Wizyta na Srebrnej Świecy

091131 23 13


Z myśli Tomka, jedynego architekta w okolicy

Jedno muszę Powiewowi Świeżości oddać. Jak w żadnej gildii, tutaj ci magowie skupiają się nie na debatowaniu, kto jest lepszy i ważniejszy, ale na dojściu do czegoś. Teresa, przykładowo, odbudowywała budynek sama (z pomocą Whisperwind) jak się pojawiłem, ale robiła to źle! Natychmiast przejąłem dowodzenie… przyznam, że zastanawiałem się, co z tego wyjdzie. Ani nie mieli obowiązku mnie słuchać, ani nie była to do końca… czy to moja sprawa czy to moja wina… A jednak, Teresa po prostu zaczęła robić to, co jej mówiłem, a nawet dołączyła do niej Whisperwind nie zadając żadnych pytań. Było to dość dziwne uczucie.


Z myśli Juliana

Ech… Kamila… moja słodka, kochana Kamila. A mi taki numer wykręciła! Wszystko było tak… przygotowane. Byłem pewny, że… że… uda mi się wziąć i zaprowadzić Wisnę na Srebrną Świecę, pokazać jej wspaniałości świata magów i ogólnie… a ona… Uczyniła mnie odpowiedzialnym za wszystkich magów Powiewu! Innymi słowy, znowu dowodzę! I zamiast wprosić się z Wisną, muszę wprosić się z wszystkimi! Nie jest to problemem w wypadku słodkiej, pięknej Anieli, no ale Maks… Maks zorientuje się, że cała ta wyprawa jest pretekstem, by dorwać Czarnoczułka i wydobyć od niego to, co należy według prawa do mnie!
Rozumiem Kamilę. Nie każdy z nas jest takim wielkim wojownikiem, jak ona. To nie to, że oni mają się gdzie podziać, a mimo wszystko ze mną będą bezpieczniejsi niż sami. Dużo bezpieczniejsi niż sami. Znam paru magów w Srebrnej Świecy.


Z myśli Whisperwind, odbudowującej Powiew Świeżości pod kierunkiem Teresy

Co za głupota… Co za parodia… To tylko magowie Srebrnej Świecy mogli wymyślić!
Rozmawiałam z Teresą, i ta opowiedziała mi, jak doszło do całego tego… incydentu.
Dobrze, brawa dla nich, że odkryli, że coś tu jest nie tak. Przyszedł ten mag z Łowców Diamentów (chyba nikt nie zauważy, jak sobie go wezmę, by przesłuchać) i zorientowali się, że za tym stoi Renata. Co wtedy powiedziała Teresa? To, co kompetentny przywódca Powiewu Świeżości powinien zrobić. Innymi słowy, 'wycofujemy się'. Och tak, oczywiście, jako prawdziwa bohaterka musiała dodać 'Ja ją tu zatrzymam'. Ale od tego ta dwójka jest terminusami, żeby jej to wybić z głowy! Co oni na to? Zrobili to, co ich zdaniem było najlepsze. Zobaczyli prostą okazję do pokonania i złapania Renaty Maus.
Teraz.. Venomkiss zrobiłby to samo… Chociaż w lepszym stylu. Jemu by się udało. Ech… I to bym zrozumiała. Ale tak - wpakowali Maksa w jakąś starą ciężarówę i wysłali go po wsparcie… No, wysłali go z nadzieją, że uda mu się ewakuować. Ale przecież już lepszym planem był plan Teresy! Jeżeli ktoś musiał ściągnąć na siebie ogień, żeby dać innym szansę na ucieczkę, to trzeba było wycofać się i asekurować tych, którzy nie umieją sami się obronić! Ech…
A tak, niepotrzebnie ryzykowali tymi najbardziej bezbronnymi członkami Powiewu. Nie do końca mi się to podoba…
Ktoś tam albo spanikował, albo nie zrozumiał sytuacji… Wolę nie myśleć o alternatywach, zwłaszcza, że faktycznie, terminuska miała dobry plan, który by zadziałał, gdyby Renata zrobiła choć jeden błąd więcej.
Ale ten drugi… co to za pomysł, niszczyć siedzibę gildii?! I to jeszcze terminus - fotograf… Teraz wszyscy będą mnie porównywać do niego. Będę musiała nie wiem ile wyjaśniać, że ja nie jestem terminusem tylko zabójcą. Żeby tylko się nie pomylili…
Cóż, swój cel chyba osiągnęli. Zostali bohaterami i, muszę przyznać, walczyli naprawdę nieźle. Gorzej, że Powiew Świeżości to w tej chwili to jedna wielka ruina…


