Rytuał Weroniki Seton

081102 - 07 - Rytuał Weroniki Seton


Wyjątek z listu Asha, Sprawcy Zaćmienia i Apostaty do Spojonej o imieniu Amaranth.

Jest powiedzienie, że ludzie się nie zmieniają. Zdanie to nie jest do końca prawdziwe. Jednak niezaprzeczalną prawdą jest to, że magowie, w odróżnieniu od ludzi, się nie zmieniają. Ludzie, którzy nie posiadają środków do zmiany rzeczywistości muszą się zmienić, lub rzeczywistość ich zniszczy lub unieszczęśliwi. Magowie jednak - zwłaszcza ci, uważający się sami za "bogów pośród ludzi" - nie muszą się zmieniać i tego nie robią.
Dlaczego tak twierdzę? Otóż, ci spośród ludzi, którzy posiadają ogromne wpływy i władzę, między innymi poprzez koneksje i pieniądze, dostosowują otoczenie do siebie. Oni się nie zmieniają. Kształtują otoczenie wedle swych zachcianek. Magowie są w tym jeszcze lepsi. Zauważ, Córko-Mego-Serca, iż mag tak naprawdę nie potrzebuje innych magów czy ludzi do życia. Mag posiada specjalną władzę, specjalne moce.
Dlatego uważam, iż świat ludzi jest lepszy od świata magów. Z brakiem mocy pojawia się konieczność zmiany. Paradoksalnie, z tego powodu brak mocy wśród ludzi jest ich siłą, nie słabością. Zmiana wymusza ewolucję, dążenie do doskonałości, adaptacji. Dostosowywanie siebie do świata oraz świata do siebie.
Magowie się nie zmieniają.
Dlatego Zaćmienie, wymuszające zmianę, jest samo w sobie rzeczą dobrą dla świata.
Choć ubolewam nad tymi wszystkimi, co stracą życie.


Z myśli Weroniki Seton

Andżelika Leszczyńska… zabawne dziecko. Ciekawe, jak daleko się posunie, zanim w końcu zrozumie, o co tu chodzi.
Ciekawa jestem też jej miny, gdy zobaczy, że ten tajemniczy rytuał nic nie robi, jest tylko grupą bezużytecznych czynności… chyba, że zrobi coś nie tak.


Z rozmowy telefonicznej Andżeliki Leszczyńskiej z przyjaciółką

To nieludzkie! To uwłaczające mojej godności!!!
Ta… ta… ona zrobiła mi coś złego. Tak, nauczycielka! Weronika Seton, niech będzie tysiąc razy przeklęta! Wyobraź sobie! Dała mi do wykonania niebezpieczny rytuał, samotnie. Bez żadnej osłony! Jako dodatkową pracę domową!!!
…wiesz, co jest potrzebne do tego rytuału? Sto liści pewnego drzewa. Ale te liście mogą być zrywane tylko po jednym, raz na godzinę!!! To jakieś chore! Mam… 100 godzin, a zadanie mam na za tydzień! Czy ona myśli, że nie mam nic lepszego do roboty?!
To nie ma sensu. Nic się tu nie uczę. To wszystko jest bezużyteczne i bezwartościowe…


Z krótkiej rozmowy Marty Szysznickiej z Weroniką Seton

- Andżelika Leszczyńska.
- Urocze dziecko.
- Bynajmniej… dlaczego nalegasz na jej pozostawieniu w KADEMie?
- Daje mi dużo zabawy i radości.
- Nie wierzę Ci. Podobną radość zapewnia Ci praktycznie każdy mag na KADEMie, nie potrzebujesz do tego skrzywionego i rozpieszczonego dziecka z wypaczoną moralnością.
- Ale to konkretne dziecko jestem w stanie… zreformować.
- Wierzysz w to?
- Wiem to, Marto, wiem to.


