Maska

Z analizy sytuacyjnej agenta Żelaznej Pięści przetrzymującego Irenę

Hm… Złapana czarodziejka jest całkowicie w naszej mocy. Nie udało nam się jednak jeszcze wydobyć z niej niczego cennego… Po każdej próbie ekstrakcji informacji dostajemy serię osobowości, profili i danych… nie jesteśmy w stanie wszystkiego sprawdzić odpowiednio szybko. Wszystkie te profile należą, co gorsza, do rzeczywistych ludzi… Większość z nich nie jest magami, a skany pamięci pokazują urywki i scenki, które wszystkie są możliwe i prawdopodobne… nie mamy pojęcia, które są prawdziwe.
Prędzej czy później do tego dojdziemy.


Z rozmowy Wiktorii z Isuzu

- Co?!
- Została złapana. To była pułapka.
- <chwila ciszy> Rozumiem… Zajmę się tym.
- Wiktorio… co zamierzasz zrobić i w jaki sposób mogę Ci pomóc?
- Muszę… pomedytować. Zostaw mnie na razie samą.
- Rozumiem.
- I ani słowa Oli.
- Wiem.


Z liściku zostawionego przez Wiktorię na biurku swojego pokoju w domu Barbary Sowińskiej

Jestem zmuszona poinformować, że pojawiła się sytuacja wymagająca mojej obecności. Nasza organizacja stanęła przeciwko przeciwnikowi, którego moc znacznie przekracza to, do czego jesteśmy normalnie przyzwyczajeni. Z tego powodu zostałam wezwana, by uczestniczyć w operacji jako jednostka wsparcia. Nieszczęśliwie, nie byłam w stanie poinformować Pani o tym osobiście, między innymi z uwagi na niezerowe ryzyko, że zdecydowałaby się Pani próbować mnie zatrzymać. Zdecydowaliśmy się nie korzystać ze wsparcia Pani sił, gdyż nie uważamy, że rozsądnym byłoby wykorzystywanie Pani surowców w sytuacji, która Pani nie jest w stanie przynieść żadnych zysków, ani Pani zupełnie nie dotyczy. Żałuję wielce, że sytuacja w tej chwili tak wygląda, ale nie mam innego wyboru - moja lojalność… moja podstawowa lojalność leży gdzie indziej. Mogę jedynie obiecać, że gdy ta sprawa zostanie zamknięta, zrobię wszystko, co w mojej mocy, by do Pani powrócić, jeżeli Pani będzie nadal zainteresowana współpracą ze mną. Proszę nie szukać ani mnie, ani kontaktu z organizacją - w tej chwili dosłownie tańczymy na brzytwie. Każdy nie zaplanowany ruch może doprowadzić do naszego zniszczenia.
Uważam, że mimo trudnych początków jest nadzieja, że będziemy w stanie współpracować ze sobą w przyszłości.
Jeżeli jednak się nie pojawię w ciągu miesiąca, proszę uznać mnie za MIA. W tym momencie najprawdopodobniej to, co pozostanie z organizacji przyśle do Pani nowego oficera łącznikowego.

Wiktoria Diakon


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Cóż… chyba stało się to, czego się trochę obawiałam, ale czemu nie mogłam tak naprawdę zapobiec. Wiktoria Diakon wykorzystała posiadaną swobodę i zniknęła…
Jednak… sama nie wiem. Nadzieją napawa fakt, że panna Diakon nie spaliła za sobą wszystkich mostów i przynajmniej zostawiła list. Co prawda napisała, że wróci, ale… sama nie wiem. List ten brzmi tak… ostatecznie. Mam dwie główne możliwości odczytania tego liściku. Pierwsza: 'zorientowałam się, że mogę, więc znikam, nie szukaj, bo nie znajdziesz'. Druga: 'jestem w poważnych kłopotach, ale nie będę nikogo w to mieszać, a zwłaszcza Ciebie'. I żadna z tych interpretacji mi się nie podoba…
Co więcej, mocno martwi mnie ten kawałek o MIA…
Ech…


Z liściku pozostawionego przez Wiktorię Isuzu

Najdrożsi,
Nie będziecie mi wdzięczni za tą decyzję, ale innej nie mogłam podjąć.
Pomyliłam się. Miałam nadzieję, że Barbara Sowińska może być naszą tarczą, przez co przestałam kryć się w cieniu… Za co zapłaciliście wy wszyscy. Najprawdopodobniej agenci Milenium złapali Cię, Irenko. Nie przejmuj się, to była tylko kwestia czasu. Isuzu opowiedział mi, jak wyglądała sytuacja. Nikt nie mógł przed tym uciec.
Nie mam co ukrywać - najbardziej logicznym wyjściem byłaby ucieczka. Nie zrobię tego. Nie zostawię żadnego z was samego.
Nie, nie tak. Mam już dość uciekania. To nic nie daje. Ostatnim, co mogę dla was zrobić, jest uwolnić was od tego problemu.
Założę tą maskę. Obiecuję, zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby nie zrobić krzywdy wam, ale proszę, nie szukajcie mnie. Nie spotkajcie mnie. Zapomnijcie o mnie. Żyjcie swoim życiem.
Magowie obracający się w świecie wielkiej polityki zwykle przenoszą konsekwencje swoich działań na osoby im podległe. W pewien sposób cały ten czas ja przenosiłam konsekwencje moich działań na was. To nie ja płaciłam za to, co zrobiłam. Czasem trzeba się obudzić. I jaki jest wynik?…
Irenko, Ty i Isuzu uciekacie na kraniec świata przed Edwardem, który jest moim problemem i moją winą, a nie waszą.
Olciu, odrzuciłaś Srebrną Świecę, straciłaś jakiekolwiek szanse na obronę. Mieszasz się w nie swoją walkę.
To jest pożegnanie.
Nie idźcie za mną.
Zróbcie dla mnie tą jedną ostatnią rzecz i zostawcie mnie wreszcie w spokoju, bo w końcu was zniszczę.
Zawsze będę was kochać.


Z myśli Isuzu po przeczytaniu listu Wiktorii

Nic nie mogę zrobić.
Owszem, mogłem ją powstrzymać przed założeniem maski.
Prawda jest taka, że każda osoba zaangażowana w tą operację stanie się automatycznie celem Milenium. Jakkolwiek to nie brzmi, tylko ona sama może to zrobić bez narażania wszystkich, których kocha i którym na niej zależy.
Irena nie będzie mi wdzięczna. Jednak Wiktoria postąpiła tak, jak postąpić musiała.


Z rozmowy dwóch magów Żelaznej Pięści

- Słuchaj, nie myślałeś nigdy, by przejść do pionu naukowego?
- Ja? Skąd ten pomysł?
- Wiesz… Większość czasu spędzasz nad jakimiś śmiesznymi gadżetami…
- To się nazywa 'lego'. To są klocki, a nie 'śmieszne gadżety'. To forma rozrywki.
- Wybacz, po prostu myślałem… że robisz jakiś rytuał, czy coś.
- Dobra, moment. To są zwykłe klocki. To jest zabawka. Bawię się tym z dziećmi.
- Nie uważasz, że ograniczasz je zamiast uczyć je magii?
- W tym wieku? Po pierwsze, nie umiałyby nawet kontrolować swojej mocy… Co to było?
- Gdzie?
- Widziałem cień na monitorze.
- Czekaj, cofnę. Faktycznie. Coś tu jest…
- Faktycznie… Coś tu jest…
- Co…?
<cisza>


Gabinet komendanta operacyjnego Żelaznej Pięści w domku

- Status?
- Wszystko w porządku, dowódco.
- Czym był ten impuls energii magicznej?
- Nowy eksperyment mający na celu wydobyć zeznania od złapanej.
- Chcę być informowany o wszystkich tego typu próbach. Pamiętajcie, że musimy liczyć się z możliwością ataku.
- Oczywiście, dowódco.


Z myśli przerażonej Ewy

To niemożliwe… Albo wynajęłam amatorów, albo walczymy z czymś, co przewyższa nas o klasę w mocy. Mój demoniczny agent w Żelaznej Pięści poinformował mnie, że siły Żelaznej Pięści zostały rozbite. A jeniec został uwolniony.
Pal diabli jeńca! Problem w tym, że oni zostali zniszczeni. Wysłałam grupę ognistych dywersantów, by spowolnić działanie atakujących. Jest to jedna dziewczyna w dziwnej masce. Próbowałam sama podjąć walkę, ale nie ma głupich. Po pierwszej drobnej akcji zorientowałam się, że wszystko jest przeciwko mnie. W chwili, w której bioterrorystka zaczęła przekształcać teren, wycofałam się.
Muszę iść do Kuby. Musimy zmontować operację. Ech… zawaliłam. Szkoda, że nie mam jak zdobyć informacji o tej dziewczynie… Po sposobie działania wygląda jak bardziej moralna bliźniaczka Weroniki Seton…


Z myśli zrozpaczonej Ireny

Może… może Wiktoria myślała, że wie, co robi. Ale ja jej nie zostawię. Liścik? 'Zostawcie mnie, już dość narobiłam kłopotów'? Właśnie przez takie nastawienie zawsze mamy kłopoty. Możemy liczyć tylko na siebie, ale na siebie zawsze możemy liczyć.
Sama nie dam rady, sprawdziłam już. Ale nie jestem sama. Fakt, Olę muszę wycofać. Isuzu też. Może mi mówić, że zachowała się jak prawdziwy wojownik, ale ja też jestem prawdziwym wojownikiem. Prawdziwy wojownik nigdy nie zostawia przyjaciół w potrzebie.
Będziemy mieli kłopoty? Oczywiście, że będziemy mieli kłopoty. Ale wyciągnę ją stąd. Z pomocą przyjaciół.
Jestem pewna, że Kamila nie odmówi.
Przejdę przez piekło, ale Wiktoria będzie znowu sobą, będzie znowu uśmiechnięta. I tym razem nie zrobię błędu, ta maska MUSI zostać zniszczona!!!
…to wszystko moja wina, gdybym nie dała się złapać… gdybym nie szarżowała… gdybym zostawiła jakiś backup… poprosiła o pomoc czy wsparcie Kamilę… nie doszło by do tego wszystkiego…


Z myśli wyrwanego podstępnie telefonem ze snu Kuby Urbanka

Co? Ewa ma problem? EWA MA PROBLEM? Szykuje się ostra jazda… Jeżeli Ewa mówi że zawaliła to… trzeba ten fakt wykorzystać <uśmiech> Trzeba Jej wreszcie uzmysłowić że fireball to nie jest jedyna odpowiedź na zaczepki. Ok - pomogę Jej zwłaszcza że się siekanka zapowiada. A ja takie rzeczy lubię :3 Chociaż… wszystko rozumiem, ale żeby od razu o 3 budzić… pogańska pora… tak po prostu się nie robi sojusznikom…


Z myśli Isuzu po rozmowie z Ireną

Wiktoria postąpiła jak prawdziwy wojownik, tocząc walkę z nieznanym przeciwnikiem i biorąc wszystko na siebie. Kimże jednak my byśmy byli, gdybyśmy zostawili Prawdziwego Wojownika, by toczył samotną walkę z demonami swej duszy?
Tak…
Najpewniej będzie to ruch, za który zapłacimy wszyscy, a nie tylko Wiktoria. Jednak to właśnie jest tragizm Prawdziwego Wojownika. Niegodne byłoby nie umożliwić jej przyjaciołom pomóc jej w tej trudnej chwili. Jedynie w ogniu bowiem hartuje się prawdziwa przyjaźń. Jest to wybór, którego nie wolno im odmówić.


Z pamiętnika Kamili

Nie ma to jak w środku nocy zostać wyrwaną ze snu tylko po to, żeby się dowiedzieć, że przyjaciółka… powiedzieć 'wpadła w kłopoty' to za mało. Bardziej odpowiednim określeniem byłoby 'wpadła w szambo po uszy a ktoś zaczął robić fale'…
Naprawdę przeraża mnie fakt, że Wiktoria zdecydowała się założyć maskę…
I… czemu wolała to od poproszenia mnie o pomoc…? I czemu Irena nie przyszła do mnie na samym początku, zanim do czegoś doszło?
No nic, nie pora na zastanawianie się, o co tutaj chodzi, wypytam Irenę później o szczegóły. Teraz muszę skądś skombinować DUŻĄ siłę ognia. Jeszcze przed Zaćmieniem maska była potężna, na samą myśl o tym, co jest teraz, cierpnie mi skóra.
Wiem!
Marcin. On na pewno przyjdzie na pomoc i nie będzie zadawał zbyt wielu pytań. A Wiktoria nie będzie chciała skrzywdzić nikogo z AZ (mam nadzieję, że choć to się w masce nie zmieniło…)
Z tym, że jeden Marcin to za mało…
Kuba Urbanek! On na pewno pomoże. Co prawda jest z KADEMu, i wolałabym go nie mieszać, ale… jest potężny, a polityką będziemy się martwić potem, najpierw musimy szybko wyciągnąć z tego Wiktorię. Im dłużej jest pod wpływem maski, tym trudniej będzie ją pokonać…


Z ponurych myśli Marcina

Mam nadzieję, że Wiktoria nie zdawała sobie sprawy z tego, co robi, gdy zakładała maskę. Jeżeli bowiem zdawała sobie z tego sprawę, sytuacja jest zdecydowanie gorsza, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. A wygląda zaiste nieciekawie. Dobrą wiadomością jest to, że ze wszystkich magów znanych mnie i Kamili, mnie najtrudniej będzie skrzywdzić Wiktorii. Bycie nie do końca żywym ma czasami swoje zalety. Przyznam jednak, że ja, Kamila i Irena to może nie być wystarczająca siła ognia… Trudno. Zrobię to, co musi być zrobione.


