Polityka na zgliszczach

Z myśli zadowolonej Andżeliki Leszczyńskiej

Nareszcie lord Jakub Urbanek zachowuje się tak, jak przystoi jego pozycji. A przynajmniej… próbuje. Nie oczekujmy cudów, na tej… barbarzyńskiej gildii dobre wychowanie polega na nie smarkaniu w rękaw podczas jedzenia, ale przynajmniej lord Urbanek stara się zachowywać tak, bym mogła przyozdobić jego działania, a nie wstydzić się swojego mentora.


Z myśli zrozpaczonego Mariusza Węgielskiego

To jakiś koszmar! Lady Sowińska naprawdę zażyczyła sobie, bym pokonał Jakuba Urbanka, najsilniejszego z magów KADEMu, w pojedynku! Jak ja mam to zrobić? To jest typowa misja, której nie mogę wygrać. Innymi słowy, jest to kara, ale za co?
Tym razem nie zrobiłem nic niewłaściwego!
A jednak… Nie, to musi być test inteligencji. On z pewnością ma jakieś słabe punkty. Ma wrogów. Na pewno uda mi się znaleźć coś, co uda mi się wykorzystać, i lady Sowińska będzie ze mnie zadowolona.
Będę żebrał, błagał, zrobię wszystko, ale tym razem nie zawiodę mojej pani i będzie ze mnie zadowolona!


Z myśli przerażonej Andżeliki Leszczyńskiej

Nie! Niezapowiedziana wizyta! Lady Bankierz! Ooo… Tak wiele rzeczy może pójść źle! Muszę tam być! Muszę cały czas stać koło lorda Urbanka i pilnować, żeby nie zrobił błędu! Bankierze są okropnie drażliwi, nie chcę pojedynku, nawet pierwszego stopnia, o głupie podrapanie się za uchem w trakcie rozmowy!


Z myśli przerażonej Andżeliki Leszczyńskiej

Chcą gdzieś jechać! Jeszcze trochę, a lord Urbanek poprosi o pożyczkę i zaprosi do trabanta! Lub założy dresik! Nie, to nie może tak być! Całe szczęście, że znam numer do Agencji Etykiety Kryzysowej Alfreda, Jana i Alberta… Szybko, wynajmę limuzynę i jednego z wyspecjalizowanych, eleganckich służących. To nie może być kobieta, lord Urbanek już i tak ma reputację… Starszy, elegancki mężczyzna, koniecznie z zapasem garniturów, strojów i udający, że wszystkie te miejsca, o których lord Urbanek będzie mówił, są mu dobrze znane.


Z myśli ponurej Andżeliki Leszczyńskiej

Stało się. Lady Bankierz dostrzegła, że mojemu mentorowi trochę słoma z butów wychodzi. Uśmiechnęła się do mnie, żebym się nie przejmowała… Nie mogę się nie przejmować! To mój mentor! Z drugiej strony, lord Urbanek uratował lady Bankierz z rąk lady Maus.
Upokorzenie…
To nie jest wina lorda Urbanka, ale muszę się tym zająć jak najszybciej.


Ze zrezygnowanych myśli Wilhelma, zabójcy Zajcewów

Dobry jest. Ostrzegłem go, uszkadzając pojazd dziewczyny, z którą się fraternizował, a on zdecydował się podnieść poprzeczkę. Zamiast przyczaić się, zrobić coś, bym mógł złożyć raport, że ostrzeżenie było skuteczne, Urbanek zaczął fraternizować się z lady Krystyną Bankierz.
Najwyraźniej dla niego nie ma znaczenia, czy fraternizuje się z hołotą, konserwatystką, reformatorką czy nawet człowiekiem. Aha, z lady Ewą, oczywiście, się nie fraternizował.
Bezpośredni atak na terminuskę, i to jeszcze taką terminuskę, byłby głupi. Wykorzystałem znajomości i parę przysług, by zatruć jedzenie, które najprawdopodobniej mieli wziąć Urbanek i lady Bankierz.
Z całkowicie niewiadomych mi powodów, poprosili wyraźnie o zupełnie inne dania. Zignorowali też sugestię ze strony kelnera. Zupełnie, jakby się domyślali.
Cóż, głupoty Urbankowi zarzucić nie można. Owszem, fraternizuje się, ale fraternizuje się coraz sprytniej.
Szkoda. Naprawdę chciałem zobaczyć pojedynek pierwszego stopnia pomiędzy lady Bankierz i Urbankiem.


Z myśli Krystyny po spotkaniu z Kubą

Lord Jakub Urbanek okazał się nadzwyczaj interesującą osobą. Choć najwyraźniej nie ma obycia i nie przywykł do zachowywania się w sposób cywilizowany na co dzień (co nie dziwi biorąc pod uwagę uczelnię, na jaką uczęszcza…), starał się jednak zachowywać w sposób zgodny z protokołem.
Okazało się, że przyjął pod swoje skrzydła Andżelikę Leszczyńską. Miła, dobrze wychowana młoda dama. Mam wrażenie, iż obawiała się, że lord Urbanek może swoim brakiem ogłady przyczynić się do pogorszenia jej opinii. Cóż… zapewniłam ją, że przynajmniej w moim przypadku jej to nie grozi.
Lord Urbanek stanął na wysokości zadania i zaprosił mnie do całkiem przyjemnej restauracji (nie mogłam nie zauważyć, że za radą młodej panienki Leszczyńskiej)
Ogólnie, pomimo swojego braku ogłady, lord Jakub Urbanek okazał się być osobą, z którą dość przyjemnie się rozmawia.
Bez większych oporów opowiedział mi przebieg walki z Karradraelem. Muszę przyznać, że naprawdę mi zaimponował. Praktycznie sam pokonał przeciwnika, mając do pomocy tylko jedną osobę, która w dodatku (o ile był w stanie określić) nie posiadała wyszkolenia bojowego.
Na jedno pytanie niestety nie uzyskałam odpowiedzi… Nie dlatego, że coś ukrywał, ale chyba naprawdę po prostu nie wiedział. Lord Urbanek powiedział mi, że to nie on, a jego towarzyszka zdołała odnaleźć Renatę Maus.
Jeśli raz dokonała takiej sztuki, istnieje szansa, że być może będzie w stanie zrobić to ponownie… O ile mi jednak wiadomo, Kamila Maliniak jest członkiem Powiewu Świeżości… Próba wyciągnięcia z niej jakichś informacji może okazać się w tej chwili sprawą mocno polityczną…
Przekażę tą informację przełożonym, z całą pewnością wyznaczą kogoś bardziej kompetentnego do załatwienia tej sprawy ode mnie.
Swoją drogą, owa restauracja trochę zawiodła moje oczekiwania. Pamiętałam ją jako miejsce, gdzie obsługa jest dyskretna i szybka, a tym razem kelner narzucał się zarówno lordowi Urbankowi jak i mnie. Do czego to dochodzi…


Z myśli Węgielskiego pracującego nad pojedynkiem

Główną przewagą lorda Urbanka są jego umiejętności manewrowania. Jest bardzo silny, ale jest też szybki i bardzo zwrotny. Niezależnie od typu pojedynku z tym właśnie będę miał problemy. Innymi słowy, żeby go pokonać, muszę zniwelować przewagę jego celności, prędkości, siły i zwrotności. Moje zwycięstwo będzie zatem pod wieloma względami spowodowane przez jakiś formalny kruczek. Albo lord Urbanek zrobi błąd, albo ja wybiorę taką formę pojedynku, by zwyciężyć poprzez ograniczenie nie związane z walką bezpośrednią. Innymi słowy, muszę uderzyć tam, gdzie on jest najsłabszy. I tam, gdzi się nie spodziewa.


