Efemeryda Srebrnej Świecy

090506 - Efemeryda Srebrnej Świecy


Dyskusja pomiędzy Izabelą Łaniewską a Emilią Kołatką

- To Twoja sprawka, prawda?
- Nie zgadzam się z Twoimi oskarżeniami <spokojny głos>
- Ty wymyśliłaś powrót do starych rytuałów, by tylko móc przyjąć tych nowych magów do frakcji konserwatystów, Emilio. To zdecydowanie wygląda na Twoją sprawkę.
- Wolimy być nazywani lojalistami, Izabelo. I nie, Maurycy Fulmar mnie zupełnie nie interesuje.
- Może nie osobiście. Ale w takim razie dlaczego zgłosiłaś się na ochotnika?!
- Bo chciałam, by frakcja lojalistów miała odpowiedniego kandydata do testów.
- Dlaczego zatem drugim kandydatem jest Mariusz Węgielski?!
- Nie jest to moją wolą. Są to uzgodnienia polityczne na które po prostu nie mogę nic poradzić.
- Nie możesz… lub nie chcesz.
- Nie jestem w stanie. Polityczne manewry tego typu przekraczają moje możliwości.
- Dlaczego zatem my nie możemy mieć dwóch kandydatów?
- Frakcja lojalistów jest największa. Następna co do wielkości jest frakcja izolacjonistów. Dopiero potem jesteście wy.
- I naprawdę nie miałaś z tym wszystkim nic wspólnego?
- Tego nie powiedziałam. Zaproponowałam powrót do starych rytuałów, ale nie celem przechwycenia Maurycego Fulmara i jego chowańca fae.
- Ona nie jest chowańcem, Emilio. To autonomiczna, żywa czarodziejka. Tylko inna niż my.
- Obawiam się, że jesteś nieco zaślepiona swoimi reformami, Izabelo. Widzisz rzeczy takimi, jakimi chcesz je widzieć.
- Jeżeli wolisz tak uważać, proszę Cię bardzo. Robisz w ten sposób jednak zdecydowany błąd.
- Jedynie w opinii Twojej i Twojej frakcji.
- Innymi słowy, przyznajesz się do zorganizowania całej tej rozgrywki Maurycym Fulmarem?
- Nie. Zainspirowałam jednak powrót do starych rytuałów, gdyż jest to zgodne z tradycją.
- Rozumiem… Wiem już wszystko, czego potrzebowałam. Dziękuję Ci bardzo za poświęcony mi czas.
- Przyjemność po mojej stronie, Izabelo.


Dyskusja pomiędzy Izabelą Łaniewską a Kaliną Woźnicą

- To robota Emilii.
- Nie mogłaś mnie chyba bardziej zmartwić…
- Na szczęście mimo, że Emilia chce wyrwać Maurycego Fulmara z frakcji Reformatorów, nie docenia fae imieniem Nocny Kwiat.
- Nie docenia jej? Co dokładnie masz na myśli?
- Uważa ją za chowańca, czy doczepkę do Maurycego… czego można się spodziewać po terminusce-teoretyku chowanej pod kloszem w najbardziej zacofanej frakcji jaka może istnieć.
- No to Maurycy będzie miał szansę się przed nią obronić… dzięki Nocnemu Kwiatowi.
- Bardziej martwi mnie coś innego. Nie rozumiem, dlaczego Emilia doprowadziła do takiej sytuacji. Nie wiem, co może dzięki temu zyskać.
- Czekaj… o co w ogóle może jej chodzić? O co chodzi z tym starym rytuałem?
- Srebrna Świeca jest podzielona na frakcje. Ten rytuał to udawane zadanie. Zadanie, w którym celem nie jest pokonanie problemów a zobaczenie, w jaki sposób pokona te problemy. Po zakończeniu testu dojdzie do głosowania, w wyniku którego Maurycy Fulmar wraz z 'dodatkiem', czyli Nocnym Kwiatem zostanie arbitralnie przydzielony do tej z frakcji, która zwycięży.
- Czekaj… ale przecież on przyłączył się do nas! A przewagę w dowolnym głosowaniu ma i mieć będzie zawsze frakcja konserwatywna, chyba, że uda nam się jakoś przekupić izolacjonistów!
- No i właśnie na tym polega problem. Podejrzewam, że celem Emilii jest albo przyłączenie Maurycego Fulmara i Nocnego Kwiata do frakcji konserwatywnej i odpowiednie go 'wychowanie', albo osłabienie naszych surowców i zwiększenie ich. Innymi słowy… sytuacja jest fatalna.
- Musimy jak najszybciej ostrzec naszych przełożonych i doprowadzić do przekupienia Izolacjonistów. Kto będzie sędziami?
- Z naszej strony… ja. Ze strony konserwatystów, Emilia i Mariusz Węgielski. Ze strony Izolacjonistów, Sławomir Pruszniak i Matylda Orszakowiecka.
- Pies gończy Myszeczków?! Przecież on zrobi wszystko co Emilia mu każe. A Izolacjoniści… ich to w ogóle nie interesuje. Oni nie chcą nowych członków.
- Wiem… nie miej złudzeń, i tak wszystko rozegra się na szczycie, poza nami.
- Mam! Wiem, co możemy zrobić!
- Kalina?
- Musimy tak zaprojektować zadania, by ci magowie nie chcieli mieć nic wspólnego z Maurycym! By Maurycy wpadł w nasze ręce! Musimy pokazać to wszystko, czego inne frakcje nienawidzą w Reformatorach!
- …grozi to alienacją młodego czarodzieja, wiesz o tym?
- Wiem! Ale… lepsze to, niż oddanie go Emilii.
- Racja. Dobrze, zajmij się wymyślaniem zadań z naszej strony. Ja skupię się na ostrzeżeniu przełożonych o sytuacji.
- Już się tym zajmuję…


Dyskusja pomiędzy Mariuszem Węgielskim a Emilią Kołatką

- Witaj, Emilio. Cieszę się, że mogę Cię widzieć…
- Dlaczego tu jesteś?
- Co?
- Dlaczego właśnie Ty jesteś moim pomocnikiem w tej sprawie?
- Emilio, to nie był mój pomysł. To Myszeczki…
- Rozumiem. <westchnięcie>. Dobrze, nie mam wyjścia. Zrobisz wszystko dokładnie tak, jak sobie życzę, zrozumiałeś?
- Oczywiście, ale przecież jesteśmy po jednej stronie. To Twój plan i Ty się masz tym zająć. Ja jedynie dodaję nowy głos i pomagam Ci w implementacji całej sprawy.
- Jeszcze jedno. Nie głosuj, jak Ci każę.
- Co?
- Głosuj tak, jak uważasz. W zależności od tego, do której frakcji naprawdę pasuje Maurycy Fulmar.
- Dobrze, ale… w takim razie, jeśli mam głosować jak uważam, jaki jest cel całego tego przedstawienia? Ograniczenie surowców Reformatorów?
- Oczywiście, że nie <zniecierpliwiony głos>. Chodzi o sam rytuał.
- Słucham?
- Ten rytuał od zawsze był wykorzystywany do prawidłowego przydzielenia maga do frakcji. Polityczne przepychanki między magami nie dają sukcesów, jedynie osłabiają gildię. Ja chcę ją wzmocnić, nie osłabić. Zaczynając od powrotu do tych rytuałów, które mają sens.
- Ale… jeśli będę głosował w sposób, jaki nie spodoba się przełożonym…
- Powiedz, że ja Ci tak kazałam. Że kazałam Ci głosować na dokładnie tą frakcję, na którą zagłosujesz.
- Po co miałabyś kazać mi głosować na Izolacjonistów, przykładowo?
- Mariuszu Węgielski, od kiedy mam Ci się spowiadać z moich planów?
- Wybacz, Emilio. Mogę się oddalić?
- Możesz.
<Mariusz odwrócił się, by odejść>
- Aha, jeszcze jedno. <Emilia zatrzymała kolegę władczym ruchem ręki>
- Tak? <Mariusz odwrócił się z powrotem w kierunku Emilii>
- Podczas projektowania zadań nie zapomnij o fae. Ona nie jest chowańcem, jest autonomicznym magiem o mocy Maurycego Fulmara, jeśli nie lepszym.
- Fae?
- Tak. Nie zdajesz sobie sprawy, podejrzewam, z tego jakie te istoty są inteligentne i niezależne. Jako, że będziesz animował efemerydę…
- Ja?!
- Tak, Ty. Ja jestem zbyt cenna, by ryzykować skażenie magią. No i mam wyższą pozycję.
- …jak sobie życzysz, Emilio.
- Nie traktuj tego osobiście. Jednak to musi być ktoś z naszej frakcji, a z naszej dwójki naturalnym wyborem jesteś Ty.
- Oczywiście…


Z przemyśleń Mariusza Węgielskiego

No ładnie… pięknie się zaczyna.
Będę animował efemerydę. Muszę wejść w jakieś durne pole magiczne i dam się potężnie skazić magią. I wszystko dlatego, bo… ech, szlachetna i legendarna strateg Emilia Kołatka zażyczyła sobie jakiś głupi rytuał wobec jakiegoś reformatora.
Przecież to oczywiste, że ten mag trafi tam, gdzie będziemy tego chcieli. A jeszcze Emilii całkowicie odbiło i chce zrobić to w jakiś dziwny sposób. Czy ona mnie testuje? O co tutaj chodzi?
Oczywiście, że trafi do nas. To my jesteśmy Srebrną Świecą. Pomarudzi, pomarudzi i się dostosuje.
Wszyscy się dostosowują.


