W Jaskini Lwa

091202 24 14


Rozmowa dwóch postaci w tajnym holu rodu Zajcew

- Powiedz mi, towarzyszu, w jaki sposób zareagował ten pies Urbanek na nasze wyraźne ostrzeżenie, że skoro panienka Ewa go wybrała, winien jest jej wierność i nie powinien fraternizować się ze wszystkimi dziewczynami dookoła?
- Ach, sir, obawiam się, iż nasi usłużni niuchacze donoszą, że Urbanek nie zaprzestał wielce nieszczęśliwych prób fraternizowania się z obcymi dziewczętami. Co więcej… sir! Ta waza była warta dwanaście tysięcy złotych!
- Właśnie. Była. Kontynuuj, towarzyszu.
- E… Sir, Fraternizowanie się trwa. Co więcej, przybiera zastraszające rozmiary. Nie tylko od czasu otrzymania ostrzeżenia praktycznie zaprzestał kontaktów z Jej Ekscelencją, to jeszcze jego nazbyt bliskie, powiedziałbym, kontakty z obcymi dziewczynami się nasiliły.
- Nazwiska.
- Andżelika Leszczyńska, tien, ale na KADEMie oraz Kamila Maliniak, takie bele co.
- Byle co?! Co to znaczy 'byle co'?!
- Sir, no po prostu nic ciekawego. Nie ma wsparcia, nie ma zaplecza, nie ma znajomości, nie jest z potężnej gildii, mieszka z takim ciapowatym architektem… Po prostu bele co.
- Towarzyszu, to może oznaczać jedynie jedno.
- Sir?
- Szczeniacką miłość. Lub parcie na hormony. Co to durny Urbanek myśli, że może wpierw lubieżnie dotknąć panienki Ewy, a zaraz potem dobiera się do byle czego?
- Sir, myślę, że by nie śmiał…
- To jest Urbanek, towarzyszu Gąsko, Urbanek. z tych żałosnych, niekompetentnych, naiwnych, prostackich imbecyli Urbanków. Bez cienia talentu. Ich rodzina powinna była zostać przy swojej wymarzonej roli klaunów, a nie mieszać się w wielką politykę najważniejszych z ważnych…
- Zgadzam się, sir. Ale skoro on i Jej Ekscelencja…
- Akurat to oznacza jedynie, że jeżeli takie jest życzenie panienki Ewy, to my musimy sprawić, by godność rodu Zajcewów nie ucierpiała tak, jak Urbanków.
- Ależ sir, to chyba niemożliwe! Nieważne, jak Jej Ekscelencja by się nie starała, tak nisko nie upadniemy!
- Miejmy nadzieję… Jest ona wybitnie utalentowana w tej kwestii… Towarzyszu, poinformuj towarzysza Wilhelma o zaistniałej sytuacji. Poinformuj go, że życzę sobie przekazania bezpośredniej informacji do psa Urbanka i jego suki. Żadnego fraternizowania się przed kastracją. Czy to jasne?
- Tak, sir! Oczywiście!


Z myśli Krystyny Bankierz po odzyskaniu przytomności

A więc żyję… Chyba jestem sama… nie wydaje mi się żeby ktoś tutaj był… gdziekolwiek owo 'tutaj' nie jest. Sprawdźmy…
Kolejno izomerycznie napiąć wszystkie mięśnie…
Pomyślmy… naciągnięte mięśnie nóg, obity bok, chyba rozbiłam sobie głowę… Mam wrażenie, że coś jeszcze, ale nie wiem, co. Nie sprawdzę bez poruszenia się. Na to przyjdzie czas. Ale zanim otworzę oczy trzeba sprawdzić jak wyglądam magicznie… Co to jest? Ograniczenia… Spokojnie… sprawdźmy, co to dokładnie jest… Renata Maus… czyli wpadłam w jej ręce. Co dokładnie ze mną zrobiła..? Zakaz atakowania, przymus posłuszeństwa, ale najwyraźniej wciąż jeszcze mam wolną wolę… Błąd? Hm… nie, te zaklęcia zostały naprawdę dobrze złożone. Nie mogę podjąć żadnego działania przeciwko Renacie Maus, magicznie czy nie, splotła to z moją oceną sytuacji… Czyli jeśli uważam, że coś może jej zaszkodzić, nie mogę tego zrobić… I nie mogę uciec.
Chyba mogę otworzyć oczy i usiąść… Uch, chyba uszkodziłam sobie więcej, niż mi się wydawało… Nie mam poważnych ran. Nic nie jest złamane, ale chyba wykręciłam rękę… Temblak… ktoś mnie opatrzył, ale teraz najwyraźniej nikt mnie nie pilnuje. Z drugiej strony przy zaklęciach mnie kontrolujących wcale nie jest to dziwne…
Chyba pora wyjść i zobaczyć, jak naprawdę wygląda moja sytuacja.


Z myśli Kamili podczas odbudowy Powiewu

Renata… Co ona tutaj robiła, i czego chciała od Wisny… Ech… nawet ja jestem w stanie wymyślić co najmniej jeden sposób, przy którym Powiew nie zostałby tak zniszczony, a i Renata nie poniosłaby takich strat. Nie obchodzą mnie jej zatargi ze Srebrną Świecą… Teraz muszę coś zrobić, żeby odzyskać Julię. Nie zostawię jej. Nie mogę jej zostawić. Muszę ją znaleźć. Tylko jak? Iza i inni terminusi SŚ nie potrafili namierzyć śladu teleportacji.
Próbowałam podpytać Izę, jakie są ich plany odnośnie Renaty. Oczywiście, nie powiedziała mi nic. Jedyne, co udało mi się wyciągnąć to to, że planują pułapkę, w którą Renata będzie musiała wpaść. 'Będzie musiała' oznacza, że albo plan jest tak dobry, że nawet tego nie zauważy (w co wątpię, zwłaszcza, że wciąż nie wiedzą, gdzie jest), albo że będzie o pułapce wiedziała, ale nie będzie miała wyjścia. Czyli zapędzą ją w róg. A Reata zapędzona w róg, zwłaszcza mając do dyspozycji tamtego demona… Nie cofnie się przed niczym. A wiem, że - delikatnie mówiąc - Renata ma z Julią na pieńku. Muszę dostać się do niej pierwsza.


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…przebudziwszy się przeprowadziłam standardową procedurę oceny swojego stanu w sytuacji kryzysowej. Pozwoliła mi ona stwierdzić, że o ile mój stan fizyczny nie był tak zły, jak mogłam się spodziewać, o tyle kwestia magii pozostawiała wiele do życzenia. Bez większego wysiłku udało mi się zidentyfikować cały zestaw zaklęć mających za zadanie utrzymanie nade mną kontroli. Renata Maus nawet nie podjęła próby ukrycia ani faktu obecności czarów kontrolnych ani celu samych zaklęć.
Muszę stwierdzić, iż ograniczenia, które na mnie nałożono, zostały sformułowane bardzo zręcznie, skutecznie uniemożliwiając mi jakiekolwiek działanie na szkodę Renaty Maus. Jako, że miałam dość czasu, zbadałam te zaklęcia tak dokładnie, jak tylko mogłam w poszukiwaniu jakichkolwiek luk, które dałyby mi swobodę. Niestety, nie udało mi się nic takiego znaleźć. Opis samych zaklęć, sposobu ich złożenia i nałożonych ograniczeń również dołączony został do raportu…


Z analizy sytuacyjnej Jurka

Pomyślmy… Sytuacja z punktu widzenia Kamili jest optymistyczna oraz… jest to idealny moment na wykonanie ruchu. Oznacza to jedynie kilkanaście kolejnych możliwości, żeby Kamila znowu coś zawaliła. Fraternizuje się z jakimś podejrzanym typem wołającym na siebie 'Stefan ze wsi', o którym - i to jest naprawdę dziwne - nic mi nie wiadomo. Jej przyjaciółka, Julia Weiner została porwana przez Renatę Maus. Do tego Renata chciała coś od Wisny, naszej nieszczęsnej towarzyszki sprzed Zaćmienia… Po zsumowaniu kilku prostych informacji Kamila znowu zacznie zaciągać długi, co skończy się kolejną tragedią, z której oczywiście ja będę musiał ją wyplątywać. Szczęśliwie, pani Maus założyła sobie bazę pod ziemią i to w stosunkowo szeroko znanej osobom znającym kogoś więcej z rodu Mausów, niż tylko jej ojca, okolicy. Cóż… Przekażę jej tą informację. W ten sposób ona będzie w stanie przekazać to komuś, kto potrafi sobie poradzić z sytuacją i nie będzie już musiała łamać swojej ślicznej, małej główki, jak rozwiązać ten problem. Najważniejsze jest to, by zrozumiała, że ona nie ma z tym mieć nic wspólnego. Spróbuję to zaznaczyć, żeby nie bylo już żadnych wątpliwości…


Z myśli początkowo zaskoczonej, potem nieco cynicznej Kamili

Jurek?! A więc pan 'jestem mroczny' postanowił w końcu wyjść z ukrycia. Oczywiście w przenośni. Czasem mam wrażenie, że światło słoneczne wypaliłoby w nim dziury…
Ale najlepsze jest to, że mój drugi ulubiony braciszek powiedział mi, gdzie jest Renata. Kocham Jurusia!
Dzięki niemu nie będę musiała prosić Spojonych o pomoc. A już byłam gotowa to zrobić, choć bardzo niechętnie korzystam z ich pomocy… Zwłaszcza tuż po całej tej sprawie z Wiktorią. Nie chcę na nich polegać, nie chcę się przyzwyczaić do wykorzystywania ich, nie chcę, żeby stali się częścią moich planów. Po prostu nie i już. Ale gdyby Jurek nie postanowił się teraz odezwać, poprosiłabym o pomoc… I zaciągnęłabym dług. Wolę chyba dług u Jurka niż u Spojonych…