Z myśli Kamili

Heh… w jednej kwestii muszę się zgodzić z Kubą. Powiew Świeżości w takiej a nie innej formie nie ma prawa przetrwać. Musimy dokonać zmian, jeśli tego nie zrobimy, utracimy jakąkolwiek wiarygodność… Już teraz wszystkie poważne gildie traktują nas w najlepszym razie z przymrużeniem oka. A cokolwiek Whisperwind by nie mówiła, mówi tylko za siebie… Zresztą… nie chciałabym otwartego wsparcia AD, czy też jakiejkolwiek innej gildii… To by nas (przynajmniej na razie) zniszczyło.
Ale mam pomysł, jak to można zrobić.
Skonsultuję go z Kubą. Jeśli on go zaakceptuje, to chyba mam szanse przekonać największych sceptyków. Może poza Teresą…


Z myśli Kamili

Julian, Aniela, Maks i Wisna mają w miarę bezpieczny kąt na Srebrnej Świecy. Teresa pracuje z Tomkiem i Whisperwind przy odbudowie naszej siedziby… Muszę przyznać, że całkiem nieźle sobie radzą, choć przydałoby się im trochę rąk do pracy…
Julia… Potrzebuje odpoczynku i spokoju. Jako, że Kuba całkiem nieźle przyjął mój pomysł, zasugerowałam jej moje rozwiązanie. Wiem, może było to trochę niskie, ale… Bez zmian Powiew Świeżości zginie. Lepsze takie niż żadne… Będę musiała jakoś poradzić sobie z Teresą… to będzie trudne.
Chyba udało mi się trochę Julię podbudować. Tylko co teraz z nią zrobić?
Tutaj jej nie zostawię, nasza siedziba to wciąż ruina… SŚ?


Z mentalnego komunikatu Tomka do Kamili

Chcesz wysłać Julię na Srebrną Świecę? Umieścić ją wśród wrogów? Tych, od których odeszła? Naprawdę sądzisz, że tam dojdzie do siebie..?


Z myśli Kamili

Tomek ma rację… Co mi pozostaje? Sama nie będę jej w stanie bardziej pomóc… Może… Ech… znów zaciągnę dług u Kuby, ale chyba oddanie Julii pod opiekę Wiktorii i Ireny (zwłaszcza Wikorii) to będzie najlepsze rozwiązanie. Wiktoria i Julia być może będą w stanie sobie wzajemnie pomóc…


Z myśli Wiktorii po ujrzeniu stanu Julii

Biedne, biedne, biedne dziecko…
Renata Maus. Znowu Renata Maus. Myśli, że jest niepokonana?
Ale Julia… Ile w niej bólu… Tak, pomogę jej. Jestem w stanie jej pomóc. Troszkę bardziej muszę uważać na język (co mi się zresztą przyda), ale pomogę jej wrócić do formy. I, jeśli się uda, doprowadzić do tego, by szybko wróciła na stanowisko dowódcy.
Oczywiście, KADEM będzie musiał mi w tym trochę pomóc. Potrzebuję trochę roślin, ale nic rzadkiego. Może Kamila? No i muszę porozmawiać z KADEMem. Muszą uchylić ten idiotyczny zakaz czarowania w piwnicach…
Renata Maus… Julia nie może się zemścić, bo to ją zniszczy.
Ale ja?…
Porozmawiam z Ireną. Problem Renaty zostanie roz-wią-za-ny.


Z myśli Kamili

Żeby uniknąć sytuacji takiej jak z tą całą bezsensowną walką, poprosiłam Julię o przekazanie mi dowództwa nad gildią… I o potwierdzenie tego pisemnie…
Oczywiście, Teresa musiała się temu przeciwstawiać. I oczywiście, musiała napaść na Julię. Cóż… nie mogłam pozwolić, by Teresa zniweczyła wszystkie moje wysiłki… Postawiłam się Teresie… Nie było to przyjemne, ale cóż… Udało mi się przekonać ją do odpuszczenia i przyjęcia do wiadomości mojego dowództwa…
Ech… Gdyby nie Teresa, Powiew nigdy by nie powstał, i zapewne by nie przetrwał, ale teraz… to właśnie ona jest jego największym wrogiem. Teraz musimy działać ostrożnie i elastycznie, a to ostatnie cechy, jakich oczekiwałabym po Teresie.


Z myśli zmartwionej i niezadowolonej Teresy

Co takiego jest w tej władzy, że każdy, że im bardziej osoba jest niekompetentna, tym więcej jej dostaje? Oddałam Julii dowodzenie Powiewem Świeżości, mimo, że proponowała mi na początku zakładania gildii współwładztwo, bo po prostu nie interesowało mnie to i uważałam, że nie jestem tak kompetentna jak ona. Miałam rację, nijak nie dorównuję Julii w tej kwestii. Ale wszystkie nasze ostatnie klęski są wynikiem tragicznych rozkazów w łańcuchu dowodzenia. Na samym początku nie doszłoby do takiej bitwy, gdybym ja, a nie Julian, dowodziła. Wydawałoby się, że teraz będzie już spokój… Marzenia. Julia wróciła, ale jest jeszcze w stanie, w którym tak naprawdę nie może dowodzić. Jak tylko Julia pojawiła się w polu widzenia, Kamila natychmiast spróbowała przejąć władzę. Julia oddała jej dowodzenie.
Niewiele mogłam zrobić. Przeciwstawiłam się jej, ale moje talenty nie leżą na polu dyplomatycznym. Jedyne, co udało mi się osiągnąć, to zapewnienie, że Kamila nie podejmie żadnych wiążących i istotnych decyzji, zanim nie skonsultuje się ze mną, lub póki nie wróci Julia. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale daje mi czas na zastanowienie się, co tu się dzieje.
Dlaczego Julia nie oddała dowodzenia mnie? To nie ma sensu.
I właśnie teraz, kiedy Powiew Świeżości potrzebuje silnego i zdecydowanego przywódcy, wszystko się komplikuje…