Z medytacji Emilii Kołatki

Mariusz Węgielski.
Przysłali mi go na przeszpiegi na zlecenie kata Sowińskich? Myślą, że mnie przechytrzą i uda im się osiągnąć cel?
Zdziwią się. Byliby bardzo zdziwieni, gdyby wiedzieli, co jest naprawdę moim celem.
Ten rytuał był wykorzystywany kiedyś jako forma przyjmowania kandydatów do gildii, do poszczególnych mistrzów. Każdy mag poszukujący nowego maga zadawał jedno pytanie i tworzyło się scenariusz, który na to pytanie odpowiadał. Mistrzowie nie rywalizowali o maga - wybierali go zgodnie z przymiotami swymi i nowo przyjmowanego maga. Tak było za czasów poprzednich władców Srebrnej Świecy. Rytuał ten zamiast dzielić - łączył. Być wybranym do roli efemerydy było zaszczytem, a sam rytuał pozostawał sekretną inicjacją. Niestety, na przestrzeni czasu został wypaczony i przekształcony w manipulację polityczną pomiędzy frakcjami.
Nigdy nie zrozumieją, do czego dążę. Nie są w stanie na to wpaść.
A Izabela Łaniewska myśli, że ja uważam fae piątego kręgu imieniem Nocny Kwiat za coś bezużytecznego i za nieszkodliwą doczepkę do Maurycego Fulmara. Niech tak uważa.
Niestety, żadna z frakcji nie jest w stanie zorientować się, o co mi tak naprawdę chodzi. Wszystkie w pewien sposób zagubiły ideę tego, czym jest Srebrna Świeca.
Najbliższa tego jest frakcja konserwatywna… a zwłaszcza moi lojaliści.
Izolacjoniści nas zgubią. Jeśli odwrócimy się od świata i od innych magów, stracimy wszystko co mamy i staniemy się małą i pyszną gildią patrzącą w lustro i rozpamiętującą swoje krzywdy i poprzednią wielkość.
Reformatorzy też są zagrożeniem. Zmieniają Srebrną Świecę w coś bliższego KADEMowi niż Świecy. A nawet Academii Daemonice niż Świecy. Odrzucenie wszystkiego, czym jest Świeca i pójście w ślady innych… to nie może być odpowiedzią. Inne gildie nigdy nie były w stanie dorównać Świecy w czasach jej siły. Zanim doszło do tego wydarzenia.
Konserwatyści… też nie są idealni, ale wypełniają polecenia i szanują tradycję. Owszem, wielu magów na wysokich szczeblach zdegenerowało, ale jest bardzo wielu, którzy podzielają nasze ideały. No i są też lojaliści, którzy pamiętają czego dotyczyła Świeca i skąd brała się jej potęga. Z ich pomocą jestem w stanie obalić status quo i przywrócić czasy naszej wielkości.
To nie musi być zima Srebrnej Świecy. To może być jej wiosna.
I takie właśnie akcje jak przywrócenie odpowiednich starych rytuałów, podtrzymanie więzi z tradycją i usunięcie korupcji i nadmiernej polityki może wskrzesić najwspanialszą z gildii. A tego nie zrobi żadna inna z frakcji. Bo nam nie rewolucyjne zmiany są potrzebne, a po prostu zwyczajne działanie. Zwykłe odtworzenie sytuacji i powrót do korzeni.


Z rozmowy Sławomira Pruszniaka i Matyldy Orszakowieckiej

- Emilia nas wciągnęła w kolejną idiotyczną intrygę.
- Cóż… niespecjalnie możemy odmówić. Nasi przełożeni wskazali nas jako osoby, które mają się tym zająć z ich ramienia.
- Trzy pytania, tak? Trzy scenki?
- Hmm… trzy główne scenki sprawdzające, czy nadają się na członków frakcji izolacjonistycznej… ale po co to sprawdzać? I tak widać, że się nie nadają.
- Ekspert Borowik się uparł…
- To troszkę utrudnia życie, przyznaję. Nie da się tego łatwo ominąć.
- Jak będziemy głosować? Są już jakieś wytyczne, Matyldo?
- Ja nic nie dostałam. Nasi przełożeni… nie są zbyt zainteresowani całą sprawą.
- Powiem szczerze. Na złość Emilii chcę głosować na Reformatorów. Po prostu… całe to mieszanie nas w jakieś niezbyt istotne i nudne sprawy mnie mierzi.
- Możesz głosować na Reformatorów jak chcesz. Moim zdaniem mimo wszystko Konserwatyści są bliżsi duchowi Oryginalnej Srebrnej Świecy. Tej, do której dołączyli moi rodzice.
- A Emilia?
- Nie… ona zachowuje się jak rozpieszczona księżniczka. Nieważne kim jest i jaką ma pozycję, ale ona nie ma NIC wspólnego ze Srebrną Świecą. To jakiś kolejny błyskotliwy manewr polityczny, jeśli się nie mylę.
- To co? Ja na Reformatorów a Ty na Konswerwatystów?
- Zdecydowanie. Chyba, że coś się zmieni. Do nas nie pasują. W Oryginalnej Srebrnej Świecy taka fae znałaby swoje miejsce… a tu co, równoprawny członek gildii?!
- A pies adepta Mausa?
- To co innego. Słuchał się maga.
- Ta fae może też się kogoś słucha.
- Jeśli tak, to wycofuję. Ale z tego co o niej słyszałam jest to bardzo złośliwe i niezależne stworzonko nie znające swego miejsca w szeregu.
- Przygotujesz te scenki?
- Dobrze. Ale tylko dwie. Jedną robisz Ty.
- Zgoda.


Analiza scenek Konserwatystów z punktu widzenia Emilii

Trzy proste scenki. Właściwe scenki, jeżeli uwzględnimy profil Konserwatystów i odłamu Lojalistycznego.
Pierwsza - co zrobią, jeśli efemeryda okaże się zbyt silna. To jest pytanie, na które chcę znać odpowiedź osobiście. Czy potrafią właściwie ocenić swoje siły i co zrobią. Wycofanie i skorzystanie ze środków gildii jest, moim zdaniem, najlepszym pomysłem… ale nie jedynym sensownym.
Druga - Co zdecydują się zrobić, jeśli efemeryda zagrozi magowi Srebrnej Świecy, ale takiemu, którego nie lubią i który jest z nieprzyjaznego im odłamu. Pytanie brzmi: czy są skłonni 'ukarać' kogoś, kto pozostałby bezkarny, czy oddadzą sprawiedliwość w ręce gildii. Najlepiej będzie, jeśli przedstawimy to jako maga Srebrnej Świecy frakcji Konserwatywnej (bo w to uwierzą bez problemu), który wrócił, by poświęcić kilku ludzi i zniszczyć efemerydę. Jeśli przedstawimy to teraz jako sytuację, w której mu się nie udało, jego wina jest bezsporna a efemeryda mu zagrozi, chciałabym wiedzieć czy zdecydują się oddać sprawiedliwość w ręce gildii (gdzie miejsce sprawiedliwości), czy w swoje ręce. Nie potrzeba nam szeryfów… potrzebuję osoby inteligentne i zmotywowane, ale grające według zasad.
Trzecia - Zakładając, że efemeryda może być wykorzystana zwiększając moc Srebrnej Świecy lub osłabiając moc innych gildii. Czy są skłonni zrzucić odpowiedzialność na kogoś innego i oczyścić reputację Świecy kosztem jakichś naszych rywali. Prawidłowa odpowiedź jest oczywista - prawda nie ma większego znaczenia, gdyż to z naszego punktu widzenia jest istotne jaka jest prawda. Co myślą inni magowie spoza gildii… im więcej się kłócą, tym prościej doprowadzić do zwiększenia mocy ich kosztem.
Podsumowując - trzy proste pytania, które pomogą mi w odpowiedzi na pytanie 'czy pasują do nas'. Osobiście uważam, że nie… ale mogę się mylić.


Analiza scenek Izolacjonistów z punktu widzenia Matyldy

Moje scenki są gotowe. Sławek jeszcze nie dostarczył, leń jeden… i boję się, że nie dostarczy. Porozmawiamy sobie o tym, jak się pojawi.
Trudno, zrobiłam dwie, mogą musieć wystarczyć. Efemeryda efemerydą, te dwie w połączeniu z pozostałymi będą wystarczające do zweryfikowania do kogo należeć będzie Maurycy Fulmar… wraz ze swoją fae.
Pierwsza scenka polegać ma na pytaniu "czy jest skłonny po prostu odepchnąć potwora, czy będzie angażował w swoje sprawy gildię". Odpowiedź prawidłowa jest bardzo prosta - jeśli przestaje to dotyczyć Srebrnej Świecy, przestaje to dotyczyć nas. Nie powinien marnować energii czy mieszać w swoje sprawy magów jeśli sytuacja nie dotyczy już naszej gildii. Inni się tym zajmą, nie ma znaczenia jak sytuacja wygląda… Srebrna Świeca nie powinna się rozdrabniać na byle głupoty.
Druga scenka jest jeszcze prostsza. Czy Maurycy Fulmar jest skłonny poświęcić efemerydę łącznie z okolicą… czy to poprzez silne skażenie, czy przez poświęcenie kilku zbędnych istot, by uzyskać zdecydowanie większą moc i zwiększyć potęgę Srebrnej Świecy. Pradziwy mag Srebrnej Świecy nigdy nie odpuści możliwości wzmocnienia gildii lub siebie, czyli pośrednio gildii. Oczywiście tylko, jeśli 'nothing of value was lost'.
Podsumowując: nie ma przeszkadzać i ma wzmacniać. Jeśli spełnia te dwa kryteria, mogę rozważyć głosowanie na niego. W innym wypadku… są jeszcze inne frakcje.


Analiza scenek Reformatorów z punktu widzenia Kaliny

Czasem dobrze być psychologiem.
Miałam trochę do czynienia z Maurycym Fulmarem i jego sympatyczną przyjaciółką, Nocnym Kwiatem. Najpewniej znienawidzi nas za to, ale potem mu wszystko wyjaśnię. Wymyśliłyśmy trzy scenki. Takie, by Emilii było zdecydowanie głupio głosować za przyjęciem go do stronnictwa konserwatywnego. Poinformowałyśmy wszystkie odpowiednie osoby w Srebrnej Świecy z naszej frakcji co starałyśmy się zrobić.
I zrobiłyśmy… pierwsza scenka, jaką wymyśliłam to proste pytanie: jak daleko się posuną, by uratować zwykłego człowieka i jego psa. Nie wiem… usta-usta i opóźnienie zniszczenia efemerydy powinny wystarczyć. Dla Emilii to będzie zachowanie nieprawidłowe, nie takie, jakie by chciała zobaczyć. Grunt, by zachowywali się jak z jej punktu widzenia Łowcy Diamentów a nie Srebrna Świeca.
Druga scenka… wprowadzę Ash, czyli dziewczynę z Academii Daemonica, z którą ma na pieńku i która ostatnio go upokorzyła. Doprowadzę do wygnania efemerydy i jak do tego dojdzie, przestanie ona być problemem Srebrnej Świecy. Czy będzie skłonny błagać Ash i upokorzyć zarówno siebie jak i gildię, by jedynie móc pomóc jakimś losowym ludziom czy innym magom? Z pewnością naszych kochanych Izolacjonistów to ostro zaboli. A i Konserwatystom się to nie spodoba.
No i trzeci punkt. Po prostu morderczy. Czarodziej o dużej mocy, który ma oskarżyć Nocnego Kwiata o wezwanie efemerydy. Maurycy będzie musiał albo zrzucić winę na kolegę ze Srebrnej Świecy (czyli oskarżyć gildię), lub uratować przyjaciółkę. Emilia, przy wszystkich swoich zaletach, pomaga nawet nielubianym przez siebie magom z gildii. Dla każdego szanującego się maga Srebrnej Świecy uderzenie w gildię by pomóc istocie magicznej… meridianowi, będzie po prostu rzeczą niewybaczalną.
Co w połączeniu z sensownym przekupstwem Izolacjonistów przez Izę powinno dać nam punkt, który będzie potrzebny by przegłosować Emilię i Mariusza.