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…muszę powiedzieć, że wybór, przed jakim postawiła mnie Renata Maus, bardzo mnie zaskoczył, wzbudzając również moją nieufność. Jednak zarówno jej słowa, jak i dotychczasowe traktowanie mojej osoby świadczyły, że - jakkolwiek nieprawdopodobne mogłoby mi się to wydawać - rzeczywiście ma na myśli to, co mówi.
Postawiony przede mną wybór był prosty. Albo dobrowolnie daję Renacie Maus słowo honoru, iż nie będę działać na jej szkodę ani próbować ucieczki, albo zostanę całkowicie i nieodwołalnie zdominowana, a następnie złamana…
…Słucham? Nie, wszystko w porządku. Przepraszam za tą chwilową niedyspozycję…
Wracając jednak do interesującego wszystkich tematu…
Otwierały się przede mną tak naprawdę dwie drogi. Całkowita utrata swobody i wolnej woli oraz możliwość zachowania tejże wolnej woli, związana jednak ze znacznym ograniczeniem swobody i niemożliwością podjęcia działań na szkodę więżącej mnie czarodziejki. Czerpiąc z mojej dotychczasowej wiedzy uznałam, że o ile od chwili ataku na Powiew Świeżości Renata Maus stała się jedną z najbardziej poszukiwanych czarodziejek na terenie Śląska, to najprawdopodobniej zlokalizowanie jej i uwolnienie więźniów zajmie sporo czasu nawet, jeżeli tym razem wszystkie frakcje połączą swoje siły…
Słucham? <zimnym tonem> Uznaję, że to pytanie nie miało na celu obrażenia mnie, dlatego też na nie odpowiem. Złamanie danego słowa nie wchodziło w grę, i to nie tylko z przyczyn osobistych. Gdybym to zrobiła, a jednocześnie nie zdołała rozwiązać problemu Renaty Maus definitywnie, żaden mag, niezależnie od przynależności do gildii lub frakcji, nigdy więcej nie otrzymałby takiej szansy.
Jak już mówiłam, miałam dwie możliwości. Nikogo z tu obecnych nie dziwi chyba wybór, którego dokonałam. Zachowując wolną wolę miałam nadzieję, że pojawi się szansa działania, nawet jeśli moje możliwości szkodzenia Renacie Maus zostały ograniczone. Co prawda zmuszona zostałam do osobistego sformułowania narzucanych mi ograniczeń, jednak alternatywą było oddanie w ręce Renaty Maus kompetentnego terminusa… Całkowicie zdominowana nie byłabym zdolna ani zdać raportu ze swojego pobytu w niewoli, co więcej taka sytuacja pozwoliłaby Renacie Maus na dość swobodne korzystanie z moich umiejętności i wiedzy.
Tuż po przebudzeniu ogromnie zaskoczył mnie fakt, że pomimo wszystkich ograniczeń i przymusów pozostawiono mi wolną wolę. Najwyraźniej jedynym celem takiego działania było pozwolenie mi na dokonanie wyboru… Nie potrafię do końca zrozumieć przyczyn takiego działania, najwyraźniej jednak Renata Maus wciąż stara się zachować przynajmniej część etosu szlacheckiego.
Tylko dzięki temu miałam szansę na zachowanie własnej osobowości. I tylko zachowując wolną wolę mogłam zrobić cokolwiek, by ulżyć tym, którzy nie mieli takiego szczęścia.
Biorąc pod uwagę różnice w traktowaniu przez Renatę Maus mnie i pozostałych magów uważam, iż rozsądne byłoby dobieranie ścigających ją drużyn tak, by miały szanse na traktowanie takiego, jakiego i ja doświadczyłam. Sir czy lady będą lepiej traktowani szanse niż Tienowie czy czarodzieje, jeśli zdarzy się im wpaść w ręce Renaty Maus…


Z ochrzanu, jaki pewien młody terminus otrzymał od swojego mistrza

Jak śmiałeś w ogóle zadać takie pytanie?! Jak śmiałeś poddawać w wątpliwość honor Lady Bankierz?! Jak w ogóle mogło Ci to przyjść do głowy?! Tyle pracy, tyle wysiłku, a Ty wszystko zmarnowałeś jednym głupim pytaniem! Znów muszę zaczynać od początku budować naszą pozycję! Zejdź mi z oczu!


Z myśli Whisperwind po rozmowie z Kamilą i Kubą

Chwila rozmowy, trochę pocieszenia, tak, Powiew stanie na nogi, tak będzie dobrze… A jednak nie.
Byłam pewna, że Kamila przyjdzie do mnie ze swoimi wielce zranionymi uczuciami i… się myliłam. Po przeanalizowaniu tego, co powiedziała mi Teresa, powiedziałam jej wyraźnie. To było głupie. To nie miało sensu. Ta walka była idiotyczna!
Byłam pewna, że Kamila spojrzy na mnie tymi swoimi dużymi oczkami i powie coś w stylu 'to nieprawda' albo 'to trzeba było właśnie zrobić'… A jednak nie.
Sama stwierdziła, że problemem był kryzys przywództwa. Julia nie zostawiła nikogo kompetentnego do dowodzenia gildią jak jej nie było. Najciekawsze jest to, że Kamila mówiła to tak, jakby to ona chciała przejąć dowodzenia nad Powiewem Świeżości w tej chwili… ciekawe - Julii nie ma i chyba jej zdaniem nie ma nikogo bardziej kompetentnego od niej. Innymi słowy, wymieniamy wizjonerkę na osobę chorobliwie ostrożną. Nie wiem, czy to dobra zmiana, ale przynajmniej Powiew nie skończyłby tak, jak skończył. Dla Teresy najważniejsze są projekty, dla Julii długoterminowe przetrwanie (przez co często podejmuje bardzo błędne decyzje) a dla Kamili ludzie tworzący gildię. Innymi słowy, faktycznie może być właściwym przywódcą Powiewu Świeżości. Tyle, że ten Powiew wiele już nie zrobi.
Nie da się… po prostu nie da się nic osiągnąć nie podejmując pewnego ryzyka. Osobiście uważam, że po doświadczeniach ze Świątynią Pierwotnego Zła, Kamila nie jest zdolna podjąć tego ryzyka. Nie będzie złym przywódcą, ale nie będzie wybitna.
Najdziwniejsze było to jej pytanie o to, czy Renata nadaje się do Academii. Cóż, nie do końca wiedziałam, jak to odebrać. Owszem, niekoniecznie jesteśmy najsympatyczniejszą grupą, jaką można spotkać (z wyłączeniem Hamstera, on jest taki słodki!), ale nie kojarzę, by jakiekolwiek z nas fascynowało się bezsensownym torturowaniem i obracaniem gildii w perzynę. Założyłam, że Kamila nie chce nas obrazić, i że po prostu nie do końca rozumie, czym jest Academia Daemonica. Spróbowałam jej to wyjaśnić, ale czy mi się udało… Jedno wiem na pewno. Po tym, jak wyjaśniłam jej, że my bronimy ten świat, a nie niszczymy go dla zabawy, że ani ja, ani Venomkiss, ani nawet Sariath - że nikt nie jest w stanie podjąć decyzji co do przystąpienia jakiegokolwiek maga do AD (to wszystko Czarny Wektor), Kamila podjęła jakąś decyzję. Po prawdzie to nie dbam o to, co ona o mnie myśli… Po prostu żyjemy w całkowicie odmiennych światach, choć oni, Powiew Świeżości, to grupa magów najbliższa temu, o co tak naprawdę walczymy. No ale tego jej nie powiem.
Kuba natomiast pokazał klasę. Okazuje się, że zgadza się z moimi poglądami na temat Powiewu, zgadza się też z moimi poglądami na temat walki. Zrobiliśmy parę symulacji tego, co trzeba było zrobić i tego, jak to powinno być zrobione… Szkoda, naprawdę szkoda, że zrezygnował z nauki na AD. Mogło być tak fajnie.


Z myśli Venomkissa

Intrygujące. To dziecko towarzyszące Kubie gdziekolwiek się nie znajdzie, Kamila Maliniak, uważa, że Renata Maus może nadawać się do Academii Daemonica. Oczywiście, się myli. I jednocześnie ma rację. Zapytała niewłaściwą osobę.
Oczywiście, ja mógłbym z nią porozmawiać… Jednak, gdyby była zainteresowana jakimikolwiek prawdziwymi informacjami, rozmawiałaby ze mną wtedy, gdy miała taką możliwość. Teraz… chyba nie jestem zainteresowany…


Z myśli Kamili

Telefon Jurka przerwał mi rozmowę z Kubą, który obiecał swoją pomoc, o ile uda mi się odnaleźć Renatę. Nie wyglądał na szczególnie przekonanego, że mi się to uda, ale cóż… Jeśli muszę, mogę całkiem sporo osiągnąć.
Kiedy odciągnąwszy go na bok powiedziałam mu, że znam lokalizację Renaty, zrobił naprawdę zdumioną minę.


Z myśli wściekłego Jurka

Znowu wyprowadziła mnie z równowagi! Nie rozmawiałem z dziewczyną przez rok, a ona znowu mnie wyprowadziła z równowagi! Na wejściu! Muszę przyznać, że Kamila ma do tego talent… Szczęśliwie, ma choć jeden… Poza wpadaniem w kłopoty, naturalnie…
Szlag by ją trafił! Nie zaznaczyłem, żeby przekazała te informacje komuś kompetentnemu - na przykład Marcinowi… Więc, jeżeli coś jej się stanie, to będzie moja wina! Teraz muszę ją niańczyć jak dziecko przez cały czas jej wyprawy z magiem KADEMu. Przynajmniej on wygląda na osobę kompetentną w walce, choć zwykle aż tak wychwalani magowie mają tendencję do arogancji, co akurat nie będzie problemem w wypadku spotkania Renaty Maus… Martwię się jedynie, że Kamila z rozłożonymi ramionami, śpiewając pieśni pełne miłości i pokoju wpadnie pomiędzy czary bojowe Urbanka i Mausówny… Co brzmi zupełnie jak ona…
Ech… HQ, przypomnij mi, po co komu siostra?…


Z pamiętnika Kamili

Kuba wyszedł z pomysłem, żeby na rozmowę z Renatą ubrać się dość oficjalnie. Powiedział mi, że może to nam ułatwić rozmowę z nią, ponieważ jest szlachcianką. Cóż… jeśli ma to pomóc, to to zrobię. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli walczyć… Oby. A jeśli tak będzie to cóż… Kuba jest silny, a i ja coś mogę, nawet, jeśli wszyscy uważają mnie za słabeusza.
Tym lepiej. Wolę, żeby mnie nie doceniali. Wtedy jest szansa, że bardzo niemile się rozczarują.


