Polowanie na Wisnę

Z myśli podekscytowanej Renaty Maus

Co?!
Odzyskała magię…
A więc… mimo, że żaden rytuał przekazywania mocy po Zaćmieniu nie działa, w jakiś sposób udało się komuś odzyskać magię! Jeszcze lepiej, to była osoba, która przed Zaćmieniem miała moc magiczną, a utraciła ją po Zaćmieniu.
Innymi słowy… jest to sytuacja, w której znajduje się mój ojciec.
Muszę mu pomóc. Nie ma nic ważniejszego. Jeżeli uda mi się dojść do tego, w jaki sposób ta dziewczyna odzyskała moc magiczną, być może będę w stanie dojść i do tego, w jaki sposób jemu przywrócić moc.
Wisna, kiedyś z AZ. Miała moc terminatora. I na terminatora wróciła. Mój ojciec miał moc adepta. Czyżby była możliwość…
Wystarczy mi nawet, jeżeli będzie nowicjuszem. Z tego, co wiem, osobowość tej dziewczyny także została wypaczona po Zaćmieniu. To, co odwróciło jej utratę mocy, przywróciło także poprzednią osobowość i pamięć. Nawet, jeżeli byłby nowicjuszem, odzyskanie przez niego pamięci i mocy sprawiłoby, że ja bym mogła przejąć interesy rodu Maus! Tak, jak on mnie cały czas chronił i wspierał, tak ja mogłabym teraz chronić go i wspierać. Po prostu zostałabym jego prawą ręką.
Nie… Jeżeli zrobię coś źle, cały mój plan przejęcia władzy nad Srebrną Świecą i wydarcia jej z rąk Andrzeja Sowińskiego może się nie powieść.
Do diabła z tym planem. Mój ojciec może wrócić jako pełnosprawny, niewyobrażalnie inteligentny i potężny mag. Jest to tego warte.
Muszę postawić wszystko na jedną kartę.
Czarodziejka, która odzyskała moc, stowarzyszona jest z Powiewem Świeżości. Śmieszna gildia… Dowodzi nią Julia Weiner. Ona nigdy mi nie pomoże. Nawet, gdyby wiedziała, jak wielki mam cel, jest zbyt ograniczona tym swoim fanatyzmem. Jedyny sposób, by zapewnić sobie współpracę Wisny to zdobyć ją siłą. Zwłaszcza, że przy okazji potrzebuję tak samo Julię. Tylko ona jest w moim zasięgu i zna się na tyle na magii analitycznej, że może pomóc mi dojść do jakichś sensownych wniosków.
Muszę się spieszyć, zanim ktoś inny wpadnie na ten pomysł przede mną.
Wszyscy boją się powrotu adepta Mausa. I słusznie.


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

Zostałam wezwana przez mistrza Bankierza w sprawie doniesień sugerujących, że Renata Maus może interesować się niewielką gildią o nazwie Łowcy Diamentów. Niestety, miejsce pobytu członków tej… organizacji nie było nam znane, jako, że nie mają oni nominalnej siedziby. Jednakowoż pewne ślady (szczegółowy raport złożyłam na ręce mistrza Arnolda Bankierza ) sugerowały również, że inna gildia, zwana Powiew Świeżości, może znaleźć się w kręgu zainteresowania poszukiwanej czarodziejki. Co więcej, istniała możliwość, że agenci Reanty Maus znajdują się już na miejscu.
Opierając się na posiadanych danych postanowiłam zinfiltrować Powiew Świeżości, by pod przykrywką pomocy przy projekcie móc zapoznać się z istniejącą tam sytuacją…


Z rytuału bardzo zdeterminowanej Renaty

Czekałam na tą chwilę przez dłuższy okres czasu. Trenowałam, poświęciłam wiele, i nareszcie uważam, że jestem przygotowana. Nazywam się Renata Maus, ze szlachetnego rodu władającego Srebrną Świecą przez setki lat. W imię moich szacownych przodków i generacji magów dużo potężniejszych ode mnie, wykonuję ten rytuał krwi, który ma udowodnić, że jestem godną spadkobierczynią rodu Maus, rodu demonologów od wieków współpracujących z najpotężniejszymi z demonów.
Po raz kolejny wyrzekam się normalnego życia, normalnego funkcjonowania i poświęcam się w pełni temu jednemu, głównemu celowi, któremu zawsze poświęcić się musiał przywódca rodu Maus. Ja, Renata Maus, żądam, abyś Ty, Karradralu, najniższy rangą spośród demonicznych władców służących memu rodowi od początków czasu, przybył na moje wezwanie i służył mnie, jak służyłeś memu ojcu wraz ze swoimi legionami!


Z księgi historii Powiewu Świeżości, Julia Weiner

W tym pamiętnym dniu odwiedził nas Alfred Kozica, prominentny członek Łowców Diamentów. Poprosił on o możliwość wypożyczenia detektora, gdyż Łowcy natknęli się na bardzo interesującą konstrukcję linii magicznych. Zadałam parę pytań kontrolnych, żeby upewnić się, że nie wymyślił sobie historyjki i nie wykorzystuje kilku losowych słów tylko po to, by móc ograniczyć nasz kontakt z detektorem, ale jednak to, co on mówił, brzmiało stosunkowo sensownie… Z jego opisu wynikało, że przez czysty przypadek odnaleźli miejsce, w którym znajdował się wędrujący niewielki węzeł. Opis wskazywał na to, że znajdowało się to głęboko pod ziemią… Jednak śledzenie tego węzła mogło zaowocować odnalezieniem czegoś dużo ciekawszego. Ewentualnie, jeżeli okazałoby się, że węzeł ma w miarę stabilną trajektorię, można by było odnaleźć punk startowy węzła. Oczywiście, w świetle takich rewelacji nie miałam wyjścia. Magowie Łowców Diamentów nawet nie wiedzieli, na co się natknęli. Zdecydowałam się pójść z nimi i z detektorem. Nie zostawiłabym ich samych z detektorem. Zwłaszcza nie Alfreda Kozicę.
Intrygujące było to, że Alfred Kozica wyglądał na zaniepokojonego tym, co odkryli. Spytał, czy ja sama wystarczę, czy nie chciałabym wziąć jeszcze kogoś jako wsparcie. Kogo jednak miałabym wziąć? Kamili nie było, gdzie Kamila, tam Tomek, Teresa pracowała nad swoim radarem, Julian… po prostu nie. Choć jedna kompetentna osoba musi tu zostać. Maks i Aniela zajmowali się Wisną, a nie będę przecież kontaktować nowej, świeżej czarodziejki z Łowcami Diamentów!
Jeżeli naprawdę mieliśmy napotkać jakieś problemy, z pewnością dałabym radę ostrzec innych magów i wezwać wsparcie.


Z przemyśleń Maurycego na temat magów, magii i cudów telefonii komórkowej

Hmm… wychodzi na to, że ludziom łatwiej jest przystosować się do świata magii, niż magom do świata ludzi. W sumie… magia ułatwia tak wiele rzeczy, że nie powinno to dziwić, niemniej przynosi dość zabawne sytuacje.

W każdym razie zadzwonił mistrz Wołkowiec… zadzwonił XD Już przy trzeciej próbie udało mu się przyłożyć telefon do ucha ^^' I tak nieźle jak na pierwszą próbę opanowania technologii przez kogoś, kto zna tylko zaklęcia komunikacyjne. Mindlink to takie cudowne ułatwienie, ale przynajmniej przez telefon nie oberwie się sprzężeniem zwrotnym z czyjegoś bólu…

Eh, Mistrz chce sie ze mną widzieć. Może wreszcie zaczną się jakieś lekcje? Chyba najwyższy czas żebym zaczął się czegoś uczyć.

Swoją drogą ciekawe, czy moje zachowania są dla magów tak samo zabawne jak dla mnie opanowywanie komórki przez Mistrza Wołkowca? ^^


Z dyskusji Karradraela z Renatą Maus

- Ci magowie mają posłużyć Twojemu wzmocnieniu?
- Obawiam się, że jeżeli chcę cokolwiek z nimi zrobić, muszę sformować krąg z magów znanych jako Łowcy Diamentów.
- Lady Maus, ten mag nie nadaje się do kręgu. Nie jest dość kompetentny nawet na to.
- Nie spodziewałam się, że nawet wśród Łowców Diamentów da się znaleźć coś aż tak bezużytecznego!
- Przyznaję, że od czasu mojego ostatniego wezwania, sytuacja rodu Maus się… zmieniła.
- Przejściowe, Karradraelu. W okolicy jest jeszcze jedna gildia. Nazywają się Gwiezdni Myśliciele.
- Nie, Lady Maus. Odradzam to działanie.
- Dlaczego?
- Nie mamy czasu. Po pierwsze, ci magowie emitują coś dziwnego na falach astralnych. Obawiam się, że zdążą ostrzec kogoś w chwili naszego ewentualnego ataku. Po drugie, nie wiem, czy będą w stanie współpracować z Łowcami Diamentów.
- Dobrze więc… Karradraelu, sformuj z nich krąg. Nieważne, jak. Tego bezużytecznego daj na bok, przyda się do czegoś innego.
- Jak sobie życzysz, Milady.
- Przygotuj rytuał odcięcia rzeczywistości i rytuał demonicznej nocy. Zobaczymy, jak wielką siłę jesteś w stanie utrzymywać. Ja przyzwę Ci tyle demonów, ile jesteś w stanie kontrolować.
- Ja znam swoje granice. Zobaczymy, czy jesteś w stanie mnie przeciążyć, Milady.
- Ja też znam swoje granice. Zobaczymy, czy Ty jesteś w stanie mi dorównać.
- W której formie mam się zamanifestować?
- Im większa siła ognia i im więcej demonów, tym lepiej. Nie uważam, żebyśmy potrzebowali Twoich specjalnych umiejętności.
- Jeżeli Twoja opinia na temat Powiewu Świeżości i to, co uważają ci Łowcy Diamentów jest prawdą, nie oczekuję większych problemów.
- Zastraszymy ich. Nie potrzebuję ich zniewalać. Ale lepiej wybadać prewencyjnie, czy mam rację.
- W jaki sposób, Milady?
- Chcę dostać ich przywódcę w swoje ręce. Łowcy Diamentów dadzą mi na talerzu Julię Weiner.


Z rozmowy Renaty Maus z Julią Weiner

- Witaj po roku, Julio.
- Co Ty tu robisz? Dołączyłaś do Łowców Diamentów?
- Dumne ostatnie słowa. Nic się nie zmieniłaś, Julio.
- Jak się rozglądam, to stwierdzam, że Ty także nie. Różnica jest taka, że moją gildią jest Powiew Świeżości. Twoją… widać.
- Zapomniałaś, jak należy się zachowywać, prawda? Cóż… taki z Ciebie wybitny przywódca, że wydasz mi swoją gildię jak na talerzu!
- Tortury? To jest sposób zachowania się prawdziwego przywódcy?
- Nie… To po prostu moje hobby. Złapałam w swoje ręce małą pchłę, która non-stop mnie podgryzała. Nawet nie wroga… przez wrogów się definiujemy. Widzisz… gdybym chciała, mogłabym za pomocą magii wydobyć wszystko, co chcę wiedzieć, ale tak sprawi mi to dużo, dużo większą przyjemność.
- Nie wątpię.
- Mam nadzieję, że wytrzymasz dłużej niż oni. Nie zdążyli dać mi nawet odrobiny radości… Karradrael… O, zbladłaś…
- Karradrael?!
- O, poznajesz… Tak, teraz Karradrael służy mnie, Julio Weiner. Karradraelu, jest Twoja.


Rozważania Maurycego po rozmowie z Mistrzem Wołkowcem

Misja pokojowa… cóż, może to i nie nauka, ale jeśli dobrze pójdzie jest szansa na jakąś naukę w tym "Powiewie Świeżości"… heh, co za nazwa… ciekawe czemu o nich nie słyszałem. Ciekawe co na to internet… Wolne i Otwarte Zaklęcia, czyli czarowanie dla każdego… przywódca Julia Werner… detektor magiczny… bla, bla, bla… o, jest adres… stare przedszkole w lesie na uboczu, jak oni to znaleźli ^^'

Nic to, zaniosę im monografię Mistrza, rozeznam gildię, zobaczymy co można tam zyskać. Jeśli nie ma żadnych kruczków w tej idei "wolnych i otwartych zaklęć" może wrócę z czymś ciekawym? Hmm… lepiej przejrzę monografię mistrza i sprawdzę, czy jest tam coś użytecznego… głupio tak brać i nie dać nic wartościowego w zamian.


