Straszliwe widziadło

Z dziennika Wisny

Jestem niedobra dla młodych adeptów sztuki magicznej. Ale to nie moja wina, że sami się o to proszą.
Taki obrazek: siedzę sobie najspokojniej w świecie w laboratorium, ze stoickim spokojem podglądając pracę innych magów i zadając dużo pytań. Wiem, którym magom zadaje się pytania, bo widzę, że niektórzy aż palą się do tego, żeby trąbić wszem i wobec o tym, że właśnie zrobili coś fajnego i że to oni-tak-właśnie-oni! Cóż, w każdym razie egzystuję sobie spokojnie, nikomu nie wadzę, aż tu nagle mój nieskalany dobry humor został lekko szturchnięty przez jakąś młodziutką panienkę, której najwyraźniej nie spodobał się mój pobyt w lab… w ich laboratoriach.
Czemu się nie spodobał? A temu, że przybłędom nie wolno wciskać się tam, gdzie nie są potrzebni, że naruszam prywatność magów, że… no tak, zbyt wielu argumentów nie miała. Trafiła kosa na kamień - nikt nie będzie przeszkadzał mi w nauce, jeżeli nie ma ku temu żadnych twardych powodów. Dzierlatka… przepraszam, tien, lady, magnificencja, jej ekscelencja (naprawdę nie wiem, po co im te wszystkie tytuły) jeszcze przez kilkanaście sekund nie zdawała sobie sprawy, że jej przeciwnik w tej potyczce nie jest taki słaby i niepozorny, na jakiego wygląda. Grunt, że na końcu mnie szczerze przeprosiła, a przy okazji dość kiepsko wypadła w oczach stojącego przy drzwiach chłoptasia i swoich bodyguardek, dam dworu czy czym tam one nie były…
Lady, tak… ciekawe, czy Kryśka Bankierz lubi swoich krewnych…


Z myśli zaskoczonej Kamili

Cierń? Co on tutaj robi?
Ssssyk!
To mój teren! Jak mi spróbuje skrzywdzić kogoś z przyjaciół albo gości… Sssssss.

Przyniósł kawałek kralotha. Marcin powiedział mi już, że go pokonali, i że winny mag został ukarany. Ale… Ciernia się tu nie spodziewałam. Co prawda Marcin mówił, że to przede wszystkim Cierń poszarpał stwora na kawałki, ale powiedział też, że kraloth nie zginął…
Muszę pokazać Cierniowi, kto tu rządzi. Kraloth kralothem, ale łatwo z nim walczyć, jak już magowie zapewnili tarcze i wzmocnienia. Mógł mu nawet wytargać kawał śluzu, i co z tego? Nie daje mu to prawa do rządzenia się na moim terenie!


Z myśli mruczącej Kamili

Chyba dotarło, kto tu rządzi. Cierń był najwyraźniej zdumiony wielkością mojego terytorium. A przede wszystkim zdumiony był tym, że już spory kawałek od Gliwic koty wskazały mu drogę do Duszki (czyli mnie).
No i miał głupią minę, jak ta przemiła rodzina nakarmiła dobrze sobie znanego kociaka po jednym miauknięciu.
Pozwoliłam Cierniowi przez jakiś czas zostać na swoim terenie. Okolice Kotów będą na razie nieco zbyt dla niego niebezpieczne. Oprowadziłam go po terenie i zostawiłam samemu sobie. Nie podejrzewam, żeby miał mi bruździć. Gdyby chciał odebrać mi mój rewir, wyzwałby mnie do walki.