Z przemyśleń Wilhelma

Co dziewczyna winna? Urbanek to Urbanek, to była tylko kwestia czasu. Ale to nie jej wina, że przystojniak zawrócił jej w głowie. Cóż, staremu przedstawi się sprawę w odpowiednim świetle. W końcu, poważne uszkodzenie obiektu o wysokiej wartości sentymentalnej, połączone z narażeniem życia powinno uchronić fraternizujące się z Urbankiem dziewczyny przed najgorszym…


Z myśli zdumionej i trochę przestraszonej Kamili

Mój samochód! Ten… ten… żul niemyty zniszczył mi samochód! Co ja teraz powiem Tomkowi?!
Oż… Tomek, nie powiedziedziałam mu, co zamierzam zrobić…!
Na razie w las, chować się przed wzrokiem tego lotniarza… Jaki idiota nosi coś takiego z sobą na lotni?! Czy ten kretyn o Maskaradzie nie słyszał? Co to niby ma być, auto w cholernych plasterkach?!
A Jurek też dobry. 'Śledzi was ktoś na lotni'. Fajnie, jestem wdzięczna za ostrzeżenie, ale dużo mi po nim jak po jednej stronie rów, po drugiej stronie rów, a droga jak na złość prosta jak w mordę strzelił! Nawet zatrzymać się nie ma sensu…


Z gorzkich myśli Jurka

Cudownie
Kamila to patentowana idiotka od siedmiu boleści! Nic się nie zmieniła! Jak się czegoś za nią nie zrobi, to nie będzie zrobione!
Ja jej dzwonię, że śledzi ją ktoś na lotni, ona ma prostą drogę, nie ma żadnych samochodów… i co robi?
NIC!
No, przynajmniej po jej partnerze bym się czegoś spodziewał, ale najwyraźniej też z niego taka dupa wołowa jak Kamila! Co, zaćmienie miał umysłu? Trzeba było przygotować tarczę, najlepiej deflekcyjną, żeby sam się usmażył swoim atakiem! Lub jakąś prostą iluzję, cokolwiek. Gdyby choć dała do zrozumienia, że wie, że jest śledzona, już byłoby inaczej! Ale nie, miau, miau, kotek poddać się chciał! Bierz mnie, jaka jestem, tylko nie rób mi krzywdy, cholera!
HQ… oddeleguj jej dedykowanego agenta do ochrony. To nie ma sensu, dziewczyna sama się zabije.


Z ponurych myśli Kamili po rozmowie z Tomkiem

Zawaliłam. Zasłużyłam na opieprz od Tomka. Mam nadzieję, że mi przebaczy… Nie mogę dopuścić, by Renata się o Tomku dowiedziała. Nigdy, przenigdy. Nie pozwolę go skrzywdzić, i nie wystawię go na takie niebezpieczeństwo.
Zraniłam go… Głupia gęś ze mnie.


Z bardzo ponurych myśli Tomka

To jakieś szaleństwo. W najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że skończy się na tym, że Kamila zacznie przeciekać mi przez palce. Gdy tylko mnie potrzebowała, cały czas byłem przy niej. Gdy potrzebowała wsparcia, pocieszenia, pomocy, byłem… Gdy była kochana i gdy była zmierzła…
Tracę ją.
Znowu… pojawił się Jurek, pojawili się Spojeni i Kamila czuje, że musi coś z tym wszystkim zacząć robić. Jej plany życia w spokoju chyba się skończyły. Świetnie, mi to nie przeszkadza. Nie uważam, żeby "nasz czas się już skończył". Tak więc, pierwszy ruszam na pomoc… tylko po to, by się dowiedzieć, że Kamila idzie na akcję przeciwko Renacie z Kubą Urbankiem nie mówiąc mi ani słowa! Martwiłbym się? Oczywiście, że tak! Zatrzymałbym ją? Nigdy jej nie zatrzymałem! Owszem, próbowałbym ją zatrzymać, próbowałbym coś zrobić. Ale przecież nie zamknąłbym jej w piwnicy! Teraz, przez Kubę Kami ma skasowane auto i idzie przez jakieś bagna na spotkanie z sadystyczną psychopatką bez drogi ucieczki.
Czy ona myśli, że jestem głupi?! Przecież to oczywiste, że nie zabrała mnie ze sobą, by Renata nie mogła wykorzystać mnie przeciwko jej oraz, by ktoś wiedział, co się stało, na wypadek, gdyby doszło do najgorszego! Ale nawet teraz mi tego nie powie! Czy jest jej naprawdę przykro? Tak, oczywiście, że tak. Ale zamiast traktować mnie jako cenne wsparcie, Kami wyraźnie traktuje mnie jako kłopot. To idiotyzm! Muszę coś zrobić. Muszę stać się silniejszy. Dużo silniejszy! Silniejszy od Kamili, a nawet od Kuby Urbanka! Bo inaczej takie sytuacje będą się powtarzały cały czas.


Z przemyśleń ważnego członka rodu Zajcew po odebraniu raportu Wilhelma

Towarzysz Wilhelm wykonał swoją pracę dostatecznie dobrze. Szkoda, że pies Urbanek ma za mało jaj, by stawić czoła towarzyszowi Wilhelmowi i potędze rodu Zajcew osobiście, a za dużo jaj, by nie narażać niewinnych dziewczyn na zagrożenie. Cóż, trudno… Po Urbankach niczego lepszego nie można się było nigdy spodziewać.


Z rozmowy zdziwionej Renaty z Karradraelem

- Przyszli sami. Elegancko ubrani. Zaanonsowali swoją obecność.
- Wiem, milady, mi także się to nie podoba. Ale nie potrafię znaleźć nic wskazującego na pułapkę, ani żadnej korzyści taktycznej.
- Innymi słowy, zakładamy, że są faktycznie gośćmi.
- Lady Maus… nie znam potencjału bojowego Kamili Maliniak, jednak Lorda Urbanka jestem w stanie zatrzymać na czas potrzebny Ci do ewakuacji, gdyby była taka konieczność.
- Wezmę to pod uwagę. Naprawdę zastanawiam się… Dlaczego przyszli otwarcie? I dlaczego oni?
- Moi agenci widzą wszystko, Milady…
<komentarz Kić: Oprócz Ash. I agentów Jurka>


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

W pewnym momencie otrzymałam polecenie niezwłocznego udania się do konkretnego pomieszczenia i pozostania tam niezależnie od okoliczności. Jako, że warunki mojego parolu przewidywały bezwzględne posłuszeństwo, nie pozostawało mi nic innego niż zastosować się do otrzymanych instrukcji.
W pomieszczeniu tym znajdowali się już wszyscy pochwyceni przez Renatę Maus magowie.


Z myśli Kamili

Dobrze zrobiłam biorąc ze sobą Kubę. Dowiedział się, jakie są zwyczaje Srebrnej Świecy - muszę przyznać, że nawet mi to do głowy nie przyszło - i poszliśmy jako emisariusze, wysyłając sygnał uprzedzający o naszym przyjściu, odpowiednio ubrani i nie ukrywając swojej obecności.
Muszę powiedzieć, że dość niepewnie czułam się na gruncie etykiety.
Kuba za to sprawiał wrażenie, że nieźle się na tym zna. Będę musiała się trochę poduczyć w tej dziedzinie. Muszę przyznać, że czułam się tam jak taki wieśniak w walonkach wpuszczony na salony…
Ale jakoś to szło.

Na początek dobrze wyszło nam nie doprowadzenie do walki. To przejście przez podmokły lasek mocno dało mi się we znaki.
Renata… zmieniła się od ostatniego razu, kiedy ją widziałam. Ona… się postarzała. Dorosła i od razu postarzała. Jest zmęczona, i ja to widzę. Jest też samotna. Do pewnego stopnia jest mi jej żal… Sama mogłabym taka się stać…


Z zaniepokojonych myśli Tomka

Ona oszalała. Renata Maus jest szalona. Na zewnątrz: doskonałe maniery, miły uśmiech, idealny strój. W środku… żmija, gotowa w każdej chwili śmiertelnie ukąsić.
Najdziwniejsze jest to, że Kamila chyba znalazła flet, na który ta żmija reaguje… Pytanie, jak długo melodia będzie działać.


Z myśli Renaty Maus

Sir Jakub Urbanek jest terminusem KADEMu, powiem więcej, jest promienetnym czempionem KADEMu. Ktoś małostkowy powiedziałby, że jest upadłym szlachcicem, choć ze znamienitego rodu klaunów… Nieszczęśliwie utracił on grzeczność i uprzejmą należną każdemu szlachicowi. Kamila Maliniak ma pochodzenie… rany, żadne. Jej ród nie występuje w żadnych annałach i kronikach. Najpewniej jej rodzice bądź dziadkowie uzyskali moc poprzez samowzbudzenie.
Powiem szczerze, doceniam fakt, że przybyli do mej skromnej siedziby w odpowiednio eleganckich strojach, najmniej eleganckich możliwych, jednak takich, by pozostały przy okazji funkcjonalne. Przyznaję, że… rozbrajającym widokiem były te piękne buty i elegancka suknia, tak bardzo pobrudzone błotem z bagna, jednak biorąc pod uwagę stan moich włości, nie będę im tego wypominać.
W końcu się starali. I to się liczy.
Zaprosiłam ich na herbatkę. Próbowali zachowywać się, jakby mieli maniery. Znowu to samo. Przynajmniej sir Urbanek potrafił nie obrazić mnie na kilkanaście subtelnych, delikatnych sposobów, ale tym razem z uwagi na to, że znam ich intencje, pominę te subtelności łaskawym uśmiechem.
Okazali wobec mnie dobrą wolę. Z tego powodu, w ramach gestu dobrej woli z mojej strony, umożliwię im oddalenie się bezpieczne z jednym zakładnikiem, którego wybiorą. Nie interesuje mnie, kto to będzie. Nie są mi już potrzebni. W ten sposób ponadto zapewniam sobie pewną formę bezpieczeństwa. Nie będą walczyć, jeżeli mogą narazić życie tych wszystkich nieszczęśników. A jeżeli są choć w połowie tak dobrzy, jak podejrzewam, to zorientują się, że nie zawaham się przed niczym, łącznie z zabójstwem, by osiągnąć swój cel i oddalić się bezpiecznie.