Z pamiętnika Kamili

Zamiast Powiewu zastałam kupę gruzów, po których kręcili się obcy, głównie ze Srebrnej Świecy.
Muszę powiedzieć, że kiedy Iza powiedziała mi, że to dzieło Renaty Maus, poczułam coś… zimnego gdzieś głęboko w duszy. Po co Renacie Maus Wisna? O co tutaj tak naprawdę chodzi? Być może chodzi o odzyskanie magii przez Wisnę… Ale nie mam pojęcia, jak bardzo możliwe jest, by Renata wiedziała o Wisnie. A jeśli wiedziała… to tylko udowadnia, że dobrze myślałam, nie chcąc, by ktokolwiek wiedział o tym odzyskaniu mocy… Ale to tylko moje gdybania.
Tak, czy owak, zamiast spokojnie walnąć się do łóżka i w końcu odespać to wszystko, musiałam nagle zajmować się wszystkim…
Zwłaszcza Maksem. Biedny chłopak, bardzo ciężko przeżył tą ucieczkę. Sama nie wiem, czy dziękować tej terminusce za zaklęcia którymi Maksa wspomagała, czy ją obić jak psa za zmuszenie go do przeżycia czegoś takiego… Jakoś udało mi się go choć odrobinę pozbierać, ale… Będzie jeszcze potrzeba sporo pracy, zanim Maks wróci do siebie. Aniela, choć też mocno wstrząśnięta, większość czasu spędziła nieprzytomna…
Dla mnie to Maks jest prawdziwym bohaterem tego dnia. Nie ta terminuska, nie ten cały mag ze Srebrnej Świecy ani nikt inny, tylko właśnie Maks.
Musiałam coś zrobić z Maksem, Anielą, Julianem i wszystkimi innymi. Nawet Teresa była porządnie wystraszona, choć starała się tego po sobie nie pokazać.
Podobno Julia zrobiła Juliana swoim zastępcą, zanim została porwana. Szkoda tylko, że nie powiedziała tego Teresie…
Musiałam coś wymyślić w kwestii zakwaterowania wszystkich. Nie mogłam przecież trzymać ich wszystkich na gruzach! Na pewno nie Anielę i na pewno nie Maksa. Julian zaczął coś mówić, że mogą przez jakiś czas pomieszkać w Srebrnej Świecy… Nie spodobało mi się to, ale u mnie w domu nie ma warunków na przechowanie całej gildii, a nie znam żadnego miejsca, gdzie mogliby się podziać. Zgodziłam się na propzycję Juliana, ale powiedziałam mu, że osobiście odpowiada za ich bezpieczeństwo i dobre samopoczucie…
Być może zrobiłam błąd, ale trzymanie Maksa w pobliżu ruin miejsca, które było jego domem byłoby okrucieństwem.
Pełna mieszanych uczuć zabrałam się za pomaganie Tomkowi przy odbudowie Powiewu…
Ech… Tomek jest kochany, mówił, że da się to wszystko odbudować i że będzie lepiej niż było… A najbardziej wkurza mnie to, że tych wszystkich zniszczeń nie dokonała sama Renata tylko nasz tak zwany sojusznik. Już ta terminuska miała choć tyle przyzwoitości, że zabrała walkę do wroga… Nie, jestem nieuczciwa. Z tego, co wiem, walczyli dzielnie. Ale i tak szlag mnie trafia. "Boże, uratuj mnie od przyjaciół, z wrogami sama sobie poradzę…"


Z krótkiej rozmowy pomiędzy Teresą a Whisperwind

- Whisperwind?
- Słucham Cię?
- Gdzie jest Praktykant?
- Gdzie jest… kto?
- Praktykant. Czarodziej Łowców Diamentów, który został przysłany przez Renatę Maus na przeszpiegi.
- Ach, ten czarodziej! Hm…
- Byłby mi potrzebny za piętnaście minut do noszenia cegieł… Pozwól, że Ci przypomnę, że Łowcy Diamentów, cokolwiek nie myślimy o ich kompetencji, są tak samo ofiarami Renaty Maus jak my i Renata najpewniej nic mu nie powiedziała. A jeżeli powiedziała, to tylko tyle, żeby zaprowadzić nas w pułapkę.
- Zupełnie nie wiem, o czym mówisz. Założę się, że gość ukrywa się gdzieś w piwnicy.
- Whisper, ja też jestem tego pewna. Po prostu chciałam się dowiedzieć, gdzie się znajduje.