Z rozmowy telefonicznej Andżeliki Leszczyńskiej z przyjaciółką, Emilią

- Tak! Bardzo podoba mi się ten pomysł! A co! Niech KADEM cierpi.
- Ale…
- Niech płonie w ogniu słusznej nienawiści ze strony potęgi Srebrnej Świecy!!!
- Andżeliko…
- Nie, nie zagalopowałam się. Nie, wszystko w porządku. Po prostu kobieta taka jak ona…
- Ale Andżeliko…
- Nie, niech cierpi. Niech płaci. Nie zgadzam się na to! Po prostu… jest tu coś zdecydowanie złego!
- Poczekaj, daj mi wyjaśnić…
- Nie! Twój plan jest doskonały! Po prostu idealny!!!
- Poczekaj…
- …mówiłaś coś?
- Tak… ale nie dajesz mi dojść do słowa.
- Oj, przepraszam. Naprawdę, nie chciałam. Po prostu ta… idiotka wyprowadziła mnie z równowagi. A wiesz, że nie zdarza się to często.
- Wiesz… częściej, niż bym chciała…
- No dobrze… to co chciałaś mi powiedzieć?
- Nie dałaś mi dokończyć planu.
- Już samo to, co mi powiedziałaś, brzmiało wicked awesome!
- Ale…
- Nie, serio. Sama popatrz. Sama zauważyłaś, że Weronika Seton, niech jej imię będzie zbezczeszczone przez tysiąc nagich niewolników arabskich…
- …O_O
- No co? Fajnie brzmi.
- …O_O
- No dobra. Weronika Seton. Niech Ci będzie, Emilio <ciężkie westchnięcie>.
- …O_O
- Emm… zawiesiłaś się?
- Wizja… nie do odparcia…
- Oki, niech będzie. Tak czy inaczej… o czym mówiłam?
- Wiesz… <łagodnym, ostrożnym głosem> może powtórzę plan, Andżeliko?
- No dobrze. Niech Ci będzie…
- Więc…
- …choć jestem pewna, że dobrze zapamiętałam…
- …mogę?…
- …w końcu nie było to trudne…
- …Andżeliko, mogę?
- …co? A, tak. Nie, nie przeszkadzaj sobie, Emilio. Słucham Cię. Cały czas Cię słucham.
- Dobrze. Więc posłuchaj mnie przez moment i nie przerywaj, dobrze?
- No dobrze, dobrze. Już jestem cicho. Nic nie mówię. Nic!
- Dobrze. Plan jest prosty. Powiedziałaś, że Weronika Seton chce, żebyś wykonała całkowicie nowy rytuał bez niczyjej pomocy. Jesteś nieosłonięta i samotna, nie znasz nowego rytuału i ogólnie możesz zrobić tysiące błędów i komplikacji.
- Tak! Dokładnie! I dlatego jest to pro…
- …Andżeliko…
- Oj przepraszam, przepraszam, no…
- Dlatego zrobisz tysiące błędów i komplikacji i stanie się coś niewłaściwego. W wyniku swojego rytuału przeniesiesz się daleko stąd, gdzie w niewolę złapie Cię grupa magów. Ekspedycja Srebrnej Świecy pod dowództwem jakiegoś maga z grupy reformatorów Cię odbije i uratuje…
- Ale dlaczego reformatorów! Ja chcę porządnego, uczciwego i przystojnego maga lojalnego Srebrnej Świecy, a nie tych durnych miłośników parzenia się z demonicami!
- …O_O
- No co?! To chyba oczywiste, jaka jest intencja tych wszystkich magów: "Hej, potwory są takie same jak my, możemy się z nimi swobodnie kochać".
- Twoja… szeroka interpretacja myśli reformatorskiej jest… daleko idąca, Andżeliko.
- Dobra, nie zgadzaj się ze mną, Twoje prawo. Ale i tak wiem lepiej. Po co przyznawać potworom jakieś dodatkowe prawa jeśli nie po to, by nie wyglądać źle jak się je ma w łóżku? Jak to mój ojciec zwykł mówić, "mag z sukkubem w łóżku wygląda głupio".
- …nie był wtedy zbyt trzeźwy skoro to słyszałaś, prawda…?
- On nie nadużywa alkoholu! On tylko lubi wypić!
- Dobrze, masz rację. Wrócę do planu, dobrze?
- Oczywiście. Dziękuję, że jesteś taką dobrą przyjaciółką, Emilio.
- Nie ma za co <szczerze>. Tak czy inaczej, chcę, by to byli reformatorzy, gdyż nikt nie wpadnie na to, że czarodziejka z grupy lojalistów może pozwolić się odbić reformatorom. Zwłaszcza młoda, ładna i nieprzytomna czarodziejka wyraźnie po przejściach…
- CO?!
- Im większy cios zadamy Tobie, tym większy cios uderzy w Weronikę Seton. Proste. Jeśli chcesz ją skrzywdzić, musisz pogodzić się z pewnymi ofiarami.
- TAK!!!* Skrzywdź mnie! Zmasakruj moje delikatne ciało! Wydobądź łzy z mojego wrażliwego serca! Obnaż…
- Andżeliko… bierzesz to do siebie nieco… zbyt osobiście <usilnie nie słucha tego co mówi przyjaciółka>
- …no dobrze…
- Zostaw wszystko mnie. Zajmę się tym, naprawdę. Zaufaj mi.
- Ech… dobrze… ale sprawisz, by cierpiała?
- Obiecuję <szczerze>.
- Bardzo mi znowu pomagasz… dziękuję.
- Drobiazg. Dla mnie to dobry trening i ciekawe wyzwanie. Pokonanie Weroniki Seton, uznanej za odpowiednik Venomkissa z Academii Daemonica…


