Łzy Andżeliki

Z myśli Andżeliki Leszczyńskiej

Mój mentor… On…
Nie. Z pewnością mi się tylko zdawało.
Ale nie… On i… ta kobieta z piwnicy…
Ja wiedziałam, że z tą kobietą z piwnicy będą problemy. Ona…
Najpierw to miejsce - piwnicę - zajęły jakieś czarodziejki i jedna z nich była wobec mnie bardzo niesympatyczna. Następnie nie mogłam nawet wchodzić do tej piwnicy. Słyszałam tylko plotki, że tam dzieją się dziwne rzeczy. Jeden z magów KADEMu narzekał na obnażające się dziewczyny. Ale teraz… Teraz ja zeszłam do piwnicy. Był tam… mój mentor. Chciałam się go zapytać… i był tam z jakąś upadłą kobietą, która się do niego przytulała w samej bieliźnie! Co miałam zrobić… Najwyraźniej moja obecność była niepożądana, a nawet była mojemu mentorowi nie na rękę. Chciałam… chciałam się schować, ale jako, że ta kobieta zajęła piwnicę, nie mogłam się schować, naturalnie, w piwnicy. Poszłam do biblioteki. I tak nikt tam nigdy nie chodzi…


Z myśli wstrząśniętej Ewy Zajcew

Nie! Soczewka! Muszę… Muszę ją… rozładować! Szlag!


On… On zatrzymał moją Soczewkę! Po prostu zatrzymał moją Soczewkę! Ja…
Ja…
Jak on to zrobił? Przecież to niemożliwe.
Jego tarcza… zablokowała całość mojego ataku. Nie było nic. Nie został ranny. Bałam się, że coś mu się stanie.
Chyba byłam głupia…


Z myśli Ewy

Po kolei, dziewczyno, weź się w garść. Co się tak naprawdę stało?
Strzeliłam przypadkowo Soczewką w Kubę. Było to inferno, mój czar hermetyczny. Prawda, nie jest to najpotężniejszy czar do niszczenia tarcz, jaki posiadam… Ale mimo wszystko…
Kuba rzucił tą swoją tarczę. Tą, która służy do obrony przed właśnie tego typu czarami. Co jest przerażające, nic mu się nie stało. Mój czar został po prostu zniwelowany. Owszem, spaliłam mu tą tarczę. Nie pociesza mnie to. Normalnie…
Pamiętam czasy, gdy taki właśnie atak zmuszałby go do panicznej ucieczki, żeby tylko nie stała mu się krzywda. W tej chwili jednak… Po prostu nie byłam w stanie mu zagrozić.
Spokojnie, to jeszcze nie jest tragedia. Gdybyśmy walczyli na serio, inaczej wyglądałaby ta sytuacja. Problem polega na tym, że nie jestem pewna, czy by to wystarczyło.
Kuba stał się silny… Silniejszy, niż byłam sobie w stanie wyobrazić. Przywykłam do tego, że jestem najpotężniejszą czarodziejką. Niestety, mistrzostwo Kuby w portalach energetycznych sprawiało, że owszem, byłam zawsze bardzo dobra, ale Kuba był w stanie przekroczyć moją moc, wykorzystując swoje portale.
Teraz jednak to, że sparował moją Soczewkę na zaklęciu hermetycznym… Oznacza, że on nie potrzebuje portalu, żeby mnie zatrzymać. Gorzej! Używając portalu może mnie całkowicie unieruchomić i unieszkodliwić! Jest to… beznadziejna historia.


Z myśli Ewy

Kuba powiedział, że wysłali na niego zabójców. Że mój… że oni ośmielili się zaatakować jego, niewinnego Niuchacza i wszystkich innych magów!
To nawet nie jest już podłe. Po prostu brak mi słów.
Oburzać to się mogę potem. Podobnie będę się oburzać na Kubę… Ci kretyni zaatakowali go dużo wcześniej! Po prostu Kuba jakoś nie uznał za stosowne mi tego powiedzieć…
Szlag by go trafił. Szlag by ich trafił!
Szlag by to wszystko trafił! Muszę przeprosić Niuchacza!
Sprawa między Urbankiem a mną to sprawa osobista! Jakim prawem włączają w to cywili?!


Z myśli absolutnie zaskoczonej Kamili

To… ten atak… to byli Zajcewowie? Kuba mówił, że to atak na niego, ale… czemu? Przecież są narzeczonymi?
I czemu ona tak krzyczy? Dobrze słyszę, nie trzeba mi wrzeszczeć do ucha i wydzierać się na całą okolicę!
Przeprosiny przyjęte, ale… Cieszę się, że choćby raz ta dziewczyna jest wściekła nie na mnie. Najwyraźniej jest wściekła na swój ród i chyba trochę na Kubę, choć nie mam pojęcia, za co.
I do jasnej cholery, mam dość jej bezczelności i agresywności!

O dziwo, jak na nią naskoczyłam to jakby się uspokoiła i nawet łaskawie powiedziała, że "zasłużyłam na imię". Pies z nią. Zupełnie, jakby mi zależało, jak się będzie do mnie odnosić. Nie będzie mi byle dwunóg na moim terenie podskakiwał!


Z myśli Ewy po rozmowie z Kamilą

No… A jednak nasz Niuchacz ma imię… Nazywa się Kamila i nie jest aż takim popychadłem, jak mi się wydawało. Cieszę się. Znaczy to, że Kuba nie wybrał aż tak beznadziejnie, jak na samym początku mi się wydawało. To dobrze.
Przeprosiłam ją za to, co ją spotkało, ale mam wrażenie, że albo… nie uwierzyła w szczerość moich intencji, albo zwyczajnie nie lubi mnie bardziej niż myślałam. Coż… trudno. Nie oznacza to, że uważam, że ma mi to za złe, czy że ja mam jej to za złe. Ma prawo myśleć, co tam chce.
Tak, czy inaczej, przeprosiłam. Ta dziewczyna nie jest zła. Po prawdzie jest nawet dość kompetentna. Spytałam ją, czy jest do wynajęcia jako członek Powiewu Świeżości. Wiem, że jest naprawdę dobra w wykrywaniu i poszukiwaniu rzeczy, czymkolwiek by te rzeczy nie były. Mam zamiar wykorzystać jej unikalne talenty. Wykorzystam księgi KADEMu i magiczny nos Niuchacza (Kamili, ale to tak fajnie brzmi…) i spróbuję wzmocnić swoją potęgę tak, żeby Kuba się nie dowiedział i żebym mogła skopać jego zad w najbardziej nieoczekiwany przez niego sposób.
Dla mnie to tragedia. Jestem po prostu… Z bycia bardzo potężną czarodziejką, nawet nie równą Kubie, a przekraczającą Kubę stałam się… Heh… Jedną z wielu. Nawet nie jedną z wielu kompetentnych, tylko po prostu jedną z wielu czarodziejek. Przykre… Nie chcę, żeby to się tak skończyło. To się nie może tak skończyć…
No, ale przeprosiłam. ^_^ To się liczy. Podejrzewam, że dla niej tak, jak dla mnie.
Ale Kuba to też niezły pacan. Nawet nie powiedział Kamili, z kim walczy. Jak miała się chronić?
Muszę coś z tym zrobić. Na razie dałam jej amulet i zaproponowałam, by została przynętą. Niechętnie, ale się zgodziła. To dobrze o niej świadczy. Gdyby ona się nie zgodziła, mogłoby to uderzyć w każdą dziewczynę, z którą ci zdegenerowani miłośnicy kóz, moja rodzina, będą kojarzyli Kubę.


Z myśli Kamili

Ok, po kolei. Wpada tu Ewa Zajcew. Najpierw drąc się na całe gardło przeprasza mnie za atak na mnie i za zniszczenie samochodu mimochodem mnie informując, że to jej ród za tym stał.
Potem mnie obraża do momentu, aż mnie szalg trafia, po czym, jak na nią wyjeżdżam, robi się na chwilę słodka, po czym znów mnie obraża mówiąc, że mogę mieć imię…
Potem pyta, czy może mnie wynająć, choć nie mówi, do czego - ok, jej prawo. Potem daje mi artefakt obronny, który - o ile mówi prawdę - jest niebezpieczny również dla niej samej, a na sam koniec pyta, czy zgodzę się być przynętą na jej ród…
Ech… Zgodziłam się. Wolę, żeby atak miał uderzyć we mnie niż na przykład w Anielę, czy Julię…