Z pamiętniczka Anieli Cerekwickiej

Rany, co za przygoda!
Niedawno pojawiła się u nas w gildii nowa czarodziejka. Była znajomą Kamili, tej potężnej, kociej wymiataczki. Sama z siebie nie robiła jednak takiego imponującego wrażenia. Też taka… dojrzała, dorosła kobieta jak Kamila, ale nie taka pewna siebie czy taka… mocna. Wyglądało na to, że jest tak zielona w magii, jak ja. Innymi słowy, super okazja, żeby poznać kogoś, kto nie jest takim wymiataczem jak Kamila, nie jest taki mocny jak Julia czy przerażający jak Teresa… Ech, mamy w gildii samych super potężnych magów. No i Maksa. Z nich wszystkich tylko Juliana się nie boję. W sensie… jest taki słodki. Może i ma moc, ale weźmie dziewczynę, żeby potańczyć i przygotował nam pokój z fatałaszkami… Jest taki… fajny, taki normalny człowiek, jeden normalny mag. Więc myślałam sobie: ta Wisna to, choć nie jest już młoda, może też będzie taka normalna, na naszym poziomie, moim czy Maksa… A nie taka jak Triumwirat Grozy.
Poszłam więc do niej do pokoju, zapukałam, chciałam pogadać, a w pokoju był pa… pa pa pa… PAJĄK!


Z Wyelkyej Xyęgi Juliana

Wielki mag napotyka czasem na przeciwności, których nie jest w stanie przewidzieć. Przyzwałem Potężnego Sojusznika, Władcę Ośmiu Odnóży i Tego, Który Potrafi Widzieć Przez Pajęczyny - demonicznego pająka imieniem Czarnoczułek. Któż mógł się domyśleć, iż demon ten o mocy wielkiej będzie wzbudzał paniczny strach w sympatycznej niewieście o pięknym uśmiechu i licznych, aczkolwiek czasem dobrze skrywanych zaletach, zwanej Anielą?
Dlategoż Władca Sześćdziesięciu Czterech Pajęczyn zmuszony został do zamieszkania w najciemniejszych lochach.
Natenczas Wisna z rodu Mirnych rozkochała w sobie Czarnoczułka i z piwnic ponurych przeniosła go do ustronnej doniczki w swoim pokoju, odcinając mnie od wszechobecnej siatki szpiegowskiej i podglądu na… potencjalne zagrożenia.
Muszę odzyskać Czarnoczułka nim będzie zbyt późno.


Z pamiętniczka Anieli Cerekwickiej

Był TAAAAKI duży! Jak piłka golfowa! Nie, jak duuuży arbuz! Wtedy po raz pierwszy zwątpiłam w to, czy Wisna też nie jest jakimś pogromcą demonów uciśnionych, czy coś… Bo nie dość, że ubiera się w niekształtne wory, jak Kamila… już nawet Iza, choć jest terminusem, ubiera się lepiej, to jeszcze mieszka ze straszliwym potworem w pokoju. Założę się, że on ją dotyka w nocy! T_T
Szczęśliwie szybko wyszła i zatrzasnęła drzwi, żebym nie musiała oglądać tego szkaradztwa. I jeszcze go broniła, że niby piękny, dorodny… Fuj!


Z klaczących myśli Czarnoczułka

Rrroooo! <klakklakklakklak> Wrreszcie śpię tam, gdzie moje miejsce! Niedaleko ślicznej samicy, niestety nieprawidłowego gatunku! To się da zmienić! To akurrat się da zmienić! Gdy ma na sobie tą rrrróżową skórę to wygląda trrragicznie! <klakklakklakklak> Ale jak tylko przechodzi w tą swoją prrrawidłową forrmę, to po prrrostu seks na sterrrydach! <klakklakklakklak> Niedoczekanie Julianowa Wielkiego Wiecznie Nieprzyzwoitego, on jej nie dostanie! Wisna jest moja, moja i tylko moja! <klakklakklakklak>
Dziewczyny idą rrrazem! Rrrrazem! Beze mnie! Muszę ją pilnować! Muszę śledzić, żeby mnie nie zdrrrradziła! <klakklakklakklak>


Z pamiętniczka Anieli Cerekwickiej

…oprowadziłam ją po budynku Powiewu Świeżości. Dobra, nie jest to Hogwart, ale też mamy kilka fajnych pomieszczeń. A na pewno na Howarcie nie było sali fatałaszków, jaką zrobił nam Julian. Zapoznałam Wisnę z Maksem. Myślałam, że przyda mu się, żeby poznał kogoś o normalnym poziomie mocy. Parę razy oczywiście musiał się wtrącić do rozmowy. Ale pokazałam Wisnie, że jak się Maksowi odpowiednio powie, to słucha.


Z myśli lekko rozbawionego Maksa

Ech… Aniela znowu się popisuje. Trudno, widać jest jej to potrzebne. Muszę przyznać, że jest trochę biedna. Wszyscy tu ją traktują jak dziecko, a ona sama trochę się boi swoich mocy magicznych. Trudno, niech się bawi. Mi to nie przeszkadza…
Co? Co Wisna powiedziała? Aniela nie jest gruba! Przy Anieli nie używa się takich słów jak 'duża', wszyscy wiedzą, co ona sobie pomyśli! Już dziewczyna ma dosyć kompleksów na punkcie swojej urody!


Z pamiętniczka Anieli Cerekwickiej

…wiedziałam! Wisna tylko na mnie spojrzała i od razu potrafiła ocenić, że jestem żarłokiem. Ja się tak staram jeść tylko tą sałatę i czasami pomidorka. To wszystko przez Maksa. Robi zbyt dobre jedzenie! A potem tyję w oczach…


Z ponurych myśli Maurycego po lekturze monografii Mistrza Wołkowca

Oż w mordę jeża O_O Rozdział pierwszy "Jak zabiłem smoka", rozdział drugi "Prawie zniszczyłem świat, stawiając przecinek w złym miejscu"… Mistrz zdecydowanie ma ego które wymaga własnej miejscówki jak kupuje bilety… heh… parę ciekawostek tu jest, ale ten styl… rozdział szesnasty "Patrząc w oczy beholdera" T_T

Ehh… wypisałem kilka co ciekawszych informacji na karteczce samoprzylepnej i umieściłem na okładce. Może się do czegoś przyda. Dobra, zbieram się, nie ma co tego odwlekać… w sumie, to może lekka paranoja na misję tego typu zabierać broń, ale… ostatnio jak Mistrz mnie gdzieś wysyłał była to "Efemeryda", ktoś rzucił na mnie zaklęcie jak spałem w moim własnym pokoju, dawno nie napatoczyła się Ash… zdecydowanie biorę broń.

Świat magów jak dotąd okazuje się być miejscem pełnym przemocy w stopniu jakiego wcześniej nigdy nie doświadczyłem. I pomyśleć, że zanim przyjechałem do Gliwic te pistolety poza treningami i zawodami leżały sobie spokojnie w szufladzie…


Z pamiętniczka Anieli Cerekwickiej

Nie, jednak się pomyliłam. Wisna jednak nie uważa, że jestem gruba. Żeby mi udowodnić, zaproponowała, że się możemy razem poprzebierać w pokoju fatałaszków. No muszę przyznać, że chociaż jest już taka… no, dużo starsza, to naprawdę ładnie prezentuje się w niektórych bardziej eleganckich strojach. I faktycznie, jest ładna. Szkoda, że się tak okropnie traktuje. Ona też ma ciekawy gust, jeżeli chodzi o ubrania. Pokazała mi kilka fajnych kombinacji, które będę mogła zaprezentować przed Kubą Urbankiem.


Z rozbieganych myśli Wisny

Ubranka… przebieranki… znowu… NIE! Ta dzisiejsza młodzież nie ma teraz nic w głowie, tylko szmaty? Zajęłyby się dziewczynki ochroną środowiska albo pogłębianiem własnej wiedzy. A ja mam jeszcze takie szczęście, że zawsze muszę się wkopać w pomaganie im. Przebierać się dla facetów… bleeeh. Chociaż, swoją drogą, ciekawe co to za wielki macho z tego Kuby Urbanka, że Aniela wyraża się o nim w takich superlatywach…


Z klaczących myśli Czarnoczułka

Rrroo… moje moje moje moje… Julian nie dostanie tych widoków! <klakklakklakklak> Pięknie przebierające się piękne panie… W czym moja Wisna! Nie będzie Julian jej oglądał! Znam wszystkie jego metody podglądania i obserrrwowania. Nie pozwolę, by oglądał moją Wisnę!


Z myśli wściekłego i skonfundowanego Juliana

Dobra, co to ma znaczyć? Nie po to przyzywałem demona, żeby ten teraz mi mówił, co mogę oglądać, a czego nie mogę oglądać! Ja rozumiem, układy partnerskie, uczciwe umowy i tak dalej. Demon też człowiek.. mniej więcej. Ale tu! Tu nie chodzi o dobro i zło! Tu chodzi o życie! O jakość życia! I mój własny, demoniczny pająk pozbawia mnie tej jakości!
Dobra… Mogę go zdominować! Ale… nie. To byłoby wbrew wszystkiemu, w co wierzę! … Chociaż… Wisna… i Aniela… razem…
Nie!
Coś wymyślę! Żebym z własnym pająkiem na wojnę szedł!


Wyjątki z pierwszego wrażenia Maurycego po wejściu do siedziby Powiewu Świeżości

Ciekawe miejsce. Tak, ciekawe to dobre określenie. Zupełne odludzie, minigun na dachu, a dzwonek miauczy XD. W recepcji siedzi jakiś mały stwór w prześcieradle z wyciętymi otworami na oczy. Przyjazna bestyjka zresztą, tylko na str-a-a-a-szną wadę wymowy. Przez straszną mam na myśli że przypomina mi Alfreda Kozicę.

Hmm, Julii nie ma, za to na spotkanie wyszedł mi Julian. Ciekawy typ, kto w dzisiejszych czasach chodzi w cylindrze? XD Nie wspomnę już że nosi w nim ręcznik ^^' No i ta wzmianka o tym, że recepcjonista daje różne sygnały w zależności od tego czy gość jest mężczyzną, czy kobietą… też ciekawostka. Poza tym… cóż… po prostu sympatyczny człowiek, sprawia dobre wrażenie i wyraźnie musi mieć poczucie humoru… a przynajmniej mam nadzieję, że te wszystkie… ciekawostki… świadczą o poczuciu humoru, alternatywa jest dość… niepokojąca ^^'


Z myśli Juliana, bardzo ważnego zastępcy Julii

Hm… Muszę przyznać, że to niezła nobilitacja. Julia zrobiła mnie zastępcą na czas swojej nieobecności. Nie spodziewała się, bo jak mogła, że jak tylko opuści Powiew, to zaraz będziemy mieli gości. Baal-baalon wezwał mnie, zresztą dość rozsądnie, patrząc na alternatywy - Teresa jest kochana, ale nie umie tego pokazać, Aniela jak każde małe dziecko boi się obcych, no i zostaję ja i Maks.
Przybysz okazał się być magiem Srebrnej Świecy, który przyniósł podarek. Jego mistrz zdecydował się podarować nam księgę zawierającą zbiór esejów i analiz magicznych. Jak tylko na tą księgę spojrzałem, wiedziałem, że jest to biografia wielkiego człowieka! Po pierwsze, była duża. Po drugie, rozdział pierwszy nosił tytuł "Jak zabiłem smoka". Po trzecie, dostaliśmy ją za darmo, co wymaga szlachetności oczekiwanej od możnych tego świata. I po czwarte, ten styl! No zupełnie, jakbym swoją Wielką Księgę czytał!
Tak mi się spodobała, że poprosiłem o jeszcze parę egzemplarzy. Jeden będzie mój, prywatny. Będę robił w nim notatki. Spróbuję powtórzyć kilka zawartych tam eksperymentów i sugestii.
Zaprowadziłem gościa do biblioteki. Przedstawił się jako… Marian? No, coś takiego.


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, ja wiem że otwarte zaklęcia i w ogóle, ale… to dość ciekawe podejście, żeby zostawić nieznaną osobę samą w bibliotece pełnej potencjalnie cennych rzeczy. Chyba że nie ma tu nic cennego, nic to przejrzę co maja do zaoferowania i poczekam na Juliana… trzy sygnały oznaczają kobietę, więc mam chyba trochę czasu.

Hmm… nie spodziewałem się cudów, ale ta lista jest dość uboga nawet według mnie. Nic szczególnie ciekawe… czekaj no… Przyzwanie Śpiewającego Węża? XD Zdecydowanie muszę przepisać to zaklęcie, jest tak absurdalne że aż żal go nie znać. Przepisać póki nikt nie widzi, nauczę się jakoś później… tylko do czego ja to użyję? E tam, wymyśli się na bieżąco, miny ludzi jak to zobaczą będą więcej niż warte nauczenia się tego czaru.


