Na ratunek pierwszoroczniaka

090514 - Ratowanie pierwszoroczniaka


Z przemyśleń wściekłej Julii Gelwany, pierwszoroczniaczki elitarnej akademii magicznej w SŚ

Jak ona śmiała! Takie zero! Taka… szmata!
Persefona Tannenbaum. Nienawidzę jej. Gdyby jutro umarła w męczarniach, byłabym szczęśliwa jak już dawno nie byłam!
Umówiłam się z kolegą na randkę. Umalowałam się. Przebrałam. Założyłam na to magiczną formę tego durnego wora pokutnego, który musimy nosić… tego pseudo-mundurka. Chciałam wyjść po zachodzie słońca z akademika, zrobić wrażenie, ale akurat napotkałam tą… tą…
Uśmiechnęła się do mnie wrednie i zaczęła przypominać regulamin. Akurat mnie to interesowało. Dobrze, nie ukłoniłam się jej należycie, nie dotrzymałam wszystkich… i co z tego?! Kogo to obchodzi! To jest bez sensu! A moje zaklęcie… puściło. Mundurek zniknął >.<
Odźwierny zobaczył, że wyszłam bez mundurka, tylko w normalnym ubraniu.
To jest, normalnym dla dziewczyn w moim wieku, nie dla tego starego osła.
I co? Od razu kara, jestem uziemiona, on tam siedzi i czeka… a Persefona jeszcze miała czelność powiedzieć mi, że to należyta kara za brak szacunku dla starszych i lepszych od siebie. Jak ona śmiała?!
Nienawidzę jej. Takie zero, co myśli, że coś znaczy. Ona nawet czarować nie potrafi, głupi chów wsobny! Maciora pospolita!
Poproszę kolegów z roku. Może oni mi coś pomogą…
Straciłam tą randkę i mam szlaban.
Ale mogę się zemścić.


Dyskusja pomiędzy Januszem Prapowskim i Adrianem Uchołkiem, dwoma pierwszoklasistami Reformatorów, członkami elitarnej akademii magicznej w SŚ

- Ale… na pewno to w porządku?
- Jasne, nie przejmuj się.
- Adrian… ona jest o rok starsza. Co więcej, jest dziewczyną z frakcji konserwatywnej. I podobno jest mocna.
- Spokojnie, Janusz. Nie przejmuj się. Moja kuzynka studiuje z Persefoną i mówi, że z niej tragedia jak rzadko. Nic nie umie zrobić.
- Ale… jest na trzecim roku.
- Dzięki protekcji. Nie przejmuj się tym. Dziewczyna nie umie butów sobie sama zawiązać.
- Chcesz się narazić jej przyjaciołom?
- Jakim przyjaciołom?
- …no, kolegom.
- Janusz, sama nas nie wykryje. Nie ma szans. A co… taka dumna dziewczyna się komuś poskarży? Przecież to ta, ARYSTOKRACJA.
- Wiesz… sam nie wiem. Po prostu nie podoba mi się to. Po co mamy to robić?
- Słuchaj… konserwatyści to wrzody na dupie gildii. Są bezużyteczni i jedynie szkodzą. A ona, ta Persefona Tannenbaum, jest jedynie inkarnacją tego co w nich najgorsze. Zadziera nosa, traktuje wszystkich jak powietrze, otwarcie gardzi naszą frakcją… i przechodzi z klasy do klasy tylko dzięki nepotyzmowi. Masz pojęcie? Dostała się tutaj tylko dzięki temu, że wywalili reformatora by dla panienki Tannenbaum znalazło się miejsce.
- …
- No i do tego jeszcze sprawiła, że Julia płakała. Piękna Julia. Nie chcesz, by piękna Julia się do Ciebie uśmiechnęła? Może nawet pocałuje w policzek ;-).
- Julia… ale wiesz, trochę się jej boję.
- Hej, gdy Persefona odejdzie… a w końcu sama odejdzie, będzie więcej miejsca. A naprawdę, nikt po niej nie będzie płakał.
- Ale… jeśli ona się nie może bronić…
- Wykręcasz się… słuchaj. Ja to zrobię. Pomożesz mi, czy nie? A wielu magów jej nie lubi. Zapunktujemy trochę.
- Nie, nie chcę. Naprawdę, nie chcę.
- Dobra. To siedź sam w kącie, tchórzu. Ja się pobawię z panienką Persefoną Tannenbaum tak, jak na to zasłużyła.
- Jak chcesz… ja się do tego nie mieszam.
- Tchórzysz.


Z fragmentu zajęć eksperta Mokradlińskiego do swoich studentów

…magia kontroli najczęściej dotyczy istot demonicznych. Z tego też powodu każde z was będzie musiało wezwać jednego demonicznego sługę, lub jednego demonicznego wojownika - każdemu jak kto woli. Nie oczekuję jakichś niemożliwych sił, jednak zakładam, że nie ośmieszycie się całkowicie i wezwiecie coś odpowiednio potężnego do skali do waszych umiejętności, jesteście w końcu magami elitarnej uczelni. Elitarnej nawet, jak na standardy Srebrnej Świecy.
Nauczę Was bezpiecznego rytuału. Jednego z tych, które eliminują problemy z Paradoksem. Ponadto, jeśli któreś z Was obawia się rzucać czary przyzywania demonów tak 'po prostu', udostępnię Wam specjalną salę i będę mógł towarzyszyć w procesie przyzwania demona.
Macie tydzień czasu na nauczenie się rytuału, przygotowanie go i przyzwanie demona przy użyciu kryształów Quark tak, by został z Wami na dłużej. Demon ten będzie od tej pory Wam potrzebny na niektórych przyszłych zajęciach, aż zdecyduję się przygotować z Wami do jego odwołania. Zadzierżgniecie z nim odpowiednią więź, byście mogli z nim współpracować i przyzywać go w szybszy i bezpieczniejszy sposób w przyszłości…


Z rozmowy Iwony Sępiak z Persefoną Tannenbaum

- Słyszałaś polecenie eksperta?
- Nie jestem głucha.
- To o tej bezpiecznej sali i możliwej pomocy mówił do Ciebie, prawda? Żebyś się nie bała tylko miała możliwość rzucić bezpiecznie ten rytuał? Żebyś sobie nie zrobiła krzywdy przez przypadek?
- Nie wiem do kogo o tym mówił. Wiem jednak, że nie miał na myśli mnie, bo nie zamierzam z tego korzystać.
- Och! <udawane przerażenie> Innymi słowy, nie boisz się, że magia wymknie Ci się spod kontroli i ZNOWU stanie się coś dziwnego? A Ty będziesz bezradna jak kocię?
- Nie, oczywiście, że się nie boję. Jestem czarodziejką, magia służy mnie, nie ja magii.
- Tak, jasne <uśmiech>. Baw się dobrze, perska kotko.
- <nie zaszczyca rozmówczyni spojrzeniem, odwraca się i odchodzi energicznym krokiem>


Z ponurych myśli Persefony Tannenbaum wracającej do domu po zajęciach eksperta Mokradlińskiego

Bezpieczny rytuał…
Nie ma bezpiecznych rytuałów. Moja magia jest zbyt niestabilna. Nawet bezpieczny rytuał może zawieść.
Moja magia nie może… ja nie mogę zawieść rzucając czar przyzywania demonów! Alternatywa jest zbyt przerażająca.
Ale… nie mogę też iść tam do bezpiecznego pokoju i rzucać czaru z pomocą eksperta! Wszyscy by się ze mnie śmiali…
Co mogę zrobić… co mi zostaje…
Nie! Dość użalania się nad sobą!
Muszę przygotować się do obrony przed ewentualnym Paradoksem i wszystko będzie dobrze! Przecież to nie tak, że zawsze mam Paradoksy. Czasem zaklęcie mi się udaje…

A Iwonie… Iwonie jeszcze pokażę. I jeszcze nazywać mnie 'perską kotką'. Nienawidzę tego przezwiska! Nienawidzę niczego związanego z Persami…
Nie, żeby kogoś interesowało, co lubię, a czego nie lubię…
Pokażę im wszystkim! Wezwę najpotężniejszego, najprzystojniejszego i najbardziej strasznego demona, jaki istnieje…


Z myśli zadowolonego Adriana Uchołka

Ech… Persefona ma świetne zabezpieczenia w domu. Nie uda mi się nigdy tam wejść. Więcej, nie sądzę, że komukolwiek uda się tam wejść. Wielokrotne bariery, zabezpieczenia… jak na takie nic, świetnie się chroni. Ale niewiele jej to pomoże na uprzednio przygotowany artefakt. Na drodze do jej domu położyłem kamień. Jak będzie odpowiednio blisko, wystrzeli do góry fontannę zimnego, lepiącego i śmierdzącego rybami błota, mającego ją upaćkać (ją, czyli czyściutką arystokrateczkę) i usłyszymy do tego głośny okrzyk jej głosem 'Chrum, chrum! Uwielbiam błotny prysznic' z chrząknięciami. Nagram to na kamerę i pokażę Julii. Z pewnością będzie zadowolona :D.


Z myśli Persefony

Co za… co za podłość! Kto mi to zrobił! Dlaczego?! Jak śmieli?!?!
Ja… ja się zemszczę. Zniszczę ich! Sprawię, że będą cierpieć. Będą…
Będą…
Nie wiem nawet, kim są.
Nie wiem…

Przygotuję się. Będę wiedziała. Zrobią błąd. Zawsze robią błąd!
Nie… nie zostawię tego w taki sposób.
Gorący prysznic. Muszę wziąć prysznic.

Moje piękne rękawiczki… mój szal… zniszczone. A moje ubrania śmierdzą rybą. A moje włosy…
Nienawidzę ich! NIENAWIDZĘ!!!
Nienawidzę…

…czemu oni wszyscy mnie aż tak nienawidzą…?
Zniszczę ich. Zniszczę. Dowiem się…

Nikt nie będzie mnie upokarzał!


Z myśli bardzo dumnego z siebie i szczęśliwego Adriana Uchołka

Tak!
Rozwaliłem ją! Tak kompletnie!
Szła sobie dumnym, arystokratycznym krokiem do domku. Sam nie wyczaiłbym lepiej momentu. Błoto wystrzeliło do góry, jak przekraczała kamień. Jej sukienkę wywinęło do góry, nie udało jej się utrzymać równowagi i się tak fajnie wyglebiła na plecy.
I to wszystko ją tak fajnie obryzgało. Całkowicie rozwalona. Tak fajnie się miotała, próbując wstać w tych wysokich szpilkach! Ale ślizgała się na błocie i nie mogła utrzymać równowagi.
Cała się pobrudziła. Wyglądała żałośnie. Jak taka błotnista poczwara. Oczywiście, cuchnąca rybą :D.
Rany, wiedziałem że jest słaba. Ale nie poradzić sobie nawet z czymś takim?
Na czworakach prawie wracała do domu.
Na pewno się popłakała. Julia będzie naprawdę szczęśliwa! Fajnie się za nią zemściłem!
No i ma fest syf przed domem :D:D:D. No, ale jeśli jest potężną czarodziejką, to poradzi sobie z tym jednym czy dwoma zaklęciami :D.


**Z myśli radosnej Julii Gelwany po rozmowie z Adrianem i obejrzeniem nagrania

Cudownie! Piękne… po prostu piękne! Wiła się w błocie jak jakiś robak! Cudowne!!!
Teraz tylko trzeba to na Vimeo czy YouTube wystawić i będzie naprawdę wesoło :D. Ale z tym jeszcze poczekam :D.
Ech, Adrian jest jednak bardzo mądry… nie doceniłam go.
A najlepsze jest to, że ta zabłocona maciora nigdy nie dowie się, że pokonał ją czarodziej z pierwszego roku. Gdyby tylko to wiedziała… to jej cierpienie byłoby niedoścignione!
Konserwatystka. Nic więcej nie warta niż to, co ją dotyka.