Z rozmowy mentalnej Tomka z Kamilą

- Wiesz… Prawda, poradzisz sobie lepiej niż Aniela czy Julia. Ale żeby od razu zgadzać się na plan psychopatycznej rudowłosej dziewczyny, w wyniku którego to planu będzie biegać za Tobą grupa rudych łysielców… albo łysych rudzielców… i będą w Ciebie strzelać czym tylko mogą. Tak, lepiej Ty niż Aniela czy Julia. Jeżeli pamiętam, ona potrafi walczyć? Czemu nie ona?
- Bo ona jest jego narzeczoną.
- Ech… Narzeczoną? Biedny Kuba… Czego jak czego, ale narzeczonej to mu nie zazdroszczę. <westchnięcie> Jak zwykle, muszę założyć, że wiesz, co robisz.
- Przepraszam, Tomku, ale… nie mogłam inaczej. Wiesz o tym.
- Nie przepraszaj. Akurat tym razem to się nawet z Tobą zgadzam, jakkolwiek to nie brzmi. Podejrzewam, że nie przywykłaś.
- Moment, muszę zaznaczyć datę w kalendarzu i ustanowić jakieś święto w gildii :P
- Może święto rozsądnych kotów? Tak rzadka okazaja…
- Kto to będzie świętował…
- Ja. To jedno z tych świąt, o których zawsze będę pamiętał.
- Tak, czy owak, nie zamierzam ślepo podążać za jej planem, jakikolwiek by nie był.
- To dobrze. Jet dobrym taktykiem, tego jej nie odmówię. Ale poza byciem dobrym taktykiem trzeba mieć więcej zalet.
- Ma. W końcu przyszła przeprosić.
- Kami, ja nawet nie wątpię, że to było szczere.
- Wiem. Ja też nie. I to jest straszne.
- Tak, zgadzam się z Tobą. Ta dziewczyna nie umie nawet przeprosić normalnie. Ona jest… po prostu dziwna.
- Dlaczego otaczają mnie sami… dziwacy, mówiąc delikatnie? Spojeni, Jurek, Ewa, Kuba, kurczę, Teresa… Miau…
- Doskonale Cię rozumiem.


Z myśli podniesionej na duchu Persefony Tannenbaum

Wypisałam się ze szpitala. Powiedzieli mi, że muszę poważnie ograniczać ekspozycję na promieniowanie magiczne… nie chcieli mnie wypisać, ale zdradziłam im umiejętności pożerania magii Sairanseila (to już kolejna grupa osób, które wiedzą o specjalnych mocach Sairanseila -_-). Przekonałam ich, że nic mi nie będzie. Owszem, strasznie mnie wszystko boli a emanacja magiczna sprawia, że robi mi się niedobrze, ale nie ma to znaczenia… teraz mózg jest mi potrzebny, nie magia.
Pomyślmy… nie ma osób nieprzekupnych. Z pewnością jest coś, czego Maurycy Fulmar pragnie. Coś, czego by sobie życzył. Coś, dzięki czemu uzna, że jestem bardziej przydatna na EAM niż poza EAM…
Artefakty! Na pewno będzie potrzebował artefaktów! Może… może pozycja? Nie ma wsparcia żadnej ważnej osoby, może właśnie tego potrzebuje… może dzięki temu odwróci się jego uwagę… jeśli tak bardzo lubi gry i zabawy (vide Wielki Wyścig Ważek), może zorganizuję spektakl na jego cześć?
Tien Łaniewska… jest beznadziejną sprawą. Ona nienawidzi naszej frakcji. Potrafi współpracować z terminusami, ale gdy ze mną raz rozmawiała, trudno by mi było nie odczuć tej palącej pogardy…
Coś wymyślę. Tien Karolina… ona mi na pewno pomoże za odpowiednią sumę!


Z myśli niezadowolonej Ewy

Wzięłam grupę pierwszoroczniaków. Jeśli przez tych moich… rozwalili jakąś restauracyjkę Srebrnej Świecy, to obowiązek rekompensaty leży bardziej na mnie niż na Kubie.
Oni nic nie umieją! Dobrze, mają moc potrafią robić te swoje magiczne szutczki, ale nie potrafią wziąć inicjatywy w swoje ręce i zupełnie nie potrafią czegoś zrobić, jeżeli dokładnie się im nie powie, jak. Prawda, jest tam kilka chwalebnych wyjątków, ale… Większość wymaga prowadzenia za rączkę do tego stopnia, że musiałam przyzwać duchy ognia, żeby mówiły im co mają robić i zarządzać wszystkim centralnie.
Brakuje mi wody. Ty! Przynieś mi jakieś wiadro wody!

Nie słyszysz mnie! Chyba wodę potrafisz przynieść?!


Z myśli Krystyny Bankierz

Cóż za chamstwo! Ciekawe, kto to… Aha, tien Zajcew. Cóż, to wiele wyjaśnia. Skoro ona chce mnie obrażać poświęcając mi nadmiar uwagi, ja obrażę ją totalnie ją ignorując.


Z myśli Andżeliki Leszczyńskiej

No pięknie. Zgubiłam się. Nie miałam pojęcia, że da się zgubić w bibliotece KADEMu, ale mi się to najwyraźniej udało. Brawo, Andżeliko.
Swoją drogą… Nie spodziewałam się, że w bibliotece zamiast regałów książek może znajdować się małe jeziorko. Po co to? Chyba, że z biblioteki jest przejście w jakieś obce miejsce… Ale w takim razie czemu w bibliotece? Chyba, że właśnie dlatego, że nikt tam nigdy nie chodzi…
Tak, czy inaczej, mam zamiar sprawdzić. W końcu jestem dobra w magii detekcyjnej. Nie zgubię się.


Z myśli Ewy

Heh… To nie było nasze. Przyznaję, nieco leciwe jak na pierwszy rok, ale po tym nowym KADEMie to ja się już niczego dobrego nie spodziewam. Kuba powiedział, że to jest Krystyna Bankierz? Z tych Bankierzy? Psychopatyczni napieprzacze. Rewelacyjna okazja na mały pojedynek. Ci to się biją w każdym momencie.
Ona nie chce wyzwać mnie na pojedynek? Miała już kilka okazji. Nie prowokowałam jej. Nieważne, jak podłego humoru nie mam, Kuba ją zna.
Ech… wracam do zaganiania pierwszoroczniaków.


Z myśli zrezygnowanej Persefony Tannenbaum

To wszystko nie ma sensu…
Długo zastanawiałam się nad tą sytuacją i… to nie ma sensu.
Czas… czas pogodzić się z sytuacją. Czas spojrzeć prawdzie w oczy - dni Persefony Tannenbaum na EAM się właśnie skończyły…
Innymi słowy, zdecydowałaś się zrezygnować? Pozwolisz tym wszystkim magom wygrać?
Sairanseil… Tak, możesz to tak nazwać. Pozwolę im wygrać. A wiesz dlaczego? Nie mam po co tu być. To wszystko jest po prostu jednym wielkim oszustwem. Marzeniem, które jest niemożliwe do spełnienia. Snem o sukcesie, którego nigdy nie osiągnę.
No bo co ja tak naprawdę mam? Co tak naprawdę osiągnęłam? Co trzyma mnie na EAM?
Jestem sama, Sairanseilu. Sama, jak lady Renata Maus - a ja, w odróżnieniu od niej nie wyrządziłam nikomu krzywdy, chciałam jedynie być zostawiona w spokoju. Nie mam tu na EAM ani jednej osoby, która chce się do mnie zbliżyć, ani jednej osoby, z którą mogę porozmawiać. Szacunek i reputacja potężnej i niebezpiecznej czarodziejki legła w gruzach… mam kuratora. Z uwagi na tą panią kurator jestem traktowana przez wszystkich - łącznie z nauczycielami - jak czarodziejka drugiego gatunku. Jeżeli chodzi o księgi, rytuały i projekty… wykonuję projekty za cztery osoby, nie mam czasu na własne życie, nie mam życia prywatnego (nie, żebym miała co z nim zrobić, tak czy inaczej). Nie śpię po nocach… po prostu nie daję rady z czarowaniem i układaniem artefaktów mających symulować trzech więcej magów…
Co gorsza, Iwona powiedziała mi, że czeladnik Błotnicki zainteresował się moją sekcją… z jej relacji on ją rozbije i przeniesie mnie do innej sekcji. Albo będę musiała komuś pomagać, albo oni będą pomagali mnie. Tak czy inaczej, moja magia może być dla nich niebezpieczna… zanim się wdrożymy, możemy kilka projektów zawalić… a już mam jeden zaległy.
Aha, i niezależnie od okoliczności cały czas mają mnie na oku: pani kurator, tien Fulmar i młodsi czarodzieje EAM, którzy tylko czekają aż mi się noga powinie. To jest… to ogromny stres. Pilnowanie Ciebie, skakanie po osobowościach, wysysanie aury i pamięci… obsesyjna wręcz samokontrola.
Nie, Sairanseilu. Nie mam już tu czego szukać. Jeśli mam się uczyć magii… mogę to robić sama, albo u guwernantki. Moja moc i tak przekroczyła to, co przeciętni magowie osiągają na przestrzeni nauki na EAM, czas wprowadzić swoją wiedzę w praktyce. Czas iść dalej.
Teraz nie mam przecież na to czasu…
Tęsknię za rodzicami. Jestem… jestem chora od oszukiwania ich. Oni są tak ze mnie dumni, są tacy szczęśliwi, że ich ukochana córka jest potężnym magiem, że jest najlepsza na EAM… ale ja nie dam rady tego ciągnąć dalej. Nie w tym klimacie, nie sama.
Wyrzucenie z EAM z powodów politycznych - za to, że pomogłam się rozprawić z ekspertem Asterem - to jest dokładnie to, czego mi teraz potrzeba. To jest to, dzięki czemu mogę z twarzą opuścić EAM.
Zostawić za sobą to chore miejsce, tych wszystkich magów… zostawić przeszłość za sobą…
Czy wierzysz w to, co mówisz? Uważasz, że to będzie dla Ciebie najlepsze?
Oczywiście, że tak.
To dlaczego płaczesz?
Ja… ja nie płaczę… jestem po prostu… bardzo, bardzo zmęczona…


Z myśli Tomka

Ups… Tien Bankierz… Poprosiła Kubę, by to nie Ewa dowodziła pomocnikami ze Srebrnej Świecy. Kuba się rozejrzał i padło na mnie… Jestem niezmiernie szczęśliwy z powodu tego zaszczytu. Jeden z moich pierwszych dni na KADEMie i już wchodzę w konflikt z chyba najbardziej wybuchową czarodziejką tej gildii…
Ogólnie… Cokolwiek się nie dzieje, mam pecha.