Z myśli Kamili

…Pozwoli nam zabrać ze sobą jedną, dowolnie wybraną osobę?.. Ale… To… ostatnia rzecz, której bym się spodziewała. Warto było przyjść tak, jak przyszliśmy i prowadzić rozmowę tak, jak to robiliśmy…
Czy mi się tylko wydaje, czy rozmowa z kimś, kto nie chce jej natychmiast schwytać i pozbawić mocy sprawiła Renacie po prostu przyjemność, i to jest jej sposób na podziękowanie?..
Oczywiste jest chyba, kto to będzie…
Ta terminuska… to terminuska. Wiedziała, na co się pisze. Łowcy Diamentów to Łowcy Diamentów. Dominik… tu mogłabym się zastanowić, ale… Nie zostawię Julii w rękach Renaty.

…Moment… Stwierdziłam, że Łowcy Diamentów to Łowcy Diamentów… dokładnie tak, jak Renata. To jest dokładnie to samo rozumowanie… Wcale się od siebie aż tak bardzo nie różnimy… Ona tylko poprowadziła to krok dalej. Jeden krok…


Z dialogu mentalnego Tomka i Kamili

- Nonsens, Kami! Może pomyślałaś, że Łowcy Diamentów to Łowcy Diamentów, może pomyślałaś, że nie ma co dawać im detektora, ale w Twoim perfekcyjnym świecie nawet dla Łowców Diamentów jest miejsce. Niech sobie żyją, byle nikomu nie szkodzili. Jest to zupełnie różne podejście od tego, co proponuje Renata.
- Sama mogłabym taka być…
- Nie, nie mogłabyś.
- Bo mam Ciebie. Ona nie ma nikogo.
- Z własnego wyboru. Ponadto, zauważ, złościłaś się na Wiktorię, ale jej pomagałaś. Chciałaś nie raz walnąć Jurka, a tylko go drażnisz. Żadnego ze swoich przyjaciół nie wykorzystujesz. Żadnego nie zmieniasz na siłę. Oczekujesz pewnej autonomii i tą samą autonomię zapewniasz. W wypadku Renaty jest zupełnie inaczej. Tak więc zrozum, nie daj się zwariować. Jej tylko by o to chodziło - 'Popatrzcie na mnie, jestem taka sama jak wy, różnię się tylko tym, że robię to, co musi być zrobione. Inwazja, przejęcie władzy… Sytuacje szczególne wymagają szczególnych działań, prawda?'
Więc wiesz…


Z myśli Karradraela

Podoba mi się to. Lady Maus naprawdę ładnie to rozegrała. Poinformowała gości, że dostała już ofertę ze strony Inwazji, ale jak na razie ją odrzuciła, gdyż Inwazja jest czymś, z czym ona się nie zgadza. Zaznaczyła jednak, że prędzej sprzymierzy się z Inwazją, by rządzić zniszczonym, wypalonym światem, niż da się złapać żywcem, by być pośmiewiskiem i niewolnikiem w tym świecie. Oczywiście, potwierdziłem, że ja służę Lady Maus niezależnie od tego, po której stronie ona stoi. Jeżeli Lady Maus życzy wspierać Inwazję, będę agentem Inwazji, jeżeli życzy sobie walczyć przeciwko Inwazji, będę zwalczał swych pobratymców w imię Lady Maus. Zaznaczyła też delikatnie, że z ich pomocą będzie w stanie szybko wezmwać moich potężniejszych pobratymców, a w tej chwili jest w tej korzystnej sytuacji, że może dostawać mało istotne informacje od tamtej strony i przekazywać je tej stronie, i wzajemnie. Innymi słowy, jest potrójnym agentem. Z punktu widzenia Inwazji sympatyzuje z nimi. Z punktu widzenia magów walczących z Inwazją, sympatyzuje z nimi. Obie strony chcą ją umieścić jako podwójnego agenta we wrogim obozie. A w rzeczywistości Lady Maus służy jedynie sobie, jak powinno być.
Z moich obserwacji ludzkiej mimiki i zachowań argument o Inwazji chyba trafił do Jakuba Urbanka, znanego pogromcy demonów.


Z myśli Renaty Maus

Srebrna Świeca nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele mi naprawdę zawdzięcza. Kto w tej chwili tak naprawdę coś znaczy w Srebrnej Świecy? Kto jest odpowiednikiem sir Jakuba Urbanka czy na przykład Venomkissa z Academii Daemonica? Potrafię wymienić jedną jedynie taką osobę, i byłaby nią tien Karolina, agentka płynnie przemieszczająca się pomiędzy wszystkimi frakcjami, na tyle słaba, by nie warto było jej atakować i na tyle silna, by nie można było jej zaatakować. A które osoby są prominentne? Na świeczniku? O kim się mówi? Mamy EAM, kuźnię kadr, elitarną i wspaniałą. W całej tej wspaniałej uczelni potrafię wymienić jedynie jedną czarodziejkę godną uwagi gildii - Persefona Tannenbaum. Z tego, co wiem, wezwała Sairanseila, przekroczyła granicę tego, co ustanowili nauczyciele. Dokładnie tak samo, jak na KADEMie robi to sir Jakub Urbanek. I jaka spotyka ją za to nagroda? 'Sprowadźmy ją do mierności! Obrzydźmy dziewczynie życie! Niech odejdzie na KADEM.'
Sir Jakub Urbanek potrafi zachowywać się w sposób głęboko chamski. Na KADEMie ćwiczą z narażeniem życia i dobrobytu. Więcej, nauczyciele odnoszą się do uczniów w sposób mający ich jak najbardziej wyprowadzić z równowagi, zahartować i nagiąć. A u nas? To wszystko jest stworzone po to, by utrzymywać pewne pozory. Gdyby sir Jakub Urbanek zamknął pierwszoroczniaka w piwnicy i głodził, złego słowa by mu nikt nie powiedział, a nawet, jeśli, dostałby zadanie, by się zrehabilitować. Dostałby coś, dzięki czemu stałby się mocniejszy. A u nas? Lady Persefona Tannenbaum w tej chwili nie może nawet próbować zemścić się na osobach, które są za to odpowiedzialne, z tego, co wiem od Lady Bankierz.
Kogo mamy poza EAM? Oczywiście, jak zawsze, wiecznie kompetentni terminusi. Tu nie mam specjalnie do czego się przyczepić. Lady Bankierz najlepszym dowodem. Ale i Lady Izabela Łaniewska czy, pochodzący z ruin AZ tien Marcin Chaber, są bardzo obiecującymi magami. Nieszczęśliwie, centrala terminusów, Krąg Terminusów podlega ciału wykonawczemu, które jest tak podzielone pomiędzy wszystkie trzy główne i mnóstwo pomniejszych frakcji, że są całkowicie sparaliżowani i niezdolni do jakiejkolwiek decyzji.
To dzięki mnie po raz pierwszy od rozłamu magowie Srebrnej Świecy zaczęli współpracować ze sobą.
Inni prominenci…
Tien Maurycy Fulmar, wielka, wschodząca gwiazda frakcji reformatorów.
Przyznaję, będzie z niego dobry terminus. Byle mag nie jest w stanie stawić czoła Karradraelowi, choć do sir Urbanka mu daleko… Z drugiej strony, tien Fulmarowi brakuje podstawowego szkolenia i naturalnych zdolności przejmowania dowodzenia nad miernotą. Gdyby rozkazywał tej drobnicy znajdującej się w Powiewie Świeżości, tak jak ja skoordynowałam swoją hołotę, byłabym zmuszona do odwrotu po ataku Lady Bankierz, ale cóż… rozkaz 'zrób coś' nie jest najlepszym, jaki bym wydała, a przecież nie mam nawet przeszkolenia bojowego.
Inni prominenci…
Izolacjoniści… tam nikogo nie ma. To nawet nie jest tak, że miernota Srebrnej Świecy skupiła się w tej frakcji. Skłamałabym tak twierdząc. Jest to po prostu zbieranina pacyfistów, leni i ideowców. Można osiągnąć bardzo wiele przy użyciu tych magów pod warunkiem, że ktoś po prostu zacznie im rozkazywać.
Srebrna Świeca musi odzyskać siłę. W przeddzień Inwazji stary Sowiński bawi się w gry zamiast mianować następcę. Żeby oddać mu sprawiedliwość, wyznaczenie jakiegokolwiek następcy zabije tą osobę. A wiadomość o Inwazji spowodowałaby straszliwą panikę i doprowadziłaby do rozpadu gildii na małe baronie, gdzie każdy ufa tylko sobie. Naturalnie, nie powiem, jak to osiągnąć agentom Inwazji, którzy się ze mną kontaktują. W końcu Srebrna Świeca to będzie moja gildia.
Srebrnej Świecy potrzebna jest osoba o bezwzględności lorda Andrzeja Sowińskiego, podejściu Weroniki Seton, przebiegłości Sariath Aleksandry Trawens, sile Quatry i mająca determinację i umiejętności co najmniej takie, jak ta dwójka magów, która mnie odwiedziła. Innymi słowy, moja grupa.
Gdyby sir Jakub Urbanek i Kamila Maliniak byli świadomi tego, że pomogą mi w odzyskaniu władzy nad Srebrną Świecą, w pierwszej chwili byliby przerażeni i wściekli.
Po zastanowieniu stwierdzą, że nie ma innego wyjścia. Bo kto inny zrobi to, co musi być zrobione?
Emilia? Barbara Sowińska? Książę Aleksy?
A może stary Myszeczka?
Jestem jedynym sensownym kandydatem.