Z myśli zaskoczonej Kamili badającej 'trofeum'

Co to jest? Przecież to… konstrukt! I to Wiktorii! Tą emanację poznam wszędzie!
Co ona tam robiła? Marcin nic o niej nie wspomniał…


Z myśli Kamili po rozmowie z Wiktorią

Ech… Nie mogłam jej ochrzanić, choć początkowo zamierzałam. Skoro Irena ją poprosiła o zajęcie się tą sprawą, to…
Nie musi mi się to podobać, ale prawdą jest, że ona jak mało kto nadaje się do walki z tego typu istotami… Pod warunkiem, że trzyma się na drugiej linii… Cóż…
Jakkolwiek żałuję, że nie mogłam osobiście wklupać temu kralothowi, nie zamierzam zachowywać się jak Cierń. Wiki czy ja - efekt ten sam - ludzie są bezpieczni i tylko to się liczy.


Z myśli Janusza Bierzaka

Boże… Co to jest?! O co tu chodzi? Oni wszyscy coś ode mnie chcą… Nie wiedziałem, że ludzie… używają takich dziwnych rzeczy. To… wyglądało na prostsze… Jeżeli to jedyny sposób… Ale to wszystko jest takie dziwne. To… rzutowanie. To naprawdę dziwna forma magii. I to taka, która tak naprawdę nie wykorzystuje energii magicznej. Bazuje na czystym obrazowaniu. Fakt faktem, ludzie nie używają energii magicznych. To wszystko jest… Po prostu to jest dziwne.


Z myśli Kamili

Nie mogłam patrzeć, jak Teresa pastwi się nad tym nieszczęsnym czeladnikiem.
Jeździła po nim jak po łysym śpiewającym wężu… A on za nic nie potrafił zrozumieć, jak przełożyć dwuwymiarową kartkę na trójwymiarową przestrzeń… A poszturchiwania i rwanie włosów z głowy przez Teresę wcale mu w tym nie pomagały. Jestem naprawdę pełna podziwu dla jego cierpliwości.
Kiedy zasugerowałam, że ja przejmę pałeczkę w wyjaśnianiu (na chwilę, ale zawsze), spojrzał takimi psimi oczami…
Heh… Janusz Bierzak… Sam o sobie mówi, że nie wybrał jeszcze frakcji, ale chyba najbliżej mu do reformatorów. Cóż… tak czy owak, zaskoczył mnie mówiąc, że mogę pomijać tytuł i w ogóle nie przeszkadza mu, że będę zwracać się do niego po imieniu. Cóż… na pewno ułatwi to wyjaśnienia.
Ok… podstawy matematyki… Ten człowiek nie umie mnożyć pisemnie. Co gorsza, nawet nie umie używać kalkulatora! Auć… No cóż… Nauczę go. A na razie może przynajmniej wyjaśnię mu ideę rzutowania obiektu trójwymiarowego na płaszczyznę. Będzie miał o czym myśleć.
Jak to dobrze, że nie wyrzuciłam starych prac Tomka, jeszcze z czasów, kiedy na studiach używał mojego komputera. Teraz tylko muszę odkopać plik projektu i jedziemy.
Wiedziałam, że magowie nie mający kontaktu z ludźmi nie znają się na tych sprawach, ale żeby aż tak..? Toż to nawet nie jest wtórny analfabetyzm! To jest analfabetyzm w czystej, nieskażonej niczym postaci…
A ten mag naprawdę chce się tego nauczyć. Inaczej chyba zamordowałby Teresę już dawno temu…