Z rozmowy Mariusza Węgielskiego z Warmasterem

- Szlachetny es-Lordzie Academii Daemoniki, Warmasterze, ja, twój uniżony sługa, Mariusz Węgielski, potrzebuję Twojej pomocy!
- Hm… W czym mogę, ci pomóc, emm… szlachetny mężu?
- Mamy wspólnego przeciwnika. Nazywa się on Jakub Urbanek, potężny champion KADEMu, a niegdyś er-Lord Academii.
- Znam er-Lorda Jakuba Urbanka. Jest on zaiste straszliwym przeciwnikiem, jednak nie wiem, co to ma wspólnego z Tobą.
- Panie Warmasterze, zostałem postawiony w beznadziejnej sytuacji. Jest to sytuacja, w której nie jestem w stanie wygrać. Muszę zmierzyć się z potężnym lordem Urbankiem w pojedynku i obawiam się, że nie jestem w stanie stawić mu czoła.
- Masz rację. Nie pokonasz go. Nic, co możesz zrobić, nie jest w stanie pokonać er-Lorda Jakuba Urbanka.
- Ach, wiem. Zgłosiłem się do Ciebie, wielki Warmasterze, gdyż Jakub Urbanek jest naszym wspólnym przeciwnikiem, a pani moja życzyła sobie, bym pokonał go w pojedynku, w którym nijak wygrać nie mogę. Zrozum, panie, mą żałość i mój lęk.
- No kicha. Czemu zatem zgłaszasz się do mnie, o najbardziej nieszczęsny z nieszczęsnych?
- Panie Warmasterze, wielki magu Academii Daemoniki oraz przewodniczący znanego większości klubu gotyckiego dla magów, jedynie pan, ktory tak dobrze zrozumiał dogłębne cierpienie i rozpacz wynikającą z bycia niezrozumianym przez świat i ciemiężonym przez współpracowników i przełożonych, jedynie pan może mi pomóc!
- Fakt, muszę przyznać, że znalazłeś się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Ale jak mogę Ci pomóc? Jedynymi osobami, które mogą pokonać er-Lorda Urbanka tak po prostu są Venomkiss, Whisperwind, Quasar, Shadow… dlaczego zgłosiłeś się do mnie?
- Jestem świadomy, iż to pan, o potężny Warmasterze, masz osobisty rachunek do wyrównania z moim szlachetnym przeciwnikiem.
- Owszem, muszę pokonać er-Lorda Urbanka, ale zrobię to sam. Sam powiedziałeś, że to uczciwy pojedynek.
- Nie jest uczciwy! Zostałem zmuszony do zaakceptowania tego pojedynku wbrew mojej woli i mym nadziejom. Moja pani zażyczyła sobie, bym go pokonał i nie mam wyboru. Muszę coś z tym zrobić. Posłuchaj, proszę, posłuchaj mej żałosnej historii! A potem zdecydujesz, czy jest to pojedynek uczciwy i czy jest to moja wina. Jeżeli nazwiesz mnie oszustem, odejdę w niesławie! Jednak błagam Cię, byś wysłuchał mej opowieści, gdyż tak wrażliwy i inteligentny mag, jak pan, Warmasterze, z pewnością zrozumie moją sytuację!
- Oczywiście, wysłucham Cię, ee… szlachetny Mariuszu Węgielski. Spróbuję rozpatrzyć tą sytuację uczciwie, ale niczego nie obiecuję.


Z myśli wstrząśniętego Warmastera

To niewiarygodne! Ten mag stojący przede mną zna wszystkie odcienie cierpienia! Co więcej, jego pani uniemożliwiła mu przyłączenie się do klubu gotyckiego, więc nie mógł tego zrobić wcześniej! To okrucieństwo! Wiem o magach, mających takie podejście. Jest to zawsze przykre, ale trudno…
Wiedziałem, że er-Lord Jakub Urbanek potrafi być okrutny, nie wiedziałem jednak, że aż tak okrutny! Zelżył go, zlekceważył i zignorował przed obliczem damy! Ja sam rozumiem… sam w tych okolicznościach musiałbym zażądać satysfakcji!
I jeszcze dama, okrutna czarodziejka, życzyła sobie tego pojedynku. Ach, z jak okrutnymi istotami er-Lord Urbanek przestaje!
Zgadzam się z nim, dla Jakuba Urbanka większą niesławą będzie być pokonanym w pojedynku z podrzędnym magiem Srebrnej Świecy niż pokonanym przeze mnie.
Pomogę mu. Zwłaszcza, że opłaca wszystkie koszty konstrukcji najpotężniejszej istoty, jaką widział świat, ostatecznego niszczyciela er-Lorda Jakuba Urbanka.
Fakt, że zdecydował się wspomóc klub gotycki oraz mnie osobiście zapasami surowców, oczywiście wpłynął na moją decyzję, ale nie aż tak bardzo. Mam zamiar pomóc tej nieszczęsnej, uciemiężonej duszy.


Z myśli rozbawionej Ash

Looool! OMFGROFLMAO!
Ja tu idę dać kwiatki Maurycemu (mały prezencik z małym załączniczkiem), aż tu nagle patrzę… i w luksusowej limuzynie (limuzynie!) przyjeżdża sam Kuba Urbanek! Zrobił gest, jakby chciał się schować przede mną, ale było za późno. Co to ma być? Ta jego Kamila tak na niego źle wpłynęła? Garniturek… krawacik… Normalnie tylko okulareczki i teczeczka i mamy prawniczusia. Nawet się uczesał! I waliło od niego jakąś drogą wodą kolońską.
Co miałam zrobić, powiedziałam mu, co o nim myślę. Na szczęście duch, choć stępiony, został ten sam. Zrobiłam mu zdjęcie. Chciał mi wyrwać aparat, doszło do walki. Zdarłam z niego marynarkę (rozdzierając ją, naturalnie), ale on, niestety, po bardziej zaciekłej szamotaninie mnie unieruchomił. Moja wina. Nie powinnam była go zlekceważyć. Chciałam zrobić mu taki fajny ślizg błotny.
Ech… Co tam… Umówiliśmy się na pojedynek. Nic szczególnego, taki mały, fajny sparring. Trochę krwi, trochę bólu… trochę zabawy.
Lubię go. Jest fajny.
Aha, nasz sparring widziała chyba połowa Srebrnej Świecy. Co sobie będę żałować, pokazałam mu piersi za to, że wygrał. Mam wrażenie, że pół gildii dostało ataku nienawiści, że stałam do nich odwrócona plecami :3
…najlepsze jest to, że po tym wszystkim się przebrał i poszedł do środka.
Szlag, zapomniałam o Maurycym! A tam… nic straconego. Może kwiatek podniesie ktoś inny… :3


Z przemyśleń medytującej Emilii

Lord Urbanek faktycznie dotrzymał słowa. W odróżnieniu od poprzedniego razu, pojawił się elegancko ubrany i był naprawdę uprzejmy. Widzę wyraźny wpływ Andżeliki. Jako, że nie ma ona wystarczającej pozycji ani umiejętności, by móc wymusić takie zachowanie na jakimkolwiek magu KADEMu, zmuszona jestem wnioskować, iż jest to decyzja lorda Jakuba Urbanka. Świadczy to jak najlepiej o tym obiecującym magu.
Andżelika poprosiła mnie, bym wyjaśniła mu jej relacje z rodzicami. Doskonale rozumiem, dlaczego dla Andżeliki ta konkretna dyskusja byłaby trudna. Lord Urbanek wyglądał jednak na zaskoczonego sytuacją młodej Administratorki - czwarte dziecko, i to trzecia córka, osoba wysłana na KADEM, by zasłużyć na względy lady Barbary Sowińskiej.
Lord Urbanek stwierdził, że spróbuje jej pomóc. Wierzę mu. Ja także próbuję jej pomóc.
Uznaję jego gest za szlachetny i właściwy osobie o jego tytule i pozycji. Uważam, że Andżelika ma szczęście, że została jego podopieczną.