Z ponurych myśli Kamili

To jest… odrażające. Ona wybiera najgorsze cechy wszystkich znanych sobie osób i przedstawia je jako coś, bez czego Srebrna Świeca nie przetrwa. Najchętniej odsiałaby 'plewy' i spaliłaby je na ołtarzu 'większej sprawy', czyli wzmacniania gildii. W jej świecie Maks zostałby kucharzem do końca życia, bez możliwości zrobienia czegoś innego, a Aniela… kozioł ofiarny, użyteczny jedynie jako narzędzie do demonstracji, do wzbudzania wspólnej nienawiści przeciwko wrogowi…
W dodatku Renata uważa, - sama nam to powiedziała - że jest jedyną osobą zdolną do przewodzenia gildii w czasie 'nieuniknionej Inwazji'.
Nie chciałabym żyć w świecie, w którym Renata przewodzi jakiejkolwiek gildii…
Na razie chcę tylko uwolnić wszystkich, których mogę. Podstawowy cel już osiągnęłam - możemy zabrać ze sobą Julię. Teraz… im więcej się dowiem, tym łatwiej będzie nam uzyskać zwolnienie reszty… I tym więcej będę mieć danych o samej Renacie.
Najstraszniejsze jest to, że ona jest święcie przekonana, że to ona uratuje ten świat. …Naprawdę przereklamowana fucha, wiem z doświadczenia…
Ale… jej determinacja mnie przeraża. Ona… chyba oszalała…


Z coraz bardziej ponurych myśli Kamili

Że istnieje Inwazja to wiedziałam, że próbują się przedostać do nas przez Fazę Daemonica też wiedziałam… W końcu i Whisperwind nie raz mówiła, że wciąż walczą z demonami. Na pewno Xan'nadaroth bardzo w tej walce pomaga, choć nie do końca potrafię pojąć jego motywy…
Jednak, że zdarza się - i to wcale nierzadko - że demony przedostają się na naszą fazę… o tym nie wiedziałam. To oznacza, że trzeba będzie zorganizować naprawdę porządne środki ochronne, kiedy już odbudujemy siedzibę Powiewu…
W dodatku powiedział nam to Karradrael…
Po prawdzie to nie wiem, czemu to miało służyć…
'Patrzcie, jak on mnie słucha'?
Choć nie… Kuba słuchał jak urzeczony. Dla niego (dla mnie też) były to ważne, nowe informacje. Postawiła się w roli osoby, która jest przydatna… Wolałabym mieć dużo mniej przydatną, za to normalną Renatę. Z drugiej strony, Renata (o ile wiem) nawet 'normalna' była osobą, która zawsze musiała wygrywać i rządzić… Ale przynajmniej nie była sadystką.
A teraz… jeszcze niedawno Renata była tylko szaloną sadystką. Teraz, przez Karradraela, stała się niebezpieczną szaloną sadystką… A on spełnia każde jej polecenie.
Nie znoszę, jak mną manipulują! I jeśli znajdę sposób na przeciwdziałaniu jej szalonym planom to to zrobię! Chociaż nie zaryzykuję tego, co udało mi się dotąd osiągnąć, bo jak dotąd jestem jedyną osobą, z którą Renata rozmawia zanim strzeli. Teraz chyba dołączył do mnie jeszcze Kuba…


Z myśli Kamili

Mam wrażenie, że zostałam trochę zepchnięta na bok w dyskusji, ale nie bardzo potrafię się wtrącić… Kubie dobrze idzie rozmowa, ja staram się jedynie od czasu do czasu zaznaczyć swoją obecność, żeby nie wyszło na to, że to on tutaj mówi. Nie chcę, żeby to na niego spadła główna 'zasługa' za przyjście tutaj… Nie dlatego, że pragnę chwały. Po prostu na razie idzie nieźle, a ja chcę mieć nieco łatwiejszą sprawę w przyszłości - nie wątpię, że jeszcze się spotkamy.


Z wciąż ponurych myśli Kamili

Renata jest szalona. Samotność jej nie posłużyła. Chyba nikomu by nie posłużyła tak długa samotność i totalne odtrącenie.
A jednak… wciąż można do niej dotrzeć. Jedną drogą jest jej ojciec. Drugą mogłaby być społeczność, której częścią mogłaby się stać. Dlatego właśnie w ogóle zapytałam Whisperwind… cóż, będę musiała poszukać innego rozwiązania.
Renata potrzebuje kogoś, komu mogłaby zaufać, przynajmniej w części.
Teraz jest jak samotne dziecko, odtrącone przez inne dzieci, które siedzi w kącie, samo bawi się swoimi zabawkami i buduje swój wyśniony świat, w którym wspaniały rycerz na białym rumaku karze wszystkich, którzy je krzywdzą…
Problem w tym, że u Renaty tym rycerzem jest ona sama.
Drugim problemem jest Karradrael. On uzupełnia jej umiejętności, daje jej złudzenie drugiej osoby, drugiej ludzkiej istoty, przez co ona coraz bardziej pogrąża się w szaleństwie… A on… dba o jej dobro po swojemu. On chce spełnić jej życzenia, co do joty, choć czasem się z nią nie zgadza. Jednak… co demon, nawet bardzo stary i doświadczony, może wiedzieć o prawdziwych potrzebach ludzi? Serca i ducha? O potrzebie ludzkiej przyjaźni?
Co gorsza, Karradrael jest trzecią drogą dotarcia do Renaty - ona go słucha…


Z myśli Karradraela

Ciekawy plan. Lady Maus wykorzystała to, co nazwała słabością w Kamili Maliniak oraz to, co nazwała pragmatyzmem w sir Urbanku. Powiedziała, że jest skłonna oddać im wszystkich zakładników, ten tech bunker oraz zniknąć na miesiąc, jeżeli dadzą słowo, że wyciągną człowieka, który kiedyś był jej ojcem, przywódcą rodu Maus i zapewnią mu wystarczająco dobre traktowanie.
Doskonale rozumiem, dlaczego Lady Maus pragnie poprawić jego warunki bytowania. Jeżeli okaże się, że faktycznie zostanie mu pamięć o jego przeszłości po tym, jak przywrócimy mu poprzednią osobowość a być może i moc, to z pewnością będzie bardziej skłonny do współpracy. Z nową głową rodu Maus, jego córką.
Oczywiście, to też się łączy z tymi wszystkimi konceptami jak szlachectwo, honor i tym podobne. Nie muszę ich rozumieć.


Z myśli Kamili

A zatem jednak Kuba będzie miał swoją walkę. Cóż… jest to konieczne dla uwiarygodnienia naszej historii. Co prawda zostawanie bohaterem średnio mi się podoba, ale cóż…
…Kuba chce prawdziwej walki? Tym lepiej. Przynajmniej na własnej skórze ocenię, co tak doprowadziło do zrujnowania Powiewu…


Z rozmowy mentalnej zaniepokojonego Tomka z Kamilą

- Kami?
- Wszystko w porządku, Tomku. W tej walce nie możemy przegrać. Nie martw się.
- Może nie możecie przegrać, ale możesz zostać poturbowana. Dobrze, żarty na bok. Czy jesteś pewna, że chcesz pokazać Renacie, co naprawdę potrafisz? Na razie z jej punktu widzenia jesteś… no…
- Słabowitą nawet nie szlachcianką?
- Tak.
- Większość zasług i tak spadnie na Kubę.
- Tak, ale pokażesz to, co pokażesz.
- Nie pokażę wszystkiego… A poza tym mam dość bycia traktowaną jak takie 'byle coś'. Na dłuższą metę może mi to przynieść tylko szkody. Zwłaszcza w kontaktach z Renatą. Ta dziewczyna ceni sobie siłę. A skoro nie mam szlachectwa, to choć siłę mogę po sobie pokazać.
- Zakładam, że wiesz, co robisz…
- Mam nadzieję, że wiem…
- Po prostu z mojego punktu widzenia Renata jest po prostu zła.
- Jest zła. Ale… sam wiesz co o niej myślę.
- Wiem, Kami.


Z myśli Renaty

Proszę, proszę. Sir Urbanek chce stoczyć walkę z Karradraelem! Prawdziwą walkę z Karradraelem. A i Kamila nie oponuje. Zmieniła się. Kiedyś to już piszczałaby w nadziei, że to jej pomoże. Dobrze, niech tak będzie. Karradrael też z pewnością z przyjemnością zmierzy się z legendarnym pogromcą demonów KADEMu. Zwłaszcza, że warto wiedzieć, na czym stoimy.


Z myśli Karradraela

Er-Lord Jakub Urbanek. Zagłada demonów. Jak mógłbym nie chcieć z nim walczyć? Poprosił, bym go nie oszczędzał. Dobrze, nie zamierzam. Sprawmy, żeby ta bitwa była tak krwawą łaźnią, jaką by była, gdyby weszli tutaj, by stoczyć walkę!
Demony! Do ataku! Zatrzymać Urbanka, a ja zniszczę tą słabszą…


Z myśli Kamili

Szlag! Cały rój demonów! Kuba, to Twoja specjalność! A ja… Ja też mam swoje miniony…


Z myśli zaskoczonego Karradraela

Więc to jest legendarny Gates of Babylon… Nie spodziewałem się tego… Wszystkie demony zostały zniszczone. Zostałem sam, ale podmuch energii negatywnej i tak dał radę zranić dziewczynę…

… CO!? Koty?!

Urbanek atakuje! Dobra, halabarda i…
Szlag! Nic nie widzę! Kot mi łazi po głowie!
Co to ma być?!


Z myśli nieco rozbawionej Kamili

Ten podmuch zabolał. Ale… czyżby pan Potężny Demon miał problem z kociakami? XD
Cóż… chyba trochę mnie nie docenił. Jak wszyscy.

Atakuje Kubę!
Wszystkie koty na jedno skrzydło, może się przewróci, albo choć straci równowagę!


Z myśli Kamili, która dostrzegła okazję

Jest przy ścianie! Kabel! Kociak, oplątać nogi demona kablem! A teraz… Refuel!


Z myśli Karradraela po otrzymaniu pierwszej rany

Bardzo silny cios! Porównywalny jedynie z tym na dachu Powiewu Świeżości lub z ostatecznym atakiem Maurycego Fulmara… Najpierw ograniczyli moją mobilność, potem wypchnęli mnie granatem, a następnie porazili prądem, który to cios zakończony został bardzo potężnym pchnięciem ze strony Urbanka. Ta bitwa jest trudniejsza… Tym razem walczą jako zespół. Jedno wystawia mnie drugiemu na atak. No i koty. Wszędzie koty…
Ale Urbanek, tak, jak wcześniej Fulmar, się ślicznie odsłonił…


Z myśli Kamili

Kuba! Zaraz nadzieje się na broń Karradraela! Kot, wybij go z toru lotu!