Z myśli PONOWNIE wyrwanego podstępnie telefonem ze snu Kuby Urbanka

Cóż… Niby facet się powinien cieszyć kiedy dwie dziewczyny do niego dzwonią w nocy i mówią mu że go potrzebują… ale nie do końca o takie potrzeby zazwyczaj chodzi w nocy… No bo kto normalny jest obudzony po to żeby pojechać jakąś zamaskowaną dziewczynę -_-'''' Ech… takie życie "wojownika" niech to słowo cholera strzeli… Że niby co? jak ktoś sobie poprać mordy lubi to od razu spać nie może? To od razu można dzwonić o 3.15? Ech… nic to… zwołać spotkanie i zacząć przygotowania….


Z rozmowy Ireny z Olą

- …tak więc, ratując mnie przed najprawdopodobniej Milenium, Wiktoria wpadła w ręce najgroźniejszego przeciwnika na świecie. Swojego własnego szaleństwa, swojej własnej determinacji. Nie zostawię jej samej.
- Weź mnie ze sobą.
- Nie. Nie jesteś w stanie walczyć przeciwko Wiktorii. Nie jesteś w stanie w ogóle walczyć.
- Przydam się.
- Nie. Będziesz przeszkadzała. Olu, Twoja obecność sprawi, że będziesz wymagała ochrony. A Wiktoria to wykorzysta. Ona zrobi wszystko, co w jej mocy, by zwyciężyć. Nie jest teraz sobą.
- Ale…
- To nie jest Twoja walka. Isuzu i Ty oddalicie się stąd. Schowacie się gdzieś. Żyj normalnym życiem. Nie rób tego, co my.
- Przecież was tak nie zostawię!
- Jeżeli chcesz nam pomóc, to musisz nas zostawić.
- Nie!
- Słuchaj! Nie pamiętasz, jak to się ostatnio skończyło, jak próbowałyśmy Cię w coś groźnego zaangażować!? Opadły nas psy gończe Sowińskich… pamiętasz jak się wtedy czułaś? Jak bezradnie? Jak bezużytecznie?! To teraz wyobraź sobie, że zamiast zwykłych jamników masz przeciw sobie Wiktorię, przyjaciółce w masce, która zwiększa niewyobrażalnie jej moc. Jest potworem, nie Twoją przyjaciółką! Doskonale nas zna i wie jak z nami walczyć… do tego nie ma skrupułów! Wiesz, jak będziesz się czuła? Wiesz, jak to się skończy? I, co ważniejsze, wiesz jak ona będzie się czuła jak ten koszmar się skończy a ona zrobi Ci krzywdę?! Naprawdę chcesz, by nie mogła spojrzeć potem w lustro?!
- A myślisz, że z Tobą będzie inaczej? Jak skrzywdzi Ciebie?!
- TAK! Bo ja jestem przeklętym wojownikiem, walczyłam, przegrywałam, byłam torturowana i łamana setki cholernych razy! Wybaczę jej wszystko i ona o tym w głębi serca wie! Ale TY nigdy tego jeszcze nie przeżyłaś, Ty jeszcze nie byłaś złamana i Ty jesteś niewinna!!! Cokolwiek ona mi nie zrobi będzie cieniem tego co mi zrobił jej brat… ale Ciebie może naprawdę skrzywdzić! I uwierz mi… potem życie nigdy nie będzie już tym samym, ani dla mnie, ani dla niej, ani zwłaszcza dla Ciebie!!!
- Jak będę sama będę cały czas martwić się o Was! Nie będę nawet wiedziała co Wam się stało!
- To pomyśl, że fakt że Ty jesteś bezpieczna powoduje, że Wiktoria ma kogoś na kim mu zależy. Ja wierzę, że damy radę jej pomóc. Ale by to zrobić potrzebujemy najbardziej heroicznego wysiłku z Twojej strony… schowaj się na razie. Bo to wymaga heroizmu. Prosto jest założyć maskę, stracić całość odpowiedzialności i złożyć problem na ręce innych. Dużo, dużo trudniej jest iść, cały czas sama, nie wiedząc co się dzieje z przyjaciółmi. Pomyśl, że dzięki temu Wiktoria sama z tego wyjdzie…
- …
- Olu… nie chcesz jej widzieć w tym stanie. Nie możesz jej widzieć w tym stanie. Proszę, zaufaj mi.
- …dobrze…


Z pamiętnika Kamili

Kuba i Marcin z Ireną… trochę mało. Wiktoria w masce jest naprawdę potężna. Co prawda z Kuby też nie ułomek, widziałam go przecież w działaniu, ale wciąż mam wrażenie, że to za mało… Marcin to co prawda terminus, ale właśnie - terminus, nie zna się na walce z roślinami… A Irena… są jak siostry, Wiktoria dobrze ją zna, będzie umiała ją jakoś zatrzymać… Jak by tu ściągnąć jeszcze kogoś..? I kogo..?
Hm… A może… Nie, to absurd… Ale może jednak warto spytać Ami..? W sumie… to jest jakaś myśl… Tomek mnie co prawda zabije… No i nie chciałabym narażać Spojonych, ani ich wykorzystywać. Ale… może wystarczy, jeśli poproszę Ami o ubezpieczenie? Tak na wszelki wypadek?
Tak. Skoro i tak mnie pilnują (a sami przyznali, że to robią) to przecież chyba woleliby wiedzieć, w co się pakuję…
Tak. Zdecydowanie. Poproszę ich o ubezpieczenie. Ami nawet nie musi się ujawniać. Chcę tylko, żeby ktoś pozbierał to, co z nas zostanie, jeśli Wiktoria zje nas na śniadanie…


Z dyskusji Spojonych
Arachne, Amaranth, Malignus, Anavalia, Reverius

Ara: - Idziesz gdzieś, najdroższa siostrzyczko?
Ami: - Tak, mam jedną drobną rzecz do załatwienia
Ara: - Którą jest… Anavalio?
Ana: - Kamila ma poważny problem i potrzebuje wsparcia.
Ara: - A słodka Ami nie powiedziała nam o tym, ponieważ…?
Ami: - Nie chciałam, żebyście mi nie pozwolili iść!
Ara: - Podaj nam szczegóły, ukochana siostro.
Ami: - To jest… przyjaciółka Kamili została przechwycona przez stary artefakt z czasu Zaćmienia. Kamila szuka wsparcia ogniowego. Czarodziejka jest ekspertem od magii biologicznej.
Ara: - Najdroższa Ami… ze wszystkich masz najmniejsze kwalifikacje do tej operacji.
Ami: - Wiem…
Mal: - Ja pójdę.
Ara: - Mal! Ze wszystkich…
Mal: - …Ja mam najwyższe kwalifikacje do tej operacji.
Ami: - Uważam, że powinnam też pójść.
Mal: - Całkowicie się z Tobą zgadzam, Ami. Nic tak nie pomoże Twojej przyjaciółce, Kamili, jak zabranie na akcję przeciwko koszmarowi ze snu piętnastoletniej dziewczynki z nożem, która włada Magią Krwi jak kilkusetletni sukkubus.
Ami: - Ale…
Ara: - Kochany Mal już podjął decyzję. Ana się ze mną zgadza. Dlaczego oponujesz?
Ami: - Bo chcę, żeby… żeby wiedziała, że zawsze może na mnie liczyć.
Mal: - Nie przejmuj się Ami… Obawiam się, że zdaje sobie z tego doskonale sprawę…
Rev: - Czy moja obecność będzie potrzebna?
Mal: - Nie… jeżeli nie dam rady w jakiś sposób im pomóc bez Twojej obecności, to znaczy, że Ami zrobiłaby to lepiej…
Ami: - Pffft!


Z pamiętnika Kamili

Marcin pojawił się błyskawicznie. Nie dziwię mu się. On też widział Wiktorię w starej masce…


Z pamiętnika Kamili

Malignus? Co on tutaj robi? Spodziewałam się Amaranth, nie jego…
Stwierdził, że Ami mu dziurę w brzuchu wierci… XD
Kochana Ami. Ale… może to i lepiej, że on przyszedł a nie ona? Niby nie powiedziałam jej wiele, tyle, że mamy artefakt sprzed Zaćmienia, który wymknął się spod kontroli i moją przyjaciółkę do uratowania…


Z myśli Kuby który kolejny raz rozważa zabójstwo lub samobójstwo…

OMFG! Co to ma być? Atmosfera bólu i rozpaczy po prostu emanuje -_- Niech zaraz Node utworzą, bo chyba za mało problemów mają no dobra… Czas się zastanowić kogo my tu właściwie mamy.
-Kamila… no… ta od kotów :P Ta co boi się cienia ale zawsze jakoś wychodzi ze wszystkiego, ostatnio nawet bez szwanku i zrobiła się przydatna.
-Ewa… Cóż… jak zawsze ^_^ parzy ^_^
-Bernard - bo czymże jest dobra rozwałka bez Bernarda :D i ma włosienicę o_O
-Tomek - Ten od wieśniaków… niewiele się zmienił
-Hmmm jakiś dziwny… aura chaosu od niego bije… a mówi na siebie Stefan ze wsi… Cóż… widać że coś jest z nim nie tak. Chociaż trudno mi powiedzieć co. Zaitrygowany wziąłem go na stronę. Powiedział że jest magiem chaosu, chociaż trudno jest tak na to patrzeć. Coś dziwnego tutaj jest a tym dziwniejsze jest jego "wieśniackie" pochodzenie. Jak dla mnie to kolejny pomysł ukrycia Tomka, więc TYM BARDZIEJ coś jest nie tak. Żałuję że mu powiedziałem. Teraz będzie ostrożniejszy. Cóż… Podczas bitwy i tak każdy bawi się sam. Może wtedy coś zobaczymy.
-Jakiś nowy… Marcin na niego mówią. Terminus ze srebrnej świecy. Wygląda… blado. Zobaczymy na co jest wart. Ma jeden wieeeelki plus. Nie krzyczy, nie rozpacza, myśli… Myślę że będzie dobry i przydatny.
… Wow, who the hell is this? Jakaś dziewczyna wyglądająca jak Rozpacz Wcielona(TM). Chociaż ładna na swój sposób… Ale dziwna jest aura. Widać że jest to osoba przyzwyczajona do walki i nieprzyzwyczajona do prośby o pomoc. Okazuje się że to Jej siostra została złapana i to Ona poprociła o pomoc. Nieźle - znaczy że wg Niej sytuacja jest przegrana skoro pozwala obcym pomagać… Hmm… trzeba będzie Ją obserwować… chociaż widzę że uważa mnie za "przereklamowanego KADEMowca"…


Z analizy Malignusa

Kamila wykazała się niewątpliwie kompetencją. Poza tym fragmentem, w którym prosi Ami o pomoc. Przeciwnikiem jest Wiktoria Diakon. Z mocą podniesioną co najmniej do czeladnika. Po stronie Kamili znajduje się jej… zewnętrzny komponent Spojenia, Tomasz Olszewski, terminus z byłego AZ, aktualnie ze Srebrnej Świecy, Marcin Chaber, dwóch magów bojowych KADEMu: Jakub Urbanek, zwany też 'Apostołem Śmierci Demonów' oraz Ewa Zajcew, która z pewnością też ma jakiś przydomek. Dodatkowo znajdują się tam: Irena Essner, czyli najbliższa przyjaciółka Wiktorii Diakon, która jest zdeterminowana, by pokonać swego przeciwnika i Bernard Trawnik, czyli KADEMowy paladyn we włosienicy. Ośmiu na jednego. Dokładnie taka przewaga, jaką lubię.
To, co mi się mniej podoba, to fakt, że Er-Lord KADEMu, potencjalny Władca Otchłani i Zmora Demonów (w jednej osobie) powiedział mi, że wyczuwa ode mnie magię chaosu…
Po pierwsze, jest to niepokojące, gdyż oznacza to, że jesteśmy wykrywalni w sposób, którego nie przewidział (najprawdopodobniej) nasz Ojciec. Po drugie, gdyż nie mogę polegać na mocy Hissarquatha za bardzo.
Cóż… poinformowałem naszego detektywa, iż uczony jestem przez Ewarysta Ekierta, i że pomagam regularnie Kamili w ćwiczeniach. Zaznaczyłem, że jestem takim 'wstydliwym kuzynem', do którego głupio się przyznać, po czym zacząłem to udowadniać, rujnując opinię Tomka i Kamili z najwyższą przyjemnością. Nie kupił tego w pełni, ale nie dbam o to. Przy odrobinie szczęścia, gdy ta operacja się zakończy, nigdy więcej już nie będę musiał słyszeć o Jakubie Urbanku.