Z rozmowy Sławomira Pruszniaka i Matyldy Orszakowieckiej o przekupstwie

- Zrobiłaś scenki?
- Oczywiście, że tak. Umawialiśmy się przecież.
- Ech… mi się nie udało. Zrobiłem za to coś innego…
- Co?! Jednej scenki Ci się nie udało?!
- Matyldo, uspokój się. Proszę.
- …tylko mnie nie próbuj na piękne oczy nabierać.
- Naprawdę, wyjaśnię Ci czemu. To dobre wyjaśnienia.
- Zobaczymy.
- Była u mnie Iza Łaniewska. Wiesz, czołowa reformatorka terminuska.
- I ona przeszkadzała Ci w robieniu scenek? <podejrzliwość>
- Oj, Ty tylko o tej scence… tu chodzi o coś więcej, niż scenki. Co, chcesz przymilać się Emilii?
- Nie… po prostu zobowiązaliśmy się do czegoś i wypadałoby to zrobić!
- Iza próbowała nas przekupić.
- Co?
- Dokładnie. Wyobraź sobie. Próbowała przekupić mnie i Ciebie.
- Hmm… szkoda że mnie przy tym nie było. Jest taka książka…
- Dostaniesz ją. Powiedziała, że chce przebić to co nam zaoferują Konserwatyści.
- Ale oni nam nic nie zaoferowali…?
- Ale Iza o tym nie wie.
- Hmm…
- Pomyśl. Zyskamy kosztem tych głupców. Oni dostaną swoich dwóch magów… których i tak mieli, Ty dostaniesz upragnioną książkę, a ja… coś innego.
- Brzmi… kusząco, choć nie lubię przekupstw.
- No nie? W tym świetle nie robię scenki, bo po prostu szkoda mi czasu. Wiem, jak będę głosował.
- Sławek… podjęliśmy się tego. Mi też się nie chciało, uwierz. Mam ciekawsze tematy na głowie…
- Właśnie. Matyldo, jaki zysk ma z tego Emilia?
- Hmm…
- Myślisz, że chodzi po prostu o wykrwawianie Reformatorów tam gdzie się da?
- Może… ale dlaczego ona chce wzmocnić nas kosztem ich?
- Nie wiem. Emilia słynie z bardzo szerokich i złożonych planów.
- Nie przyglądam się jej tak uważnie jak Ty.
- Wiem, Tobie wystarczy dać książkę i już odpływasz.
- Sławek!
- No dobrze, przepraszam…


Z rozmowy Emilii z Mariuszem odnośnie działań efemerydy

- Czy przygotowałeś się odpowiednio do czekającego Cię zadania?
- Oczywiście, Emilio, nie jestem głupi!
- Wiem, że nie jesteś <spokojne stwierdzenie> Masz jednak tendencję do lekceważenia przeciwników.
- Nie zlekceważyłem ich. Jestem właściwie przygotowany. Czy masz jakiś powód, żeby wątpić w moje kompetencje?
- Nie, bo nigdy mi żadnego nie dałeś. Dobrze wiec… W ramach kolejności działań efemerydy…
- Mam się dostosować do jakiejś kolejności zadań?!
- Właśnie… nie. Kolejność jest dowolna. Ważne, żeby wszystkie zadania były ujęte. Co do jednego. Będziesz miał do dyspozycji pomoc mistrza Pasikoniwiaka. Tak naprawdę Ty mu mówisz, co chcesz, żeby zrobił i on to zrobi. Jednak, że wszystkich rzeczy, jesteś odpowiedzialny za to, żeby wszystkie pytania zostały zadane. Przyznaję, były przypadki w historii, w których ten cel nie został wykonany, i w tych wypadkach zazwyczaj mistrzowie, których pytania nie zostały zadane, mieli prawo żądać wysokiej kompensacji od osoby, która desygnowała maga mającego być efemerydą.
- Kompensacji? Jakiej kompensacji?
- Odpowiedniej. Za każdym razem się to troszeczkę różni. Mistrzowie, których pytania nie zostały zadane, czyli w naszym wypadku frakcje, których pytania nie zostały zadane, muszą wyrazić zadowolenie z kompensacji, którą otrzymają.
- Aha. A kto będzie płacił kompensację?
- <spokojne spojrzenie> Mistrz Pasikonikowiak, mój mistrz lub ja.
- A-ha…
- Nie zawiedź mnie.
- Oczywiście, że nie zamierzam! Jaki miałbym zysk z tego, żeby miało mi się to nie udać?
- Straciłbyś trochę reputacji, ale uderzyłbyś w osobę, za którą nie przepadają Twoi mocodawcy, a do tego jeszcze ograniczyłbyś adopcję starych rytuałów, które nie pasują osobom z najwyższych kręgów władzy Srebrnej Świecy. Mógłbyś to spokojnie wyjaśnić jako dobry plan.
- Nigdy bym tak o tym nie pomyślał!
- Oczywiście, że o tym pomyślałeś. Jesteś inteligentnym magiem i zdolnym politykiem.
<Chwila ciszy>
- Czy masz jakieś pytania, Mariuszu?
- Nie, dziękuję. Czy mogę się oddalić? Obowiązki mnie wzywają.
- Oczywiście.


Z odprawy 'mistrza' Jonatana Wołkowca dla Maurycego i Nocnego Kwiata

…efemeryda jest konstrukcją magiczną, która najczęściej powstaje samoistnie w miejscach bardzo silnie skażonych magią. Efemeryda jeszcze nie łamie Maskarady, jednak już potrafi wpływać na świat ludzi. Z tego, co podejrzewam, ten konkretny okaz włada magią mentalną i kinetyczną.
Efemeryda została powołana do życia przez niekompetentnego maga, który podglądał dziewczyny w hotelu. Nieszczęśliwie ten konkretny hotel jest miejscem, w którym nie wolno czarować nie dlatego, że ktoś tak sobie wymyślił, ale dlatego, że czasami wędrują pod nim linie prowadzące do potężnego węzła. Nałożenie się tych linii na zaklęcia i pragnienia maga utworzyło proto-efemerydę. Następnie karmiąc się uczuciami i pragnieniami obecnych ludzi, efemeryda przeszła z formy larwalnej do pełnej. Dopiero wtedy mag odpowiedzialny zdecydował się nas powiadomić o tym fakcie. Ukaranie go należy do gildii. Wy macie usunąć efemerydę. Macie pozwolenie na używanie całkowicie dowolnych środków.


Z myśli Nocnego Kwiata

Wezwał nas do siebie starszy naszego klanu… to znaczy gildii. Powiedział, że chce, żebyśmy wykonali dla niego zadanie. Powiedział, że co prawda są inni, ale dla nas jest to okazja, by udowodnić swoją przydatność dla… gildii.
Cóż… dziwne, czy Rzeczywiści nie wiedzą, kogo przyjęli? To przecież takie oczywiste… Ale cóż, oni są dziwni.
Starszy… to znaczy Mistrz, powiedział, że jeden z ich ..gildii zrobił coś, czego nie powinien był robić, i przez to wywołał coś, co Mistrz nazwał 'efemerydą'. Z jego wyjaśnień wnioskuję, że to coś w rodzaju Zniekształcenia. Zgodne z jego słowami owa 'efemeryda' może powstać, gdy linia Mocy dostanie się w pobliże dość mocnych zaklęć Rzeczywistych. Oczywiście, Rzeczywiści nie potrafią ukształtować swojej Mocy tak, by dostosowywała się do warunków… Właśnie dlatego mamy Zaklinaczy. Rzeczywiści zaczęli mieszać w Mocy, po czym zostawiali bałagan. Typowe. Co prawda nie jestem Zaklinaczem, ale nie mam żadnego pod ręką, a ze Zniekształceniem powinnam sobie poradzić przynajmniej na tyle, żeby je tymczasowo unieszkodliwić… A potem poszukać kogoś kompetentnego. Mistrz twierdzi, że powinniśmy sobie z Maurycym poradzić… Jestem skłonna odrobinę zaufać jego ocenie - pokazał już, że wie trochę więcej niż przeciętny Rzeczywisty.
Wiem jedno… jeśli to Zniekształcenie, będę musiała Przywrócić obszar, na którym wystąpiło.
Będę musiała poprosić Zielonych Braci o wsparcie.


Z myśli zapisanych Maurycego

Pierwsze zadanie, ślicznie, o to chodziło od początku… prawda?
Tylko czemu na brodę Merlina wysyła się dwójkę niedoświadczonych magów na misję stricte bojową? Nie żebym uważał, że sobie nie poradzimy, ale… ja nie wiem prawie nic o magii, a Kwiat o naszym świecie. Zapowiada się wprost cudownie.
Dobra, mamy coś co jest podatne na ataki fizyczne, posiada pole osobiste, potrafi atakować za pomocą telekinezy i magii mentalnej. "Walczcie z tym jak z magiem"… dobra rada, tylko jak się walczy z magiem? No nic, trzeba się uzbroić najlepiej jak się da i spróbować przy tym nie złamać maskarady. Dobrze że przynajmniej mistrz stwierdził, że efemeryda nie zagraża póki co ludziom. To daje przynajmniej jakieś okno czasowe na działanie.
Tylko jak ja w razie czego mam obronić Nocny Kwiat?


Z myśli Nocnego Kwiata

Poszukując w tej nieprzyjaznej wszystkim oprócz Rzeczywistych siedzibie gildii miejsca, gdzie mogłabym poprosić Zielonych Braci o pomoc, znalazłam pomieszczenie, które chyba przekona mnie, że może nie są aż tak beznadziejni. Znalazłam coś, co jest odpowiednikiem naszych Sypialni. Bardzo prymitywnym, ale jednak. Wszędzie Śpiący Bracia! Niestety, część z nich mogłoby być w lepszym stanie, ale ogólnie Rzeczywiści poradzili sobie z ich przechowaniem zaskakująco dobrze. I udało mi się tam znaleźć kilku Śpiących, których myślałam, że nigdy u Rzeczywistych nie zobaczę. Oczywiście, że ich zabrałam. Znajdę wygodne miejsce w swoim pokoju i ich Obudzę. A potem zadbam, by urośli zdrowo. Może Ci …ludzie nie są aż tacy źli?…


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, pistolety są… sportowe, ale zawsze to coś. Parę noży, tak na wszelki wypadek. Szpada… nie no, bez przesady, co ja zrobię ze szpadą, będę wyglądał… ehh… trzeba było ćwiczyć judo, a nie pięciobój. Strój ochrony, jest. Hotel powinien być już zawiadomiony. Tarcze, są. Wspomaganie, jest. Coś zapomniałem… a tak, mindlink i można ruszać.
Fae o zerowej wiedzy o świecie "Rzeczywistych" i świeżo upieczony mag, którego wiedza o magii bojowej pochodzi z fantastyki… tia… będzie jazda bez trzymanki.