Z mignięcia myśli Kuby przed uderzeniem Karradraela

Ok! Mam go tutaj! Idealnie się wystawił! Zaraz będzie mój… Chwila… On jest ZBYT idealnie dla mnie ustawiony… SZLAG! Wiedziałem… pułapka… teraz mu się idealnie wystawiłem. Szlag - zaraz będzie duże bum jak spotkam się z tym bardzo nieprzyjemnym mieczem… Postawa defensywna i… brace for impact! Hej! chwila. Coś mnie wypchnęło… Coś dużego, miękkiego i puchatego… Coś GRUBEGO… ale o co chodzi - przecież Kamila nie jest gru… TT KOT… TŁUSTY KOT… JAK TO? Chwila… Nie no… Tak to nie może być. To jest CHORE!!! ZNOWU to zrobiła. ZNOWU SPRAWIŁA ŻE NIE MOGĘ SIĘ POCHWALIĆ WALKĄ! No bo co to ma niby znaczyć! Walczysz z Karradraelem a tu nagle GRUBY KOT CIĘ WYPYCHA. No przecież WSZYSCY PADLI BY ZE ŚMIECHU TT Człowiek męczy się całe życie żeby sobie styl wyrobić i tu nagle całą walkę zmienia mu taki GARFIELD T_T. No przecież załamać się można… JA CHCĘ RANĘ! COFNIJCIE CZAS… PROSZĘ… KTOKOLWIEK… Ja tak nie chcę T___T. Teraz już rozumiem ból Karradraela w tej walce… Biedni..MY.


Z obserwacji Karradraela

Ten desperacki atak Urbanka był dobry. Zranił mnie. Nie docenił jednak mojej odporności. Dobrze… Tym razem wbiję go w ziemię i zmiażdżę te delikatne żebra!
…Właśnie moje zwycięstwo zostało mi ukradzione sprzed nosa przez najgrubszego kota, jakiego widziałem w ciągu ośmiuset czterdziestu jeden lat… Latające kocisko wypchnęło bezradnego Urbanka spod mojego ataku i jakkolwiek rozszarpałem mu tarczę i zadałem ranę, ale nie udało mi się skończyć walki, ani nawet zrobić mu nic poważnego. Dość tego. Kamilo Maliniak, ta włócznia jest dla Ciebie…


Z myśli lekko przestraszonej Kamili

Włócznia? Nie… kocia forma! Au, zabolało, ale uniknęłam.


Z obserwacji Karradraela podczas walki

Kamila szybka jest. Nie zdążyłem trafić jej włócznią, zmieniła się w kota za szybko. Gdybym nie zmienił pozycji, najpewniej bym ją trafił… ale wtedy trafiłby mnie Urbanek. A ja nie chcę jeszcze zdradzać tego, jak bardzo naprawdę jestem odporny i wszystkich swoich trików…


Z myśli Kamili

Demon leży, mam szansę coś zrobić… Ale co?
…Kto włócznią wojuje, od włóczni ginie!
No dobrze, od harpuna. Przymocować kabel, wspomóc się kinezą, rzucić! Refuel!


Z myśli Karradraela odsyłanego na swój plan po zniszczeniu formy fizycznej

Przebiła mnie moją własną włócznią i podłączyła ją do starego generatora, a z drugiej strony Urbanek wystawił mnie jej na atak.
Niespecjalnie dużo mogłem zrobić w tej bitwie. Przynajmniej, nie bez tej wiedzy, którą mam teraz.


Z myśli niezmiernie zaskoczonej Kamili po pokonaniu Karradraela

Że… co?! Ja?… Miałam nadzieję najwyżej uszkodzić go tą włócznią, ale żeby się rozpadł?! Że niby ja..?
Ale… jest silny. Jest cholernie silny i co gorsza, bardzo inteligentny. Nie dziwię się, że pokonał Powiew Świeżości. Bez Kuby nie miałabym tu szans. On by sobie sam raczej poradził, w końcu jest pogromcą demonów…
Ale…
Cholera, jestem z siebie dumna!


Z myśli Renaty Maus, dwa dni po pokonaniu Karradraela

Więc… Karradrael został pokonany przez sir Urbanka i Kamilę Maliniak. Nie spodziewałam się tego, ale nie mogę powiedzieć, że mnie to bardzo zaskoczyło. Karradrael jest potężny. To ja jestem jego słabym punktem. Tym razem wezwę go potężniejszego niż kiedykolwiek, mam tu surowce, które są mi do tego potrzebne.
Zniewoleni magowie skonstruowali dla mnie to, czego sobie życzyłam. Pigułka czarnego snu. Wezmę ją i na miesiąc zasnę… Będę zupełnie jak martwa, niewykrywalna, nieosiągalna, niemożliwa do dotknięcia czy zranienia. W tym czasie Karradrael ma rozpocząć operację przejmowania władzy nad rodem Maus. Nad moim rodem. Powiedział mi, że już to kiedyś robił. Dwieście czterdzieści trzy lata temu. Oczywiście, ostateczny cios muszę zadać ja, ale na razie… wszyscy muszą o mnie troszeczkę zapomnieć. A przy okazji, będę mogła zweryfikować, czy sir Urbanek i Kamila Maliniak faktycznie dotrzymają słowa i czy są w stanie zapewnić ciału mojego ojca bezpieczeństwo.
Jeżeli sir Urbanek mówi prawdę, że na KADEMie przeprowadza się badania nad przywracaniem magii, będę mogła wszystkiego się dowiedzieć. Faktycznie, Lady Weiner nie będzie nigdy w stanie samodzielnie przeprowadzić tego badania. Przeceniłam ją. Mimo swych naprawdę dużych umiejętności analitycznych nie ma ona ani sprzętu, ani doświadczenia w badaniu tego typu zjawisk, jakim jest z pewnością Wisna Mirna. Detektor także wiele jej w tym nie pomoże. Te sny… Te sny naprawdę odwróciły moją uwagę od tego, co jest ważne… Nie powinnam była ulegać prostym zachciankom, robić wszystko szybko. To tak naprawdę było przyczyną mojej porażki.


Z myśli bardzo, bardzo nieszczęśliwej Ash

Venom. Mnie. Nienawidzi…
Jest mało tak mało zabawnych rzeczy, jak wysmarowanie się białą farbą, po czym wysmarowanie się czerwoną farbą, po czym założenie idiotycznego stroju, po czym przyczepienie się do ściany i cierpliwe czekanie. Siedzę więc przyczepiona do ściany jak ostatnia idiotka w pobliżu bardzo tajnej kryjówki Renaty Maus (tajnej? Nie, gdy wiesz, czego szukać), aż tu nagle do samej kryjówki wchodzą Kuba i Kamila.
Wchodzą.
Dobrze, nie widziałam ich, ale to z pewnością było to, co Venom kazał mi zrobić. Siedzieć tam i pilnować, by Renata dała radę uciec na wypadek, gdyby Kuba pojechał ją jak psa. Mija czas… więcej czasu… jeszcze więcej czasu… Nie wiem, co oni, herbatkę popijali? Wszędzie na straży demony, ja nie mogę się ruszyć, aż w końcu plum! i odgłosy bitwy. Myślę, super, ale:
Po pierwsze, Renata Maus zniknęła. Po prostu. Zniknęła. Całkowicie straciłam informację o tym, gdzie ona się znajduje. Czyli - misja pierwsza niewykonana.
Zaraz potem wychodzi wesoła dwójka (ciekawe, jaki idiotyczny czar Renaty zmienił im ubrania na coś takiego), poharatana, ale wyraźnie zadowolona. Chcę wejść do akcji, ale nieee, Venom mówi 'Kuba mógł zostawić czujkę' i drań ma rację, Kuba jest taki sprytny.
…siedziałam tam do cholernej nocy. Aż się łaskawie Quasar fatygowała, by się upewnić, że mogę spokojnie wyjść z ukrycia. Cholerna konspiracja…
Nawet powalczyć nie mogłam! Nawet Kamila walczyła więcej ode mnie! T_______T


Z analizy taktycznej Kuby Urbanka po bitwie(czyli z żalenia się Vassarowi)

Nie no… TO jest po prostu przegięte… Przegięte i smutne… Walka z Kamilą jest STRASZNA… Nieważne po której stronie by się nie było. Ona potrafi zmienić każdą bitwę w FARSĘ. No bo jak nazwać takie coś? Mam taką wizję… Kamila w ubraniu generała stoi naprzeciw swoich… "żołnierzy" i tak:
- "Oddział M służy za dywersję potencjału rozpoznawczego" - i wszystkie MRUCZKI mruczą że będą włazić wrogom na głowę i robić "akuku" na oczy
- "Oddział Mi służy za analizę rozpoznawczą i analizę zagrożeń" - i wszystkie MIAŁCZAKI miałczą że będą miałczeć na każde zagrożenie z różnym tembrem głosu w zależności od zagrożenia
- "Oddział G służy za wycofywanie i przygotowania do uników" - i wszystkie GARFIELDY z tłustą radością przygotowują się do spychania biedaków z miejsca zagrożenia
- "Oddział LT służy do ataku na skrzydłach" - i wszystkie "LENIWE TŁUŚCIOCHY" aż nazbyt dokładnie robią to co przykazane… leżą na skrzydłach -_-'''

No i powiedz że to nie boli… taka wizja… Ale to naprawdę mogło mieć miejsce… I to aż za bardzo boli… cholera… nic nie powiem… ale to jest SMUTNE!