Z myśli Ewy

Cudownie. Wpierw Kuba powiedział mi, że Niuchacz jest w jakiś sposób w to zaangażowana, a potem jeszcze pojawili się Fajni Przyjaciele Niuchacza. Dziewczyna… ta, co wygląda jak drapieżny terier, wygląda na zdesperowaną i dość pewną siebie, ale widzę że nadrabia miną. Niuchacz się martwi - dowodzi, że ma mózg. Ten jej kolega, wyglądający jak odpicowany prawniczek, przyznał się do bycia terminusem. Ale ze Srebrnej Świecy <przewraca oczami>. A ten czwarty, przedstawiający się jako Stefan ze wsi… wygląda jak Stefan ze wsi. No i wyraźnie podkochuje się w podnóżku Niuchacza, czyli w tym jej chłoptasiu, co dopełnia obrazu Pięciu Niezbyt Wspaniałych. A ten jej chłoptaś to już w ogóle wygląda, jakby chciał być daleko stąd. I wyraźnie nie wie co robić, poza tym, że chce być Szlachetnym Rycerzem Kamili… brzmi jak recepta na katastrofę. Czy my naprawdę musimy go brać?


Z pamiętnika Kamili

Kuba przyprowadził ze sobą Ewę. Mam wrażenie, że ona mnie trochę… nie to, że nie lubi. Traktuje jak szczeniaka. Drażni mnie to, ale niech jej będzie, nie będę z nią drzeć kotów… Choć drażni.
Tak czy owak, podobno oni właśnie przygotowali się do akcji przeciwko Wiktorii… Mieliśmy wielkie szczęście, że pomyślałam o Kubie - tak my jak i oni. Pomyśleć, że moglibyśmy na siebie wpaść na miejscu… My kontra Kuba z Ewą kontra Wiktoria? Gdybyśmy starli się na miejscu, stawiałabym na Wiktorię…
Na szczęście do tego nie dojdzie. Ewa ma na miejscu agentów. Zwiad pokazał, że sytuacja nie wygląda zbyt różowo… Musimy się dobrze przygotować i musimy się spieszyć - czas działa na naszą niekorzyść.
Dobrze choć, że Mal jakoś wpasował się w grupę… Gorzej, że kosztem Tomka. A jak zagroził, że zacznie rozdawać moje nagie fotki, to myślałam, że Tomek umrze na zawał. Aż trudno uwierzyć, że pod tą fasadą kryje się jeden z najbardziej błyskotliwych taktyków Spojonych… Mam wrażenie, że on chce, żebym myślała, że mnie nie lubi… No cóż, może i taktyk z niego dobry, ale w tej kwestii dupa wołowa. Może mnie nie 'lubi' w sensie stricte, ale na pewno mnie nie 'nie lubi'.


Z pamiętnika Kamili

Mam pomysł na coś, co może pomóc nam obronić się przed owadami. Odrobina moich umiejętności elektronika w połączeniu z magią Ewy powinna załatwić sprawę. Stworzymy sobie urządzonka, które zamaskują temperaturę naszych ciał… Dzięki temu wszystkie komaro-podobne stworzenia powinny stracić na nas namiar. Cóż, brać tą całą Ewę i bierzemy się do roboty, niech się panna ognista przyda.


Z myśli bardzo śpiącego Janka Wątłego

KADEM i AZ nie różnią się tak bardzo od siebie. Tylko inna osoba Cię budzi w środku nocy… Wpadł Kuba, zabrał mnóstwo broni, zabrał zbroję… dodałem mu ozdobne rogi. Nie ma dobrej zbroi bez porządnych rogów.
Przetestował zbroję… T___T Wysadził mi pół arsenału! A potem zwinął wiele granatów! I pistolet laserowy! Damski! Czyżby… Nie…
A może… Kuba poszedł na akcję w formie kobiety?
Ech… długo potrwa, zanim to odbuduję… Jak chce miejsce na biust w zbroi, musi mi powiedzieć.


Z myśli oddychającego z ulgą Norberta

Uff!…
Miałem dużo szczęścia. Zaprosiłem swoją dziewczynę do akademika. Tak, wiem, niebezpieczne. Ale nalegała. Co miałem poradzić?
To nie tak, że żadna gildia jej nie ochroni. I… Gdy byliśmy zajęci (o trzeciej w nocy!) rozległ się łomot do drzwi. Mój mały kwiatuszek się szybko schował pod łóżko, a ja oczywiście musiałem sprawdzić, kto to, bo dobijał się w stylu Kuby.
No i niespodzianka - to był Kuba.
Naturalnie, czegoś potrzebował. Dokładniej, to potrzebował eliksirów puryfikacji, leczniczych, antidotów… wszystkiego, co na Rosę, tylko bardziej. A potem, niestety, dodał dwa do dwóch i zorientował się, że w pokoju jest moja dziewczyna. Na szczęście zachował się jak prawdziwy przyjaciel. Zamiast zrobić coś świńskiego i chamskiego (co byłoby jak najbardziej w stylu Sabinki, której na szczęście też nie było w akademiku), zaczął głośno mówić, jak to niejednego potwora pokonaliśmy, i że teraz jest kryzys, ale że potrzebują mnie do ochrony akademika… Ogólnie, zrobił ze mnie takiego bohatera, że aż głupio mi się zrobiło. Odwzajemniłem mu się, dając mu te specjalne eliksiry, nie zwykłe. No i zrobiłem mu specjalne eliksiry przywracające do stanu pierwotnego, specjalnie na wszelkie choroby, trucizny i mutacje. Powinno pomagać zarówno na poziomie mentalnym, jak i fizycznym.
Cóż… jak przyjaciel jest w potrzebie, zawsze pomogę. Zwłaszcza tak dobry przyjaciel, jak Kuba.
Nadal uważam, że moim najlepszym pomysłem było przekupienie pani Seton, żeby wysłała na noc z akademika Sabinkę.


Z przechwyconej myśli Kuby Urbanka przez ptaka-protomaga który nic nie rozumie czemu słyszy głosy…

Nieźle :D nie dość że rozpieprzyłem Jankowi pokój (testowaliśmy tą zbroję którą zrobił), to jeszcze prawie poznałem dziewczynę Norberta :D Ale po kolei. Wpierw udałem się do Janka po stuff. Dał mi kilka rzeczy i zbroję, więc z Ewą chcieliśmy ją przetestować. Okazało się że niestety ujście ognia jest do góry a tam Janek trzymał granaty… Cóż… nie był to fortunny pomysł ^_^ Ale zapłacę za zniszczenia :3 A później… Poszedłem do Norberta :D i okazało się że sprowadził dziewczynę :D:D:D Long story short pochwaliłem go przed Nią w drzwiach mówiąc jakich to akcji nie odwalaliśmy żeby dziewczyna go pokochała bardziej :P w sensie… bohater, i uratuje jak trzeba :D Swoją drogą… Norbert jest odważny… dziewczyna w akademiku KADEMU… To jest coś!


Z myśli Tomka

Przygotowania idą pełną parą. Niestety… nie mam pomysłu na to, co się może nam przydać. Cóż… Muszę liczyć na to, że to, co przygotowali eksperci zaproszeni przez Kamilę, wystarczy.
Ech… jedyne, co mogę zrobić, to schować cztery granaty kupione od ruskich na bazarze. A nuż się do czegoś przydadzą.


Z myśli Ireny

Ja… Nie wiem, jak Kamila to zrobiła. Podejrzewam, że to jest cecha odróżniająca przywódców od osób, które po prostu starają się jakoś kontrolować sytuację. Kamila ściągnęła Marcina - spośród mężczyzn, temu byłabym najbardziej skłonna zaufać. Ponadto, sprawdził się nie raz w walce… Nie, oszukuję się… Ja mu po prostu ufam. Wiem, że zrobi to, co musi. Ten… Stefan ze wsi… w nim jest coś niepokojącego, ale Kamila wyraźnie mu ufa. Nie wiem, o co chodzi. Po prostu… w jego obecności czuję się bardzo nieswojo. Jakub Urbanek. Chyba najbardziej utytułowany mag KADEMu. Skąd ona jego wytrzasnęła? I czy dorówna swojej chwale? Zwykle jest tak, że im lepiej się o kimś mówi, tym większe rozczarowanie czeka potem. A ta dziewczyna, Ewa Zajcew… widziałam jej oczy. Ostatni raz takie oczy widziałam, gdy patrzyłam w oczy Renacie. Ona nie jest tu dlatego, że Kamila ją poprosiła. Ona jest tu dlatego, że tu jest wojna. Nie… nie potrafię zrozumieć tego nastawienia. A! Jest jeszcze jakiś głupek z KADEMu. Ubrany w brudną szmatę siedzi w kącie i nic nie mówi. To jest… doceniam fakt, że przybył. Naprawdę, jestem wdzięczna. Ale… nie wywiera najlepszego pierwszego wrażenia… Ani zresztą siódmego. Za to Kamila przywitała go dużo cieplej niż Ewę… Nie dziwię się.


Z pamiętnika Kamili

Jeszcze coś! Ostatnim razem pomógł atak mentalny… Irena, ja i Tomek jako katalista… Naładujemy kryształ naszymi do niej uczuciami… Może to pomoże wyrwać ją spod władzy maski… Raz zadziałało, oby za drugim razem również okazało się skuteczne…
Oprócz tego standard: tarcze kinetyczne i mentalne, maski, żeby nie nawdychać się jakiegoś świństwa… Plus mała niespodzianka. Myślę, że o ile ognia Wiktoria może oczekiwać, o tyle ciekłego azotu już niekoniecznie, a zrobienie rozpylacza nie jest problemem… Nie wiem, co jeszcze… Wciąż mam wrażenie, że idziemy nie dość dobrze przygotowani…


Z myśli lekko podłamanej Ewy

Nie wierzę…
Cholerne Misie Czułe Serduszka. Mamy tu potwora, czarodziejkę skażoną przez artefakt, a oni się bawią w Misie Czułe Serduszka! Halo! To potężny artefakt! Dziewczyna wyraźnie nie jest sobą! W tym czasie możecie robić coś sensownego, a nie siadać w kółeczku i zastanawiać się, które wspomnienia najlepiej jej przekazać. Jeżeli opanował ją artefakt, to dawka wspomnień z dawnych dni i odrobiny miłości nie naprawi problemu.
Owszem, ciepło może pomóc… Zwłaszcza, jeżeli idzie za ognistą falą niszczącą wszelkie skażone istoty!


Z myśli dobitego Kuby ZNÓW rozważającego samobójstwo

Nie… Proszę… powiedzcie że to żart… Siła miłości i przyjaźni skondensowana w krysztale? o_O OMFG WTF???? CO to ma być? Akcja ofensywna czy teletubisie? Czego do kur*y nędzy One chcą? Żebyśmy poszli i w jednym wielkim mręku potrzymali się za ręce i poprzytlali się? Czy tylko ja rozumiem bitwę jako walkę? Czy wszyscy myślą że jak się poprzytulamy to świat będzie lepszy? Nie… Naprawdę… Jeżeli taka jest ich metoda walki, to ja nie wiem czy chcę iść z nimi na akcję… No po prostu umrę tam albo ze śmiechu, albo ze wstydu że jesteśmy po jednej stronie -_-


Z myśli dość przestraszonego Tomka

Dobrze… Przygotowania zakończone. Chwilę to trwało. Daliśmy jej cały dzień. Jej, czyli Wiktorii, naturalnie. Nie wiem, jaka jest groźna. Wiem, że normalnie uważałem Irenę za dużo groźniejszą. Wiktoria… ona wyglądała raczej na osobę, która jest raczej zagrożeniem dla męskiej cnoty. Ale… sposób, w jaki Kamila i Irena patrzą na tą sprawę… One nie boją się, że walczą ze swoją przyjaciółką i mogą jej zrobić krzywdę. One boją się, że Wiktoria nas wszystkich pokona! Ale jak?!
No i… co, jeśli ona naprawdę jest tak silna?
Kamila wezwała na pomoc jakiegoś pedalskiego Spojonego, który się do mnie dobiera..! Jakbym nie miał już dostatecznie beznadziejnej reputacji u tych wojowników z KADEMu. Nie każdy jest wojownikiem! Niektórzy tu znają tylko jedno czy dwa zaklęcia bojowe na specjalne okazje…


Z przygotowań do bitwy Kuby Urbanka

Ok - analiza taktyczna. Czego możemy się spodziewać? Tego co rzuciła Rosa + kilku ciekawych dodatków. Wniosek - trzeba się przygotować tak jak na Rosę + kilka dodatków ^_^

1) będą komary. Komary widzą termowizję. Przygotować granaty działające na ciepło. Wpierw się rozgrzewają do temp. 36.6 a potem do 10000 ^_^ to powinno… odstraszyć komary. Dobrze Kamila dodała że nam się przydadzą kombinezony ochronne maskujące temperaturę. To jest przydatne bo komary polecą do tego miejsca.
2) Yay ^_^ Basia sponsoruje ^_^ Tarcze dla każdego^_^Jak powszechnie wiadomo jestem specjalistą od tarcz więc każdemu dałem po tarczy Marty. To jest idealna tarcza ostatniej szansy. Wzięli wszyscy… prócz Stefana. Uważa że nie potrzebuje. Cóż… dziwne… ale w ten sposób ja mam 2. Jedna ostateczna a jedna w razie czego… ZAWSZE zdarza się "w razie czego".
3) kilka granatów od Janka… Bo granaty ZAWSZE się przydają ^_^. Cóż… biedny… wziąłem od niego laser pistola dla Kamili bo pewnie z bronią u niej cienko… a tutaj tylko nacisnąć, przytrzymać i poruszyć… Prościej się nie da.
4) Zbroja Janka + tradycyjny sprzęt zaczepno obronny. Cóż… wiele nie mówiąc Ewa będzie walić fireballami we wszystko więc szkoda być jednym ze stygnących ^_^
5) więcej granatów ^_^ Okazuje się że Wieśniak(Tomek) potrafi nie tylko biegać ze swoimi "wiejskimi kumplami" ale też zna się na magii budowniczej ^_^ Cóż… zobaczymy czy granaty betonujące spodobają się roślinom <evil grin>