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Chociaż szansę na to, że agenci Renaty Maus są już na miejscu oceniłam jako niewielką, nie mogłam jednak zignorować tej możliwości. Niestety, z oczywistych przyczyn, nie mogłam również zabrać ze sobą żadnego rzucającego się w oczy wyposażenia. Wykaz posiadanego przeze mnie sprzętu znajduje się w załączniku do raportu. Za pozwoleniem mistrza Bankierza zabrałam również kilka najprostszych zaklęć, by przekazać je Powiewowi, dla uwiarygodnienia swojej historii.
Pierwszą rzeczą, która uderzyła mnie po dotarciu na miejsce była zamontowana na dachu broń automatyczna typu minigun, którą uznałam (jak się później okazało, słusznie) za całkowicie niemagiczną. Choć w chwili mojego przybycia działko to było nieaktywne, jego obecność wskazywać mogła jednak na to, iż mieszkańcy tego miejsca obawiają się ataku, choć środki obronne na pierwszy rzut oka nie wydały się mi być nadmiernie imponujące…


Z Julianowych zachwytów nad Krysią

Baal-baalon wysłał mi trzy sygnały. Dziewczyna! I to jaka! Już na pierwszy rzut oka było widać, że to arystokratka! Jakie to szczęście, że ja się tu znalazłem, a nie Teresa! Czasem mam wrażenie, że jedno z hobby Teresy to nadepnąć na odcisk każdemu, kto choć śmie pomyśleć, że jest ważniejszy od niej. Piękna, efektowna lady Krystyna Bankierz z przyjemnością zaakceptowała moją propozycję oprowadzenia jej po Powiewie.


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…W budynku gildii zostałam przywitana przez portiera - Vicinusa, dość naiwnie ukrytego pod prześcieradłem z otworami na oczy. Wyraźna sugestia, że Powiew Świeżości ma problemy z personelem…
Gdy zażądałam spotkania z przywódcą gildii, na spotkanie wyszedł mi niejaki Julian Krukowicz. Muszę przyznać, iż byłam przyjemnie zaskoczona ogładą tego młodego maga. Nie spodziewałam się kogoś o dworskich manierach w takim miejscu…


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Zapytany, Julian Krukowicz poinformował mnie, że dowódca ich gildii, Julia Weiner opuściła siedzibę w towarzystwie niejakiego Alfreda Kozicy, należącego do Łowców Diamentów. Oczywistym jak sądzę jest, że natychmiast wzbudziło to moją czujność, jednak - jako, że w tamtym momencie nie miałam żadnej możliwości podjęcia działania, pozostałam w siedzibie Powiewu, kontynuując zdobywanie informacji…


Z myśli szczerze ubawionego Maurycego

No nie, wygląda na to, że w każdej gildii, nieważne jak dużej lub małej, człowiek ma wrażenie że występuje w komedii absurdu. Przepisałem zaklęcie i zabrałem sie za przeglądanie indeksu. Do biblioteko weszła jakaś czarodziejka, przedstawiła się jako Wisna Mirna i jakoś udało się Jej pomylić mnie z członkiem Powiewu. Nic tam, nowa w gildii, nic dziwnego. Ale ledwo zaczęliśmy jakąś sensowną dyskusję na poziomie (zdążyła wysępić ode mnie obietnicę spisania zaklęcia analizy chemicznej) jak się nie wydrze na nas jakiś głos zza szafki. Ja zdębiałem, patrzę, a tu zza książek wychodzi gadający pająk i klekocząc zaczyna mi ubliżać, że nie odbiję Jego Wisny i jak Ona może Go zdradzać. Że ma się natychmiast zmienić w pająka i wracać na pajęczynę… Myślałem że padnę ze śmiechu jak Wisna zaczęła na pół z Nim dyskutować, na pół go besztać XD

…jak ja Cię dobrze rozumiem Wisna. Oj jak dobrze… ^^'

…więc tak wyglądają moje utarczki z Kwiatkiem z perspektywy trzeciej osoby… ehh…


Z dziennika Wisny

Straszny tu dziś ruch. Usłyszałam jakieś poruszenie na dole i postanowiłam to sprawdzić. Zeszłam do biblioteki pod pretekstem przejrzenia jakiegoś opasłego tomiszcza. Jak przypuszczałam, na miejscu siedziała obca mi osoba - niejaki Maurycy. Początkowo wzięłam go za nieznanego mi maga powiewu, jednak szybko okazało się, że jest ze Srebrnej Świecy. Korzystając z okazji podpytałam go o kilka zaklęć, widząc, że z wielkim zapałem przepisuje nasze.


Z Julianowych zachwytów nad Krysią

Po drodze oczywiście musiała zobaczyć zazdrosnego Czarnoczułka podglądającego, czy Wisna zachowuje się poprawnie wobec Maurycego. Ale zanim zdołałem porozmawiać sobie z pająkiem, jak demonolog z… chodzącą skarbnicą fotek… Aniela dostrzegła Czarnoczułka i zaczęła się mała panika…
Obawiam się, iż lady Bankierz nie była pod zbyt wielkim wrażeniem…


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Ku mojemu niemałemu zaskoczeniu okazało się, że w bibliotece przebywa jeszcze jeden członek Srebrnej Świecy, niejaki Maurycy Fulmar. Poinformował mnie on, że przybył tu na polecenie mistrza Wołkowca, by podjąć współpracę z Powiewem Świeżości. Gdy zastałam go w bibliotece, zajęty był przeglądaniem posiadanych przez tą niewielką gildię ksiąg.
Wraz z Maurycym Fulmarem w bibliotece znajdowała się niejaka Wisna Mirna. Z krótkiej wymiany zdań pomiędzy nią a Julianem Krukowiczem dowiedziałam się, że ta pierwsza niedawno przyłączyła się do Powiewu Świeżości. Jako, że udałam się tam, szukając wszelkich odstępstw od normy, nie muszę wyjaśniać, że Wisna Mirna wzbudziła moje zainteresowanie, zwłaszcza, że najwyraźniej upodobała sobie Vicinusa, demonicznego pająka, którego traktowała z wyraźną atencją, pozwalając mu nawet na podejmowanie dyskusji…


Z myśli lekko skonfundowanego Maurycego

Ehh… i oczywiście na to musiał wejść Julian z gościem. I od razu zrobiło się… dziwniej. Pikuś tam że najwyraźniej zapomniał jak mam na imię i zepchnął prezentację na biedną Wisnę. Ale gość okazał się być czarodziejką ze Srebrnej Świecy… ehh… i jak tu prowadzić dyskusję i powiedzieć cokolwiek więcej nie wiedząc jak to wyjdzie politycznie… szczególnie patrząc na status Powiewu i to że nie wiem jak Mistrz będzie chciał całą sprawę rozegrać. Był zadowolony że podoba się im monografia i proszą o więcej, ale czy będzie chciał to nagłaśniać? I do tego nie wiem z jakiej frakcji jest ta cała Krystyna Bankierz. Ehh… czuję się trochę jak u Kafki -_-' A że Julian oczywiście musiał się pochwalić monografią, Krystyna wie kto jest moim mistrzem, więc także z jakiej frakcji ja jestem.

Na szczęście jak zawsze można liczyć na dzielną Anielę XD Zauważyła czającego się Czarnoczułka i zrobiła taką akcję, że spokojnie zdążyłem wejść za regał pod pozorem przeglądania książek zanim nawet mnie zauważyła. A potem cała dumna przemowa o przygotowywaniu zaklęcia odchudzającego… cała Aniela, nic się nie zmieniła od czasu świni nadrzewnej. Proste postrzeganie życia i zero przemyśleń na temat niebezpieczeństw opracowywania takiego zaklęcia i testowania go na biednym Maksie. Dobrze że Krystyna wyjaśniła co bardziej podstawowe zagrożenia… tylko z czego ta dziewczyna chce się odchudzać? Z kości na ości? … Eh, przynajmniej spokojnie napisałem do Rafała SMSa z pytaniem kim jest Krystyna Bankierz. Tylko co ja mam teraz myśleć po odpowiedzi "Konserwatystka, terminus, niebezpieczna. A co?" —'

Co tu u licha robi terminus z frakcji konserwatywnej? Niby nie powinienem oceniać przekonań magów, których nie znam na podstawie ich frakcji, ale jakoś współpraca z Powiewem Świeżości ledwo mi pasuje do reformatorów, a co dopiero do konserwatystów.


Z rozmowy Wisny z przyjacielem

Jeżeli ZNÓW wleziesz nie tam, gdzie trzeba, albo ZNÓW odezwiesz się w sposób, w jaki nie powinieneś, to transmutuję cię w beznogą, niemą, włochatą kulkę i przeniosę na twoją ukochaną pajęczynkę. Samego. A jak wybitnie mi podpadniesz to zaręczam, że użyję do tego quarków.


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Podczas rozmowy zapytałam Juliana Krukowicza o projekty, jakie obecnie przeprowadza Powiew Świeżości. Wydawał się nie najlepiej zorientowany w temacie. Wymienił jedynie dwa, z czego jedynie jeden (prowadzony przez Teresę Rączkę) potrafił dokładniej zdefiniować. Zapytany o drugi, wezwał koleżankę z gildii. Okazała się ona być siedemnastoletnim dzieckiem, chodzącym z głową w chmurach i marzącym o stworzeniu zaklęcia odchudzającego…
Niestety, nie było mi dane zapoznać się z innymi projektami (o ile jakieś istnieją), bowiem u drzwi wejściowych ponownie odezwał się dzwonek…


Z myśli zirytowanej Teresy

Zepsuli detektor?!
Julia do mnie zadzwoniła. Jak udało im się zepsuć detektor z Julią pod ręką?! Co, całkowicie straciła głowę dla tego Kozicy?! Mamy jeden, jedyny projekt, jedyną rzecz, która odróżnia nas od takich Łowców Diamentów, i ona go psuje!
Nie kupię tego, co ona mówi! Wszystko to brzmi… Logicznie. Wszystko to brzmi prawdopodobnie. Wszystko to brzmi jak Julia. Mają wielkie odkrycie, linie sił pola, cośtam… Ale tu mamy narzędzia! Tu jesteśmy w stanie naprawić detektor! Tam możemy najwyżej zrobić hotfix. Doświadczenie mi mówi, że im więcej hotfixów, tym trudniej naprawić samo urządzenie. Nie, odkrycie odkryciem, ale żadne odkrycie nie jest warte naszego detektora!


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Nowo przybyły okazał się być członkiem Łowców Diamentów, posługującym się pseudonimem 'Praktykant'. Poinformował on pana Krukowicza, że wypożyczony przez jego gildię detektor uległ uszkodzeniu, z którego to powodu Julia Weiner przysłała go, by sprowadził kogoś zdolnego do naprawy urządzenia.
Pan Krukowicz wyraźnie się zmartwił, i natychmiast wezwał Teresę Rączkę, jako jedyną osobę mogącą cokolwiek poradzić w kwestii naprawy owego detektora.
Należy wziąć pod uwagę, jak z mojego punktu widzenia wyglądała cała ta sytuacja. Wpierw otrzymuję informację, iż Renata Maus być może zwróciła swoją uwagę na Łowców Diamentów. Następnie nieco odmienny ślad kieruje me kroki prosto do Powiewu Świeżości, gdzie okazuje się, że ich dowódca akurat opuścił gildię w towarzystwie Łowców Diamentów. Wreszcie jeden z Łowców Diamentów pojawia się twierdząc, że urządzenie uległo uszkodzeniu i prosząc o pomoc w jego naprawie w warunkach polowych…
Ten zbieg okoliczności wysoce mnie zaniepokoił, dlatego też wycofałam się ku obrzeżom korytarza, by móc obserwować nie zwracając na siebie nadmiernej uwagi.
Jedną z przyczyn kierujących moimi działaniami była również chęć uniknięcia niepotrzebnego w tym momencie starcia z Teresą Rączką.
Teresa Rączka okazała się dokładnie odpowiadać temu, co o niej wiadomo - porywcza, bezpośrednia i nie dbająca o to, czy zrani uczucia innych. Usłyszawszy o uszkodzeniu detektora straciła panowanie nad sobą i niemalże rzuciła się na przybysza, pragnąc wyciągnąć z niego szczegóły…


Z myśli przestającego się już czemukolwiek dziwić Maurycego

I kolejny gość… jak na taką małą gildię strasznie dużo gości. Tak po prawdzie to już prawie się spodziewałem że do kompletu przyjdzie nam jakiś izolacjonista XD Ale nie trafiłem. Jest gorzej, najwyraźniej Powiew pożyczył detektor magiczny Łowcom Diamentów ^^' … chyba znalazłem poważną lukę w idei otwartej magii ^^'

Ehh… zdziwniej i zdziwniej, zeszła jakaś Teresa, patrząc po reakcji na informację o uszkodzeniu detektora to chyba nadopiekuńcza mamusia tego urządzenia. Normalnie prawie wpadła w szał. Nawet nie zauważyła że ma innych gości. Zaczęła grozić Praktykantowi i… od razu zrobiło sie ciekawiej. Praktykant wyraźnie się Jej bał. Nie żebym mu się dziwił, Teresa jest dość… bezobcesowa. I naprawdę nie żartowała w swoich groźbach. Odmówiła Julii (przywódcy gildii!) pojechania do Niej i zrobienia napraw w terenie a potem stwierdziła że coś jest nie tak i zaczęła wrzeszczeć po tym biedaku. Bał się Jej dość żeby spróbować się wymknąć, musiałem mu zagrodzić drogę… a mimo tego nic nie powiedział… nawet jak przyniosła największy klucz do śrub jaki widziałem w życiu i całkiem poważnie zagroziła że odkręci mu jaja… czego ten chłopak tak się boi że mniej przeraża go utrata przyrodzenia… może jak nie groźbą, to spróbujemy inaczej, powinienem mieć jakieś piwa w Schowku Setona, może to go lekko rozluźni i uspokoi.