Z analizy sytuacyjnej mistrza Pasikonikowiaka

Dobrze… Zbliżyli się do hotelu. Uruchamiam plan bitewny. Emilio, przygotuj się do analizy i obserwacji. Efemerydo, przygotuj się. Nie daj się im. <żart>


Z myśli Nocnego Kwiata

No, Maurycy ułożył Śpiących Braci, tak, jak go poprosiłam.
…Braciszkowie, którzy Śpicie czekając na swą porę, przybądźcie na pomoc swej Siostrze! Chrońce i oczyście ten Krąg i niech pozostaje on czystym!…

Dziwnie się czuję. Chyba Moc mnie skaziła. Cóż… Nie ma odwrotu.
Krąg będzie strzegł, by nic stąd nie wyszło. Jeśli Zniekształcenie jest zbyt silne, to przejdzie przez tą Osłonę, ale jeśli do tego dojdzie to i tak już nie będzie miało znaczenia.


Z analizy Sytuacyjnej Emilii Kołatki

Sprytne. Fae zrobiła blokadę uniemożliwiającą efemerydzie opuszczenie terenu hotelu. Bardzo dobry plan. Fakt, że uległa lekkiemu skażeniu powoduje, że Mariusz nie zdąży przebić bariery, gdy będzie musiał uciekać. Oznacza to, że jakaś scenka lub dwie mogą być zagrożone… Mistrzu, proszę, przygotuj podręczny portal dla Mariusza, by mógł się przedostać przez barierę. By ogłupić testowanych magów zlokalizujemy go w rurach kanalizacyjnych. Mariusz musi po prostu wskoczyć do dowolnej ubikacji, by przedostać się poza barierę.


Z bardzo oburzonych myśli Mariusza Węgielskiego

Nie, nie zgadzam się! Sama może sobie skakać do klopa! Ja będę musiał potem z tego raport zdać! Muszę coś wymyślić, żeby nie musieć tego robić! Nie no… Nie chcę! Co ja, reformator jestem?! Nawet jak mi się niesamowicie wszystko uda zrobić, lepiej niż ktolowiek kiedykolwiek zakładał, wszyscy będą pamiętali tylko o tym, że nurkowałem w klozecie!
Emilia sama sobie może skakać do klopa! Ja mam swoją godność!


Z zaskoczonych myśli Kaliny Woźnicy

Plan bitewny powołał Ash?! Skąd wiedział? Niby zamknęła się w windzie i zaczęła kusić Maurycego możliwością zdobycia wielkiej mocy… W zamian za poświęcenie kilku 'bezwartościowych odpadów społeczeństwa'. Nie potrafił powiedzieć jej jednoznacznie, że się nie zgadza, więc plan po prostu zaczął zmieniać warunki, żeby sprawdzić, przy jakich okolicznach jakakolwiek decyzja zostanie podjęta. Co prawda podczas robienia tego kilka razy charakter Ash został zmieniony, ale Maurycy był tak… zmiażdżony psychicznie i przytłoczony samym wyborem, że chyba nie zauważył. Próbował wszystkiego, ale plan uniemożliwiał wyjście poza zakres jednego z zadawanych pytań. Biedny…


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok przyznaję, spodziewałem się niemal wszystkiego, ale nie Ash. To dopiero będzie zabawne, ciekawe co chce zrobić z efemerydą… i po co Jej Ci ludzie. Nie żeby wyglądali na takich co to będę ich żałował, ale… nie wyglądają też na takich co są w guście Ash.
Cóż przynajmniej jest kolejna okazja żeby się dowiedzieć czegoś więcej o Ash.


Z myśli zapisanych Maurycego

Dobra… wyraźnie nie doceniłem do czego Ash jest zdolna się posunąć. Poświęcanie ludzi żeby zyskać moc… o to Jej nie posądzałem. I jeszcze przy tym robi mętlik w głowie Nocnego Kwiata. Oj będzie co odkręcać potem.


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok… coś tu wyraźnie nie gra… czemu ja jeszcze w ogóle oddycham. Po tym wszystkim co powiedziałem Ash powinna już dawno przejść do jakichś konkretniejszych działań. Co Ją trzyma na miejscu? Czy ma to związek z rytuałem, tymi ludźmi, czy też zupełnie źle Ją oceniłem wcześniej. <ciężkie westchnienie> Spróbujemy pewnego gambitu, nie powinienem, ale… cholera, muszę wiedzieć co tak naprawdę jest z tą Ash i jak traktuje ludzi.


Z myśli zapisanych Maurycego

Dobra, ja już naprawdę nic nie rozumiem… albo Ash jest chora, albo coś naprawdę nie pozwala Jej wyjść z tej windy albo… cholera, ja wiem że takie gierki Ją bawią, ale teraz zachowuje się jakby właśnie sobie spokojnie mną grała na zupełnie innym poziomie niż ten z którym Ją kojarzyłem. Albo Jej nie doceniłem, albo… ehh… gdyby tylko nie ta cholerna efemeryda na karku. Niby demony Ash trzymają ją w szachu, co daje trochę czasu, z drugiej strony jeśli wierzyć Ash, ta efemeryda stanowi zagrożenie dla ludzi… czas mi się kończy, powoli przestaję z tego rozumieć cokolwiek, a co gorsza staję się coraz bardziej zrezygnowany całą tą sytuacją.


Z myśli Nocnego Kwiata

Nad czym ten Maurycy tak rozmyśla? Sprawa jest prosta: jeśli te osobniki są chore i zagrażają populacji, należy je odłowić, żeby własnej populacji nie psuły. Co prawda fizycznie są w świetnym stanie, ale zarówno Maurycy jak i Ash twierdzą, że psychicznie to wraki…
Jak coś takiego mogło powstać? Czy Rzeczywiści nie mają żadnej regulacji? To by sporo wyjaśniało. Dysfunkcjonalna fae po prostu odchodzi z Kręgu. Zawsze i na zawsze. No dobrze, są jeszcze Skażone, ale te są tak strasznie rzadkie…
Nad czym tu dumać? Najgorsze, że Ash zamknęła nas w Osłonie i nie mogę wyjść.
Nie będę podejmować za nich decyzji. To ich gatunek, a nie mój, i nie ja jestem za niego odpowiedzialna. To oni są Strażnikami swojego gatunku, fae nigdy nie miały się nimi Opiekować.

No niechże się ten Maurycy i Ash zdecydują! Tam na zewnątrz hasa sobie swobodnie Zniekształcenie!

No, nareszcie!


Z myśli zapisanych Maurycego

No dobra… pieprzyć sukienkę, szpilki i Ash. No, może tego ostatniego to nie. Czas się skończył, zmarnowałem go za dużo próbując Ją wysondować. Nic z tego nie mam, tylko mętlik. Tyle że efemeryda się wzmocniła i zagraża ludziom, a Kłapacz i Krzyk już jej nie trzymają. Teraz trzeba się śpieszyć… wieczorem w parku będę się martwić potem. Było się nie przejmować tym, że wybierając to rozwiązanie tracę w oczach Ash… oj, głupi, głupi ja. Teraz trzeba to szybko nadrobić. Gdzie to bydlę?


Z obserwacji Izbeli Łaniewskiej

Tak, jak myślałam. Kolega Maurycy Fulmar skupił się na ludzkim aspekcie zadania, czyli testach, tymczasem koleżanka Nocny Kwiat wzięła na siebie stronę oczyszczającą. Używając zaklęć oczyszczających w połączeniu z aromatycznymi ziołami zaczęła odcinać efemerydzie dostęp do poszczególnych pomieszczeń. Sprytne.


Krótka inkantacja Nocnego Kwiata nad listkami zebranymi z oczyszczającego kręgu przed hotelem

Bracia Oczyszczający, w imię Natury, strzeżcie miejsca, gdzie jesteście przed Zniekształceniem!


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, efemeryda powinna być za tymi drzwiami. Szlag, ktoś krzyczy. Żeby tylko nie było za późno. O kur… ludzie, efemeryda i wąż, który próbuje ugryźć faceta. Szlag.


Z myśli Nocnego Kwiata

Tak… Większość pomieszczeń na tym piętrze jest już strzeżona. Przez chwilę chciałam polecieć na zewnątrz, ale zdecydowaliśmy z Maurycym, że powinniśmy pozostać blisko siebie tak, by móc się wzajemnie ochraniać swoimi Sferami.
Krzyk Rzeczywistej? Z góry!
…<Po dostrzeżeniu efemerydy, pijaka i kobiety>…
Śpij, Rzeczywista… <pyłek usypiający> Twój samiec jest odurzony, nie mam czasu go usypiać.


Z radosnych myśli Mariusza Węgielskiego

No, nareszcie mnie znaleźli! Myślałem, że to jakiś nowy plan tych testowanych magów. "Uśpijmy efemerydę, może zniknie". Gdybym był prawdziwym potworem, rozwaliłbym już dawno pół hotelu. Tu trzeba szybko myśleć! Nie płakać godzinami za jakimiś ludźmi czy dziewczyną, która stara się mnie zgwałcić co pięć minut. Dla mnie mają minusa. A dokładniej on, fae siedzi cicho i nic nie robi. Nie pierwszy by to był raz, gdy Emilia przecenia nieznanego przeciwnika.


Z myśli Nocnego Kwiata

To Zniekształcenie jest jakieś dziwne… Ale nie na tyle, żeby nie dało się z nim nic zrobić.
…A niech to zgnilizna, stało się już na tyle mocne, by posiadać Osłony… No nic, wciąż jeszcze powinniśmy dać radę. Ja nie bardzo mam co zrobić, ale Maurycy sobie nieźle radzi… Wiem, zrobię w łazience Krynicę Oczyszczenia. Muszę mieć bieżącą wodę. Wiem! To, co oni nazywają prysznicem! A teraz… hm… pszczoła się nie nada.
Ale w swojej własnej postaci powinnam unieść kubek.
Feee! Plastik! Ugh, nie ma co wybrzydzać, trzeba zaciąć zęby. Mam nadzieję, że nie zniszczy mojej Mocy…


Z myśli zapisanych Maurycego

Dobra, wąż był prosty, efemeryda ma tarczę i zwyczajny strzał nie podziałał. I jeszcze cholera rzuca przedmiotami. Zobaczmy jak jej się spodoba jak sama oberwie kanapą. Hy, leży. To się da przewrócić. No dobra, jak leży to dobić, a przynajmniej zdjąć tarczę. Żeby tylko Kwiat zdążyła z tą wodą. Trochę się skażę, ale zobaczymy czy jej tarcza wytrzyma podwójny wzmocniony strzał. Jak tak to mamy przepieprzone, jak nie… oj będzie bolało :3


Z myśli Mariusza Węgielskiego

Co za chamstwo! Wlazł i na wejściu wypalił mi z gnata. Co to ma być?! Jakiś szeryf amerykański? Chuck Norris? Rzuciłem w niego kanapą, niech się trochę uspokoi. Dobrze, że moja tarcza wytrzymała. Zaraz potem rzucił we mnie łóżkiem… Super, będziemy mieli pojedynek telekinetów.
Szlag, tarcza puściła!
Aaa! Piecze! Co to jest?! Tylko nie gnat! Tarcza, tarcza, tarcza!