Ze skargi Sabinki opisanej na magicbook.com

Ech..! To niesprawiedliwe! Ja naprawdę tym razem nic nie zrobiłam! Ale nie, musiała się do mnie przyczepić Weronika Seton! Właśnie wyszłam spod prysznica, cała czyściutka i pachnąca w cieplutkiej piżamce, a tu wzywa mnie do gabinetu podła jędza. No to idę, nie, co mogę poradzić? Nauczycieli się słucha, nawet jej… A może zwłaszcza jej… A ona wyjeżdża mi z tekstem, że Kuba to zdziadziały sklerotyk i potrzebuje kogoś do zachowania Maskarady… No, może niekoniecznie tymi słowami (hello, pani Seton, jeśli pani to czyta, to proszę pamiętać, że jest pani moją ulubioną nauczycielką =^.^= ) No i ma rację! Wybrał się na jakąś głupią akcję i to jeszcze z Ewą 'ja wam pokażę fajerwerki' Zajcew. Przy nastawieniu tej dziewczyny, to na pewno była randka. Zwłaszcza, że ostatnio słyszałam, że są… parą?
Grunt, że poszli tam takim dużym zergiem, i nagle… ogromne BUM! Potem nic, potem kolejne bum… I tak przez godzinę czy dwie. W tym czasie ja musiałam stać i dzięki pani kochanej profesor Weronice Seton musiałam siedzieć w tym cholernym deszczu i utrzymywać Maskaradę, żeby nikt się nie zorientował, że pada… nie, że magia leci. No i teraz jestem przeziębiona. I to wszystko przez Kubę, bo nie pomyślał wcześniej. Ja rozumiem, że pani Seton wybrała mnie, ale naprawdę nie było nikogo innego? Nie wyciąga się dziewczyny spod prysznica, żeby godzinami stała na deszczu i pilnowała Maskarady. Zwłaszcza, nie mówi się jej, że nie wolno rzucać zaklęć anty deszczowych, bo to spowoduje jakieś interferencje z ich zaklęciami.
Phi. Tam byli Kuba i Ewa. Nic by mi nie zagroziło.


Z rozbawionych myśli Weroniki Seton

Chyba nie ma bardziej dochodowej funkcji niż nauczyciel na KADEMie, i wcale nie mam na myśli darmowych obiadów. Pomyślmy… duża przysługa u Norberta za usunięcie Sabinki z akademika, by mógł wywrzeć wrażenie na swojej dziewczynie. Duża przysługa u Kuby za podesłanie mu Sabinki i przypomnienie mu o tym, że Maskarady trzeba przestrzegać. Mina Kuby, gdy sobie o tym przypomniał, podejrzewam - bezcenna. Przekierowanie gniewu Sabinki na Kubę powinno ożywić nudne, jesienne dni…
Aha, jeżeli potężny ex-Er-Lord przyszedł do mnie prosić, bym zajęła się wszystkim, jeżeli jego zespół zostanie pokonany, to jedynie oznacza, że mam kolejną rzecz, dzięki której mogę go szantażować. To się prawie robi zbyt proste…


Z myśli nieco zaskoczonej Kamili

Na miejscu czekała na nas jeszcze jedna czarodziejka z KADEMu… Powiedziała, że przysłała ją jakaś 'TFB'… kogokolwiek by to miało oznaczać. Kuba skrzywił się ze współczuciem, jak to usłyszał… i chyba był tej osobie wdzięczny. Powiedziała, że kazano jej zadbać o Maskaradę… Przyznam bez bicia, że sama o tym nie pomyślałam… Cóż… darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Ona też dostanie kilku strażników…


Z rozmowy mentalnej Bernarda z dziadkiem

- Łaaa… Dziadku… widziałeś to?
- Nie pierwszy raz, wnusiu. Takie rzeczy to widywałem na co dzień…
- Ale dziadku! Xar'eis Kuby, a zaraz po nim, wspomagany przez niego poszedł Smoczy Oddech Ewy!
- Widziałem, widziałem, wnusiu. Widziałem nawet bardziej efektowne rzeczy.
- Ale… dziadku! Całą drogę do domku wypaliło! Jest szklana powierzchnia, można po tym iść!
- No widzę, niezły pokaz siły, powiem szczerze. Ale nie dość imponujący, bym ja był pod wrażeniem! I zamknij usta, bo wyglądasz jak wieśniak! Jeszcze Cię ktoś z tym Stefanem pomyli!
- O… o… dziadku, mam pomysł!
- Ty się lepiej nie wysilaj.
- Naprawdę! Patrz, mamy prosty gościniec, prosto do domku. Idealny do szarży mamuta! Przyzwę upiornego mamuta i każę mu zaszarżować na ten domek!
- Powiedz, proszę, że nie myślałeś nad tym zbyt długo…
- No… nie. Ale to byłoby efektowne!
- Nie, wnusiu. Nic, co zrobisz, nie będzie nawet w połowie tak efektowne, jak to, co przed chwilą zrobiła ta dwójka. Słuchaj, co każą Ci robić i tak będzie dobrze.
- Ale…
- Bez dyskusji. Bo nie będziesz jadł kolacji!
- Dobrze, dziadku…


Z myśli Kamili po zaklęciach rzuconych przez Ewę i Kubę

O rany… Po prostu…. WOW… To dopiero było potężne zaklęcie… Może rzeczywiście mamy z Wiktorią szanse..? To znaczy… o ile panienka 'Płomyczek' jej nie spali…
Dość, moja kolej.


Z myśli osłupiałej Sabinki obserwującej stado kotów

No co jest?! Najpierw Ewa rzygnęła ogniem, a Kuba to wzmocnił, rany, ja nie wiem, dwa strategiki w ciągu pięciu minut to jest raczej coś nowego na KADEMie, a zaraz potem emanacja kolejnego strategika i pojawiły się wszędzie KOTY? To jest… to jest…
NAJBARDZIEJ SUPER STRATEGIC NA ŚWIECIE!!! Uwielbiam koty! Pal diabli tamte inne, ale tamtego MUSZĘ się nauczyć! Muszę, muszę, muszę się dowiedzieć, kto go rzucił! Musi mnie go nauczyć! Podzielę się zaklęciami, artefaktami, nawet oddam prawa do Kuby!… Też znam czary, które mogą się przydać! Może się wymieni! Kici, kici! Jakie śłodkie, przyszły do mnie i się bawią… Takie fajne kotki!


Z myśli bardzo podłamanej Ewy

Nie. Wierzę. W. To.
To ja sobie tu żyły wypruwam z Kubą, waląc najpotężniejszy strategic świata, pokazując im prawdziwą potęgę KADEMu (Kuba perfekcyjnie zna swoje miejsce… no to było super!), a Kamila… Nie, jaka Kamila, Niuchacz! Pokazał swą drugą moc oprócz obwąchiwania ludzi i rzucił czar strategiczny przyzywający KOTY?? Co to do kurwy nienasyconej ma być? Ja przepraszam, ale po chuj komuś taki strategic, zwłaszcza tu i teraz?!
No ja pierdolę, chyba trzeba było pójść na tą misję w czysto KADEMowym składzie, tu się nie da! Wpierw Misie - Serduszka, teraz koty, no co będzie następne?… Podejdzie do celu i zacznie go obwąchiwać?!


Z udręczonych myśli Wiktorii

Ból. Bronić studni. Nie. Nadchodzą. Edward… Nie. Siostra. Koty - nie - koty. Ka~mi~la.
Walka. Pod ziemię. Stracił rękę. Chciał pożreć. Obronię. Uratuję ich wszystkich. Milenium. Zostanie. Zniszczone.
Kamila… Irena… Marcin… Przyszli mi pomóc. Pomóc zniszczyć Milenium. Pomóc. Zniszczyć. Pomóc. Mi. Dlaczego… boli?


Z myśli Marcina

Sytuacja nie wygląda dobrze. Fakt, magowie KADEMu zrobili coś niesamowitego. Ten pojedynczy strzał… Wykryłem, iż ta wiązka skumulowanych strategików wyjęła teren spod władzy Wiktorii. Problem polega na tym, że Wiktoria daje nam podjeść. Będę potrzebował jednego szybkiego ruchu, jednego szybkiego ataku… czegoś, czego się po mnie nie spodziewa. Jeżeli mnie się to uda, to bitwa skończy się, zanim się dobrze zacznie. Jeżeli nie… Wiktoria nigdy nie słynęła z umiejętności walki wręcz. Nawet jeśli… mnie nie jest w stanie tak naprawdę ciężko zranić.
Przeszliśmy już dwadzieścia pięć procent trasy… Już pięćdziesiąt… Sześćdziesiąt sześć… Wyszła!


Z rozmowy mentalnej dziadka z Bernardem

- ŁAAA! Bernard! Patrz, widzisz to?! To jest imponujące!
- Co? Gdzie?
- Te piersi, chłopcze! Nie tylko! Ta dziewczyna w tej masce jest super!
- Eee… Ale bardziej imponujący był ten… no… smok. I Xar'eis…
- Chłopie, oddam pięćdziesiąt smoków i xar'eisów za jedną taką dziewczynę! Idź sobie z nią zrobić zdjęcie, wnusiu!
- E… dziadku, nie! To jest czysta i niewinna dziewica, wypaczona przez nikczemny artefakt. Naprawdę, nie godzi się patrzeć na jej piękne oblicze tak zbezczeszczone brakiem skromnego ubrania.
- Tak piękne oblicze nie powinno być nigdy skalane nadmiarem jakiegokolwiek ubrania, wnusiu. Ty się jeszcze sporo musisz nauczyć o magii.


Z myśli Ewy

Cel w polu rażenia. Atakujemy. Kuba, puść mnie!…


Z myśli Ireny

O nie… Ona w ogóle mnie nie widzi… Ona w ogóle nas nie widzi! Zatraciła się! Muszę… Zadziałać teraz. Kamila?! Co Ty robisz?
Jeśli masz plan… poczekam. Asekuruję Cię.


Z udręczonych myśli Wiktorii

Dlaczego przyszła? Prosiłam, by nie przychodziła! Przyszła zniszczyć Milenium. Przyszła zniszczyć… mnie?
Wszędzie koty… Kamila… Płakała. Całkowicie się załamała. Teraz nie płacze. Ci inni magowie. Im nie ufam. Ta rudowłosa. Ona mnie nienawidzi. Muszę… zwyciężyć. Co. Wy. Na. To. Poddajcie się. Milenium musi zostać zniszczone.


Z myśli całkowicie przerażonej mamy małego Karolka

Nie!… Co to jest? Ten las… Ta kobieta… Ci wszyscy ludzie! I…
AAAA! Maciek! Co Ci…


Z myśli ponurego Marcina

Stało się. Przekroczyła granicę. Wykorzystuje cywili. Co gorsza, jednego przekształciła! Z punktu widzenia prawa stała się potworem, stała się istotą, którą powinienem zniszczyć, lub przynajmniej trzymać do końca życia na monitoringu! Ten mężczyzna cały czas cierpi! Co gorsza, jego umysł jest cały czas uwięziony w tym ciele, on wszystko widzi! Jego rodzina… To jest niewybaczalne. Wiktorio, jak mogłaś to zrobić? Muszę Cię powstrzymać, zanim będzie za późno.


Z myśli Kamili po zwolnieniu nie magicznych osób

Kiedy zobaczyłam tamtych ludzi, serce podeszło mi do gardła.
Co maska musiała zrobić z Wiktorią, że posunęła się aż do tego..?
Spojrzenie aspektowe pokazało, że ona jest przekonana, że nie ma innej ścieżki… Samotna i opuszczona…
Musiałam chociaż spróbować jej wyperswadować wykorzystanie osób postronnych, zanim pozwoliłabym Irenie zadziałać… Na szczęście Kuba zdecydowanie pomógł, dorzucając kilka argumentów w kluczowym momencie.
Chyba nie jest tak źle, jakby mogło być, skoro przynajmniej to do Wiktorii dotarło… Odwróciła transformacje, których w nich dokonała i kazała im uciekać…
Walcz z tym, Wiki!
A może użyć naszego kryształu..?
Nie, to jedna z naszych najlepszych broni… Maska wciąż jest zbyt silna.


