi się to. Jeśli Julian mówi, że to może się okazać poważne…


Z myśli zaniepokojonego Juliana

Coś jest nie tak. Czytałem o tym rytuale… Przynajmniej tyle, ile było. Prawda, nie było tego sporo, ale nie powinno dojść do niczego dziwnego. Zwłaszcza nie w miejscu wykonywania rytuału.
Obserwuję to miejsce od czasu rytuału i… Zdecydowanie coś tam się dzieje. Nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć, co, ale są tam jakieś manifestacje. Muszę to naprawić, zanim ktoś się zorientuje! Wpadnę w tarapaty. Gorzej, nie tylko ja…
Muszę porozmawiać z Kamilą. Potrzebuję asekurację. Muszę tam iść rozwiązać ten problem.


Z myśli Tomka

Dobrze… Kamila powiedziała, że idzie sprawdzić coś dziwnego, rytuał, który się nie udał. Innymi słowy, wchodzimy w centrum skażenia. Wchodzimy, przecież jej nie zostawię. Jak mam do czynienia z czymś takim, to lepiej… Lepiej ją asekurować. Zwłaszcza, że i tak nie mam żadnych obowiązkowych zajęć w tej chwili.


Z myśli Kamili po usłyszeniu relacji Juliana

Szlag by to! Julian najwyraźniej doprowadził do skażenia… Nieświadomie, ale zawsze.
Podobno zorganizował jakiś rytuał. Odgrzebał coś bardzo starego (i podobno nie działającego) w bibliotece Srebrnej Świecy, po czym okazało się, że ten rytuał jednak działał i… coś zrobił.
Na szczęście Julian nie jest głupi. Kiedy zorientował się, że ten podobno nie działający rytuał jednak działa, zaczął obserwować miejsce jego przeprowadzenia…
Zaczęły się tam pojawiać rzeczy, których być nie powinno. Gorzej, że jeśli dochodzi do manifestacji, to sprawa zaczyna się robić poważna.
Na sam koniec, jak już i tak byłam zmartwiona, dorzucił jeszcze to, że to on zorganizował to wszystko i że to skażenie może zostać przypisane jemu jako jego 'wina'. Gorzej, że może być zagrożeniem dla magów Srebrnej Świecy, co gorsza, uczniów… I że miejsce to znajduje się również na terenie należącym do SŚ.
Szlag… Jeśli to się wyda, to układy pomiędzy Powiewem a SŚ… auć…
Musimy to sami rozwiązać… Jakoś.
W najgorszym razie poproszę Marcina o pomoc, ale wolałabym nie wciągać w to jego, żeby nie powodować konfliktu interesów…


Z krótkiej rozmowy Roberta Setona z Tomkiem

- Młodzieńcze, masz w tej chwili chwilkę, prawda?
- Eeee… Tak, panie doktorze.
- Dobrze się składa. Udało mi się naprawić symulator pryzmaturgiczny. Muszę go wypróbować. Czy zechciałbyś…
- Kiedy, panie doktorze?
- No, teraz!
- Ale… Panie doktorze, obawiam się, że w tej chwili jestem bardzo potrzebny w innym miejscu.
- Na pewno? To tylko dwie godziny. No, może trzy. Gwarantuję, że zobaczysz rzeczy, których byś się nigdy nie spodziewał.
- Przykro mi panie doktorze, w tej chwili nie mogę. Po prostu nie mogę.
- Ależ nie ma problemu, naprawdę nie ma problemu… Tak… To jednak zadanie, z którym powinien sobie poradzić jeszcze Kuba i Bernard. Tak, oni też powinni być w stanie skalibrować to urządzenie.


Z myśli Tomka

Ech… Podobno z mistrzem Setonem zawsze tak jest. Wyskakuje nagle i oczekuje szybkich reakcji. Czemu nie, pomóglbym mu, ale Kamila potrzebuje mnie bardziej. Abstrahując już od tego, że ten jego eksperyment dotyczy walki na płaszczyźnie pryzmaturgicznej. Po prawdzie to nie wyobrażam sobie, do czego może się przydać taka umiejętność. Nigdy nie spotkałem się jeszcze z potrzebą walki w taki sposób.


Z myśli Ciernia

To miejsce mi się nie podoba. Nie ma tu nawet piszczków. Nie ma tu nic żywego. To miejsce jest jeszcze bardziej puste niż kraina zamieszkana przez pełza. Ponadto… Tu jest coś dziwnego. Kałuża. Nie, pająk-łapczak. Tak! Pająk! A dookoła wszędzie kałuże. Oczywiście, ja jestem kotem. Koty nie przeglądają się w kałużach, chyba, że chcą. Ale mam wrażenie, że dwunogi miałyby problemy. Ale jak to problem dwunogów, to nie mam czym się martwić. Myślałem, żeby ostrzec lokalne koty przed tym miejscem na wypadek, gdyby Duszka nie była w stanie wywiązać się ze swoich obowiązków, ale lokalne koty głupie nie są. Już ich tu nie ma.


Z myśli Juliana

Ech… musiałem powiedzieć Kamili prawdę. Zatajanie czegoś przed Kamilą w tej sytuacji byłoby głupie, jakkolwiek nie byłoby to kuszące. Skąd miałem wiedzieć, że ten rytuał jest prawdziwy? Teraz muszę jakoś to wyjaśnić Wisnie… Jejku, ta dziewczyna mnie podziwia! Nie mogę pozwolić sobie na to, żeby straciła o mnie dobrą opinię! Po pierwsze, jest to bardzo miłe. Po drugie, każdy potrzebuje bohaterów, a ja się na bohatera nadaję. To jest… nawet, jeśli nie zawsze w rzeczywistości, to przynajmniej wszyscy we mnie wierzą, a ona… bezpośrednio po odzyskaniu mocy, zagubiona w tym dziwnym świecie… Ona naprawdę potrzebuje bohatera, bo jeszcze jakiś niemoralny czarodziej zdecyduje się ją po prostu wykorzystać. To jest… to jest coś, do czego nie mogę dopuścić! Ja jej nigdy nie wykorzystam! Co więcej, będę podziwiał jej piękno bardziej, niż jakikolwiek inny czarodziej ^_____^ Przyjemne z pożytecznym, a do tego mój unikalny dar i urok… Czyż życie nie jest piękne..?


Z myśli podłamanego Juliana

Ech… Kamila nic nie rozumie! "Bądź mężczyzną!" Ona nie rozumie sytuacji! Jak mam imponować komukolwiek, a zwłaszcza tak ślicznej, uzdolnionej i utalentowanej dziewczynie, jak Wisna, jeśli powiem jej o każdym głupstwie, które zrobiłem?! Nie, to trzeba jakoś sprytnie rozegrać. Chyba wiem, jak… Powiem jej prawdę, ale… nie do końca.


Z myśli Wisny

No tak. Julian powyprawiał jakieś dzikie rytuały. Na pewno chciał dobrze, ale cóż… nawet takim czarującym osobom mogą zdarzyć się jakieś błędy. W każdym razie zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby to naprawić.


Z myśli Tomka

Cały Julian… Chyba za głośno mówił… Nie wiem, jak to dokładnie się stało, ale ściągnął maga Srebrnej Świecy. Tak, podobno to sympatyczny czarodziej. Julian go lubi… No i ma fanklub. Nikt, kto ma własny fanklub, nie może być tak naprawdę zły… Mój zaczyna się formować na KADEMie. -_- Cóż… ciekawy jestem opinii na jego temat.


Z myśli Juliana

Szlag! Podsłuchiwał… Maurycy tu jest! Czarodziej Srebrnej Świecy! O, nie, doprowadziłem do…
Doprowadziłem do kryzysu między gildiami..!
Nie! Maurycy może nie jest dziewczyną, ale tym prościej da się go oszukać! Powiem mu mniej więcej prawdę. Powiem, że jego fanklub się w coś wplątał… magicznego. Po prostu częściowo pominę swoją rolę. Nie skłamię całkowicie, o nie, nie, nie (Ja miałbym kłamać? Po prostu czasem przedstawiam prawdę w bardziej efektowny sposób niż zwykle!) Tak… to powinno rozwiązać ten problem.
Powiem Maurycemu, że w ten sposób możemy rozwiązać ten problem nie angażując żadnych silniejszych magów.

Cudownie… musiał zadać to pytanie! Musiał zapytać, czy nie włączyć do sprawy Izę. Iza to słodka dziewczyna, jest piękna, gra nieprzystępną, i jest taka… dzika w tej swój chłodny sposób (zupełnie inaczej niż Irena, która jest dzika w ten swój gorący sposób…)
Zobaczmy, jak mi pójdzie z Maurycym. Powiem, że to może być sprawa częściowo polityczna. Po prostu nie powiem mu, jak bardzo zawaliłem z tym rytuałem.


Z myśli zapisanych Maurycego

No ładnie, nie można nawet przyjść pogadać z Julianem żeby w coś nie wdepnąć. Nie wiem jak to zrobił, ale jakoś mój "fanklub" wplątał się w coś co spowodowało skażenie. Eh… i do tego Julian twierdzi że mogłoby się zrobić nieprzyjemnie na linii Powiew - Srebrna Świeca gdybyśmy poszli z tym wyżej. Co prawda nie przywykłem myśleć o Izie jako o wyższej instancji, ale co fakt to fakt, mogłaby poinformować kogoś więcej o tym. Niemniej trochę szkoda, przy likwidacji skażenia o nieznanej mocy nie zabrać ze soba kompetentnego terminusa… trohę to głupie. Ale wolę sam z nimi pójść i spróbować coś pomóc zostawiając sobie jakiś wpływ na sytuację, niż ryzykwoać konflikt… szczególnie że, co tu dużo mówić, lubię Powiew i nie chciałbym żeby ich stosunki z SŚ się popsuły.


Z myśli Kamili

Niebiosom niech będą dzięki na mój słuch. Wiem, co Julian mówi temu magowi, który przedstawił się jako Maurycy Fulmar. O dziwo, w sumie mówi mu prawdę, tylko pomija niektóre kawałki.
Mam wrażenie, że on będzie chciał z nami iść. Zwłaszcza po tym, jak Julian wspomniał coś o fanklubie (czyli to jest ten mag, którego BaalBaalon tak ubóstwia XD Ciekawa byłam, jak wygląda)
Po prawdzie to… nie chcę go brać ze sobą.
Dlaczego on od razu chce oddać sprawę wyżej?
Ok, normalnie pewnie wcale nie zrobiłabym inaczej, ale… To naprawdę może uderzyć w Powiew… Nie pozwolę nikogo zawiadomić, nawet, jeśli będę musiała go ogłuszyć i wymazać mu pamięć!
Na szczęście nie będę musiała. Kiedy Julian powiedział mu, że sprawa może być polityczna i może nam jako gildii zaszkodzić, tien Fulmar najwyraźniej powstrzymał swoje zapędy do wyższych instancji.
Dobrze to o nim świadczy… Co i tak nie zmienia faktu, że nie chcę brać go ze sobą. Jest obcy. Nie znam go i mu nie ufam.
Cóż… chyba nie będę miała wyboru. Przynajmniej będę mogła sobie wyrobić jakąś o nim opinię. Julian wydaje się go lubić…
Z drugiej strony, on ma fanklub. Z dziewczynami. Julian polubi każdego, kto umożliwi mu kontakt z dużą ilością dziewczyn… No, może trochę krzywdzę Juliana. Ale tylko trochę.


Z dziennika Wisny

Okazało się, że posiadam możliwość wykrycia skażenia magicznego. Julian wspomniał, że niejaka Wiktoria (chyba bardzo ciekawa osoba - chciałabym ją kiedyś poznać) robiła to przy pomocy kwiatów. A skoro ona potrafi, to czemu nie ja? Udało mi się przygotować kwiaty wykrywające skażenie - każdy weźmie swój. Dzięki temu odnalezienie jądra skażenia powinno być proste. Dodatkowo z pomocą Tomka przygotowałam bluszcz, który żywi się skażeniem i rozrasta się w stronę jego największego zagęszczenia. Jeden wyszedł kiepsko, ale drugi predestynuje do określenia "majstersztyk", ha! Zachowam go na specjalne okoliczności. Oby takie nie nastąpiły…


Z myśli Tomka w budynku, w którym miał miejsce rytuał

…Innymi słowy, naszym najlepszym ekspertem od magii detekcyjnej jest Wisna. A i to przez przypadek. Tak, czy inaczej, Julian coś mówił o manifestacjach. Aura tutaj nie wystarczy na manifestację. Po prostu nie. Jest bardzo rozproszona, ale tej energii tu po prostu… nie ma. Będziemy musieli jeszcze trochę przejrzeć różne miejsca, ale…
No tak. Oczywiście, ten kot, Cierń, wszędzie za nią łazi! Nic dziwnego, że tu też ją znalazł. Ech, Kamila to ma pecha…


Z myśli zapisanych Maurycego

Tia… ładnie… przyszlismy na miejsce, a tu klops. Skażenia nie ma, a my nie mamy nikogo z solidną detekcją… wiedziałem że trzeba było przeforsować wzięcie jakiegoś terminusa —' Co by Wołkowiec o mnie nie mówił, jak by się mną nie chwalił, szlag by go, nie jestem wykwalifikowany w tych sprawach —'


Z myśli Kuby po usłyszeniu ostatecznych ocen tarczy Leszczyńskiej przez Grono Kademu

Super ;) okazuje się że nawet jak projekt jest zakończony to Seton naciska guzik i tarczę szlag trafia XD JAK ON TO ROBI? XD Podał nam drugie tyle przypadków i pół tarczy ZNOWU trzeba było zmieniać… Szczęśliwie wiedzieliśmy już jak to zrobić. Dodatkowo bardzo Krysia się przydała znowu rozwalając tarczę ShieldBreakerem kolejny raz pokazując inne aspekty które musieliśmy dopasować po zmianach.. po kilku iteracjach zmieniania tarcz w końcu powstała… Tarcza Leszczyńskiej. Kurcze - wiszę wszystkim duże Piwo ^_^ Jakoś teraz się muszę wszystkim odwdzięczyć… Ale prawda jest taka… Ta tarcza jest warta wiele.


Z myśli Kuby patrzącego na pracę Andżeliki

Ona jest NIESAMOWITA O__O dostaje dane z 4 niezależnych źródeł… Dodatkowo sami nauczyciele rzucają uwagi… a Ona potrafi wszystko posegregować na bieżąco O__O i nie ma ani jednego błędu… Co więcej - wszystko jest od razu gotowe do dalszych analiz O__O Julia i Teresa nie potrafiły uwierzyć że ktoś tak utalentowany jeszcze nie jest znany… Ona rzeczywiście sprawia że projekt zamiast zatrzymywać się co godzinę i zastanawiać "co właściwie jest grane" to leci do przodu jak oszalały. Każdy ma dostęp do najnowszych danych i może lecieć do przodu nie powtarzając żadnych danych albo sprawdzając czy wszystko zawsze się zgadza… Prawda jest taka że dzięki Jej dokumentacji 3 razy znaleźliśmy błędy których potem wyłapać prawie by się nie dało XD… Jest moim prawdziwym skarbem :3 Nie oddam nikomu takiej współpracowniczki :3


Z myśli Krysi obserwującej Andżelikę przy pracy

Tien Leszczyńska jest… naprawdę doskonałą Bibliotekarką. Potrafi katalogować dane z kilku źródeł jednocześnie. Nie gubi się w informacjach… To naprawdę godne podziwu.
Cieszę się, że zaproponowałam jej pomoc. Zasługuje na nią.