Z analizy bardzo zdeterminowanej Persefony

…dobrze, to ten kamień. Ma najsilniejszą emanację magiczną… zdążyłam, zanim zaklęcie zdążyło zaniknąć do trzeciego stadium.
Dobrze, że mam te artefakty i materiały źródłowe, zaraz zobaczymy, co to zaklęcie mi powie…

Jest to zrobione z pewnym kunsztem, choć bardzo niewprawnie. Na pewno czar nie był rzucony przez potężnego maga, raczej przez maga słabszego i dopiero uczącego się władania magią. Innymi słowy, jak się spodziewałam, jeden z uczniów. Ale brakuje splotu Kossiera, który wykonują praktycznie wszyscy magowie Srebrnej Świecy… i którego oducza nasza uczelnia. Innymi słowy, najpewniej jest to dzieło jednego z magów naszej uczelni. Elitarnej Akademii Magicznej, której jestem uczennicą…

Co jeszcze… nie jest to zaklęcie rytualne, jest to standardowe zaklęcie specjalizacyjne.
Mam więc do czynienia z magiem, który włada jakąś formą manipulacji błotem, ziemią, kamieniami lub czymś tego typu. Ale brak węzła Strężyńskiego implikuje brak sfery kinezy, kineci podświadomie zakładają Strężyńskiego, chyba, że się bardzo pilnują… Innymi słowy, najpewniej elementalista ziemi lub wody… bo kogoś dużo silniejszego od siebie i tak nie pokonam, nie ma co tego zakładać… zresztą, oni nie wiedzą jeszcze o moim istnieniu <westchnięcie>.
No i pozostawił artefakt za sobą. elitarny mag Lekkoduch tłumaczył nam, dlaczego nie wolno tego robić, łącznie ze stworzeniem kontrzaklęć i ścieżką linii energii powrotnej… rok temu.
Innymi słowy, mag pierwszego lub drugiego roku mojej uczelni będący najpewniej elementalistą. Lub ktoś, kto nie uważał na wykładach Lekkoducha…

Sprawdźmy, co jest w stanie powiedzieć mi trójkąt Mannicka…
Intrygujące. Zdecydowanie, szkoła manipulacji energii, czyli szkoła katalistyczna. To trochę zawęża obszar poszukiwań. Nie wiedziałam, że uda mi się uzyskać tą informację, szczęśliwie mam kryształy Quark…
Teraz muszę tylko pochodzić z odpowiednimi artefaktami po szkole (i w osobistych artefaktach z polami siłowymi, nic nie poradzę) i powinnam albo sama znaleźć tą podłą kreaturę, albo kogoś, kto wie, czyja to robota. A szczęśliwie nie da się skłamać magowi władającemu Okiem Prawdy Thotha. Bardzo, bardzo przydatny artefakt…

Ale wpierw popytam nauczycieli szkoły katalistycznej, który z magów młodszych lat jest elementalistą. Powiedzą mi… czemu mieliby mi odmówić? A to zawęzi mi pole poszukiwań.

Mogę się naturalnie mylić. Ale mogę mieć rację. A jeśli ją mam…
Zemszczę się.


Z myśli zadowolonej z siebie Persefony

Mam go. Sześciu elementalistów szkoły katalistycznej niższych lat… a jeden z nich oblał test Oka Prawdy Thotha. Czy on myślał, że ja będąc na trzecim roku się obijałam? Mam bardzo dobre oceny z odpowiednich przedmiotów, skąd bym je miała!
A teraz czas się zemścić na Adrianie Uchołku, potencjalnym czarodzieju frakcji Reformatorów.
Jak… jak w ogóle taki dzieciak śmiał zrobić mi coś takiego!

Widzę, że Reformatorzy faktycznie są godni swego miana. Atakowanie niewinnych czarodziejek w tak podły sposób jest pewną nowością w Srebrnej Świecy…


Z rozmowy Persefony z przerażonym Adrianem

- Witaj w moim skromnym apartamencie, Adrianie Uchołku, uczniu Elitarnej Akademii Magicznej z frakcji Reformatorów…
- Co ja tu robię?!
- Porwałam Cię. Z pewnością wiesz, dlaczego.
- Nie wiem o czym… khe… tak, domyślam się dlaczego. <przerażenie>
- Eliksir prawdy. Napiłeś się go, gdy nie byłeś przytomny i nie działało Twoje pole osobiste. Jeden z tych, które nie tylko uniemożliwiają Ci mówienie kłamstw, jak już z pewnością zauważyłeś…
- …
- Dlaczego mi to zrobiłeś? Jak śmiałeś zrobić coś tak podłego! I to jeszcze dziewczynie, która ma trudny dzień!!!
- …
- Ach tak… nie zmusiłam Cię do wykonywania moich poleceń, ani mówienia. Czy wiesz, dlaczego?
- …
- Nie musisz mówić… jeszcze. Tak się składa, że władam błyskawicami… i Ty sam będziesz chciał mi wszystko powiedzieć, jak z Tobą skończę.
- D… dlaczego nie dałaś mi tego eliksiru, bym spełniał życzenia?
- Po pierwsze, jest droższy. Dużo droższy. Po drugie… po tym, co mi zrobiłeś, tak jest przyjemniej… dużo przyjemniej.


Z myśli Persefony po przesłuchaniu Adriana

Myślałam, że to będzie przyjemniejsze… ech…

Dobrze, że zaczął mówić szybko. Nie chciałabym zrobić mu krzywdy. Chciałam jedynie nauczyć go respektu. Szacunku dla starszej i lepszej od siebie czarodziejki. Przestraszyłam go :D.
Ale to nie do końca działa! Boi się mnie, ale nadal mną gardzi! To takie… frustrujące.

Cokolwiek nie zrobię, uważa mnie za zero. Za głupią, tchórzliwą i leniwą sadystkę. Najgorsze jest to, że nie umie kłamać z tym eliksirem i on naprawdę tak uważa… Wypytałam go o kilka tematów…
Głupia, tchórzliwa i leniwa sadystka zajmująca miejsce komuś cennemu. Zero nie potrafiące czarować, które się szarogęsi…
Boli…
Bardzo boli… nawet w ustach czegoś takiego jak on… takiego… zera… Magów niższych lat, dla których powinnam być przecież wzorem i przykładem! A oni uważają, że jestem bezużyteczną i głupią czarodziejką, która nie umie sobie nawet z nimi poradzić?!

Nie jestem taka! Jestem czarodziejką! Nie gorszą niż oni wszyscy!
Lepszą niż on. O wiele lepszą niż ci wszyscy magowie!!!
Jestem najlepsza! Najlepsza!!!

Powiedział mi wszystko. Powiedział mi o 'Pięknej Julii'. Hm, ona jest następna. Złamała regulamin, zachowywała się nieelegancko i mnie chce obwiniać za konsekwencje swoich czynów?! Głupia, młoda idiotka… To wymaga kary… surowej kary.

Przynajmniej ten chłopaczek się czegoś będzie miał okazję nauczyć. Mały sparing. I jeszcze jeden. I jeszcze jeden…
…nienawidzę go. Nienawidzę ich wszystkich! Ale nie daje mi przyjemności krzywdzenie ich bez powodu. Torturowanie dla zadawania bólu sprawia, że robi mi się niedobrze.
Rodzice nie byliby ze mnie teraz dumni…
Ale muszę to zrobić. Inaczej będą mnie dalej atakować.

Nienawidzę… ich… wszystkich…


Z myśli przerażonej Julii Gelwany

Ona… ta niekompetentna, niewydarzona świnia błotna porwała Adriana! Kto jej powiedział! Jak się dowiedziała?! Skąd?!
Przecież… przecież Adrian to rozegrał tak perfekcyjnie… on się nie mógł pomylić! Nie miała prawa się dowiedzieć…
Adrian mnie nie wsypie. Nie może. Zawsze był lojalny, ona nie da rady w żaden sposób go przekonać czy przekupić…
Boję się…
Muszę… muszę poprosić o pomoc kogoś silniejszego. Najlepiej spoza Akademii, ale z frakcji Reformatorów! Przecież nie dadzą jej mnie skrzywdzić!
Kogokolwiek…
Byle mnie tylko nie dopadła…


Z odprawy zafrasowanej Izabeli Łaniewskiej dla Maurycego i Nocnego Kwiata

Przyszła do mnie przerażona pierwszoroczniaczka z Elitarnej Akademii Magicznej Srebrnej Świecy… to jest specyficzna uczelnia, dla najlepszych i najbardziej utalentowanych młodych magów. Taka 'kuźnia elit', jeśli mogę nazwać to w ten sposób. Dziewczyna ta, zwąca się Julia Gelwana, piętnaście lat, powiedziała, że jej starsza koleżanka, Persefona Tannenbaum porwała jej kolegę z roku, zwącego się Adrian Uchołek, też piętnaście lat. Powiedziała też, że boi się, że Persefona Tannenbaum nie skończyła się 'bawić'.

Poszukałam trochę informacji o Persefonie Tannenbaum. Konserwatystka, niskie znaczenie polityczne, szesnaście lat, ale na trzecim roku. Wyjątkowo uzdolniona czarodziejka, w wieku dwunastu lat wygrała konkurs Srebrnej Świecy na najbardziej utalentowaną młodą czarodziejkę z największym potencjałem. Niestety, nie mam dostępu do rekordów Elitarnej Akademii Magicznej, więc nie tylko nie wiem, jakie ma do dyspozycji domeny, ale nie mogę też określić jakie ma strony silne i słabe. Ma reputację czarodziejki dość okrutnej i aroganckiej.

Więziony czarodziej jest przetrzymywany w jej domu zlokalizowanym pod Katowicami, oddalonym od pozostałych budynków. Z tego co wiem, mieszka w nim sama z jamnikiem o nieznanym imieniu. Sam budynek jest strzeżony przez liczne warstwy tarcz ochronnych, więc wejście w sposób niezauważony może być bardzo trudne.

Na czym polega problem: nie mamy dowodu, że Persefona Tannenbaum porwała Adriana Uchołka. Jedyne, co mamy, to słowo Julii Gelwany przeciwko słowu Persefony Tannenbaum, a mimo wszystko Persefona Tannenbaum nie jest znana z porywania młodszych kolegów. Z ignorowania ich, pogardliwego zachowania i innych działań tego typu - tak, ale nie jest to osoba, która zwykła porywać młodszych magów. A z uwagi na działania Elitarnej Akademii Magicznej my, Reformatorzy, nie możemy ot, tak, po prostu wejść do niej przemocą. A nawet, gdyby nikogo nie porwała… kiedyś jeden z jej kolegów z roku chciał ją odwiedzić w domu i wspólnie zrobić zadanie, ale go do niego po prostu nie wpuściła. Z tego co wiem, nikt nigdy nie był u niej w domu.

Jej rodzice są magami frakcji Konserwatywnej, ale nie są dokuczliwi wobec Reformatorów. Oni raczej uważają, że moc magiczna jest domeną arystokracji i dlatego owa arystokracja winna pomagać wszystkim, którzy tego potrzebują… oczywiście, jeśli są tego godni i zachowują się właściwie. Ogólnie, nieszkodliwi ludzie, choć bywają irytujący.

Działanie Emilii Kołatki, jakkolwiek bardzo denerwujące, sprawiło, że - bez urazy - wyszedłeś na tak zwanego 'wieśniaka' w oczach wielu prominentnych magów, Maurycy. Tobie się więcej wybaczy. Co więcej, z uwagi na swoje… prostolinijne i proste podejście - z którym się zresztą zgadzam - nikogo nie zdziwi, jeśli przyjdzie do Ciebie zapłakana dziewczynka a Ty zdecydujesz się jej pomóc i sprawdzić, czy na pewno jej Zła Koleżanka nie porwała jej kolegę. Z punktu widzenia polityki jest to rzecz bezpieczna, zwłaszcza, jeśli nie zrobicie jej żadnej krzywdy.

Nocny Kwiecie, dom ten posiada ogród i rośliny. Wszystko to jest co prawda pod warstwami pól siłowych, ale może uda Ci się coś osiągnąć dzięki swoim unikalnym umiejętnościom. Jeżeli okaże się, że w środku faktycznie znajduje się uwięziony mag i dzieje się mu krzywda… w tym wypadku dziewczyna pogwałciła regulamin Elitarnej Akademii Magicznej i macie autoryzację do użycia wszelkich koniecznych środków by go odbić. Srebrna Świeca nie toleruje pastwienia się w EAM starszych uczniów nad młodszymi uczniami. W tym wypadku możecie wezwać wsparcie.

Co zrobicie, zależy od początku do końca do Was, zdaję się też na Waszą ocenę sytuacji. Jeśli będę potrzebna, jestem z Wami w kontakcie.