Z tyrady ważnego członka rodu Zajcew do Wilhelma

To jest… niedopuszczalne! To jest… Po prostu brak mi słów! To już nie jest kwestia zwykłego fraternizowania się! To, co teraz ten pies Urbanek zrobił to… to po prostu pornografia! I to nie byle pornografia! Najbardziej plugawa spośród pornografii! Policzek wymierzony panience!
Cała gildia widziała, jak pies Urbanek, łotr niegodziwy obłapiał tą dziwkę z Academii! Mało tego, pornografowali się publicznie! Pies Urbanek myśli, że ujdzie mu to na sucho?! Pies Urbanek w ogóle myśli?! Wilhelmie, rozkazuję Ci zrobić z tym porządek! Nie obchodzi mnie jak!
Aha, poinformuj panienkę, że nikt nie życzy sobie by fraternizowała się z psem Urbankiem. Wszystkie go już miały. Odrobina godności!


Z myśli przerażonej Kamili

O… Mój… Boże… Jestem pełniącym obowiązki dowódcy!… Ten bal… Muszę na niego iść… Nie chcę!
Zaraz… Nie muszę tam iść. Powiem Julianowi po balu! Tak! Zdecydowanie powiem mu po balu!
Może to nie jest najlepsza pierwsza decyzja - tchórzliwe unikanie obowiązków, ale… NIE.


Z myśli Basi Sowińskiej

Ech… Męczy mnie ta sprawa z pojedynkiem… Midnight ma rację, jakkolwiek bym nie chciała, żeby tak nie było…
Muszę coś z tym zrobić.
Ale nie mogę teraz tak po prostu powiedzieć 'pojedynek odwołany'. To będzie wyglądać jeszcze gorzej…
Nie mogę też dopuścić do samej walki… Niezależnie od jej wyniku… Co prawda w normalnych warunkach rezultat takiego starcia byłby oczywisty, ale tym razem Mariusz Węgielski ma okazję, żeby się przygotować. Głupi nie jest, coś na pewno wymyśli, choć z całą pewnością nikomu nie powie, co to.
Kuba… Kuba jest po prostu dobry.
Tak czy owak, jeśli Kuba wygra, to Mariusz Węgielski uzna, że znów przegrał. Jeżeli zaś Kuba przegra (co na chwilę obecną jest jednak mało prawdopodobne), to może sprawić, że będę musiała sobie radzić z Węgielskim i jego psim spojrzeniem, gdy składa mi swe zwycięstwo u stóp… A to byłby tylko początek problemów… Węgielski nie jest głupi. Pokonał Wiktorię Diakon, a ona przecież jest dobra w te klocki. I jestem pewna, że na pewno wykorzysta wszystkie dostępne mu środki… Najpewniej i tak nie wygra z Kubą, trochę ciężko mi to sobie wyobrazić, ale uważam, że choć niezmiernie mała, taka szansa istnieje.
A tak naprawdę, to nie chcę oglądać, jak Kuba pokonuje Węgielskiego. Po co? To tak, jakby skopał szczeniaczka. Nietrudno przewidzieć wynik, prawda?
Ale… skoro nie mogę odwołać pojedynku i nie mogę dopuścić do walki to muszę zadziałać tuż przed samą walką.
I w dodatku zrobić to tak, by Węgielski nie poczuł się urażony.

Chyba wiem, co zrobię. Kuba nie będzie zbyt szczęśliwy, ale cóż… muszę zadbać o swojego, jak go nazwała Midnight, 'jedynego pionka'… Szkoda tylko, że ten pionek z takim uporem pragnie być właśnie pionkiem… Chyba źle do niego podchodziłam. Czas na pewne zmiany.
Muszę porozmawiać z Kubą. I przygotować mówkę gratulacyjną dla Mariusza Węgielskiego.


Z myśli zmęczonego Warmastera

Tak dużo do zrobienia… Ten nieszczęsny Gorathaul, którego zabiła Whisperwind… posłuży jako baza. Baza najpotężniejszego animanta, jaki kiedykolwiek powstał z moich rąk. Będzie miał co najmniej pięć form. Każda walcząca w zupełnie innym stylu niż poprzednia. Istota ta… nie mam ograniczeń surowców! Istota ta zniszczy lorda Urbanka, pokona jego legendę! Poprosiłem Quasar o analizę, szczodrze zapłaciłem jej za to Quarkami mojego partnera i pomogła opracować mi kilka sztuczek mających pokonać Nemezis Academii Daemoniki. Er-Lordzie Urbanku, przygotuj się na swoją zgubę!


Z myśli zaskoczonej Basi

No, no… Muszę przyznać, że Kuba mnie zaskoczył. Zadzwonił do mnie i w ładnych, okrągłych słówkach (no… prawie okrągłych) umówił się na spotkanie.
Przyjechał o czasie i to limuzyną (!). W garniturze (!!!). Nawet służba zupełnie inaczej go potraktowała. Mam wrażenie, że od tej pory będą go mieli w większym poważaniu, nawet jeśli wróci do stylu ostatniego zagłodzonego włóczęgi…
Naprawdę mnie zaskoczył i trochę mi zaimponował. Nauczył się nawet podstawowego ukłonu (!!!!) Co prawda wykonuje go jakby mu ktoś nogi połamał, ale to kwestia praktyki…
Muszę powiedzieć, że trochę mnie zatkało.
Ale jednak, co Kuba, to Kuba, długo nie wytrzymał w skórze szlachcica.


Z myśli Basi

Okazuje się, że (jak wszystkie) ta wizyta Kuby miała konkretny cel. Nie mam przez to na myśli, że zawsze czegoś ode mnie chce, po prostu raczej się nie zdarza, żeby Kuba wpadał tak po prostu 'w odwiedziny'.
Poprosił mnie, żebym wyciągnęła Jonatana Mausa z rąk jego rodu i zapewniła mu godny byt.
…Po co Kubie Jonatan Maus? Może chce zyskać pewną władzę nad Renatą? W końcu dopiero co stoczył z nią walkę, w której pokonał Karradraela… Z drugiej strony, szantaż to nie jest coś w stylu Kuby… Trochę nie rozumiem, ale nie chciałam pytać - gdyby Kuba chciał mi powiedzieć, to by to zrobił… A wolę nie stosować na przyjaciołach sztuczek z repertuaru polityków. Tak, czy owak, sam pomysł nie jest zły. Jeśli rzeczywiście słabym punktem Renaty jest jej ojciec, warto go mieć pod ręką. A i przy odrobinie szczęścia wprowadzi to nieco konfuzji…
A poza tym… przyznam, że nie miałam pojęcia, w jakich warunkach przebywa ten człowiek. Nie ma już nic wspólnego z tym, kim był kiedyś. Jaki jest sens się na nim mścić?
Chyba, że to nie służyło zemście a dręczeniu Renaty..? Cóż, równie inteligentne działanie co dźganie kijem wściekłego psa. Nie, zrobię to, o co Kuba mnie prosi. Choćby dlatego, że jest to coś, co jest… właściwe.