Z myśli Ciernia po rozmowie z Duszką

Wszystkie dwunogi są jej? Dobrze, do jednego tu się nie przyznaje, ale ten dwunóg jest wyjątkowo nieciekawy. To nie to, że z nim jest coś szczególnie nie tak. Dwunóg jak dwunóg. Po prostu nie umywa się do pozostałych.
Duszka pokornie prosiła mnie, bym łaskawie powiedział jej, co się tu znajduje, więc jej powiedziałem. Jakaś… nielotna na umyśle jest, to chyba ta dwunoga forma…
Tamten nie wytresowany dwunóg, który ładnie pachnie, ta samica… Ta mi się podoba. Duszka nie może przetrzymywać wszystkich fajnych dwunogów dla siebie. Porozmawiam z nią potem na ten temat.
Jak już zrozumiała (mam nadzieję, nie wygląda na bystrą) co tu się dzieje w nocy, czekałem na odpowiednie podziękowania i prośby, by im pomóc. Nie doczekałem się, oraz mnie nie poprosiła. Cóż… rozsądny kot wie, kiedy się oddalić. Nie powiedziałem jej, że to może mieć szczególnie dotkliwy wpływ na dwunogi. Jej to nie dotyczy, a żaden z lokalnych dwunogów nie jest na tyle cenny, by odrobina kałuży miała im zaszkodzić. Gdyby mnie odpowiednio traktowała, powiedziałbym jej.


Z myśli Wisny

Dobrze wiedzieć, że "ładnie pachnę". Staram się.


Z myśli zapisanych Maurycego

Heh, Cierń… tak… nie kojarzy mnie ze sprawy Astera, to miło. Jeszcze milej że uznał mnie za nieciekawego. Nie żeby przeszkadzało mi bycie "dwunogiem", ale niekoniecznie chce byc dwunogiem Ciernia XD

Biedna Kamila, przechodzi z Cierniem to co ja regularnie z Kwiatkiem… ciekawe czy jest to specyfika wszystkich viciniusów, że rozmowy z nimi zawsze przebiegają na odrobinę odmiennym poziomie.


Z myśli Kamili

Cierń? Co on tutaj robi?
Szlag by go! Muszę grać w jego grę… Tien Fulmara przeproszę później za dwunoga… Wydawał się dość zaskoczony pojawieniem się Ciernia, ale chyba nie uraziła go paplanina kota… Oby. Nie chcę, żeby przed potencjalną walką pojawiły się zatargi.
Ale przynajmniej podał nam sporo informacji. Sami zmitrężylibyśmy dużo więcej czasu na szukaniu informacji. Będę jakoś musiała mu się odwdzięczyć, choć jest wkurzający jak rzadko.
…Mówiąc szczerze, zrobiłam z Wisny 'swojego dwunoga' nieco na wyrost, ale jakoś nie chciałam, żeby Cierń zaczął jej rozkazywać… Obawiam się, że Wisna mu się bardzo spodobała… Nawet wiem, czemu. Ona naprawdę ładnie pachnie.
Za to tien Fulmara Cierń praktycznie rzecz biorąc, zignorował. Więcej, uznał go za niewartego zachodu. A ja widziałam, że częściowo wynikło to z postawy tien Fulmara. Stanął jakoś tak… tak, że stał się absolutnie i całkowicie nieciekawy. Bezbarwny. I zrobił to zaraz po tym, jak Cierń zainteresował się Wisną - to musiało być rozmyślne działanie.
Ciekawy sposób.


Z myśli zrezygnowanego Tomka

Kolejny kot… Jak to jest, że wszystkie koty mają tak absurdalnie rozdęte ego? Chyba nawet Ewaryst Ekiert był skromniejszy…
Tak, czy inaczej, Cierń podał nam kilka istotnych informacji. Po pierwsze, mamy do czynienia z efemerydą. Musimy się solidnie zabezpieczyć. Po drugie, efemeryda pojawia się jedynie w nocy, dokładnie o godzinie rzucenia rytuału. No i po trzecie, ta efemeryda w jakiś sposób wykorzystuje nasze lęki, choć Kamila powiedziała, żeby być sceptycznym, bo nigdy nie wiadomo, co Cierń miał na myśli mówiąc o "kałuży".


Z myśli Wisny

Ha! Jaka śliczna tarcza mentalna! Jesteś zdolna, Wisna. Opłacało się pracować nad sobą!


Z myśli Juliana

No! Jesteśmy doskonale przygotowani. Jesteśmy w stanie pokonać każdą efemerydę. Mamy tarczę mentalną, Wisna przygotowała roślinny detektor, mamy bluszcze zżerające magię… Jesteśmy gotowi. Niech tylko nadejdzie noc, a pójdziemy tam i naprawimy moją pomyłkę.
Kto wie, może nawet wrócimy wcześniej i wykorzystam mięciusi, cieplusi ręczniczek..? ^__^


Z myśli Wisny

Hę?… Czemu wszystko jest takie… niebieskie? Co to za nitki wyłażące z tego budynku i idące tam daleko, daleko… co się dzieje? Hm, chwila… jak popatrzę inaczej, to tego nie widzę. Eeee… inaczej? Co to znaczy patrzeć inaczej? Pierwszy raz mi się tak udało, ja… cholera jasna, coś mi tu nie pasuje. Ale to jest całkiem fajne!


Z myśli zaskoczonego Ciernia

Co?! Poszli tam! Naturalnie, obserwowałem ich z odległości wystarczającej do tego, by Duszka mnie nie dostrzegła (jeszcze czego, pomyślałaby sobie coś głupiego - na pewno wpadnie w tarapaty i będę musiał ją uratować) Weszli do tego budynku i nie trwało długo, aż padli na ziemię jak bezwładne kłody. Skoczyłem szybko w ich kierunku. Krążyły nad nimi jakieś widma. Rozdarłem je wszystkie, ale ich już nie było. To jest… Ciała były na ziemi, ale ich tu nie było! Dlaczego Duszki tu nie ma?! Co to za kot?!


Wyjątek z bojowych krzyków Ciernia

…Wyłaź! Myszo-szczuro-stworze żałosny! Ty pełzołapczaku śmierdzący! Wyłaź i walcz! Stań i walcz! Boisz się mnie, pająku wyłysiały?! Wyłaź, będę z tobą walczył tylko jedną łapą! Co, nad małymi kotkami się pastwisz?! Zrobię sobie z twoich kości kuwetę! Dawaj, wciągnij mnie z nimi! Pokażę ci, jak walczy prawdziwy kot, tchórzu!
Nie możesz stawić czoła mojej potędze?! Dawaj, zamknąłem oczy, widzisz?! Ty szczekaczu o odwadze piszczka! Ty ślimaku bez skorupki! Ty śmierdzący odchodzie pełza! Zamiast w kuwetę załatwiasz się w barłóg i śpisz w tym potem! Dalej, staw mi czoło…


Z myśli Ani

Krzyki olbrzymiego kota doprowadziły mnie do źródła skażenia. Na ziemi leżeli Julian, Kamila, Wisna, Tomek i nieznany mi czarodziej. Byli nieprzytomni. Po… przekonaniu tego wielkiego kota, że jesteśmy po tej samej stronie, przedstawiłam się mu jako Sopel Lodu (które to imię zaakceptował). Nie widziałam nigdy kota, który z taką zaciekłością bronił nieznanych sobie magów przed drobnymi manifestacjami efemerydy. Widziałam ślady po co najmniej czterech rozszarpanych manifestacjach. Kot imieniem Cierń wprowadził mnie w sytuację… innymi słowy, znajdujący się tutaj magowie zostali przez efemerydę 'wciągnięci', a ich ciała zostały tutaj. Nie mogłam wejść do samego budynku, bo podzieliłabym ich los. Pozostaje mi jedynie spróbować wpłynąć na efemerydę i uwięzionych magów pozostałymi mocami, które mam do mojej dyspozycji. Muszę dowiedzieć się, jakiego typu jest ta efemeryda. Pochopne działanie może bardziej zaszkodzić niż pomóc.


Z myśli Ani badającej efemerydę

Nie mogę bezpośrednio zbadać samej efemerydy, ale mogę podczepić się do nieprzytomnych magów. Siren, pomożesz mi w tym. Mnie by wciągnęło, ale Ty, podejrzewam, jesteś w stanie służyć za odpowiedni typ bufora. Przeprowadzimy grupę badań. Jak rzadko żałuję, że utraciłyśmy umiejętność tworzenia Winterchill podczas Zaćmienia…


Z myśli niezadowolonego Ciernia

Ta Sopel Lodu jest godna swojego imienia. Klęczy tylko na śniegu, jakby czekała, aż się roztopi. A Duszka leży i marznie! Widzę po gęsiej skórce. Dwunogi są strasznie nieprzystosowane do życia. Może to i jej dwunogi (mimo, że ten ładnie pachnący powinien być mój) ale nie zadbała o nie właściwie. O siebie zresztą też.
<sfera sił>
No. Teraz żałosne dwunogi są okryte tymi butwiejącymi szmatami. Nie będą tak marznąć.
A to co za potwór..? Zniszczę go!
Aa… To własność Sopla Lodu…
Wygląda jak dziecko dwunoga… Małe, słodkie, wygląda na niegroźne… Czyli niebezpieczne.
Wara od Duszki! Masz tam dwunogi! Te możesz sobie wziąć!
Mówię, wara!


Z myśli Ani, która napotkała na drobny problem

Ten kot jest wyjątkowo zaborczy, jeżeli chodzi o Kamilę. Siren nie może go wymanewrować, a nie chcę doprowadzić do wojny. Z pewnością bym ją wygrała, ale… To nieco… mija się z celem.
Cóż… Czas użyć moich wyjątkowych umiejętności przekonywania, negocjacji oraz śpiewu. Muszę przekonać tego kota, żeby zaufał Siren.


Z myśli Ciernia, zaniepokojonego rozwojem sytuacji

Ten dwunóg… Dobrze. Ten jej stworek może dotykać Duszkę i dwunoga Duszki tak długo, jak moje pazury są na szyi dwunoga. Nie zdąży rzucić żadnego czaru. A jeśli ja mam ją w zasięgu kontaktowym, to zdążę ją zabić, jeżeli będzie taka konieczność.
Dwunóg wydaje się mówić prawdę, że zależy jej na dobru Duszki. Przeczytałem fragment jej umysłu, korzystając z zasięgu kontaktowego. Oczywiście, ten dwunóg, jak to dwunogi, bez powodu komplikuje sprawę i zamiast po prostu porozmawiać z Duszką, musi pozostawać w ukryciu (i co to znaczy 'poczucie winy'?) Z pewnością ja ani Duszka nie mamy czegoś takiego. To kolejny durny wymysł dwunogów!..


Z rozmowy mentalnej Siren i Ani

- Jak on śmie! Ja go zaraz…
- Spokojnie… Ten kot jest nam potrzebny.
- Do czego?
- Wiesz… Na przykład tylko on może strzec ich ciał. Ja tam nie wejdę, bo mnie efemeryda wessie.
- Ale nie miał prawa…
- Owszem, nie miał prawa. I porozmawiamy sobie o tym potem. Ale to jest kot. Nie oczekuj po Vicinusie sposobu myślenia maga. Po prostu wplotę w serię zaklęć też jedno, które pozbawi go pamięci o tym, co czytał i pozostawi jedynie uczucia.
- Aha… Ale nie wolno mu było!
- Nie, nie było mu wolno, Siren. Ale się nie gniewam.


Z myśli Ani badającej efemerydę

O, tak. Dokładnie to. Podłącz się do Kamili i Juliana, proszę. Tą dwójkę znasz, a oni znają Ciebie. Nie będą próbowali Cię odciąć na poziomie podświadomym. Jakby co, asekuruję Cię…
Tak! A teraz… O co chodzi?


Z myśli nieco zasępionej Ani

Rozumiem. Wizje koszmarów. Ale nie strachów. Raczej wizje osób, które zostały zawiedzione w jakiś sposób. Osób, które mogą czuć żal… To będzie… trudny problem do rozwiązania, bo ta efemeryda jest dużo bardziej złożona, niż się wydaje. Nie dość, że pobiera dane z wielu magów, to jeszcze jest 'zdolna' do wykorzystywania tych magów do ekstrapolowania.
To jeszcze bardziej złożone. Efemeryda wykorzystuje obecne osoby do mniej lub bardziej prawidłowego animowania tych postaci. Innymi słowy, ona 'permutuje' zachowania manifestacji i sprawdza je przeciwko podświadomości uczestników, by znaleźć taką kombinację, która najbardziej zrani maga.
Innymi słowy, ona wykorzystuje ich samych, by ich zniszczyć. Martwi mnie, że jest tam Julian. Obawiam się, że jakiekolwiek działanie wymierzone w jakąkolwiek dziewczynę może spotkać się z wyjątkowo drastyczną odpowiedzią ze strony efemerydy.


Z myśli Kamili

Krew..? I szloch. Pułapka? Nawet jeśli, to musimy to sprawdzić…


Z myśli zaskoczonej Kamili

Kuba? Jak Kuba krzyczy, żeby się wycofać, to się wycofuję. Tomek! Julian! Wisna! Ok, wszyscy są.

Co jest? Czemu nie można rozwalić tych drzwi?

…Coś tu mocno śmierdzi. Kuba nie zachowuje się jak Kuba. Ok, Kuba bywa arogancki, ale nigdy chamski…


Z myśli zapisanych Maurycego

No i ślicznie, wpadliśmy jak śliwka w kompot. Ledwo weszlismy do środka, usłyszeliśmy czyjś szloch, a tu wpada jakiś gościu i wrzeszczy żebyśmy uciekali. Patrząc po reakcji pozostalych znają go i postanowili mu zaufać, tylko co z tego że zgodnie rzuciliśmy się do ucieczki jak nie było nam dane wyjść z tego budynku. Eh… tylko co tu robi Jakub Urbanek, "główny zakapior KADEMu" jak go kiedyś ładnie Ash podsumowała.


Z myśli Wisny

Ten głos… kogoś mi przypomina… znaczy się, nastolatki w pewnym wieku czasem mają podobne głosy, ale ten… nie, to niemożliwe… ona? Tutaj? Tylko nie to…


Z myśli wstrząśniętej Kamili

…Laetitia? Znaleźliśmy… Laetitię Caesar. Co ona tutaj robi? I dlaczego jest ranna?