Ze ściśle strzeżonego i doskonale ukrytego pamiętnika Warmastera w laboratorium Academii Daemonica

TAK!
Udało mi się!
Po latach niepowodzeń i momentach nieskończonego cierpienia udało mi się założyć klub gotycki. Na początek udało mi się to zrobić dookoła fanów kapeli trash-satan-death-metalowej "Szatan Nawiedził Mnie W Nocy"… ale mamy swój klub, mamy coś, co jednoczy nas w naszym cierpieniu i bólu!
Mamy już kilku członków… czterech ze Srebrnej Świecy, dwóch z KADEMu, mnie, jedna z Łowców Diamentów… nasz klub coraz bardziej się rozwija.
Nareszcie!
Wynajęliśmy brudny, mały budynek za Bobrkiem. Taki, gdzie "szczury gryzą tyłkami". Będzie to doskonała baza na miejsce niewysłowionego cierpienia i rozpaczy, godne wszystkich obecnych w klubie.
Nazwaliśmy nasz klub "Zaćmione Serce"


Z rozmowy telefonicznej Andżeliki Leszczyńskiej z przyjaciółką, Emilią

- Dobrze, znalazłam miejsce, o jakie mnie prosiłaś.
- Mianowicie?
- Dowiedziałam się, że jest miejsce po prostu… egzemplifikujące wszystko, o co walczą reformatorzy.
- Egzemplifikujące? Nie znam tego słowa. Nie wiem, czy istnieje takie słowo, jeśli mam być szczera…
- No, będące modelowym przykładem. Wiesz, takie… typowe. Charakterystyczne.
- Aha… więc, co to za miejsce?
- Klub gotycki "Zaćmione Serce". Są tam magowie różnych gildii, w jednym miejscu. Łącznie z magami Srebrnej Świecy! I, wyobraź sobie, szefem tego klubu nie jest mag Srebrnej Świecy!!!
- No dobrze… przyznaję, uważam to za zdecydowanie wulgarne…
- No nie?! Ok, rozumiem, jedno to spanie z demonicami, ale uznawanie wyższości innych magów nad sobą… i jeszcze zanurzanie się w bezsesownej kontemplacji cierpienia… to uważam za arogancję.
- Przyznaję, że jest to niesamowicie nieprzyjemna wizja…
- Czy możemy tak to zorganizować, by to oni okazali się winni? Lub, by w nich jakoś przy okazji uderzyć?
- Przyznaję, da się to zorganizować, choć… nie będzie to eleganckie rozwiązanie.
- Co masz na myśli?
- Proste. Jeśli magowie KADEMu zaczną Cię gorączkowo szukać - a zaczną - i odnajdą Cię w okolicach tego klubu, to najpewniej wpadną tam z siłą. Jako, że zaatakują min. magów Srebrnej Świecy, uderzy to mocno w Weronikę Seton, bo okaże się, że zaatakowani magowie są niewinni. Jeżeli nie znajdą Cię i znajdą Cię magowie Srebrnej Świecy, odium spadnie na Weronikę Seton, jako twórcę rytuału i przy okazji frakcja lojalistów doprowadzi do zamknięcia tego klubu. Tak więc… w obu wypadkach okażesz się przydatna dla Srebrnej Świecy.
- Dziękuję, Emilio. Może, naprawdę może przy odrobinie szczęścia będę w stanie przejść do gildii gdzie będę traktowana właściwie i tak, jak na to zasługuję…
- Chciałabym, żebyś wróciła do Srebrnej Świecy.
- Ja też… głupi KADEM… i Weronika Seton :-(.