Z myśli Nocnego Kwiata

Przyszła do mnie i do Maurycego Iza.
Podobno jej prawdziwe imię to Izabela, ale jak ją tak nazywam to dziwnie na mnie patrzy, może to kwestia kolejnego dziwnego rytuału? Ja nie miałabym nic przeciwko, gdyby zwracano się do mnie pełnym imieniem, skracam je ze względu na lenistwo Rzeczywistych… Nawet Maurycy, przy całym szacunku, jaki sobie u mnie zaskarbił, nie chce używać mojego pełnego imienia na co dzień. Z drugiej strony… ich imiona są takie krótkie, a oni jeszcze je skracają. No i nie rozumiem idei nazwiska… Takie jakby drugie imię, ale używają go jeszcze rzadziej niż tego pierwszgo. W sumie… ich imiona są tak krótkie, że kiedyś muszą się powtórzyć. Ciekawa jestem, co robią jak powtarzają się oba?…


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, mam opinię wieśniaka… mogło być gorzej. A za to jakie cudowne możliwości swobodnego działania… i cudowna perspektywa zawierania nowych znajomości z piętnem takiej opinii. Ehh… podtrzymywać tą opinię i mieć spokój od polityki, ale mieć ograniczoną ilość znajomych, czy… w sumie nie jest to takie specjalnie najgorsze. Ciekawe co będzie dalej.

Tylko czemu Iza musiała jako wyjaśnienie dla Kwiata użyć akurat trutnia… za co?! Ehh… w opinii Nocnego Kwiata muszę wychodzić na jakiegoś rozpłodnika, do tego wybitnie uszkodzonego skoro tak się broni przed tym. Chlip… czemu na kursie psychologii nie uczyli jak wyjaśnić niuanse kultury i relacji międzyludzkich istocie z innej rasy…


Z myśli znużonej Persefony po drugim dniu przesłuchiwaniu Adriana

Ech… mam jeńca. No dobra, ale co się tak właściwie z jeńcami robi?!
Na razie kazałam mu wysprzątać piwnicę. Nie mam lepszego pomysłu… przecież nie będzie robił mi prania, od tego mam artefakty i służące mi golemy… no a nie pozwolę mu wyprowadzić na spacer Fifika, bo to za duża odpowiedzialność…

Jak już posprząta piwnicę… zwłaszcza drugą piwnicę, przygotuję wszystko do rytuału wezwania demona. Niech się boi :D. Oczywiście, nie zamierzam tego demona teraz wzywać, ale lepiej przygotować wszystko już teraz, będę mogła sprawdzić, czy wszystkie komponenty mam.

No i może zaproszę 'przypadkiem' jakiegoś mistrza na herbatkę. A jak przyjdzie, 'przypadkiem' dokończę rytuał. Jeśli się uda, mam demona. Jak nie… będzie miał mnie kto ochronić przed Paradoksem…

Założę się, że nikt inny nie ma takich zmartwień…


Z myśli Nocnego Kwiata

Iza powiedziała nam, że jednen z magów należących do naszej gildii… czy też może dokładniej: frakcji (to chyba taki odpowiednik szczepu plemiennego albo grupy rodzinnej w stadzie), zaginął. W zasadzie to użyła określenia 'porwanie'.
Że jakaś dziewczyna z frakcji konserwatywnej 'porwała' tego maga.
Maurycy z Izą próbowali mi wyjaśnić, o co chodzi z tym całym 'porwaniem', i zrozumiałam, że to trochę podobne do tego, co robią kukułki, tylko na odwrót. Zamiast podrzucać młode, zabiera się je opiekunom. Tylko, że to nie ma sensu! Po co coś takiego robić? Przecież młode trzeba karmić, uczyć i trzeba po nim sprzątać… To ogromna ilość obowiązków, bez żadnego zysku. Chyba, że u Rzeczywistych coś w ten sposób coś można zyskać… Muszę się dopytać… tylko tym razem nie Maurycego. Nie mogę polegać tylko na nim, jeśli naprawdę chcę zrozumieć Rzeczywistych.
W każdym razie, zarówno Iza jak i Maurycy powiedzieli, że owo 'porwanie' to przestępstwo w świecie ..ludzi. Tyle, że wcale nie mają pewności, czy w ogóle do niego doszło.
Iza powiedziała, że sama nie może tego sprawdzić, że względu na politykę. To taka ..ludzka wersja hierarchii stada, z tym, że w charakterystyczny dla Rzeczywisty sposób wypaczona i chora. Iza powiedziała, że przez to, co stało się podczas tego ostatniego testu, Maurycy został uznany za 'wieśniaka'. Jakby w byciu wieśniakiem było coś złego. Ci przynajmniej w większości żyją zgodnie z naturą i potrafią zadbać o tą, która ich żywi. Tak, czy owak, Iza powiedziała, że bycie wieśniakiem z punktu widzenia polityki, to tak, jak bycie trutniem. No to proste. W ulu truteń ma zapłodnić królową i na tym jego rola się kończy. Ale Maurycy bardzo się obruszył, po czym zaczął próbować posłużyć się innym przykładem… Brzmiało nawet w miarę sensownie i chyba chodziło o to, że jego rolą nie jest rozmmażanie, tylko, że jest nieważny ze względu na politykę.
Tak, czy owak, nie do końca ich oboje zrozumiałam, za to ponownie się przekonałam, że praktycznie każdy Rzeczywisty nieustannie myśli o reprodukcji, ale za każdym razem, jak poruszy się ten temat w rozmowie, wszyscy starają się wszystkich przekonać, że jest zupełnie na odwrót… Może to jakaś forma rytuału godowego? Ten, który najskuteczniej przekona innych o tym, że nie myśli o reprodukcji, uzyska taką możliwość..? Wiem, spytam Kaliny. Maurycy za każdym razem, jak go o coś z tego zakresu pytam, cały przybiera barwy …godowe? (robi się cały czerwony na twarzy)… i przez chwilę strasznie się plącze, lub milczy…
Mniejsza z tym. Z opisu domniemanej 'porywaczki' wynika, że jak dotąd była to osoba o bardzo silnym i dość konfliktowym charakterze, ale raczej nieszkodliwa, choć Izie nie udało się zebrać zbyt wiele informacji odnośnie samej Persefony Tannenbaum. Swoją drogą… ciekawe nazwisko. Opowiada o radosnej atmosferze oczekiwania pod Iglastą Siostrą i roztaczanej przez nią opiece… Może… może to nie jest tak, jak oni myślą?
…Tylko jak oni myślą i jak jest naprawdę?…
Wiem jedno - Iza jest przekonana, że może dojść do walki.
Powiedziała, że dookoła domu znajduje się ogród. Osoba, która posiada ogród nie może być całkowicie zła. W końcu, żeby Zieloni Bracia zgodzili się u kogoś zamieszkać, muszą otrzymać choć odrobinę miłości…


Z myśli zapisanych Maurycego

Dobra… podsumujmy…
Chłopak zniknął. Porwanie go nie leży do końca w naturze Persefony, ale nie można go wykluczyć. Tak naprawdę jedyne co Ją obciąża to zeznania piętnastoletniej dziewczyny z młodszej klasy. Nie ma nawet pewności że w ogóle został porwany. Może zeznania tej Julii coś rozjaśnią, bo póki co wygląda na to, że brakuje tutaj całkiem sporo naprawdę podstawowych informacji.

Dom Persefony jest ponoć chroniony jak twierdza, na EAM nie ma wstępu nikt kto jest silnie powiązany politycznie, za to wszyscy magowie EAM są dość silni, by nie rzec że wybitnie silni. Teren działania jest co najmniej nieprzyjazny. A, i jeszcze na terenie EAM obowiązują prawa EAM, które mają pierwszeństwo przed prawami Srebrnej Świecy. Po prostu super.

Plusy naszej sytuacji… jesteśmy nieznaczący politycznie, po teście ostatnio nawet bardziej niż przed, mamy więc stosunkowo swobodne wejście na tereny EAM. Jeśli dziewczyna jest winna porwania młodszego maga, mamy solidne poparcie władz wyższych, jeśli nie jest a my zrobimy coś zaledwie głupiego, a nie bardzo głupiego konsekwencje tego będą stosunkowo lekkie. Hmm… chyba tyle.


Z myśli podekscytowanej Julii Gelwany

Pani Izabela odesłała mnie do maga, który przedstawił się jako pan Maurycy Fulmar. Jest niesamowity… usłyszał całą historię i zdecydował się nam pomóc. To nieczęste! Tak dobre serce… <3
Niestety, fae przedstawiająca się jako Nocny Kwiat zapytała mnie czy chcę się… się… … z Maurycym! !!! Oczywiście że nie! Po prostu jestem ładna i chciałam wpłynąć na niego trochę, zawsze podobno działa! Ale ona mnie tak speszyła, że się zgubiłam…
Powiedziałam wszystko co wiedziałam… oczywiście, nie powiedziałam, jakie zero jest z Persefony i że jej robiliśmy dowcipy… powiedziałam tylko jakie między nami były zatargi i że Adrian chciał mi zaimponować i że dostałam szlaban i…
Ale nie powiedziałam co zrobił… a już na pewno nie pokazałam filmika…
Nie znają Persefony, nie zrozumieliby, jak bardzo sobie na to zasłużyła…


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, padłem. Tak ślicznie zgaszonej osoby dawno nie widziałem. A jak cudownie się rumieni. Ledwo udało mi się zachować powagę. A najlepsze jest to, że Nocny Kwiat zrobiła to całkowicie naturalnie i nieświadomie. Julia chyba już nigdy nie spróbuje się wdzięczyć do faceta w obecności żadnej fae. A ja nie mam serca Jej mówić, że powinna z takimi akcjami poczekać jeszcze parę lat. Na razie niech sobie ćwiczy, jeszcze parę lat i naprawdę będzie mogła sobie owinąć wokół palca większość facetów.

Ehh… biedny nasz męski ród… szkoli się kolejna manipulatorka i uwodzicielka… ta do tego ma jeszcze odpowiednie wrodzone… cóż… nazwijmy to predyspozycje… będę musiał kiedyś pójść do jakiegoś klubu zobaczyć jak Jej idzie praca w terenie… najlepiej za parę lat jak już zyska odrobinę finezji… to może być naprawdę ciekawe widowisko.


Z myśli Nocnego Kwiata

Maurycy poprosił Izę, by umożliwiła nam spotkanie z koleżanką zaginionego maga, tą, która prosiła Izę o pomoc. Oczywiście, Iza się zgodziła i Maurycy mógł z dziewczyną porozmawiać.
Dlaczego ci ludzie wszyscy myślą tylko o reprodukcji?! <frustracja>
Nawet tak nierozwinięta samica próbowała tańca godowego na Maurycym! Czyżby on miał jakieś niezwykłe cechy, czyniące go doskonałym reproduktorem?
A jak zapytałam tej całej Julii wprost, czy ona chce dać Maurycemu przyjemność, ona oczywiście kontynuowała rytuał, przybierając barwy godowe i - oczywiście - głośno przecząc. Choć może tym razem w jej słowach coś było, bo potem nie próbowała już zdobywać względów Maurycego?…
Ach, tak… Owa Julia dała Maurycemu informacje odnośnie osób, od których możemy się czegoś dowiedzieć na temat Persefony.


Z myśli zapisanych Maurycego

Dobra, dziewczyna coś jeszcze wie, ale nie chce powiedzieć. Nie będę na razie naciskał… na razie. Póki co wiemy że Persefona jest naprawdę wredną osóbką. Ma paskudny charakterek i wyjątkowo wysokie mniemanie o sobie. Do tego co jakiś czas dochodzi do zatargów między Nią a… cóż w zasadzie resztą świata. Nikt Jej nie lubi, nikt Jej nie szanuje… ale Julia nie wspomniała by ktoś Ją w jakikolwiek sposób prowokował, zaczepiał, czy odgrywał się. A przecież wszyscy nienawidzą Persefonę. Tyle w kwestii obiektywizmu Julii. Dziecko musi się jeszcze dużo nauczyć jeśli chodzi o odpowiednie przekazywanie informacji.