Jak to: Wisna ją dźgnęła? Przecież cały czas była tutaj z nami! Coś tu bardzo nie gra.

Jak to: przyszła tu koło północy? My weszliśmy tu koło dziesiątej, a ona twierdzi, że nikogo nie było, kiedy wchodziła. I że dostała liścik od Wisny, która mówi, że nic nie wysyłała. I ja jej wierzę. Dawno nie widziałam, żeby ktoś tak usilnie starał się zapomnieć o innym człowieku…
…Aha…
Aspekt… Laetitia zbudowana jest z pająków. Czyli… jest manifestacją. Ale… z jakiegoś powodu się jej nie boję. Choć i tak nie zamierzam jej ufać.
Kurczę no, manifestacja czy nie, nie chcę, żeby cierpiała… Może chociaż uda mi się ją uspokoić…


Z myśli Wisny

JA ją dźgnęłam, tak? I wysłałam jej liścik, tak? Albo ktoś tę biedna dziewczynę strasznie zmanipulował, albo coś tutaj wybitnie nie pasuje. I wszystko jest takie niebieskie… hej, Leti? Nie bój się, chcę Cię wyleczyć, to nie ja cię zaatakowałam, to… no właśnie, co to było? Ech… dobra, pójdę sobie, jeżeli to ma pomóc…


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, coś tu mocno nie gra. Znaleźliśmy ranną nastolatkę, w to jestem w stanie uwierzyć na terenie skażenia. Ale cała jej historia kupy sie nie trzyma, a Kamila twierdzi że jest manifestacją. Gorzej, że wszystko tutaj jest manifestacją. Eh… to może być tylko pułapka, ale skąd ta efemeryda wiedziała o tym że Wisna zna Laetitię? Przecież mamy założone tarcze mentalne, a nic mi nie wiadomo o tym żeby Wisna miała cokolwiek wspólnego z dziaąłniami mojego fanklubu, które doprowadziły do powstania tej efemerydy. To by z kolei znaczyło że nasze tarcze mentalne, chyba najmocniejsze jakie dotąd miałem na sobie, są zupełnie bezużyteczne, do to coś potrafi czytać nam w umysłach.

Z kolei patrząc na reakcję Wisny na Laetitię… powiedzieć że była wstrząśnięta to mało. Coraz bardziej mi się to nie podoba. Nic to, pułapka, nie pułapka, ta manifestacja jest przekonana że jest prawdziwa, więc spróbujmy ją potraktować jak prawdziwą, może w ten sposób jakoś złagodzę jej wpływ na Wisnę…

Jeśli to jest wymierzone w Wisnę, to mi pewnie zmaterializuje się…


Z myśli Kamili

Tien Fulmar zaczął leczyć 'Laetitię'. Manifestacja, czy nie, nie chcę pozwolić, żeby się wykrwawiała. Niestety, dziewczyna nie chce dopuścić do siebie Wisny. Jest totalnie przerażona, ilekroć w ogóle pada sugestia, że Wisna mogłaby się do niej zbliżyć. Muszę ją trochę uspokoić.


Z myśli zapisanych Maurycego

…Persefona. Szlag. Wiedziałem! To bydle czyta jakoś nam w myślach. Persefona jest najbardziej negatywnie powiązaną emocjonalnie ze mną osobą… problem w tym że nie tylko ja o tym wiem, zobaczmy więc od kogo czerpie informacje.

Ok, spokój. Zamknij oczy, weź głęboki wdech, wydech, otwórz oczy i odłóż wszystkie emoce dotyczące Persefony na bok. Nie są Ci teraz potrzebne. Teraz tylko spokój pozwoli Ci na rzeczową analizę tego zjawiska. Posłuchaj co ma do powiedzenia i myśl, kto o tym wie. Zobaczmy od kogo efemeryda ciągnie informacje.


Z myśli bardzo zniesmaczonego Juliana

Co jest? Czemu tien Fulmar tak się zachowuje? Dobrze, rozumiem, to jest 'tylko manifestacja', ale ta dziewczyna chce z nim rozmawiać! Chce mu coś powiedzieć! Naprawdę uważam, że jego zachowanie jest skandaliczne! Ona próbuje przyciągnąć jego uwagę, a on, nie dość, że ją ignoruje, to jeszcze zwraca się do nas, jakby jej tu nie było. Nie zdziwiłbym się, gdyby teraz ona zdecydowała się potraktować nas jak śmieci.


Z myśli Kamili

Co to za dziewczyna? Czemu tien Fulmar traktuje ją jak powietrze? Dlaczego ją totalnie ignoruje, kiedy ona do niego mówi? Dlaczego…?
Szlag, ona atakuje! Brawo, Tomek! Ta błyskawica mogła porazić nas wszystkich..!
Dlaczego on nie spróbował z nią rozmowy?!


Z myśli przestraszonego Tomka

Cholera! To… Te manifestacje umieją walczyć?! Betonowa ściana! To powinno dać radę…
Szlag! Rozsypała ją… Dobra, dobrze, że przynajmniej Maurycy Fulmar w nią strzelił. Ale co to za dym?
Jakiś demon? Muszę ich osłonić…

Super! Manifestacja Kuby się pojawiła i nas uratowała! Byłem w stanie powstrzymać tą dziewczynę… Nie, nie byłem.
Faktycznie, nie byłem w stanie jej powstrzymać.


Z myśli zapisanych Maurycego

Szlag… te manifestacje mogą atakować jak najbardziej fizycznie. Eh… wszystko co powiedziała pokrywa się z tym jaka opinia panuje o Persefonie wśród ogółu, nic co mógłbym potraktować jako pochodzące w 100% ode mnie. Co więcej spora część jej charakteru odpowiada raczej opinii innych niż mojej. Za to atakuje dokładnie tak silnie jak w rzeczy… czekaj… jest dokładnie tak silna jak mi się wydaje że jest… heh… czemu nie mogłem o niej myśleć jak o bezbronnej —' Ale zdecydowanie nie po sprawie z Asterem, eh… a mogło by być o tyle łatwiej gdyby tylko te manifestacje nie były takie… kompletne. Niby sa przerysowane, ale zawsze tak żeby podkreślić jakąś cechę, ale nigdy dość żeby wrażenie dysonansu pozwoliło umysłowi znaleźć punkt zaczepienia do obrony. Gdybym nie kontrolował moich emocji… eh… lepiej o tym nie myśleć…


Z myśli Kamili

'Kuba' przepędził ową 'Persefonę'. Co tu się dzieje? Dlaczego manifestacje walczą ze sobą? O co tutaj chodzi?
Biedny Tomek. Wiem, ile musiało go kosztować poproszenie 'Kuby' o pomoc w walce z 'Persefoną', kiedy znów się pojawi. Biedny Tomek…


Z myśli bardzo podłamanego Tomka

Jeżeli wierzyć temu, co mówi ta manifestacja Kuby, a ja jej wierzę, efemeryda nie uznała mnie za wystarczająco godnego, by wystawić dla mnie manifestację. To druga manifestacja należąca do Kamili. Manifestacja mająca dręczyć Kamilę. Ma sens. Jeździ po mnie jak po psie, a to się bardzo negatywnie odbija na Kamili.
'Kuba' powiedział, że gdyby nie moja ślepa "zazdrość", nie mielibyśmy teraz takich problemów… W ciągu dnia mistrz Seton proponował mi szkolenie z walki pryzmaturgicznej wraz z Kubą Urbankiem i Bernardem Trawnikiem. Gdybym nie odmówił, byłbym teraz w stanie coś zrobić!


Z komunikatu Kamili do Tomka

Żadnych takich! Nie daj mu się! Jesteś w stanie coś zrobić! Ochroniłeś nas przed tą błyskawicą! Nikt inny nie zareagował! I 'Kuba' wcale nie należy do mnie! Tomku, Kuba nie znaczy dla mnie dość! A to, że nie poszedłeś na to szkolenie, to moja wina. To ja Cię odwołałam. Ani mi się waż obwiniać siebie!
To coś tylko na to czeka!


Z myśli zapisanych Maurycego

Niedobrze. Potrafię zapanować nad swoimi emocjami na tyle że efemeryda chyba nie jest w stanie się do mnie dobrać. Niestety we wszystkich pozostałych uderzają ataki raz za razem. Co gorsza trafiają, nawet kiedy wiedzą że to co widzą nie jest prawdziwe, jest dość bliskie ich wyobrazeniu o prawdzie żeby bolało. Szlag, nie mam pomysłu jak się z tego wyrwać, a dopóki stąd nie wyjdziemy nie będę raczej w stanie pomóc im w uporaniu się z tymi ranami —' Mam nadzieję że po tym wszystkim dadzą sobie pomóc.


Z myśli Wisny

To tylko manifestacja, to tylko manifestacja, nie przejmuj się nią, nie dotykaj jej, może być niebezpieczna, nie rób głupot, bądź ostrożna, tak! Uff, odsunęła się. Ale… eeej, nie bądź smutna… zrozum, Leti… tfu, manifestacjo Leti… Nie, nie, nie! Co ja robię? Ja już tu nie chcę być, mam tego dość, chce stąd iść!


Z myśli Kamili

Dlaczego Wisna odsunęła od siebie 'Laetitię'? Niby to 'tylko' manifestacja, ale… po co zadawać ból? Tym bardziej mogła ją przytulić… Po tym, jak Wisna ją odsunęła, 'Laetitia' posmutniała…
Aż żal było patrzeć… Na obie.


Z myśli Tomka

Biedna Wisna. Co by nie zrobiła, byłoby źle. Owszem, nie przytuliła manifestacji Laetitii. Ta wygląda jak niegroźna, słodka dziewczynka. Trzeba jednak pamiętać, że to jest manifestacja Laetitii, a nie Laetitia. Nie wiem, co by się stało, gdyby Wisna przytuliła manifestację. Ja osobiście bym to zrobił, ale nie oznacza to, że fakt, że ona tego nie zrobiła jest czymś, co należy potępiać. Po prostu… ona boi się bardziej, i najprawdopodobniej ma powody. Biedne dziecko. Przed chwilą jeszcze nie władała magią, jej życie było proste i nieskomplikowane i służyła jako zabawka możnej czarodziejki. Jak tu się dziwić, że jest wobec wszystkiego taka sceptyczna i tak bardzo się boi?
Szczęśliwie Kamila myśli podobnie. Nie miała Wisnie 'za złe' tego, że nie przytuliła dziewczynki, choć ona zrobiłaby inaczej.
Swoją drogą… Ta manifestacja zachowuje się piekielnie zgodnie z tym, jak ja uważam, że zachowywałby się oryginał. Jest to… bardzo niepokojące.


Z myśli Ani, która wreszcie zrozumiała, co się dzieje

Agregat informacji! Ale nie prawdziwych informacji, a agregat snów. Znam ten rytuał. Ostrzegał mnie przed nim kiedyś mistrz Czapliński. Kto mógł rzucić Nieskończone Udręcznie? Wszystkie objawy się zgadzają… Prawie. To jest… zwykle Nieskończone Udręczenie dotyczy jednej osoby. Tym razem ma grupę. Nie jest to też stricte Udręczenie, ale wiem, jak to działa. Muszę ich wzmocnić. Jeżeli oni tworzą świat, który ich dręczy, to oznacza, że jeżeli ja przekształcę ich sposób myślenia, powinnam móc wpłynąć na manifestacje. Siren, będziesz pośrednikiem, ja nie mogę tam wejść.
Zabawne… oni mogą mieć po jednej, dwóch osobach, które skrzywdzili… Ja mam dziesiątki… Mistrz Czapliński ostrzegał, że ten rytuał oznacza śmieć Saith. I… miał rację.


Z myśli lekko wstrząśniętej Kamili

To nie jest Marcin. Pamiętaj, to nie jest Marcin! Marcin nigdy by tego nie powiedział! Marcin… nic mu nie jest!

To prawda. To moja wina. Myślałam, że się już z tym całkiem pogodziłam, ale chyba jednak nie…
Ale…
Marcin…
Nie! Nic mu nie jest, jest na Srebrnej Świecy, i jeśli działoby się coś złego, to zwróciłby się o pomoc! Marcin nie jest głupi…
A to… to nie jest Marcin!


Z myśli Kamili

Widziałam ową 'Wisnę'. Kolejna manifestacja. Niebezpieczna. Jej oczy płoną na niebiesko. I… chyba jest szalona. Musimy się jej strzec. Coś tu jest mocno nie w porządku. Owa 'Wisna' miała twarz dokładnie taką, jak w moich wizjach aspektowych… Boję się jej.


Z myśli zadowolonej z siebie Ani

Dobrze… Chyba mi się udało. Spróbowałam wpłynąć na efemerydę używając piosenki i katalizując swoje uczucia. Wpływałam też na pozostałych uwięzionych tu magów. Powinnam być w stanie ich troszeczkę uspokoić, wzmocnić wrażenie, że to wszystko nie jest realne i osłabić przyswajalność koszmarów, by proces regeneracji był szybszy i krótszy. Wyczułam jedną manifestację, której nie rozumiem. Nie wiem, co ją powołało, ale jej intencja mnie przeraża.


Z myśli zaskoczonej Kamili

Julian! Co się stało? Wygląda, jakby zobaczył ducha.

Ta melodia… Ania?


Z myśli Kamili

Ciekawe, czy fakt, że 'Marcin' odszedł, oznacza, że zniknął… Jeśli tak, to może to jest sposób na osłabienie tej efemerydy…

A jednak nie zniknął…
I znów… To, co powiedział, zabolało…
Ja chcę stąd wyjść!


Z myśli wstrząśniętej Ani

Co?! Któreś z nich… Któreś z nich przywołało mnie jako manifestację?! Czemu mnie? Przecież ja… Och, nie, straciłam kontrolę nad piosenką! Spowodowałam jakieś przebicie!


Z myśli wstrząśniętej Kamili

Ania kochała Juliania..?
Nawet, jeśli tylko on tak myśli… Biedny Julian… To tłumaczy jego stan i jego reakcję na tą melodię. Nie chciał niczyjego towarzystwa… Musi być bardzo zraniony. A jego oczy… Jak stąd wyjdziemy będę musiała z nim porozmawiać. On nie może się tak obwiniać. Ale teraz… boję się, że jeśli będę naciskać, Julian się załamie.


Z myśli bliskiego załamania Juliana

To wszystko moja wina… Wpierw ja przeprowadziłem ten rytuał. Cel był szlachetny, ale przeze mnie wszyscy są tu uwięzieni. Z każdym słowem wypowiadanym przez fałszywego Marcina Kamila gaśnie. Wisna… Muszę ją obronić, nawet jeżeli mam stąd nie wyjść, ona stąd wyjdzie. Muszę ją obronić. Kamila ma Tomka, on ją ochroni…
To wszystko… moja wina.
Ania… Powinienem był ją uratować. Próbowałem, ale nie byłem dość dobry…
Nie! Nie dość się starałem!
Efemerydo, słyszysz mnie? Zostaw mnie tutaj, a ich wypuść. To jedyne sprawiedliwe wyjście.