Z Wyelkyej Xyęgi Juliana

Doceniony przez szlachetną y wspaniałą Kamilę, wielką przyjaciółkę moją i wspaniałego wojownika, udałem się do siedziby Srebrnej Świecy, zaprzyjaźnionej z nami gildii, w której znajduje się kilku magów zdolnych docenić naszą sytuację i jak wiele mogą uzyskać, przyjmując nas pod swój dach na krótki okres czasu. Z uwagi na to, iż nie można oczekiwać, że każdy mag Srebrnej Świecy będzie o mnie wiedział, postanowiłem w sposób absolutny i zdecydowany (który mniej kulturalni ode mnie nazwaliby bezczelnym wproszeniem się) powołać się na znajomość z bohaterami walki przeciwko straszliwej Renacie Maus (w której to walce miałem swój, wielce istotny udział, przeważając sytuację na naszą korzyść). Widząc, w jak beznadziejnym stanie ducha znajdowali się moi podopieczni, bohaterski Maksymilian, piękna Aniela i urocza Wisna, zdecydowałem się ich pocieszyć, podzielić się z nimi mądrościami życiowymi, opowiedzieć o starych wojnach i bojach, oraz pokazać kilka prastarych sztuczek cyrkowych i iluzjonistycznych. Jak się spodziewałem, ich nastrój uległ radykalnej poprawie. A prześliczne oczy Wisny zajaśniały, gdy urzeczona wsłuchiwała się w mądrości płynące z mych ust.


Z myśli Wisny, która kocha paradoksy

Julian… jaki on rycerski… nie dość, że tak bohatersko walczył w starciu z Renatą, pomimo odniesionych ran, zaprowadził nas do Srebrnej Świecy, sprawił, że nas wpuszczono… tyle dobrego… i zamiast natychmiast rąbnąć się spać ze zmęczenia, jeszcze nas pociesza i podnosi na duchu! Silny człowiek, naprawdę. Silny i dobry. I całkiem przystojny. Ach, Julianie…


Z myśli recepcjonistki Srebrnej Świecy

Dobry jest! Co prawda mamy polecenie nie wpuszczać żebraków, Łowców Diamentów i innej hołoty, ale ten mag tutaj jest… oszałamiający! Nie dość, że pomagał Lady Bankierz i tien Fulmarowi, to jeszcze uspokaja swoich towarzyszy i wyraźnie jest przywódcą całej grupy. Do tego jest… naprawdę przystojny. Szkoda tylko, że, jak to zwykle bywa, ci fajni faceci wyglądają na zajętych, bo ta dziewczyna koło niego, ta, którą nazywa Wisną, wpatruje się w niego jak w obrazek i chłonie każde jego słowo, jak gdyby właśnie założył nową religię…


Z myśli przestraszonego Juliana świeżo po obudzeniu

O, nie… Wisna, skarbie, gdzie jesteś, dziewczyno?! Kamila mnie zabije! Z wielką mocą, z wielką władzą wiąże się ogromna odpowiedzialność. Jak jej nie znajdę to koniec! Powiesi mnie na suchej gałęzi! Nakarmi mnie kocią karmą i skasuje moją kolekcję zdjęć pięknych dziewczyn! Nie! Muszę zachować spokój!
Dobrze… Spokojnie. Jesteśmy na Srebrnej Świecy. Z pewnością są tu jacyś magowie, którzy potrafią znaleźć zaginioną dziewczynę. Przecież to jakiś absurd! Po prostu wyszła i nikt jej nie widział? Tak po prostu nikt? Czyżby agenci Renaty Maus dotarli aż tak daleko..? Nie… Zaraz kontaktuję się z magami Srebrnej Świecy i oni pomogą mi tą sprawę rozwiązać. To ich gildia i niech tylko spróbują coś zawalić! Może nie jestem najważniejszym przywódcą gildii, jaki kiedykolwiek istniał, ale jestem przywódcą gildii. Kamila mi ufa.


Z myśli przerażonego Rafała

Co?! Zgubiliśmy czarodziejkę?! I to gościa? To… to straszne! Ale… nie mogliśmy… nie mogliśmy jej zgubić! Jak myśmy ją zgubili?! Mistrz Wołkowiec mnie zabije! Muszę coś zrobić! Przecież Renata Maus nie mogła tak daleko dojść! Nie ma siły, nie ma kontaktów… Po prostu nie ma ludzi! Jak i skąd?! Muszę coś z tym zrobić, zanim mistrz się dowie! Muszę ją znaleźć!