Przynajmniej myślę, że mogę wykluczyć wstępnie opcję, że Adrian interesował się Persefoną. Nawet biorąc poprawkę na stosunek Julii do Persefony wychodzi na to, że Persefona jest osobą z którą naprawdę ciężko wytrzymać. I nawet jeśli w tym, że Adrian świata poza Julią nie widzi jest troche przesady wątpię, żeby był zainteresowany Persefoną. Tak, zdecydowanie ta opcja upada.
Swoją drogą co to za imię, Persefona… jak to się zdrabnia… Persi… to brzmi tak… niepoważnie… ehh… lepiej się nie przyzwyczajać do tego zdrobnienia… to brzmi tak niepoważnie, że jak się do tego przyzwyczaję zacznę Ją lekceważyć… a coś czuję że to byłby spory błąd.

Muszę się dowiedzieć czegoś więcej o Persefonie… spróbujemy akademika EAM. Julia dała kilka kontaktów.


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, teraz rozumiem miny strażników jak powiedziałem, że ja do Iwony Sępiak. Dziewczyna jest normalnie niemożliwa… czemu to nie mogła być taka Iza, albo Kalina… z nimi jakoś się da rozmawiać.

To będzie ciężka rozmowa. Szczególnie te wahania… w jednej chwili w pełni oficjalna profesjonalistka, w drugiej ledwo dziewczynka, co to dostała nową zabawkę. Oj, to będzie długa rozmowa… już czuję wieczorną migrenę.


Z myśli Iwony Sępiak, szefa roku Persefony na EAM

Jaka śliczna fae *__*. Dawno nie widziałam tak ślicznego stworzenia… i wszystkie sukienki moich lalek na nią pasują! <rumieniec>
Mogłabym ją przebierać godzinami… nawet namówiłam ją do zabrania sukienki. Owszem, wzięła tyci bardziej odważną kreację niż bym proponowała, ja raczej widziałam ją jako 'niewinną panienkę', ale trudno…

Fae przyszła do mnie ze swoim opiekunem (który ją wyraźnie źle traktuje; przyszła jako pszczoła w brudnej kieszeni). Naturalnie, kazałam magowi oddać mi tą koszulę. Oczywiście, zdjął ją, ja ją wyczyściłam zaklęciem, a on ją… założył. A ja chciałam jej obszyć kieszeń, by stworzonko lepiej się czuło! Oczywiście, musiałam ją znowu oczyścić (nie dotknę przecież koszuli jaką miał na sobie spocony Reformator!), ale zrobiłam fae odpowiednie siedlisko w kieszeni. Podobało jej się i doceniła.

Ale do rzeczy; ów Reformator, Maurycy Fulmar, szukał informacji na temat Persefony Tannenbaum. Chwilę się popodchodziliśmy (kto powie drugiemu mniej na interesujący go temat; szalenie nudna gra, ale chciał się pobawić) i wyszło mi na to, że może-ktoś-zniknął-a-ona-może-mieć-z-tym-coś-wspólnego-a-nie-ma-dowodów. Nie brzmi jak Persefona, ona nie zwykła sprawiać, że magowie znikają w jej pobliżu (chyba, że aktualnie rzuca jakieś zaklęcie; ale wtedy to przyczyny są inne). Zaproponowałam, że zadzwonię i z nią porozmawiam, ale Maurycy Fulmar zdecydował, że wpierw chce dowodów. Szczęśliwie, przekierowałam całość komunikacji przeze mnie; zanim zrobi coś głupiego przyjdzie do mnie.

On nie wygląda na głupiego. Sęk w tym, że w towarzystwie Persi wszyscy głupieją… a ostatnie czego chcemy to Persi rzucająca czar…

Ale fae jest śliiiiiiiiiczna *_*.


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok… z jednej strony nie chciałem Jej powiedzieć za dużo… szczególnie kto zniknął i kto rzuca podejrzenia. Z drugiej… w zasadzie pomijając nazwiska i tak musiałem powiedzieć prawie wszystko co wiem, zwyczajnie za mało wiem, a za dużo mam hipotez.. bez najmniejszego pojęcia, która jest bardziej prawdopodobna niż inne.

Muszę zakładać najgorsze, czyli że Persefona celowo porwała Adriana, przetrzymuje go gdzieś i nie zawaha się go skrzywdzić. W takiej sytuacji nei mogłem pozwolić Iwonie po prostu Jej o to zapytać. Szczególnie, że powtwierdziła to co powiedzieli wszyscy z którymi dotąd rozmawiałem. Persefona jest po prostu wredna. Nie dość, żeby atakować bez powodu, ale dość, żeby zaczepiona odpowiedziała błyskawicą w młodszego maga… i to pomimo konsekwencji jakie Jej za to groziły. Czyli jak najbardziej potwierdza się, że jest porywcza. Jeśli w takim wypadku miałaby odpowiednią motywację… wierzę, że mogłaby to zrobić.

Ehh… trzeba się dowiedzieć więcej o ewentualnym motywie. Chyba czas tam wejść i się rozejrzeć… ale najpierw trzeba przycisnąć Julię, to czego nie powiedziała najpewniej będzie tu kluczowe.


Z myśli Nocnego Kwiata

Postanowiliśmy się dowiedzieć czegoś o Persefonie Tannenbaum. Maurycy uznał, że najlepsza będzie jedna osoba z tych osób, o których opowiedziała nam Julia.
Wybrał kobietę o imieniu Iwona, nazywana również Sępiak. Jako, że wszyscy z listy mieszkali w akademiku Ealitarnej Akademii Magicznej (fae nie mają odpowiednika szkół… powstajemy wiedząc to, co jest nam potrzebne.) Akademik to coś jakby wspólna nora dla wilczych podrostków, zbyt dorosłych, by być dziećmi, a wciąż zbyt młodych, by iść na polowanie. Mają nadzór jednego czy dwóch dorosłych, wciąż się od nich uczą i rozwijają umiejętności życia społecznego, podczas gdy reszta stada poluje i dba o przetrwanie.
Tak czy owak, owa Iwona okazała się być inna, niż się spodziewałam. Przede wszystkim, powiedziała, że jestem piękna. I traktowała mnie jak osobę, a nie jest zniewolonego Wojownika… Co prawda, posiadała na swoich usługach jednego z Wojowników, i zdecydowanie nie było to całkowicie dobrowolne z jego strony, jednak on wydawał się mimo wszystko akceptować ten układ.
Niemniej jednak, ona traktowała mnie jak osobę. Dała mi …sukienkę. Taką, jak noszą ..ludzie, tylko, że (oczywiście) mniejszą. Zaskoczyło mnie to, że owa sukienka nie krępowała mi skrzydeł. Więc pozwoliłam jej na 'ubranie' mnie. Nie zgodziłam się jednak ani na coś, co nazwała butami, ani na tak zwaną 'torebkę' czy 'kapelusz'. Niepraktyczne, niewygodne, a w locie niebezpieczne. Trochę mnie wystraszyła tym nagłym entuzjazmem do ubierania mnie, dlatego schowałam się za Maurycego (nie chiałam złamać jakichś dziwnych zwyczajów, o których nie wiem, ale tym bardziej nie chciałabym, żeby uznała, że przyjmuję jej zaloty czy coś…). Zmartwiła się moją ucieczką, jednak, gdy Maurycy wyjaśnił, że nie przywykłam do tego, że poświęca mi się tyle uwagi, trochę się zmitygowała. Nie chiałam jej sprawiać przykrości, więc (na jej wyraźną prośbę) przyjęłam jedną z tych 'sukienek'. Wybrałam taką, która najmniej przeszkadzała w locie, i która - muszę przyznać - nawet mi się spodobała.
A już naprawdę ogromnego plusa ma u mnie owa Iwona za to, że wysłuchała moich rad odnośnie opieki nad zamieszkującymi jej …pokój… Zielonymi Braćmi. Widziałam, że starała się dobrze o nich dbać, dlatego też wybaczyłam jej kilka niedociągnięć. Co prawda, dwoje z Zielonych Braci musiałam wzmocnić, ale odnoszę wrażenie, że teraz, kiedy wie, jak o nich dbać, będzie się jeszcze bardziej starać.
W sumie… lubię ją.
Co więcej, to pierwsza osoba płci żeńskiej, która nie próbowała wykorzystać Maurycego w celach rozpłodowych.
Martwi mnie jedynie, że zanim weszliśmy do pokoju, Maurycy powiedział mi, że ona nie jest 'normalną' przedstawicielką swojego gatunku. A szkoda…


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok… miło, że traktuje Kwiatka jak osobę. Mniej miło że widzi w Niej też laleczkę, którą można ubierać w dowolne fikuśne ciuszki. Trochę Ją chyba wystraszyła. No i wcisnęła nam obojgu odzież. Co to, charytatywny lumpex? Ja jeszcze rozumiem sukieneczkę dla Kwiatka, ale ten kaptur i wstążka… ehh… przynajmniej uniknąłem konfliktu. Chociaż moja koszula, czysta koszula!, wzbogaciła się o wyściełaną kieszeń… ehh… jaki to ma sens? Mam Iwonce przynieść wszystkie koszule? Nie będę chodził w jednej cały czas… no i ten demon bojowy w fartuszku… przekichane… niby nie jest traktowany jakoś strasznie źle, ale… to musi być dla Niego poniżające… i jeszcze argumenty jakimi Go przekonała do solidnego opiekowania się kwiatkami… że nie będzie musiał nosić sukienek… ciekawe jak Go przekonała żeby przyjął zmianę imienia? I po co? Co złego jest we Władysławie, że trzeba go przemianować na Walgatharaugha? Oj Iwonka, Iwonka… coś czuję, że współpraca z Tobą będzie skuteczna, ale obfitująca w wyjątkowo irytujące zdarzenia.


Z myśli zestresowanej Julii Gelwany

Pan… pan Maurycy jeszcze raz się ze mną chciał widzieć. Powiedział, że musi wiedzieć więcej o tym, co się stało… był bardzo przekonujący, powiedział, że Adrianowi coś może grozić a on musi wiedzieć co się dzieje…
Powiedziałam… powiedziałam mu o filmiku. Dałam mu też filmik i wszystkie kopie. Poprosiłam, by nie oglądał…
Powiedziałam, że wiem coś jeszcze (o Persefonie i jej problemach magicznych). Ale jakbym to wypaplała, ich rok mnie zniszczy!
Mam… mam nadzieję, że będzie dobrze… boję się Persefony…


Z myśli zapisanych Maurycego

Dobra… nie bawiło mnie zastraszanie Julii, ale przynajmniej wreszcie wiem jaki Persefona ma motyw. Po obejrzeniu nagrania wierzę, że jest zdolna do porwania Adriana. Nie wiem co prawda czy zrobiłaby mu jakąś poważniejszą krzywdę, ale… tak, porwać by Go jak najbardziej byla zdolna.

Na szczęście o ile jestem w stanie stwierdzić nie błotny gejzer nie zniszczył Jej niczego tak, żeby nie dało się tego naprawić. No i co najważniejsze nie wyrządził Jej krzywdy. Przynajmniej fizycznej. Ale to było zwyczajnie chamskie i głupie. Ehh… trochę mi żal Persefony… szczególnie, że akurat ta akcja z mundurkiem to bardziej wina Julii. Może i Persefona jest wredna, ale… czy jest wredna i dlatego są takie zatargi, czy też z powodu takch akcji stała się wredna w ramach reakcji obronnej. Będę to rozważał później… póki co trzeba tam wejść i zobaczyć co z chłopakiem… nie mam pomysłu jak z Nią negocjować. Nie jeśli ciągle muszę zakładać, że jest w stanie zrobić mu krzywdę jeśli spanikuje… a rozmowa o porwanym chłopaku może sprawić, że spanikuje…


Z myśli Nocnego Kwiata

Mam wrażenie, że Maurycy będzie chciał dążyć do walki. Jego ciało wysyła typowe sygnały 'walcz-lub-uciekaj'. Ale przecież Iza wyraźnie mówiła, że ta Persefona jest bardzo silna. No i co więcej, ma przewagę swojego terenu. Czuję się trochę, jakbyśmy planowali wleźć do pełnej wilcząt nory, gdzie na końcu korytarza czeka rozwścieczona matka…


Z myśli zapisanych Maurycego

Ha, mamy potencjalny sposób na wejście. Więcej, mamy dobry sposób, nie wymagający wielu przygotowań i co ważniejsze szybki! Kwiatek wymyśliła, że może nas zmienić w muszki owocówki i wtedy wlecimy do środka kiedy którykolwiek z domowników będzie wchodził, albo wychodził. Pole siłowe się otworzy, a to przeciwko owadom zejdzie na samym polu osobistym, a że to pole zastosowania cywilnego, a nie militarnego, co więcej dość standardowe, nie powinno wywołać to alarmu.