Dyskusja Renaty z Karradraelem

- Widziałeś to? Ona nie potrafi nawet wydać rozkazu i zmusić kogoś z własnej gildii i zmusić go, żeby przyszedł jej pomóc!
- Przyznaję, nie brzmi to zbyt optymistycznie.
- Więcej, jej zastępca wydał jej rozkaz, by przyniosła detektor!
- Milady, na pewno Julia Weiner jest w pełni zdominowana?
- Karradraelu… Nie łamałam jej, nie mam na to czasu. W ten sposób… mam więcej zabawy. Prosta kontrola umysłów. Prosta dominacja. Jedyne, co jej robię, to pozwalam jej bezsilnie obserwować, jak ona sama doprowadza do zniszczenia swojej gildii. Niech widzi, jak ta 'psia osobowość', którą jej wstrzyknęłam, staje się jej główną osobowością. Niech prawdziwa, odseparowana Julia Weiner, nie mająca żadnej władzy nad swoim ciałem cierpi i płacze, widząc, co dzieje się z jej ukochaną parodią gildii.
- Czyli mogła…
- Nie. Nie pierwszy raz wyciągam informacje z magów i nie pierwszy raz dominuję innych magów. Sama Julia poinformowała mnie, że ta żałosna zbieranina zwana gildią cechuje się 'wysoką niezależnością'.
- W takim razie jedyne, czego dokonaliśmy, to pozbawiliśmy się jednego maga. Przyznaję, na tyle niekompetentnego, że nawet nie nadawał się do kręgu…
- Nie możemy atakować. Musisz wpierw wykonać rytuał odcięcia przestrzeni.
- Wiem, Milady. Chyba zrobiliśmy jeden błąd taktyczny.
- Jeden. Julia poinformowała mnie, że w siedzibie gildii znajduje się czterech magów. Nasze demony już są na patrolu. Jeżeli oni spróbują nam uciec, nasze demony znajdą tych magów, wykryją ich, zobaczą ich wcześniej. Ja nas wtedy przeniosę. Ty osłonisz mnie w czasie, w którym będę oszołomiona po teleportacji, a potem połączonymi siłami zniszczymy ich wszystkich.
- Dlaczego się tak ucieszyłaś, gdy dowiedziałaś się, że nie będzie tam Kamili Maliniak, kimkolwiek by ona nie była?
- Mam swoje powody.
- Jak sobie życzysz.


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Chociaż Teresa Rączka okazała się być bardzo bezpośrednia i nie stroniła nawet od dość brutalnych gróźb, nie uzyskała żadnej użytecznej informacji, dlatego też postanowiła zadzwonić do swojej przywódczyni, próbując się dowiedzieć, co się dokładnie stało, a następnie przekonać ją do powrotu do siedziby gildii. Nic jednak nie wskórała.
Zastanowiło mnie, dlaczego Julia Weiner, osoba (zgodnie z moimi informacjami) rozsądna i potrafiąca przyjąć do wiadomości sensowne argumenty odmawia zrobienia rzeczy najlogiczniejszej. Wyraziłam głośno swoje wątpliwości. Zwróciło to co prawda na mnie oraz Maurycego Fulmara uwagę Teresy Rączki, ale tym razem udało mi się uniknąć zdradzenia jej naszej przynależności - Julian Krukowicz poinformował ją, iż oboje przybyliśmy, by podzielić się z ich gildią posiadaną wiedzą.
To wystarczyło, by odwrócić jej uwagę od nas i skierować ją (wraz z całym skrywanym za furią niepokojem) ku przybyszowi.
Czarodziej Łowców Diamentów najwyraźniej czegoś lub kogoś się bał. Najprostszym wnioskiem byłoby, iż Teresie Rączce udało się go zastraszyć, jednak mag ów rozglądał się dookoła, zupełnie, jakby ścigał go co najmniej oddział wyszkolonych terminusów.
Tutaj do działania wkroczył Maurycy Fulmar, zręcznie wprowadzając 'Praktykanta' w stan lekkiego upojenia alkoholowego, co rozwiązało jego język…


Z myśli zasępionej Teresy

Dwóch magów Srebrnej Świecy… Zbieg okoliczności? Przypadek? Co tu się dzieje? Ale mądrze mówi ta dziewczyna. Jak nie wiadomo, co się dzieje, lepiej nie robić niczego, co może być kłopotliwe. W jaki sposób oni uszkodzili ten detektor? Ten młody wszystko mi wyjaśni… Jak na niego mówią…? …Nowicjusz?


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Dowiedzieliśmy się, że wszyscy Łowcy Diamentów (i, co logicznie z tego wynikało, Julia Weiner) zostali pochwyceni przez jakąś czarodziejkę.
Jako, że nie byliśmy w stanie wydusić z maga żadnego składnego opisu, obecni próbowali opisywać każdą osobę, która przyszła im do głowy (opisy wraz z moimi przypuszczeniami co do tożsamości opisywanych osób zostały załączone do raportu) Godnym uwagi wydaje mi się fakt, iż Maurycy Fulmar bez najmniejszych wątpliwości opisał Ash, czarodziejkę Academii Daemonica. Gdy żaden z opisów nie przyniósł efektu, podałam rysopis Renaty Maus, na co zatrzymany przez nas czarodziej zareagował paniką…


Z myśli Maurycego, który już wie że ten dzień zaraz zejdzie całkiem na psy

Ok, porwani przez jakąś czarodziejkę z dużą ilością podległych Jej demonów. Super… czemu wszystkie spokojne zadania tak się kończą? Praktykant nie chce przekazać obrazu tej czarodziejki, ale nie poznał żadnego z moich opisów… znaczy się nie znam tej czarodziejki.

Szlag, Krystyna opisała Renatę Maus… Renatę Maus, tą samą, którą Iza przykazała mi i Kwiatkowi omijać z daleka i uważać na Nią, tą samą, która porwała Dominika… tą której mamy nawet nie próbować łapać sami… czas zadzwonić po Izę.

No żeż… nie mam zasięgu… a miałem… czyli… świetnie… już jesteśmy okrążeni… dlaczego zawsze mi się to przydarza?


Z rozmowy pomiędzy dwoma magami rodu Maus

- Co?! Co się stało?
- Karradrael został wezwany…
- Ktoś wezwał Karradraela! I demon zaakceptował przyzwanie?! Ale to oznacza, że ktoś znowu aspiruje do zostania…
- Tak. Nowym Jonatanem Mausem.
- Ech… miałem nadzieję, że ten etap został już zamknięty i że możemy znowu działać normalnie, jak grupa magów, a nie jak jakiś mały, zamknięty klan śniący o dawnej potędze. To nie ma sensu! Jest po Zaćmieniu, co się stało, się stało!
- Powiedz to jej.
- Jakiej 'jej'? Kto to zrobił?
- Renata Maus. Odszczepieniec.
- Jak… jak ta niekompetentna, arogancka i zapatrzona w sadystycznego tatusia idiotka dała radę przekonać Karradraela, że teraz ona dowodzi?!
- Nie wiem. Ale wiem, że jest to sygnał dla wszystkich terminusów rodu Maus i w jakiś sposób powiązanych z rodem Maus. Renata, córka Jonatana zrobiła błąd. Ostrzegaliśmy ją, czym skończy się podążanie w ślady swojego ojca.
- Wolałbym, by obyło się bez rozlewu krwi…
- Jeżeli pojawił się Karradrael, to już za późno. Musimy zdążyć, zanim pojawi się Amandis.


Z dyskusji pomiędzy Arachne a Reveriusem

- Rev, kochanie, co tam się dzieje? Jakie są jej cele?
- Wyczuwam aurę desperacji. Zdeterminowania. Jedna szansa na milion. Ogromna nadzieja. Jednocześnie odrzucenie wszystkiego.
- Chodzi o… malutką Wisnę?
- Oczywiście… pragnie ją wykorzystać, ale nie ma w planach krzywdzenia… choć się nie zawaha.
- Aaa… Więc o to chodziło Malusiowi… Słodziutka Ami pyta, czy wejdziemy do akcji.
- Mal… by się nie zgodził. To nie jest nasza sprawa.
- Zgadzam się, skarbie. Obejrzyjmy sobie, jak wygląda sytuacja. Myślisz, że smok się obudzi?
- Smok śpi… spowity w otchłani niepamięci o… byciu smokiem.
- Cudownie. Myślisz, że to atakujące ich maleństwo będzie w stanie zrobić to samo, co dotknęło naszego biednego pajączka?
- Jeśli tak… Mal będzie musiał zamknąć oczy wszystkich smoków.


Z chłodnych, ponurych kalkulacji Maurycego

Czego Renata może chcieć od Powiewu? Ma już ich najcenniejszy artefakt, zaklęcia i biblioteka nie są tego warte i wątpię żeby było tu coś innego materialnego czego może pożądać Renata, o czym nie wiedziałby ani Julian ani Teresa. Czyli można założyć z dużym prawdopodobieństwem że chodzi o któregoś z magów. Raczej nie o mnie i wątpię że o Krystynę. Prawdopodobnie nie Maks, możliwe że Aniela, choć to mało prawdopodobne… z drugiej strony jako jedyny mag wyłapała że coś jest nie tak z roślinami w tej sprawie ze świnią. Więc tak, możliwe że Aniela, choć wątpię w to. Zostaje Julian, Teresa albo Wisna. Wisna jest nowa, Renata może nawet nie wiedzieć że tu jest, więc możliwe, choć mało prawdopodobne. Czyli Julian albo Teresa… każde z nich sprawia wrażenie kompetentnego maga, z którego umiejętności Renata mogłaby skorzystać… szlag… niedobrze… byłoby dużo prościej gdyby chodziło o jakiś przedmiot…

Renata ma ponad dziesięć demonów, plus najprawdopodobniej przejęła kontrolę nad Julią i Łowcami… nie wspominajać już o tym że ma Dominika i przychodzi tu przygotowana… nasza jedyna szansa to że nie przygotowała się naprawdę dobrze, w końcu to tylko Powiew.

Pomyślmy, co my mamy? Swoich umiejętności jestem dość pewien, chociaż nie jestem wojownikiem wiem ile potrafię i tu Renatę czeka parę niemiłych niespodzianek. Krystyna… terminus, ma reputację niebezpiecznej i wygląda na zdeterminowaną… myślę że mogę na Nią liczyć, chociaż… oby tylko Jej reputacja nie okazała się przesadzona. Julian mówi że nie potrafi walczyć, ale zostanie. Teresa może detonować miny… heh… tu wszędzie są miny… coś z tego będzie. Wisna… pomoże roślinkami trochę, ale nie walczy. Maks… lubię go i sprawia wrażenie kompetentnego, ale nie wydaje się zbyt potężnym magiem, no i będzie zajęty Anielą… eh… Aniela… tia…

Czyli co? Najlepszym pomysłem jaki mi przychodzi do głowy to odesłać stąd cywili. Anielę wsadzić do UAZa, Maks niech prowadzi, niech wezmą Baal'baalona i… hmm… Wisna… nie wiem czy Renacie chodzi o Nią, ale… niech sama zadecyduje. Teresa i Julian chcą zostać, to dobrze. Liczę na to, że nie chodzi o Anielę. Jeśli tak, to wszystkie osoby, które mogą się przydać zostają tutaj, odsyłamy zaś tych, którzy wymagaliby opieki. Fajnie byłoby spróbować ucieczki, ale… jeśli mam rację i idzie o któregoś z magów… tutaj przynajmniej możemy się jakoś przygotować do obrony. Dobra, Krystyna się zgadza ze mną. Do roboty, mamy mało czasu… a i to co mamy tylko dzięki paru piwom… dzięki niech będą Setonowi za jego zaklęcie ^^'


Z myśli przerażonego Juliana

Atakowani?! Ktoś nas chce zaatakować! Gorzej, demonolog! Kobieta!… Chwila, ja znam Renatę. Ładna, tylko trochę nie umie się zachować.
O, nie! Czarnoczułek! Jak ona mi go odeśle, wszystko stracone!
Musi się gdzieś schować, musi się gdzieś ukryć! Piwnica! To jedyne wyjście! W sumie… jeśli terminus mówi mi, że może uda się bezpiecznie ewakuować cywili i że mają większe szanse niż gdyby mieli tu zostać, to lepiej wysłać Czarnoczułka… jest mały.
Co? Ja? Oczywiście, że nie jadę! Po pierwsze, byłem członkiem Akademii Zaklęć! Walka dla mnie to nie pierwszyzna. Ponadto… miałbym zostawić dwie dziewczyny same? No dobra, jest tu ten… Maurycy, ale nie ma co go liczyć.