Z myśli Basi

Powiedziałam Kubie, że nie zamierzam dopuścić do pojedynku. Nie był zbyt szczęśliwy… Ale zaznaczył, że cieszy się, że nie traktuję go jak pionka. Ech… Muszę znowu zacząć ostrożniej myśleć nad swoimi działaniami. O mały włos nic bym mu nie powiedziała…
…Potrzebuję kogoś, kto by mi czasem o tym przypominał…
A Mariusz Węgielski się NIE nadaje.


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

…Kuba proponuje mi wybór jednej z trzech rzeczy za wydobycie Jonatana Mausa?…
…<chlip> dziecko mi dorasta…
Cóż… powiedział, że mogę wybrać pomiędzy informacją dotyczącą Kuby(której nie ma nikt oprócz niego samego), jego pełną współpracą w kwestii pojedynku i 'nagrodzenia' Mariusza Węgielskiego za odwagę oraz jakąś akcją na moją rzecz, wybraną przeze mnie.
Cóż… w kwestii akcji zawsze można się jakoś dogadać. Współpraca Kuby przy pojedynku to rzecz cenna, ale zdecydowanie nie tego kalibru co wyciąganie Jonatana Mausa. Za to informacja… to może być cenne. Zwłaszcza, że z trzech opcji tej jedynej nie mogę uzyskać innym sposobem.
Swoją drogą, czy Kuba robi mi właśnie jakiś test? To by było… nietypowe. Ale w końcu dawno się nie widzieliśmy. Cóż… jeśli to test, to ciekawe, jak wypadłam…
Tak, czy owak, z trzech możliwości na dwóch mi dość zależało. Do robienia akcji zawsze mogę wysłać Venomkissa i Węgielskiego (no, Venoma może nie osobiście, ale nie w tym rzecz).
Wyszłam z kontrpropozycją, co chyba zaskoczyło Kubę. Za Mausa zażyczyłam sobie informacji. Poprosiłam Kubę też o współpracę w kwestii pojedynku w zamian obiecując mu przysługę równej wagi.
Nie zaskoczyło mnie szczególnie, że Kuba się zgodził bez większego namysłu. Natomiast zaskoczyło mnie, że od razu ową przysługę wykorzystał…
Powiedział, że na KADEM wysłano jakąś dziewczynę ze Srebrnej Świecy.
…Biedne dziecko. Ja poszłam na KADEM dobrowolnie żeby uciec przed małżeństwem, a i tak musiałam przejść przez piekło. TFB… <brrr> A z tego, co mi Kuba powiedział, dziewczyna już podpadła i to zarówno jej jak i kolegom.
…Trochę mnie martwi, że Kuba nie chciał mi zdradzić, o kogo chodzi (nie, żebym sama nie mogła się tego od ręki dowiedzieć). Powiedział, że mogłabym ją wykorzystać… Aż tak źle ze mną?
Ale powiedział też, że ma też co do dziewczyny pewne plany i nie chce, żebym mu przeszkodziła wtrącając się…
Tak czy owak, chce wykorzystać swoją przysługę, żeby jakoś pomóc dziewczynie (choć jeszcze nie wie, jak). Na razie, zgodnie z jego życzeniem nic nie będę robić, choć trochę rozeznam sytuację - może na coś wpadnę.


Z myśli zaskoczonej Basi po usłyszeniu rewelacji Kuby

Kuba potrafi dokonać przeskoku na fazę Daemonica?..
… O rany ….
I co ja mam z tą wiedzą zrobić..?


Z przemyśleń medytującej Emilii

Lord Jakub Urbanek miał… interesujący punkt widzenia. Poprosił mnie, żebym mu zaufała w sprawie Andżeliki. Sama nie wiem… Nie dał mi powodu do braku zaufania i zdecydowanie stara się jej pomóc.
Tak. Zdecyduję się zaufać lordowi Urbankowi. Opuszczenie przez Andżelikę KADEMu oznaczałoby albo rozczarowanie jej rodziców, albo ich radość, ale przede wszystkim powoduje to, że Andżelika wraca w ich strefę wpływów. Nie jest to najlepsze. Jak długo znajduje się na KADEMie, jeżeli ma wsparcie ze strony lorda Urbanka, jest w stanie sama kierować swoim życiem.
Lub przynajmniej jej życiem kieruje ktoś, kto się bardziej interesuje nią niż tym, co ona może wnieść do jego polityki. Innymi słowy, krok naprzód.
Dodatkowo, Andżelika będzie miała dostęp do wiedzy zawartej w księgach KADEMu, będzie mogła się uczyć i rozwijać. Połączenie wiedzy KADEMu i Srebrnej Świecy może sprawić, że lady Andżelika Leszczyńska może być jedną z najlepszych administratorek Srebrnej Świecy, gdy to wszystko się skończy.


Z przemyśleń radosnego Warmastera

Tak! Mój skeletaul jest gotowy! Mój skeletaul jest gotowy! Niestety, nieskończoność surowców okazała się być złudna. Mam do dyspozycji tylko trzy formy… Jednak i trzy formy powinny wystarczyć do pokonania er-Lorda Urbanka tym razem.
Oby.
Pierwsza forma wygląda jak gorathaul, jest formą specjalizującą się w walce wręcz.
Druga forma powstaje po eksplozji pierwszej, od razu po zniszczeniu pierwszej formy. Jest bardzo zwrotna, potrafi latać i powinna zrujnować mojego przeciwnika.
Trzecia natomiast… ahhh… Można by powiedzieć, że jest to golem zrobiony z kości. Trzecia forma ma najwięcej mocy i umiejętności magicznych. Jest to połączenie formy pierwszej z możliwościami destrukcji posiadanymi przez formę drugą.
Tego nawet on nie pokona.


Z przemyśleń smętnego Warmastera

Biednemu wiatr w oczy wieje… Już się cieszyłem, już byłem pewny, że uda mi się przynajmniej podejrzeć bitwę skeletaula z Kubą Urbankiem, a jednak…
To nie jest sprawiedliwe…
Użył planu bitewnego i zniknął…
To nie jest sprawiedliwe, jak ja mam się przygotować na kolejne starcie?
W ten sposób nigdy nie uda mi się go pokonać! To znaczy, zakładając, że skeletaul sobie nie poradzi. A ja mimo wszystko zakładam, że dam radę.
Ale zgadzam się z nim. Nie powinienem był używać głosu Midnight, by go zwabić. To faktycznie mogło być dla niej niebezpieczne.


Z obserwacji bitwy dokonanej przez Sariath Trawens

Ciekawe… Skeletaul został pokonany. Przez to, że er-Lord wykorzystał moc chaosu, es-Lord Warmaster nie był w stanie zaobserwować przebiegu bitwy z prochów i resztek centrum dowodzącego skeletaula.
Ja mam do nich dostęp. Uważam jednak, że proste przekazanie danych Warmasterowi byłoby nie do końca uczciwe względem er-Lorda Urbanka.
Nie za pierwszym razem.
Nie zmienia to faktu, że następnym razem będę się nad tym zastanawiała.