Z udręczonych myśli Wiktorii

ZNISZCZ! Cywile… Bezbronni… ZNISZCZ! Milenium… Jestem taka sama… WROGOWIE! POŻRYJ! Ona płacze… ZNISZCZ! PRZEKSZTAŁĆ! Nie ma płakać… WYSSIJ ŁZY! Nie chcę tak… ZNISZCZĄ CIĘ! JUŻ TO ROBIĄ! Zrobiłam coś… strasznego. SĄ SKAŻONE PRZEZ DOTKNIĘCIE CIEBIE! Nadzieja… chcecie mi pomóc? PRZESŁUCHAJĄ IRENĘ, ZŁAMIĄ IRENĘ, ODDADZĄ OLĘ MILENIUM, ODDADZĄ KAMILĘ MILENIUM! Muszę je uratować… ZNISZCZ I PRZEKSZTAŁĆ! ZNIEWÓL, BY OCHRONIĆ! Tylko tak mogę was uratować… Tylko tak mogę was ochronić… MILENIUM ZOSTANIE ZNISZCZONE! Milenium zostanie zniszczone… ZNISZCZ! Wolna… kocham Was…


Z myśli pozytywnie zaskoczonej Ewy

Niesamowite! Niuchacz się przydał! Zaczęła rozmawiać z potworem… po tym, co zrobiła tym ludziom, nie umiem jej nazwać czarodziejką! I skłoniła go do uwolnienia tych ludzi. Dobrze, bo potwór postawił nas w bardzo głupiej sytuacji: poddać się, by zostać agentami potwora, lub patrzeć, jak tych ludzi spotyka taki sam los, jak tego pierwszego, demonstracyjnego. Prawidłową odpowiedzią byłoby zaatakować, ale nie wiem, czy Kuba by się na to zdecydował… TFB potrafiłaby ich odwrócić…
Cóż… Na szczęście ten problem, dzięki umiejętnościom dyplomatycznym Kamili i paru celnym słowom Kuby, został rozwiązany. Jeszcze trochę Kamila wezwie kotów, niech przyjdą się połasić do potwora, to może potwór podda się bez walki…
Co to za wstrząs?! Co za…


Z myśli Kamili po podziemnym wybuchu

Szlag! …a może jednak nie do końca mamy szanse…? Do Kuby i Ewy! Kuba ma zbroję!


Z myśli Marcina

Jednak walka. Przynajmniej ludzie są bezpieczni. Nigdy nie wątpiłem w Kamilę i jej umiejętności dotarcia do Wiktorii. Czyli… tam jeszcze jest Wiktoria. Dobrze… Co prawda to utrudnia mi sprawę, ale cieszę się, że tak jest…
Poczułem wstrząs.
Dobrze. Teleport do przodu, teraz tylko podbiec do Wiktorii i zedrzeć jej z twarzy tą maskę! Poprzednio to było proste. Powinno się udać…


Z obserwacji wiecznie spokojnego Malignusa

Muszę chronić najbardziej bezradnego członka grupy. Kamila, o dziwo, jakoś sobie radzi. Błyskawicznie przeszła w formę kota i rzuciła się, by się wcisnąć pod Kubę, który porwawszy Ewę z centrum eksplozji, przykrył ją własnym ciałem, by przyjąć na zbroję odłamki. Irena wraz z Bernardem odskoczyli w las, biegnąc w okolicy ludzi nie władających magią… najprawdopodobniej pilnując, by nie stała im się żadna krzywda. Terminus rzucił się do przodu, by zedrzeć maskę z twarzy czarodziejki. Wyraźnie się przeliczył… Nie dość, że czarodziejka zablokowała mu możliwość teleportacji przy użyciu wspomagania sprzężonych z nią magów - nie, nie wiem, jak - to jeszcze nie dość, że posiekała go mackami, obezwładniła, ale i przebiła wielkim, latającym wężem, który odleciał gdzieś wraz z przytomnym, jednakże całkowicie bezradnym terminusem. Jeżeli Marcin byłby żywy, to właśnie stałby się martwy. Szczęśliwie, Kamila zachowała tyle przytomności umysłu, by wprowadzić jednego z kotów na latającego węża. Pozostawiło mnie to z jednym, ostatnim już członkiem bohaterskiej drużyny i jednocześnie jedyną osobą, której zranienie może naprawdę bardzo dotknąć Kamilę. Zgodnie z Dyrektywą nakazującą mi ochronę Kamili, zaopiekuję się nim podczas tej walki. Przy okazji, nie mogę zdradzić swoich prawdziwych mocy i umiejętności, bo czarodziej KADEMu może zacząć zbyt wiele podejrzewać, a i tak już mi się nie podoba to, co wie.


Z burzliwej debaty dziadka z Bernardem

- Nie! Wracaj tam, ty przerośnięta kupo mięśni! Wracaj do dziewczyny! Do dziewczyny!
- Nie. Tutaj są nie-magowie. Ludzie. Oni potrzebują mojej ochrony.
- Jest ta druga! Ona im pomoże! Leć do dziewczyny! Pokonasz ją! Kuba w Ciebie wierzy!
- Kuba we mnie wierzy, dlatego muszę ochronić tych ludzi. Skażona anielica uwolniła tą trójkę nieszczęśników, ale wyczuwam w mojej aktualnej towarzyszce niepewność i wielką konfuzję. Nasz przeciwnik się dobrze przygotował. Wcale nie jestem pewny, czy ci ludzie nie byli tu tylko po to, żeby oddzielić Irenę od reszty drużyny.
- Za dużo myślisz, chłopie! Widziałeś jej piękne… ekhm.. oczy? Widziałeś jej nogi? Tam jest moje miejsce i przez to i Twoje! Wracaj tam!
- Nie, dziadku. KADEM we mnie wierzy. Nie mogę zawieść.


Z myśli bardzo zdezorientowanej Ireny

Wyczułam wybuch pierwsza. Zdążyłam krzyknąć, ale nie wiem, czy na czas. Nie wiedziałam, kogo chronić, Tomka, czy tych ludzi, ale im grozi większa krzywda. Tomek, jakkolwiek niekompetentny by nie był, jest magiem, coś poradzi. Myślałam, że zostanę tu sama, ale jest ze mną ten dziwny mag z KADEMu. Bardziej martwi mnie, że ciągle nie wiem, jaki jest plan Wiktorii, a my jesteśmy rozproszeni. Może ona… chce przegrać? Może elementem jej planu jest teraz zostać pokonaną po ciężkiej walce? Może jest… silniejsza niż my myślimy?
Skup się na walce, dziewczyno, skup się na walce! Tym ludziom nie może stać się krzywda.


Z myśli bardzo ogłupiałego Tomka

Co? Nie! Auć! Wybuch! To dlatego krzyknęła! Instynktownie chciałem paść na ziemię, ale ten… Spojony poderwał mnie w powietrze i skoczył ze mną krzycząc 'wiśta!' i klepiąc mnie w tyłeczek jak jakąś jałówkę… Jego chyba to bawi… T_T Grunt, że jestem bezpieczny… Wysłałem impuls Kamili, żeby wiedziała…
Heh… gdyby ziemia nie była zeszklona, to ten wybuch zmiażdżyłby nas wszystkich. Może oczywiście, poza tym cholernym Spojonym, który by stał i by się śmiał. Co za… Co to jest?! Wyłazi z ziemi i ma dużo macek! Jest DUŻE!
CO JA TU ROBIĘ?!


Z myśli Ewy

Oczywiście! Jak już tylko wyglądało na to, że nie będzie wielkich problemów, to nagle grunt pod nami eksplodował! Szczęśliwie Kuba mnie zabrał z epicentrum i zasłonił mnie polem siłowym i swoją zbroją. Chwilę potem patrzę, a pomiędzy mną i Kubą mości się bezczelnie jeden z tych jej bezczelnych kotów. Co, to teraz koty też chronimy?! Dobra, ja zaraz… AU! Drzewo ciągnie mnie za włosy?!


Z myśli bardzo nieszczęśliwego Marcina

Ból jest tylko sygnałem ciała świadczącym o tym, że coś jest nie do końca sprawne… Mam rozerwaną klatkę piersiową, przez którą przechodzi stosunkowo duże cielsko latającego węża… przepraszam, stwora wyglądającego jak pteranodon. Łapy potwora unieruchamiają moje ręce… Na końcu ma coś na kształt kotwicy, przez którą nie mogę się wydostać. Nie jestem w stanie rzucić żadnego zaklęcia… Jestem bezradny… Na potworze siedzi kot i na mnie patrzy… Uśmiechnąłem się do niego…
Nie spodziewałem się tego… Załatwiła mnie jak dziecko. Chyba oczekiwała ataku…


Z myśli Kamili w trakcie walki w lesie

Nie będzie jakaś przerośnięta drzazga podnosić Ewy! Nieważne, że za nią nie przepadam, nie dam jej skrzywdzić!
Tak, świetny ruch, Kuba! Teraz się ty przerośnięty encie poruszaj w betonowych bucikach..!


Z myśli Ireny biegnącej przez las

Jest stosunkowo spokojnie… Serce mnie boli… Oddalamy się od odgłosów bitwy. Nie mogę jednak pozwolić na to, by tym ludziom stała się krzywda. Wierzę w to, że magowie sobie sami poradzą. Kamila walczyła z Ashem. Wiktoria nie jest przeciwnikiem tego kalibru.


Z myśli Ewy

Auć! Bezczelny kot okazał się być Kamilą, która paradując z gołym zadkiem, odcięła pistoletem laserowym od Janka gałąź, która trzymała mnie za włosy. Jestem naprawdę szczęśliwa, że ta broń nie wybuchła jej w twarz. Upadłam na coś… naprawdę… obleśnego. Kuba przed chwilą to zabił… Dobra, spaliłam dwa potwory, które na nas wyskoczyły, ale z drugiej strony wyszła sama czarodziejka. Wiktoria Diakon… Pokażę tej niekompetentnej, rozpieszczonej i pustogłowej arystokratce, że może i ma moc przez wykorzystanie skażonego artefaktu, ale za mną stoi potęga KADEMu, potęga rodu Zajcew i piekielny, błyskotliwy umysł.


Z myśli Kamili

Ewa leżała lekko oszołomiona na ziemi, kiedy pojawiła się Wiktoria. Na jej widok Kuba ruszył, jakby był zrobiony ze sprężyny. Ona jednak odrzuciła go, powalając go na ziemię. Przygotowała się do ataku… Musiałam ją zatrzymać!
<krzyczy>
Nie, Wiktoria! STÓJ!
</krzyczy>
Porozmawiaj ze mną, daj do siebie dotrzeć…
Nie mogłam liczyć na to, że same słowa pomogą… Posłałam koty, by podeszły Wiktorię z boków i od tyłu… Nie miałam pojęcia, jak je wykorzystam, ale miałam nadzieję, że na coś się przydadzą…
(…)
Szlag, ten aspekt… Ona na coś czeka. Ona chce nas zatrzymać!


Z myśli wściekłej Ewy Zajcew

Jak… Jak ona śmie! Zaatakowała NAS roślinami?! Jakieś liany kolczaste, czy coś… To jedynie udowadnia jej niekompetencję… Spłonęły w moim inferno. Niestety, moc mojego zaklęcia nie wystarczyła, żeby do niej dotrzeć… Dobra… Kamila odwróciła uwagę potwora… Kupiła mi chwilę. Inferno! Ahh… ale się dziecko poparzyło…


Z udręczonych myśli Wiktorii

WSTAŃ! Rozdzielenie zakończone… Oddzieliłam magów AZ od Milenium… Milenium? Ewa Zajcew… kadem. PRZED SIEBIE PATRZ! Moja siostra… Moja ukochana Irena… Muszę skończyć jej koszmar… PROSTO PATRZ! Podziękuje mi… jak to się skończy… Zmusiłam ją do zbyt dużo… Miała… nie przychodzić… Uwolnię ją… WOLNA, WOLNA, ZWYCIĘSKA! Potem… kadem… Milenium i my… Wszyscy zniszczymy Milenium… ZNISZCZ! Nieznani magowie… Nie mogę się przenieść…
Kocham Cię… Wróć do mnie, siostro…


Z myśli przerażonej Ireny

Nie! Nie! Wiktoria, nie! Błagam!
Ci ludzie, których wypuściła… pod nimi coś się rusza! To ich zaraz pożre! Muszę… Muszę ich uratować! Nie, jak to zrobię, zrobię dokładnie to, czego ona chce! Wiktoria nie zrobiłaby im tego! Nie wierzę w to! Ale… Ale nie mam wyjścia. Szlag, tele… Auć!


Z myśli Bernarda, który zrozumiał, na czym polega jego rola

Tak! Wreszcie wszystko zrozumiałem. Zrozumiałem, dlaczego Kuba i Ewa mnie tu potrzebowali. Rozumiem wreszcie, jakie jest moje miejsce w ich Planie. Zagubiony anioł robi błąd. Chce pożreć niewinnych. Ta biedna, przerażona dziewczyna, która mi towarzyszy, chce także zrobić coś głupiego. Musiałem zrobić jej krzywdę i zdzielić ją lagą przez plecy. Wybiczuję się za to później… Rzuciłem się do przodu i wypchnąłem nieszczęsnych ludzi z obszaru działania demonicznego czerwia zagłady. Potwór połknął mnie jak wieloryb Jonasza. Teraz z uśmiechem zostało mi jedynie oczekiwać, bo moja misja w Planie Kuby i Ewy została spełniona.


Z myśli Kamili w chwili, gdy skarlak połknął Bernarda

Szlag! Bernard! Muszę wiedzieć, co z nim! Kot! Za Bernardem!
(…)
Nic mu nie grozi, przynajmniej na razie…
Strzec pleców Ireny! Mal sobie radzi, Tomek jest z nim…


Z analizy sytuacyjnej Malignusa

Uroczo. Bernard został pożarty przez przerośniętego czerwia. Tomek stara się nie dać trafić przez nic bardziej agresywnego niż królik, magowie KADEMu i Kamila walczą z czymś, co wygląda jak Wiktoria Diakon… Ja spokojnie obijam gąbczastą facjatę stwora wyglądającego jak skrzyżowanie macek z gąbką posiadającą nadmiar oczu, Marcin buja sobie gdzieś w obłokach, a Irenę opadło stado potworów. W lesie wreszcie zaczęły pojawiać się potwory. Już nie mogłem się doczekać, aż rzuci przeciwko nam coś więcej.
Teraz zobaczymy, kto jest z jakiej gliny ulepiony.