Z dość zrezygnowanej analizy sytuacyjnej Emilii

Zlekceważył ich… Powiedziałam wyraźnie. Ma się wycofać od razu, nie bawić się z nimi. Co zrobił kolega Mariusz Węgielski zatem? Zaczął rzucać w swojego przeciwnika szafą, krzesłem… Nawet najmarniejszy mag umie radzić sobie z poltergeistami. A jego przeciwnik? Oczywiście, przyłączył się do zabawy. Tyle, że on odwracał uwagę Mariusza, by jego sojuszniczka zrobiła Wodę Odkażenia, czy coś tego typu.
No i plan, oczywiście, zadziałał. Nie, nie mój, bo mnie Mariusz nie słuchał. Nie, nie Mariusza, bo wolał rzucać sobie ciężkimi przedmiotami, jak małe dziecko, co właśnie dostało dostęp do magii, zamiast zastanowić się przez chwilę, co tak naprawdę robi.
Gdy zarówno czarodziej, jak i fae byli gotowi, zsynchronizowali akcję. Wpierw mag zaklęciem doprowadził do zdjęcia tarczy Mariusza, a następnie fae potraktowała go 'kwasem na efemerydy'. Korzystając z wytrącenia z równowagi, oczywiście Maurycy Fulmar zrobił to, co każdy szanujący się terminus by zrobił. Nie miał czasu na inkantację zaklęcia, więc strzelił do Mariusza z pistoletu. Pomyślmy… wpierw Mariusz zostaje ranny od fae, przed którą wyraźnie go ostrzegałam, a którą zauważył dopiero, gdy go oblała wodą. Zupełnie, jakby jej czar był niewykrywalny. Ale co tam, porzucajmy sobie ciężkimi przedmiotami… Następnie, desperacko stawia tarczę tracąc część kontroli, a tarcza, naturalnie w tej chwili została postawiona soczewkowo. Cudownie…


Inkantacja Nocnego Kwiata chwilę po oblaniu 'efemerydy' oczyszczającą wodą

…Bracie Kolący, wzrośnij, wspomóż swą Siostrę, stań do walki i pomóż Przywrócić to miejsce!…


Z myśli zapisanych Maurycego

Kaktus! XD Tego jeszcze nie było. I jak tu walczyć jak twój własny sojusznik rozbawia cię do łez w połowie walki. Tu mi kaktus wyrośnie jak tak efemeryda z tego wyjdzie. Swoją drogą trzeba zapamiętać żeby nie denerwować Kwiatka jak ma pod ręką kaktusa… albo cokolwiek innego.


Z myśli zdesperowanego Mariusza Węgielskiego

Cholera!
Skąd tu się wziął ten kaktus?! Nie mogę wstać! Nie mogę też w nieskończoność odpierać ataków tego młodego czarodzieja. Gdzieś tu się jeszcze kręci ta durna fae! Co próbuję wstać to mnie kaktus przewraca! A kolce też nie służą mojej tarczy…
Mam! Wstrząs rozsypie część ściany na kawałki, a telekinetyczna fala rozsieje je po całym pokoju.
Taki szrapnel. Tu na ziemi są ludzie, konstrukty planu bitewnego. Zobaczymy, co zrobią, gdy ich zdaniem ludziom będzie grozić niebezpieczeństwo.
Masz!


Z myśli zapisanych Maurycego

O w mordę, ludzie! Nie panikować, jak ona potrafiła postawić tarczę zanim ją trafiłem, ja będę potrafił to odbić na czas. Obym się tylko nie przeliczył z poziomem mocy… eh… pieprzyć kontrolę, soczewka!


Z obserwacji zadowolonej Izy Łaniewskiej

Dobrze. Mariusz Węgielski zdecydował się zrekompensować swój brak celności falą odłamków. Maurycy Fulmar podskoczył (męcząc się paskudnie), po czym postawił pole adhezyjne w kształcie półkuli. Wszystkie odłamki wróciły do Mariusza i zaczęły bombardować jego pole siłowe. Już prawie wstał, unikając kolejnego ciosu kaktusa… po czym kaktus rzucił się na niego jak zapaśnik, przygniatając go do ziemi.
Jest w dużo ciekawszej sytuacji. Ciekawe, co teraz zrobi.


Z rozmowy mistrza Pasikonikowiaka z Emilią Kołatką

- Nie da rady się wycofać.
- Wiem, mistrzu.
- Potrzebujesz pomocy? Innymi słowy, czy mam doprowadzić do jego wycofania się?
- Nie, mistrzu. Sytuacja jest już przegrana. Najprawdopodobniej, jeżeli dokonamy jakiejś ingerencji, oni zorientują się, że coś jest nie w porządku.
- Czy mam zatem to przerwać?
- Nie. Jeżeli mogę Cię prosić, nie daj testowanym magom zabić testującego.
- Jak sobie życzysz… Wiesz, nie pozwoliłbym na to.
- Wiem.


Z myśli Nocnego Kwiata

Tak! Zniekształcenie zostało unieruchomione. Dalej, Maurycy, zrań je! No przecież nie mogę wszystkiego robić sama! Nie! Ono zabiło Kolczastego Brata! O, nie! Teraz nie pozwolę ci uciec!


Z myśli zapisanych Maurycego

Z czego to bydle ma tarczę. Eh… nie przebiję jej tak łatwo. Kaktusa szlag trafił, zaraz się bydle podniesie, a wtedy będzie źle. Muszę dać Kwiatu trochę czasu… ciekawe czy ma tarczę mentalną. Na wszelki wypadek… soczewka!


Z obserwacji Emilii Kołatki

Mag uderzył falą mentalną w efemerydę. To już koniec. Tarcza mentalna się rozsypała… Nie rozumiem, jak mógł przygotować tak słabe tarcze - ten atak mentalny był potężny, ale Mariusz wspomagany mocą skażenia powinien być w stanie zniwelować taki cios. Tymczasem fala mentalna przeszła przez tarczę jakby jej nie było… To samo dotyczyło tarczy fizycznej. Pierwszej tarczy fizycznej. Z aktualnej jestem zadowolona, ale ta pierwsza to była parodia. Zniknęła za szybko. Gdyby się wysilił i przygotował, nie leżałby teraz na ziemi przygnieciony przez kaktusa. Co więcej, gdyby się wycofał, jak mu kazałam, nie musiałby mieć silnych tarcz. Dlatego zupełnie go nie rozumiem. Co stało za jego niedbalstwem? Duch sportowy?


Inkantacja Nocnego Kwiata podczas obsiewania 'efemerydy' nasionami wierzby

…Siostry płaczące, Siostry wijące, giętkie i silne, pomóżcie swej Siostrze, z Chorobą walczącej! Wzrośnijcie, trzymajcie, nie ustępujcie, nie puszczajcie!…


Z rozpaczliwych myśli Mariusza Węgielskiego

Nie mogę się ruszyć! Nie, nie strzelaj!…


Z myśli zapisanych Maurycego

Wreszcie! Leży, unieruchomiona, oszołomiona. Jak nie dobiję teraz to chyba nie będę miał siły żeby dobić później. Giń cholero!


Z radosnych myśli Kaliny

Tak! Wpierw Nocny Kwiat ryzykownie zanurkowała, przyjmując ranę i tracąc tarczę, ale udało jej się jakoś tak oplątać efemerydę, że została unieruchomiona. Całkowicie unieruchomiona. A potem Maurycy po prostu wycelował i strzelił… Klasyczne coupe de grace. Mistrz Pasikonikowiak (idiotyczne nazwisko) przerwał test.
Wygraliśmy. Nie wszystkie scenki były pokazane. Ale przecież nie o to chodziło.


Z myśli zapisanych Maurycego

Tarcza?! Szlag! Chwila… a to co za jeden. Co tu się… ehh… spokój Maurycy, spokój. Opuść pistolety, zdejmij pace ze spustu… niech wyjaśnią, potem możesz ich zastrzelić jak już Ci powiedzą dlaczego wplątali w to wszystko ludzi!
Kalina? I przeprasza… ok… spokojnie… może to tylko tak źle wygląda.


Z przemyśleń dotyczących głosowania Sławomira Pruszniaka

Hm… Dobrzy są. Naprawdę są dobrzy. Nie dziwię się, że reformatorzy chcieli mnie przekupić. Dobra, jak płacą to dostaną swoje.
Oddaję głos na reformatorów. Nie, żeby to stanowiło wielką różnicę…


Z przemyśleń dotyczących głosowania Izy Łaniewskiej

Są lepsi niż myślałam. Jestem naprawdę zadowolona. Oczywiście, głosuję na nas.


Z przemyśleń dotyczących głosowania Mariusza Węgielskiego

Pokonali mnie! Ci… ci… pokonali mnie! Cholera, są dobrzy, są naprawdę, naprawdę dobrzy. Nie spodziewałem się. Skąd miałem wiedzieć? Katastrofa.
Taki potencjał nie może wpaść w ręce reformatorów! Barbara Sowińska potrzebuje kompetentnych magów, a oni są kompetentnymi magami! Nie będzie jej przeszkadzała współpraca z fae… W końcu uczona byla na KADEMie. Muszą trafić do nas!
Zadbam o to, by dostali się Barbarze Sowińskiej, a przy okazji może zyskam parę punktów.


Z przemyśleń dotyczących głosowania Matyldy Orszakowieckiej

Przekupstwo przekupstwem, ale oni są za dobrzy, żeby wpaść w ręce reformatorów. Nie ma szans, żebyśmy my mogli ich sensownie wykorzystać, ale z pewnością większe możliwości rozwoju będą mieć we frakcji konserwatywnej. Troszkę się przykróci swawolę, fae utrze się nosek, ale mają okazję być naprawdę kompetentnymi, przydatnymi członkami gildii. No, chyba, że trafią do frakcji hippisów i wąchaczy marchewek… Będę głosować na frakcję konserwatywną.


Z przemyśleń dotyczących głosowania Emilii Kołatki

Nie są zgodni charakterologicznie z frakcją izolacjonistyczną. Maurycy Fulmar nie jest odpowiednio zdeterminowany. Ponadto, dla nich 'ja' jest ważniejsze niż gildia. Z tego też powodu i ja muszę ich odrzucić. Obecność fae zdecydowanie zawęża, tak czy inaczej, grupę magów, któej mogliby podlegać, ponieważ w wypadku złego dobrania musiałoby dojść do złamania woli. Jest to coś, co z przyczyn oczywistych uważam za sprzeczne ze Srebrną Świecą. Oboje są kompetentnym i zgranym zespołem. Wymagają niemało swobody (co jest możliwe w każdej frakcji), ale jednocześnie kwestionują autorytet oraz ścieżki formalne… co oczywiście jest sprzeczne z tym, czego potrzebujemy we frakcji konserwatywnej. Innymi słowy, jedynym logicznym wyborem pozostają reformatorzy. Tam będą najszczęśliwsi, a jednocześnie gildia może najwięcej skorzystać, gdy będą w tej konkretnej frakcji.
Abstrahując od tego, że takie rozbicie na frakcje, jakie mamy w tej chwili jest ogólnie szkodliwe dla Srebrnej Świecy.