Z myśli zrozpaczonego Warmastera obserwującego szczątki swojego skeletaula

Przegrałem. Przegrałem ponownie. Nie mam pomysłu, jak mógłbym wygrać. Na tym polega moja największa tragedia. Po prostu…
Przynajmniej tyle dobrze, że er-Lord Urbanek mi pogratulował. Powiedział, że bitwa była naprawdę ciekawa i interesująca. Ucierpiał. Tym razem zdecydowanie ucierpiał. Ale nie jest to sukces, jaki chciałbym osiągnąć.
Chcę go kiedyś pokonać…


Z analizy bitwy dokonanej przez Sariath Trawens

Już do pierwszej formy er-Lord Urbanek podszedł ostrożnie. Spodziewał się walki z gorathaulem, jednak ogromny żółw zaszarżował na niego. Gdy er-Lord wykorzystał potęgę tarczy, skeletaul zaatakował go rozszczepiając głowę na trzy części i atakując do przodu niczym wąż. Te migające błyski… nie, macki dookoła er-Lorda Urbanka, to muszą być Wektory. Do pierwszej formy skeletaula podszedł ostrożnie i uderzył go wspomagając się zarówno kinezą, jak i Wektorami bezpośrednio od góry, miażdżąc mu skorupę i uruchamiając mechanizm samozniszczenia.


Z analizy bitwy dokonanej przez Sariath Trawens

Wybuch zniszczonego skeletaula wyrzucił er-Lorda wysoko w powietrze. Naprawdę się zdziwił, gdy pionowo od spodu zaatakował go kościany ptak, którego pierwszym ruchem było wystrzelenie stożka czystej energii negatywnej. Manipulując umiejętnie planem bitewnym i ratując się sferą kinezy, er-Lord Urbanek dał radę nie znaleźć się w epicentrum stożka skeletaula, choć nie było to wystarczające, by uniknąć wszystkich obrażeń.
Skeletaul uniemożliwił swemu przeciwnikowi padnięcie na ziemię, w wyniku czego er-Lord Urbanek znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Udało mu się wymanewrować skeletaula i zadać mu bardzo ciężki cios, praktycznie niszcząc formę drugą, jednak skeletaul dał radę go oślepić. Er-Lord, oszołomiony, spadał w sposób niekontrolowany i wystawiony na dowolny atak. Skeletaul wykorzystał to przygotowując się do ataku kamikaze. Er-Lord natychmiast otoczył się tarczami zaprojektowanymi przez moją koleżankę, Martę Szysznicką. Następnie, zorientowawszy się, iż zbliża się samobójczy skeletaul, er-Lord Urbanek zrobił coś… dziwnego. Pierwszy raz widziałam wykorzystanie czaru strategicznego, tym razem był to Gates of Babylon, jako utrudnienia warunków przeciwnika. Ogień zaporowy. Okazało się to być wystarczające. Co prawda tarcze er-Lorda przestały działać, gdy zahaczył je rozpędzony skeletaul, ale powstrzymały podmuch eksplozji, a sam er-Lord, choć ranny, pozbierał się do kupy, by stawić czoła formie trzeciej.


Z analizy bitwy dokonanej przez Sariath Trawens

Forma trzecia zaatakowała w ten sam sposób, co forma pierwsza, tym razem jednak er-Lord coś zrobił… Nie widziałam dokładnie, co, gdyż ten fragment zapisu został całkowicie zniszczony, ale pocisk zmierzający w skeletaula miałby tak dużą siłę, że forma trzecia zostałaby zniszczona. Skeletaul odchylił pociski wykorzystując krótkozasięgową eksplozję - atak mający najpewniej zniszczyć er-Lorda Urbanka, gdyby ten zdecydował się podejść blisko. Na szarżę er-Lorda skeletaul zareagował teleporacją parę metrów nad swego przeciwnika i wystrzeleniem stożka energii negatywnej bezpośrednio pod siebie. W odpowiedzi na to jednak, er-Lord Urbanek zakończył tą bitwę. Seria błyskawicznych teleportacji połączonych z uformowaniem stalagmitu z Wektorów i bardzo potężnym uderzeniem od góry nabiła skeletaula i doprowadziła do jego zniszczenia.
Bardzo widowiskowa bitwa. Właśnie taki pokaz udowodniłby każdemu, dlaczego Warmaster został przyjęty na Academię Daemonica.


Z rozmowy Venomkissa z Warmasterem

- Pokonał Cię.
- Byłem tak blisko! Sam powiedział, że prawie wygrałem!
- Pokonał Cię.
- Powinienem był to wygrać!
- Posłuchaj mnie. Miałeś sojusznika z zewnątrz. Miałeś praktycznie nieograniczone surowce. Miałeś ogromną ilość czasu na przygotowania. Pokonał Cię.
- Celem nie było to, żeby skeletaul pokonał er-Lorda Urbanka!
- Nie interesuje mnie, co było celem Twojego sojusznika! Interesuje mnie, co było Towim celem, es-Lordzie Academii Daemonica.
- Ja chciałem, żeby to on pokonał er-Lorda Urbanka. Znaczy, nie mój skeletaul, ale mój sojusznik!
- Ale?
- …ale wyciągnął mi go na plan bitewny i nie mogłem ja kontrolować skeletaula. Skeletaul walczył, żeby wygrać i er-Lord Urbanek go pojechał.
- Innymi słowy, pokonał Cię. Masz plan kolejnej walki?
- Kolejnej? Przecież… Ale…
- Z rozkazu Sariath Trawens miałeś pokonać er-Lorda Jakuba Urbanka. Jakub Urbanek nie tylko nie został pokonany przez Mariusza Węgielskiego, ale Twoje działanie sprawiłoby, że powszechnie mówiono by, iż er-Lord Jakub Urbanek, eksterminator KADEMu, najlepszy z najlepszych został pokonany przez maga Srebrnej Świecy. I to nie najlepszego spośród magów Srebrnej Świecy, a po prostu maga Srebrnej Świecy. Co więcej, w tym samym czasie, Ash i Ty jesteście znani jako magowie, którzy nie potrafią sobie poradzić z er-Lordem Urbankiem. Jak to świadczy o Academii i o Srebrnej Świecy es-Lordzie?
- Ale… to nie tak! Ja tylko chciałem pomóc nieszczęsnemu i ciemiężonemu magowi!
- Wiem, Warmasterze. I obawiam się, że zostałeś trochę wykorzystany. Bez obaw jednak, mam zamiar pomścić Twoje wrażliwe, szlachetne serduszko.
- Co? Co masz na myśli? Przecież on… on powiedział mi prawdę, no nie?
- Magowie Srebrnej Świecy mają to do siebie, że nawet, gdy mówią prawdę, potrafią kłamać. Zaproponowałem mu swoją ochronę i wsparcie, ale odmówił, preferując pozostanie w czułych i kochających szponach jego pani. Jeżeli mi odmówił, mam zamiar zrobić coś dla Ciebie. Sprawię, by dostał zezwolenie od swojej pani na dołączenie do Twojego klubu gotyckiego.
- Ale… dlaczego dla mnie? Ale dlaczego dla mnie to robisz? Przecież on tego chciał, prawda?
- Tak, chciał tego, przecież Ci to powiedział. Dlatego właśnie mam zamiar porozmawiać z jego panią, by raczyła mu łaskawie udzielić swojego zezwolenia i nie martwiła się o swoją opinię…