Z przerażonych myśli Kamili tuż po rozmowie z 'Wiktorią'

Tomek!
Nie dam go skrzywdzić! Koty, więcej strażników! Pilnować Tomka! Tomek, uważaj na siebie, proszę… Kami, myśl, zagadaj ją! Ale… Tomek…
Nic mu nie jest… Może ona blefuje? <nadzieja>
Musi blefować!
Ash też tego próbował! Na jego groźby niewiele mogłam poradzić. Tym razem obronię Tomka!


Z myśli absolutnie spokojnego i szczęśliwego Bernarda

Zawiodłeś ich… Spełniam swoją rolę w wielkim Planie Kuby i Ewy Jesteś bezużyteczny Oni lepiej wiedzą, dlaczego mnie tu zabrali. Jesteś bezradny Znajdą sposób, żeby mnie z tego wyciągnąć. Do niczego się nie przydałeś! Z pewnością będą ze mnie zadowoleni. W końcu wypełniam swoją rolę w Planie. Przegrywają! Ona ich zniszczy! Wiktoria ich zniszczy! Nic nie pokona Kuby i Ewy. Gdy współpracują, nic nie jest w stanie ich pokonać. Tu jest ścieżka! Możesz im pomóc! Gdyby potrzebowaliby mojej pomocy, zawołaliby. Według planu mam tu siedzieć. Wydostań się. Uratuj ich! Nic to nie da. Jestem tu bezpieczny. W żaden sposób nie mogę na nich ściągnąć zagrożenia. A oni sobie beze mnie poradzą. Zostawiłeś Irenę samą… Potwory ją pokonają i zniszczą! Ewa nigdy nie zabrałaby na akcję osoby, która nie jest w stanie się obronić. A nawet jeśli, zaraz miałaby plan, jak ją uratować. Tutaj zostaniesz pożarty! Wchłonie Cię potwór! Kuba i Ewa nigdy nie wysłaliby mnie w sytuację, w której może mi coś naprawdę zagrozić. Drobne niedogodności fizyczne nie mają znaczenia. Ufam im.


Z myśli Kamili w trakcie walki z 'Wiktorią' w lesie

Jeden z moich kotów wszedł do domku… Tam jest Wiktoria… To.. z czym my walczymy? Klon? Muszę to przekazać Tomkowi, niech on da znać też Malowi, niech więcej osób wie… Muszę ostrzec Kubę i Ewę… Nie! Oni już działają…!


Ze wściekłych myśli zdekoncentrowanej Wiktorii

CO?! Co?! Co? To nie… ZNISZCZ!… on miał wpaść tylko ona. JEDNOŚĆ. PRZEKSZTAŁCENIE. NIE WIEM, KIM ON JEST, ALE NIE ULEGA MOIM WIZJOM, NIE ULEGA MOIM SZEPTOM… Nie potrafię go złamać… Nie potrafię go przekształcić… Muszę zrobić to osobiście. ZAGUBIONE DZIECKO. Moja siostra. Unieruchomiona przez potwora. Zaraz do niej przyjdę. POCAŁUNEK. Przytulę ją jak dawniej…


Z oderwanych myśli Kamili

Irena tam ostro walczy, a Bernard siedzi w tym robalu i nawet nie próbuje wyjść. Co jest?


Z myśli piekielnie zadowolonej Ewy

Tak! Dobra! Jeszcze trochę…
Wiem już, do czego te koty służą. Do potykania aroganckich czarodziejek! Kuba skoczył, wyminął i popchnął gadzinę za biust (widać, że facet) Musiała cofnąć się o krok, pod nogi wlazł jej kot i się przewróciła. Natychmiast rzuciłam zaklęcie na miecz Kuby (soczewka), rozpalając go prawie do białości, a Kuba bezwzględnie pchnął wrażą dziwkę prosto w serce!
Rozdyma się?! Oż… kurrrr…


Z analizy sytuacyjnej Malignusa

Dobrze. Wreszcie rozumiem, jak wygląda sytuacja. Najprawdopodobniej Wiktoria chciała teleportować się do Ireny lub Bernarda. Jednak zniszczenie konstruktu, z którym walczyła Kamila i KADEMowcy wymusiło jej teleportację w miejsce, w którym konstrukt został zniszczony. Eksplozja ich jeszcze raz porozrzucała. Sprytny plan. Nie dość jednak, skoro udało się przypadkowo obrócić to przeciwko niej. Hissarquath przeskanował Wiktorię Diakon, przesłał informację do Arachne i mam zwrot danych.
Wiktoria Diakon ma kilka źródeł wspomagania. Podstawowym z nich jest maska. Dodatkowo ma na sobie dwa typy zbroi. Jedna z nich jest zbroją stricte defensywną, druga jest modułem atakującym klasy dragoon. Z zewnętrznych źródeł energii warto zwrócić uwagę na dwa. Jednym jest grupa czterech nieszczęśników zamkniętych w chatce, połączonych z samą Wiktorią kanałem energetycznym. Drugim jest pojedynczy czarodziej, połączony z czymś na kształt organicznej wieży - on też zasila Wiktorię mocą.
Po teleportacji Wiktorii do magów KADEMu i Kamili organiczna wieża otworzyła ogień błyskawicami do Ireny. Jej sytuacja jest kiepska, gdyż jest otoczona potworami oraz wieża stara się porazić ją błyskawicami - można powiedzieć, że jest przynajmniej tymczasowo wyłączona z akcji. Marcin także jest wyłączony z akcji. To samo dotyczy Bernarda. Jedyne osoby zdolne do podjęcia jakiegokolwiek działania to ja, Tomek, Kamila, Kuba i Ewa.


Ze zdezorientowanych myśli Kamili w trakcie walki z 'Wiktorią'

Przynajmniej klona już nie ma…
Wiki? Tym razem… to ona? Zniknęła z domku… To na pewno ona!


Z myśli bohaterskiego Tomka

Dobrze… Nie, nie jest dobrze. Walka jeszcze dobrze się nie zaczęła… A właściwie… wszyscy są wyłączeni z akcji. Przecież nie pozwolę Kamili walczyć samej z Wiktorią! Ci magowie KADEMu są na jeden chaps, cokolwiek by nie myśleli… Nie widzieli, jak pokonany został Marcin? W tej chwili wszystko idzie zgodnie z planem Wiktorii. Ktoś musi coś zrobić!
Chwila… nie ma jej w domku. W domku nic nie ma, według tego, co mówi Kami, poza tymi kokonami.
Ryzykowne… Mam nadzieję, że ta tarcza od Kuby jest tak dobra, jak opisywał.


Z myśli Malignusa

Hm…? Dobrze… Nie jest to coś, czego się spodziewałem… A zdecydowanie nie po nim. Dobrze, trzecia dyrektywa trzecią dyrektywą, ale to ma sens, zwłaszcza, że ja robię tu tylko za wsparcie.
Braku odwagi nie można mu zarzucić. Gorzej z rozsądkiem.


Z myśli Kamili zaskoczonej i przestraszonej posunięciem Tomka

Tomek… To było… wspaniałe! Wiktoria straciła wsparcie uwięzionych w domku magów! Jest teraz trochę słabsza!
To był bardzo odważny ruch. Tomek kazał się wrzucić do chatki Malignusowi. Ten wyglądał na nieco zaskoczonego taką prośbą, ale spełnił życzenie Tomka. W środku Tomek odpalił dwie ruskie cytrynki i uruchomił tarczę ostatniej szansy… Jedną z tych, które dał nam Kuba. Zawalił się na niego budynek… Na szczęście jemu samemu nic nie jest. Ale i tak dostanie ode mnie opieprz. Jak on mógł mnie tak przestraszyć!


Z myśli rozbawionego Malignusa

Wyszło dobrze… Za dobrze. Jeszcze ktoś się zorientuje, że rzuciłem go perfekcyjnie w to miejsce, w którym miał wylądować z idealnie dobraną siłą. Rzuciłem nim niczym młotem, wystarczy dodać do tego odpowiedni dźwięk… Na przykład 'ŁOOOO' i krzyk 'Wieśniacko-epicka akcjaaaa' i od razu będzie odrobinę śmieszniej. Pierwsza akcja bohatera to zawsze krew, pot i dużo łez. Niech lepiej się przyzwyczaja.


Z myśli wściekłej Ewy

To tak?! Nie wiedziałam, że Diakonówna ma limit break… Raz ją rozwaliliśmy to wybuchła i pojawiła się w drugiej formie. Bardziej imponującej. Dobra, tą też załatwimy. Zaraz, co jest? Rozpostarła szeroko ręce i… Wszędzie komary-kamikaze!


Z myśli Kamili po ataku komarów

NIE! Muszę… uciekać! Do Kuby i Ewy! Kocia forma! Musi mi się udać! Nie! Odrzuciła mnie! Jestem sama w lesie… Koty! Koci kłąb! Nie znajdzie mnie!
AAAaaa! Ona… zabija koty! Boli… Ruszać się, ruszać! Nie mogę się ani na chwilę zatrzymać! Unik! Boli… Wytrzymam, ale… To jakby ktoś złapał za bolesnego siniaka i ścisnął… One ciągle giną… Co to?! Szarańcza? Biec, biec! Nie dotrę do Kuby i Ewy… Boli… muszę uciec… Biec przed siebie… Marcin! Muszę mu pomóc! Nie wolno mi się zatrzymywać! Biegnę!


Ze smętnych myśli zagrzebanego Tomka

Kami! Muszę… muszę jej pomóc! Ale jak?!
Przeklęta wystrzeliła jakieś owady. Część z nich po prostu wybuchała, część przelatywała przez wszystko… drzewa, kamienie… Kami straciła jedną z tarcz. Musiała rozpaczliwie uciekać w las. Nie wiem, jak dała radę uniknąć tego wszystkiego. To było niesamowite. Gorzej, że oddzieliła się od magów KADEMu. Została sama…


Z myśli przerażonej, ale zdeterminowanej Ewy

Coo?! Przygotowanymi zaklęciami się bawimy?
Nie na nas to! Jesteśmy najlepsi! Niepokonani!
Owszem, pierwsza fala owadów mnie trochę skaleczyła… nie dość, postawiłam tarczę plazmową, by spopielić nadlatujące fale plugastwa. W tym czasie Kuba postawił tarczę teleportacyjną. Po chwili problem został rozwiązany.
Co ona teraz robi?
Coś mówi… Ta idiotka chce uwieść Kubę? Nikt nie da się nabrać na najstarszy trick świata. Nikt nie jest tak głupi!
… Kuba… Ty pierdolony idioto! Ty pierdolony skretyniały mutancie!
<piekielny dotyk>
Masz piętno na pośladku, byś wiedział, do kogo należysz!
AAAA!


Z myśli zdeterminowanego Marcina

Kamila! Dobrze! Twój kot wydrapał oczy temu przeklętemu latającemu stworowi. Umożliwiłaś mi wydostanie się…
<teleport>
Dobra, mam tą iglicę. Ona zasila Wiktorię mocą. Powinienem być w stanie ją usunąć jednym szybkim ciosem.


Z myśli Ewy

Ach… To bolało…! I nie tylko… Co za chora…
Dobrze, że Kuba dał radę przekształcić to zaklęcie. Wystawił mi energię… Dobra… Akumulacja…
<ostatni lot feniksa>


Z myśli Malignusa

Dobrze. Do gry wrócił terminus, pozbawiając ją kolejnego źródła mocy. Częściowo odblokowało to przyjaciółkę naszego przeciwnika… Wyraźnie Wiktorii kończą się potwory, które może na nią rzucać. Nie potrwa to już długo. Wspomagany przez Er-Lorda KADEMu czar ognistej złośnicy zmusił Wiktorię do odrzucenia tarczy ostatniej szansy, co jeszcze bardziej osłabiło jej moc. Powiedziałbym, że sytuacja jest coraz bardziej pod kontrolą.


Z myśli Kamili

Tomek siedzi przysypany, ale przynajmniej jest bezpieczny… Mój dzielny Tomek…
Bernard siedzi w skarlaku… chwilowo nic mu nie jest, ale nie może się wydostać. Dobrze, że wpakowałam tam kota, przynajmniej wiem, że na razie z Bernardem wszystko w porządku. Irena sobie radzi, z pewną pomocą kotów, strzegących jej pleców. Mal zajmuje tentaclora. Kuba z Ewą nieźle sobie radzą… Marcin rozwalił wspomagającą wieżę…


Z myśli Ewy

Ta dziewczyna po prostu nie wie, kiedy się poddać… Poraziliśmy ją. Ona… stoi, co gorsza, zaczęła przyzywać sobie gwardię złożoną z dwóch magów… Dla wyrównania sił? Jeszcze z lasu zaczęły wychodzić potwory.