Z dziennika Wisny

Dziwna, doprawdy dziwna sytuacja. Odpoczywam sobie spokojnie po wydarzeniach ostatniego starcia, a tu nagle pukanie do drzwi. Kto? Jakichś dwóch szczyli, koniecznie chcących zaprowadzić mnie przed oblicze niejakiego Brata Rozpacz. Cóż, zabrzmiało… nieco groteskowo. Niestety, moja wrodzona ciekawość i niski poziom rozsądku nie pozwoliły mi machnąć na to ręką i wrócić do ciepłego łóżka, więc udałam się ze szczyl… młodymi magami zobaczyć, kim ów tajemniczy Rozpacz jest. Po dotarciu na miejsce moim oczom ukazała się Mroczna Komnata (która prawdopodobnie w czasach swojej świetności była schowkiem na miotły), Wielki Tron i Dużo Świec. W tej robiącej wrażenie scenerii, w pełni majestatu, zasiadał Brat Rozpacz. A tak właściwie Brat Emo-Goth-Rozpacz - rozpoznałam w nim Warmastera. Najwyraźniej fantastycznie czuł się w tej roli. Czego chciał? Szczerze mówiąc - nie wiem. Znów namawiał mnie do wstąpienia do emo-gothów (bądź przeklęta, Laetitio, i Twoje wszystkie szmatki!), próbował wmówić mi, że wiedzą o mnie samej więcej niż ja, że powinnam się odnaleźć… takie tam ezoteryczne gadanie. Mógłby z powodzeniem zostać guru sekty. Mimo wszystko, trochę mnie to wszystko zastanowiło - gadał całkiem poważnie, a jednak na głupiego nie wygląda. No i końcówka rozmowy… coś o lustrach. Mam się strzec luster. Chyba nie pił do mojego wyglądu? Zresztą, to mnie akurat nie obchodzi. Muszę się nad tym zastanowić. Może nie powinno się tego stwierdzenia traktować jako kolejnej bzdury i fanaberii?


Z przemyśleń Warmastera siedzącego na Mrocznym Siedzisku

Zostałem… zignorowany. Jaka szkoda. Nie!
Nie: jaka szkoda! Co to ma być?!
Ja tu przychodzę, chcę wyraźnie dziewczynę ostrzec, a ona wyśmiewa się z naszych przekonań, z naszej kultury alternatywnej! Więcej, ze mnie osobiście! Tak, rzuca mi ironiczne spojrzenia… Dobrze, nie mam obowiązku być miły. Powiedziałem jej wyraźnie: Niech uważa, gdy patrzy w lustro. W lustrze znajdzie prawdę. I co? Zignorowała mnie. A raczej nie wzięła mnie na poważnie. Chyba myślała, że staram się ją nawrócić. Takiej jak ona nie byłbym w stanie nawrócić nawet, gdyby widziała prawdę przed sobą!
Dobrze, niech będzie. W końcu sama spojrzy w lustro. Wtedy zobaczy.


Z myśli Rafała pełnych ulgi

Dzięki niech będą wszystkim bogom, jakich kiedykolwiek wyznawał Maurycy. Spotkałem go. Widział Wisnę, jak spokojnie wracała do kwater. To znaczy, że alarm odwołany.
Ale jak ona zniknęła? Gdzie? Kiedy?


Z myśli Nocnego Kwiata

Zostawić Maurycego samego na kilka dni i już się wdaje w jakąś walkę. I to z samicą! Zamiast w końcu sobie jakąś przysposobić to on je bije! I co ja mam z nim zrobić?
A teraz podobno leży gdzieś w ciężkim stanie i nikt mi nie mówi, gdzie. Sama muszę go znaleźć…


Z myśli pielęgniarki opiekującej się Maurycym

Fae. Nie spotkałam się jeszcze nigdy z fae. To było… intrygujące spotkanie. Jest… mała. Ma też bardzo… interesujący sposób patrzenia na świat. Wyraźnie martwi się o swojego towarzysza. Ale… naprawdę ten… no, już młody mężczyzna, przecież nie chłopak - nigdy w życiu nie miał żadnej dziewczyny? Co więcej, dodatkowo wszystko wskazuje na to, że on nigdy… Ta fae jest… Po co ona mi to mówiła?! Czemu? Po prostu tego nie rozumiem! Wskazywało na to, jakby ona chciała się… pożalić? Poprosić mnie o radę? Pomóc mu? Że niby ja miałabym mu pomóc z tym jakoś? Że jest już w szpitalu, coś sobie zrobił, walcząc z samicą, to może przy okazji naprawiania go, naprawię i to? Sprawdziłam, z mojego punktu widzenia, z punktu widzenia medycznego wszystko z nim w porządku, nie ma nic do naprawiania… Ale… poziom desperacji w głosie tej fae był… muszę przyznać, niewiarygodny.
Nie, muszę wszystko opowiedzieć koleżankom, oczywiście w absolutnej tajemnicy. Po prostu takich sytuacji nie napotyka się na co dzień…