To "nie powinno" to jedyny słaby punkt. Co prawda wejdziemy tam wtedy bez sprzętu i ubrań, ale od czego ma się zaklęcie kieszeni podprzestrzennej. Błogosławiony Seton i jego Schowek na Piwo. Teraz jak mamy skuteczną strategię wejścia i ataku z zaskoczenia można… w zasadzie to można spróbować porozmawiać. W razie gdyby sprawy przybrały niewłaściwy obrót zawsze możemy wtedy zrobić szybki wjazd.

Może wejście cichcem jest bardziej rozsądne taktycznie zakładając że Persefona może skrzywdzić Adriana, ale… spróbujmy negocjacji… nie chcę tam wchodzić nawet z przewagą zaskoczenia.


Z myśli Nocnego Kwiata

Na szczęście Maurycy zdecydował się jednak najpierw porozmawiać z dziewczyną. Umówił się z nią na jej terenie. Pójdziemy tam za godzinę. Nie rozumiem, czemu ona kazała Maurycemu czekać, ale może to też element jakiegoś dziwnego rytuału?…


Z myśli bardzo zirytowanej Persefony Tannenbaum

To już irytujące… uwłaczające mojej godności, ale w pewien sposób… ciekawe. Atos, mój golem (aktualnie służący jako odźwierny) zapowiedział mi, że przybył do mnie z wizytą niejaki 'Maurycy Fulmar'. Nie znam imienia i nazwiska, na pewno nie jest to mag EAM, choć najpewniej jest to mag SŚ…
I faktycznie, przedstawił się jako członek frakcji popularyzatorów głupoty… czyli reformatorów. Oczywiście, nie przyszedł sam, jak się zapowiedział. Pojawił się z fae, nazwał ją Nocny Kwiat. Fae niczego sobie ułożona, cicha i umie się ukłonić, ma też całkiem ładną sukienkę. Ale, jako, że to frakcja Reformatorów, fae jest traktowana identycznie jak mag. Na identycznych prawach.
Śmieszne.

Nie, żebym uważała, że ta fae jest głupia. Po prostu przez to, że inaczej myśli (a wszystkie istoty nieludzkie myślą inaczej), zupełnie nie rozumie o co chodzi i jest skazana na popełnianie błędu za błędem. Już lepiej by zrobili, gdyby przyjmowali do gildii ludzi nie władających magią, z nimi przynajmniej da się dogadać. Ale nie, to by było 'wstrząsające'. Cóż, wielka reformacja ;-). Hipokryci, jeśli to rozumieją, głupcy, jeśli nie ;-). Cała frakcja reformatorów, 'kura na grzędzie', nie wie gdzie chce iść ;-).

Maurycy Fulmar oczywiście mnie nie przeprosił, mimo, że pojawił się z fae. Uznał za łaskawe mnie przeprosić dopiero wtedy, gdy zaznaczyłam, że umawialiśmy się na spotkanie typu ja plus on. W rozmowie wyszło, że wiedział o fae od samego początku ale 'nie zwykł jej przedstawiać'… innymi słowy, wolał mi tego nie mówić. Afront!
Cóż, dawno nie miałam gości i nie mogę się spodziewać, by taki byle Fulmar z frakcji niekonsekwentnych 'och-jacy-to-jesteśmy-szlachetni-widząc-inteligentną-istotę-w-fae' (czyli tacy wegetarianie z powodów moralnych… mają częściowo rację, ale gubią to, co jest istotne w całej idei…) potrafił się zachować. Zdecydowałam się założyć, że jest po prostu nieokrzesanym prostakiem zamiast wyrzucać go od razu z fae, niech będzie… rodzice zawsze mi mówili, że wobec prostaczków należy zachowywać się uprzejmie, nawet, jak nie zrozumieją…

No i nie zrozumiał…
Wpierw spytał mnie, czy pomogę im w szukaniu zaginionego maga, gdyż się o niego martwią. Przyznaję… na logikę nie powinnam była mówić, że gości u mnie nieco wbrew swej woli, ale zwyczajnie zrobiło mi się żal…
Jako, że oni nie byli z EAM, uznałam, że nie ma problemu - mogę powiedzieć, że chłopak jest u mnie. W sensie: co mogą mi zrobić? Nic nie mogę stracić, a przynajmniej oni nie będą się martwić. Oni, czy ich mocodawcy… może rodziców nie przekonał liścik o niespodziewanym wypadzie na wycieczkę, choć pod eliksirem prawdy chłopak twierdził, że to wystarczy.
Jednak powiedzienie im tego to był błąd. Przybłęda zaczął ględzić (inaczej nazwać tego nie umiem!) i zaczął ode mnie żądać informacji. Oczywiście, powiedziałam mu, że nie ma prawa niczego żądać i nie ma prawa zwracać się do mnie takim tonem, co on sobie myśli… jednak jak już bardzo pokornie poprosił o możliwość kontaktu telefonicznego, zezwoliłam na to. I zaraz się skrzywiłam - powiedział, że chciałby kontakt, którego nie będę podsłuchiwać. Cóż… każdy czegoś chce. I tak nie zamierzałam podsłuchiwać, ale… żądać?! Ode mnie?!
Ten mag składa się z obrazy i odrobiny bezczelności… i nie umie się zachować. Do muzeum pewnie wlazłby w zabłoconych butach -_-.
Powiedziałam, że nie mam zamiaru z nimi dalej rozmawiać. Nie z takim tonem. Wyprosiłam ich, ale przed wyjściem kazałam 'ją' pozdrowić. Niech się Julia Gelwana martwi…

Ciekawa jestem, kiedy przyjdą ze mną negocjować dalej. Mam genialny pomysł - zażądam od nich wspomagania stabilizacji 'bezpiecznego rytuału' (oczywiście, nazwę to zupełnie inaczej :D). W ten sposób ja przyzwę demona i nikt się nie będzie ze mnie śmiał, a oni dostaną tego pierwszoroczniaka ^_^. Po co mi on, tak czy inaczej? Powiedziałam im, że za 2 dni go wypuszczę, naprawdę, nie wiem co z nim do tego czasu zrobię… muszę wykombinować coś, by już się to nie powtórzyło ale by on za bardzo nie ucierpiał.
Negocjacje plus przyzwanie demona wystarczą jako rekompensata. Czuję się dziś wyjątkowo łaskawie ;-).

Ale niech następnym razem przyjdzie ze mną rozmawiać coś, co nie jest chrząkającym nieokrzesanym neandertalem, PROSZĘ… bo to… takie niesympatyczne…


Z myśli zapisanych Maurycego

Ehh… to było załamujące. Już rozumiem czemu ta dziewczyna może mieć taką, a nie inną opinię. Zachowywała się, jakby każde słowo i gest w naszą stronę było aktem wielkiej łaski z Jej strony. Dobra, zgadzam się, nie zapowiedziałem Kwiata na wizytę, mogła się poczuć tym urażona. Z drugiej strony jednak, zwyczajnie nie wiedziałem czy konserwatystka porozmawia z nami, jeśli zapowiem Jej przez domofon wizytę fae. Przynajmniej nie kryliśmy się z tym kim jest Nocny Kwiat i nie próbowaliśmy Jej przemycić.

Swoją drogą to ciekawe, że to już kolejny konserwatysta, który porządnie traktuje Kwiat. Chyba powinienem zacząć brać na to poprawkę, nie każdy konserwatysta to tamten Sowiński.

Ale chyba najbardziej załamujące było to, że zwyczajnie się przyznała do porwania Adriana. Nawet powiedziała że pozwoli nam z Nim porozmawiać przez komórkę. I obiecała się nie wtrącać. Heh… co zabawniejsze wierzę Jej, że tego nie zrobi. Tylko co ją u licha podkusiło żeby przyznać się przed nami do przetrzymywania kolegi z młodszego roku wbrew jego woli?

Oj, musi mieć ciekawą opinię o nas. Ale po za tym… nie jest aż taka zła. Wkurzająca jak wszyscy diabli, z problemami z osobowością i zdecydowanie aspołeczna, ale… mogło być dużo gorzej.


Z myśli Nocnego Kwiata po wejściu na teren posiadłości Persefony Tannenbaum

Co to ma być?! To… Źle się czuję. To odrażające! Jak można zrobić coś takiego Zielonym Braciom?! To nie jest ogród… to… to… to początek Wynaturzenia! Tutaj niedługo będą się rodzić Skażone! Nie! Nie mogę do tego dopuścić! Za nic! Muszę to miejsce Oczyścić! Zieloni Bracia…! Nie. Nie mogę teraz nic zrobić. Wciąż musimy się dowiedzieć, czy ona ma to młode. Iza o to prosiła. Nie mogę teraz uderzyć! Ale… Bracia są tak strasznie samotni i Chorzy. Tacy słabi… to… to…

Spokojnie, Nocny Kwiecie o Poranku, spokojnie. Odpowiedz tej… Rzeczywistej. Nie jestem niczyim chowańcem. Mam swój rozum i wiem, kiedy widzę Wynaturzenie! Nie… nie mogę tego powiedzieć. To jej teren. Wybaczcie, Braciszkowie. Obiecuję, że wrócę i ukoję wasze cierpienie.

Ta… Rzeczywista. Teraz wierzę, że mogła porwać kogoś z własnego gatunku. Ktoś, kto świadomie stworzył Wynaturzenie tuż obok swojego domu, zdolny jest do wielu podłych czynów.

Moment… ona jest jakaś dziwna… Ona jest… nie wiem. Czyżby ona była… Chora?

Aaaa! Dlaczego ich tak koszmarnie trudno zrozumieć?! Czy ona jest Chora, czy to jej normalne zachowanie? Jeśli to drugie, to należy ją wyeliminować. Jeżeli to pierwsze… trzeba spróbować ją Przywrócić.
Co robić?…
Muszę usunąć to Wynaturzenie!


Z myśli zapisanych Maurycego

Ehh… ja wiedziałem, że tak będzie. Ogród pod tarczami, a szczególnie tarczą owadobójczą nie spodobał się Kwiatkowi. Ja to po prostu wiedziałem. Nie do końca rozumiem co prawda czemu aż tak bardzo, że trzeba go zniszczyć. Ani czym są Skażone. Niemniej… ehh… i teraz czeka nas jeszcze misja zniszczenia czegoś co dla ludzi jest po prostu ładnym, dobrze utrzymanym ogrodem. Po mindlinku czuję niektóre z Jej emocji… rozumiem, czemu musi to zniszczyć, niemniej… ehh… jakbyśmy mieli mało kłopotów.

Chwilami rozumiem czemu większość magów nie akceptuje viciniusów.


Z myśli zapisanych Maurycego po rozmowie telefonicznej z Adrianem

Kurrr… dobra, cofam co powiedziałem, że nie jest taka zła. Ta… ten pomiót Giertycha z Rydzykiem… dobra… spokojnie, spokój! Do siebie mówię Maurycy!

<głęboki wdech>

Dobra… chłopak jest przerażony, ale zasadniczo chyba cały. Na pewno trochę to wyolbrzymia, ale… porwanie, tortury, eliksir prawdy, niewolnictwo… ja wiem, że Adrian zasłużył sobie na jakiś odwet za ten chamski numer, ale to przekracza wszelkie granice akceptowalności. Rozumiałbym gdyby tylko go chciała zastraszyć. Ale do tego już wystarczyłoby samo wezwanie demona. Już samo to sprawia, że chłopak wpada w panikę. Cała reszta to zwykłe znęcanie się! Co gorsza całkowicie bezcelowe. Nie da Jej niczego, niewiele nauczy Adriana.

Ok, zastanówmy się. Na spokojnie, chłopakowi nic w tej chwili nie grozi, chociaż może odchodzić od zmysłów. Ale w najbliższej przyszłości Persefona raczej nic mu więcej nie zrobi.

Zaraportować Izie, poinformować Iwonę. Zobaczymy po której stronie stanie w tej sytuacji. Myślę, że nie będzie chciała całkiem tego zatuszować, ale nie mogę być pewnym. Lepiej żeby Iza wszystko wiedziała. Zostawię Jej kopię nagrania rozmowy z Adrianem. Będzie wiedziała gdzie idziemy i co zamierzamy zrobić, w razie czego zajmie się tą sytuacją.