Z myśli dumnego z siebie Juliana

Ale mam pomysł! Jestem genialny! Po pierwsze, każda dziewczyna lubi kwiaty. Zwłaszcza tak urocza wiwomantka jak Wisna (może prawidłowy termin to było 'życiokształtniczka'? Tego nigdy nie pamiętam)
Zrobię jej prezent. Śliczniutki, mięciutki ręczniczek! Co za chory pomysł - łazienki, w których kąpią się dziewczyny są (bardzo skutecznie) ekranowane przed podglądaniem i obecnością magów płci męskiej. Ale mięciusi, śliczniusi ręczniczek rozwiąże wszystkie te problemy!
Ręczniczek ma zawarte w sobie dwa proste zaklęcia uderzające kaskadowo. No, szczegółów jest trochę więcej (potrzebujemy odpowiedniego wyładowania, by zaciemnić, co tak naprawdę się stało, ale Wisna powinna być chroniona immunitetem… Nikt jej nie zwinie takiego ręczniczka.)
Pierwsze zaklęcie… Ha, jest to aktywowana fala jednostronnego uniewidzialnienia. Czar ten uderzy we wszystkie kotary, za którymi kryć się będą kąpiące się piękności, a one nawet nie będą wiedzieć, co się stało, i że czar został rzucony. Drugi czar to będzie proste wykonanie serii prawdziwych wizerunków i uwikłanie wyników w mięciusi, śliczniusi ręczniczek w formie złożonego, unikalnego wzoru (Jurek, jesteś geniuszem!)
W ten sposób pozostaje mi jedynie pożyczyć od Wisny mięciusi, śliczniusi ręczniczek i voila! Je suis le Maestro!
Ach! Ten plan jest po prostu genialny!


Z dziennika Wisny

Julian jest wspaniały! Skąd wiedział, że takim milutkim, mięciutkim ręczniczkiem z takim pięknym wzorem tak utrafi w moje gusta? Lecę go wypróbować!

Srebrna Świeca jest śmieszna. Mają tutaj ducha, który jest mniej przerażający od BaalBaalona, i w dodatku próbuje straszyć pod prysznicem. Gdyby nie fakt, że damskie łazienki maja tutaj świetne zabezpieczenia przed facetami to stwierdziłabym, że to jakiś żałosny, zdesperowany podglądacz. Cóż, taki byt aż prosi się o pogrożenie palcem, powiedzenie You do it wrong i pokazanie, jak się to powinno robić.


Z myśli Janusza Bierzaka

Dzięki niech będą wszystkim świętościom za pomoc pani Kamili! Użyła tego ich urządzenia, artefaktu technomantycznego. Tego, co nazywają kom-puterem. Intrygujący artefakt. Trochę nietypowy. Znowu, nie ma aury magicznej. Nie wiem, jak to działa bez magii! To chyba niemożliwe, żeby artefakt działał bez widocznej magii! Ale to chyba ta technomancja KADEMu… Nie wiedziałem, że to jest aż tak skuteczne. Trudno, trzeba się będzie zapoznać z tą dziwną formą technomacji zanim będę miał możliwość zrozumieć ich architekturę.


Z radosnej myśli Kuby Urbanka przy Tworzeniu tarczy

JEST :D Tarcza wytrzymała nowicjusza :D cóż… w sumie… powinienem chyba płakać że najlepsza tarcza którą stworzyłem wytrzymała nędznego nowicjusza T___T. Ale! Wytrzymała :D powoli zaczyna to iść do przodu ;) Julia rzuciła pomysł że może problem jest w tym że zaklęcie jest za słabe. W sumie to ma sens. Moje zaklęcia są bardzo intuicyjne. Dlatego intuicyjnie zabezpieczam je przed takimi kataklizmami jak Ewa… Po prostu nie zakładam że muszę bronić się przed nowicjuszami… I dlatego tarcza pękała - z jednej strony miała przepuścić zaklęcie bo nie zrobi mi krzywdy a z drugiej obronić bo to czar ofensywny. Kurde - niezła jest ta Julia ;) Miała pomysł. Cóż… czas dodać kilka obronnych klauzul żeby byle nowicjusz mnie nie pojechał :D


Z myśli Krysi stojącej przed jedną z kolejnych wersji tarczy

Taaak… Atak w jeden punkt powinien raczej zostać zablokowany. A co mi tam, dla testu… tak, tak, jak myślałam. Atak od góry… od boków… Hm… a może by tak walnąć pod kątem… Hm… spróbujmy serii odrobinę słabszych uderzeń układających się w krąg a potem jednego mocniejszego w samo centrum…
Ech… Nawet nie musiałam użyć pełni mocy…