Z myśli zapisanych Maurycego

Kurwa no, Julian nam się zaraz załamie, a ja kompletnie nie mam pomysłu jak ich obronić. Zdecydowanie jestem coraz bardziej zły na siebie że nie przeforsowałem wzięcia Izy.


Z myśli wstrząśniętej Ani

Co ja zrobiłam… Przebiciem dałam Julianowi do zrozumienia, że go… kocham? To jest… To jest katastrofa. Przecież on… Będzie mnie szukał. On się zniszczy. Spali się. Muszę to naprawić. Oni wszyscy to słyszeli… To oczywista bzdura, ale… jedna osoba, która powie to Julianowi…


Z myśli Tomka, który dojrzał promyk nadziei w ciemnościach

Kamila jest genialna. Wezwała 'Marcina' i poprosiła go o pomoc. 'Marcin' powiedział, że wraz z 'Kubą' spróbują opracować metodę, dzięki której będziemy mogli stąd wyjść. Nie wiem, czemu nam pomagają. Z drugiej strony… kto umie odmówić Kamili?
Szlag by to! On pokazał, że całe jego ciało degeneruje, że ten cios arildisową bronią tak właściwie sprawił, że zostały mu dwa lata życia, że skażenie postępuje dalej. Boże, biedna Kami… Ten wstrząs to nawet ja poczułem.
Czemu? Po co? Po co zdradził, że Kamila walczyła z Ashem, tam, na dole?!
Czemu zdecydował się powiedzieć to tej manifestacji tej małej dziewczynki?
Żal aż serce ścika. Czy tylko o to chodzi?! Taki smutny, drastyczny wyciskacz łez na nikogo nie zadziała!
Ale mnie… mnie jest strasznie przykro.


Z myśli Kamili jakiś czas po ponownym odejściu 'Marcina'

Nie… nie dam mu tej satysfakcji. Nie załamię się. Nie mogę. Muszę ich wszystkich stąd wydostać… jakoś. Julian… Wisna…

Prawdziwemu Marcinowi nic nie jest… Prawda?


Z myśli zapisanych Maurycego

Heh… to Ci dopiero. Że Marcin jest nieumarły wiedziałem, ale że ma mechaniczną rękę… skażenie Arildisem… i jeszcze kwestia tego że Kamila spowodowała Zaćmienie. Nieważne ile z tego jest prawdą, a ile dopowiada efemeryda, ktoś tu mocno wierzy że Kamila odegrała ważną rolę w doprowadzeniu do Zaćmienia. I teraz… jak ja się z tym czuję? Zaćmienie to tragedia dla wielu, a z drugiej strony dopiero po Zaćmieniu dostałem moc. Heh… będę miał nad czym dumać, ale póki co… w sumie mi to wisi, ale ta wiedza będzie niebezpieczna… niestety możliwe że także dla mnie.


Z myśli wstrząśniętego Tomka

Mamy bardzo potężną tarczę mentalną. Można powiedzieć, że jest to jedna z najsilniejszych tarcz mentalnych, jakie kojarzę. Z punktu widzenia tej sytuacji ta tarcza to papier. Nie jestem w stanie zrozumieć, w jaki sposób ta efemeryda czyta w naszych myślach. Ona odpowiadała na myśli Kamili! Nie na to, co Kamila powiedziała, a na to, co Kamila pomyślała. I… tak jakby 'na bieżąco' manifestacja Marcina starała się znaleźć taką odpowiedź, która najbardziej skrzywdzi Kamilę. Jest to bardzo niepokojące…


Z myśli Ani analizującej stabilność mentalną

A niech to… Nie potrafię… nie umiem z Siren dostać informacji, co tam tak naprawdę się dzieje. Stan Juliana jest beznadziejny. On… On tak właściwie prawie pogodził się ze śmiercią. Nie pozwolę na to. To będzie sztuczna stabilizacja, ale to nie problem. Kamila… coś ją strasznie mocno teraz uderzyło. Prawie weszła na poziom Juliana, ale bardzo szybko się sama odbiła. Ma jakieś zewnętrzne źródło stabilności emocjonalnej. Ta dwójka w tej chwili najbardziej potrzebuje mojego ciepła. Wisna… Ona jest w ciągłym, głębokim szoku, ale nie jestem w stanie tego szoku przełamać. Jedyne, co mogę zrobić, to stabilizować ją i nie pozwolić jej osunąć się w rozpadlinę depresji. Tomek… bardzo stabilny umysł. Podobnie szybko wychodzi z silnych załamań jak Kamila, ale jego baza mentalna jest nieporównywalnie wyższa. Jest naturalnym przywódcą. Gdybym tylko była w stanie powiedzieć mu, co ma tam robić… No i ten… Nieznany mi mag. Jego stabilność jest bardzo wysoka. Nigdy nie widziałam takiego pancerza emocjonalnego na normalnym magu. Efemeryda nie jest w stanie spenetrować jego zbroi, choć od czasu do czasu (na przykład teraz) są potężne fale litości i współczucia. Dobrze, muszę ich ustabilizować.
Wszystkie manifestacje chcące wejść w kontakt z ich ciałami fizycznymi nie są problemem dzięki Cierniowi. Nie wiem, skąd Kamila wzięła tego kota, ale jest mu winna dobrą, tłustą mysz.


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, jest furtka. Julian się zawsze skupia wokół dziewczyn, teraz próbuje jakoś pocieszyć manifestacje Laetitii. Dobra nasza, to mu pomoże, a ja chyba mam pomysł jak wzmocnic ten efekt przez poprawienie samopoczucia Laetitii. Jeśli Laetitia poczuje się lepiej, Julian powinien się trochę ustabilizować. Niestety z naciskiem na słowo trochę.


Z myśli Juliana siedzącego koło 'Laetitii'

Biedne maleństwo… Co z tego, że manifestacja? Ona nie jest niczemu winna. Maurycy miał bardzo dobry pomysł. Dziewczynka (nie potrafię myśleć o niej jako o manifestacji) była więcej niż zrozpaczona, po prostu bojąc się o swoje istnienie. Maurycy poprosił ją, by pozostawiła coś po sobie. By… coś narysowała, napisała, by coś stworzyła - nawet, jeżeli zniknie, co jest - niestety - pewne, to jednak coś po niej zostanie. Przyjęła to. Ja ze swojej strony opowiedziałem jej historię. Historię o Isuzu i manifestacji Roberta Setona. Ta dwójka także była tylko manifestacjami. Z tego punktu widzenia oni także nie istnieli. A jednak… Manifestacja Roberta Setona zniszczyła siebie, by umożliwić Isuzu istnienie. Opowiedziałem jej to. Pokazałem jej dawne czasy. Przy okazji… tak, może zawiodłem Anię w przeszłości, ale może uda mi się nie zawieść tego dziecka, które mnie tak potrzebuje. Jest tylko manifesetacją? Tak, jest tylko manifestacją. Ale tak samo Isuzu był tylko manifestacją! Tak samo Seton był tylko manifestacją! Nie będę traktował nikogo jako tylko manifestacji, bo te tylko manifestacje dają nam rzeczy, których normalni magowie często nie byliby w stanie nam dać, nawet, gdyby chcieli! A zwykle im nie zależy…


Z myśli Kamili

Julian… Kiedy 'Marcin' powiedział 'Laetitii', że jest tylko manifestacją, dziewczynka prawie się załamała. Ja sama… nie byłam w stanie nic zrobić, sama ledwo potrafiłam się opanować.
Tien Fulmar zaproponował jej stworzenie czegoś, tak, by pozostał po niej ślad. Może nie jest taki zły, jak mi się wydawało po sprawie z tamtą dziewczyną..?
Julian… Zaczął z 'Laetitią' rozmawiać, pocieszać ją… Opowiedział jej historię Isuzu. Udało mu się ją pocieszyć. I najwyraźniej przy okazji pomógł sobie. Już nie jest tak załamany. Cieszę się. Ale tym bardziej nie wystawię go na kontakt z manifestacją Ani. Jestem pewna, że gdzieś tam jest… Muszę znaleźć ją zanim Julian zostanie zmuszony do konfrontacji.


Z myśli zaskoczonej Ani

Nie spodziewałam się. Wysłałam silny impuls emocjonalny w kierunku Juliana, ale skala jego bólu była… cóż, nie spodziewałam się, że Julian może czuć tak silny ból. Co on zrobił? Co on myśli, że zrobił? Komu? Jednak… Julian sam sobie pomógł. Nie wiem, co zrobił, nie wiem, co dokładnie zrobiła efemeryda, ale Julianowi to bardzo pomogło. Hm… On zawsze działa troszeczkę inaczej.
Kamila natomiast… Mój impuls wystarczył, by odzyskała energię. Potrzebowała tylko lekkiego popchnięcia.
Mam nadzieję, że to im wystarczy, by znaleźli drogę wyjścia z efemerydy, bo ja nie mam pojęcia, jak się stamtąd wydostać.


Z myśli Kamili

Znalazłam! Ale… nie mogę do niej podejść. W jakiś sposób unika nawet wszystkich kotów. Zupełnie, jak prawdziwa Ania… Dlaczego manifestacja musiała odziedziczyć tą najbardziej irytującą cechę?!
No nic, na razie będę obserwować. W najgorszym wypadku jakoś odwrócę uwagę Juliana…


Z myśli Wisny

Cooo? Bezbronną atakujesz, ty podły majaku z kosą, co?! To się zdziwisz, bo ja mam niespodziankę, ha! A MASZ!!!


Z myśli zaskoczonej Kamili

'Ania'… atakuje Wisnę? To nie ma sensu, ale… Muszę jej przeszkodzić!
Szlag! Julian! Jak ją zobaczy…

Co to było?! Co to za światło?

Wisna… 'Ania' chciała ją obronić przed jej własną manifestacją, a ona… Skąd ona ma taki artefakt? To nie wina Wisny, sama myślałam, że to ona jest celem, ale…

Julian…
Kiedy podeszłam… powiedziała coś dziwnego. 'Pozwól mi umrzeć. Przyjdę później'. Nie rozumiem… Czyli… manifestacji nie da się zabić, dopóki efemeryda ich nie usunie… Ale i tak… Na szczęście Julian już się tak strasznie nie załamał. Jedyne, co mogłam zrobić, to go przytulić…
Przynajmniej dał się przytulić.


Z myśli Wisny

S… sojuszniczka? Ale… ale jak to?


Z myśli zapisanych Maurycego

Zdziwniej i zdziwniej… kolejna znajoma, ale znowu nie dla mnie. Czyżby efemeryda odpuściła mnie sobie? Eh… kimkolwiek jest ta dziewczyna, reakcja Juliana na jej widok mówi więcej niż prawdopodobnie chciałby żebym wiedział. Oj Julian, Julian, zafundowałeś nam niezłą wycieczkę… mam tylko nadzieję że z tego wyjdziemy cało żebym mógł spokojnie żałować że się w to wpakowałem.


Z myśli Tomka

Kami nie zauważyła. Nie winię jej i się jej nie dziwię, lecz… nie zauważyła, że to, co było atakowane przez manifestację Ani, to była wyjątkowo paskudna manifestacja Wisny. Rozważyliśmy kilka przypadków i jednoznacznie się okazało, że żadne z nas nie dostrzegło tej manifestacji, gdyż pojawiła się wewnątrz linii kotów. Nie byliśmy w stanie jej zatrzymać, a to oznacza, że efemeryda gra z nami nie do końca fair. (cokolwiek to zdanie znaczy) Cóż… Ten atak chyba przepędził tą manifestację, przynajmniej na chwilę. Pytanie, kiedy i w jakich okolicznościach pojawi się znowu. Mogę mieć tylko nadzieję, że będziemy w stanie ją powstrzymać. Wygląda na wyjątkowo niebezpieczną.


Z myśli Wisny

Nie, nie, nie, nie! To nie jestem ja! Ja taka nie jestem! Nie jestem mordercą… Dlaczego, dlaczego mi to robisz, dlaczego tworzysz coś, co jest takie podłe, paskudne, okropne, niebezpieczne i jest… jest… mną… NIE!


Z myśli Kamili

Zaczynam być tym wszystkim zmęczona. Ciągłe napięcie uwagi, ciągłe pilnowanie wszystkich, koty na straży, które okazują się nie dość dobre, ale na wycofanie których nie mogę sobie pozwolić… Całe szczęście, że manifestacja Marcina obiecała nam pomóc w wydostaniu się stąd… Powiedział, że nie chce istnieć. To… też zabolało. Ale… jeśli to ma być cena za wyjście stąd… Zapłacę ją.


Z czarnego humoru Tomka

To byłoby zabawne, gdyby nie było takie ponure. Co 'Persefona' próbuje zaatakować, to manifestacja Kuby ją efektownie zmiata. Za każdym razem bardziej widowiskowo, traktując to wszsytko jak dobrą zabawę. Taaak, poznaję kolegę z KADEMu…
Ale on ma lepszy styl.
Zdecydowanie lepszy.
I nie jest takim samochwałą.


Z myśli zapisanych Maurycego

Ciekawa wizja Kuby Urbanka. Niezupełnie pasuje do tego co o nim słyszałem, ale pytanie brzmi z czyjego umysłu bierze się to spaczenie i jak daleko idące tak naprawdę jest. Chyba chciałbym go kiedyś poznać na żywo, brzmi jak ciekawa osoba.


Z myśli Kamili

Manifestacja Wisny wyszła ze ściany za prawdziwą Wisną! Ona ma nóż i najwyraźniej chce dźgnąć Wisnę!
Zawaliłam…
Teraz musimy jakoś wydostać Wisnę z opresji… Ale jak? Ta psychopatka gotowa jest ją dźgnąć tylko dlatego, że może…


Z myśli Tomka

Myśl szybko! Ja, Maurycy i Kamila… no i oczywiście Wisna… my wiemy, że ta manifestacja tam jest. Co sprawia, że tam jest… nie, nie, nie myśl tak, nawet tak nie myśl!
Kami, słyszysz mnie? Podsłuchuj to: manifestacja Wisny nie ma powodu skrzywdzić Wisnę! Gdyby chciała to zrobić, zrobiłaby to wcześniej! Manifestacja Wisny jest straszna, ale lustrzane odbicie nie zabija oryginału, chyba, że chce zająć jego miejsce, co w tym wypadku jest niemożliwe!
…Oczywiście, zawsze pozostaje Bloody Mary… Nie! Nie myśl w tą stronę!
Żeby tylko Wisna jej nie ignorowała! Żeby tylko jej nie zignorowała, jak Maurycy zignorował 'Persefonę'!
Szlag! Ona ją ignoruje!
Kami, do walki!


Z rozbieganych myśli Kamili

Szlag! Ratować Wisnę! Ale jak? Wiem! Potknąć ją! Niech upada do przodu! Byle dalej od ściany! Maurycy coś szykuje, muszę odsunąć Wisnę jak najszybciej!
Tak!