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…wiedząc, że Renata Maus właśnie w tej chwili zbliża się do Powiewu chcąc zaatakować, rozpoczęliśmy błyskawiczne i - z konieczności - rozpaczliwie ograniczone przygotowania. Zdając sobie sprawę z mocy maga, z którym przyjdzie mi się zmierzyć, nalegałam, pomimo protestów Teresy Rączki, na odesłanie osób niezdolnych do walki. Wraz z Maurycym Fulmarem zaopatrzyliśmy Maksymiliana Łosia we wszelkie mogące go wspomóc w ucieczce zaklęcia i jak najszybciej odesłaliśmy niezdolnych do walki. Ceną za zadbanie o ich bezpieczeństwo było jednak skażenie magią, zanim jeszcze właściwe starcie się rozpoczęło…
Słucham?
Tak, uważam, że warto było ową cenę zapłacić, aby niezdolni do walki magowie mogli opuścić zagrożony teren…
Wisna Mirna wysłała ptaki, które miały za zadanie przenieść sygnał alarmowy. Mniej więcej w tym samym czasie cywile opuścili siedzibę gildii.


Z oceny przygotowań przez Maurycego

Dobra, UAZ jest otoczony takimi tarczami, że świeciłby, gdyby nie zaklęcie ukrycia Krystyny. Jedna tarcza jest chyba nawet soczewkowa. Koła i zawieszenie są chronione osobną tarczą, a za kierownicą siądzie Maks. Wolałbym sam pojechać, ale nie zostawię samej Krystyny przeciwko Renacie. Bez urazy dla Juliana, Teresy i Wisny. Ale z całej naszej grupy tylko Krystyna ma prawdziwe przeszkolenie bojowe. I nie zostawię Jej samej przeciwko Renacie.

Maks jest najlepiej przygotowaną osobą z nas wszystkich. Tylu soczewek na jednej osobie jeszcze nie widziałem. Tarcze kinetyczne, mentalne, elektrostatyczne, wzmocnienie ciała i zmysłów, narkotyki bojowe, zaklęcie prawdziwego widzenia… heh… prawie wolałbym żeby został walczyć, gdyby nie Aniela. Maks całkiem rozsądnie poprosił o coś na uśpienie Anieli jeśli zacznie się robić nieciekawie. Naprawdę kompetentny gościu… i wyraźnie zależy mu na Anieli. Będę musiał im jakoś potem to wynagrodzić.

Krystyna, ja i Wisna jesteśmy obłożeni tarczami mentalnymi, kinetycznymi i elektrostatycznymi. Do tego ja i Krystyna mamy zaklęcia wzmocnienia ciała i zmysłów oraz jesteśmy na narkotykach bojowych… swoją drogą skąd Maks ma tak bogatą apteczkę? I po co? Nie żebym narzekał, ale… ^^'

Umieściliśmy nieprzytomnego Praktykanta pod tarczą w pomieszczeniu z największą ilością min. Jeśli się do Niego spróbują teleportować czeka ich niemiła niespodzianka. Mam nadzieję tylko że tarcze na Praktykancie wytrzymają.


Z myśli zdeterminowanego i śmiertelnie przerażonego Maksa

Dobrze, uspokój się. Po lewej Aniela, z tyłu pająk przytula się do Baal-Baalona. Drżą jak osiki. Siedzę w starym UAZie wypakowanym serią bardzo potężnych zaklęć i mam nadzieję, że to, co powiedziała ta terminuska odnośnie braku zaklęć wykrywających ze strony naszego przeciwnika jest prawdą. Przynajmniej mnie nie okłamywała, powiedziała, jak wygląda sytuacja. Ten UAZ to wygląda, jakby miał zaraz…
Dobra, spokojnie. Jak jestem w lesie, to nie martwię się, że podczas strugania patyka scyzoryk mi się złamie. Ten UAZ, te wszystkie zaklęcia… To po prostu porządny scyzoryk. A my chcemy wystrugać ten patyk…
Jeżeli Aniela stara się uśmiechać, żeby dodawać mi otuchym to musi naprawdę być źle.
Dobra, czas dać jej tą tabletkę usypiającą, którą dostałem od Maurycego. Chcę, żeby była tak nieprzytomna, jak to tylko możliwe.


Z ostatnich myśli Maurycego przed bitwą

Ehh… Maks pojechał… mam nadzieję że mu się uda. Nas czeka ciężka walka, ale może dotrzymamy aż dotrą posiłki. Jak nie Maks je wezwie to może któryś z ptaków dotrze we właściwe miejsce. A póki co staję do walki mając jedną terminuskę o niepotwierdzonej jeszcze reputacji i trzech magów, którzy odmówili odejścia stąd, ale nie będą walczyć bezpośrednio… super… trzy dodatkowe cele do ochrony, ale też i szansa na solidne wsparcie… trudno… wezwę parę demonów… ze cztery hentendemony, bo to jedyne bojowe jakie mi przychodzą do głowy i jednego czarnego jednorożca… a nuż będzie potrzeba szybko się przemieścić… niemniej źle się czuję wykorzystując nawet hentendemony do ochrony nas nie dając im w tej kwestii wyboru, ale nie mogę ryzykować ich przejęcia, albo rezygnacji… dobrze przynajmniej że szansa że zostaną wyssane jest praktycznie zerowa. Eh, jak by się ta sytuacja nie potoczyła dalej będę miał po tym wszystkim kaca moralnego.

Szlag… czemu mam tylko po jednym magazynku —' dziesięć pocisków to trochę mało… szczególnie że pięć z nich to pociski obalające… chyba przejmę kontrolę nad minigunem… na razie niech sobie bot Teresy tym steruje, ale mogę tego bardzo potrzebować —'


Z rozmowy Renaty z Karradraelem

- Czy przechwyciliśmy wszystkie ptaki?
- Oczywiście, Milady, moi agenci są wszędzie. Nic nie przeleci. Niestety, nie udało im się przynieść żadnego ptaka, byś mogła z pomocą małej Weiner zrobić sprzężenie zwrotne magowi, który to zrobił.
- Szkoda. Fakt, że wysłali te ptaki oznacza, że wiedzą o naszej obecności. Co, jeżeli spróbują uciec?
- Milady… Przygotowałem taki zestaw koszmarów, wizji, które potrafią zniszczyć nawet najodporniejszy umysł. Twój pomysł z wypaczeniem zaklęcia Archera był perfekcyjny, Milady.
- Dziękuję, ale to nie był mój pomysł. Agregat Koszmarów Mausa był twórczym dziełem mojego ojca. Ja jedynie dobrze go używam.
- Demony przekaźnika roznoszą Twój Agregat po okolicy. Żaden czarodziej… żaden człowiek, żadne zwierzę nie da rady przebić się przez to nie popadając w szaleństwo. A jak choćby krzyknie… Łowcy ich wykryją.
- Bynajmniej nie Diamentów.
- Nie… zdecydowanie nie…


Z myśli zaskoczonego Maurycego

Wisna?! Taka armia demonów po Wisnę? Miało być ich ponad dziesięć, a tu jest grubo ponad setka… i jakiś wielki paskud na którym jedzie Renata w demonicznej zbroi… i ma Julię… szlag… w życiu nie pokonamy tylu demonów, ale na pewno nie oddam Renacie Wisny bez walki… szczególnie jeśli aż tak Jej na tym zależy… ale przynajmniej nie dorwała Maksa i Anieli i jest spora szansa że się wymkną.


Z myśli Renaty Maus

Nie spodziewałam się, że Karradrael jest aż tak przydatny. Współpraca z nim jest zupełnie niepodobna do współpracy z jakimkolwiek innym demonem. Nie tylko wykazuje on inicjatywę. Potrafi też wytknąć mi błąd i nie przesadzę, jeżeli powiem, że to on stał za niejednym z moich poczynań taktycznych. Jako, że ja znałam ofiary lepiej, wykorzystaliśmy wariant zastraszający. Karradrael został powołany w swej postaci władcy demonów, najodporniejszej i władającej najmniejszą ilością mocy - po prostu brutalna siła. Przygotowaliśmy kohortę demonów. To była spora armia istot, które co prawda nijak nie mogły równać się z magiem, lecz w tej liczbie nie musiały. W ten sposób taktyka morza goblińskiego stała się nagle bardzo sensowna, a przeważającą siłą stał się Karradrael. Jako podstawowy transport wybrałam molocha. Jest to wielka i niewygodna bestia, ale ten elegancki palankin po prostu idealnie pasował. Koło siebie posadziłam Julię. Przy odrobinie szczęścia uda mi się ich sprowokować do zrobienia czegoś głupiego. Na tylnej części molocha posadziłam krąg Łowców Diamentów. Będą stanowić doskonałe wsparcie ogniowe. No dobrze, przesadziłam. Mierne wsparcie bojowe. Ale chodzi o efekt. Duża ilość bezużytecznych magów.


Z myśli Maksa

To tylko złudzenie! To nie jest prawda! Dobrze… Uspokój się. Ona nie ma takiej mocy! Nikt nie ma takiej mocy! To nie jest moja matka. To nie są moi rodzice. To nie jest Aniela. W samochodzie nie ma potworów.
Widzę prawdę. Zaklęcie prawdziwego widzenia jest prawdziwe! Wszystko inne jest fikcją! Nie przebiję się tak łatwo… Muszę się przyczaić, muszę przeczekać… Muszę wezwać pomoc. Muszę ich uratować…


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Odnoszę wrażenie, że Renata Maus wciąż stara się trzymać kodeksu honorowego. Natychmiast po pojawieniu się, zażądała natychmiastowej kapitulacji oraz, ku mojemu ogromnemu zdumieniu, wydania w jej ręce Wisny Mirna… By się nie zdekonspirować, pozwoliłam Julianowi Krukowiczowi przeprowadzić całą rozmowę, polecając mu grać na zwłokę, jak tylko będzie w stanie. Jedna rzecz była dla mnie oczywista. Jeżeli Renata Maus była skłonna poświęcić tak wiele, aby przechwycić Wisnę Mirna, nie mogłam po prostu pozwolić jej wziąć tego, co chce bez walki.
Musiałam grać na zwłokę i wymyślić coś, co zaskoczyłoby znacznie przerastającego mnie mocą przeciwnika…


Z rozbieganych myśli Wisny

Cholera, wygodniej by było nie odzyskiwać tej magii. Mnie chcą? A po co im ja? Zresztą… jeżeli z mojego powodu mieliby narobić tutaj bałaganu, to niech lepiej mnie wezmą i zrobią ze mną co chcą. Trudno, żeby z powodu takiej szarej osóbki jak ja cierpiało tylu niewinnych ludzi… magów… Cooo? Oni będą mnie bronić i nadstawiać za mnie karku? Cóż, w takim razie gra musi się toczyć o coś zdecydowanie poważniejszego… mam nadzieję, że moje drapieżne roślinki przynajmniej trochę pomogą w starciu.


Z myśli Juliana ogarniętego szałem bojowym

Julia! Mają Julię! Nie! Zostawcie! Dlaczego?! Po co ją ranicie?! Przestańcie ją torturować! Nie, Julia! Nie! Potwory! Zniszczę was! Zniszczę was! Przyzywam was, przyjaciele! Pomóżcie mi ją odzyskać! Na wszystkie świętości, jak ktoś może być tak okrutny?! Ona cierpi…


Z ponurych myśli Maurycego tuż przed rzuceniem kuli wody

Zgodnie z przewidywaniami zaczęła torturować Julię —' Przepraszam Julio, ale nie ma mowy żebyśmy się teraz poddali… Julian, wracaj! uff… przewrócił się… cóż… spróbujmy odwrócić Jej uwagę, a przy okazji obejrzymy sobie tarcze kinetyczne jakimi się obłożyła, woda powinna się na nich zatrzymać i pokazać ich zarys.