Z myśli przerażonej i wstrząśniętej Persefony Tannenbaum

To… to koniec…
Zadzwoniła do mnie Iwona… wie, że porwałam młodego Uchołka i chce to rozegrać formalnie… przez EAM…
Ja… ja…
Mam pięć minut… dosłownie! By uwolnić chłopaka. Zrobię to natychmiast, nie mam wyjścia… zresztą po co mi on…
Ale… ale jak to? Dlaczego…?
To on… Maurycy Fulmar. Podszedł mnie! Ja chciałam, by nikt się nie martwił! Powiedziałam, że go mam… a on poszedł z tym do Iwony. A Iwona mnie nienawidzi… wszystko przez ten Paradoks…
Chce mnie wyrzucić z EAM…
Nie mogę… nie mogę…
Rodzice… złamię im serce. Nie mogą mnie relegować! Nic nie zrobiłam! Nastraszyłam tylko chłopaka! Nie skrzywdziłam go!!!
Formalnie… jeśli zrobią to formalnie, mogą mnie usunąć. Nikt mnie nie lubi. Wszyscy uważają mnie tylko za problem.
Ale nie mogą tego zrobić! Nie mogą! Moi rodzice… nie mogą się dowiedzieć, że nie kontroluję swojej mocy!
Muszę… muszę coś zrobić. Cokolwiek!
Zadzwonię do Iwony. Musi być jakieś wyjście. Mogę ich wszystkich przeprosić… cokolwiek…


Z myśli nieludzko szczęśliwego Adriana Uchołka

Taaaak! Wolny!!!
Ta dziewczyna to potwór! To… to koszmarna sadystka! Ale udało się! Wpadła, cała roztrzęsiona i wykopała mnie prawie z piwnicy, rzucając komórkę :D. Jestem… jestem wolny!
I ten głos, ten piękny głos w słuchawce, Maurycy Fulmar… jestem mu wdzięczny! Tak bardzo wdzięczny! Uratował mnie od losu gorszego od śmierci… Persefona chciała wezwać demona! Byłoby po mnie!!!
Kto wie, co odbije tej dziewczynie!
Kochana Julia nie zapomniała o mnie… jestem… jestem jej więcej niż wdzięczny! zrobiła wszystko co mogła, bym był bezpieczny, by mnie wydostać! Wezwała najlepszego z bohaterów… który poskromił podłą hydrę!
A masz, Persefono Tannenbaum! Tak właśnie dostają w pysk poczwary od szlachetnych i inteligentnych magów :D.


Z myśli Nocnego Kwiata

Muszę usunąć to Wynaturzenie przy domu Persefony i Przywrócić ten teren. Ona nie zdaje sobie sprawy, co hoduje pod swoim własnym nosem!
Iwona chyba nie zrozumiała, dlaczego zażądałam zrównania tego terenu z gruntem. Jak można nie zrozumieć czegoś tak oczywistego?! Jak w ogóle można było dopuścić do wyrwania Zielonych Braci z cyklu życia? I jak można było dopuścić do tego, by byli tak samotni? Nigdy nie poznali żadnego owada, nigdy żaden motyl nie złożył wizyty na ich kwiatach… Nigdy nie zaznali radości wzrostu czy wydania owocu… To… <wzdrygnięcie>
Na szczęście Iwona zgodziła się na usunięcie tego Wynaturzenia. Nie obchodzi mnie w tej chwili, dlaczego i co nią kierowało. Będę mogła Oczyścić to miejsce…
Potem zadbam, by powstał tu prawdziwy Ogród. Tak, żeby mogła zobaczyć, jak to naprawdę powinno wyglądać. A jeśli jest Chora, a jej Choroba nie postąpiła zbyt daleko, to może nawet Zieloni Bracia będą w stanie jej choć odrobinę ulżyć…


Z myśli załamanej Persefony Tannenbaum

…Iwona nie odbiera. Najpewniej są teraz u niej…
Proszęproszęproszę… niech oni choć troszeczkę osłabią to, co chce mi zrobić Iwona… Ona mnie nienawidzi. Będzie chciała mnie zniszczyć >.< …
To nie moja wina! To nie moja… wina…


Z myśli radosnej Julii Gelwany

Tak! Tak! Reformatorzy : Konserwatyści - 999 : 123 :D.
Nie wierzyłam, że się uda… ale się udało! Ten czarodziej, pan Maurycy, do którego skierowała mnie pani Izabela, wraz z fae imieniem Nocny Kwiat są w moim sercu na zawsze! Owszem, pytali mnie o straszne rzeczy, usłyszałam kilka mniej przyjemnych… oddałam im też wszystkie kopie filmików jakie nagrał Adrian… ale udowodnili tej błotnej maciorze winę!
Innymi słowy, teraz zapłaci za swoje winy! Za wszystkie przewinienia, jakie zrobiła frakcji Reformatorów! Za wszystko co zrobiła młodszym kolegom (nie przyznaję się do bycia jej koleżanką)!
Za to - dostanie. I to ostro dostanie.
Maurycy… jesteś genialny…
Nie dostanie niczego, na co nie zasłużyła… a uważam, że dostanie dużo mniej, niż to, na co zasłużyła! Ale nieważne… zawsze to cios zadany w podłą, arogancką Konserwatystkę, która zajmuje miejsce na EAM lepszym od siebie i płaszczy ten tłusty zadek tylko dzięki protekcji!!!
Adrian zadzwonił i powiedział, że nie mam się czego bać!
Założę chyba fanklub Maurycego Fulmara na EAM…
Po pierwsze, zasłużył na to! Jest po prostu wspaniały!
A po drugie… to ją musi zdenerwować! I dobrze! Nie pokonasz Reformatorów, podła Konserwatystko! :D


Z myśli bardzo zdesperowanej Persefony Tannenbaum

Nadal… Iwona nie odbiera, nikt nic nie mówi, niby nic się nie dzieje… Może to nowa taktyka? Postraszmy Persefonę? <nadzieja>
Nie… nie mam co na to liczyć.
Podłożyłam się jak głupia…

Nigdy… nigdy nie powinnam była im mówić o chłopaku… co to, nie mogę się już bronić?! A oni zażądali najpewniej prawa do ukarania mnie przez EAM… to jest… chore. Ja starałam się być dla nich uprzejma… (byłam bardziej uprzejma niż oni… dużo bardziej… i dałam im to o co prosili, nie zwracając szczególnej uwagi, jak nieokrzesany był ten… Fulmar! Bo było mi żal kogoś, kto się martwił!) a oni wszystko potraktowali przez drogę formalną, przez Iwonę…

Nie próbowali negocjować, nie próbowali rozmawiać…
Taka kara za odrobinę współczucia!
Muszę coś zrobić… cokolwiek… coś…

Mam!
Muszę wezwać tego demona! Teraz!

Muszę i tak przeprowadzić rytuał na lekcje. Jeśli wezwę najpotężniejszego, najwspanialszego i najprzystojniejszego demona ze wszystkich, nie będą chcieli mnie relegować! Jestem na to zbyt potężna… jestem zbyt utalentowana, muszę im to tylko udowodnić!
Muszę to zrobić teraz, zanim kaci przyjdą… bo potem nie zdążę! Muszę zdążyć!

Nie wylecę. Nieważne, czego nie zrobią. Jeśli będę miała Paradoks…
Cóż, rytuał przeprowadzę w piwnicy. Tam są silne bariery. Kupią mi jakieś pięć minut, zanim demon się w pełni uwolni. Jeśli mi się nie uda…
Rytuał Awatar. Wymaga co prawda kilku magów, ale ja władam ich wszystkimi szkołami, dam radę zrobić to sama. Poradzę sobie!
No i mam odpowiednie eliksiry receptywne do Awatara.
Tak! Zrobię to! Natychmiast!

…boję się…


Z myśli zmartwionej, ale w miarę zadowolonej z siebie Iwony Sępiak

Powiedziałam im,że kazałam Persefonie wypuścić chłopaka i faktycznie, po chwili zadzwoniła komórka. Chłopak był żywy i najwyraźniej nic mu się nie stało. Nie, żebym spodziewała się czegoś innego - w końcu to Persefona Tannenbaum a nie Renata Maus, czy równie szalony sadystyczny mag… Zaszczepiłam delikatnie sugestię, że Persefona nie jest do końca zła - owszem, jest głupią, arogancką i bezmyślną szesnastolatką o przesadnym poczuciu własnej wartości - ale nie jest całkowicie zła. Tak czy inaczej… musiałam jakoś rozwiązać ten problem. W końcu porwała maga…
Jako element zadośćuczynienia fae zażądała zniszczenia ogrodu Persefony. Jej opiekun potwierdził - a prawda jest taka, że jakkolwiek fae jest śliczna i słodka, ale to on stawia warunki i żądania. Dobrze, niech będzie… nie, żebym miała jakieś szczególne pole manewru w tym temacie…
Potem zaczęła się rozmowa nieco komplikować. Odebrałam wyraźne wrażenie, że ten Reformator wyraźnie chciał zniszczyć Persefonę. Tzn… to by mi przeszkadzało. Jestem to winna jej rodzicom. Chciał usunąć Persefonę z EAM i nie zdziwiłabym się, gdyby chciał ją też widzieć pozbawioną magii. Oczywiście, on nie znał całego obrazu sytuacji, nie wiedział, że jej często robi się różne dowcipy… ale ja nie mogłam mu tego powiedzieć, bo dowiedziałby się jakie zero studiuje na EAM!
Jedyne, co mogłam zrobić to powiedzieć mu, że jej Soczewki są chore. W rozumieniu - jej psychika jest tak wypaczona, że… no… zrobiłam z niej masochistkę ^_^. Nie, żebym naprawdę nie uważała że się mylę… studiować na EAM z tak niestabilną magią i cakowicie bez jakiegokolwiek zewnętrznego wsparcia wymaga masochizmu i pozbycia się życia poza uczelnią, zwłaszcza patrząc na jej wywyższanie się nad innymi i brak choć próby porozumienia… a jest to możliwe…
Cóż, powiedziałam, że EAM jest jedyną rzeczą, jaka ją trzyma na smyczy i jak odbierzemy jej EAM, najpewniej zostanie jakimś szalonym magiem wskrzeszającym martwe kozy… czy owce, czy cokolwiek… w górach by stworzyć Armię Do Zdobycia Władzy Nad Światem. Na szczęście to kupili. Ale wiele inteligencji od Reformatora wymagać nie mogę, w końcu wybrał odpowiednią frakcję dla siebie ;-).
Wtedy jednak ów Maurycy powiedział, że ona może teraz rzucić zaklęcie przyzywające demona. Trochę zgłupiałam… nie jest chyba aż tak głupia. Poprawka: jest. Przerwałam rozmowę by do niej się udać najszybciej jak się da. Chcieli lecieć ze mną… jeszcze czego! To nie jest rozmowa na kilka par oczu, tylko ja plus Persefona!
…jeszcze wyjdzie, jakie z niej zero i nam wszystkim będzie głupio…
…czemu jeszcze nauczyciele jej nie wyrzucili z EAM? >.<


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok… mamy pewien kompromis. Nie wiem na ile Iwona chroni Persefonę, a na ile naprawdę próbuje Ją kontrolować używając jako argumentu groźby wyrzucenia z EAM. Wiem natomiast, że była dość szczera kiedy przedstawiała sytuacje Persefony. Nie wiem co tu jest przyczyną, a co skutkiem, ale… tej zdecydowanie dziewczynie potrzeba pomocy, a jedyna osoba, która wie co się z Nią dzieje jak na razie niewiele w tej kwestii zrobiła.

Jeśli do tego naprawdę wyrzucenie z EAM jest argumentem ostatecznym dla Persefony. Cóż, zgadzam się, że nie należy Jej wyrzucać.

Iwona w zasadzie zgodziła się na wszystkie warunki zaproponowane przez nas, choć w kilku poddała pomysł na formę ich spełnienia. Szkoda, że twierdzi, że nie ma osoby, która zgodziłaby się zostać kuratorem Persefony.

Póki co mamy ustalone, zakaz rzucania zaklęć na magów SŚ, zniszczenie ogrodu i zagwarantowanie bezpieczeństwa Julii i Adrianowi. Jak dla mnie póki co wystarczy.