Z myśli Kamili po ujrzeniu postępów Kuby i Ewy

Kryształ! Muszę jakoś go użyć! Ale jak?… Muszę im go dać! Ale… nie dotrę tam! Teleport to samobójstwo… Wiem, kot! Kryształ w pyszczek! Do Kuby! On będzie wiedział, co z nim zrobić!
Szlag, chmura szarańczy zmienia kierunek na Kubę i Ewę!
Ostrzec ich, tylko tyle mogę zrobić! Biegnę do pozostałych… Może im dam radę jakoś pomóc, Kuba i Ewa są zdani na siebie…


Z myśli Ewy

No kurwa! Misie Słodkie Serduszka zadziałały! Nie, żebym się martwiła, ale ten styl… Ta cholerna Diakonówna zaczęła krzyczeć, jak tylko Kuba skierował na nią kryształ przyniesiony przez kota… I jej gwardziści stanęli przez moment. To wystarczyło, by mój partner z KADEMu rozwalił obu Wektorami.
Dobra… Jest moja…
Czemu te koty tak syczą?!
Oż… ile potworów!
<infernal eclipse>
Uciekła… JAK?!
Dobrze, że na papa Kuba walnął ją jakimś czarem, niszcząc te cholerne latające dookoła niej macki.


Z nieco zgryźliwych myśli Kamili

Ewa wyglądała na w głupi sposób zdziwioną, że nasz kryształ zadziałał. Zresztą, jak tylko go z pomocą Tomka stworzyliśmy, to zaraz stwierdziła, że to jakaś kpina i chyba uznała nas za bandę idiotów.
Mówiłyśmy przecież, że już kiedyś z maską walczyłyśmy, ale nieee, lepiej olać nasze słowa, bo w końcu Kamila nie umie walczyć, a Irena martwi się o swoją kuzynkę tak bardzo, że nie potrafi tego ukryć - tak, z całą pewnością od tego zgłupiała do szczętu. Tak, to zdecydowanie dobry powód, żeby zupełnie zignorować nasze pomysły.


Z myśli niezadowolonej Kamili

Ale… za co? Czemu ona wybiła wszystkie koty w swoim otoczeniu?! …Tyle dobrze, że przynajmniej to nie bolało… Teraz nie dość, że nie wiem, co się z tą dwójką dzieje, to jeszcze nie mogę ich w żaden sposób ostrzec… Ja wszystko rozumiem, ale…


Z myśli Marcina

Jak tylko zniszczyłem iglicę, rzuciłem się na pomoc Irenie. Nie byłem już specjalnie potrzebny, jednak Irena była zmęczona… I ranna. Gdy zaczęliśmy kończyć sprawę z potworami, przybiegł Kuba Urbanek, i krzyknął, że Wiktoria pojawiła się pod tym wielkim robalem. Co miałem zrobić?… Zniszczyłem ziemię dookoła robala, żeby spadł na samo dno. W ten sposób mogliśmy stoczyć osobistą walkę z Wiktorią. Przy odrobinie szczęścia już ostatnią.


Z myśli Kamili po pojawieniu się Wiktorii przy skarlaku

Tutaj jest! Zwołać wszystkich!


Z myśli szczęśliwego Tomka

Pole siłowe wytrzymało. To niesamowite! Osobą, która zdecydowała się mnie wyciągnąć, okazał się być Malignus! Chyba mu zaimponowałem ostatnią akcją…


Z myśli bardzo nieszczęśliwego Tomka

Noooo! Jak to? Dlaczego? Dlaczego wieśniacko-epicka akcja?! To niesprawiedliwe! Czemu on mi to robi?


Z myśli wściekłej Kamili

Malignus! Ty przeklęty, wielogłowy płazińcu! Jak mogłeś?! To było chamskie! To było wstrętne! 'Wieśniacko-epicka akcja'! A żeby mu kołkiem w gardle stanęła i kolczastym zatwardzeniem wyszła! Jak on mógł tak zniszczyć to, co Tomek zrobił? Gdyby nie Tomek, mielibyśmy dużo trudniej! A żeby tego skubanego wsioka skręt kiszek dorwał i przez miesiąc trzymał!
Tomek… on…
…przepraszam, Tomku…
I jeszcze się ten żul niemyty chwali tym swoim spreparowanym filmikiem! I jeszcze zrobił z tego widowisko jak w filmie klasy Z! Mógł wybrać z tysiąc innych sposobów na odwrócenie od siebie uwagi, ale nieee… musiał zrobić akurat to!
Może i jest potężny, ale to ostatni pachoł!


Z myśli Ireny

Wiktoria…
Jak tylko ten obmierzły robal upadł głęboko pod ziemię, od razu tam skoczyłam. Zobaczyłam ją. Stała tam. Wyprostowana i dumna, jak zawsze. Jak zwykle, nie poddająca się, nieustępliwa…
Kamila zaczęła do niej mówić. Zaczęła ją prosić, żeby się poddała. Kuba, z KADEMu, powiedział jej, że chce jej pomóc. Że nic nie jest stracone… Że wszystko można osiągnąć, naprawić. I… i chyba im się udało ją przekonać. Tak, jak ostatnio, tak i tym razem, Wiktoria zdjęła maskę.


Z myśli Kamili przed i po ujrzeniu Wiktorii aspektowo

Czyżby się udało?… Ściągnęła maskę?… Ona cierpi… Niech ktoś coś zrobi! Wi… Ten aspekt!… Nie wierzcie jej! Ona gra va banque! Nie podcho…
Nie zdążyłam ich ostrzec, ale Kuba uderzył jakoś dziwnie… Chyba chciał ją ogłuszyć. Nie wiem, co to było, ważne, że było skuteczne, choć nie w taki sposób, jak mógłby oczekiwać… Uderzył w nią, a ona się tylko zaśmiała… Widziałam, że przygotowuje się do ostatecznego ataku. A potem Kuba rzucił w nią eliksirem pryzmaturgicznym od Norberta…
Padła na ziemię, a maska spadła z jej twarzy… Tym razem naprawdę.


Z myśli wściekłej Ireny

Jak… Jak ona mogła?! Ten płacz, ten krzyk agonii… To wszystko była tylko gra… Chciałam do niej podbiec, chciałam ją przytulić, chciałam ją… cokolwiek… Ale wtedy Urbanek uderzył ją w jakiś dziwny sposób. Tak, jakby… uderzył załamaniem powietrza. Cios był silny. Normalnego człowieka by ogłuszyło. Wiktorię też… ale… ona się zaśmiała. Był to histeryczny nieco śmiech. Śmiech osoby, która wiedziała, że przegrała. Zauważyłam linie maski ukryte pod skórą. Ale… ona grała. Bez litości… Bądź szybka, bądź zdecydowana, bądź bezlitosna… Przez wzgląd na Wiktorię, tą Wiktorię, która jest moją najbliższą przyjaciółką. Muszę zniszczyć tego potwora.


Z myśli Ewy

Heh! Wrobiła mnie. Byłam pewna, że odrzuciła maskę…
Owszem, i tak posłałabym falę wstrząsową… Ale Kuba był szybszy. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tego po niej… Wiktoria Diakon w masce okazała się, niechętnie to przyznam, co najmniej godnym przeciwnikiem. Było naprawdę gorąco…
Jeśli chodzi o Kubę… cóż, całe życie uważałam, że jest zbyt łagodny, że nie poradzi sobie w wypadku prawdziwego zagrożenia. Ale nie, stanął na wysokości zadania. Użył Wektorów jako coup de grace… Szybkie, skuteczne, niemożliwie do uniknięcia czy zablokowania.
Zaimponował mi. Niechętnie to mówię, ale naprawdę zaimponował mi… Był bardziej bezwzględny ode mnie. A to jest coś, co mi się, nie ukrywajmy, podoba.


Z niewesołych myśli Kamili patrzącej na nieprzytomną Wiktorię

Cóż… skończyła się ta prostsza część dzisiejszego dnia. Teraz muszę pomóc Irenie jakoś się z tego wyłgać. Najlepiej tak, żeby nie musieć oddawać Wiktorii nikomu… Niby mogłabym poprosić Malignusa, żeby ją po prostu zabrał, jednak… To zwróciłoby na niego uwagę, co gorsza, ja musiałabym odpowiadać na bardzo niewygodne pytania… No i mam wrażenie, że nieco nadużyłabym Spojonych… Nie chcę na nich polegać. Nie chcę zacząć brać ich obecności za pewnik. Nie chcę… chyba po prostu nie chcę przeżyć tego samego, co przeszłam z Ashem…
Nieważne.
Tak naprawdę decyzję może podjąć tylko Irena, ja mogę tylko przedstawiać jej opcje i próbować negocjować w jej imieniu… ale decyzji za nią nie podejmę. Kuba z Ewą odeszli się naradzić przez jakiś dziwny portal, miejsca, w którym chcę pomówić z Ireną strzegą koty…
Najchętniej nie oddawałabym Wiktorii KADEMowi… Nie to, że nie ufam Kubie, ale to duża gildia, a jego słowo, choć swoją moc ma, może nie wystarczyć… Niezłym, moim zdaniem, rozwiązaniem byłoby oddanie Wiki 'Ekiertowi', ale mam wrażenie, że Irena będzie tu oporna… a ja nie bardzo mam jak ją przekonać, że to też jest akceptowalne rozwiązanie…
No nic, tamta dwójka wróciła, trzeba iść z nimi porozmawiać i spróbować wypracować jakieś rozwiązanie…


Z myśli nieco zrezygnowanej Kamili

Chyba jednak nie da się uniknąć oddania Wiktorii na KADEM… Z jednej strony są w stanie zapewnić jej opiekę i ochronę, z drugiej trochę się boję, że mogą chcieć ją jakoś wykorzystać… zwłaszcza, że nie mam pojęcia, jak wyglądają układy wewnątrz ich gildii i o ile samemu Kubie uwierzę, że nie chce Wiktorii w żaden sposób wykorzystać, o tyle nie mogę mieć tej pewności w stosunku do jego gildii…
Wiem, może Irena będzie skłonna wysłać Wiki do mojego i Tomka domu. Owszem, nie jest to może tak bezpieczne miejsce, jak gmach KADEMu, ale jest to teren w miarę neutralny… Może nie do końca, ale i tak nie jest to KADEM, co w oczach Ireny zapewne za tym rozwiązaniem przemawia.
Z drugiej strony, nie wiem, czy to byłoby najlepsze dla samej Wiki. Ona pewnie nie chciałaby być na KADEMie, ale teraz nie ma możliwości decydowania o sobie. Żal mi Ireny. Wiktoria postawiła ją w sytuacji, w której każde rozwiązanie jest w jakiś sposób złe i z której nie ma możliwości wycofania się.
Cóż…
Zobaczymy, co Irena zdecyduje. To jej decyzja i to ona musi coś postanowić. Ja mogę jedynie przedstawić jej opcje, a kiedy się na coś zdecyduje, spróbować to osiągnąć…


Z myśli przerażonej Ireny

Co ja zrobiłam? Jak mogłam być tak głupia? Kuba Urbanek ma rację…
On ma rację, Wiktoria nie mogła zrobić inaczej. Myślałam, że to jest próba uniknięcia odpowiedzialności, a raczej, że nie wiedziała, co robić, że nie pomyślała o przyjaciołach, że nie pomyślała o tym, że nie jest sama. Myliłam się. To ona wiedziała, co trzeba zrobić, a ja nie. Wpakowałam Kamilę, Marcina, Tomka… magów KADEMu… Wpakowałam ich wszystkich w beznadziejną sytuację. Milenium, jeżeli będzie śledzić Wiktorię, a przecież wiemy, że oni to robią, że starają się dowiedzieć jak najwięcej na jej temat… Jeżeli KIEDYKOLWIEK Milenium się dowie, że tu była Wiktoria i kto tu jest obecny, to wszystkie te osoby są narażone. Kuba ma rację. Pozostanie ślad, pozostanie echo. Z tego powodu będzie się dało dojść do tego, że coś takiego miało tu miejsce. Wyjdzie emanacja Wiktorii. Kamila zaproponowała swoje mieszkanie, ale to jedynie sprawi, że będzie celem. Nawet, jeżeli KADEM zamaskuje to, co tu się działo, to jednak śledząc Wiktorię Milenium… Edward dowie się o Kamili. Nie może. To jest prawda. Kamila nie jest opcją. Chce dobrze, ale jedynie narazi ją to na niebezpieczeństwo. Pod tym względem zgadzam się z Wiktorią. Kamilę trzeba chronić. Już dość, że skutecznie utrudniłyśmy Oli życie.
Czy KADEM jest w stanie nam pomóc? Myślę, że tak. Jeżeli będzie chciał.
Nie wiem, czemu mieliby chcieć to zrobić… Mało kto wie, jaka Wiktoria jest naprawdę, a ja w ogóle się nie liczę. Być może skończy się na tym, że za tą pomoc będziemy się musiały przyłączyć do KADEMu. Bolesne. Ale jeżeli dzięki temu Wiktoria będzie bezpieczna, jeżeli dzięki temu to będzie bardziej normalne, będzie trochę bardziej jak dawniej, to warto.
Ten tajemniczy Stefan… Kamila ma przede mną sekrety. Nie dziwię jej się, to nie to, że my mówimy prawdę, samą prawdę i tylko prawdę. Ale przynajmniej KADEM, reprezentowany w tym wypadku przez Kubę Urbanka to zło, które jestem w stanie zrozumieć. Ten Stefan jest po prostu dziwny. Nie rozumiem go i mam wrażenie złej obecności, gdy jestem w pobliżu, a przywykłam ufać swoim instynktom. Mam nadzieję, że by pomóc Wiktorii, Kamila nie wpakowała się w jeszcze większe piekło… ale nawet, jeśli, to z tego wyjdziemy, jak tylko Wiktoria będzie z nami z powrotem.
Nie jestem dowódcą, jestem wojownikiem… To Wiktoria tu dowodzi, ja tylko ją koryguję…


Z myśli Kamili

A więc jednak KADEM… Cóż, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Pewną nadzieję daje fakt, że Kuba obiecał otoczyć ją osobistą opieką. Ech… nie pozostaje nic innego niż poczekać i zobaczyć, jak się ta sytuacja rozwinie.