Z przemyśleń mistrza Pasikonikowiaka

Interesujące… Zgodziłem się przeprowadzić ten rytuał, ponieważ wszystko, co robi Emilia jest ciekawsze niż rutyna dnia codziennego. Tego jednak się nie spodziewałem. Po pierwsze, Emilia została pokonana, a nie jest to częsty widok. Po drugie, przez moment miałem wrażenie, jakby Zaćmienie nigdy nie doszło do skutku, i był ciągle z nami mój nauczyciel… Decyzja dotycząca gildii podejmowana przez magów całej gildii… Jest to coś, czego dawno nie widziałem. Raczej coś, o czym mi opowiadano.
Oczywiście, Emilia nie mogła zgodzić się na moją propozycję pomocy. Aż tak silny cios w reputację frakcji i jej reputację wewnątrz samej frakcji… musiała uznać za niedopuszczalny.
Kto by to pomyślał… fae. Sprytna fae. Kto wie, może reformatorzy nie są do końca głupi z tym swoim pomysłem, by traktować istoty magiczne nie tylko jak sługi i niewolników…
Rzuciła się na serię igieł kaktusa, została ranna - wiedziała, że tak będzie - co więcej, skaziła się bardziej, tylko po to, by osiągnąć strategiczną przewagę nad efemerydą, uniemożliwić jej poruszanie się. Najpewniej kolejnym ruchem byłoby oślepienie efemerydy. W tym momencie nie mogłaby w ogóle próbować trafić czarodzieja. To byłby już kompletny koniec bitwy. Nie wiedziałem, że istota natury może poświęcić się do tego stopnia, żeby się skazić… I to "tylko" dla przewagi strategicznej. To jest… coś, o czym muszę pomyśleć.
Muszę wywołać jakiegoś niskopoziomowego reformatora, zadać mu w agresywny sposób kilka pytań, zmusić, żeby udzielił mi odpowiedzi… Nie mogę zrobić niestety tego jawnie, bo stracę pozycję u kolegów.
Chłopak. Nic ciekawego. Bardzo dobry, przyznaję. Szybko myśli w sprawach bojowych, nie umie sobie szybko radzić w sytuacjach trudnych, które nie mają prostych rozwiązań. Powiedziałbym, że kandydat na terminusa. Chociaż… jak dobrze można ocenić człowieka patrząc na niego pięć minut?
Zasugeruję to ojcu młodej Łaniewskiej. Tak nieoficjalnie. To i tak będzie problem reformatorów, nie mój.
Fajnie było.
A po Emilii nadal nic nie widać. Chyba nie o to jej chodziło. Choć widziałem, jak zacisnęła piąstki, jak Węgielski wszedł do akcji zamiast się wycofać. Czyżbym wyczuwał… konflikt? :3


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok, jestem już spokojny, ale… cholera by ich wzięła za ten test. Dobrze przynajmniej że ten cały plan bitewny pozwolił na przeprowadzenie wszystkiego bez udziału postronnych. No i miło mieć świadomość, że nie muszę wieczorem iść w sukience do parku. Oj, nie wiem czy bym doszedł. Ja chcę spać! Niech to przedstawienie się wreszcie skończy, ja już nawet nie mam siły chcieć się czegoś dowiedzieć.
Rozumiem dlaczego przez to przeszliśmy, rozumiem że nikt nie mógł nas ostrzec. W sumie… nawet nie czuję do nikogo o to żalu. Tylko po kiego ja się tak męczyłem próbując wysondować "Ash"? Czy Oni wiedzą jak ciężko było wycelować broń w tych "ludzi", jak ciężko było być gotowym naprawdę strzelić? Eh… dobra… jak się obudzę czeka mnie kac moralny, ale… po prostu nie mogę mieć żalu do Izy, czy Kaliny… na pewno już nie jak nic się w zasadzie nie stało, a Kalinie jest tak przykro. Przynajmniej już nie powinienem więcej przechodzić takich testów. A jakby co, będę bardziej czujny i może się domyślę wcześniej. W życiu bym na to nie wpadł przy tej "Ash". A zmarnowałem na to tyle czasu. Eh…
Szlag… jak ja to teraz wytłumaczę Nocnemu Kwiatowi? No jak? I to jeszcze koniecznie dzisiaj, bo do jutra to już się Jej jakiś fałszywy obraz uformuje i będzie to ciężko zmienić… już będzie ciężko to zmienić.


Z wolnych, dziwnych myśli Kaliny, zadowolonej jak rzadko

Szkoda, że Jej tu nie ma. Cieszyłaby się tak, jak ja. Ech… sama wybrała swój los.
Przeprosiłam Maurycego. Tak się cieszę, że nie wziął tego do siebie. Nie wiedziałam, że plan bitewny zinterpretuje to w taki sposób. To był trudny konflikt, ten z "Ash"! A ten durny Pasikonikowiak zaczął czytać wiadomości! Podejrzewam, że to było demonstracyjne. Emilia się uśmiechała. Matylda coś czytała, Sławomir zasnął, a my jak na szpilkach!
Też mi gildia.
Swoją drogą… ciekawa sprawa.
Gdy Emilia poprosiła mistrza o uśpienie Węgielskiego, Nocny Kwiat była szybsza. Zareagowała natychmiast. Tak jakby bez myślenia. Posłuchała rozkazu Emilii? Ta oczywiście nawet tego nie zauważyła. Zaiste, wielki strateg.
Biedna fae.
Nocny Kwiat, tak skażona, (a to musi być dla niej wyjątkowo nieprzyjemne) a jednak próbowała odkazić Węgielskiego. I uleczyć kaktus (zanim dowiedziała się, że on nigdy nie istniał). To też… nie do końca tak… Ona kiedyś próbowała mi wyjaśnić fenomen planu bitewnego, ale nigdy tego nie zrozumiałam…


Rozmowa Izabeli Łanieckiej z mistrzem Wołkowcem w sprawie rekompensaty

- Mistrzu, jak widzisz, kolega Maurycy Fulmar wraz z koleżanką Nocnym Kwiatem pokazali… koleżance Emilii Kołatce, że nie wolno się bawić z ludzkim życiem.
- Tak, prawda. Jestem naprawdę szczęśliwy, że trafili do nas. Muszę jeszcze raz podziękować Kalinie, że wpadła na tak… nieprzyjemny pomysł. I osobiście przeproszę Maurycego i Nocnego Kwiata. Powiem im, że to mój pomysł. Po co Kalinka ma się czuć winna całej tej sprawie.
- Mistrzu, z tego, co Kalina powiedziała, nie obwiniają jej o to, co się stało. A Nocny Kwiat nawet do końca nie zrozumiała, o co chodziło.
- To nie ma znaczenia. Jako przełożony was wszystkich, jestem odpowiedzialny za całą tą sprawę. Spróbuję osobiście wyjaśnić Nocnemu Kwiatowi, o co w ogóle tu chodziło. Na czym, polegał cały problem. A Ciebie, Izo oddeleguję do pomocy mi w tej kwestii. To bardzo ważne, żeby Nocny Kwiat nigdy nie miał wrażenia, że jest w gildii, w której ludzie po prostu sobie nią manipulują i korzystają z tego, że ona nie zna tego świata.
- Oczywiście, mistrzu.
- Jedna rzecz mnie tylko zmartwiła. Dokładniej… Nocny Kwiat chciała w pewnym momencie poświęcić tych ludzi w rytuale.
- To nie tak, mistrzu. Musisz pamiętać, że Nocny Kwiat jest fae. One nie myślą tak, jak my. One myślą zupełnie inaczej, niż my. A sposób, w jaki to było przedstawione, jedynie wzmocnił konfuzję.
- Izo… będziesz mogła jej wytłumaczyć, na czym polega problem? Żeby nie zdarzyło się coś takiego w świecie rzywistym. Bo jeśli raz stanie się coś tego typu, a my nie zdążymy zareagować, nigdy już nie przekonamy KADEMu czy innych gildii, że jesteśmy tą organizacją, którą staramy się być.
- Oczywiście, mistrzu. Zajmę się tym.
- Aha, jeszcze jedno…
- Tak, mistrzu?
- Maurycy Fulmar nie jest fae. A bardzo nie spodobało mi się, że myślał albo o poświęceniu albo o zabiciu tych ludzi.
- Nie wiem, jak to czytać, mistrzu. Podejrzewam, że to była forma gambitu. Próba wzmocnienia pozycji w rozmowie z czarodziejką AD.
- Mam nadzieję. Zapytam go.
- Nie, z całym szacunkiem, mistrzu, nie możesz tego zrobić! Testowanie magów w ten sposób jest haniebne, ale zmuszenie ich do brania odpowiedzialności za swe czyny, gdy są testowani jest jeszcze gorsze!
- Hm… może masz rację. Rozważę to.
- Oczywiście, mistrzu. Dziękuję.
- A, Izo. Na marginesie. Zgodnie z zasadami rytuału, mamy prawo do rekompensaty.
- Jakiego typu, mistrzu?
- O, aż zaakceptujemy.
- Możemy uderzyć w Emilię! Zrobiła błąd, odsłoniła się!
- Prawda.
- Mogę dowiedzieć się, co jest zwyczajową rekompensatą?
- Wysłałem Rafała, żeby przeszukał całe archiwum Srebrnej Świecy i znalazł parę przypadków.
- Biedny Rafał…
- Nie ma Dominika, ktoś musi to robić. Przecież nie ja.
- Oczywiście, że nie, mistrzu.
- Zazwyczaj w następnym rytuale w wypadku spornym z innymi mistrzami głosowało się w ramach zadośćuczynienia. Albo przekazywało się potężne artefakty, księgi… bardzo cenne rzeczy.
- Hm… To możemy ją naprawdę mocno uderzyć.
- Nie ma po co.
- Mistrzu?!
- Popatrz: zagłosowała na nas. Podejrzewam, że widząc porażkę swojej efemerydy, zdecydowała się dokonać wyprzedzającej rekompensaty. Oddać nam tego maga. Technicznie, anulowała swoje plany.
- Mistrzu, to jest Emilia. Zniszczyła tak wiele naszych planów. Ośmieszyła tak wiele naszych starań.
- Prawda. W ramach rekompensaty zażądam od niej pomocy w trzech naszych operacjach. Obniży to jej pozycję we frakcji konserwatywnej, a jednocześnie nie jest zbyt dotkliwe. No i my na tym zyskamy. Po co ona ma tracić? Lepiej, żebyśmy my mogli zyskać.
- Jak sobie życzysz, mistrzu.
- Dobrze więc…