Z myśli Ewy

Dobra. Zgadzam się wyjątkowo z decyzją Kuby. Po pierwsze, trzeba dać temu nowemu szansę, żeby coś po sobie pokazał. Po drugie, mnie nie przeszkadza fakt, że nie będę musiała bawić się w dowodzenie kolejną grupką żałosnych magików. Jedyne, co mnie naprawdę drażni, to to, że Kuba podjął tą decyzję nie konsultując się ze mną. To nieładnie z jego strony. Czy on uważa, że fakt, że zatrzymał moją Soczewkę oznacza, że może się już przestać ze mną liczyć..? Praktycznie mam nadzieję, że tak. Będę mogła mu pokazać, jak bardzo się myli.


Z myśli Andżeliki Leszczyńskiej

To dziwne… Dzwonił do mnie mentor i… muszę przyznać, że głupio się zachowałam. Nie powinnam była tak reagować. No i… samodzielna eksploracja takich dziwnych miejsc może być stosunkowo niebezpieczna. Cóż. Rzuciłam zaklęcia detekcyjne, ale one nie pomogły. Tak, jak wcześniej byłam zgubiona, tak i teraz jestem zgubiona.
Gdyby nie to, że to trochę przerażające, to byłoby to śmieszne.


Z pożegnania na zawsze Persefony Tannenbaum i Sairanseila

- Żegnaj, Sairanseilu, Pożeraczu Pustki i Dowódco Szóstej Kohorty. To… to był dla mnie zaszczyt, móc z Tobą współpracować. Nie byliśmy razem długo… ale mimo, że - jak sam twierdzisz - nie interesowałeś się mną, byłeś na EAM moim najbliższym przyjacielem…
- Zabierz mnie ze sobą.
- Chciałabym! Jak… jak bardzo bym chciała! Ale nie mogę… jesteś istotą wezwaną przy użyciu rytuałów EAM… jeśli to zrobię… otworzę im furtkę by mnie ścigali. Zarówno tien Fulmarowi, tien Łaniewskiej, magom EAM, wszystkim… nie. Sairanseilu… nie proś mnie o to. Nie zrobię tego.
- Płacz Ci nie pomoże.
- Możesz mnie strofować ile chcesz, ale mam prawo płakać żegnając się na zawsze z kimś bliskim.
- Nawet, jeśli jest to niegodne?
- Nawet. Nikogo tu nie ma… tylko Ty i ja. Mimo… mimo, że to się tak skończyło… dziękuję, że pomogłeś lady Bankierz. Mimo, że to była ostatnia kropla. Mimo, że przez to tien Fulmar dowiedział się o tym… i mógł wpaść na to, jak oszukiwaliśmy panią kurator.
- Żegnaj więc, Persefono Tannenbaum, dziecko Pustki
- Jakbyś… kiedyś mnie potrzebował… rozważę udzielenie Ci pomocy. Zawsze.
- Twój portal do Krakowa czeka.
- Żegnaj więc…
<Odesłanie Sairanseila>
- Pa… przyjacielu…


Z myśli restauratora po rozmowie z Kubą

Czyli… czyli tym razem nie skończy się na burdzie, ale KADEM nawet zdecydował się nam pomóc w odbudowie. To bardzo szlachetne z ich strony.
Jeżeli dobrze zrozumiałem, oni to robią dla Andżeliki. Czyli Andżelika spróbowała jakoś się zrehabilitować.
Biedne maleństwo. Napiszę jej liścik.


Z myśli Krystyny Bankierz

Cóż… Widzę, że nie tylko ja postanowiłam pomóc temu restauratorowi. Jak najlepiej świadczy to o lordzie Urbanku. Muszę przyznać, że trochę mi zaimponował, mobilizując wielu magów ze swojej gildii, choć wnosząc ze sposobu, w jaki działają i z poirytowanych okrzyków tien Zajcew, to są to osoby, które magami trudno nazwać ze względu na mizerne umiejętności. Niemniej, nie należy nie doceniać dużej ilości nawet słabych czarodziei. Dobrze zarządzani mogą osiągnąć bardzo wiele.


Z rozmowy Bernarda z dziadkiem

- Dziadku! Popatrz na towarzyszkę Anioła Kuby!
- No ładna sztuka, ładna… Choć ta, co się zaczęła przed Tobą rozbierać, zanim uciekłeś, była ładniejsza.
- Ech, dziadku… Ja mówię o jej aurze… To jest… Taka piękna i czysta aura… Ta aura… jest nieporównywalna z jakąkolwiek inną aurą…
- Wnusiu. Dziewczyny to są do macania. Do oglądania. Dobra, do podziwiania z daleka. Ale aura? Wnusiu, to jest dziewczyna. Fajna dziewczyna.
- Dziadku… Mówisz, jakbyś nic o dziewczynach nie wiedział! Ta aura, aura tej dziewczyny jest tak czysta… Jest tak piękna…
- To jej to powiedz.
- Dobry pomysł, dziadku. Zamierzam to zrobić.
- …


Z myśli nieco zdumionej Krysi

Eee… To było… dziwne. Czy wszyscy magowie KADEMu są tacy?…


Z myśli restauratora po zobaczeniu Krystyny Bankierz

O, nie. Sam środek prac, tien… nie, Ewa Zajcew, nie, bezpieczniej będzie tien Zajcew, już zdążyła ją chyba urazić, a ona idzie w moją stronę! Jeżeli będzie chciała wyciągnąć jakieś konsekwencje, KADEM stanie w mojej obronie i… to może być gorsze niż cokolwiek innego. Jeśli będzie chciała mi pomóc to… Nie mogę urazić lorda Urbanka i odrzucić pomocy KADEMu (zwłaszcza, jak ją już zaakceptowałem) i nie chcę urazić tien Bankierz, bo i tak już wykazała niezwykłą - jak na Bankierzy - cierpliwość. Dodatkowo, jest ze Srebrnej Świecy, najważniejszej ze wszystkich gildii. Ech…
Pozostaje mi jedynie odwołać się do jej oceny sytuacji i poprosić o pomoc w rozwiązaniu tego konfliktu. Niebezpieczne, ale co mi zostaje?


Z myśli Andżeliki Leszczyńskiej

Dobrze, bez paniki. Jeszcze nie mam po co dzwonić do mentora. Nie mam pojęcia, gdzie jestem, ale nie zamierzam mu przeszkadzać w jego flirtach z tajemniczą pięknością (a była bardzo ładna). Ponadto, nie będę dzwonić do mojego mentora jak tylko stanie się dowolna rzecz, której się nie spodziewam. Pomyślmy, jak się odnaleźć nie używając magii… Albo przynajmniej nie bazując całkowicie na magii. Metoda 'zawsze w prawo' powinna działać całkiem nieźle.
Więc teraz powinnam pójść w ten korytarz…
A tutaj…
A to co jest? Coś leży na ziemi. Jakaś mapa. Może… tam znajdę odpowiedzi na pytanie jak znaleźć drogę powrotną?


Spotkanie Persefony z rodzicami

- Mamo… Tato…
- Córeczko, co się stało?
- Dostałem niepokojącą wiadomość… Persi?
- Tato! <niepohamowany, głośny płacz>
- Już dobrze, skarbie. Już dobrze… witaj w domu.


Z rozmowy rodziców Persefony

- Zasnęła w końcu?
- Tak. Wreszcie tak.
- Co tam się stało?
- Nie wiem. Powiedziała, że faktycznie nie studiuje już na EAM. Zrezygnowała.
- Wiem, ale czemu? To było jej marzenie! Przecież to my chcieliśmy ją zatrzymać tutaj! To ona miała misję!
- Nie wiem. To jakaś sprawa polityczna. Tyle się dowiedziałam.
- Polityczna? Wplątali Persefonę w politykę?! Wydawało mi się, że po to jest EAM, żeby odsunąć dzieci od polityki!
- Nie denerwuj się. Zamiast tego dowiedzmy się prawdy.
- Jak?
- Przede wszystkim uspokój się. Ja zadzwonię do Iwonki. Zobaczymy, co nam powie.