Z kolejnej iteracji badań nad tarczą

Hmmm… Tarcza się już trzyma. Teraz ćwiczymy analizę różnych ataków na tarczę. Wpierw mój ulubiony - atak rozdzielający się i atakujący w kilka miejsc. Celem tego jest atak w taki sposób że zaklęcie rozdziela się na kilka kawałków. Pierwszy uderza od przodu, i jego energia rozpływa się po tarczy. Następne 2 uderzają w miejsce gdzie ta energia się rozpływa czym zwiększają moc rozpływającej się energii.. Tak uderza kolejne 6 zaklęć, a ostateczne zaklęcie uderza od tyłu… w miejscu spotkania tych rozpływających energii tworząc większe zawirowania energii.. Nie muszę chyba dodawać że każde z tych zaklęć ma inny element żeby dodatkowo wprowadzić chaos w samej tarczy… Oczywiście tarcza pękła, ale dało to dodatkowe informacje - jak najlepiej zrobić rozkład energii na tarczy żeby nie dało Jej się tak zniszczyć. Albo przynajmniej żeby nie było to tak oczywiste.


Z kolejnej iteracji badań Kuby Urbanka nad tarczą

Super :) problem z rozkładem energii zakończony. Tarcza wytwarza mikroskopijne minitarcze które rozładowują zaklęcie w danym miejscu. Ale teraz jest przez to osłabiona na jedno silne uderzenie. Szczęśliwie ten problem został rozwiązany przez jeden z wcześniejszych pomysłów - mały portal pochłaniający. Zrobiłem to razem z Julią, Teresą i Krysią - Krysia dostarcza silnego uderzenia czystą energią niszczącą tarcze. Wtedy ja staram się dodać moduł mini-Lexora czyli tarcze pochłaniającą przychodzące zaklęcie żeby odzyskać część mocy i dodałem tam jeszcze auto wspomaganie samej siebie. Dzięki temu mikrotarcze tworzone nie są już mikrotarczami. Dostosowują swoją moc do tego co jest potrzebne nie czerpiąc przy odpowiednio niskiej mocy zaklęcia z samego zaklęcia. Dzięki temu może wytrzymywać ostrzał słabymi zaklęciami nie będąc wrażliwym na jedno silne uderzenie.


Z myśli zmęczonej Kamili

Ech… Janusz jest taki żądny wiedzy… Ale jestem już zmęczona. No dobrze, dam mu jeszcze pół godziny. Jak jestem padnięta, to nawet psie oczka na mnie działają…


Z myśli szczęśliwego Juliana

Udało się. Wisna naprawdę kocha kwiaty. Podobnie jak Wiktoria. Muszę kiedyś zetknąć te dwie dziewczyny ze sobą. Już widzę te namiętne pocałunki… Z pewnością są w swoim typie!
Nie, nie myśl o tym teraz! Myśl o ręczniczku! Widziałem, że naprawdę ucieszyła się na te kwiaty. Dałem jej w prezencie ręczniczek. Jak ona się cieszyła! Jak ja się cieszę! Już niedługo będę miał pierwsze zdjęcia najpiękniejszych dziewczyn Srebrnej Świecy… do kolekcji kilku zdjęć Wisny, rzecz jasna.
Tak. Zdecydowanie, nie mogę pozwolić na to, byśmy zbyt szybko opuścili Srebrną Świecę. Tu są pewne warunki rozwoju i możliwości, zwłaszcza dla tak ambitnego maga jak ja.


Z rozespanych myśli obudzonej w środku nocy Kamili

Telefon..? Nnnnghh… Gdzie ta puszka… O, tu leży… Gdzie ten przycisk..? O, przestał. Spaaać.


Z myśli obudzonej ponownym telefonem Kamili

Julian? Czego on ode mnie chce w środku cholernej nocy?
Po co niby mam teraz iść do Srebrnej Świecy?
Czy to naprawdę nie może poczekać do rana..?