Gdzie ta manifestacja?

'Laetitia'!


Z myśli Tomka

Postawiłem barierę odcinającą… Ale chroniłem Wisnę, a nie manifestację Laetitii. Wszyscy to robiliśmy (poza Julianem). Nie wiem, z czego był zrobiony ten nóż, który przebił manifestację Laetitii, ale przeszedł przez kota jak przez masło. Julian próbował zasłonić manifestację… głupiec, Kami nigdy by mu nie wybaczyła… I sobie… Ale nie zdążył. Dziewczyna została trafiona w kręgosłup. Cios był morderczy, Wisna nie mogła nic zrobić, żeby ją uratować.
Cholera. Wiem, że to tylko manifestacja, ale i tak trudno powstrzymać łzy. Ona jest jak żywa. Czy pozostałe manifestacje także są jak żywe? Czy każda z nich także ma swoje uczucia, myśli? Jeżeli po tej został wiersz… To czy pozostałe też są zdolne do kreatywności? A jeśli tak… To czy jeśli my je źle traktujemy… To jak to świadczy o nas?
Strzeliłem w manifestację Wisny błyskawicą Ekierta. Maurycy jak desperado Rambo rewolwerowiec strzelał z obu pistoletów. Kami zaczęła rozszarpywać ją kotami. Manifestacja zaczęła się rozpadać… Tylko cały czas coś szeptała, coś co tylko Wisna słyszała. Nikt inny, nawet Kamila. To na pewno coś znaczy, ale nie mam pojęcia, co.
Ja chcę do domu…


Z myśli zapisanych Maurycego

Eh… i tyle z mojej przydatności bojowej. Odsunąłem Wisnę od jej manifestacji eksplozją. Manifestacja coś tam niby oberwała, ale żeby nie zranić Wisny i nei przebić jej tarcz eksplozja nie mogła być dość silna. Jak już myślałem że dobry manewr mi się udał okazało się że celem manifestacji była od początku manifestacja Laetitii. "Zabiliśmy" manifestację Wisny, ale dla Laetitii było już za późno. Dobrze przynajmniej że mam jej ostatnią wiadomość. Dopilnuję żeby nie została zapomniana.


Szept przeznaczony tylko dla uszu Wisny

To nie koniec, skarbie… Zrobiłam to, co Ci obiecałam, gdy patrzyłaś w lustro. Pamiętasz? Kocham Cię, kocham Cię tak bardzo, że zniszczyłam to, czego się boisz… Zniszczyłam to, czego nienawidzisz… Nic nie stanie nam na drodze, bo tak Cię kocham… Po prostu powiedz, czego się boisz… Czego nienawidzisz… A ja usunę Twój strach… I wtulę się w Ciebie… Moja druga połowo…


Z rozbieganych myśli zszokowanej Wisny

Odejdź! Zostaw mnie! nie masz ze mną nic wspólnego! No, oprócz wyglądu, barwy głosu… i… nie! Nie masz ze mną niczego wspólnego, nie wiesz, czego chcę, nie możesz wiedzieć! Nie istniejesz! Odczep się! Ja… boję się. Tak strasznie się boję…


Z myśli Kamili

Wróciła manifestacja Marcina. Powiedziała, że razem z manifestacją Kuby znaleźli sposób, by wydostać się z tego miejsca… Wymaga to precyzyjnego uderzenia w sześć punktów. 'Marcin' zniszczy jeden. 'Kuba' też… Podobno jest w stanie sobie poradzić z dwoma. Ale… Kuba nie jest chyba aż takim wymiataczem… Sama nie wiem, może zresztą i jest… Podobno manifestacja Ani też nam pomoże. Będę musiała poprosić…
Chcę stąd wyjść… Przynajmniej manifestacja Marcina coraz mniej go przypomina. Choć… jego widok wciąż boli.


Z myśli Kamili

Ponownie pojawiła się manifestacja Ani… Ukryta przed wzrokiem wszystkich, ale moje koty ją dostrzegły. Chcę z nią porozmawiać, ale nie mogę jej tu ściągnąć… Nie zrobię tego Julianowi. Muszę tam podejść. Wiem, że ryzykuję, ale pozostanę w zasięgu wzroku.


Z komunikacji mentalnej Tomka i Kamili

- Kami, nie idź tam…
- Muszę. Nie puszczę Juliana.
- Kami! Ech… Masz rację. Po prostu nie chcę, żeby coś Ci się stało.
- Wiem, Tomuś… Wiem…
- Wiem, że wiesz… Jeżeli jednak coś Ci się stanie, to Twoja wiedza nic nie zmienia.
- Nieprawda. Ale nic mi się nie stanie. Nawet jeśli to 'tylko' manifestacja, to jest to manifestacja Ani, a Ania nigdy by nas nie skrzywdziła… Będzie dobrze.
- Dobrze, ale bądź cały czas w polu widzenia.
- Będę. Nie zamierzałam odchodzić daleko…


Z myśli Kamili

Ania… Jest dokładnie taka, jak ją pamiętam… Ale nie ma w tym nic dziwnego. Najwyraźniej nasza tarcza mentalna po prostu nic nie dała… Powiedziała, że pomoże. Powiedziała, że niektóre manifestacje nam pomagają, ponieważ to my wierzymy, że ich pierwowzory by nam pomogły. Najwyraźniej braki w naszej wiedzy uzupełniane są z wiedzy tych magów, do których idą nici połączeń, które widziała Wisna, ale jeśli my coś wiemy, to jest to brane jako pierwsze. Szkoda, że ta Ania nie jest prawdziwa.


Z myśli wstrząśniętej Kamili

Czyli… Manifestacja Ani jest w stanie zniszczyć dwa punkty, ale… jest warunek. Musi ją zniszczyć ktoś, kto ją znał… Co zostawia Juliana i mnie…


Z myśli przerażonej Ani

Au! Boli! Nie daję rady powoli powstrzymywać efemerydy przed wysysaniem informacji też ze mnie! Ale muszę, bo dojdzie do kolejnej tragedii!
O wilku mowa… Moja manifestacja zażądała od Kamili, by ta ją zabiła. Jest to… intrygująca metafora, w którą nie mam zamiaru się wgłębiać w tej chwili. Gdybym spróbowała zrobić sobie psychoanalizę, najprawdopodobniej uciekłabym od siebie z krzykiem. Była Saith, samotna… Można wymieniać…
Nie zrobię jej tego… Po prostu… nie.
Aniu, czy jakiekolwiek teraz imię będę nosić, weź się w garść! Jesteś Saith. Saith to nie tylko zjednoczenie z Siren. To koncentracja i silna wola. Zmuś tą manifestację, by tego nie…
Mamo!
Siren, kochanie, nic mi nie jest. Ale na to nie pozwolę! Zmuszę tą efemerydę do współpracy…


Z ponurych myśli Kamili

Nie zrobię tego Julianowi. Nie po tym, co już musiał przejść…
Ale…
Jeśli to musi zostać zrobione… To będzie zrobione.
I nie pozwolę zrobić tego Julianowi.
Spełnię jej prośbę. Uwolnię ją. Choć raz coś będzie zrobione dla niej, a nie obok niej, nawet jeśli to "tylko" manifestacja.
Nie muszę tego robić? Typowe dla Ani… Zostawcie mnie, ważne, żeby innym było dobrze, ja będę cierpieć w milczeniu i samotności…
Nie muszę? Może i nie muszę… Ale to da jej wolność… Nawet, jeśli to tylko manifestacja.
Jeżeli już nie mogę pomóc prawdziwej Ani, pomogę choćby manifestacji.


Z myśli głęboko skupionej Ani

Nie udało mi się, ale nie dlatego, że mi się nie powiodło, tylko dlatego, że Kamila chce pomóc manifestacji. Jeżeli dobrze ją czytam, chce pomóc mnie a nie manifestacji. Jest to dla niej trudne, przykre i bolesne, ale chce mi pomóc.
To jej decyzja… Ona… Skłamałabym, jeśli powiem, że się nie ucieszyłam. Przepraszam Cię, Kamilo… I dziękuję Ci.
Biedny Julian…


Z myśli nadzwyczaj ponurego Juliana

To nie jest mój dzień…
Wpierw zaprowadziłem wszystkich w pułapkę tym rytuałem. Potem Ania… Jak mogłem o niej zapomnieć? Nie, nie tak, nigdy o niej nie zapomniałem. Jak mogłem nie zwrócić uwagi na to, jak bardzo jest ważna i jak bardzo ją zawiodłem? Jeżeli stąd wyjdziemy… nie, gdy stąd wyjdziemy, znajdę ją. Po prostu.
Potem na moich rękach umarła dziewczynka. Dobrze, tylko manifestacja dziewczynki. Gdyby była prawdziwa, i tak bym nie był w stanie jej uratować. A Wisna, osoba, którą chronię, i którą staram się za wszelką cenę… Wisna jest w ciężkim, głębokim szoku. Nie potrafię poprawić jej nastroju. Nie ma ani jednej rzeczy, która mi się dzisiaj udała…
No i Kamila. Poszła porozmawiać z manifestacją Ani. Stara się mnie od tego ekranować. Ale… Nie jestem głupi. Nie wszystko widzę, ale musiałem ją zobaczyć. Może to tylko złudzenie, ale jest tak smutna jak zawsze. Łagodna, smutna… Biedna…
Zobaczymy. Skupię się na Wisnie. Jej może mogę pomóc.


Z myśli Kamili

Manifestacja Ani powiedziała, że Ania jest gdzieś w pobliżu… To tylko odbicie mojej nadziei czy prawda? Chcę wierzyć, że to prawda. Naprawdę chcę.
Skończmy to szybko. Chcę to mieć za sobą, zanim stwierdzę, że nie potrafię…
'Ania' zniszczy dwa punkty. To pozostawia dwa dla nas… Ja z Tomkiem wezmę jeden. Julian, Wisna i tien Fulmar wezmą drugi…
Wyjdźmy stąd.
'Aniu'… Dziękuję…


Z myśli zapisanych Maurycego

Dobra, mamy plan. Problem w tym że ja muszę być przy jednym punkcie, a Tomek przy drugim. Kamila nie zostawi Tomka, z kolei Julian nie zostawi Wisny. Nikt nie może być sam, ale nie będę w stanie nic zrobić jeśli Persefona zaatakuje Kamilę i Tomka. Mam tylko nadzieję że w razie czego Kamila da radę ich obronić. Co Tomek potrafi widziałem, ale on będzie zajęty niszczeniem punktu. Proszę, niech Persefona zaatakuje tutaj.


Z myśli Tomka

Dobrze, wszystko wskazuje na to, że ten koszmar zaraz się skończy. Wtedy, oczywiście, będziemy musieli stanąć naprzeciw nowego problemu - innymi słowy, kolega Fulmar wie za dużo. Kurczę… Stara, dobra metoda 'pałką w łeb i do wody' jest jakby mniej atrakcyjna, gdy przed chwilą wraz z gościem narażałeś życie. Mnie nie martwi to, że on będzie mówił. Mnie martwi to, że na Okresowym Badaniu Mózgów się od niego dowiedzą. (czymkolwiek Okresowe Badanie Mózgów jest) Boję się, że (jak każdy) on może być przywiązany do zawartości swojego mózgu. Ja bym był… Ale muszę jakoś rozwiązać ten problem, bo inaczej Kami jest praktycznie martwa… No, może trochę tragizuję. Ale co do jednego jestem pewny - nie ma życia.
I jak to rozwiązać..?
Wiem jedno. Kami jest wyjątkowo ponura. Nawet jak na siebie.


Z myśli Kamili

Czemu łzy mi ciekną..? Nie umiem ich powstrzymać. Wiem, że to była manifestacja, ale…
Co to?!
Manifestacja Persefony?
Ty chcesz nas zatrzymać?
Po tym wszystkim, co musieliśmy przejść?
Chcesz zmarnować poświęcenie Ani?
Jak śmiesz! Jak śmiesz tak mówić, Ty… manifestacjo! Jak śmiesz sugerować, że nasze cierpienie nie ma znaczenia!
Jak możesz w ogóle coś takiego powiedzieć!
Nie będzie byle efemeryda mnie dręczyć! Mam tego dość! Wynocha!


Z ostatnich myśli Tomka, zanim pożarł ich czarny wir

Co do… Ta… 'Persefona'…
Po kolei.
Manifestacja Kuby… Nie, Kuba, użył planu bitewnego w jednym z punktów planu bitewnego. Bądźmy szczerzy… To musiało być bolesne, ale maniak się tylko śmiał. Tak, tą cechę Kuby Urbanka kojarzę dobrze. Ania była w stanie zniszczyć dwa kolejne punkty… Nie wiedziałem, co Kami musiała zrobić… Muszę coś zrobić z tym, że ona może mnie odcinać, a ja jej nie. Udam się na szkolenie do wielkich mistrzów mieszkających w górach. Będę siedział nago pod wodospadami i… Aha, racja. Tak robi Irena. Nie, to nie pomaga.
Wisna użyła swojego artefaktu i rozdarła dwa inne punkty.
Julian i tien Fulmar użyli bluszczu pożerającego magię i zniszczyli kolejny.
Ja użyłem bomby quarkowej i wysadziłem ostatni punkt.
Przynajmniej taki był plan.
Kamila mnie asekurowała. Jak miałem wysadzić nasz punkt pojawiła się ta, 'Persefona' i zauważyła (całkiem inteligentnie, niestety), że skoro ani Kuby ani Ani już nie ma, tak jakby ona musi opóźnić tylko jedną grupę. Wtedy nigdy nie opuścimy efemerydy. Było tam kilka błędów logicznych (Ktoś by nas znalazł… Mam nadzieję. No chyba kolegi ze Srebrnej Świecy by szukali…). Niestety, ta manifestacja nie była zbyt chętna do drążenia tematu, za to była bardzo żądna krwi. Chciała się zemścić.
Kami jej wyjaśniła w swoim standardowym, uroczym stylu (głośne krzyki i przeklinanie do n-tego pokolenia wstecz)… Jak mam być szczery, nie do końca wiem, co tam się działo… Pamiętam jedynie krzyki, emanację prawdziwej, szczerej furii od Kamili i nagle… Się skończyło. Po prostu.
Jak gdyby… nigdy nic się nie stało. Biedna Kami… To musiało nieprawdopodobnie wiele ją kosztować.


Z myśli nieco zniesmaczonego Ciernia

Duszka ma w sobie więcej z dwunoga niżbym chciał. Musi coś z tym zrobić. Najpierw leży, leży, leży… Nagle usiadła, rozejrzała się niewidzącym wzrokiem, wykrzyczała coś bez sensu i znowu padła nieprzytomna. Aha, a po drodze wysłała potężną falę magiczną gdzieś. Chyba w pająka. Pająk stracił równowagę i ta, Sopel coś mu zrobiła i miejsce przestało śmierdzieć i zrobiło się przyjemne. Jeden dwunóg wstał. Ten najmniej ciekawy. Ja otwieram usta, by spytać o stan Duszki, a dwunóg… zniknął. Ze wszystkimi obecnymi. Zostawił mnie z Soplem. Wielka mi wdzięczność, typowa dla dwunoga. Prych.