Z myśli Teresy chłodno obserwującej całą sytuację

…Renata Maus osiągnęła cel. Torturowanie Julii na oczach zgromadzonych w Powiewie Świeżości magów nie powinno wywrzeć na nikim większego wrażenia - jasne było, że celem było wywabienie magów z bezpiecznego budynku. Niestety Julian nie wykazał się dyscypliną i rzucił się Julii na pomoc. Jedyne, co mogłam zrobić to potknąć go. I to zrobiłam. Jeśli już musi wpaść w ręce wroga, niech to wpadanie chwilę potrwa…


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…w demonicznej postaci towarzyszącej Renacie Maus nie bez zdumienia rozpoznałam Karradraela, najniższego władcę demonów rodu Maus. W tym momencie stało się dla mnie jasne, że z siłami, jakie miałam do dyspozycji mogę jedynie próbować powstrzymać przeciwnika przez jakiś okres czasu. Było również oczywiste, że przy dostępnej sile ognia żadna normalna forma walki nie daje nam nawet cienia szans…


Z myśli bardzo nieprzyjemnie zaskoczonego Maurycego

Szlag! A to co za demoniszcze? Wielki, ponad czterometrowy demon! Zablokował większość wody, to tam akurat pikuś, ale skąd on się tu wziął i ile jeszcze takich "niespodzianek" nas czeka? Dobrze że przynajmniej przestała torturować Julię… przynajmniej na razie.

Zobaczymy jak polubi serię z miniguna, może uda się go zatrzymać tam gdzie jest, jeśli będzie chciał osłaniać Renatę…


Z myśli Karradraela

Nie wiem, do czego służyła ta kula wody, ale na mojej wachcie nikt nie zrzuci z molocha przywódcy rodu Maus. To działko stanowi zagrożenie. Zniszczenie go powinno zmasakrować morale Powiewu Świeżości…


Z myśli Teresy chłodno obserwującej całą sytuację

Miałam nadzieję, że w tej walce technika przyda się bardziej niż tylko jako jednorazowy strzał. Trudno. Przynajmniej mam nadzieję, że zabolało. Gorzej, że poza roślinami Wisny, które trochę zmniejszają ilość atakujących nas demonów brakuje nam w tej chwili jakiejkolwiek siły ognia. Przynajmniej tyle dobrze, że Julianowi rozum wrócił do głowy i że czarodziej wycofał się pod osłonę budynku. Pierwszą falę demonów wysadziłam minami, lecz ich ilość specjalnie się nie zmniejszyła. No i, bądźmy szczerzy… Nawet jeżeli wysadzając miny pozbędę się tych przeklętych demonów to nadwyrężę strukturę tego budynku i nie będziemy mieli gildii tylko ser szwajcarski.


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…oczywiście, nie zgodziliśmy się wydać Wisny Mirna, na co Renata Maus zareagowała atakiem. Najwyraźniej był to atak obliczony na zastraszenie, gdyż na pierwszy rzut oka do złudzenia przypominał manifestację Świetlistego Pioruna. Kolega Fulmar zadziałał tak, jak się tego można było spodziewać, wznosząc bariery. Wykorzystał do tego szlam z przepływającej w pobliżu rzeki… Ja jednak, dzięki przygotowanym przed walką zaklęciom detekcyjnym, dostrzegłam, iż pomimo wszelkich pozorów, zaklęcie to nie jest tym, czym wydaje się być. Dlatego też postawiłam własną tarczę, deflekcyjną, w taki sposób, by odbite zaklęcie uderzyło w Karradraela…


Z ponurych myśli Maurycego

I tyle w kwestii miniguna… nawet go nie zadrasnął… dobrze że przynajmniej ten wybuch go zranił… ale co z tego jak jeszcze doszli magowie, najpewniej Łowcy, którzy zaczęli bombardowanie fireballami —' Dobrze przynajmniej że ściana wody z rzeczki je zatrzymuje póki co… postawię jeszcze wał z mułu bo się chyba jakiś piorun szykuje… a piorun plus piach… może nam stworzyć całkiem ładny szklany mur…

… heh… Krystyna odbiła piorun prosto w plecy demona na dachu… i nawet go to nie połaskotało… jak my do cholery mamy pokonać to bydlę?


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…pierwsze starcie okazało się nadzwyczaj interesujące. Maurycy Fulmar skaził się magią stawiając barierę ze szlamu. Karradrael również odniósł dość poważną ranę… Jak zapewne obecni tu pamiętają, wspominałam wcześniej o całkowicie niemagicznym automatycznym działku zamontowanym na dachu siedziby Powiewu Świeżości. Działko to wystrzeliło kilka serii w Karradraela, nie wyrządzając mu jednak większej szkody. Jednak ten - najprawdopodobniej chcąc zadbać o bezpieczeństwo swojej pani - zbliżył się do dachu i wyrwał działko z posad. W tym jednak momencie Teresa Rączka zdetonowała umieszczoną w pobliżu minę (osobiście uważam zaminowanie budynku za dość szalony pomysł, jednak tym razem okazało się to być pożyteczne). Sama detonacja dość silnego ładunku wybuchowego prawdopodobnie nie zraniłaby demona aż tak bardzo, jednak w tym konkretnym wypadku eksplodowały również niemal nienaruszone zapasy amunicji do działka, rozsyłając dookoła ogromną ilość szrapneli. Niestety, była to jedyna tak potężna rzecz, jaką mieliśmy do dyspozycji. O ile mi wiadomo, była to najpoważniejsza rana, jaką jednorazowo odniósł podczas całej tej walki. Jedynym atakiem porównywalnym w skuteczności (choć nie w zadanych ranach) był atak Juliana Krukowicza pod sam koniec starcia…


Z myśli zaskoczonego Karradraela

Bolało! Rozorało mnie… Ale… nie… dość! Błyskawica Milady jedynie mnie połaskotała. Zaklęcia tych magów? Strzelajcie do mnie! Ja jestem diamentową tarczą! Tymczasem demony was zaleją!
Co?! Czy cały ten budynek będzie wybuchał? Zakłuło, ale nie naruszyło mojej struktury… Przejdę w tryb defensywny. Przecież nie o to chodzi, byśmy my wygrali, ale by oni przegrali. Nie są w stanie powstrzymać wszystkich demonów, zwłaszcza, jak magowie z kręgu niszczą ich zaklęcia. Wyczuwam słodki zapach Skażenia… Czyli plan działa…


Z rozmowy Renaty z Karradraelem

- Chcę dać im jeszcze jedną szansę na poddanie się.
- To nie ma sensu. Wygrywamy. Nie są w stanie utrzymać tego budynku.
- Spowodujemy zbyt dużo całkowicie bezsensownych zniszczeń. Pamiętaj, że zależy nam na czasie.
- Milady, od kiedy to przeszkadzają Ci bezsensowne zniszczenia?
- W opinii ogółu będę wyglądała jak pastwiąca się nad bezbronnym pieskiem. Nie jest to mój ulubiony typ reputacji.
- Na pewno nie chodzi o tajemniczą Kamilę, Milady?
- Karradraelu, powstrzymaj atak. Przekonam ją do wyjścia.
- Jak sobie życzysz pani…


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…pierwsze starcie było krótkie i dość brutalne, zakończyło się jednak impasem. Karradrael, z racji swoich rozmiarów, nie był w stanie dosięgnąć znajdującej się w budynku Wisny Mirna. Również Renata Maus, nie chcąc zranić lub zabić cennej dla siebie osoby, nie mogła wykorzystywać swoich najpotężniejszych zaklęć bojowych. Wiedziałam jednak, że jeszcze dwa - trzy takie starcia, i Renata Maus będzie mogła po prostu wejść do siedziby Powiewu. Najwyraźniej jednak sama Renata Maus chciała uniknąć przedłużającego się starcia, gdyż ponownie zażądała kapitulacji, tym razem bezwarunkowej.
Widząc, jak Wisna Mirna omal nie dała się przekonać, zrozumiałam, że to była szansa, na którą czekałam. Plan, który ułożyłam, był jednocześnie prosty i desperacki…


Z zaskoczonych myśli Maurycego

Heh, wezwała nas do poddania się… dała drugą szansę… a Wisna prawie się złamała. Dlaczego aż tak Jej zależy na Wisnie żeby się tak w to angażować? Tym bardziej nie możemy pozwolić Renacie Jej dostać… tylko co my możemy z tym zrobić…

Hmm… plan Krystyny jest szalony… tak szalony że aż może sie udać… nie podoba mi się to jak bardzo się odsłonimy, ale… to chyba jedyna szansa. Wisna będzie udawać, że się poddaje, a Krystyna rzuci na siebie zaklęcie ukrycia i spróbuje w tym czasie podkraść się do Renaty. Mówi że powinno udać się Jej zdjąć tarcze… cóż, ja rzucę lewitację na hentendemony i będę szarżował na czarnym jednorożcu… powinno to odwrócić uwagę Renaty i demonów od Krystyny i Wisny. Jeśli do tego jeszcze Teresa zdetonuje większość ładunków jednocześnie… mamy jakąś szansę… może


Z myśli zawziętego Juliana

Czyli co, według planu ona tam idzie, udając, że się poddaje, a za nią skrada się terminus? Po lewej i po prawej armia demonów, a tam jeszcze ten duży? To bez sensu, to się nigdy nie uda! A jako dywersja Maurycy chce zaszarżować na… jednorożcu poszukującym wątpliwej cnoty?!
Nie, to się nie uda. Pomóżcie mi, moi przyjaciele. Siódemko Issarain, wspaniali samuraje, strzeżcie szarżującego… demona. Jego… szlachetnego jeźdźca i tej nieszczęsnej duszyczki, która idzie tam samotnie jak gasnąca świeczka w wilgotnej jaskini…


Z myśli zadumanej Renaty Maus

Jest całkowicie spanikowana. Idzie tu jak obraz nieszczęścia, ale stara się nadrabiać miną. Nie dziwię jej się. Co innego jej pozostaje? Staje sama naprzeciw przeważającym siłom i zdecydowała się poświęcić, żeby uratować osoby, które wciągnęła w swoją wojnę…
Nie wie, co przed nią. Nie wie, że nie spotka ją żadna krzywda. Nie wie, jakim celom posłuży… Tak jak i ja nie wiedziałam… I też szłam do przodu. Teraz się znalazłam tutaj…
Żal mi jej.


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…patrząc na ten marsz Wisny Mirna do Renaty Maus z perspektywy czasu sądzę, że być może nieświadomie zniszczyliśmy w Renacie jakąś cząstkę ludzkich uczuć…
Skradając się za plecami czarodziejki miałam możliwość przyjrzenia się twarzy napastniczki. Proszę sobie wyobrazić, jak to wyglądało.
Samotna dziewczyna idąca naprzeciw armii demonów… W ręce osoby, o której jedyne, co wie, to że ta nie zawaha się nawet przed torturami dla osiągnięcia celu…
Przez chwilę na twarzy Renaty Maus widziałam współczucie, które szybko zmieniło się w nienawiść, gdy tylko uderzyłam…


Z bardzo zaskoczonych myśli Maurycego na grzbiecie molocha

Udało się! Co prawda dwa hentendemony wyparowały, a i wsparcie od Juliana zaraz się skończy, ale jestem na grzbiecie tego paskudztwa, Łowcy są ogłuszeni flashbangiem Krystyny, a Renata jeszcze się nie otrząsnęła z szoku… mam nadzieję że pozostałe dwa hentendemony i jednorożec ochronią Wisnę…

cholerna demoniczna zbroja, pięć strzałów AP i tylko jedna solidna rana… do tego ranna jest zbroja nie Renata… auć… ta tonfa musiała boleć… tarcza?! skąd?! Julia… szlag…


Z myśli Karradraela

Wyczułem znajomą emanację… Hentendemony. Cztery latające i jeden w formie kawalerii. Na jego grzbiecie siedzi mag. Teoretycznie mógłbym powstrzymać tą idiotyczną szarżę. Teoretycznie. Ze wszystkich istot nad hentendemonami nie mam żadnej władzy! Milady… to na nic! Nie doszła do siebie! Dobrze… Lady Maus sobie poradzi sama. Ukierunkuję demony. Nasz cel wyszedł na otwartą przestrzeń. Wisna Mirna jest moja…


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Bezpośrednie starcie udowodniło, że Renata Maus nie potrafi walczyć wręcz. Kilka silnych ciosów parą tonf pozbawiło ją demonicznej zbroi. Udało mi się również osiągnąć i drugi cel - Renata Maus spadła z molocha….