Z myśli Nocnego Kwiata

Ta… robotnica?… powiedziała mi, że Maurycy powinien dojść do siebie do rana.
Nie pozwoliła mi przy nim zostać! To… idiotyzm! Mogłabym go postawić na nogi od razu, ale nieee… Powiedziała, że tak mówią Regulacje. Cóż… ja tam żadnych Regulacji nie znam, nie rozmawiałam z nimi.
A może to coś w rodzaju Rady Starszych..?
Potem totalnie mi wszystko pomieszała, mówiąc, że to nie żadna osoba, tylko… coś. Zbiór przepisów. Jakbym wiedziała, co to jest ten 'Przepis'. A potem wreszcie powiedziała coś, co zrozumiałam. Skoro jej polecenie starszych od niej każe robić tak a nie inaczej… Zostawiłam Maurycego dla niej. Może choć ona będzie miała z niego pożytek…
Tymczasem urządzę mu pokój ^_^


Z myśli Maurycego po przebudzeniu

Kwiatek… tia… ja po prostu wiedziałem, że pierwszym widokiem jak się obudzę będzie Kwiatek… nie żeby był to jakiś szczególnie przykry widok, ale to oznacza ciekawy dzień przede mną, a ja nie miałbym nic przeciwko odrobinie nudy… patrząc po tym jak ta pielęgniarka zerkała na mnie odnoszę wrażenie, że Kwiatek już zaczęła mącić a ja po prostu jeszcze nie wiem co mi zgotowała… zdecydowanie potrafię wymyślić gorsze pobudki, ale niestety niewiele mniej złowieszczych… tak… życie zdecydowanie jest ciekawsze od kiedy przeniosłem się do Gliwic.


Z dziennika Wisny

Jestem rozchwytywana. Najpierw ta dziwna sytuacja z Warmasterem, a potem zaatakowała mnie dziewczyna z fanklubu Maurycego (swoja drogą, musi umieć się nieźle pokazać, skoro dorobił się całkiem sporej rzeszy wyznawców…). Czego chciała? Żebym wygłosiła prelekcję na temat bohaterskich czynów Maurycego. Na początku byłam nastawiona nieco sceptycznie (kto to widział… ja i prelekcje…), jednak później dałam się przekonać - w końcu mi to na pewno nie zaszkodzi, a Maurycemu może nawet sprawi przyjemność - w końcu większość magów lubi być doceniana. Czyny Maurycego, pomijając parę szczegółów, wyglądały na tyle epicko i heroicznie, że nie musiałam nawet zbytnio się wysilać, by moja opowieść zabrzmiała prawie jak hymn pochwalny. Jego fanom się to najwyraźniej spodobało, a dla mnie znalazło się parę Quarków. Przydają się. Już mam pewien pomysł…


Z rozważań Maurycego po rozmowie z mistrzem Wołkowcem

Renacie znowu udało się wymknąć, nie wiadomo kiedy uda się Ją znaleźć i odbić zakładników. Póki co wszyscy magowie Powiewu oprócz Teresy są gośćmi Srebrnej Świecy. Ehh… rozumiem, czemu ja mam się Nimi zaopiekować, nie mam z tym najmniejszego problemu, ale… czemu mam urządzić bankiet? I jeszcze spróbować nienachalnie zwerbować ilu magów się uda…


Z przemyśleń Maurycego po oględzinach swojego pokoju

Rośliny… wszędzie rośliny… tia… kochana Kwiat się o mnie musiała naprawdę zmartwić… tylko co ja zrobię z tą dżunglą… ehh… muszę kupić jakiś system automatycznego podlewania, inaczej się roślinki zmarnują i Kwiatkowi będzie przykro.

Hmm? Jakiś świerszczyk pod łóżkiem? Zdecydowanie nie mój… będę musiał kogoś poprosić żeby go przebadał, nie dotknę niczego co mi ktoś podrzucił do pokoju.