Z myśli zapisanych Maurycego

Dobra, wyszliśmy. Z przytomnych zostałem ja i oszołomiona Wisna. Szlag, tu jest ktoś jeszcze. Teleport wszystkich na wzgórze.


Z myśli bardzo zmęczonej Ani

Mądra decyzja. Nie wiedział, jak wygląda sytuacja, więc zdecydował się na ratunkowy teleport. Oczywiście, nie mogłam tego tak zostawić. Wysłałam za nimi Ciernia, a sama poszłam się przygotować.
Muszę mieć pewne… argumenty na wypadek, gdyby ten mag nie był skłonny współpracować po tych wydarzeniach.
Siren, tak awaryjnie, inkarnuj proszę ten kijek. Potrzebne mi Wspomnienie mojej kosy.


Z myśli zmęczonego Ciernia

Ładnie pachnący dwunóg też był na nogach. Po prostu nie zdążyłem zauważyć. Tak szybko ten piszczek w skórze maga schował się do dziury. Oczywiście, znalazłem ich. Nic nie schowa się przed kotem - łowcą (poza innym kotem) Powiedziałem im, gdzie mają jechać i mało ciekawy dwunóg (muszę spytać Duszkę, jakie mają imiona… w końcu to jej dwunogi - tego mało ciekawego nazwałbym Nudnym Piszczkiem, bo nudny i pierwszy do odwrotu) zawiózł nas do wyromo… wyremontowanego leża w zniszczonym domu Duszki. I dobrze, powiedziałem temu naprawiającemu magowi, że to ma być naprawione i było. Zna swoje miejsce…


Z myśli zapisanych Maurycego

Hmm… ciekawe kto pomagał Cierniowi to wszystko przygotować. Nie wygląda na coś na co bylby sam w stanie wpaść…


Z pamiętnika czeladnika Bierzaka

…Nigdy nie myślałem, że zacznę prowadzić pamiętnik, ale jak się okazało, że czarodziejka Maliniak zdecydowała się nauczyć mnie ręcznego dostosowania liczb bez użycia trywialnych sztuczek magicznych, znanych nawet dzieciom, czarodziejka Rączka zdecydowała się na nauczenie mnie, jak odmierza się pion używając kawałka sznurka z kamykiem, zamiast użycia trywialnej sztuczki…
To jeszcze, jak już skończyłem zajęcia i chciałem iść do domu, w drodze powrotnej zaczepił mnie duży kot i powiedział, że Ona (Kamila… wymienił dokładnie to imię) życzy sobie natychmiast mieć wyremontowane jedno pomieszczenie… no cóż, zrobiłem. A jak on mnie popędzał! A jak marudził, jak wybrzydzał!
Dlaczego ja muszę słuchać kota?! No chyba są jakieś granice!
Mam alergię na kocią sierść! Będę kichał…


Z myśli Ciernia

…Przygotowałem im (oczywiście, cudzymi rękami) wygodne legowiska. Ładnie pachnący dwunóg dostał polecenie 'spać' i poszedł spać. Tu tresura postępuje znakomicie. Muszę pogratulować Duszcze dwunoga. Nie, bo zrobi się arogancka i zapomni, gdzie jej miejsce. Ale miauknę do dwunoga z aprobatą.
Ale ten drugi… Ten nudny… Może nazwę go Nudny Osioł? Nie słucha. On nie będzie spał. Sopel potrzebowała ich śpiących… Z drugiej strony, Duszki tu nie ma. Nie mam po co drapać cudzych dwunogów.
Zanim zdążyłem wytłumaczyć dwunogowi, gdzie jego miejsce, weszła Sopel Lodu.


Z myśli Ani

Wszyscy poza tym nieznanym mi magiem spali. To jednocześnie upraszczało jak i utrudniało sprawę. Po krótkim formalnym przedstawieniu się (użyłam imienia Ania) poprosiłam go, żeby się zdrzemnął. Odmówił.
Innymi słowy, jest to jeden z tych paranoicznych magów… Co w tym wypadku oznacza, że ma rację.
Gdy wszyscy już leżeli, przygotowałam kolejną pieśń. Coś, co im pomoże. Co da im ukojenie. Coś, dzięki czemu najpierw koszmary odejdą i pozostaną jedynie danymi i co potem będzie wracać, by dać im czas na poradzenie sobie z tym. Jednocześnie częściowo skanowałam ich pamięć na obecność pewnych… niepożądanych zjawisk i je usuwałam. Wisna nie musi wiedzieć - więcej, nie powinna wiedzieć, jaką rolę odegrała Kamila w Zaćmieniu. Nikt z nich nigdy nie powinien był usłyszeć tego, co Julian powiedział w wyniku przebicia; innymi słowy, że jego zdaniem ja go kochałam. Julian… jego poczucie winy związane ze mną… To musi zniknąć. Nigdy nie byłeś mi nic winny. To ja byłam winna coś Tobie.
Nie czytałam ich myśli. Nie chciałam czytać ich myśli. Nie chcę wiedzieć nic, co oni myślą o mnie, co oni uważają… Musiałam jednak dowiedzieć się o wszystkich niebezpiecznych rzeczach. Dowiedziałam się coś niepokojącego. Maurycy Fulmar poznał sekret. Dowiedział się o roli Kamili w Zaćmieniu. Dowiedział się o stanie Marcina, oraz o moich - podobno - uczuciach. Stan Marcina… mleko się rozlało. Ponadto, jest magiem Srebrnej Świecy. Usuwanie tej informacji byłoby niewłaściwe. Dwie pozostałe jednak mogą bardzo Kamili i mnie zaszkodzić.
Nie wiem, którą metodę wybrać. Najprościej byłoby ogłuszyć i zmodyfikować pamięć bezpośrednio. Byłaby to też ta mniej moralna, ale bardziej pewna metoda. Alternatywą jest uczciwa rozmowa. Uważam, że z pomocą Ciernia (któremu wystarczy powiedzieć, że on ma informacje mogące zagrozić Kamili), jesteśmy w stanie go zatrzymać i usunąć mu niebezpieczne informacje, ale nie mogę być pewna. Cóż… Zaryzykuję.


Z myśli Kuby patrzącego na pracę Krysi

Heh… Chyba już rozumiem co znaczy terminus Srebrnej Świecy ;) Zna kupę ciekawych sztuczek. Powymienialiśmy się kilkoma ciekawostkami jak najlepiej rozwalić tarcze… Powiem szczerze - dobrze mi się z Nią współpracuje. Jeszcze gdyby nie wszechogarniające "tienowanie" i "lordowanie" to po prostu byłoby super ;) Ale cóż… nie można mieć wszystkiego. Cóż… i tak muszę Jej bardzo podziękować. Niejednokrotnie praca stałaby w miejscu gdyby nie to że Krysia rzuciła pomysł "A wiecie że to i to może zrobić tamto i siamto?" i nagle wszyscy mają oczy jak piłki do koszykówki. Dobra jest - z chęcią bym z Nią potrenował walkę ;) byłoby po prostu super ;)


Z myśli Kuby patrzącego na pracę Julii

Cóż… Może co do powiewu mam mieszane uczucia, ale co do Julii to uważam że jest wybitnie uzdolnionym naukowcem… Smutno to mówić, ale… marnuje się tam. Mogłaby osiągnąć tak dużo więcej gdyby tylko miała dobre środki i współpracowników… Nie mówię że ma złych współpracowników, ale PŚ niestety ma tą wadę że trudno im razem robić projekty. Każdy zna się na czymś innym. Nie mają tak… Uniwersalnych magów że każdy się zajmie swoim a w wyniku tego mają silną grupę. A przynajmniej tak mi się wydaje… No i środki. Nie mają żadnych. A żadna gildia nic im nie da bo a) po co b) staną się silniejsi… mogą zostać zagrożeniem… Cóż… Czas zacząć wykorzystywać to co natura daje jako możliwości ;) PŚ właśnie dostał nowego klienta :D może nie wszystko będą mieli opłacane tak, jakby chcieli ale na pewno nie będę wobec nich nieuczciwy.


Z myśli Krysi

Lord Urbanek ogłosił dziś, że uważa tarczę za ukończoną. Oczywiście, wiele można by jeszcze usprawnić, ale prawdą jest, że ta konkretna tarcza wytrzyma więcej niż wiele tych, które dotąd widziałam.
Bardzo miłym gestem było nazwanie tarczy 'Tarczą Leszczyńskiej'. Choć nie jest to coś, czego bym się spodziewała, na pewno sprawi to, że tien Leszczyńska będzie miała nieco łatwiej również w sensie politycznym. No i bez niej cały projekt trwałby wielokrotnie dłużej.
Ciekawa jestem, czy lord Urbanek skłonny byłby stworzyć dla mnie artefakt, w którym zamknięta jest ta tarcza. Oczywiście, powiązany z węzłem należącym do Srebrnej Świecy - nie śmiałabym na stałe obciążać lorda utrzymywaniem zaklęcia dla mnie. Może nawet dałoby się stworzyć artefakt tak, by jego moc co jakiś czas się odnawiała…?


Z komunikatu mentalnego Kamili do Tomka

Tomku… Naprawdę Cię podziwiam. To, jak tam się zachowałeś było… Po prostu… dziękuję.


Z myśli zasępionej Ani, analizującej stan nieprzytomnych

Jestem trochę… rozczarowana swoją skutecznością. Z uwagi na niemożność wykonania pełnego kontaktu nie byłam w stanie założyć im inhibitorów typu Saith, gdy byli w środku. To jednak oznacza, że wydarzenia uderzyły w nich bardzo mocno, byłam w stanie jedynie nieznacznie osłabić…
Tak naprawdę mam trzy możliwości. Po pierwsze, mogę z nimi zostać i pomagać im osobiście. Kiedyś, zanim zostałam Saith, byłam uzdrowicielką dusz. Niestety, to rozwiązanie jest niemożliwe. To jest dla nich zbyt niebezpieczne, oraz nie sądzę, że oni będą chcieli mieć ze mną coś wspólnego. Nie po tym, co zrobiłam.
Opcja druga: Będę całkowicie niewykrywalna i odpowiednio osłabię impulsy emocjonalne w kluczowych momentach. W ten sposób oni nie będą pamiętali tych silnych uczuć, nie będą czuli tak silnego bólu. Problem polega na tym, że tak naprawdę oni już ten ból zarejestrowali. Będą odwoływać się do swojej pamięci, i będą podświadomie szukać tego bólu, ale jego nie będzie. Albo będą podejrzewać siebie o bycie psychopatami, albo wpadną w lekką paranoję. Nie jestem pewna, czy to jest dobre rozwiązanie. Pozostaje metoda trzecia. To będzie wymagało bardzo dogłębnej znajomości muzyki…
Przejdę z nimi przez te wydarzenia (Jak mam to zrobić, nie czytając pamięci - nie wiem, muszę to jakoś rozwiązać) i uzupełnię ich uczucia swoimi uczuciami. Wzmocnię to, co oni uważają za prawdę. Nie będę nic osłabiać, ani korygować. Po prostu będę wzmacniała wrażenia. 'To nie jest realne. Jesteś silną, kochaną osobą. Efemeryda chciała Cię złamać. Jesteś lepszy niż ona.' Oznacza to, że będą wiedzieć, że ja tu byłam. Powiedzmy, że ten sposób działania to mój znak rozpoznawczy. Nieistotne. Dużo ważniejsze jest dla mnie ich szczęście i spokój niż pozostanie w ukryciu…
Jeśli będzie trzeba, stworzę sobie kolejną osobowość i tożsamość.
Wariant trzeci idealnie będzie współpracował z tym, co chce zrobić Maurycy Fulmar. Nie boję się o Kamilę i o Tomka. Bardziej martwią mnie Wisna i Julian. Mam nadzieję, że to wystarczy. Nie będę w stanie im bardziej pomóc. Julianie, pamiętaj, że nie wszystko możesz naprawić, nie o wszystkim możesz myśleć i nie każdemu da się pomóc. Wisno, pamiętaj, że nie jesteś potworem. Coś się z Tobą dzieje, prawda. Ale to zostanie znalezione i będziesz wyleczona. Ponadto, jak na razie, to, co się z Tobą dzieje, rani tylko jedną osobę - Ciebie.
Powodzenia. Będę was obserwować. Będę was strzec.


Z myśli zapisanych Maurycego

Dobra, więc to jest ta Ania. Heh… na moje oko plasuje się w czołówce osób potrzebujących pomocy w tym pokoju. Niestety nie mam absolutnie żadnego punktu zaczepienia żeby dała sobie udzielić tej pomocy. Dobrze przynajmniej że udało się ustalić zasady współpracy i wspólnym wysiłkiem postaramy się postawić wszystkich na nogi. Intrygujące jak wiele potrafi zdziałać ta jej melodia. Patrząc po tym ile napięcia zeszło ze mnie dla pozostałych to musi być… cóż… miejmy nadzieję że dość.

Udało się też dojść do porozumienia w sprawie niewygodnych informacji, które uzyskałem przez efemerydę. Wygląda na to że znowu czeka mnie usuwanie pamięci. Nie powiem, jeszcze trochę i ingerencje we własny umysł wejdą mi w zwyczaj. Na szczęście Ania dała się przekonać żeby nie znikała całkowicie. To ma szanse pomóc Julianowi daleko bardziej niż dowolne akcje doraźne. A przy odrobinie szczęścia utrzymanie kontaktu Ani z pozostałymi może dać furtkę do pomocy jej w przyszłości.