Z myśli Kamili

To ma być duch? Już ja jestem straszniejsza jak mam zły humor.
Kurczę, jest tak żałosny, że aż mi go żal…
Ale teraz i tak nic nie zrobimy.
Muszę wrócić do domu. Nie mogę nocować w siedzibie Srebrnej Świecy wiedząc, że Cierń pałęta się po okolicy. Nawet, jeśli moje kociaki patrolują teren.


Z ciekawostek podanych Kubie przez Krysię

Tego nie wiedziałem! Można tarczę uszkodzić tworząc shieldbreakera który rezonuje z tarczą w jakiś specyficzny sposób… Pokazała mi to niszcząc tą tarczę jakby nie było Jej wcale… Heh… Dobre. Moją odpowiedzią będzie na to… chaos. Nie chodzi mi o to że nie ma magów chaosu więc żaden nie zarezonuje… Po prostu do tarczy dodam troszkę autozmiany w sposób chaotyczny dzięki czemu zanim ktoś w tą tarczę uderzy to tak naprawdę już ta tarcza będzie odrobinkę inna. Ale ten sposób z wyrezonowaniem… To jest dobra rzecz… Ciekawe czemu nigdy wcześniej o tym nie słyszałem. Podobno można też rezonować w jakiś sposób artefakty… Czas zgłębić rezonanse tak samo w magii


Z dodatkowych analiz tarczy Leszczyńskiej przez grono pedagogiczne KADEMu

Heh… Jestem chyba w czepku urodzony :D zaniosłem aktualną wersję do pani Szysznickiej i… okazuje się że nie spodziewała się takich wyników ;) powiem więcej - zabrała tarczę i pokazała ją panu Robertowi Setonowi, Alicji Wanieckiej, a nawet Shadow Masterowi… Okazuje się że każdy z nich miał swoje własne komentarze do tego… A najprzydatniejsze były… Setona o dziwo XD. Okazuje się ze robił kilka projektów tarcz i jedynie brakowało mu części chaosu… Dał mi ten projekt bo jak sam powiedział "Hmmm… masz może chwilkę, bo Matuzalem gdzieś tu był… czekaj… " i wyszedł.. cóż… projekt leżał na stole… a On sam powiedział że mu się nie przyda :D A część tego okazała się wyjątkowo dobrze dostosowana do tej tarczy… Muszę przyznać jedno. NIKT nie docenia Setona… On JEST geniuszem… tylko trudno się z nim komunikować. Po tej części którą inkorporowaliśmy do tarczy jej moc wzrosła znacznie. Powoli zaczynam wierzyć że ta tarcza jednak będzie kiedyś udanym projektem


Z wyników tarczy po analizie w komnacie wzmacniania

Heh… Dopiero tutaj okazało się gdzie są problemy z tarczą. Oprócz samej komnaty wzmacniania tarczę stworzyłem na Xareisie. I wtedy mogliśmy eksperymentować na niej do woli. Większość luk można było zobaczyć bardzo szybko (no… Julia i Teresa widziały XD na mnie nie patrzcie XD) ale były też i takie które były tylko w konkretnych przypadkach. Ogólnie - tarcza powoli zaczyna działać jak w swojej ostatecznej formie. Projekt zbliża się ku końcowi…


Z myśli Krysi

To pomieszczenie, które nazywają Komnatą Wzmacniania… Bardzo ciekawe. Nie wiem, czy mamy dostęp do czegoś podobnego… Tak, czy owak, było bardzo pomocne przy kolejnych próbach z tarczą.
Czarodziejka Weiner wraz z czarodziejką Rączką wyłapały kilka teoretycznych usterek.
Ja z kolei… cóż, seria nieregularnych uderzeń o różnej mocy i w różne miejsca wprawiła tarczę w takie drgania, że przestałam uderzać, by nie zniszczyć obiektu badań tak od ręki.
Daleko mi jeszcze do wykorzystania całego arsenału sztuczek, które przekazał mi mój mistrz. I nawet nie zamierzam tego robić. W końcu zawsze trzeba mieć coś w zanadrzu.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License