Z rozmowy Sławomira Pruszniaka i Matyldy Orszakowieckiej

- Rekompensata. Brzmi dobrze.
- Jakbyś nie był taki leniwy, mielibyśmy jedną scenkę więcej.
- Ej… Nie zarzucaj mi… naprawdę, to było bez sensu.
- Jednak ja musiałam zrobić scenkę. Ty nie.
- Dobra. To… Ty zajmij się wymyśleniem rekompensaty i baw się w te wszystkie polityczne sprawy, a ja się będę zajmował wymyślaniem scenek na przyszłość. Pasuje Ci to?
- No dobrze… Jaka rekompensata?
- Wiesz… Teoretycznie jest nieograniczona. Chciałabyś coś miłego?
- Nieograniczona? Jest taka fajna książka…
- Co, Ty znowu o… Ale dlaczego?! Możesz mieć wszystko!
- To następnym razem wezmę coś innego. Ale na razie chcę rękopis 'Lasu płomiennej miłości' Irulany Joliet.
- Matyldo… weź choć jakąś księgę magiczną czy cokolwiek! Emilia ma takie rzeczy.
- Od zawsze chciałam mieć 'Las płomiennej miłości' w oryginale. Jest bezcenny.
- Bo jest tylko jeden.
- Ja nie chcę nic innego.
- Ech… Jak mała dziewczynka. A gildia?
- Ty zajmujesz się gildią. Ja robię scenki.
- Dobrze… Nie jesteśmy w stanie za bardzo jej ograbić. Na razie skupia się na reformatorach. Nie chciałbym, by przez nasze żądania skupiła się na nas.
- Mhm… <rozmarzenie>
- Dobra, pięć magicznych przedmiotów niewysokiej mocy i kilkadziesiąt kryształów Quark powinno wystarczyć. Nieźle, jak na dwie scenki zrobione przez Ciebie.
- I rękopis.
- Tak, oczywiście. Rękopis. Ech…


Z myśli Nocnego Kwiata

Nadal nie rozumiem tych Rzeczywistych… Ale przynajmniej się starają. W ogóle, to zachowują się dziwnie. Co to za gatunek, który przez okrągły rok jest w rui?! I w dodatku samce odmawiają samicom aktu seksualnego! Z uwagi na jąkś 'moralność'. I w dodatku okrywają swoje ciała przez okrągły rok. Z tego samego powodu. W porządku, rozumiem, że nie mają futra i w zimie mogliby marznąć. To bardzo przydatne przystosowanie do warunków. Ale już nie raz widziałam, jak w zimie niektóre samice marzną tylko po to, żeby pokazać kawałek ciała, a latem te same samice cierpią gorąco, żeby tego ciała nie pokazać. Totalny absurd. Działają przeciwko własnemu gatunkowi.
To w ogóle wydaje się być ich ulubionym zajęciem. Szkodzenie sobie lub innym ..ludziom.
Tak, jak z tym, co Iza nazwała 'testem'.
Powiedziała, że 'nie jest pewna', ale że ten mag nie chciał stać się Zniekształceniem. Nie dziwię mu się. Natomiast zupełnie nie rozumiem, jak można kogokolwiek do tego zmusić?! Przecież tak właśnie powstają Skażone! A on był blisko stania się czymś takim.
To jest chore. Jest tylko jedna sytuacja, w której rozumialabym takie poświęcenie jednego ze swojego gatunku. Jeżeli Królowa uznaje, że aby chronić swój Krąg, musi poświęcić jedno ze swych dzieci.
Ale ci Rzeczywiści nie mają nawet porządnych Królowych! Dotąd spotkałam dwie osoby, które mogłyby pełnić tą rolę. Jedną w siedzibie gildii zwanej KADEMem, drugą podczas tego ostatniego testu.
Ale obie były… dziwne. Może chore? Obu się trochę bałam. Nie, nie trochę. Tej pierwszej po prostu się bałam. Ta druga była chyba młodsza… Ale wszyscy w okolicy na nią reagowali, nawet ten, którego Moc przewyższała wszystkich obecnych, łącznie z nią. Ona miała na tych ..ludzi dziwny wpływ i chyba nawet zdawała sobie z niego sprawę. Nie wiem, nie rozumiem… będę musiała kogoś o to zapytać. Gdyby oni byli fae, zapytałabym królowej, ale… No i chyba to nie do końca są królowe… Zupełnie nie rozumiem. Może ..mistrz będzie mi to potrafił wyjaśnić. Naprawdę chciałabym wiedzieć, co tamta królowa (chyba nazywali ją Emilia) chciała osiągnąć.
To ona wyznaczyła tamtemu magowi rolę Zniekształcenia… To było chore.
Niszczenie własnego gatunku bez powodu. W ogóle to jest najwyraźniej domena Rzeczywistych. W dodatku są pełni sprzeczności. Jak oni w ogóle mogą żyć?! Z jednej strony Doprowadzają do Choroby u jednego ze swoich pobratymców, z drugiej kłócą się o to, czy usunąć jednostki, które najwyraźniej są w doskonałej formie, ale wszyscy zgodnie uznają, że są z jakiegoś powodu wynaturzeniem…
Cóż, przyjęłam wyjaśnienie Izy, że odławianie jednostek ludzkich jest źle widziane, nawet jeśli niektórzy to robią… Dostosuję się, bo nie chcę, żeby miała przeze mnie kłopoty, ona czy mistrz. Ale i tak nie rozumiem. To znaczy… chyba rozumiem. Ale z wyjaśnień Izy i mistrza wygląda na to, że cały gatunek Rzeczywistych jest chory. Osobniki działające na jego szkodę są na porządku dziennym. Będę musiała to sobie wszystko poukładać, ale mam coraz większe wrażenie, że mi się to nie będzie podobać…


Z przemyśleń Barbary Sowińskiej

Przedwczoraj przyszedł do mnie ktoś od Myszeczków pytając, czy mogłabym tymczasowo przesunąć Mariusza Węgielskiego do pewnego projektu. Oczywiście za jego zgodą.
Okazuje się, że do Srebrnej Świecy w dość ciekawych okolicznościach przyłączył się pewien mag. Samo to w sobie nie byłoby niczym niezwykłym, jednak jego towarzyszka sprawia, że cała sprawa staje się nadzwyczaj interesująca. Fae… i to bardzo niezależna i - wnioskując z opisu Mariusza - również nieco bezczelna.
Maurycy Fulmar i Nocny Kwiat o Poranku przyłączyli się do Srebrnej Świecy wchodząc pod skrzydła mistrza Wołkowca. Reformator… kto wie, może będę mogła z nim współpracować… Tak czy owak, tą dwójką zainteresował się mistrz Pasikonikowiak… a przynajmniej oficjalnie. Od niego wyszła propozycja przywrócenia dla tej dwójki dawnego rytuału kwalifikującego nowo przyjętych do jednej z frakcji.
Cóż… z ramienia konserwatystów występował Mariusz wraz z Emilią Kołatką. Dość nieoczekiwana osoba w tym miejscu… Oprócz tej dwójki było jeszcze dwóch izolacjonistów i jeden reformator - dokładnie tak, jak wymagał rytuał.
Mariusza niezbyt ucieszyło pytanie czy zgodzi się na takie przesunięcie, choć ukrywał to całkiem nieźle… Zgodził się, choć niechętnie.
Dziś wrócił, w bardzo podłym nastroju, choć starał się to ukryć.
Pierwszą rzeczą, jaką zrobił po powrocie było zdanie mi raportu. Dokładnego.
Wydarzenia tego dnia okazały się być bardzo interesujące.

Ciekawe były zarówno same przygotowania jak i przebieg owej inicjacji.

Mariuszowi przypadła rola animatora efemerydy… Zadanie bardzo nieprzyjemne, i choć nie podoba mi się to, że nie pozostawiono Mariuszowi wyboru, rozumiem decyzję Emilii. Interesujące jest to, że to jej przypadła rola dowodzącego całą sprawą. Oficjalnie oczywiście był to mistrz Pasikonikowiak, jednak to właśnie Emilia Kołatka zorganizowała całą tą imprezę. Zapytany o swoją prywatną opinię Mariusz powiedział, że to raczej jej sprawka od początku do końca.
Ta terminuska jest bardzo ciekawą osobą. Już wcześniej zdarzało mi się o niej usłyszeć, najczęściej w kontekście działań, które zazwyczaj okazywały się korzystne dla gildii. Zapytana o polecenia odnośnie głosowania, kazała Mariuszowi głosować zgodnie z własnym osądem i zapewniła, że każdą jego decyzję poprze… Ciekawe.

Przebieg samej inicjacji dostarczył mi sporo informacji zarówno o samym Maurycym, jak i o jego towarzyszce… Ta dwójka ma potencjał stać się cennymi sojusznikami. Na razie jednak nie ma sensu wciągać ich w prawdziwą politykę. Ale potrafią walczyć. Jak stwierdził Mariusz 'ta wredna wróżka' sprawiła, że nie mógł się wycofać. Trochę wysiłku kosztowało mnie opanowanie uśmiechu, gdy nazwał tak Nocnego Kwiata. Znaczy to, że traktuje ją jak co prawda wredną, ale jednak osobę. Jest dla niego nadzieja. I to nawet większa niż myślałam. ^^

Mariusz głosował na konserwatystów, jednak Emilia ostatecznie oddała swój głos na reformatorów, do których ostatecznie zostali przydzieleni Maurycy i Nocny Kwiat…
Zapytany o osobistą opinię na temat, czy ta dwójka pasuje do frakcji konserwatystów, czy nie, Mariusz najpierw się zmieszał, po czym stwierdził, że głosował tak, jak głosował, bo ja mogłabym mieć z nich pożytek i u nas mogliby zarówno bardziej przydać się gildii jak i więcej zyskać. Chyba nie do końca zrozumiał pytanie, ale nie naciskałam.

Niemniej jednak… niezależnie od stopnia niezwykłości owych nowych nabytków Srebrnej Świecy, w tej chwili bardziej zainteresowały mnie poczynania samej Emilii Kołatki. Jeśli naprawdę to ona zorganizowała całą tą imprezę (a pasuje to do jej wcześniejszych działań) to… Hm, kształtuje mi się tu bardzo interesujący obraz osoby, która zrobi wszystko, by wzmocnić swoją gildię, nawet, jeśli oznacza to pewne koszty dla swojej frakcji…

Cała ta sytuacja, a zwłaszcza działania Emilii sprawiły, że wreszcie wykrystalizował mi się pomysł na to, co powinnam zrobić.