Z myśli zadowolonej z siebie Ash

Hm? O, czyżby ktoś otworzył mój świerszczyk? Nie wiem, czy to Maurycy czy nie… Najprawdopodobniej Maurycy Fulmar, grzeczny harcerzyk w krawaciku spanikował na widok gazetki i ją gdzieś wyrzucił, żeby go nikt nigdy nie mógł z nią skojarzyć… Jaka szkoda, że po otwarciu świerszczyka i próbie… powiedzmy wgłębienia się w fabułę maga czeka podróż jego życia. Potężne zaklęcia mentalne w połączeniu z ekstatyzacją i… powiedzmy… specyficznymi zaklęciami zostawią każdego szczęśliwego, zadowolonego i wyczerpanego…
Jednak mam dobre serce. Autentycznie chciałam, żeby co ciekawsze aktorki (ta z ćwiekami, w kombinezonie lolitki z żywym wężem szczególnie się tu nadaje) jęczały 'Tak, Maurycy, tak!', żeby odbiorca nie miał cienia złudzeń, czja to gazetka… No ale mam w sobie przecież litość. A tak… Maurycy dorobił się ciekawego i, przyznaję, często przydatnego artefaktu, a jeżeli nie potrafi go docenić, zawsze może rozłożyć na Quarki.
Naprawdę ciekawa jestem wrażeń osoby, która zabawi się z tym artefaktem.


Z myśli Maurycego po rozmowie z Rafałem

Świetnie… magiczny świerszczyk… do tego dość… zbereźny… Rafał twierdzi że to wyraźnie czyjś żart. Ja tam stawiam na Ash… pasuje do Niej. Niech sobie Rafał to zostawi, wyraźnie ma dla tego jakieś zastosowanie. Swoją drogą, nie mogę Go nie docenić, obiecał zająć się lwią częścią przygotowań do bankietu, pomaga mi przy każdej okazji i stanowi niewyczerpane źródło informacji… muszę mu się jakoś kiedyś odwdzięczyć, zanim mój dług wdzięczności za bardzo wzrośnie.


Z zaskoczonych myśli Maurycego

Liścik? Do mnie? Taki… wyperfumowany i w ogóle… heh… co to się porobiło… … no dobra, to zdecydowanie wygląda podejrzanie. Niby Rafał twierdzi, że to spotkanie jest w miejscu dość… bezpiecznym. A przynajmniej że wszystkie warunki będą znane przed wejściem… zdecydowanie idę tam przygotowany jak na zasadzkę. Ale najpierw pomówimy z naszymi gośćmi. Przynajmniej wypadałoby się przywitać.


Z myśli lekko roztrzęsionego Maksa

Co za okrutny żart! W łazience ktoś przekształcił lustro, żeby pokazało przerażającą wizję. Samo w sobie nie byłoby to straszne, tyle, że osobą, która jako pierwsza spojrzała w lustro była Aniela. Zobaczyła swoją twarz uśmiechniętą i wszędzie krew, lecącą z ocza, z nosu, z uszu…
Po tych wydarzeniach z Renatą biedna zemdlała. Nic nie mówię, ale to po prostu było podłe!


Z myśli zapisanych Maurycego

Zgodnie z przewidywaniami Aniela jest zachwycona pomysłem bankietu, a Julian chce pomóc przy przygotowaniach. To duża szansa dla Powiewu. Maks… jest nieco mniej zachwycony, podobnie Wisna, ale oboje pojawią się i nie mają jakoś szczególnie nic przeciwko.


Z Wyelkyej Xyęgi Juliana

Srebrna Świeca może być dość przytłaczającą gildią, jeżeli się ją odwiedza pierwszy raz. Szczęśliwie, nie jest to nic aż tak przytłaczającego czy przerażającego gdy ma się moją wprawę w obcowaniu z tym miejscem.
Moja droga przyjaciółka, Kamila Maliniak, prosiła mnie z wielką nadzieją, bym godnie reprezentował Powiew Świeżości i bym nie pozwolił magom Srebrnej Świecy uważać, że jesteśmy jakąś podrzędną grupką. Z tego też powodu przyjąłem swe obowiązki z jak najwyższą godnością i zdecydowałem się rozreklamować Powiew Świeżości w najpiękniejszy i najdoskonalszy sposób, jaki mógły sobie wyobrazić śmiertelnik. Usłyszałem niechcący, iż frakcja reformatorów pragnie zaprosić nas na bankiet. Zgodnie z wielką prośbą mojej drogiej przyjaciółki uznałem, iż nie będę mieszał się w politykę między trzema frakcjami tej legendarnej gildii. Z tego powodu postanowiłem pójść w ślady znamienitego Ewarysta Ekierta. 'Jeżeli nie wiesz, co zrobić - podnieś poprzeczkę'. A ja wiedziałem co zrobić! Jeżeli Srebrna Świeca, a dokładniej frakcja reformatorów pragnęła wydać bal na naszą cześć, to moim obowiązkiem jako aktualnego przywódcy Powiewu Świeżości, jest bezsprzecznie zorganizować wielką fetę na cześć bohaterów Srebrnej Świecy, którzy poświęcili tak wiele by odeprzeć wrażą napastniczkę.
Od razu, by nikt się nie zorientował, postanowiłem zgłosić Maksa, Anielę, Wisnę i siebie na ochotnika w pomocy przy przygotowywaniu całego wielkiego festynu. Pokażemy im, jak potrafi balować Powiew Świeżości! Jest nas niewielu, ale osiągniemy znacznie, znacznie więcej!