Z dyskusji Kaliny z Izą

- Ale… Renata została zmuszona do ucieczki i straciła zakładników?!
- Tak. Po prostu tak.
- Co to znaczy? Dla planu, czymkolwiek by on nie był?
- To oznacza, że Krąg Terminusów znowu został przegłosowany. Nie jesteśmy w stanie zastosować tak drastycznego planu, jeżeli nie ma absolutnej konieczności. Nikt się na to nie zgodzi. Nikt z frakcji konserwatywnej! Poza… rodem Renaty Maus. To chyba najlepiej świadczy o jej reputacji.
- Jesteś pewna, że to źle? Zapędzona w kozi róg mogłaby się daleko posunąć. Ponadto, nie podoba mi się jak Ty mówisz, że to jest drastyczny plan.
- Problem polega na tym, że Renata nadal stanowi zagrożenie. Gorzej, większe niż kiedykolwiek. Jestem pewna, że bez pomocy Dominika nie dałaby rady wezwać Karradraela. Wezwanie tego demona wymaga bowiem ofiary z maga.
- Czekaj! Ofiary z maga! Czy Dominik…
- Nie, oczywiście, że nie. Nie takiej ofiary. Symbolicznej ofiary. Jest długa lista wymagań… Grunt, że Renata znowu zniknęła, jest silniejsza niż kiedykolwiek, Srebrna Świeca znowu się podzieliła, Powiew Świeżości został zdemolowany, i… bądźmy szczerzy, nic nie zyskaliśmy. Najwięcej zyskała ona.
- Iza, ale nie sądzisz, że Renata mogłaby zrobić coś swoim więźniom?
- Nie sądzę tak. Po pierwsze, nie jest dość zdeterminowana. Po drugie, to byłby jej koniec. W tej chwili proces nadal będzie uczciwy. A patrząc na to, że głową Srebrnej Świecy jest Sowiński z frakcji konserwatywnej… Może skończyć się na symbolicznym daniu po łapkach, i ona z pewnością zdaje sobie z tego sprawę. Po trzecie, cokolwiek by nie zrobiła, magowie wiwomanci daliby radę zregenerować więźniów niezależnie od tego, w jak beznadziejnym stanie by oni nie byli. To tylko kwestia tego, by pomóc im jak najszybciej.
- Aha…
- Dlaczego Kamila mi nie powiedziała?! Przecież, gdybym poszła z nią i z Kubą, to byłaby ta jedna osoba więcej! Nie musielibyśmy brać nikogo więcej! Jeżeli pokonali Renatę i zmusili ją do ucieczki beze mnie, to z moją pomocą z pewnością bylibyśmy w stanie ją złapać.
- Nie wiem… Porozmawiamy z nią, na pewno ma jakieś powody.
- Mam nadzieję. Kalina, to jest ważne. Jak spotkamy się z Kamilą, musisz sprawdzić, czy w jakiś sposób Renata jej nie kontroluje. Nie sądzę, żeby… Kamila i Kuba Urbanek, szlachcic z KADEMu, byli w stanie osiągnąć tak miażdżące zwycięstwo. Być może Kamila jest kontrolowana, lub Renata coś na nią ma.
- Na Kubę też?
- Mało prawdopodobne, ale popatrz: Wiemy, że to Kamila znalazła Renatę. Jak? W jaki sposób? Szukała ją większość terminusów Srebrnej Świecy, a znalazła ją Kamila. Następnie, Kamila prosi o pomoc Kubę i w dwójkę niepostrzeżenie wymykają się - mając pod ręką mnie, lub, jeżeli mi nie ufają - dobrze, jestem ze Srebrnej Świecy, mogę być najbardziej niekompetentną czarodziejką na świecie, nie wiem, w końcu w naszej gildii nic nie da się zrobić dobrze!… To jeszcze jest tam Whisperwind, o której można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że nie potrafi schować się przed demonami, lub nie potrafi wyeliminować jednego, pojedynczego przeciwnika stojącego w morzu demonów!… I zauważ, nie tylko Kamila nie poprosiła o pomoc Whisperwind, ale też Kuba tego nie zrobił.
- Wiesz, jak tak to przedstawiasz… To… wygląda to… dziwnie.
- Widzisz… zanim Kamila zdecydowała się na tą swoją akcję, pytała mnie o plan terminusów Srebrnej Świecy. Oczywiście, nie mogłam jej go zdradzić, tak, jak Tobie nie mogłam go zdradzić. Jednak nawet na moje oko, była z powodu tego planu bardzo niezadowolona.
- Czekaj, a co jej dokładnie powiedziałaś?
- Po pierwsze, że nie mam autoryzacji, a po drugie, że i tak nie chciałaby wiedzieć. Jest to pułapka, w którą Renata musi wpaść.
- Brzmi okrutnie.
- Bo jest okrutne. Ale konieczne. Nie podoba mi się ten plan, ale go wykonam, bo jest lepszy niż alternatywy. To znaczy… już go nie wykonam.
- Co z tym zrobimy? Zgłosisz to przełożonym?
- Żartujesz? Niezależnie od motywów Kamili nie sądzę, żeby z własnej woli postanowiła pomagać Renacie Maus uniknąć należnej jej kary. Nie, zamiast tego mam zamiar dokładnie poobserwować sytuację i upewnić się, jak to wygląda naprawdę. Pomożesz mi w tym, oczywiście?
- Nie miej wątpliwości. Ale… co, jeżeli się okaże, że Kamila faktycznie… zmieniła strony?
- Kamila sprzymierzyłaby się z Renatą? Niemożliwe. Co by dzięki temu miała? Renata jest odpowiedzialna za poważne uszkodzenie pierwszego Powiewu Świeżości, jest odpowiedzialna za cierpienia Wiktorii jeszcze przed Zaćmieniem, dodatkowo aktywnie wspierała Edwarda Diakona, dręczyła magów AZ w czasach, jak AZ jeszcze istniało, torturowała Julię, którą Kamila uważa za przyjaciółkę… Nie wierzę w to. Właśnie dlatego nic nie powiem przełożonym. Już szybciej uwierzę, że na skutek idiotycznego zbiegu okoliczności, połączonego z chwilowym błędem, perfekcyjny plan Kuby i Kamili złapania Renaty Maus się po prostu nie udał. Może Karradrael był zbyt silny…
- Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie. Ale co zrobimy, jeżeli się okaże, że Kuba i Kamila pomagają Renacie? Unikasz odpowiedzi.
- Cóż… pomyślimy wtedy. Na swój sposób lubię tą czarodziejkę. Po prostu. A Kuba też zaimponował mi profesjonalizmem.
- Czyli podejście człowieka, a nie terminusa?
- Na to wychodzi…


Wyjątek z raportu rozbawionego Venomkissa

Sariath, wszystko wskazuje na to, że Er-Lord Urbanek i czarodziejka AZ Kamila Maliniak sprzątnęli nam Renatę sprzed nosa. Nie mam pojęcia, jak oni tego dokonali. Ale nareszcie nie mam wrażenia, jakbym grał w szachy z bandą niedorozwiniętych kałamarnic…


Z myśli chyba zadowolonego Tomka

Rozmawiałem z Kubą. Powiedział, że żeby dostać się na KADEM, będę musiał przejść rozmowę kwalifikacyjną u Weroniki Seton. Dlaczego u niej?! Wiem, że to nie jest obowiązkowe, ale być może to jest potrzebne, by mieć moc potrzebną do uratowania tych, których trzeba uratować.


Z myśli Weroniki Seton

Kuba chce wprowadzić nowego maga na KADEM… intrygujące. Powiedziałabym, że nie jest do końca przekonany. Wyraźnie chce, żeby ten mag przeszedł przeze mnie. Chce, żebym dała mu wycisk? Cóż, chyba właśnie spotkałam nowe objawienie KADEMu. Maga o ogromnym potencjale, dystansującego Kubę Urbanka w sposób niewyobrażalny… Ktoś taki jak on naturalnie nie potrzebuje żadnych testów. Czas też dać im jako pierwsze zadanie coś, dzięki czemu będę mogła sprawiedliwie ocenić ich poziomy mocy i umiejętności…
Patrząc na tendencje wśród młodych czarodziei KADEMu, ciekawa jestem, kiedy powstanie drugi fanklub i jak wiele będzie mnie kosztowało, zanim doprowadzę do otwartej wojny pomiędzy członkami obu fanklubów…


Z rozmowy Izy z przełożonym

- Sir, nie uważam, żeby to był dobry pomysł.
- Słucham Cię, Tien Łaniewska. Dlaczego?
- Znam obiekt, Kamilę Maliniak, osobiście, w związku z czym pragnę pozostać bezstronna. Chcę być wyłączona z tej sprawy.
- Fakt, że ją znasz, jedynie jej sprzyja. Nie prowadzimy formalnego śledztwa. Chcemy po prostu dowiedzieć się, skąd dowiedziała się o Renacie Maus. O nic nie jest oskarżona.
- Sir, jeżeli ja to zrobię, Kamila Maliniak nie będzie wiedziała, czy to pytanie pochodzi od koleżanki, czy od gildii. Nie powiedziałam, że zignoruję tą sprawę. Po prostu chcę jasno rozdzielić, które pytania pochodzą od koleżanki, a które pochodzą od gildii. Podejrzewam, że mnie powie mniej niż wam.
- Czy masz jakiekolwiek pojęcie, dlaczego nie poprosiła Cię o wsparcie w tej operacji?
- Podejrzewam, że chodziło o obecność Whisperwind. Czarodziejka Academii Daemonica jest jedną z najbardziej nieobliczalnych, jakie znam i jest to osoba bardzo niezdyscyplinowana. Może inaczej. Potrafi słuchać rozkazów, ale tylko, jeżeli mają one sens i jeżeli zna cały plan. Sir, od pewnego czasu pojawiały się na Srebrnej Świecy plotki o możliwej współpracy między Academią Daemonica a Renatą Maus, i najprawdopodobniej część z tych informacji przeciekła do Kamili Maliniak. Podejrzewam, że na jej miejscu zrobiłabym coś bardzo podobnego. Zwłaszcza, że w owym czasie byłam zajęta bardzo ożywioną dyskusją z Whisperwind odnośnie strategii obrony Powiewu Świeżości i samego sensu tej obrony.
- Dobrze, przedstawię Ci listę osób, które możemy wysłać na rozmowę z Kamilą Maliniak. Wybierz dwie.
- Oczywiście, sir.