Z myśli Basi zaskoczonej wyglądem Kuby

A niech mnie… Kuba wygląda, jakby się po nim stado mamutów Bernarda przeleciało w te i nazad z tuzin razy. Co mu się stało?
Nie, to zbyt piękny zbieg okoliczności, żebym uwierzyła, że Mariusz Węgielski nie ma z tym nic wspólnego… Chyba właśnie ostatecznie Węgielski udowodnił, że jest kompetentny. Kurczę, aż mam ochotę dopuścić do walki i dać mu tą satysfakcję, ale nie. Powiedziałam Kubie, że walki nie będzie, i do niej nie dopuszczę.
I pomyśleć, że ja chciałam ochronić Węgielskiego przed Kubą


Z myśli uśmiechniętego Węgielskiego patrzącego na znękanego Kubę

Tak! Warmaster, jesteś wielki! Jak to będzie wyglądać! Ja jestem elegancko ubrany, przystojny, w odpowiednich szatach, czysty, a naprzeciw mnie znękany, półprzytomny lord Urbanek po jakiejś balandze! Teraz, wybrałem odpowiednie zasady. Staniemy naprzeciw siebie i zacznie się pojedynek. Każdy z nas przebiegnie po linii prostej koło przeciwnika, by wykonać serię cięć i jeden strzał. Ja jednak przygotowałem odpowiednie tarcze. Moja tarcza będzie deflekcyjna. Trafienie w nią spowoduje eksplozję. Moc nie pójdzie w obrażenia, pójdzie w pełni na zwiększenie pędu, by wyrzucić lorda Urbanka z toru, by przegrał. Ćwiczyłem to w ciągu tego tygodnia przez kilka godzin dziennie i sądzę, że udało mi się opracować odpowiedni kąt uderzenia tarczą. Jako swojego sekundanta wybrałem lady Emilię Kołatkę. Niech zobaczy, do czego naprawdę jestem zdolny. Niech ona, mój… przeciwnik? rywal? nieważne, nie sprzyja mi, ale niech widzi, na co mnie stać. I na co stać lorda Urbanka, żeby była w stanie ocenić, jak niebezpieczny jest dla nas najgroźniejszy mag KADEMu.
Jego sekundantem jest… tien? Tien, a nie czarodziej KADEMu? Ale kim ona jest? I ona najwyraźniej zna się z lady Kołatką… słaby punkt lady Kołatki?
Nieważne, Mariusz, skup się na pokonaniu lorda Urbanka.
Nie będzie nikt na mnie szczekał! Chyba, że jest psem!


Z myśli dumnego z siebie i szczęśliwego Mariusza Węgielskiego

Nareszcie! Nareszcie lady Barbara Sowińska łaskawie raczyła zaufać mi po przejściu tego ostatniego testu. Jestem… wniebowzięty. Wreszcie jest szansa, że mój los się odmieni. Będę szczęśliwy, będę osiągał sukcesy i nie będę uzależniony od kaprysu Myszeczków (kaprys lady Sowińskiej to jest kaprys na zupełnie innym poziomie). Teraz muszę zrobić wszystko, by wkupić się w jej łaski, by stać się nieodzownym i niezbędnym.
Po prostu muszę zabezpieczyć swą przyszłość, by nie być już pomiatanym i traktowanym jak jakiś śmieć. Może jestem tylko Węgielskim i nie jestem przedstawicielem żadnego potężnego rodu, ale to nie znaczy, że jestem bezwartościowy!
Lady Sowińska w swej łaskawości postanowiła zrekompensować mi część kosztów. Cały problem polega na tym, że ja jej nie powiem, jakie naprawdę koszty poniosłem. Nie mogę tego zrobić. Nie wiem, jakiego typu jest przełożoną. Nie potrafię jej czytać, więc nie wiem, czy życzyłaby sobie mojej skuteczności, czy zamiast tego preferowałaby, żebym grał czysto. Na razie wszystko wskazuje na to, że dla Jej Ekscelencji - przynajmniej oficjalnie - najważniejsza jest gra fair. A to oznacza, że żeby być skutecznym, muszę działać tak, żeby ona nie wiedziała, co ja robię.


Z myśli nieco zrezygnowanej Emilii

Cóż… Najpierw Mariusz Węgielski poprosił mnie o obecność w związku z pojedynkiem jako jego sekundant. Następnie lady Barbara Sowińska odwołała pojedynek. Z uwagi na to, iż był to jedynie test dla Mariusza Węgielskiego. Rozumiem… ale nigdy nie będzie mi się to podobać.


Z myśli załamanego Mariusza Węgielskiego

Jak to… test?
Ale… ale… Moje surowce… Moje koszta… Jestem zrujnowany… To jest… nie jestem zrujnowany, ale zapłacę za to więcej… za test, który Jej Ekscelencja… Warmaster…
Ech… tacy jak ja zawsze mają pecha…


Z nieco ogłupiałych myśli Basi po wizycie Venomkissa

O co Venomowi tak naprawdę chodziło?
Że mam pozwolić Węgielskiemu przyłączyć się do klubu gotyckiego?
Jeżeli to uważa za przysługę, to o takie przysługi może mnie prosić zawsze…
Zwłaszcza, że jeśli Węgielski nie chciał się przyłączać do klubu, to nie trzeba było wycierać mną gęby… To jego decyzja, przyłączy się czy nie. I choć do pewnego stopnia może to rzutować na moją reputację, to jednak nie bądźmy śmieszni…
Jeżeli Mariusz Węgielski nie chciał przyłączać się do klubu, nie trzeba było chować się za moją spódnicą. Cóż… chyba będę musiała mu nieco utrzeć nosa.
Na pocieszenie dostanie za zadanie to, o co prosił mnie Kuba. Wyciągnie dla mnie Jonatana Mausa.


Z myśli zrozpaczonego Mariusza Węgielskiego

Cierpienie!
Jak ten mag AD to zrobił? W jaki sposób Warmaster skontaktował się z Lady Sowińską? Przyszedł do mnie i powiedział, że teraz jest możliwość, bym się do nich przyłączył. Oczywiście, mogłem odmówić… ale ten mag jest jednym z nielicznych, któremu mogę ufać, że nie ma za sobą jakiejś mrocznej (złe słowo…) agendy! Już lepiej przecierpieć ten cały klub gotycki, ale się bliżej z nim zapoznać. Er-Lord Urbanek wyglądał jak kawał świeżego mięsa! To znaczy, że, co nie myślę o stylu es-Lorda Warmastera, jest dobry. W połączeniu z moimi surowcami może być praktycznie niepokonany. A razem będziemy w stanie spełnić każde, nawet najdziwniejsze życzenie Lady Barbary Sowińskiej.
Nie chcę iść do tego klubu gotyckiego. To nudy. Grupa magów siedzi i użala się nad sobą. No, do czego to może służyć. Ech, potraktuję to jako jeszcze jedno spotkanie służbowe…