Z rozmowy Ewy (przez agenta) z najemnikiem Żelaznej Pięści

- Obawiam się, że nie dotrzymał pan warunków naszej umowy.
- Nie rozumiem, co pani ma na myśli.
- Powiedziałam wyraźnie, że interesuje mnie złapana żywcem dziewczyna, która ma pewne informacje. Nie interesuje mnie dziewczyna, która biega na wolności i ja tych informacji nie mam. Dostaliście za zadanie złapać ją i przygotować się na ewentualny kontratak. Powiedziałam, że może za tym stać jakaś organizacja. Powiedziałam, że to może być dość niebezpieczne, ale wy widocznie zignorowaliście moje ostrzeżenia.
- Przepraszam bardzo! Złapaliśmy ją, a potem walczyliśmy przeciwko…
- A potem daliście się podejść jak banda uczniaków ze studiów! Ja przepraszam, ale wynajmowałam najemników do zrobienia czegoś, czego ja nie mogłam lub nie chciałam zrobić sama, przy użyciu swoich ludzi. Dostarczyłam wam informacje, które miałam…
- Nie jestem pewnien, czy te informacje były wystarczające.
- Problem w tym, że to wyście mieli je dla mnie zdobyć! Gdybym miała te informacje od samego początku, po co byliby mi najemnicy? Powiedziałam, że potrzebuję tych informacji! Nie dostarczyliście mi ich! Co więcej, musiałam pociągnąć za parę sznurków, żeby was z tego wydostać! Czyli zamiast wy pomóc mnie, ja musiałam ratować waszą skórę! Elitarna grupa, nie ma co!
- Dobrze, o co pani chodzi?
- Wiecie, wyciągnięcie was z tego trochę mnie kosztowało. Po pierwsze, nie wykonaliście zadania. Nadal nic nie wiem o tej tajemniczej organizacji, a oni będą dużo ostrożniejsi, niż byli przedtem. Powiedziałam wam wcześniej, że to jest jedyna szansa. Teraz ja się tego już nigy nie dowiem!
- Zawsze może nas pani wynająć jeszcze raz.
- Och, proszę… Na pewno nie przeciwko tej organizacji. Jeśli macie choć odrobinę rozsądku, zostawicie ich w spokoju od tej pory.
- Żelazna Pięść nie zapomina.
- Coś panu powiem. Ostatnio, z tego, co wiem, napastnik wjechał wam do bazy od tyłu bez wazeliny i nawet nie zorientowaliście się, jak was zniszczył. Tym razem was nie wyciągnę. I nie, nie życzę sobie więcej ataków przeciko nim. Już i tak mam dość problemów.
- Pani problemy nie interesują nas tak bardzo. Nie możemy pozwolić, żeby ktoś się dowiedział…
- Jeżeli chodzi o mnie, nikt się nie dowie. Gdyby ktoś się dowiedział, w jaki sposób was pokonali, ktoś by się również dowiedział, że was pokonali i że ja o tym wiem. Kolejnym logicznym krokiem jest zadanie sobie pytania, skąd Kornelia o tym wie.
- Fakt.
- Dobra, przechodzę do meritum. Poniosłam pewne koszta. Po pierwsze, wyciągnęłam was z tego. Po drugie, nie było tanio to odwrócić. Wasze transformacje i tym podobne, były na quarkach. Widocznie bardzo podpadliście. Po trzecie, nie dowiedziałam się tego, czego się chciałam dowiedzieć. Aha, a dałam wam zaliczkę. Innymi słowy, poniosłam duże straty nie dostając nic w zamian.
- …
- Więc, chciałabym żebyście pomogli mi pokryć koszty tej operacji.
- Hm… Co pani ma na myśli?
- Proste: spieprzyliście, to płaćcie. Nie dowiedziałam się niczego, w związku z czym zaliczka wraca do mnie. Co więcej, organizacja dowiedziała się do was i nie zdziwię się, jeżeli z waszych głów powyciągali wszystkie danych, jakie chcieli, w związku z czym wiedzą, że ktoś na nich poluje. Gdybym nie używała w rozmowie z wami fałszywego imienia, wiedzieliby nawet jak się nazywam. Innymi słowy, nie tylko nic nie zyskałam, ale też mnóstwo straciłam. A nie to obiecywaliście.
- Nie możemy pokryć kosztu transformacji. Jest to sprzeczne z naszymi zasadami. Sami byśmy się retransformowali przy użyciu naszych ludzi. Z powodów czysto formalnych nie możemy zwrócić zaliczki. Nasi ludzie byli na akcji, a to, że się nie udała to już nie nasza wina. Z pewnością zgodzi się pani z tym, że przeciwnik był wyjątkowo dużego kalibru.
- Czyli co, spieprzyliście, naciągnęliście mnie na koszty… Tak waszym zdaniem działa organizacja najemników?
- Wszystkiego się pani dowie, gdy tylko dowiemy się wszystkiego o tej organizacji. My nie zawodzimy. Misja nie jest skończona.
- Myli się pan! Misja jest skończona. Nie jesteście mi w stanie dostarczyć tej wiedzy w tej chwili. Nie życzę sobie, żebyście ich w jakikolwiek sposób dotykali, alarmowali albo informowali.
- Nasza godność…
- Nie interesuje mnie wasza godność! Godność to byście mieli, gdybyście nie dostali tak żałośnie!
- …
<trzy godziny później>
- Dobrze. Innymi słowy, umawiamy się w następujący sposób: Ja nikomu nie mówię o tym fiasku. Nigdy nie spotkałam się z ludźmi Żelaznej Pięści, nigdy nie słyszałam o Żelaznej Pięści. Jeżeli się okaże, że chcę znaleźć jakąś organizację najemników, to najprawdopodobniej się do was zgłoszę tak czy inaczej. Mimo tej pojedynczej wpadki wciąż jesteście najlepsi. Żeby papiery były czyste, zwracacie mi zaliczkę. Nic wam nie zapłaciłam, nigdy się nie spotkaliśmy. Jako, że nigdy nic się nie stało, nie próbujecie szukać ludzi z tej organizacji. Jedynie utrudni mnie to życie. W zamian za to, ja nie obciążę was kosztami operacyjnymi. Czy dobrze rozumiem?
- Tak. Dokładnie tak się umawialiśmy. Nasi ludzie po prostu mieli urlop.
- Cieszę się, że to słyszę.


Z komentarza wściekłego Jurka

Dobra… Zostawiłem Kamilę na moment samą. Okazuje się, że nie da się wykorzystać Elwiry jako systemu wczesnego ostrzegania. Dokładniej, to nie da się skalibrować jej czułości. Albo przepuści coś ważnego, albo poinformuje mnie, że jakiejś dziewczynce kot wlażł na drzewo. Tym razem to samo. Okazuje się… nie, nie wiem, co dokładnie się stało. Wiem tylko, że Kamila miała z tym coś wspólnego. Najgorsze jest to, że nie wiem, co się stało. Wiem tylko, że to było naprawdę duże, i że brali w tym udział magowie KADEMu… Nie mogę jej sam wypytać. I tak mi nie powie prawdy. Nie mogę jednak założyć, że Kamila robi to, co zawsze - siedzi i użala się nad sobą, że nic nie może, że jest taka bezużyteczna, 'zostawcie mnie wszyscy w spokoju', 'jestem dziecko traumy' itp. Kamila zaczęła coś robić. Jak to bywa z amatorami, zaczyna się od tak żałosnych i beznadziejnych akcji, że może sobie tylko krzywdę zrobić.
Chyba czas, żebym przypomniał Kamili o swojej obecności.


Z myśli umiarkowanie zadowolonej Ewy

Było ciężko, ale się udało. Najważniejszy warunek - żeby zostawili organizację w spokoju - udało mi się uzyskać. Pieniądze to zmyłka, Basia ma forsy jak lodu. Ale to, żeby oni nie mieli problemów z powodu całej tej akcji, jest najważniejsze.
Miły bonus - Basia zapłaci mniej. Dobrze umieć kłamać. Nie, przesadziłam. Dobrze znać ludzi, którzy umieją kłamać. I tak Basię będzie to trochę kosztowało, ale ma te informacje, których potrzebowała. Dałam jej trochę danych… a przynajmniej dałam jej to, co mam.


Z niewesołych myśli Ewy wieczorem, gdy adrenalina opadła

Ech…
Jakkolwiek bym tego nie racjonalizowała, jakkolwiek bym tego nie tłumaczyła, to wszystko jest moją winą. Ani Basia nie poprosiła mnie o zrobienie całkowitej destrukcji, ani… ech, spieprzyłam sprawę.

Po raz pierwszy spieprzyłam, gdy zastawiłam tą pułapkę. Potraktowałam to jako intelektualną rozrywkę, do głowy mi nie przyszło, że osoba, którą złapię w pułapkę może być kompletnie niewinna. Jakby się tak zastanowić… to złapałam w pułapkę dziewczynę, która chciała zbadać sprawę małych artefaktów by nikt nie ucierpiał, po czym chciałam jej wyssać mózg… niezbyt pochlebnie to o mnie świadczy.
Po raz drugi spieprzyłam, gdy nie spytałam Basi o więcej szczegółów. Uznałam to za zabawę, a mogłam naprawdę kogoś ostro skrzywdzić. Jeśli jedna osoba miałaby dostać solidnie w dupę za całą tą akcję, to tą osobą powinnam być ja.

Gdyby Kuba mi nie pomógł i gdybym poszła za głosem serca a nie rozsądku, grupa sformowana ze zdegenerowanych arystokratów (Basi bym nie wzięła, ale jej terierka z kokardką, Węgielskiego, jasne) dowodzona przeze mnie by spotkała się z tą grupą magów dowodzoną przez Kamilę. Byłaby niezła jatka - ja bym na pewno chroniła sekret Basi, a oni mogliby założyć, że my jesteśmy Oddziałem Eksterminacyjnym Wiktorii… a i tak było ciężko, mimo współpracy. Wystarczyłoby, że walczyłybyśmy razem a ta Diakonówna ze swoim przygotowaniem mogła nas naprawdę dotkliwie pokąsać…

Ci magowie z którymi poszliśmy walczyć z Diakonówną to zresztą ciekawe ziółka były. Misie - czułe serduszka, a potrafili granatami rzucać jak było trzeba. Te koty, jakkolwiek idiotycznie by to nie wyglądało, były całkiem przydatne a dzięki nim Kamila miała dość dobry obraz pola bitwy. Ten jej żałosny chłopak okazał się nie być aż tak żałosny jak wyglądało - mieliśmy szczęście, że właśnie w tym momencie wysadził ten domek. Tylko mógłby nad stylem popracować, bo to się przylepia jak gówno do obcasów -_-. Ta jej koleżanka niewiele zrobiła… ale terminus, mimo początkowej zabawnej akcji okazał się być przydatny w ostatniej chwili. Bernard… hmm… nie wiem co on robił. W sumie, zawsze lepiej jak jest niż jak go nie ma, tak jest weselej przynajmniej…
No a Kuba… heh, ten mutant zrobił swoje.
Poszedł do przodu. Naprawdę poszedł do przodu. Wiedział co, kiedy i jak zrobić, instynktownie wyczuwał sytuację i potrafił zdać się na innych, skutecznie wspierając ich tam, gdzie byli potrzebni.

Tak naprawdę to najmniej do przodu posunęłam się ja. Pomyśleć, że po Zaćmieniu mogłam iść tak szybko jak Kuba… ale w tej chwili on naprawdę jest lepszy ode mnie. To się musi zmienić! Pozwoliłam, by lenistwo i zadowolenie z siebie skutecznie usunęło mój wrodzony intelekt i popełniałam w ten sprawie błąd za błędem, od początku do końca. Nic a nic nie różniłam się od tej Diakonówny, przyjmując wszystko na słowo i robiąc wszystko, by było mi jak najwygodniej…
Innymi słowy, z Najlepszej Czarodziejki KADEMu zmieniłam się w Tępe Bezmyślne Narzędzie Potrafiące Się Tylko Złościć. Cudownie…
Trzeba zabrać się do pracy nad sobą. Więcej pomyśleć, mniej działać… i dość użalania się nad sobą.

I muszę spłacić dług u cholernego Urbanka…

Dramatis Personae

- mag: Jakub Urbanek
- mag: Kamila Maliniak

- mag: Irena Essner
- mag: Wiktoria Diakon
- vic: Isuzu
- mag: Barbara Sowińska
- mag: Ewa Zajcew
- mag: Marcin Chaber
- mag: Ola
- mag: Arachne
- mag: Amaranth,
- mag: Malignus,
- mag: Anavalia,
- mag: Reverius
- mag: Bernard Trawnik
- mag: Tomek Olszacki
- mag: Jan Wątły
- mag: Norbert Sonet
- mag: Sabina Chomiczek
- mag: Jerzy Marduk

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License