Z dyskusji wzburzonej Whisperwind z Venomkissem

- Co?! Ty co zrobiłeś?!
- Widzę, że gdy się czerwienisz, przestajesz myśleć. Niestety, przestajesz też słuchać, więc powtórzę jeszcze raz. Rozkazałem Kubie zostawić Renatę Maus w spokoju, a raczej umożliwić jej ucieczkę.
- I Kuba Cię tak po prostu posłuchał?! Kuba Urbanek, mag, który Cię nienawidzi chyba najbardziej na świecie?
- Skąd pomysł, że Kuba mnie nienawidzi. On nienawidzi Weroniki Seton. W jego małym, prostym serduszku nie wystarcza miejsca na nienawiść do drugiej osoby, patrząc, co czuje. Chciałbym Ci przypomnieć, że to ja zwerbowałem Kubę na Academię Daemonikę. Whisper, poważnie martwię się o plany Kay'raela, jeżeli jego pierwszy oficer nie potrafi zrozumieć tak oczywistych rzeczy…
- Do rzeczy, Venom. Chcesz powiedzieć, że Ty zdradziłeś Kamili lokalizację Renaty, po czym poinformowałeś Kubę, że ona musi uciec i on po prostu Cię posłuchał?
- Nie jestem osobą na tyle kompetentną, by kwestionować plany Sariath, Whisper. A jeśli chodzi o Kubę… Może nie mam Twojej figury i ponętnych ruchów oraz biustu, czym najpewniej starasz się go znowu ściągnąć na AD, ale mam coś, czego Ty mu nie dasz. Mam wiedzę, informacje i mogę pomóc mu osiągnąć jego cel.
- Od kiedy Kuba Ci się tak zwierza?
- Spytaj go. Sam potwierdzi. Lub zaprzeczy, bo to jest ściśle tajne, a Ty nie masz odpowiedniego poziomu dostępu. Szybciej powiedziałby Midnight niż Tobie, bo jest ładniejsza… Tak, czy inaczej, nie mów o tym nikomu. Bo wiem, że Kamila i Kuba dali Renacie uciec. Gdybym chciał, żeby była złapana, wystarczyłoby, żebym powiedział Tobie, żebyś ich śledziła.
- Gdybyś wiedział, Venom. Nie jesteś nieomylny. Nie nabierzesz mnie na to. Chronisz ich, a ja nie wiem, czemu.
- Oczywiście, chronię Jakuba Urbanka, bo jest moim najserdeczniejszym przyjacielem i Kamilę, ponieważ umila mi mój pobyt w łóżku, czytając mi bajki na dobranoc, bo jestem tak niewyobrażalnie samotny… I oczywiście, nie wiedziałem o tym, bo skąd mógłbym wiedzieć, gdzie znajduje się Renata, prawda? Więc Ash nie śledziła Renaty zanim pojawili się tam Kuba i Kamila.
- Chyba następnym razem nie przyjdę do Ciebie z informacją, że znalazłam kolaborantów…
- Kolaborantów? Whisper, a z kim by Kamila i Kuba kolaborowali? Od kiedy to Renata Maus jest największym problemem dla Academii Daemonica? Ona jest problemem dla Srebrnej Świecy, no i takim typowym niszczycielem Powiewu, raz na rok. W ramach hobby. Potrzebuję Renatę na wolności. Sariath także jest to potrzebne. Zrozum, Whisper, Renata na wolności oznacza, że te wszystkie malutkie, żałosne gildyjki zaczynają się w końcu konsolidować. A Srebrna Świeca zamiast myśleć kogo by tu splądrować, ma swoje własne problemy.
- Nie wierzę, że Kuba słucha Twoich rozkazów.
- Moich… brzmi dumnie. Wszyscy wiemy, że ja jedynie przekazuję rozkazy Sariath Trawens. A Kuba nie chce mieć z nią problemów. Nie, ponieważ jest jedynym kompetentnym magiem chaosu, który może go czegoś nauczyć.
- Wszystko, co mówisz brzmi logicznie, ale to się zbyt pięknie składa.
- Cóż mogę powiedzieć… Tyle samo prawd, ile kłamstw rządzi całym światem mym…


Z myśli Kamili

…chyba nasza wyprawa do kryjówki Renaty okazała się być sukcesem…
Zostaliśmy z Kubą bohaterami, uwolniliśmy wszystkich więźniów i pokonaliśmy straszliwego demona…
A jednak jednej rzeczy nie udało mi się osiągnąć i uważam to za swoją porażkę. Co prawda naprawdę jestem zadowolona z tego, co udało nam się uzyskać, a jednak… nie udało mi się ochronić Juliana, Teresy i Wisny…
Zaczęłam dyskusję na ten temat, jednak Renata zdecydowanie odmówiła zarzucenia wendety… Próbowałam ją przekonać, ale była wyjątkowo nieustępliwa… Bałam się za bardzo naciskać, żeby nie pokazać jej, jak bardzo mi na tym zależy… No i - jako, że wcześniej powiedziała już, że uwolni wszystkich schwytanych magów - nie bardzo miałam pozycję, by argumentować…
Będę musiała ostrzec Juliana i Teresę oraz Wisnę…


Z bardzo prywatnej rozmowy Kaliny z Izą

- …wszystko, co powiedziałaś, brzmi… logicznie.
- Oczywiście.
- Okłamałaś swojego przełożonego!
- Oczywiście.
- Wie o tym?
- Nie zdziwiłabym się, gdyby się domyślał.
- Więc… dlaczego?
- Ja chcę poznać prawdę. On wie, że niezależnie od metod, jestem godna zaufania. A w papierach wszystko jest w porządku.
- Czasem mam wrażenie, że nasza gildia funkcjonuje dość… obłędnie.
- Czasem?
- Pójdę z Tobą.
- Jasne.
- Wiesz, jesteś dziś strasznie gadatliwa. Nie to, co zwykle.
- Wiem.
- Iza, to była ironia.
- Mhm…


Z rozmowy Kuby z Robertem Setonem

Witam Panie doktorze… Miałbym drobną prośbę… Jechałem na misję dyplomatyczną kiedy zaatakowali mnie jakieś wraże psubraty… Szczęśliwie mi i osobie z którą jechałem nic się nie stało… Ale niestety bardzo ucierpiał samochód którym jechaliśmy. Niestety nic nie mogliśmy na to poradzić… Czy mogę mieć prośbę żeby w ramach przeproszenia Jej pomógł mi Pan naprawić Jej samochód? Będę naprawdę wdzięczny.


Ze złego błysku w oczach Kuby Urbanka po wyjściu z gabinetu Setona

Ok… Zemsta ma słodki smak… NIE współczuję po Garfieldzie! I nigdy nie wybaczę tłustym kotom!


Z rozmowy Kamili z Tomkiem

- Tomek, chciałam Cię przeprosić. Za to, że Ci nic nie powiedziałam. Za to, że postawiłam Cię w takiej sytuacji, za to, że nie dałam Ci nawet szansy. Za to, że Cię zraniłam. Nie mam usprawiedliwienia i nie będę go na siłę szukać. Nie obiecam, że więcej się to nie powtórzy, bo nie chcę nawet stwarzać możliwości złamania słowa danego Tobie… Wiem, że nie zasługuję, ale mam nadzieję, że mi przebaczysz…
- Nie przesadzaj… nic aż tak tragicznego się nie stało przecież. Chcę zwrócić Ci uwagę na to, że nikt nie zginął, nie doszło do jakichś tragedii…
- Ale mogło. I Ty musiałeś siedzieć tu i czekać.
- Tak, prawda. Ale nic złego się nie stało.
- Nie mogę zawsze na to liczyć. Jak teraz… Mogłam się pomylić w ocenie Renaty. Mogliśmy z Kubą popełnić jakiś błąd… W tej konkretnej sytuacji po prostu nie mogłam Cię wziąć ze sobą. Jesteś dla mnie zbyt cenny, żebym pozwoliła kiedykolwiek komukolwiek Cię wykorzystać, zwłaszcza Renacie. Kuba… jest świetnym wojownikiem, nie jest mi w połowie tak drogi jak Ty. A - jeśli tylko jest to w mojej mocy - nie zamierzam dopuścić, by przeze mnie stała się Tobie jakakolwiek krzywda.


Z myśli zatroskanego Roberta Setona

Hmm… och tak, biedny Kuba…
Nie dość, że zaatakowali go nieznani magowie, to jeszcze jego przyjaciółce samochód zepsuli. I to jaki samochód, Opel Astra!
Tai, podasz mi specyfikację Opla Astry?
A, nie mamy? To podaj mi specyfikację mojego Opla, w końcu wygląda tak samo a nie ma dużych różnic…

Hmm…
Kilka Quarków nie zrobi mi różnicy, zabiorę z funduszu KADEMu, a biedna dziewczyna przynajmniej będzie w stanie się jakoś obronić na przyszłość… Tai, podaj mi proszę ten stary deflektor, który nie otrzymał homologacji Marty…
Brakuje tu kilku części. Czego by tu… ach tak! Kawał czołgu, który Andrzej przyzwał przez przypadek przed Zaćmieniem. Trochę zrekombinujemy i… będzie pasować.
Lakier… Tai, pomalujesz go dla mnie? Dziękuję.

No. Samochód jak nowy, a nawet troszkę lepszy. Teraz tylko wytłumić aurę świeżych kryształów Quark i można go zwrócić z powrotem.


Z myśli załamanego Kuby

Cholera T__T CZEMU TAK ZAWSZE JEST? Jestem w stanie przeżyć to że koty były tak strasznie chore na tej misji… Jestem w stanie przeżyć że KOT MNIE WYPCHNĄŁ… Ale na Boga DLACZEGO ZARAZ WYOBRAŻAM SOBIE JAK WYKORZYSTUJĘ TĄ SYTUACJĘ JAKO CZERWONY NOSEK??? CZEMU ZAWSZE JAK TAK SIĘ DZIEJE TO WYMYŚLAM NOWE POMYSŁY NA NUMERY KLAUNA???? Ech… Cholerna predestynacja… Środek bitwy a człowiek wyobraża sobie jak idealnie śmiesznym by było jak klaun prawie wejść na skórkę od banana po czym kot na Ciebie skacze i ratuje Cię tylko po to żeby… wpaść na kolejnego banana i zaryć w tort… śmieszne? nie dla mnie T___T CZEMU? Czemu mój ród nie mógł być KIMKOLWIEK INNYM a nie klaunami? T___T Ja chcę być z rodu czyścicieli Toi-Toiów T_____T


Z debaty jeszcze bardziej zatroskanego Roberta Setona z Tai

- Tai, słoneczko… dlaczego pomalowałaś to auto na różowo?
- Bo… to ładny kolor :D.
- Ach… tak, mój błąd. Dobrze, zaraz sam to naprawię…
- Zrobiłam źle?
- Nie, oczywiście że nie. Ale… Tai! Jakiego lakieru użyłaś?
- Tego z tej puszki…
- O rany…
- Coś się stało?
- Nie, nic, słoneczko, naprawdę nic…
- Ale… dlaczego jesteś taki zmartwiony?
- Ja? Nie, nie jestem. Zupełnie nie jestem zmartwiony…
- Ale… jeśli różowy jest zły, można przemalować.
- Oczywiście! Przemalujemy go. Tu jest śliczny lakier, który możesz użyć.
- Ale ten kolor jest nudny
- Hej, namalujemy pod spodem samochodu karoserii śliczną świnkę.
- Tym różowym lakierem?
- NIE! Nie… nie tym. Zdecydowanie nie tym… weźmiemy… ten.
- A… one mają ten sam kolor…
- Tak, oczywiście, ale ten jest… lepszy.
- Dobrze ^_^

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License