Z myśli szczęśliwego restauratora

Cudownie. Takiego czegoś nie byłbym w stanie sobie wyobrazić. Magowie KADEMu są koordynowani przez jednego ze swoich, magowie Srebrnej Świecy przez wysłanego przez tien Bankierz maga, a mag podległy tien Bankierz oraz wyglądający na ważnego mag KADEMu (słucha go nawet tien Zajcew) współpracują ze sobą, by moja restauracja była jak najlepsza.
Tien Bankierz także stwierdziła, że to przede wszystkim dzięki Andżelice zdecydowała się mi pomóc. Przyznaję, że jestem pod wrażeniem. Nie wiedziałem, że ona potrafi tak wiele załatwić. Zwłaszcza po tym, co powiedziała jej Lidia.


Z myśli Krystyny Bankierz

Cóż… poszło nieźle. Może wsparcie z mojej strony nie będzie równie liczne, co magowie lorda Urbanka, ale zamiast w ilość, pójdę w jakość. Skorzystam z biuletynu dla studentów starszych lat. Dorzucę do tego Andrzeja, wiem, że mogę na nim polegać, a dla niego zakładanie zabezpieczeń to świetna okazja do praktyki. No i on będzie dowodził grupą. W ten sposób mnie będzie to kosztować przede wszsytkim czas na organizację i pozbawienie się pomocy Andrzeja, ale studenci chętnie pomogą. Dodatkowo, jest spora szansa, że przy okazji rozreklamują to miejsce pomiędzy swoimi znajomymi. Zwłaszcza, że już teraz widać, że to będzie naprawdę przyjemna restauracja…


Z myśli Andżeliki Leszczyńskiej w swoim pokoju

Wróciłam. Nie do końca pamiętam, jak. Kręci mi się w głowie. Jestem zmęczona. Muszę się położyć… Aha, teraz chce wejść mój mentor. Oczywiście, to będzie dla mnie zaszczyt.
Tak… Tak… Aha… Nie wiem, co mówi, jestem zbyt śpiąca…


Z wiadomości przesłanej przez Persefonę do Iwony

Wygrałaś. Jak chciałaś, opuściłam EAM. Nie zrobiłam tego przez wzgląd na Ciebie - nadal uważam, że mam prawo tu być. W tej chwili jednak… wplątałam się w aferę polityczną. Jakby się moja kurator dowiedziała, znajdzie tysiąc wyrafinowanych metod, by jeszcze bardziej uprzykrzyć mi życie.
Mam do Ciebie wielką prośbę. Gdyby ktoś pytał, po prostu potwierdź. Potwierdź, że odeszłam z uwagi na polityczne problemy. Nie mogę powiedzieć Ci, o co chodziło. Wiem, że to dużo. Być może kiedyś Ty też będziesz potrzebowała mojej pomocy. Nie musisz mnie lubić, ale przez wzgląd na moich rodziców…
Proszę, nie czuj do mnie nienawiści. Jeszcze raz proszę o wybaczenie.
Czasami po prostu mam bardzo złe dni.
Persefona


Z myśli Iwony Sępiak

O rany… Tego bym się nigdy nie spodziewała. To… niewyobrażalne. Nieobecność Persefony na EAM… Ale faktycznie, w rejestrze jej już nie ma. Ona zadziałała zanim mogłam coś zrobić!
Oczywiście, że bym jej nie zatrzymywała. Persi będzie lepiej poza EAM, a EAM bez Persi będzie lepszym miejscem. Ale… w co ona się wplątała?
Jak wiele musiało ją to kosztować… Dobrze, Persi, zagram w Twoją grę. Fakt faktem, jesteś beznadziejnym graczem, ale tą jedną rzecz mogę dla Ciebie zrobić…


Z papierów Norberta

Koleżanka Leszczyńska wygląda na wykończoną. Wygląda to, jakby coś drenowało ją przez dłuższy czas z energii. Nie wiem, jak do tego mogło dojść, ale wiem, jak to naprawić. Dziewczyna musi po prostu długo spać. Tak więc w tej chwili to jedynie kwestia czasu. Dostarczę jej drobne wspomaganie, żeby mogła zregenerować się szybciej.


Z rozmowy Iwony z dziekanatem EAM

- …dlatego opuściła EAM?
- Nie podała nam swoich powodów. Przypominam, że proces wypisana się z EAM jest bardzo prosty właśnie po to, by odsiać osoby o słabej woli.
- Persi i słaba wola? Można jej wszsytko zarzucić tylko nie słabą wolę! Słuchajcie, to jest problem czysto polityczny! Persi się w coś wplątała!
- Czarodziejka EAM powinna mieć tyle rozsądku, by się nie wplątywać w sprawy polityczne.
- Za pozwoleniem, Persefona Tannenbaum nie poznałaby, co jest sprawą polityczną nawet, gdyby przez przypadek przyzwała ją w rytuale! Czarodziejka o ogromnej mocy i naprawdę dużej moralności nie potrafi stać z boku. Czasami - polityka, czy nie - wychodzi na to, na co wychodzi. Podejrzewam, że Persefona zrobiła coś takiego, jak większość magów. Drobną sprawę polityczną, ale w odróżnieniu od normalnego maga, ona uniosła się honorem!
- Dała się złapać.
- Ale próbowała coś zrobić! Potrzebuję tygodnia. Jeżeli w ciągu tygodnia nic nie znajdę, możecie ją spokojnie skreślić. Jeżeli jednak coś znajdę, przedstawię wam dowody i zdecydujecie, czy nie przyznać jej urlopu dziekańskiego.
- Dlaczego Persefona Tannenbaum ma być traktowana w sposób wyjątkowy?
- Bo to jest niezwykle utalentowana dziewczyna. Już w tej chwili dorównuje mocą większości magów na EAM, łącznie ze starszym rokiem. Podejrzewam, że w sposób niewykrywalny dla innych magów wykonuje wszystkie rytuały sama. Wezwała Sairanseila. Uważam, że lepiej jej dać rok odpoczynku jako swoistą karę za angażowanie się w politykę, niż na przykład, stracić ją do KADEMu.
- Magowie Srebrnej Świecy nie studiują na KADEMie.
- Tien Barbara Sowińska. Tien Andżelika Leszczyńska. A według ksiąg genealogicznych, Persefona Tannenbaum jest spokrewniona z er-Lordem Academii Daemonici oraz czempionem KADEMu, lordem Jakubem Urbankiem. Nie dość, że tien Tannenbaum nie będzie miała problemu ze zdaniem egzaminów na KADEM, to jeszcze odrobina nepotyzmu na pewno jej pomoże. Nie chcę, by z powodu polityki tak uzdolniona dziewczyna stała się magiem KADEMu!
- Dobrze. Masz dwa tygodnie, by nas przekonać.
- Aż dwa? Jestem niezmiernie wdzięczna, choć nie spodziewałam się takiej łaskawości.
- To też był test. Potrafisz argumentować, bronić swojego zdania.
- Dziękuję bardzo.


Z myśli bardzo niezadowolonej Ewy

Cudownie! Dobrze, Bernard, Sabinka, Norbert, ja… ten nowy, Tomek, o, Tomek. No, my pomagamy. Odesłałam pierwszoroczniaki, poza czterema, pięcioma przydatnymi, bo widzę, że Srebrna Świeca zdecydowała się na przyprowadzenie niby mniejszej grupy niż nasi, ale to zgrana grupa remontowa. Dobra. Muszę coś z tym zrobić.


Z myśli Andrzeja, przysłanego przez Krysytnę

Nie wnikam w intencje lady Krystyny Bankierz, ale dlaczego ostatnie słowo ma mag KADEMu?
Przyznaję, jest to rozsądny mag, ale śmieszne jest, że cały czas konsultuje się z jakimiś arkuszami papieru i cały czas mówi Ewie Zajcew, co ta ma wyburzyć, po czym nasi to odbudowują, tylko trochę inaczej.
Nie rozumiem. Kiedy zaczniemy w końcu czarować, żeby to odbudować? Czy on myśli, że się znudzimy i zrezygnujemy, a cała chwała pójdzie do KADEMu?
Przynajmniej ta, Chomiczek, zna się na tych zabezpieczeniach.


Z myśli Tomka

Ech, nie dość, że dowodzę, to jeszcze mam wrażenie, że tylko KADEM rozumie, po co burzę pewne sekcje budynku… To bez magii nie ma prawa stać! Owszem, niektóre pomysły będą niewykonalne bez magii, ale tam, gdzie magia nie jest potrzebna, nie ma co polegać na niej jako na jedynym źródle.


Z myśli Iwony Sępiak

Dzwonił do mnie lord Urbanek. Miło z jego strony. Czasem mam wrażenie, że ludzie mnie unikają, gdyż nie lubią bawić się lalkami. Cóż, trudno, ich strata. Powiedział, że zna pewną nieśmiałą dziewczynę, niejaką tien Leszczyńską. Kimkolwiek ona by nie była (tien wskazuje na Srebrną Świecę) chciałby w jakiś sposób umożliwić jej kontakt z innymi magami Srebrnej Świecy. Chciałby, żeby mogła zdobyć normalne kontakty. Żeby nie była czarodziejką drugiej kategorii.
Muszę przyznać, że zgadzam się z jego punktem widzenia. Zorganizuję bal przede wszystkim dla magów Srebrnej Świecy, ale nie tylko z EAM. Zaproszę też magów spoza Srebrnej Świecy. W ten sposób czarodziejka Srebrnej Świecy uwięziona na KADEMie będzie miała okazję tak samo przyjść i nie będzie jedyną (poza lordem Urbankiem) osobą spoza towarzystwa.
Mam kilka ciekawych pomysłów.
A przy okazji… czy lord Ubranek nie mógł znaleźć gorszego momentu niż ten? Właśnie zniknęła mi Persefona…
Trudno. Zrobię i to i to. Nie powinno być z tym większych problemów.