Z myśli zadowolonej Ani

Cieszę się. Wyjaśniłam magowi Srebrnej Świecy towarzyszącemu Kamili, Julianowi i Tomkowi, że posiada informacje mogące im bardzo zagrozić. Trzy informacje. Pierwszą jest mechaniczna ręka Marcina i to, że jest wynikiem działania arildisu. Drugą to, co powiedział Julian. Nie powiedziałam mu, że to przebicie, że to najprawdopodobniej projekcja, a dokładniej, projekcja moich wyobrażeń na temat Juliana na Juliana. Niestety, ja wiem, czym taka projekcja może się zakończyć. Trzecia to udział Kamili w Zaćmieniu. Porozmawiałam z nim na ten temat. Na wszelki wypadek za jego plecami znajdował się Cierń, gotowy do ataku. Na szczęście, nie było to potrzebne. Zaskoczyło mnie to, ale czarodziej ten wykazał dużą dozę zrozumienia, a nawet empatii. Postanowiliśmy, że zachowa informacje odnośnie Marcina i Juliana. Obiecał, że nie powie tego Julianowi. Straci całą pamięć odnośnie tego, co dowiedział się o Zaćmieniu. Dowie się też jeszcze jednej rzeczy. Dowie się, że to on zezwolił na skasowanie pamięci. Nie chciałam mu mówić, że gdyby nawet tego nie powiedział, i tak dostałby właśnie taką informację. Każda inna mogłaby być zbyt niebezpieczna dla osób, które muszę chronić.
Zależało mu, bym umożliwiła im kontakt z sobą. Zwłaszcza z uwagi na Juliana. Muszę przyznać, że miał bardzo dobre argumenty. Zostawiłam adres email, pod którym będą w stanie się ze mną skontaktować, poinformowałam go jednak, że niekoniecznie będę w stanie odpowiadać szybko.
Maurycy Fulmar poinformował mnie też, że jest psychologiem. Co prawda nie wiem, ile jest to warte w ustach maga, ale wszystko wskazuje na to, że ten konkretny czarodziej zna różnice między światem magów i światem ludzi, zdecydowałam się mu więc zaufać zwłaszcza, że ja psychologiem nie jestem. Zsynchronizowaliśmy terapię. Ja zajęłam się ukojeniem. Poza standardowym odepchnięciem krótkoterminowym spróbowałam zastosować proces, którego nauczył mnie mistrz Czapliński. Weszłam w ich uczucia i obdarzyłam je komentarzem emocjonalnym. Nie potępiałam. Przypominałam, że to wszystko nie było prawdą. Nie walczyli z magami, których cenili i kochali. To były tylko majaki straszliwej efemerydy. Dodawałam też uczucie. Moje uczucie. Uczucie, o którym wiedzieli, że nie pochodzi od nich, ale aprobujące, nie potępiające. Pocieszające. To, czego potrzebowali. Przypominając to sobie będą pamiętać, że to nie była prawda.
A dla Kamili… Pod sam koniec… Małe, ciche, 'dziękuję'. Nie musiała tego robić, ale… to naprawdę było miło z jej strony.


Z myśli zapisanych Maurycego

No dobra, to było w zasadzie bezbolesne… więc tak się czuje człowiek wiedząc że o czymś nie pamięta bo z własnej woli pozwolił to sobie usunąć… ciekawe uczucie… i paskudne przy okazji. No nic, jakoś się przyzwyczaję. Teraz tylko przekonać tego upartego kota żeby pozwolił mi czuwać nad stanem pozostałych. Nie chciałbym żeby obudzili się w środku nocy i nie mieli do kogo się zwrócić… tak dobry kotek, dobry Cierń, połóż mi się na kolanach, ja sobie posiedzę i popilnuję, a Ty popilnujesz ze mną… albo znając kocia naturę zdrzemniesz się cholero… jak to dobrze że ten kot nie czyta w myślach XD


Z myśli Ciernia

Poszła. Co za dziwny dwunóg. Ale miły. Powiedziała mi, że nie jest dwunogiem Duszki. Że Duszka by jej nie chciała jako dwunoga. Rozumiem czemu. Ja też bym jej nie chciał.
Nudny Piszczek! Spać!
Uważam, że mamy drobny problem. Że on ma problem. Przed chwilą naprawdę ciężko walczył. Nie tak ciężko, jak ja, naturalnie (i na pewno nie tak ciężko jak Duszka, ona jest w końcu kotem, nawet jeśli irytująco dwunogowym), ale jeżeli kot mówi mu, że ma iść spać, to dwunóg się kładzie spać. Czy on naprawdę chce ze mną walczyć w tym stanie? Położę go jednym pazurem. Ech… ani chwały, ani przyjemności.
Co? Wiem, że dzielnie walczyłem. Wiem, że to była męcząca walka. Wiem, że jestem najlepszy, ale miło słyszeć, że dwunóg też to wie. W ostateczności mogę na chwilę położyć się na kolanach… W końcu to moja pre… pe… pedogratywa. No, prawo mam. Na chwilkę zamknę oczy…


Z myśli Kamili tuż po przebudzeniu, jeszcze przed otwarciem oczu

Co… Gdzie… A-ha… Efemeryda… Walczyliśmy. Jesteśmy w domu… Skąd ja to wiem? Ale… przecież… nic nie jest odremontowane, jak… Chyba muszę otworzyć oczy…
Cierń?
Spodziewałabym się wszystkiego, ale nie Ciernia śpiącego na kolanach tien Fulmara!
Auuu, to musiało boleć…


Z myśli rozespanego Ciernia

Miau!

Ups.
Ja… ja nie spałem! Ja tylko na chwilkę się położyłem! Cały czas wszyscy byli bezpieczni!
Wygodny dwunóg. Oj, na pewno go boli… Ma za swoje, nie słuchać rozkazów mądrzejszego od siebie. Ale jest wygodny. <ukojenie bólu> Moje pazury są specjalne!
Podejrzewam, że w tym wypadku dwunóg tego nie docenił.
Trzeba mu zmienić imię. Jeżeli potrafi się postawić kotu, i to nie byle kotu, ale mnie, nie zasłużył na bycie Piszczkiem. Ale kanapa z niego wygodna. Innymi słowy, jego nowe imię to Wygodna Kanapa. Postanowione.


Z myśli zapisanych Maurycego

No dobra, zapamiętać, Ciernia kłaść na kolana tylko na grubej poduszce… najlepiej z kevlarową wkładką. Po całej potyczce z efemerydą, walka z manifestacją Wisny i Persefony, uniknięciu konfliktu z Anią… jedyne obrażenia jakich doznałem to pazury kota wbijające mi się w uda. Ja to mam szczęście —' Jakby to nie mógł być normalny mruczuś, nie wiem z czego Cierń ma pazury, ale zdecydowanie lepiej potrafi zadawać rany niż je leczyć. Za to mina Kamili jak zobaczyła Ciernia śpiącego mi na kolanach była prawie warta tego bólu… prawie.


Z myśli zapisanych Maurycego po przebudzeniu sie wszystkich

No dobra, z lekkimi oporami będą łykać spacjalną herbatkę antydepresyjną wujka Maurycego. Co ważniejsze przekazałem im informacje o Ani i sposób skontaktowania się z nią. Dzięki niech będą opatrzności że udało mi się wymóc na niej ten kontakt. Byli gotowi wybiec na jej poszukiwanie już teraz, bez żadnego przygotowania i odpoczynku. Szczególnie Julian… cokolwiek Ania była w stanie załagodzić w jego uczuciach do niej, nie usunęła ich i nadal są bardzo mocne. To dobrze, ale będę musiał znaleźć sposób żeby Julian znalazł w kimś oparcie w tej kwestii, bo sam zapędzi się w ten sposób w kozi róg.


Ze słów Kamili do czeladnika Bierzaka, pierwszego dnia po powrocie

Tien Bierzak, chciałam panu bardzo podziękować i bardzo, bardzo, bardzo chcę pana przeprosić. Gdyby nie bardzo nagła sytuacja i brak innej możliwości działania, nigdy nie wysłałabym Ciernia z prośbą o odnowienie tego pomieszczenia. Proszę o wybaczenie, jeśli Cierń zachowywał się w sposób niewłaściwy, a jestem pewna, że tak było… Ten kot ma swój charakterek.
Ja… po prostu przepraszam.
Jeśli to cokolwiek znaczy, postaram się poświęcić więcej czasu na wyjaśnienia, jeśli tylko będzie taka potrzeba…


Ze słów Kamili w kociej formie

Cierń? Chciałam Ci podziękować za obronę.
Mam coś dla Ciebie.
Specjalnie dla Ciebie zachowałam jednego kąsacza. Zamierzałam zostawić go dla siebie, ale zasługujesz na niego. Jest wielki jak podrośnięty kociak, ma mocne zęby i długi, całkowicie łysy ogon. Jest silny.
I jest cały Twój, jeśli zechcesz zapolować…


Z myśli Maurycego po rozmowie z Izą

Heh… i pomyśleć że bałem się tej rozmowy. A tu wychodzi na to że zastrzeżenie rytuału jako niebezpiecznego to banalna procedura i da sie przy tym uniknąć niewygodnych pytań. Miejmy nadzieję że ten temat nie wróci, naprawdę nie chciałbym żeby powiązano Powiew z tym co się stało, nawet jeśli żaden mag SŚ nie ucierpiał na tym.


Z myśli zadowolonego Ciernia po polowaniu

Mrrrrrrrr. Ten kąsacz był waleczny. To była przyjemna walka. Nie do końca był naturalny. Najpewniej na niego też wpłynęła magia. Tym lepiej, dzięki temu ta walka miała jakikolwiek sens. O, tak, Duszka wie, co prawdziwemu kotu potrzebne do szczęścia. To nadzwyczaj miło z jej strony, że zostawiła mi tego kąsacza.
Oddanie mi swojego dwunoga przełożymy na później.


Wiadomość na poczcie głosowej Marcina, kilka dni później

Marcin… Tu Kamila. Mam wielką prośbę. Jeśli możesz, przyjedź proszę, dziś do domu, w którym mieszkam z Tomkiem.
Jest coś, o co chcę Cię poprosić… Zgodzisz się lub nie, ale muszę zapytać… osobiście. Nie ma żadnego niebezpieczeństwa, po prostu… Wiem, że bredzę, ale…


Z rozmowy Marcina z Kamilą

- Kamilo, coś się stało?
- Marcin! <Gwałtownym ruchem wciąga do domu i przytula>
- Coś jest nie tak? Mogę Ci w czymś pomóc? Coś z Tomkiem?
- Nie, z Tomkiem jest tak w porządku, jak może być. Nie, to… <odsuwa się o krok> Najpierw wejdź.
<chwila ciszy>
To… Mam do Ciebie prośbę, Marcin. Ja… Coś się stało. Nieważne, co dokładnie. Ale to mi coś uświadomiło… Ja… Czy…
- Nie lubię przerywać, ale widzę, że masz pewne problemy z zadaniem tego pytania. Pamiętaj, że oboje jesteśmy z AZ. Nie musisz się martwić, że zadasz mnie niewłaściwe pytanie.
- <Cicho> Czy mogę zobaczyć Twoją rękę? Zrozumiem, jeśli odmówisz…
- Moją rękę? Moją mechaniczną rękę? Cóż… Przyznaję, jest tak ładna, jak dało się ją zrobić. Można powiedzieć, że jest lepsza niż organiczna.
- …
- Oczywiście, że możesz ją zobaczyć, jeżeli chcesz. Który… <Żartobliwie> fragment Cię najbardziej interesuje?
- <Poważnie> Cała.
- Dobrze. Jeżeli jest to dla Ciebie ważne.
- <Bada rękę dotykiem, delikatnie obwodząc palcami zgięcia i łączenia.> Czy… czujesz dotyk?
- Oczywiście, że tak. To nie film o cyborgach. Więcej, ta ręka jest w większości odporna na rozproszenia magiczne i tym podobne. Mogę nią operować nawet w strefie bez magii. Nałóż na to fakt, że jestem magiem Terram i zobaczysz kilka bardzo ciekawych strategicznych wykorzystań takiej ręki.
- Zdejmij proszę, koszulę.
- Nie ma problemu, ale… Skąd to zainteresowanie?
- Bo chcę wiedzieć, za co jestem odpowiedzialna. …Proszę.
- Dobrze. Ale nie jesteś za to odpowiedzialna.
- To moje działania do tego doprowadziły. Może Ty nie masz do mnie żalu, ale ja…
- Nie, to moje działania do tego doprowadziły, nie Twoje. To ja zszedłem na dół…
- Na moją prośbę.
- Nie. Powiedziałaś, że musisz iść i powiedziałem, że pójdę z Tobą.
- A ja Ci pozwoliłam.
- Jak miałaś mnie zatrzymać?
- Na przykład nic nie powiedzieć.
- I myślisz, że bym Cię nie znalazł? Że nie poszedłbym? Ja, terminus. Przyjaciel. Gdybyś tam nie zeszła, Aneta Emilia Aria by zginęła. Gdybym nie zszedł tam z Tobą, nie doszłabyś tam. Lub doszłabyś i ona by zginęła. Zrobiłaś to, co było najlepsze.
- I muszę się pogodzić z konsekwencjami. I tak, cokolwiek byś nie powiedział, to po części jest moja wina. Mogłam uderzyć wcześniej. Ale się wahałam. Nie chciałam…
- Nie chciałaś zabić z zimną krwią osoby, którą widziałaś, jak dokonuje wielu dobrych uczynków i chroni Vicinusy przed magami. Gdybyś uderzyła wcześniej, nigdy byś sobie tego nie wybaczyła, Kamilo.
- Pewnie masz rację… Ale teraz muszę sobie wybaczyć to. <dotykiem bada połączenie ciała i mechanizmu>
- Wiesz… Z mojego punktu widzenia lepiej wybaczyć sobie ranę przyjaciela niż świadomość, że zabiłaś dobrego człowieka. Stawałem przed takim wyborem. Mimo, że czasem żałowałem, że nie zrobiłem czegoś szybciej, za każdym razem zrobiłbym tak samo. Żadne z nas nie ma krwi niewinnych na rękach. Powiedz, gdybyś znowu znalazła się w takiej sytuacji, tak, jak wcześniej, nie wiedząc, na czym stoisz… Uderzyłabyś? Czy byś się zawahała?
- … <chwila zastanowienia> Nie… chyba bym jednak nie uderzyła…
- Ja też nie. Gdyby sytuacja była odwrotna, też bym nie uderzył.
- <Bada palcami wyraźne krawędzie metalu. Odpręża się wyraźnie>
- Co Cię tak martwi?
- <nieśmiały uśmiech> Już nic… Po prostu… Jedno z wydarzeń… Wystraszyłam się, że umierasz.
- Nie, Kamilo. To, co wtedy się stało, skończyło się w chwili, w kórej wymieniłem resztkę ręki na mechaniczną rękę. Powiem więcej, pod częścią tego mechanizmu znajduje się więcej organicznej ręki, niż to wygląda z zewnątrz. Ta ręka nie do końca jest mechaniczna. To fuzja bardzo zaawansowanych mechanizmów i martwej tkanki - nie jestem bowiem żywy - przez co ta ręka jest moja. Jest moją częścią, tak, jak moja druga ręka. Nic mi nie jest. To, co się stało, stało się wtedy. Teraz jestem nawet silniejszy niż byłem. I… jakkolwiek by to nie brzmiało, najpewniej Cię przeżyję.
- Dziękuję, Marcin. To było dla mnie ważne… Nie masz pojęcia, jak bardzo.
- Nie, nie mam. Ale cieszę się, że mogłem Ci pomóc.
- <przytula się, mrucząc kocie imię Marcina>


SMS od Krysi otrzymany przez Kubę

Osoba, o której niedawno rozmawialiśmy, przerwała naukę i opuściła uczelnię. W tej chwili wszelkie próby kontaktu z nią są niewskazane. Pańskiej rodzinie nic nie grozi, choć nie potrafię wyjaśnić powodów stojących za takim krokiem.