Nie będzie łatwo zorganizować coś takiego, ale mam w końcu możliwości. Muszę tylko wymyślić projekt odpowiednio duży i złożony, by potrwał dość długo. Tak, żeby magowie wszystkich frakcji musieli współpracować ze sobą, by doprowadzić go do końca. Musi to być coś, co przyda się wszystkim frakcjom.
Będę również musiała starannie dobrać ludzi… Potrzebuję osób, którym przede wszystkim zależy na gildii, o umysłach na tyle otwartych, by mogli sięgnąć ponad podziałami frakcji. Nie mogą to być najlepsi magowie, bo najlepszych będą mi wciąż odwoływać do czegoś innego, a ja będę wymagała całkowitego poświęcenia się projektowi. Oczywiście, nie oczekuję, że rzucą wszystko, łącznie z nauką i przylecą w podskokach, ale to ten projekt ma się stać ich pracą… Zespół nie może być za mały, ale i za duży też nie…
sześć lub dziewięć osób. Gdyby udało mi się skłonić tak wymieszaną grupę do zgodnej współpracy, oznaczałoby to, że być może mam szanse na ponowne scalenie gildii…
Będę musiała rozważyć, czy nadać temu projektowi rozgłos, czy utrzymać go w mniejszej lub większej tajemnicy. Każda z tych opcji oznacza co innego. Muszę znaleźć odpowiedni projekt i odpowiednich ludzi…

Może zorganizowanie tego konkursu, który od dawna chodzi mi po głowie, pozwoli mi wyłonić dobrych kandydatów na członków zespołu?… Tak, ten konkurs to zdecydowanie dobry pomysł.

Być może uda mi się udowodnić, że wszystkie frakcje mogą współpracować dla wspólnego dobra. Jeśli tak, to otwiera się przede mną całe mnóstwo możliwości, które dotąd pozostawały jedynie w sferze marzeń….

A jeśli będzie trzeba, będę sabotować własny projekt tak, by zjednoczyć zespół. Znajdę sposób, by osiągnąć ten cel.


Z listu sekretarza rodu Myszeczków do Mariusza Węgielskiego

Nie możemy powiedzieć, że dobrze się spisałeś na tej operacji. Nasza frakcja została ośmieszona, a obiecujący mag trafił do frakcji reformatorów. Z drugiej jednak strony pokazałeś Emilii Kołatce, że nie może sobie pozwalać na działanie w sposób całkowicie dowolny bez konsultacji z odopowiednio ważnymi osobami i za swą arogancję i brak przywiązania do wartości konserwatywnej Srebrnej Świecy zapłaciła wysoką cenę. Innymi słowy, chcemy Cię poinformować, iż jesteśmy zadowoleni z wyniku decyzji, którą podjąłeś posiadając tak ograniczone środki i wiedzę na temat całej sytuacji.


Z myśli Mariusza Węgielskiego po przeczytaniu listu

Dobrze, upiekło mi się. A myślałem, że teraz już naprawdę będzie ciężko. Szczęśliwie, oni nie pomyśleli o tym, że ten reformator wraz ze swoją fae mógłby mnie po prostu pokonać. Dobrze, że udało mi się to tak przedstawić… Nie zaakceptowaliby mojej porażki. Hm, wygląda na to, że zyskałem parę punktów, ale zaskarbiłem sobie niechęć Emilii. Cóż, tak, czy inaczej, Emilia nie jest zbyt wartościowym sojusznikiem, w sensie politycznym naturalnie… I, jak mam być szczery, i tak mnie nigdy nie lubiła. W sumie to chyba nawet jestem zadowolony. W sumie, gdy musiałem zdać Barbarze Sowińskiej raport, że pokonała mnie taka dwójka to ech… W sumie po tej aferze z Diakonówną i tak moje notowania u niej są niskie. A wiem, że ona nie lubi nieudaczników. Muszę coś zrobić, żeby… Bo inaczej mnie odeśle do Myszeczków, i znowu skończę w tej samej sytuacji, w jakiej byłem! A nawet gorszej!


Z krótkiej obserwacji Andrzeja Sowińskiego

Był czas, kiedy zlikwidowałem rytuał wstąpienia do Srebrnej Świecy. Był on niepotrzebny i raczej szkodził niż pomagał. W tej chwili jednak znajdujemy się bardzo interesującym punkcie historii. Nastąpił silny podział na trzy frakcje, podział, którego nawet ja nie byłem w stanie zatrzymać z uwagi na Zaćmienie.
Kiedyś moc była w naszych rękach. W tej chwili jednak poszczególne frakcje zbliżają się do naszego poziomu mocy i już w tej chwili połączenie frakcji reformatorów i izolacjonistów jest w stanie zablokować dowolną decyzję naszej frakcji. Z drugiej strony, najpotężniejsi magowie i większość cennych środków znajduje się u nas. Tak więc droga przekupstwa nadal jest możliwa.
Przez powszechną praktykę przyjmowania do gildii prawie każdego maga, którego da się przyjąć, by zwiększyć siłę swojej frakcji, Śrebrna Świeca utraciła część statusu gildii elitarnej.
Przywrócę zatem rytuał przystąpienia do Srebrnej Świecy w formie podobnej do tej, którą zaprezentował mistrz Pasikonikowiak… inspirowany przez beznadziejną marzycielkę, której czas dawno się skończył.
Rytuał będzie dawał trzy głosy każdej frakcji, dodatkowy jeden najsilniejszej frakcji, jeden mniej frakcji rekomendującej kandydata, oraz dwa głosy samemu kandydatowi. Po tym, jak kandydat odbędzie jedną rozmowę z członkiem każdej frakcji.
W ten sposób, jeśli nawet my zarekomendujemy kogoś do gildii, kogoś, kogo chcemy mieć w gildii, ale kto nie chce być u nas we frakcji, my mamy trzy głosy, oni plus frakcja reformatorów mają cztery głosy, i wystarczy w odpowiedni sposób rozwiązać sprawę dwoma z trzech izolacjonistów, co zawsze jest możliwe.
Chcę także dodać nową opcję. Brak przyjęcia do gildii. To ukróci przyjmowanie osób, których nikt nie chce we frakcji… Lub których siła blokująca izolacjonistów i konserwatystów nie chce w gildii.
Emilia Kołatka miała dobry pomysł. Podoba mi się.


Pytania Konserwatystów:
V- jeśli stwór jest za silny, co zrobią?
V- jeśli stwór zagraża magowi Srebrnej Świecy z innego, niewłaściwego odłamu, co zrobią
V- jeżeli stwór może być wykorzystany kosztem nie-magów w sposób przynoszący dużą korzyść gildii, czy zdecydują się na wzmocnienie gildii czy ochronę nie-magów.

Pytania Izolacjonistów:
V - czy jest skłonny zwiększyć swoją moc kosztem kilku okolicznych nieszczęśników?
V- czy jest skłonny po prostu odepchnąć potwora, czy będzie angażował w swoje sprawy gildię.
-

Pytania Reformatorów:
V - jak daleko się posuną, by uratować człowieka i/lub jego kota?
V- czy jest skłonny błagać o pomoc "Ash", za wszelką cenę, by tylko osiągnąć cel (znaleźć stwora jak udało się go w bezpieczne miejsce wywalić)?
V- komu zdecyduje się pomóc? Magowi z gildii przy zachowaniu reputacji gildii czy Nocnemu Kwiatowi, uszkadzając reputację gildii?

kolejność pytań:

dotarcie do hotelu

- czy jest skłonny zwiększyć swoją moc kosztem kilku okolicznych nieszczęśników? V
- jeżeli stwór może być wykorzystany kosztem nie-magów w sposób przynoszący dużą korzyść gildii, czy zdecydują się na wzmocnienie gildii czy ochronę nie-magów. V
- czy jest skłonny błagać o pomoc "Ash", za wszelką cenę, by tylko osiągnąć cel (znaleźć stwora jak udało się go w bezpieczne miejsce wywalić)? V
- jak daleko się posuną, by uratować człowieka i/lub jego kota?
- komu zdecyduje się pomóc? Magowi z gildii przy zachowaniu reputacji gildii czy Nocnemu Kwiatowi, uszkadzając reputację gildii?
- jeśli stwór zagraża magowi Srebrnej Świecy z innego, niewłaściwego odłamu, co zrobią
- czy jest skłonny po prostu odepchnąć potwora, czy będzie angażował w swoje sprawy gildię.
- jeśli stwór jest za silny, co zrobią?

finalna walka

skażenie 'potwora' (2/3) <2/3 init>
kontrola 'potwora' (2/3)
zmęczenie 'potwora' (2/3)

baza 'efemerydy': 55 + 8 / 43 + 8, tarcza o M=50
dominująca magia efemerydy:
- mentalna
- kinetyczna


Maurycy postawił tarcze kinetyczne o M=40 każda
Nocny Kwiat zabrał grupę nasion z gildii. Kilka dla akcji, kilka bo fajne
Nocny Kwiat uzyskał Skażenie stawiając barierę na M=60 Soczewkowo, osiągając lekkie skażenie
Maurycy akcelerował i wzmocnił zmysły, oba na M 30
'Ash' proponuje poświęcenie grupy ludzi, by zwiększyć moc Maurycego, NK i swoją o pełen stopień. Kuszenie w windzie. Maurycy odmawia z uwagi na zasady.
Ash proponuje oddanie mu ludzi ofiarnych, ale kosztem reputacji gildii i silnego ciosu w swoją - kompromitacji.
Maurycy nie był w stanie podjąć tej decyzji przez okres naprawdę długiego czasu
NK rozrzuciła liście blokujące poruszanie się efemerydę
Pingpong między Maurycym a efemrydą za pomocą łóżka
NK uświęcający prysznic
Wspomaganie Maurycego w pocisk, zniszczenie pola siłowego
Oblanie wodą święconą efemerydy
Maurycy jeszcze strzela i zmusza efemerydę do spalenia punktu kontroli dla uzyskania insta-forcefield na M=63
NK kaktusem obniżył moc tarczy do 60
Kosztem 2 pkt kontroli Maurycy zdążył odwrócić całość pocisku kaktusa przeciw niemu. M tarzy spadła do 55.
Kaktus zapaśnik przygniótł efemerydę do ziemi, jeszcze bardziej uszkadzając tarczę (M 51)
Mentalnym atakiem padając przy dywanie Maurycy zdjął efemerydzie tarczę mentalną i ją zranił.
NK przyjął ranę i stracił tarczę z grapeshota igłami kaktusa, ale oplątał efemerydę za M 64, osiągając Soczewkę.
Maurycy wystrzelił z pełni mocy (paląc zmęczenie) w efemerydę. Ta nieruchoma ma utrudnienie. Mistrz przerwał walkę.

Na prośbę Emili, by Mariusza uśpić najszybciej zareagowała Nocny Kwiat (pyłek usypiający), po czym wstępnie oczyściła skażonego maga, czarując już bezpiecznie (skażenie wykorzystane maksymalnie, jeden punkt kontroli pozostał).

Dramatis Personae

- nag: Maurycy Fulmar
- vic: Nocny Kwiat

- mag: Izabela Łaniewski
- mag: Emilia Kołatka
- mag: Kalina Woźnica
- mag: Mariusz Węgielski
- mag: Sławomir Pruszniak
- mag: Matylda Orszakowiecka
- mag: Mariusz
- mag: Jonatan Wołkowiec
- mag: Pasikonikowiak
- mag: Sławomir Pruszniak
- mag: Wołkowiec
- mag: Barbara Sowińska

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License