Z myśli podłamanej Kamili

Jak rany… Ja miałam nadzieję, że Julian tam po prostu przeczeka… A on mi wyskakuje z jakimś wielkim balem i nie wiem, czym jeszcze… Oby tylko nie wplątał się w jakąś niepotrzebną politykę… Trudno, mleko się rozlało… Dobrze, że choć od Maksa wiem, co się tam dzieje… Zresztą… Julian pomimo całej swojej pozornej gapowatości jest bardzo inteligentną osobą. Na pewno sobie poradzi.


Z przemyśleń Rafała po spotkaniu z Julianem

Ten Julian… bardzo interesująca postać. Niezbyt rozgarnięty. Był jednak tak niesamowicie wdzięczny w imieniu swojej gildii za to, że Maurycy mu pomógł w utrzymaniu Powiewu Świeżości na nogach, że… przeforsował, mogę nawet powiedzieć, u mistrza Wołkowca, żeby bal był na cześć bohaterów. Tak się składa, że magowie Powiewu Świeżości także w pewien sposób byli bohaterami - mistrz Wołkowiec był naprawdę wzruszony. Zwłaszcza, że ów Julian bardzo rozpaczał, iż wielkie wiekopomne dzieło mistrza zostało utracone, a on nie zdążył nawet raz w pełni go przeczytać. Jak mam być szczery, myślałem, że Julian się z naszego mistrza trochę nabija, ale nie, jego zdaniem, naprawdę mistrz Wołkowiec jest jednym z wybitniejszych magów, a jego księga to wielkie dzieło…
Nic nie chcę mówić, ale czy ten mag jest przywódcą Powiewu Świeżości?… Cóż…
Oczywiście, kto zajmuje się organizacją balu z naszej strony?
Mistrz Wołkowiec zrzucił to na mnie, więc ja zrzucę to na Maurycego. W końcu to on jest bohaterem i to on współpracował z tymi magami z Powiewu.


Z myśli uśmiechniętej Karoliny siedzącej na brzegu basenu

Tien Maurycy Fulmar, czarodziej Srebrnej Świecy… Ciekawe, że nie słyszałam o nim wiele wcześniej, a tu nagle trzy zlecenia?
Jedno: zdobyć jego zdjęcie w samej bieliźnie. Drugie: zdobyć zdjęcie, gdy dokonuje heroicznych czynów. Trzecie: zrobić zdjęcie, na którym wygląda idiotycznie. Żadne z tych trzech nie stanowi żadnego problemu. Ciekawi mnie raczej, skąd tak wielkie zainteresowanie tym magiem, i dlaczego nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. Zwłaszcza to drugie jest szczególnie niebezpieczne.


Z myśli zapisanych Maurycego

Heh, ciekawe miejsce spotkania, nie powiem. Jak się jednak okazuje wbrew wszystkim przygotowaniom nie dość bezpieczne. Nie jeśli ktoś jest nieprzygotowany na spotkanie z fae. Wystarczyło jedno pytanie Kwiatka, a Karolina opiła się wody i zaczęła się topić. A te wszystkie zabezpieczenia spowodowały że nie mogłem jej wyciągnąć zaklęciem kinezy i musiałem wskoczyć do basenu. Eh, chyba za bardzo się przyzwyczaiłem do bycia magiem skoro moją pierwszą reakcją było zaklęcie.

Za to jak już przestała prychać Karolina okazała się osobą wielce… interesującą. Nie mam pojęcia jakie plotki o mnie krążą po SŚ, ale zostałem poproszony o pomoc z młodym magiem z rodu Maus, który mocno nadużywa swojej pozycji. Nie powiem, trafiła w czuły punkt. Dobrze dziewczyna dobiera sobie osoby. Ciekawe ile z tego co mi powiedziała jest prawdą, przed wykonaniem zadania trzeba będzie to dokładnie sprawdzić, żeby nie wplątać się w coś paskudnego. Dobrze przynajmniej że nie mam ograniczenia czasowego, gorzej że im więcej będę zwlekał, tym więcej osób ucierpi. Eh… czemu znowu ja? ^^' Przynajmniej mam u Karoliny obiecanego Archera, no i może na przyszłość będzie łatwiej coś u niej wynegocjować, wygląda na bardzo zaradną i obrotną osobę.