Z komunikatu wysłanego przez Ewę na KADEM

…tak więc, magowie Srebrnej Świecy zdecydowali się grać nieczysto i przyprowadzili grupę zajmującą się odbudową profesjonalnie. Potrzebuję ochotników do obrony dobrego imienia KADEMu. Kogoś, kto potrafi słuchać rozkazów kolegi Tomasza Olszewskiego i jednocześnie da z siebie wszystko w projekcie niezbędnym dla szczęścia Kuby Urbanka, kogoś, kto chce utrzeć nosa Srebrnej Świecy i pokazać im, że nie tylko oni potrafią grać nieczysto.


Z komunikatu Andrzeja do Krystyny Bankierz

- Tien Bankierz, pozornie nic się nie zmieniło, magowie KADEMu są tak liczni, jak byli, w praktyce jednak trudno nie zauważyć, że odesłano większość młodszych magów, a na ich miejscu pojawili się magowie starsi. Wszystko wskazuje na to, że magowie KADEMu chcą zrobić wszystko, co w ich mocy, by chwała spadła na nich. Czy jest to w porządku? Czy mam możliwość ściągnięcia pewnego wsparcia? Kilku moich podwładnych się burzy. Nie tego oczekiwali i boją się, że całkowicie zostaną pominięci i ich ciężka praca nie zostanie doceniona.
- …Mogłam się tego spodziewać widząc tam tien Zajcew… Najwyraźniej czarodziej Tomasz Olszewski nie potrafi nad nią zapanować. Spróbuję z nim porozmawiać i zobaczymy, do czego dojdziemy…


Z myśli zrozpaczonego Norberta

Ale ze mnie głupiec! Powinienem był jej lepiej pilnować! Po prostu założyłem, że jeżeli śpi, będzie spała dalej. Że nie będzie zmian (spała bardzo mocno i nic nie wskazywało na to, że ma się obudzić). Tymczasem ona po prostu zniknęła. Co gorsza, Bernard powiedział, że wykrył jakąś złą aurę. Nie wiem, czy jest choćby jedna wiadomość, która potrafi mi bardziej zepsuć humor niż ta. Przeoczyłem coś. Gdzie ona była? Co jej się stało w bibliotece KADEMu?


Z rozmowy Iwony z matką Persefony

- Słucham, tien Tannenbaum?
- Iwonko, co się stało? Persi jest… załamana. Dlaczego musiała odejść z EAM?
- To jest sprawa polityczna. Nie wiem dokładnie, o co chodziło. Dowiem się, naprawdę, obiecuję. Wiem, że zaangażowani w to byli naprawdę potężni terminusi.
- Rozumiem. Powiedz… Czy można w jakiś sposób ją przywrócić na EAM?
- Nie, to nie takie proste. Staram się coś z tym zrobić. Na pewno będzie miała co najmniej rok straty. Na to już nic nie poradzę. Ale… Ale nie chcę, by jej marzenia się rozsypały w ten sposób. To trochę moja wina.
- Dlaczego?
- Mogłam zwracać na nią większą uwagę. Mogłam… powinnam była zadbać o to, by nie wpakowała się w nic takiego. Jeśli to była odpowiednio delikatna sprawa, są specjalne procedury… mogłam jej z tym pomóc.
- Nie miej sobie tego za złe. Gdybyś mogła coś zrobić, najpewniej byś to zrobiła. Jesteś w końcu jej najlepszą przyjaciółką.
- Tak… Tak, z pewnością. Tak, czy inaczej, gdy tylko czegoś się dowiem, obiecuję, że natychmiast poinformuję o sytuacji.


Z raportu Marty Szysznickiej odnośnie wydarzeń mających miejsce dawno temu

…Po pokonaniu Karola Ziąba utraciłam kontrolę nad Czarnym Diamentem. Moja magia obróciła się przeciwko KADEMowi i doszło do Paradoksu, wspomaganego przez Czarny Diament, moje mistrzostwo we władaniu Przestrzenią i znajomość fizyki i matematyki. W wyniku tego Paradoksu KADEM został przecięty siecią tuneli przestrzennych, prowadzących w wiele różnych miejsc, ale zbiegających się zawsze na KADEMie. Można powiedzieć, że w pewien sposób KADEM stał się centrum wielu portali przestrzennych i brama do wielu różnych kieszonkowych planów.
Wpływ Zaćmienia na ten Paradoks, niemożliwy do usunięcia nawet przez najpotężniejszych magów KADEMu był bardzo subtelny, lecz jednocześnie bardzo niebezpieczny. Okazało się, że nie mogłam zablokować magią dostępu do żadnego z portali nie ryzykując… czegoś. Jedynym możliwym wyjściem by uniemożliwić niepowołanym osobom wejście do takiego portalu okazało się wstawienie solidnych, stalowych, niemagicznych drzwi (lub ogromnego kamienia) z odpowiednią notatką. Oczywiście, niektórzy magowie jedynie cieszyli się z możliwości badania tych planów.
Nieszczęśliwie, okazało się, że część z tuneli jest zdolna do samoistnego wędrowania. Szczęśliwie, część z nich można zakotwiczyć…


Z myśli Bernarda, po przeanalizowaniu aury w pokoju Andżeliki

Ona… Coś się stało tej nieszczęśliwej, kruchej istotce o słabej aurze, którą się opiekuje Anioł Kuba. Jej aura jest niewłaściwa, ona jest… przytłumiona. Coś przytłumiło jej aurę. Coś, co nie jest jej aurą.
Biedne dziecko. Została przez coś opętana. Szczęśliwie Anioł Kuba ją uratuje i zniszczy plugawe siły Zła!