Z myśli Basi

Podgryzanie popleczników Astera (i innych reformatorów również) powinno mi pomóc. Jeżeli reformatorzy będą czuli, że potrzebują przywódcy, łatwiej przyjmą mnie… A żeby nie było to tak oczywiste, nie tylko reformatorzy będą celem…
Zajmą się tym najemnicy - to nie mogą być moi ludzie. Ale przecież po coś w końcu zbierałam te środki przez ostatni rok…


Z myśli Basi

…Rozmowa z Venomkissem okazała się równie męcząca co zwykle…
Moi ludzie dowiedzieli się o dość potężnym demonie, który stosunkowo niedawno pojawił się w pewnej miejscowości niedaleko Katowic. Uznałam, że Venomkissa może zainteresować coś, co najpewniej jest przebiciem z planu demonicznego na naszą fazę. Nie myliłam się… nawet, jeśli Venom pozował na pana 'ja wiem o wszystkim'.
Poprosiłam go o przeprowadzenie kilku niewielkich akcji dywersyjnych… Ot, mały atak tu, niewielka infiltracja tam… tak, by zostawić pewne ślady… Nic wielkiego, ale dość, by wprowadzić odrobinę niepewności i fermentu. Oczywiście, nic nachalnego.
Nie zwalam całej roboty na Venoma. Jemu pozostawię uderzenia w miejsca istotne. Dwa - trzy punkty. Resztę załatwią najemnicy…


Z myśli Maurycego po wizycie w Zaćmionym Sercu

To miło że Warmaster zrozumiał moją prośbę. Co prawda nie jestem pewien czy aby na pewno do końca, ale przynajmniej wiem że mogę liczyć na pełną współpracę całego klubu. Ostatni list manifestacji Laetitii zawiśnie na tablicy pamięci gdzie wszyscy będą mogli go przeczytać. Tylko ten styl rozmowy z nim… zaiste Brat Rozpacz… a szkoda, bo w sumie sensowny z niego gościu, a ten styl odrzuci sporo osób.

Muszę się dokształcić z pryzmaturgii, jeśli dobrze zrozumiałem do mówił… kurde… muszę znaleźć lepsze określenie niż Brat Rozpacz, czy Warmaster… w ten sposób się nawet nie da poważnie myśleć o nim… w każdym razie jeśli to co mówił on i Quasar jest prawdą Zaćmione Serce jest miejscem o dużym natężeniu pola pryzmaturgicznego, a członkowie AD potrafią nim manipulować. Jeśli dodać do tego to co powiedział Julian do Laetitii przed jej odejściem, może będzie się dało przywołać tamtą Laetitię… nie taką samą, a tą samą… trzeba to będzie przemyśleć, to może być dobry projekt żeby zająć Juliana i oderwać go od ponurych myśli. Może jakoś w to zaangażować fanklub, to zdolne dzieciaki, a taki projekt może pomóc im się rozwinąć… hm… naprawdę warte rozważenia…


Z myśli Izabeli Łaniewskiej

Poprosiłam o spotkanie z tien Krystyną Bankierz w sprawie tien Persefony Tannenbaum.
Wiem, że demon, który został wezwany jako wsparcie to był Sairanseil, demon Persefony Tannenbaum. W świetle tej informacji fakt odejścia tien Tannenbaum z EAM implikuje dość ponurą sytuację. Być może tien Bankierz, chcąc zatrzeć wszystkie ślady, zmusiła tien Tannenbaum do opuszczenia EAM. Uznaję to za bardzo mało prawdopodobne, jednak sytuacja związana z tien Tannenbaum jest na tyle specyficzna, że uważam, że należy spojrzeć ponad to, kto do której frakcji należy i zamiast tego skupić się po prostu na samym problemie tien Persefony Tannenbaum.


Z myśli zapisanych Maurycego

Eh i znowu wraca problem Persefony. Ledwo się człowiek pozbył jej psychodelicznej manifestacji, a tu okazuje się że ta rzeczywista znowu sprawia problemy. Nie mam pojęcia czemu odezła z EAM, jest to co najmniej nielogiczne, zastanawia mnie też zaangażowanie Krystyny w tą kwestię, ale nie mam nic przeciwko temu żeby zagrać w otwarte karty jeśli tylko może to pomóc tej dziewczynie. Biedna kurator, nie miała szans z Sairanseilem.


Z myśli Krystyny Bankierz

Tien Łaniewska poprosiła mnie o spotkanie…
Czego jak czego, ale tego się nie spodziewałam.
Okazało się, że chciała rozmawiać o tien Tannenbaum.
Zapytana, dlaczego ją to interesuje, powiedziała, że zależy jej, aby uniknąć powstania kolejnej Renaty Maus… Cóż, trudno mi się z nią nie zgodzić w tej kwestii…
Po prawdzie mnie również zaniepokoił stan tien Tannenbaum…
Wysłuchałam tien Łaniewskiej, podzieliłam się z nią pewnymi informacjami, sporej części jednak po prostu nie mogłam jej ujawnić… Równałoby się to zdradzeniu tien Tannenbaum, a tego nie zamierzam robić.
Jej wyjaśnienia nieco rozjaśniły mi sytuację, choć wciąż mam wrażenie, że czegoś mi tutaj brakuje…
Niemniej jednak, ogólnie rozmawiało się nam - ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu - całkiem dobrze. Stanęło na tym, że porozmawiamy nieco później, włączając w dyskusję tien Fulmara (który jest w tą sprawę zamieszany) i tien Wiśniacz, kuratorkę przydzieloną tien Tannenbaum. Tien Łaniewska powiedziała, że tien Wiśniacz gryzie się tym, że nie była w stanie dotrzeć do tien Tannenbaum. W tym jednym chyba będę mogła podbudować jej samoocenę…


Z myśli zapisanych Maurycego

No i zawarliśmy trójstronny pakt o pomocy Persefonie. Pełna wymiana informacji, wszystko by jak najlepiej jej pomóc. Z mojej strony przekazałem wszystko za wyjątkiem informacji o dziwnym działaniu magii Persefony, którą dostałem od Iwony. Zostawię to na koniec, chciałbym najpierw usłyszec nieco więcej co Krystyna ma do powiedzenia. Nie to żebym chciał coś ukrywać, ale… niech to jeszcze chwilkę poczeka.


Z myśli Izabeli Łaniewskiej

Rozumiem. Teraz wszystko staje się jasne. Sairanseil i umiejętność przeskakiwania między osobowościami… sztucznymi i rzeczywistymi… są wystarczające, by nawet tak doświadczony kurator jak Celia mógł mieć problemy. Jestem dziwnie przekonana, że drugi raz Celia nie da się na to nabrać. Problem polega na tym, że tien Tannenbaum nam po prostu uciekła. W tej chwili nie mamy żadnej metody wpłynięcia na jej działania. Tak, jak powiedziałam tien Bankierz, fakt, że tien Tannenbaum w taki sposób jest skłonna traktować młodszych magów, nawet takich, którzy jej dokuczają, w połączeniu z faktem, że jest całkowicie aspołeczna, niezdolna do współpracy z innymi, a jej opuszczenie EAM zaowocowało najpewniej wyrzuceniem wszystkich członków jej sekcji… I to wszsytko to bardzo zdolna czarodziejka, zdolna okłamać kuratora, kolegów i nauczycieli… Tak, nadal uważam, że ona może być bardziej niebezpieczna niż Renata Maus.
Naprawdę żałuję, że tien Bankierz nie wie nic więcej. Prawda, powiedziała nam kilka cennych informacji, ale miałam nadzieję na coś jeszcze. Na coś, co pomoże odpowiedzieć na zagadkę tien Tannenbaum. Trudno, widać niepotrzebnie zajmowałam czas tien Krystyny Bankierz.


Z myśli zapisanych Maurycego

Eh… no… i gdzie te informacje o udziale Persefony w sprawie Astera? Jestem praktycznie pewien że była w to zaangażowana mocniej niż tylko przez wypożyczenie Sairanseila…

Kurwa… nie cierpię takich sytuacji, wszyscy milkną, nikt nic nie mówi… temat umiera powoli śmiercią naturalną… a Krystyna jak nic nie mówiła tak nic nie mówi. Nie podoba mi się to, mam wrażenie że nie gra z nami czysto. Eh… i właśnie dlatego nie mówiłem że wiem o dziwnej magii Persefony, utrudniłoby to zadanie następnego pytania. A następne pytanie powinno uderzyć Krystynę dość mocno żeby jej reakcja emocjonalna odpowiedziała mi od razu czy Persefona była tym "agentem" i czy działała z polecenia Krystyny, czy na własną rękę się w to wplątała. Najwyżej się wygłupię i okaże się że zupełnie źle zinterpretowałem fakty… w sumie po częściu na to liczę. Najchętniej zrobiłbym to na osobności jak planowałem po sprawie z Asterem, ale teraz Iza ma pełne prawo wiedzieć wszystko.

Tylko czemu cholera zmuszasz mnie do takich środków skoro zawarliśmy umowę o pełnej współpracy? —'


Z myśli kompletnie zaskoczonej Krystyny Bankierz

CO?! Skąd on…?! Jak..?!

Zawiodłam…

Cholera, to był blef…
Zawiodłam. Absolutnie i totalnie zawiodłam… Na całej linii…
Teraz to już równie dobrze mogę podać im nieco więcej szczegółów… Może przynajmniej zrobi im się żal tien Tannenbaum. W końcu to oni wymusili przyznanie jej kuratora…

Jak tien Łaniewska śmie mnie atakować?! Sama chroniłaby swoje źródło!


Z myśli zasępionego Maurycego

Kurwa… nie cierpię mieć racji. Już chyba wolałbym się wygłupić w tej kwestii —' Nic to, przeprosiłem za zastosowane metody i podzieliłem się ostatnią skrywaną przeze mnie informacją. Eh… mam dość, najpierw emocjonalna efemeryda, a potem prosto na rozmowę, która z przyjacielskiej dyskusji jak komuś pomóc zamienia się w próbę łamania woli terminusa… nie cierpię sięgać po takie metody… dobrze że to zostanie między naszą trójką. Mam nadzieję, że to przełamie ostatnie bariery ze strony Krystyny, bo z naszej strony nie ma już nic co moglibyśmy dodać… ale na Krystynie to się jednak zawiodłem, nie tego się spodziewałem po tym jak się umówiliśmy że dzielimy się wszystkimi informacjami. Zdecydowanie nie tego się spodziewałem po tym jak podzieliłem się informacjami, którymi Iwona prosiła żeby się nie dzielić i o których nawet Iza nie miała pojęcia. Nie czuję się najlepiej z tym co właśnie zrobiłem, nie lubię łamać woli innych ludzi, a już szczególnie nie tych, z którymi mam współpracować.


Z myśli wściekłej Izy

A niech mnie… Tien Bankierz sobie cały czas z nami grała! Przyszłam tu z założeniem "żadnych więcej tajemnic". Autentycznie chciałam pomóc tien Persefonie Tannenbaum. Było założenie, że to, co tu powiemy, nie wyjdzie poza te cztery ściany. A przynajmniej ja tak zakładałam. Jeżeli tien Bankierz naprawdę miała do ukrycia, jak twierdzi, mogła poprosić o dyskrecję. To nie tak, że ja z Maurycym nie przekazaliśmy jej informacji, co do których proszono nas, żeby ich nie przekazywać. Naprawdę, mam nadzieję, że teraz zacznie współpracować, a nie udawać, że współpracuje. Bo inaczej… inaczej może skończyć się na pojedynku.
Naprawdę, po tej konkretnej czarodziejce oczekiwałabym umiejętności wzniesienia się ponad podziały frakcyjne. W końcu udowodniła, że potrafi!


Z myśli wściekłej Krystyny Bankierz

Jak on mógł..?!
Jak on śmiał mi to zrobić?!
A miałam go za osobę inteligentną..!
Mógł mnie wziąć na stronę, mógł poprosić o rozmowę w cztery oczy, mógł…
A zrobił to.
I jeszcze był z siebie taki dumny..! Miałam ochotę zetrzeć mu z twarzy ten arogancki uśmieszek! Ale nie dałam mu tej satysfakcji. Tego jednego mu nie dałam. Spoliczkowanie ucznia w obecności nauczyciela… Zwłaszcza tego nauczyciela, byłoby głupie. Tego nie zrobię. On nie jest tego wart.
Nie będę o niego toczyć pojedynku z terminuską, która dała radę wznieść się ponad podział frakcji.
Co nie zmienia faktu, że pan 'jestem boskim znawcą charakterów' mógł wpaść na to, że miałam swoje powody, by zatrzymać pewne informacje dla siebie!
Czy po tym, co wspólnie przeszliśmy, nie zasługuję nawet na odrobinę zaufania..?! Czy tak trudno byłoby odejść na bok i po prostu przedstawić sprawę słowami?
Cóż, najwyraźniej tien Fulmar nie jest w stanie dopuścić myśli, że ktoś wie więcej niż on…
To było…
Niskie.
Dokładnie takie, jak on sam.


Z myśli Izabeli Łaniewskiej

Zapamiętać: pogratulować Maurycemu. Cudownie wymanewrował tien Bankierz i obnażył jej kłamstwa. Nie spodziewałam się, że jest aż tak skuteczny. Bardzo, bardzo miła niespodzianka.
Przynajmniej tyle dobrze, że gdy kłamstwa tien Bankierz wyszły na jaw, była bardziej skłonna do współpracy. Wreszcie dowiedzieliśmy się prawdy.
Dowiedziałam się, że tien Tannenbaum była obecna w walce przeciwko tien Asterowi. Nie tylko nie miałabym jej tego za złe. Więcej, pochwaliłabym ją za to. Podziękowałabym jej. Czy nam to dużo dało? Uważam, że tak. Wyjaśniło kilka tajemnic, których nie potrafiłam zrozumieć.
Nie mam dowodów, że to ona, ale ja nie potrzebuję dowodów.
Cóż, rozeszliśmy się i ustaliliśmy, że będziemy współpracować w sprawie tien Tannenbaum. Jakkolwiek tien Bankierz mnie trochę rozczarowała, nadal jednak uważam ją za jedną z najznamienitszych przedstawicielek swojej frakcji, i gdybym miała wybrać jednego członka frakcji konserwatywnej, z którym miałabym współpracować, byłaby nim właśnie tien Bankierz.
Choć jeżeli sprawa dotyczyłaby jakichś specjalnych, tajnych informacji, na wszelki wypadek chciałabym mieć Maurycego w pobliżu. Tak na wszelki wypadek.


Z myśli zapisanych Maurycego

No dobra, długi dzień. Co gorsza wcale nie jestem pewien czy mogę go zaliczyć do udanych. Zdecydowanie nie spełniam oczekiwań pokładanych we mnie przez mistrza Wołkowca. Nie żeby było to szczególnie zaskakujące zważywszy na mój totalny brak szkolenia, ale… czas się wziąć porządnie za pracę. Muszę dorwać Izę i przejść to jej przyspieszone szkolenie, mam tak dużo do nadrobienia… —'

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License