Z myśli zapisanych Maurycego

No i ja tylko dotarło do Iwonki, że Persefona w tym stanie weźmie się za przyzywanie demona wybiegła i kazała Władysławowi nas przypilnować, żebyśmy Jej nie przeszkadzali. Przekonałem Go jednak, że może Jej grozić niebezpieczeństwo, a my zostaniemy z tyłu i włączymy się tylko gdyby stało się coś naprawdę złego. Przyjął to i zgodził się iść bronić Iwony. To ciekawe, nie jest zniewolony, ma prawo do własnych opinii i jest lojalny, a nie tylko posłuszny. Zdecydowanie Iwona zaplusowała tym u mnie.

No i wychodząc zerwał "przypadkiem" fartuszek. Władek - fartuszki 1:0 XD


Z myśli zadowolonej z siebie Persefony Tannenbaum

Mam demona! Mam wspaniałego, przystojnego i potężnego demona :D.
So~czew~ka! :D
Nie Paradoks a Soczewka :D. Owszem, uległam pewnemu Skażeniu, ale warto było. Porządny, elegancki demon, który potrafi się dobrze zachować… i to na Quarkach :D.
Hm, koledzy i koleżanki pękną z zazdrości :P. Oni na pewno nie osiągnęli czegoś takiego… bezpieczny rytuał zabezpiecza przed Paradoksami, ale i przed Soczewkami! A że moje Soczewki i Paradoksy (T_T) są silniejsze od przeciętnych Soczewek i Paradoksów, mój demon jest w zupeeeeełnie innej kategorii wagowej niż te ich śmieszne stworzenia :P.
Teraz… teraz tylko pochwalić się nauczycielowi i z dumną miną wejść do klasy w nowym, eleganckim płaszczu, który po rzuceniu na ziemię zmienia się w przystojnego, arystokratycznego demona :D.
Ktoś idzie! Sairanseil, forma płaszcza!
…przecież nie chcemy niszczyć niespodzianki, nie?
…żeby mnie tylko nie relegowali, żeby mnie tylko nie relegowali…


Z rozmowy Adriana Uchołka z Julią Gelwaną

- Fanklub?
- Tak! Fanklub tego wspaniałego, inteligentnego i wrażliwego maga, który nam pomógł!
- Brzmi… brzmi…
- ?
- BRZMI PO PROSTU SUPER!!!
- No nie?
- Mamy Prawdziwego Bohatera! Kogoś, kto potrafi sobie radzić w każdych okolicznościach! Julio, jesteś genialna!
- To jeszcze nic! Popatrz tutaj!
- Wow O_O! Co to jest?!
- To, jak to nazwałeś, jest zdjęcie przedstawiające Nocny Kwiat - jego przyjaciółkę, fae, której nie poznałeś - z aparatem. Jest to zdjęcie, które dostało pierwsze miejsce w konkursie fotograficznym Srebrnej Świecy!
- Pierwsze? Rewelacja! Jest tak uzdolniony?!
- A nie widać?
- Doskonałe…
- Musimy coś zrobić, by uczcić założenie fanklubu…
- Zróbmy jakiś mały artefakt, wyślijmy mu go… czy coś…
- Musimy mu pomóc!
- Tak! Jak on nam pomógł, tak my jemu pomożemy!

[notka MG: bonus dla Maurycego: surowiec 'fanklub Maurycego, M+2/M20, 3/3, 17+. Gratuluję wyrządzonego wrażenia ;-).]


Z rozmowy Iwony Sępiak z Persefoną Tannenbaum

- Co to jest?!
- To jest mój demon którego wezwałam w ramach zadania domowego.
- Zaryzykowałaś przyzwanie demona poza bezpieczną salą?! Ty idiotko!
- Jak powiedziałam Ci wcześniej, ekspert musiał mówić do kogoś innego - mnie bezpieczna sala nie jest potrzebna. I proszę zachowywać się zgodnie z protokołem, nie jak byle plebejusz.
- Wyczuwam emanację Soczewki… czy to bezpieczne?
- Oczywiście, że tak. Czemu miałoby być inaczej?
- Hmm… <ogląda nieufnie płaszcz>
- <Czeka patrząc na Iwonę twarzą bez wyrazu>
- Tak czy inaczej, zrobiłaś coś niewybaczalnego, Persi. Tym razem jednak Ci się nie upiecze.
- Nie rozumiem, o czym mówisz.
- Wmieszałaś w sprawę osoby spoza EAM. Nie wiem, jak oni do tego doszli, jednak gdy w grę wchodzi świat zewnętrzny, EAM jest zawsze przesadnie surowa.
- Ale… ja nic nie zrobiłam, co by wymagało reakcji EAM.
- Zrobiłaś… nie wiem kim jest ten Maurycy Fulmar, nie wiem, kim jest ta fae, ale zdecydowanie nie są członkami EAM.
- O co Ci chodzi?
- Przyszedł do mnie przed chwilą ten Maurycy Fulmar, powiedział, że porwałaś chłopaka. Użył słów 'porwałaś', 'torturowałaś', 'praca niewolnicza'. Zdajesz sobie sprawę, jak będzie to wyglądało przed senatem EAM?
- Ale… <ekhm> To, co zrobiłam było dużo mniejszego kalibru niż ten źle wychowany przybysz Ci powiedział. Plus, działałam w samoobronie.
- Przede wszystkim, on chciał Cię wyrzucić z EAM…
- Nie!
- Nie przerywaj mi. Zgodnie z protokołem, pamiętasz?
- Wybacz, Iwono. Zapomniałam się…
- Jest inne wyjście. Nałożymy na Ciebie sieć restrykcji. Ewentualnie umożliwię Ci odejście 'po dobroci', jeśli będziesz to wolała, by nie być relegowaną jak pospolity przestępca.
- Nie odejdę z EAM!
- Persi, jesteś bezużyteczna. Sprawiasz same kłopoty. Nawet teraz… w bezpiecznym rytuale wezwałaś demona na Soczewce. Jesteś marną czarodziejką o dużej mocy, absolutnie jej nie kontrolujesz a do tego Twoja moc obraca się przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Zrezygnuj. Spróbuję Ci pomóc znaleźć rozwiązanie, które Twoi rodzice zaakceptują.
- Nie. Nie odejdę z EAM! Nie odejdę!
- Nikt z Tobą nie chce pracować! Jesteś po prostu kłopotem, nikomu się nie przydasz w niczym! Żaden zespół Cię nie chce!
- Sama sobie radzę! Nie potrzebuję nikogo do pomocy!
- Właśnie widzę… to porwanie też Ci się udało?
- Sama go znalazłam! Sama sprowadziłam!
- Ale nie sama masz problemy! Wszystko rozumiem, ale porwanie chłopaka?! Co Ci strzeliło do głowy! Teraz powinnam Cię osłaniać lub wyrzucić, a sama nie zdecydowałam, co jest lepsze. Gdyby nie Twoi rodzice… już dawno bym Cię usunęła, Persefono.
- …
- Jeśli Ci nie pomogę, zostaniesz karnie usunięta z EAM. Ja nie chcę Cię widzieć na EAM. Mam Cię po prostu dość!
- …proszę, pomóż mi. Ten jeden ostatni raz… błagam…
- Przestań. Persefono, przestań… zachowuj się zgodnie z protokołem! Nie chodzi mi o to, byś błagała na kolanach, wiem jak Ci zależy i nie musisz tego udowadniać!
- …
- Zrozum po prostu! Będąc tu, na EAM, sprawiasz kłopoty wszystkim dookoła - łącznie ze mną.
- …nie odejdę z EAM…
- Ech… dobrze, pomogę Ci. Osłonię Cię ostatni raz… ale nie rób tak więcej! Jak masz problemy, daj mi znać. A najlepiej - nie miej problemów! Przestań w końcu sprawiać wszystkim kłopoty!
- Dziękuję Ci…
- Nie dziękuj. Gdyby nie Twoi rodzice, sama bym Cię wyrzuciła. Stałaś się potworem, porwanie maga byłoby czymś, co by potępili!
- Dziękuję… tym bardziej dziękuję…
- Jeśli naprawdę jesteś mi wdzięczna, opuść EAM!
- Nie…
- Mam nadzieję, że nie będę żałować tej pomocy… ale szczerze, wątpię…


Z myśli całkowicie zrozpaczonej Persefony Tannenbaum

Ale… ale dlaczego ogród?
To nie ma sensu…
Rozumiem… rozumiem 'zabierzmy jej jakieś artefakty'. Ale nie, tego nie zrobili…
Rozumiem 'niech publicznie przeprosi za porwanie' (oczywiście na forum EAM, nie SŚ!). To by bolało… bardzo bolało, ale tego też nie chcieli…
Chcieli zniszczenia ogrodu. Coś, co nie uderzy we mnie publicznie, więc nikt się nie dowie… ale coś…
Bezsensowne, całkowite zniszczenie…
Ten ogród projektowałam z rodzicami… sami sadziliśmy go razem. Nie jest może najpiękniejszy na świecie, ale dla mnie jest najpiękniejszy! A nie będę mogła ich poprosić o ponowne rzucenie odpowiednich zaklęć! Bo spytają, czemu tamten ogród został zniszczony, a co ja powiem?
Ten Maurycy Fulmar musi mnie nienawidzić. Sama Iwona powiedziała, że nie rozumie, o co chodzi z tym ogrodem.
Ale dlaczego…?
Wróg moich rodziców? Kogoś w rodzinie? Najemnik (ale czyj?!)? Kolejna osoba, która mnie nienawidzi 'bo tak'…?
Dlaczego on mnie aż tak nienawidzi? Co ja mu zrobiłam?
Iwona powiedziała wyraźnie, że odebrała wrażenie, że on chce mnie zniszczyć. Nie 'ukarać' (jakby było za co!). Zniszczyć…

Jeszcze rozważane są warunki, na jakich mam zostać na EAM… pierwszym i pewnym jest zniszczenie ogrodu. Drugim będzie pewnie całkowity zakaz rzucania czarów na innych magów z SŚ bez ich zgody…
Oni naprawdę chcą, bym odeszła z EAM… i by wyglądało to na odejście dobrowolne. Iwona mi to powiedziała w twarz. Ja jednak… ja jednak nie odejdę! Jestem dość dobra! Poradzę sobie!
Nie przynoszę Akademii wstydu! Potrafię czarować i radzę sobie co najmniej nieźle…

Trzecim warunkiem najpewniej będzie danie mi kuratora. Czyli maga, który będzie miał prawo wejść do mnie do domu o dowolnej porze dnia i nocy i pilnować, bym się dobrze zachowywała i bym nie zrobiła czegoś takiego znowu!
Innymi słowy, cerbera, który będzie miał na mnie oko i któremu muszę mówić, co robiłam i jak minął dzień…
Nie. Opuszczę. EAM.
Poradzę sobie nawet na tych warunkach. Zemsta na Gelwanie i Uchałku… po co mam się na nich mścić? Czy są pierwszymi, którzy takie rzeczy robią? Prawdziwym złem jest tu ten Fulmar, ten… ten sadystyczny potwór… czaruje wszystkich, że 'zła, okrutna Persefona' a sam każe zniszczyć mój ogród. Dlaczego? Bo może, bo mnie to zaboli…
Dobrze, że przynajmniej mojemu kochanemu Fifikowi nic się nie stało… że przynajmniej jego nie chcą zabić czy mi odebrać…

Dwa tygodnie dostępu dla Fulmara i Iwony do mojego domu… na pewno pozakładają tam kamery i inne takie, rozkradną artefakty…
Teraz nawet w domu nie będę mogła spokojnie czarować! Coś mi nie wyjdzie, wyjdę na idiotkę… zdarzają się takie Paradoksy… a taki Fulmar nagra sobie to na komórkę i będzie z kolegami siedzieć w chlewo-podobnym salonie z resztkami kurczaka na ziemi i rechotać się paskudnie…

Lub Iwona to pokaże koleżankom i kolegom… by ze mnie się jeszcze bardziej śmiali… bym zrezygnowała…

Nie zrezygnuję! Na złość im, i dla rodziców… i dla siebie…

Iwona mi pomogła. Nienawidzi mnie, ale mi pomogła. Okazało się, że oni nienawidzą mnie bardziej, tak bardzo, że Iwonie zrobiło się mnie żal… to takie… upokarzające. Bolesne…
Iwona była moją przyjaciółką. Zna i lubi moich rodziców…

Wracam do domu, pochwalę się Sairanseilem. Po drodze przejdę przez eksperta Mokradlińskiego, by mógł go zobaczyć… a te dwa tygodnie opuszczenia zajęć, które zażądała Iwona jakoś trzeba będzie uzasadnić…

Nie wiem co jest gorsze! Limitacje mojej magii, czy cała ta… nienawiść tych wszystkich słabszych i zawistnych magów, którzy nigdy nie będą w stanie mi dorównać!!!!!!!!!