Z rozmowy Krystyny Bankierz z Tomaszem Olszewskim

- Witam ponownie.
- Witam, tien Bankierz, czym mogę służyć?
- Czy może zechciałby mi pan wyjaśnić, dlaczego próbuje się umniejszyć zasługi ciężko tutaj pracujących magów Srebrnej Świecy?
- <chwila namysłu> Obawiam się, że nie rozumiem, gdzie umniejszane są zasługi ciężko pracujących magów Srebrnej Świecy, gdyż fakt, że ciężko pracują i bardzo się starają… więcej, bardzo wiele robią, jest nie do przeoczenia.
- A jednak, z zupełnie niewiadomych mi powodów, widzę, że skład ekipy z pańskiej gildii się zdecydowanie zmienił w stosunku do tego, który widziałam, gdy byłam tu za pierwszym razem. Nie podoba mi się pomysł niepotrzebnego antagonizowania magów KADEMu i Srebrnej Świecy, a obawiam się, że to właśnie ma miejsce.
- Owszem, skład zespołu KADEMu się zmienił. Zmiana była konieczna, gdyż poprzedni magowie, którzy się tu znajdowali, się zmęczyli. Mieli zadania zlecone im przez starszych magów, lecz w chwili, w której pojawili się kompetentni magowie Srebrnej Świecy, ich obecność tutaj nie była już potrzebna.
- Czarodzieju Olszewski. Jestem terminusem, nie politykiem. Powiem to tak jasno, jak potrafię. Kiedy magowie Srebrnej Świecy przybyli na miejsce, zapanowała swoista równowaga. Ich było mniej, z drugiej strony reprezentowali sobą - jak sam pan stwierdził - umiejętności i doświadczenie, którego brakowało większej części obecnych magów KADEMu. Dzięki temu każdy zespół miał osobne zadania i nie wchodził sobie w kompetencje. W tej chwili magowie z pańskiej gildii przewyższają liczebnie magów Srebrnej Świecy, nie ustępując im przy tym mocą czy wiedzą. Równowaga została zachwiana. Muszę przy tym zaznaczyć, że obecni tu magowie Srebrnej Świecy nie stanowią zespołu na co dzień, większość z nich dziś zobaczyła się pierwszy raz. Po prostu wykonują polecenia dowodzącego nimi maga i działają wspólnie, by osiągnąć cel. Wielu z nich to studenci, dla których możliwość wykazania się w prawdziwym projekcie jest doskonałą okazją. Jednak, aby włożona tu praca dała im coś więcej niż czystą satysfakcję z dobrze wykonanego zadania, muszą zostać docenieni. Nie przez pana czy magów KADEMu. W tej chwili ich szanse na to coraz bardziej maleją. Jeśli równowaga nie zostanie w jakiś sposób przywrócona, będę zmuszona pozwolić im ściągnąć dodatkowe siły do pomocy. Nie wiem tylko, czy nie doprowadzi to do eskalacji. Poza tym, nie wiem, czy w pewnym momencie nie zaczną sobie przeszkadzać. A obu tych rzeczy wolałabym uniknąć.
- Ech… Mogę zagwarantować, że zespoły nie zaczną sobie przeszkadzać. Co do równowagi… Ja miałem wrażenie, że celem jest odbudowanie tego miejsca i nie zwracałem uwagi na inne aspekty. Obecni tu magowie KADEMu są ochotnikami. Nikt nie wydaje im rozkazów, by się tu znajdowali.
- Podobnie, jak magowie Srebrnej Świecy.
- Cóż zatem proponuje pani, bym zrobił? Jeżeli zredukuję ilość magów KADEMu, wpłynie to negatywnie na wydajność samej odbudowy. W tej chwili wszyscy się starają najlepiej jak potrafią. W wyniku tych starań mimo wszystko, mimo braku surowców i mimo, że to obie gildie zapewniają środki do odbudowy restauracji, jestem w stanie przeprowadzić projekt maksimum. Więcej, jestem w stanie zrobić coś więcej, niż zakładałem, że jest możliwe.
- Czy zbyt wielkim poświęceniem byłoby zatem wyznaczanie magów Srebrnej Świecy do zadań nie tylko ważnych, ale również bardziej… eksponowanych? Takich, dzięki którym będą bardziej widoczni pomimo mniejszej liczebności?
- Innymi słowy, prosi pani o to, by nie oceniać indywidualnych magów i nie utrzymywać bilansu pomiędzy magami, a by starać się utrzymać bilans pomiędzy gildiami, niezależnie od tego, ile środków, surowców i magów z której gildii jest wykorzystywanych do którego zadania?
- Nie, nie chodzi mi o to, żeby utrzymać równowagę pomiędzy gildiami, ponieważ cała ta odbudowa zorganizowana została osobiście przez tien Andżelikę Leszczyńską, na prośbę której lord Urbanek oraz ja przyłożyliśmy do tego rękę. O ile rozumiem, lord Urbanek wykorzystał uczniów, ochotników z KADEMu. Podobnie uczyniłam i ja. Niemniej jednak, żaden z tych ochotników nie zna tien Leszczyńskiej i nie przyszedł tu ze względu na nią. Nieuniknione jest ocenianie się wzajemnie przez magów obu gildii. I - z czego sobie zdaję sprawę - nieunikniona jest rywalizacja pomiędzy nimi. Niemniej, uważam, że absolutnie niepotrzebne i wręcz niezdrowe jest dodatkowe podsycanie tej rywalizacji.
- Tak, potrafię zrozumieć pani stanowisko.
- Oczekuję po prostu oczyszczenia atmosfery. Sam pan powiedział, że magowie Srebrnej Świecy wykonują ogromną pracę. Jeśli jednak będą mieć poczucie, że jest ona pomijana, lub przysłonięta przez magów KADEMu, nie będę w stanie ich tutaj zatrzymać. Jeśli po prostu przyślę tu dodatkowych magów, to problem wcale nie zostanie rozwiązany i może jedynie dojść do eskalacji, a potencjalnie nawet do utarczek. Tego byśmy nie chcieli.
- Zgadzam się z panią. Jestem ostatnią osobą, która chciałaby, by z powodu szlachetnego celu wspólnej odbudowy restauracji Srebrnej Świecy doszło do utarczek pomiędzy magami naszych gildii. Pragnę jedynie zwrócić uwagę na to, że z punktu widzenia KADEMu, a przynajmniej wielu z obecnych tu magów, jest to operacja wspomagająca Srebrną Świecę. Środki KADEMu wspierają magów Srebrnej Świecy i magowie - ochotnicy KADEMu, zamiast wzmacniać KADEM, wzmacniają waszą gildię. Z tego powodu proszę nie dziwić się, że sytuacja wygląda tak, jak wygląda. Większość magów KADEMu nie potrafiłaby sobie wyobrazić struktury organizacyjnej takiej, jak w Srebrnej Świecy, innymi słowy, struktury, w której magowie niekoniecznie znają się osobiście, a nawet mogą być podzielieni na frakcje, inne, niż grupy do ćwiczeń. Z punktu widzenia tu obecnych magów grupa magów KADEMu skrzyknęła się, żeby pomóc członkowi Srebrnej Świecy i jak tylko zainwestowali pewne środki, pojawiła się grupa magów Srebrnej Świecy i oni podczepili się do operacji odbudowy.
- Jeżeli taki jest odbiór pracy moich kolegów z gildii, nie wiem, czy ma ona sens.
- Wszystko zależy od pani punktu widzenia. Ja jestem osobą pragmatyczną. Z mojego punktu widzenia, jak i z punktu widzenia lorda Urbanka najistotniejsze jest odbudowanie tej restauracji w najlepszej możliwej formie. Tu obecni magowie będą mieli później specjalny wykład… A przynajmniej ja to zaproponuję odpowiednim władzom, i tam będą im wyjaśnione różnice pomiędzy Srebrną Świecą a KADEMem, by w przyszłości nie doszło do tego typu problemów. Jednak wpierw oni muszą sami zobaczyć, co źle zakładali, a ja nie mam autorytetu, by im to móc wytłumaczyć.
- Nie zrozumiał pan, o co mi chodziło. Mój punkt widzenia nie ma tu nic do rzeczy. To nie ja buduję te ściany, choć to ja ściągnęłam tu tych magów. Ale jak pan by się poczuł, gdyby traktowano pana jako coś "na doczepkę"? Zwłaszcza, że obecni tu czarodzieje, nawet jeśli nie mieści się to w głowach magów KADEMu, nie mają w obecności tutaj żadnego interesu, może poza zdobyciem doświadczenia i odrobiny uznania, przede wszystkim w oczach restauratora, ponieważ to do niego będą kierowane pytania o jakość ich pracy.
Doceniam pomysł zorganizowania tego wykładu, niemniej bez reakcji od razu będzie to musztarda po obiedzie.
- Jestem w stanie zorganizować taką sytuację, by magowie Srebrnej Świecy mieli mniej wspólnego z rdzeniem, czyli z konstrukcją, przebudową i tym podobne, a więcej wspólnego z rzeczami bardziej efektownymi. Z drugiej jednak strony, nie mogę odsunąć żadnego z magów KADEMu od jego specjalizacji. Przykładowo, czarodziejka Sabina Chomiczek jest ekspertem od iluzji i zabezpieczeń. Cokolwiek się nie stanie, nie odsunę jej od tego, gdyż marnowałbym jej talent. Jak na razie starałem się unikać zbyt ścisłego wymieszania zespołów KADEMu i Srebrnej Świecy, gdyż nie chciałem dopuścić do eskalacji rywalizacji. Jednak, jeżeli zacznę dawać zadania… powiedzmy, bardziej efektowne, magom Srebrnej Świecy, a te dużo mniej efektowne magom KADEMu, dojdzie do eskalacji rywalizacji i konfliktów, gdyż żaden mag KADEMu najpewniej nie pomyśli, że faworyzuję magów Srebrnej Świecy z jakiegoś tajemniczego powodu i po prostu uznają, że te ciekawsze, bardziej efektowne zadania dostają się Srebrnej Świecy z tego powodu, że Srebrna Świeca robi to zdecydowanie lepiej. W tym momencie albo magowie KADEMu spróbują zacząć kopiować to, co robią magowie Srebrnej Świecy (niezależnie od tego, czy robią dobrze czy źle) albo może dojść do jeszcze gorszego wariantu, w którym pojawi się teoria konspiracji. Mogę trochę zmienić te stosunki. Na razie staram się być tak uczciwy, jak to tylko możliwe. Jeżeli to się zmieni, nie będę w stanie przewidzieć dalszych reakcji. Nie jestem politykiem. Cóż zatem pani proponuje?
- Powiedział pan wcześniej, że kilku dodatkowych magów nie będzie przeszkadzać w pracy. Podeślę zatem jeszcze kilka osób, ale nie tyle, by przewyższyć liczebnie magów KADEMu, a jedynie tylu, by choć trochę wyrównać proporcje. Pan ze swojej strony zadba, aby równowaga nie została ponownie zachwiana i postara się brać pod uwagę inne motywy kierujące magami Srebrnej Świecy. Jeżeli uda się panu zatrzeć w nich wrażenie, że są spychani na boczny tor, problem zostanie rozwiązany.
- Spróbuję. Czy istnieje możliwość, by pani wyjaśniła magom Srebrnej Świecy, że magowie KADEMu tak naprawdę używają tu własnych surowców i własnych środków, by wspierać Srebrną Świecę? Do tego to się sprowadza.
- Postaram się.