Z notatek osobistych Mariusza Węgielskiego

Mam nadzieję, że Jej Ekscelencja Barbara Sowińska doceni w końcu me ciche oddanie, mą wierność i otrzymam to, na co - mam nadzieję - i jej, niedługo, zdaniem, będę zasługiwał.
Już pierwsze zadanie zlecone mi przez Jej Ekscelencję świadczy o jej wielkości i dalekosiężności jej wyrafinowanych planów. Kaprysy mych poprzednich mocodawców, Myszeczków, polegały w większości na uprzykrzeniu życia komuś spośród drobniejszej szlachty i nie wiązały się ani ze szczególnym wyzwaniem, ani z sensownymi perspektywami długoterminowymi. Żądania Jej Ekscelencji są żądaniami na zupełnie innym poziomie. Zarówno strategicznego zrozumienia, jak i planów długofalowych. Nie dość, że Jej Ekscelencja umożliwia mi bezpośrednią interakcję z magami, którzy w przeszłości byli dużo potężniejsi ode mnie z punktu widzenia pozycji i znaczenia politycznego, to jeszcze zezwala mi na zostanie Jej ambasadorem w sprawach dalekosiężnych. Wszystko wskazuje na to, że Jej Ekscelencja uważa, że Renata Maus da radę przejąć kontrolę nad rodem Mausów. Ale odzyskanie Jonatana Mausa jest manewrem genialnym - Jej Ekscelencja Barbara Sowińska niczego nie traci w wypadku, gdyby lady Maus odniosła porażkę. Jeżeli jednak zwycięży, zyska więcej niż jakikolwiek przeciętny mag mógłby się kiedykolwiek spodziewać. Właśnie takie cechy odróżniają jednostkę wybitną od dowodzonych przez nią nawet najinteligentniejszych sług.
Jej Ekscelencja zażyczyła sobie, bym więcej nie nadużywał jej łaskawości i nie imputował jej myśli i działań przed bezpośrednią konsultacją z jej łaskawym majestatem. Oczywiście, zrozumiałem z pokorą jej żądanie. Nie zamierzam więcej tego robić, jednak nie mogę pozwolić sobie na rozgniewanie mej Pani z powodu prostego błędu…


Z myśli podłamanej Basi

Ech… czy kiedykolwiek uda mi się wyleczyć Węgielskiego z tej przeklętej czołobitności? Normalnie chyba zadbam, żeby z całego domu usunięto zapas wazeliny…
Przeprosił, a jakże. Co więcej, stwierdził, że zawsze mogę z niego zrobić ostatniego kłamcę i wszarza.
Cóż… to prawda, gotowy jest zasłonić mnie swą własną piersią przed całym złem tego świata, ale z absolutnie i totalnie niewłaściwych pobudek!
Niech go ktoś kopnie, ja ładnie proszę!
Nie chcę, żeby był moim psem, podnóżkiem czy gorzej! Nie jest wycieraczką, w którą wchodząc do domu wycieram wszystkie g*** z zewnętrznego świata!
Ech… muszę nad nim jeszcze bardzo ciężko popracować…
Mam nadzieję, że Venom coś z tym zrobi…


Z myśli rozbawionego Venomkissa czytającego notatki osobiste Węgielskiego

Zabawny dzieciak…
Myśli, że Basia jest taka sama, jak jego poprzedni mocodawcy. A przynajmniej, że ma podobny modus operandi.
Basia nie przeczyta tych notatek. Jest na to zbyt szlachetna. Nawet jeśli by je przeczytała, (co implikowałoby, że zmądrzała, i nie pozwala moralności stać na drodze tego, co powinno być zrobione) nie doceniłaby płaszczenia się i żałosnego skamlenia jej imieniem jak jakąś starą, zaśniedziałą relikwią.
Jej Łaskawa Ekscelencja, Wzór Cnót Wszelakich i Kryształowo Czysta Panienka Barbara Sowińska musi znajdować niezmierną przyjemność w rozkazywaniu temu Węgielskiemu lizać jej buty. Wiem, że ja bym znalazł. Teraz wiem, po co on Basi! Odrobina rozrywki nikomu jeszcze nie zaszkodziła!
To brzmi jak małe zadanie dla Quasar…
Głupi, głupi dzieciaku… Możesz być czymś więcej, niż podnóżkiem Barbary Sowińskiej Kilkunastu Tytułów, ale musiałbyś wpierw tego sam chcieć. A na razie… wydaje mi się, że nie nadajesz się do tego.


Z rozmowy Andżeliki Leszczyńskiej z rodzicami

- Ależ nie. Zdaję sobie sprawę, że nadwyrężyłam troszeczkę wasz budżet, ale zrobiłam to w słusznej sprawie. Sami niejednokrotnie mówiliście mi, że muszę dbać o godność i honor.
- Tien Andżeliko, bądź świadoma tego, że jakkolwiek Twoja godność jest bardzo istotna, nie możesz zawsze liczyć na to, że będziemy w stanie pokryć wszystkie Twoje koszta. Gdyby każde z naszych dzieci zdecydowało się na podobnie kosztowne działania, w najbliższym czasie nie bylibyśmy w stanie utrzymać poziomu, który jest od nas, jako od magów wysokiej klasy, wymagany.
- Zdaję sobie z tego sprawę, serai. Żadne z moich dotychczasowych rozkazów nie wspominały o bardzo ograniczonym budżecie. Nie wiedziałam, że mamy problemy.
- Andżeliko, nie bądź wulgarna.
- Przepraszam, seras.
- Masz pełne prawo do wykorzystywania budżetu rodu Leszczyńskich. Jesteś w końcu jedną z nas. Bądź jednak świadoma naszej i swojej sytuacji i nie traktuj pieniędzy z pogardą. Z pewnością istnieje inny sposób, w jaki możesz osiągnąć swój cel, sposób, który nie wymaga aż takich środków.
- Rozumiem, serai. Postaram się być bardziej pomysłowa zamiast wykorzystywać budżet naszej rodziny.
- Cieszymy się, że to rozumiesz. Andżeliko… powodzenia. Domyślamy się, że może Ci być ciężko. Pamiętaj, że jesteś jedną z nas.
- Oczywiście, serai. Nie zapomniałam o tym. Trudno byłoby zapomnieć.



Stwór stworzony przez Warmastera przy wsparciu surowców Węgielskiego:

Skelethaul:

phase 1: turtle X

base +30, 5

- kerberos strike, +30 x3, 2 /1
- carapace, +30, 3 / 1
- shield, +20, 3 X
- diversion, +10 (defeat or -10) X
- suicidal strike, +50, 1, lose all life, AoE

phase 2: skeletal bird X

base +25, 5/2
- death breath, +30, 2/1
- nail swarm, +20_swarm, 2
- shield breaker, +30, 1
- suicidal attack, +60, 1, lose all life
- blinding flash, +30, 1 X

phase 3: skeletal turtle X

base +35, 3
- death breath, +30, 2/1
- carapace, +35, 3
- counterblast, +60, 1 X
- teleport, +20, 3/2
- lightning, +25x3 ranged

plan bitewny, stała Kuby: +9

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License