Z myśli chłodno obserwującej sytuację Teresy

Plan, jakkolwiek naprawdę dziwny i desperacki, udał się bez zarzutu. Jak tylko Renata kazała Wisnie zatrzymać się i przyjąć zaklęcie mentalne, wykorzystująca wszystkie swoje siły, by podejść jak najbliżej Krystyna uderzyła wpierw czarem strategicznym łamiącym tarcze, usuwając wszystkie tarcze chroniące zarówno Renatę, jak i pozostałych magów na molochu, a następnie rzuciła granat ogłuszający. Jak tylko demon rzucił się na Wisnę, do której rozpaczliwie szarżował Maurycy, Krystyna paroma silnymi ciosami zrzuciła Renatę z molocha, zanim ta zdążyła się otrząsnąć. Tymczasem siedem dziwnych demonów przyzwanych przez Juliana dawało sobie radę z chronieniem magów przed morzem demonów, choć było widać, że jest to stan tymczasowy.


Z myśli zaszokowanej Renaty Maus

Boli! Błoto! Moja suknia… Bądź prze… nie! Julio!

Dobrze… Jestem w tym perfekcyjnym polu siłowym. Mój nieszczęsny demon, który służył mi za osobisty pancerz stracił spójność strukturalną. Nie są w stanie spenetrować tarczy Julii. Sęk w tym, że i ja nie jestem w stanie na nich wpłynąć nie zdejmując tarczy. Dobrze, że zanim ta podstępna terminuska ogłuszyła Julię, czar strategiczny został przypisany do mnie jako do dowódcy. Innymi słowy to ja zdejmę go, gdy uznam to za stosowne.
Dobrze, nie jestem w stanie rzucić żadnego zaklęcia przywołującego. Mogę jednak rzucić zaklęcia wspomagające i przygotować parę paskudnych niespodzianek na chwilę, gdy zdejmę tarczę. Karradrael sobie poradzi… Kim są ci magowie? To nie są magowie Powiewu…


Z chaotycznych myśli Maurycego przebijającego się na pomoc Julianowi

Szlag!… Julian jest ranny… ten wielki demon mnie nie trafił… uff… cholera… giń paskudo… heh, te mniejsze demony giną dość łatwo… Wisna!?… ha! zamieniła się w kolibra… gdzie ten Julian? … jest!… cholera mam nadzieję że Krystyna da sobie jakoś radę z Renatą…


Z dziennika Wisny

Teraz mogę stwierdzić, że wrażenie było niesamowite. Szarżujący demon. Potężny demon. W dodatku szarżujący prosto na mnie. Mając wzgląd na swoją własną "potężną" waleczność stwierdziłam, że najprostszym sposobem uniknięcia ataku będzie ucieczka. Ale jak uciekać przed czterometrowym demonem? W tył zwrot i dreptu-dreptu przed siebie do siedziby gildii? Nie, to by na pewno nie było dobre wyjście. Padło więc na transmutowanie się w coś małego i szybkiego - ale nie zbyt małego, żeby nie ryzykować paradoksu albo zbyt małej mocy. Zdecydowałam się na kolibra. Użyłam całej swojej mocy. Bolało, ale udało się. Jeszcze nigdy z taką radością i determinacją nie uciekałam ze świeżego powietrza do zamkniętego budynku…
Jak sobie teraz pomyślę, że to wszystko stało się w ułamku sekundy, to robi mi się słabo.


Ze myśli zdeterminowanego Maurycego

Muszę zdjąć tego demona! Inaczej nas wykończy i wszystko na nic —' Cholera by to wzięła, ukrywające zaklęcie Krystyny padło… ehh… wybacz Teresa, ale zabieram wszystkie miny jakie masz przy tej swojej katapulcie i parę ze ścian też. Zobaczymy jak sobie poradzi jak oblepimy go minami. To się musi udać!


Z ponurych myśli Teresy

Jak na razie ataki Renaty Maus spowodowały 0.18% zniszczenia budynku Powiewu Świeżości, demon może sobie policzyć nawet cztery procent, moje ostrożne sterowanie minami odpowiada za 11%. A reszta to zasługa naszego sojusznika, Maurycego… Nie doceniam wyrywania min ze ścian. A jeszcze bardziej wykorzystywania tego budynku w ten sposób… Cóż, wracam do mojej prowizorycznej katapulty i bombardowania minami demonów. Zawsze to ich mniej…


Z myśli Karradraela

Uciekła mi… Zrobiła jakąś rozpaczliwą transformację… Jaki smak Skażenia! Zapłaciła za to. Na mieczu czuję smak krwi… Tam jest! Mag Srebrnej Świecy, który jest za to odpowiedzialny! To będzie jedno szybkie cięcie…
Och!…
Budynek wybuchł mi w twarz! Co? Ten mag oblepił mnie mina…
Ungh!…
Śmiało! Masz coraz mniej min! A ja i tak cię dorwę…


Z myśli podłamanego Maurycego

No żeż kurwa jego mać! Jakim cudem on stoi?! Gorzej, szarżuje na mnie! Szlag! Szlag! Szlag! Zraniłem go, ale nie dość! Moja jedyna szansa to wspiąć się na ścianę, ściągnąć go i mieć nadzieję, że Teresa potrafi dość dokładnie zdetonować te swoje miny żeby mnie nie zabić… i że zdąży je zdetonować zanim on mnie dorwie…


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Jako, że Renata Maus została odcięta pod tarczą Julii Weiner, chwilowo nie mogła stanowić dla nikogo bezpośredniego zagrożenia. W przeciwieństwie do Julii Weiner znajdującej się pod kontrolą napastniczki oraz powoli dochodzącego do siebie kręgu magów. Dlatego też chwilowo pozostawiłam Renatę Maus uwięzioną pod tarczą Julii Weiner i podjęłam próbę wyłączenia tej ostatnie z akcji. Zadanie to nie było szczególnie trudne, zważywszy, że Julia Weiner nie jest wyszkolonym bojowo magiem. Niestety, krąg magów służący Renacie Maus za źródło mocy powoli dochodził do siebie, a nie miałam wątpliwości, że również i oni pozostają pod całkowitą kontrolą czarodziejki. Dlatego też, zauważając zbliżające się demony wezwane przez Juliana Krukowicza, unieruchomiłam tą piątkę jednym z dwóch posiadanych przeze mnie granatów klejowych. Zdecydowanie utrudniło to im obronę. Niestety, gdy Julia Weiner padła nieprzytomna, zostałam zaatakowana przez część z hordy demonów przyzwanych przez Karradraela, tracąc tarczę fizyczną i odnosząc lekką ranę…


Z myśli bardzo zdeterminowanego Juliana

Dobra… mamy prawdziwy problem. Jestem ranny, a oni… Lady Krystyna jakoś sobie radzi, choć też ciągnie ostatkiem sił, Maurycy demoluje nasz dom, sam demon ciągle jest potężny, a Teresa… niewiele może zrobić. Wisna wyraźnie nie ma pomysłu, co ze sobą zrobić i jeszcze spróbuje się poddać, a po tym, co Renata zrobiła Juli… Nie. Nie pozwolę na to.
Jestem ich jedyną nadzieją.
Ten demon… Jest zbyt potężny. Maurycy nie jest w stanie zupełnie sobie z nim poradzić. Może lady Krystyna… ale nie, ona jest zajęta.
Dobrze, przygotowywałem ten czar jako straszak dla Czarnoczułka, ale może na demon lorda też zadziała…
W najczarniejszej godzinie mojego życia, jako ostatnia świecąca gwiazda w bastionie mroku… Demon Lordzie, Strukturalna Destabilizacja!


Z myśli bardzo zaskoczonego Karradraela

Co?! Ten krąg! Ta emanacja! Moja fizyczna struktura… uległa osłabieniu! Wyczuwam Skażenie i emanację Soczewki! Czemu dookoła wszędzie widzę mnóstwo małych, różowych pajączków wołających do mnie 'tata'?!
Dywersja!
Tu jest ten demonolog! Dobrze, ta skoczna małpka, z którą radośnie demolujemy ten budynek nie jest tak groźna jak ten demonolog! Zaraz się go pozbędę…


Z myśli lekko zdesperowanego Maurycego

Niech będą błogosławione długie godziny spędzone na ćwiczeniu parkour… nie trafił mnie, a Teresa walnęła mu miną prosto w gębę. Nie żeby to go zraniło jakoś bardzo, ale minę miał mocno zaskoczoną. A mi się zrobiło gorąco na więcej niż jeden sposób jak to wybuchło tak blisko mnie…

Julian coś zrobił. Nie wiem co, ale demon zawył i rzucił się na Niego. Odwracanie się do mnie plecami to błąd. Zobaczymy jak polubisz miny kiedy trafią w tą piękną, paskudną ranę… heh… Teresa mnie zabije za te zniszczenia w budynku…


Z myśli bardzo zaskoczonego Karradraela

Nie doceniłem determinacji przeciwnika… Wyrwał wielki kawał muru i wysadził go wraz z minami we mnie. Do tego przywykłem. Jest to nieprzyjemne, lecz nic, z czym sobie nie poradzę, choć w tym stanie, osłabiony przez demonologa, wreszcie mnie to zabolało. Nieistotne… zaraz się nim zajmę. Wpierw demonolog. Jest ranny i nie może uciekać.
Aaaach….
Skoczny mag wskoczył prosto w moją ranę i ugrzązł w moim ciele. Co za ból!.. Stabilizacja krytyczna. Co gorsza, kupił czas demonologowi na schowanie się w budynku. Tylko jedno mi pozostaje. Usunąć tego skocznego, zanim demonolog osłabi mnie strukturalnie jeszcze bardziej. Struktura tego nie wytrzyma… Niewiele jednak mogę zrobić. Lady Maus sobie poradzi z demonologiem i pozostałymi członkami gildii. Jest pełnosprawna a oni są wyraźnie w kiepskim stanie. Zawsze może wezwać więcej demonów. Jeżeli ma zmysł taktyczny swojego pradziadka, to terminuska jest usunięta.


Z myśli bardzo zdesperowanego Maurycego

Szlag! Zamigotał, ale przeżył. I co gorsza zaraz dorwie Juliana. Muszę mu pomóc! … nigdy nie myślałem że będę szarżował z rapierem na czterometrowego demona…

… wybicie kinezą i celujemy w ranę… tak! zamigotał bardziej, a Julian się schował w budynku!… szlag! a ja utkwiłem —'… ale wielkie łapsko… chyba tego nie przeżyję… przynajmniej Teresa nie będzie na mnie krzyczeć —'… Krysiu… wierzę w Twoje tarcze —'

a więc tak wygląda demon od środka jak imploduje …


Z myśli wstrząśniętej Renaty

Karradrael?! Pokonany przez to? Przez małą gildię wspomaganą przez maga Srebrnej Świecy?!
Moja sytuacja się drastycznie pogorszyła. W tej chwili jestem na przegrywającej pozycji. Pomniejsze demony są w rozsypce. Moje zaklęcia otaczające obszar podłączone do demonów będących poprzednio pod kontrolą Karradraela zaczynają się destabilizować. Jeżeli zaraz nie opuszczę tej tarczy, będę musiała uciekać!
Terminuska skupia się na Łowcach Diamentów! Idealnie…


Ze sprawozdania Krystyny Bankierz przed komisją

…Mniej więcej wtedy nastąpił duży wybuch - ze sprawozdań innych obecnych magów wiem, że był to wynik odwołania pokonanego Karradraela i fala uderzeniowa lekko nadwyrężyła tarczę osłaniającą Renatę Maus. Dzięki zaklęciom prawdziwego widzenia zorientowałam się, że ma ona kontrolę nad tym czarem, co było bardzo niemiłą niespodzianką. Tymczasem jednak pozostawała pod osłoną zaklęcia, które, pomimo, że odrobinę naruszone, wciąż było potężne…
Niestety, posiłki od Juliana Krukowicza nie wystarczyły, by całkowicie zdjąć z akcji krąg magów, dlatego też musiałam ponownie dostać się na grzbiet molocha. Co prawda, magowie ci nie reprezentowali ogromnej mocy czy wielkich umiejętności, to jednak mogli być problemem, gdyby udało im się ponownie stanąć do walki. Co więcej, byli jedynym celem, który był dostępny i mógł stanowić jakieś zagrożenie. Dlatego też poraziłam ich silną błyskawicą, pozbawiając wszystkich przytomności.
Niestety, w tym momencie Renata Maus zdecydowała się uderzyć. Odrzuciła chroniącą ją tarczę i rzuciła - tym razem prawdziwe - zaklęcie świetlistego pioruna, którego - pomimo desperackiej próby - nie udało mi się uniknąć. Również moje tarcze nie były w stanie powstrzymać mocy zaklęcia strategicznego tej klasy, zwłaszcza rzuconego z bliskiej odległości…


*Z myśli udręczonego Maksa

Koszmarne wizje zaczynają zanikać… Coraz mniej demonów. Mogę jechać dalej… Muszę sprowadzić pomoc.