Z komunikacji hipernetowej Persefony Tannenbaum z Krystyną Bankierz

- Tien Bankierz?
- Słucham, tien Tannenbaum?
- Mam do pani wielką prośbę. Taką kalibru wypożyczenia Sairanseila.
- Słucham.
- Sprawa z tien Asterem jest sprawą wysoce polityczną, a Sairanseil… co tu mówić. By uniknąć hańby, publicznego upokorzenia i usunięcia mnie z EAM za mieszanie się w politykę, opuściłam tą uczelnię.
- <zaskoczone milczenie>…
- Mam… jedną prośbę.
- Wybacz, że wpadam w słowo, tien Tannenbaum, ale ten ruch nie był absolutnie konieczny! Nikt nie ma podstaw do podejrzewania Cię o jakikolwiek udział w sprawie poza wypożyczeniem…
- <sygnał całkowitej utraty nadziei> Jest coś więcej. Zgadzam się z panią. W normalnych okolicznościach nie ma problemu. Ale ja nie jestem w normalnej sytuacji! W mojej sytuacji samo podejrzenie jest wystarczające. EAM ma własną politykę. I ja wyciągnęłam dwójkę pik.
- Jak mogę pomóc?
- Nikt z nas nie chce powiedzieć niczego odnośnie czy to pani, czy to mojej roli w upadku tien Astera. Chcę jednak, żeby moi rodzice zrozumieli, jaka była moja rola w tych planach. Chcę im pokazać, że utrata możliwości nauki na EAM była tego warta! Przedstawię im sytuację. Będzie tak bliska prawdzie, jak to możliwe. Nie zamierzam mówić tylko prawdy. Chcę się odsunąć od EAM. Potrzebna mi pani pomoc, by pani potwierdziła moją wersję. Oni nic nie wiedzą o moich problemach i o polityce w EAM. Chcę, żeby tak zostało. Byłam zmuszona opuścić uczelnię z przyczyn czysto politycznych. Trudno, ktoś się dowiedział, że uczestniczyłam w wysoce delikatnej akcji i tylko z uwagi na to, że naprawdę byłam nieodzowna, umożliwiono mi ciche odejście. To jest jedyna prawdziwa wersja.
- Jedyne źródło informacji o pani udziale to ja. Terminus nie zdradza swoich źródeł. Czy zdaje sobie pani sprawę z tego, jak bardzo uderza to we mnie? Nie oznacza to, że nie pomogę, ale żaden terminus nie zdradziłby informatora.
- Nie jest to do końca nieprawda. Znajdowali się tam tien Łaniewska i tien Fulmar. Ta dwójka…
- Nie widziała pani na oczy…
- Rozpoznała Sairanseila.
- Co do którego zaznaczyłam wyraźnie, że wypożyczyła go pani na moją wyraźną prośbę, nieświadoma celu.
- Niech mi pani powie szczerze. Jak bardzo zatrzyma to hordę wielbiących Astera fanatyków, którzy nie mogą uderzyć w nikogo na tej operacji, a mają stosunkowo bezradny cel przed sobą?
- Proszę wybaczyć bezpośredniość, ale nie jest pani na tyle istotna, żeby mieli to zrobić. I pani rodzice również zdadzą sobie z tego sprawę.
- Jeżeli tylko wypożyczyłam Sairanseila, tak. Ale to ja śledziłam plany Astera, ja poinformowałam panią o kralocie i to Sairanseil, czyli mój demon był nieodzownym elementem planu. Połączenie tych czynników sprawia, że już nie jestem tak nieistotna, a przynajmniej jestem idealną osobą, na której można wywrzeć zemstę. I to moi rodzice zrozumieją!
- Nie zamierzam w niczym umniejszać pani zasług dla tej sprawy. Zgodnie z moją wiedzą - choć jestem pewna, że nie znam wszystkich faktów - nie musiała pani opuszczać EAM. Jeśli jednak uważa pani, że tak będzie dla niej lepiej… Rozumiem chęć wycofania się.
- Tien Bankierz. Nie zna pani faktów. Nie orientuje się pani w sytuacji. Nie wie pani, jak wygląda moja sytuacja. Nie wie pani nic o EAM. Nie zdaje sobie pani sprawy z polityki tam prowadzonej. Może pani insynuować na mój temat co tylko pani sobie życzy, ale formalnie proszę o pomoc równoznaczną z użyczeniem przeze mnie Sairanseila i nie chcę słuchać pani błędnych opinii na temat mojej sytuacji, tego, co mogłam i czego nie mogłam zrobić! Aha. Proszę wybaczyć bezpośredniość.
- Ta formalna prośba nie była potrzebna. Potwierdzę pani udział w tej akcji. Zaznaczę pani zasługi - odkrycie planów i śledzenie kralotha, oraz późniejsze użyczenie Sairanseila. Wyjaśnię, że obawiała się pani zemsty zwolenników eksperta Astera, którzy właśnie przez demona mogli panią powiązać z tą sprawą. Czy to pani odpowiada?
- Tak i nie. To, co jest mi potrzebne, to, by moi rodzice byli przekonani, że prawdziwa wersja jest wersją oficjalną, a prawdziwą wersją jest to, co ja im powiem, i co pani potwierdzi. Musi być to wiarygodne. I musi być to wystarczające, by faktycznie chcieli mnie za to usunąć z EAM, gdyby się dowiedzieli. A dokładniej: by chcieli usunąć każdego, nawet najlepszego maga. I właśnie do takiej wersji potrzebuję poparcia. Z mojej strony mogę obiecać, że to nigdy nie wyjdzie na światło dzienne. Fakt, że jestem tak "ważna" sprawi, że moi rodzice będą chcieli mnie chronić, by nikt nigdy nie dowiedział się, co zrobiłam, by chronić mnie przed zemstą. W ten sposób powstaje nieweryfikowalne kłamstwo doskonałe. Składa się w większości z prawdy, a osoby, którym skłamano, chcą za wszelką cenę uniemożliwić komukolwiek odkrycie tego kłamstwa, by chronić osobę, która kłamie. Czy mogę liczyć na pani pomoc?
- Chyba wiem, jak można osiągnąć pani cel bez nadmiernych kłamstw i bez tworzenia historyjki, która - bądźmy szczerzy - prędzej czy później upadnie. Z mojego doświadczenia wynika, że wszystkie historyjki prędziej czy później się rozpadają, a im bardziej misterne, z tym większym hukiem. Jest coś, co rzeczywiście pozwoliłoby na pani namierzenie.
- Co takiego? Przepraszam bardzo, ale wydaje mi się, że byłam wystarczająco ostrożna.
- Wydaje Ci się, tien Tannenbaum. Podczas rezonansu Twój amulet został przeniesiony do rezonującego artefaktu. Co prawda oba zostały wypalone, ale każdy artefakt stworzony w Srebrnej Świecy, nie 'ad hoc' tylko normalnie, ma unikalny numer seryjny. Mając oba artefakty, Twój przeciwnik byłby w stanie dowiedzieć się, kim jesteś. Na szczęście do tego nie dojdzie. Mag, który miał ten amulet najprawdopodobniej nie zdawał sobie sprawy z możliwości, jakie oferował wypalony artefakt. Odzyskałam zarówno amulet jak i znacznik teleportacyjny, ponadto obłożyłam klauzulą tajności dotyczące ich rekordy. Z tej strony jesteś więc, tien Tannenbaum, zabezpieczona, ale od tej właśnie strony owi wyimaginowani siepacze eksperta Astera mogli wpaść na Twój trop.
- … Nie wiedziałam. Dziękuję.
- Pomijając już wszystko inne, terminus chroni swoje źródła. A ja dodatkowo nie zamierzam dopuścić, by ścigano młodą czarodziejkę za zrobienie tego, co trzeba było zrobić.
- Jeszcze raz dziękuję. I proszę mi wierzyć, lub nie, ale naprawdę doceniam.
- Tien Tannenbaum… czy mogę używać pani imienia?
- Tak, oczywiście, proszę.
- A zatem, tien Persefono. Pomogę Ci ułożyć tą historię tak, żeby trzymała się kupy.
- Dziękuję bardzo. Przyznam, że obecność eksperta może wydatnie wspomóc wiarygodność.