JA IM WSZYSTKIM JESZCZE POKAŻĘ!!!!!!!


Z myśli zapisanych Maurycego

Ehh… z tym ogrodem to będzie robota. Nocny Kwiat dała sie przekonać, żeby spróbować go odtworzyć w takiej formie wizualnie jak jest teraz. I dobrze, bo widać, że włożono w ten ogród mnóstwo pracy. Ehh… Persefona musi mnie teraz nienawidzieć.


Z notatki Izabeli Łaniewskiej

…potrzebny będzie kurator, najpewniej z frakcji Konserwatywnej. Znalezienie odpowiedniego maga będzie… kłopotliwe, będę musiała skonsultować sie z Kaliną, jak już wróci…
Z tego co powiedział kolega Fulmar, nie mogę tego po prostu zrzucić na samo EAM, gdyż ta dziewczyna, Iwona Sępiak nie ma w swoim interesie pomocy Persefonie Tannenbaum. Chce jedynie mieć święty spokój. Z drugiej strony ja nie znam wielu kompetentnych magów frakcji konserwatywnej, którzy byliby skłonni zaopiekować się dziewczyną o wyjątkowo wrednym charakterze i rosnącą na drugą Renatę Maus…

Z drugiej strony, zawetowałam propozycję Iwony Sępiak, którą wstępnie przyjął kol. Fulmar. Niemożność rzucania czarów na magów Srebrnej Świecy bez ich wyraźnego pozwolenia oznacza, że każdy może w dowolny sposób dręczyć dziewczynę i może się na niej spokojnie wyżywać, a ona nie ma na to żadnej metody obrony poza zgłoszeniem się do władz EAM. A jeśli nie wie, kto jej to robi, zgłaszanie się do EAM może być też utrudnione - 'ktoś mnie bije' brzmi… śmiesznie.

Wprowadzenie kuratora wystarczy, nie ma powodu, by dodatkowo uniemożliwiać jej czarowanie. Zwłaszcza, jeśli jest tak niepopularna, jak Maurycy mi powiedział.


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, rozmowa z Izą mnie przekonała. Rzeczywiście, Persefona musi mieć możliwość obrony inaczej to nie ma sensu. Mam tylko nadzieję, że uda się znaleźć odpowiedniego kuratora. Tu trzeba cholernie dobrego psychologa i do tego niezłego maga. Nie zazdroszczę tej osobie. Trzeba będzie mieć na to wszystko oko, jak już się wpakowałem w tą kabałę to przecież nie mogę tego tak zostawić samopas.

Jeśli kurator okaże się nieodpowiedzialny znajdę jakiegoś dobrego psychologa, choćby nie maga, i zmuszę Persefonę do uczęszczania na sesje. Mogę nawet je opłacić. A w razie gdyby nie chciała… cóż, w ostateczności ciągle mam nagranie, choć mam nadzieję nie musieć go używać. Jedyną jego kopię. Upewniłem się, żeby nie zostały żadne inne. No i przestrzegłem Julię i Adriana, żeby trzymali się od Persefony z daleka.


Z przemyśleń Iwony Sępiak

Persefona mnie martwi. Jakkolwiek zupełnie nie zależy mi na dziewczynie, nie chcę, by stała jej się krzywda. Jestem starsza od niej i jej rodzice prosili mnie, bym się nią opiekowała… Tyle, że nie wiedzieli co z niej za ziółko…

Bardzo mnie martwi fakt, że rzuciła czar przyzwania demona w samotności. Owszem, każdy normalny mag powinien tak zrobić - ale Persefona nie jest normalnym magiem! Ona zupełnie nie kontroluje swoich mocy… jej Soczewki są dla niej samej szkodliwe, a ma je niepokojąco często. Łącząc to z faktem, że jej Soczewki są nieprawdopodobnie potężne, dużo potężniejsze niż np. moje Soczewki… Persefona musi mieć kogoś, kto będzie blokował jej zaklęcia w wypadku silniejszych rytuałów.

A jednak rzuciła to sama… owszem, z pewnością miała jakiś plan awaryjny. Ale mogło jej się coś stać! A ona tylko ze swoją miną dumnej księżniczki 'nie ma problemu, poradzę sobie'. Jest problem! Jak jej rodzice się będą czuli jak jej własna magia ją skrzywdzi?!
…nie wspominając, że ja będę miała problemy…

Ech… niech wreszcie zrezygnuje z EAM… to jest po prostu agonia… Persefona się męczy, a co gorsza zawsze jest co najmniej jeden zespół operujący nie na czterech osobach a na trzech osobach… i ewentualnie Persefona jako czwarta osoba i piąty zespół (którego miało naturalnie nigdy nie być)
A jak Persefona przestanie w końcu się starać pozostać na EAM, też będzie szczęśliwsza…

Nie znam drugiej tak samolubnej, aroganckiej i po prostu głupiej dziewczyny…


Z notatek Izabeli Łaniewskiej

…Persefona Tannenbaum wezwała dość nietypowego demona. Jest to demon pustki, zdolny do wysysania magii… oraz uczuć. Maurycy Fulmar zauważył trafnie, że może ona zdaje sobie sprawę z tego, że ma problemy z psychiką i chce wykorzystać tego demona do ograniczania swoich wybuchów. Bardziej martwi mnie to, że taki demon może stać się narkotykiem i dziewczyna może odzwyczaić się działać bez niego…

…Demon ten jest bardzo potężny. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że szesnastoletnia dziewczyna jest w stanie rzucić tak potężne zaklęcie. Nie znam tego rytuału, ale z tego co wiem, wykryto emanację Soczewki. Przy założeniu standardowej mocy Soczewek moc dziewczyny przekracza znacznie nie tylko swoich kolegów, ale i mnie. Rytuał nie zawierał żadnych komponentów amplifikujących, choć nie jestem w stanie tego jednoznacznie stwierdzić bez znajomości samego rytuału… której to znajomości nie uzyskam nie studiując na EAM…

…Bazując na obserwacjach kolegi Fulmara dziewczyna jest bardzo niebezpieczna i bardzo lubi igrać z ogniem. Wchodzenie z nią w interakcje jest niebezpieczne i winne być wykonywane jedynie z należytą ostrożnością. Jeżeli te dane są prawdziwe, lepiej być nadmiernie ostrożnym w wypadku tej konkretnej dziewczyny…

…zwykła stosować nadmierne środki do osiągnięcia celu, jest wybuchowa, porywcza i zwykła się zapamiętywać. Śmiertelnie niebezpieczny przeciwnik, zwłaszcza w połączeniu z chorym umysłem demonstrowanym podczas Soczewek…


Z fragmentu notatek eksperta Mokradlińskiego po rozmowie z Persefoną Tannenbaum

Sairanseil… jak? W jaki sposób ta dziewczyna wezwała Sairanseila?
Ten rytuał blokuje się na pewnym poziomie mocy. Persefona Tannenbaum jednak spaliła rytuał (-_-) i wezwała Sairanseila, Pożeracza Pustki i Dowódcy Szóstej Kohorty… dowódcę wszystkich wezwanych (i nie wezwanych) dzięki temu rytuałowi demonów -___-'.
Połowa moich dalszych lekcji nie będzie miała sensu. Żaden demon nie da rady walczyć przeciwko Sairanseilowi… żaden demon nie będzie chciał walczyć przeciwko Sairanseilowi, nawet w sposób pozorowany. Sairanseil włada tymi wszystkimi demonami nie dlatego, bo ma to z urodzenia… on je wszystkie zmusił do słuchania swoich rozkazów w walce. Te demony się go śmiertelnie boją.
Muszę przerobić wszystkie lekcje, albo bardzo ładnie prosić Sairanseila… z nim właśnie zawierałem pakt współpracy po Zaćmieniu. Tylko dzięki niemu jest możliwy ten rytuał… a teraz Persefona Tannenbaum w jakiś sposób wezwała tego demona. Oczywiście, oboje udaliśmy, że się nie znamy… ale mam problem…
Sairanseil powiedział, że nasza umowa ulegnie renegocjacji, jeżeli w wyniku tego rytuału pojawi się on sam osobiście. Miało to miejsce dwa lata temu… sam mi pomógł tak zaprojektować ten rytuał, by to nie było możliwe… a jednak jakimś cudem ona obeszła wszystkie moje zabezpieczenia. Jak? Jestem przecież ekspertem a wtedy byłem czeladnikiem! I nie robiłem tego sam!!!
Zaproponowałem jej krótkie wakacje, usprawiedliwię ją przed nauczycielami… muszę dogadać się z Sairanseilem i wymyślić co będzie dalej…
Ech…
Nie spodziewałem się takich problemów… kim jest ta dziewczyna?!


Ze smutnych myśli Nocnego Kwiata w ogrodzie Persefony

Nie mogę żadnego z nich ocalić… Po porostu nie mogę… Są… tacy samotni i smutni… Nawet, gdybym ich Przywróciła to wkrótce zmarnieją i umrą…
Odejdźcie, Zieloni Bracia i Siostry, niech wasze ciała użyźnią tą niegościnną dotąd glebę.
Jak można było do tego dopuścić?…
Dlaczego…?


Z myśli Nocnego Kwiata w ogrodzie Persefony

Nie pozwolili na zdjęcie Barier. To tylko utrudnia mi zadanie. Ale zrobię z tego miejsca prawdziwy Ogród, tak, by nawet ktoś Chory nie mógł mu zaszkodzić.
Może nawet… jeśli ona naprawdę jest Chora, może nawet Zieloni Bracia i Siostry będą w stanie jej choć trochę ulżyć…
Maurycy prosił, żeby uczynić to miejsce podobnym do tego, co było tu wcześniej. Nie da się zrobić tego tak, by było tak samo jak przedtem. To by było… chore. Postaram się osiągnąć możliwie bliski efekt, jednak… Chcę, by to miejsce dawało ukojenie i odpoczynek. Chcę, by Zieloni Bracia i Siostry dbali o Czystość tego miejsca. Muszą też być samowystarczalni… Tak, by potrafili sobie poradzić nawet bez pomocy tej Rzeczywistej. To okrutne, tak izolować Braci od świata… Ale niestety, nic na to nie poradzę…
Przynajmniej nie będzie już niebezpieczeństwa pojawienia się tutaj Skażonych.


List pozostawiony przez Maurycego w domu Persefony po zakończeniu prac w ogrodzie

Witaj,
podejrzewam, że zachodzisz w głowę dlaczego ogród. Mam nadzieję, że widząc go w aktualnym stanie poczułaś się mile zaskoczona. Mimo podobieństwa wizualnego ogród, który aktualnie posiadasz znacząco różni się od starego. Poprzedni był tworem całkowicie sztucznym i w opinii Nocnego Kwiata stał się Wynaturzeniem i miejscem w którym niedługo zaczną się rodzić Skażone. Nie jestem w stanie dokładnie wyjaśnić na czym polega ten fenomen, gdyż sam nie do końca go rozumiem. Jeśli jesteś zainteresowana szczegółami, Nocny Kwiat z pewnością postara Ci się to wyjaśnić. Pozostawiła golemom instrukcje jak dbać o ogród. Jeśli można prosiłbym o to by golemy stosowały się do tych instrukcji, według ekspertyzy Nocnego Kwiata zapewni to zdrowy ogród, którym będziesz mogła się cieszyć.

Pozdrawiam,
Maurycy Fulmar


Od MG, powtórzenie

[notka MG: bonus dla Maurycego: surowiec 'fanklub Maurycego, M+2/M20, 3/3, 17+. Gratuluję wyrządzonego wrażenia ;-).]

Dramatis Personae

- nag: Maurycy Fulmar
- vic: Nocny Kwiat

- mag: Julia Gelwana
- mag: Janusz Prapowski
- mag: Adrian Uchołek
- mag: Mokradliński
- mag: Persefona Tannenbaum
- mag: Iwona Sępiak
- mag: Izabela Łaniewska

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License