Z niepozbieranych jeszcze myśli Maurycego po ocuceniu przez Wisnę

Ał! Ok… boli, znaczy żyję, znaczy jest… szlag… ale boli… znaczy się jest źle… kurwa!… Renata wyszla sopd tarczy, a Krystyna leży… ale nie ma zbroi na sobie… ledwo Ją widzę, ale Ona tego nie wie… jak będę w Nią strzelał może jakoś uda się dotrzeć z Wisną do wnętrza budynki…

Wisna jakoś przekonała Renatę do odwrotu… coś chyba przy tym mówiłem, ale nie bardzo kontaktuję… cholera… Krystyna… Renata ma kolejnego zakładnika… Iza… wezwać Izę, może uda Jej się pościg… wytrzymać aż pojawi się Iza, zdać raport, przekazać wspomnienia z walki i paść nieprzytomnym… tak… to brzmi jak dobry plan…


Z myśli zaszokowanej Renaty Maus

To przerażające… Straciłam wszystko. Powstrzymało mnie dwóch magów ze Srebrnej Świecy! Z uwagi na szybkie myślenie Wisny nie byłam nawet w stanie porwać tego przeklętego reformatora… Zostaje mi konserwatystka. Tyle, że konserwatyści z definicji mają honor i nie łamią raz danego słowa. Nie mam po co łamać takiej osoby, nie mam czasu na łamanie takiej osoby. Cały mój plan został zniszczony. Cały czas pozowałam na osobę szaloną, osobę, która nie jest w stanie już niczego osiągnąć, na gracza, który wypada z gry… I wszystko to poświęciłam wzywając Karradraela i atakując Powiew Świeżości. Byłam pewna, że uda mi się zrobić to bez świadków. Owszem, honor wymagał, bym zaproponowała im poddanie się, ale nigdy bym nie pomyślała, że dadzą radę wykorzystać to przeciwko mnie. Teraz wiedzą, na co mnie stać i co potrafię zrobić. Co gorsza, nie udało mi się uzyskać Wisny… To dopiero początek. Ta dziewczyna oraz ten reformator oraz pozostali magowie znajdujący się w budynku Powiewu Świeżości… a od czarodziejki z rodu Bankierz dowiem się, kim oni są… drogo zapłacą za stanie na drodze moich planów.
Przegrałam bitwę, ale to dopiero początek. Czas na odzyskanie władzy nad rodem Maus, z pomocą ojca czy bez niej.


Z myśli zszokowanej Kamili wracającej na noc po całej sprawie z maską

…Co tu się stało?! Julian! Teresa! Gdzie Maks? Gdzie Aniela, gdzie Julia?!
Tomek! Potrzebuję Cię tutaj natychmiast!
Co to za obcy?


Z rozmowy Kamili z Izą

- Iza, co tu się stało?
- Renata Maus zaatakowała. Jej celem była czarodziejka, która odzyskała magię po Zaćmieniu. Powiew Świeżości wspierany przez dwóch magów Srebrnej Świecy, Maurycego Fulmara z naszej frakcji i Krystynę Bankierz z frakcji konserwatystów stawił jej czoła. Odparli atak, ale Maurycy leży w izolatce, a Krystyna, Julia oraz całość Łowców Diamentów została porwana przez Renatę, tak jak wcześniej Dominik.
- Wiecie, gdzie jest Renata?
- Niestety. Znowu udało jej się wycofać. Tym razem jednak mamy więcej śladów. Jak tylko uda nam się skontaktować jeszcze z Jakubem Urbankiem, spróbujemy wyśledzić ją używając włókna Rosy Diviny Aerinus w detektorze, który zabrała.
- Detektor też zabrała?
- Tak. I dokonała niewyobrażalnych zniszczeń w całej okolicy, jak zresztą widzisz. Jeżeli poprawi Ci to humor, zdradziła się z posiadaniem dużo większej mocy, niż kiedykolwiek Srebrna Świeca podejrzewała.
- Nie, nie poprawi mi to humoru… Czyli wciąż jej szukacie?
- Tak. Ale tym razem mamy świeży ślad. Mamy też emanacje innych magów, a atak miał miejsce blisko siedzib ludzi. Tym razem nam się nie wywinie.
- I co zamierzacie zrobić, jak ją znajdziecie?
- To samo, co robi się z każdym czarnym magiem. Sąd terminusów. Odbijemy jeńców. Najprawdopodobniej Renata Maus utraci moc magiczną.
- Czyli… czekamy, aż uda się ją znaleźć, a potem atakujemy wszystkimi siłami?
- Nie… to nie zadziała. Plan jest inny. Wpierw lokalizujemy Renatę Maus, ale jeszcze zanim ją zlokalizujemy, zastawimy na nią pułapkę. Taką, w którą będzie musiała wejść. W ciągu tygodnia Renata Maus wpadnie w nasze ręce. Umożliwimy jej oddanie jeńców i dostęp do sprawiedliwego sądu. Jeżeli jednak nie podda się, zrobimy wszystko, żeby ją zniszczyć. To już nie jest wewnętrzna sprawa Srebrnej Świecy, niezrównoważona psychicznie konserwatystka atakuje reformatorów. W tej chwili jest to sytuacja typu my kontra ona. Miała pecha. Była tam konserwatystka i do tego terminus.
- Rozumiem… Dziękuję. Wybacz, muszę porozmawiać z Maksem…
- Oczywiście. Muszę go pochwalić. Zachował zimną krew, mimo okoliczności.
- On i Aniela byli tutaj, kiedy nastąpił atak?
- Nie. Wbrew zaleceniom Teresy Maurycy oraz Krystyna Bankierz zasugerowali, by zabrał UAZa należącego do Maurycego i wywiózł wszystkich niezdolnych do walki - Anielę i dwa demony poza Powiew Świeżości. Miał przedostać się poza linie wroga i wezwać pomoc. Wezwać pomocy na czas nie dał rady, ale udało mu się skutecznie unikać problemów i zagrożeń. Fakt, że był na kaskadzie soczewkowych zaklęć, nic nie zmienia. Było to osiągnięcie dużo większe, niż przypuszczasz, gdyż dowolny błąd sprawiłby, że Renata byłaby zdolna do torturowania wszystkich tu obecnych na oczach obrońców tylko po to, by wymusić poddanie się i on zdawał sobie z tego sprawę.
- …tym bardziej muszę z nim porozmawiać.


Z myśli Renaty Maus

Dałam jej szansę poddania się. Ostatnią szansę poddania się. Obiecałam jej, że jeżeli się nie podda, to wszyscy będą musieli stawić czoła memu gniewowi. Niestety, jak się należało spodziewać, czarodziejka nie zdecydowała się poddać. Cóż… Patrząc, że byli bardzo dobrze ufortyfikowani w tej ruinie, oraz, że z brakiem Karradraela i z rozsypką mojej armii po prostu nie byłam w stanie wygrać… Byli wykończeni, na resztkach sił, ranni, a ja byłam pełnosprawna. Jednak nie miałam czasu. Zabrałam wszystkich, których się dało - terminuskę, Łowców Diamentów (powinni nazywać się Łowcy Trufli - bardziej by do nich pasowało…), a jako deser, premię, mam Julię Weiner. W ten sposób mam nadal możliwość poradzić sobie jakoś z tą sytuacją.


Rozmowa Renaty Maus z Karradraelem

- Przegraliśmy.
- Owszem, milady.
- Nigdy, nigdy nie powinnam była proponować jej ponownego poddania.
- Zgadzam się, milady, jeżeli Twoim celem było zwyciężyć.
- Nie mam co nawet próbować. To zawsze kończy się w ten sam sposób.
- Prawda, milady. To samo spotkało Twojego ojca.
- Łagodność jest słabością. Powinnam była go słuchać.
- To przeszłość, milady. Czas zrobić następny krok.
- Prawda. Nigdy więcej.


Z gorzkich rozważań Ani Szyper

To jest… To jakiś koszmar.
Nie dość, że wpierw wyskoczyła sprawa z Wiktorią, to zaraz potem Powiew został zaatakowany przez Renatę Maus! A mnie tam nie było! Cały czas pilnuję i strzegę, żeby nikomu nic się nie stało. Ten jeden raz poszłam jako wsparcie dla Wiktorii. Oczywiście, nikt mnie nie dostrzegł, ale gdyby było naprawdę ciężko… I właśnie wtedy ta przeklęta Renata musiała zaatakować!
To się musi skończyć.
Zbyt długo siedziałam cicho. Muszę unieszkodliwić Renatę Maus, najlepiej w taki sposób, by nikt nigdy nie dowiedział się, że tam byłam. Tyle pracy zniszczone… I po co?


Z raportu uśmiechniętego Venomkissa do Sariath Trawens

Jaka szkoda. Widać Renata Maus nie jest tak dobra, jak myślałem. Wystarczyło dwóch magów Srebrnej Świecy i jej atak się już załamał. Tym lepiej chyba. Co prawda nie dowiem się, w jaki sposób Wisna Mirna odzyskała magię, ale zada to tym bardziej bolesną ranę Renacie Maus. Tym jednym ruchem pozbawiła się możliwości zostania bezpośrednią konkurentką Basi Sowińskiej. Można powiedzieć, że wypełniam swoje sojusznicze zobowiązania bez zarzutu, nawet jeżeli mój sojusznik o tym nie wie. Tak, czy inaczej, operacja ta wyszła na plus wszystkim zaangażowanym w to siłom.
Po pierwsze, Srebrna Świeca zorientowała się, że są w stanie pokonać Renatę. Jakkolwiek jest to potężna czarodziejka, nie jest osobą o mocy Er-Lorda Urbanka czy Er-Lady Zajcew. Nawet, jeżeli przekracza tą dwójkę bezpośrednią siłą ognia, w jakiejkolwiek walce, w której występuje choć jeden z tych magów, stawiam na magów z KADEMu.
Po drugie, Renata Maus. Zabierze jej to możliwość politycznych manipulacji i wymusi na niej trenowanie magii oraz zacieśnianie sojuszy. Podoba mi się to, że nie wahała się zaryzykować i nastawić przeciwko sobie jeszcze większą grupę magów. Pytanie brzmi, czy da radę poradzić sobie z nową sytuacją. Pętla na jej szyi się zaciska.
Trzeci punkt. Powiew Świeżości. Jeżeli Pegazowi połamiesz nogi, zostają mu tylko skrzydła… Jeżeli jest to tylko żałosny kaprys grupy idealistycznych magów, Powiew Świeżości właśnie został zniszczony. Jeżeli jednak w gidlii tej jest coś więcej, to proszę, właśnie otrzymali wszystko na talerzu. Srebrna Świeca musi im pomóc w odbudowie z przyczyn politycznych. Jest to też okazja, by zaleczyć biedne, zranione serce Whisperwind i skłonić ją do ponownego działania na rzecz Powiewu Świeżości.
Ach, i KADEM, jak mogłem zapomnieć o KADEMie! I szlachetnym Er-Lordzie Urbanku. Fanfary.
Po tym, co się stało, Powiew Świeżości albo się rozpadnie, albo stanie się dużo potężniejszy, niż był kiedykolwiek. Porwanie Julii także wyjdzie Powiewowi na zdrowie. Zmusi to osoby, które do tej pory pławią się w nieróbstwie do podzielenia się jej obowiązkami. I wtedy dopiero zobaczymy, czy Powiew Świeżości jest nieapetyczną papką pełną słodziutkich uśmiechów i politycznej poprawności czy też może magowie ci potrafią ze sobą współpracować i skupić się na poszukiwaniu wspólnego celu.
Łowcy Diamentów. Ach, to jest ciekawa sprawa. Ciekawy jestem, co stanie się z tymi wszystkimi malutkimi gildiami. Niektórzy są z definicji niezdolni do walki, jak na przykład Gwiezdni Myśliciele. Inni są po prostu zbyt zdemotywowani by osiągnąć… może nie wielkość, zostańmy przy 'mierność'.
Tak, czy inaczej akcja Renaty Maus zbliżyła nas o kolejny krok do osiągnięcia wszystkich naszych celów. A operacja 'Judasz' zaczyna się już do mnie uśmiechać. Niedługo mam zamiar zacząć działać osobiście wraz z Zodiac.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License