Z myśli Krystyny Bankierz

Ech…
Nie mogłam jej odmówić.
Ale… dlaczego ona zrezygnowała z nauki? To nie ma sensu…
Cóż… prawdą jest, że nie znam wewnętrznych układów EAM, podobnie jak nie zna ich nikt, kto na EAM nie studiuje. Być może rzeczywiście jest tak, jak tien Tannenbaum twierdzi. Być może rzeczywiście wpadła w sytuację tak złożoną, że nie widzi innego wyjścia, ale… dlaczego nie poprosić kogoś o pomoc?
Naprawdę nie rozumiem, co mogło być aż tak straszne, żeby potężna czarodziejka (byle kto nie przyzwałby Sairanseila) po prostu odeszła z EAM…
Cóż… pomogłam jej złożyć historyjkę. Składa się raczej z prawd i przemilczeń, oraz - w kilku miejscach - przekłamań, ale kłamstw sensu stricte tam nie ma. Niemniej, nie podoba mi się, że muszę ją opowiedzieć… Rozumiem, że tien Tannenbaum chce zapewnić swoim rodzicom spokój, rozumiem, że nie chce, by się martwili, ale jestem dziwnie przekonana, że ona ukrywa coś więcej… Niestety, nie mam się jak tego dowiedzieć w sensownym czasie. Ale przynajmniej ułożyłam tą historyjkę tak, żeby pokazać państwu Tannenbaum, że ich córka kilkakrotnie podjęła spore ryzyko. Och, oczywiście, że bez własnego komentarza. Ale w końcu musiały być jakieś powody, dla których owi siepacze eksperta Astera w ogóle mieliby się dla niej pofatygować… Oczywiście, że kręciła nosem, ale jeśli to miało być wiarygodne to musiało być coś, co mogłoby ją narazić. Tak, czy owak, pomogłam jej z tym, choć nie do końca mi się to podobało. Ale… czułam, że jestem jej to winna.
No i… nie mogłam jej odmówić, zwłaszcza nie po tym, jak zrobiła z tego formalną prośbę… To znaczy… mogłam, ale nie chciałam.
Tien Persefona Tannenbaum chyba po raz pierwszy okazała jakieś uczucia w rozmowie ze mną. Bardzo niepokoi mnie to wrażenie beznadziei, które odebrałam… Niestety, tien Tannenbaum nie uznała za słuszne podzielić się ze mną szczegółami swojej sytuacji, a wnioskując z jej żądania, nie podzieli się nimi również z rodzicami… Mam tylko nadzieję, że jakoś sobie z tym poradzi.
Ech…
Mam nadzieję, że tien Tannenbaum w końcu przestanie się bać. Nie wiem, kto lub co ją tak przeraża, ale wiem, że najprawdopodobniej nie ma powodu do aż takiego strachu. Będę musiała trochę się zorientować… Może uda mi się dojść, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Fakt, że młoda, zdolna czarodziejka Srebrnej Świecy niemal odchodzi od zmysłów ze strachu jest… Brak mi słów.
Nie wiem, czy w świetle tej rozmowy dobrze zrobiłam, informując lorda Urbanka o istnieniu tien Persefony Tannenbaum… Cóż, zobaczymy.


Rozmowa ojca Persefony z Krystyną Bankierz

- Tak, rozumiem. Dziękuję bardzo za wyjaśnienia.
- Powiedziałabym, że przyjemność po mojej stronie, ale… przykro mi, że nie byłam w stanie temu zapobiec.
- Podejrzewam, że to pytanie słyszy pani częściej, niżby pani chciała, ale… Czy dało się coś zrobić bez pomocy Persefony? Czy naprawdę nie było innego wyjścia?
- Gdybym wtedy wiedziała to, co teraz, to wtedy wiedziałabym o artefakcie… Na mój ówczesny stan wiedzy moja prośba nie wiązała się z żadnym zagrożeniem dla tien Persefony.
- Rozumiem. Przyznaję, że atraktory artefaktów są bardzo rzadkimi czarami. Dobrze, że to był tylko atraktor. Nie wyobrażam sobie, jak ona poradziłaby sobie w walce.
- <znaczące spojrzenie>
- Tak, zgadzam się. Persi jest typem naukowca. Nie potrafiłaby… po prostu, jak każdy nie-terminus, ma blokady mentalne.
- …
<chwila milczenia>
- Nic to… bardzo dziękuję.
- Jeśli będę mogła jakoś pomóc, proszę się ze mną skontaktować.
- Dobrze. Dziękuję bardzo.
- Jeśli mogę spytać… Co państwo teraz planujecie?
- Weźmiemy Persefonę na wycieczkę. Zwłaszcza teraz. Z ekspertem Asterem i tym nieszczęsnym amuletem… Dwa tygodnie, Persefona, my, ciekawe miejsca i ładne widoki. Wygląda na bardzo rozbitą. To powinno pomóc jej stanąć na nogi. Prawda, nie jest już studentką EAM, ale nadal jest naszą córką.
- Jeżeli nie jest to zbyt śmiała prośba…
- Słucham.
- Państwa córka to niezwykła osoba. Chciałabym wiedzieć, jak się czuje.
- <uśmiech> Rozumiem. Nie, nie ma problemu. Możemy panią o tym dyskretnie poinformować. Ona taka już jest, prawda? Połączenie stalowej woli, kręgosłupa, moralności, ogromnych umiejętności magicznych i wrodzonej łagodności i delikatności w drobnym ciałku. Zawsze uczynna i pomocna. Trudno jej nie lubić, prawda?
- To dobre dziecko. Trochę zagubione, ale dobre… <chwila milczenia> Jeszcze ostatnia sprawa. W razie potrzeby to pozwoli się wam ze mną szybko skontaktować. <podaje niewielki artefakt>
- Dziękuję.
- Dziękuję za gościnę.


Z myśli Krystyny Bankierz

Państwo Tannenbaum okazali się miłymi magami.
Bez większych zastrzeżeń przyjęli opowiedzianą im historię… Nawet nie pomyśleli, że cokolwiek z tego może być nieprawdą… Ech, aż zrobiło mi się wstyd, że ich okłamuję.
Tien Tannenbaum poprosił mnie potem o rozmowę na osobności - spodziewałam się tego.
Zadał dokładnie to pytanie, jakiego spodziewałam się po rodzicu… Niestety to, że go oczekiwałam, wcale nie uczyniło odpowiedzi łatwiejszą.
A najgorsze jest to, że - pomimo tych wszystkich kłamstw i niedomówień - odpowiedź była szczera. Ech… nie czuję się winna. Ale… wciąż czuję pewien niesmak wywołany całą tą sprawą.
Zaoferowała ojcu tien Persefony pomoc. Szczerze. Nie mogę wiele, ale jeśli będę mogła jakoś pomóc, zrobię to.


Z raportu Dorotki

…Kol. Urbanek wysłał prośbę o wsparcie, więc przeniosłam się wraz z kol. Sonetem i kol. Trawnikiem na miejsce kontaktu. Kol. Urbanek już związał się walką z wrogiem, a mianowicie postawił tarczę, za pomocą której zablokował soczewkowy atak przeciwnika, opętanej przez coś kol. Leszczyńskiej. Oceniając moc tej Soczewki, jestem w stanie z całą pewnością stwierdzić, że opętujący kol. Leszczyńską przeciwnik w żaden sposób nie wpłynął pozytywnie na jej umiejętności bojowe. Po zablokowaniu jego Soczewki nieprzyjaciel opuścił ciało kol. Leszczyńskiej i spróbował uciec. Jednak prosta triangulacja w wykonaniu kol. Urbanka okazała się być wystarczająca do namierzenia pozycji przeciwnika i kol. Urbanek rzucił czar mający przeciwnika obezwładnić. Nieszczęśliwie, kol. Urbanek zdecydowanie przecenił stan i możliwości owego przeciwnika, co zakończyło się jego zniszczeniem.


Z myśli płaczącej ze szczęścia Andżeliki

To jest… niewiarygodne! Jestem najszczęśliwszą osobą na ziemi! Najpierw dowiedziałam się, że tien Bankierz postanowiła pomóc w odbudowie restauracji rodziców Lidii. Tak samo lord Urbanek. On też pomógł. Więcej, zmobilizował do tego cały KADEM! Dodatkowo, w odpowiedzi na to tata Lidii wysłał mi liścik pełen takiego ciepła. Takiego jak pamiętam… Oni zawsze byli dla mnie jak zastępczy rodzice. Myślałam, że nie można być już bardziej szczęśliwą, ale mój mentor chce nazwać tarczę moim imieniem! To znaczy… uważam za przesadę… ja… ja nic nie zrobiłam. Można powiedzieć, że z uwagi na niedostateczny profesjonalizm, byłam raczej przeszkodą niż pomocą! Ale on… Ale on chce nazwać ją moim imieniem! Ja… Ja nie rozumiem… Ale się cieszę.
Mój mentor musi mnie naprawdę lubić.
Porozmawiał z potężną czarodziejką EAM. Zaprosił mnie na bal! W normalnych warunkach osoba taka jak ja nie miałaby co marzyć o możliwości zobaczenia balu EAM, a co tu dopiero mówić o możliwości spotkania z czarodziejami tej elitarnej uczelni…
Ja…
Jak powiedział jeszcze, że spróbuje porozmawiać z Jej Ekscelencją Barbarą Sowińską odnośnie mnie i mojej przyszłości… On… Rozumiem teraz, co ten dziwny czarodziej KADEMu w tej śmiesznej, niewygodnej sukni i z biczem mówi, gdy nazywa mojego mentora aniołem…
Tyle rzeczy… Tyle osób… Zaangażowanych dla mnie. Nie rozumiem tego. I to jeszcze starsi, potężniejsi magowie…
Jestem… Jestem szczęśliwa.


Z myśli wzruszonej Alicji

Nie wiedziałam, co robić, gdy patrzyłam, jak to dziecko męczy się na KADEMie. Miałam już nawet plan. Zamierzałam go przeprowadzić z Robertem, ale nie musiałam. Kuba pokazał klasę. Jak zobaczyłam minę małej Andżeliki, trudno było mi się opanować, by nie pójść osobiście wyściskać Kuby.
Gdy patrzę na takie sceny, przypominam sobie, do czego tak naprawdę służył KADEM, czemu warto było o KADEM walczyć. Nieważne, jak bardzo Marta jest nieczuła, czy jakie teraz będą machinacje Weroniki. Jak długo magowie KADEMu znajdą czas, by pomóc samotnej, smutnej dziewczynce, tak długo to wszystko ma sens.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License