Z myśli zadowolonej Karoliny

Sukces, ulga, radość.
Już się bałam, że ledwo wyjdę na swoje z całą tą Fulmarową akcją (trudno policzyć sobie za dużo za zrobienie trzech zdjęć, no bez przesady). Tak czy inaczej będę musiała popracować trochę, by te zdjęcia spróbować sprzedać w odpowiedni sposób jeszcze szerszej grupie magów… Szczęśliwie, tien Fulmar zgodził się na darmową pomoc mi w tych dwóch zleceniach na młodego Mausa. To dobrze… Pokryje mi koszty innego zlecenia, które powinno przynieść mi małą fortunę.
Wielki Rejestr Magów Srebrnej Świecy… musi gdzieś tu znajdować się odpowiednia osoba…


Z dziennika Wisny

Jeszcze nawet nie zdążyłam dobrze przemyśleć sobie sprawy swojej prelekcji przed fanklubem, a tu już kolejna osoba chce się ze mną widzieć… niejaka Persefona, otwarcie podająca się za wroga Maurycego. I jakoś strasznie ciekawa o przyzwane przez niego demony. Sprawa troszkę śmierdząca. Na wszelki wypadek nie powiedziałam nic konkretnego. Ale i tak dostałam Quarki. Jacy ci magowie Srebrnej Świecy hojni…


Z monologu Persefony do Sairanseila

Ciekawe… Spotkałam się z czarodziejką, która wygłosiła odczyt o Maurycym Fulmarze przed fanklubem tego wspaniałego tiena. Muszę przyznać, że jest to osoba, która potrafi zachować sekret. Szkoda. Chciałam dowiedzieć się, jakiego typu demony zostały przyzwane przez Maurycego Fulmara w walce przeciwko Renacie Maus. Nie jestem pewna… Nie jestem w stanie odmówić mu posiadania naprawdę dużej mocy, byłam więc ciekawa, czy demony te są w stanie walczyć lub pokonać Sairanseila. W końcu walczyli z Karradraelem i go przecież pokonali…
Niestety, nie udało mi się niczego dowiedzieć. Cóż, może nie powinnam była otwarcie informować dziewczyny o tym, że jestem wrogiem Maurycego Fulmara. Jednak jest to moja wojna, a nie jej i nie chcę wciągać w to osób postronnych, zniżając się do jego poziomu.
Nie powiedziała mi niczego, co chciałam wiedzieć, ale przynajmniej zaznaczyłam swoją obecność. Zapłaciłam jej parę kryształów Quark za fatygę. Z tego, co wiem, ona pochodzi z małej i ubogiej gildii, więc te Quarki mogą jej naprawdę pomóc. Ciekawa jestem teraz, czy poinformuje tien Fulmara o tej rozmowie…


Z rozmowy telefonicznej przedstawiciela Artefakcji Zaawansowanej z klientem

Tak, rozumiem. Rozumiem. Dziesięć ładunków, niemożliwe do przeładowania. Czysta, bezpośrednia wiązka energii. Oczywiście, dla tien Wisny Mirna. Nie czarodziejki Srebrnej Świecy? Aha, czyli czarodziejki Wisny Mirna? Przyjąłem. Oczywiście. Nie, nigdy się nie dowie. Tak, rozumiem. Dla darczyńcy będzie oczywiście możliwość identyfikacji. Oczywiście. To zawsze przyjemność robić interesy z tak ważnymi osobami.


Z myśli naprawdę szczęśliwego Juliana

Kocham. Tą. Fae. Nie wiem, co dokładnie powiedziała, nie wiem, dlaczego to powiedziała, wiem jednak, że dzięki temu Wisna zamknęła Czarnoczułka w szafie (a biedaczek ma klaustrofobię) i udało nam się zawrzeć sojusz. Ja nie dopuszczę do tego, by Maurycy zdobył serce Wisny (Kamila kazała mi się nią opiekować, i tak nie mógłbym do tego dopuścić) a Czarnoczułek wróci do roli słuchającego rozkazów maga, który go przyzwał (czyli mnie, naturalnie) Nawet zdjęcia Wisny udało mi się wynegocjować! Teraz muszę tylko dotrzymać swojej części umowy, ale to nie powinno być trudne. W sensie… on i tak nie jest w jej typie, a jeżeli choć połowa z tego, co o nim słyszałem, jest prawdą, to i ona nie jest w jego typie.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License