Z księgi Powiewu Świeżości, Julia Weiner

Ostatni okres był wyjątkowo interesujący dla Powiewu Świeżości. Po zbudowaniu detektora magicznego udało nam się wykorzystać go po raz pierwszy do zidentyfikowania pryzmaturgicznej biblioteki. Mimo zniszczenia owej biblioteki udało nam się uzyskac kilka bardzo interesujących pozycji.
1) Zdobyłam atlas kocich organizmów rojowych, wraz ze szczegółowym opisem zarówno tych istot jak i ich kultur. Odpowiednik "Biologii" Willego dla kocich organizmów rojowych, monumentalna praca Willego (zresztą, tego samego od "Biologii").
2) Maksymilian zaczął przepisywać… dość ezoteryczną, muszę przyznać, książkę. "Sto dwadzieścia potraw na każdą okazję". Niestety, nie zdążył przepisać zbyt wiele… ale kilkanaście potraw przepisał. Jestem… szczerze ciekawa, co z tego wyjdzie. Wszystko wskazuje na to, że Maks zdecydował się specjalizować w magicznej kuchni. Tym lepiej, nie znam żadnego maga zajmującego się to dziedziną magii (poza Teofilem Różyckim z KADEMu… a jego potraw nie chciałabym, mówiąc szczerze, kosztować) - a ostatnim wielkim magiem tego typu o jakim słyszałam był Adam Kurczak, który niestety zginął podczas Zaćmienia.
3) Aniela… nie wiem jak, po co i dlaczego, ale widziałam, jak wynosiła jakiś gruby tom nie wyglądający na magię podstawową. Nie mam pojęcia co to za książka, bo zdecydowała się nie powiedzieć nikomu tytułu. Nie sądzę, by była w stanie przeczytać całość, nie mówiąc już o przepisaniu. Będę musiała z nią delikatnie porozmawiać. Nie chcę jej ani straszyć, ani zmuszać do naszego trybu życia… ale informacja pragnie być wolna a wspólnie jesteśmy w stanie osiągnąć dużo więcej. Chyba, że, jak sugerowała Teresa, były to jakieś kroniki miłosne i Aniela się wstydzi… uważam jednak, że Teresa nie docenia Anieli.
4) Teresa natomiast wydobyła książkę "Pragmatyczna konstrukcja rytuałów przy braku surowców zaawansowanych" Wraith & Forget. Muszę przyznać, że ta jedna książka może być niesamowicie przydatna naszym celom. Jak sama Teresa z charakterystyczną dla siebie bezpośredniością stwierdziła "ta książka może stanowić różnicę w posiadaniu gildii a posiadania bandy niezdolnych do zrobienia niczego sensownego magów". Osobiście, uważam, że książki są zdecydowanie mniej cenne niż magowie obecni w Powiewie Świeżości, ale nie mogę nic poradzić na jej poglądy.
5) Nie do przecenienia jest zysk jaki otrzymaliśmy dzięki Kamili. Ona zdobyła dla Powiewu aż dwie książki, używając unikalnej metodologii kopiowania. Pierwsza to "Magiczne koty i kotowate", praca zbiorowa L'Ecole Magicienne (Francja). Druga książka to "Łączenie strumieni mocy, czyli kataliza kombinowana", rzadkie tłumaczenie książki napisanej przez katalistów z CERN. Kamila powiedziała, że widzi Powiew Świeżości idący w kierunku rzucania wspólnych zaklęć i odtworzenia techniki łączenia energii magicznych utraconej podczas Zaćmienia. Muszę przyznać, że to zdecydowanie wzmocniłoby naszą moc i skłoniłoby magów do silniejszej współpracy.
6) Niestety, towarzysz Kamili, Tomasz, nie uzyskał ani jednej książki. On starał się uratować bibliotekę i odnaleźć sposób, jak ta biblioteka może zostać utrzymana… nie zdążył więc nic przepisać. Szkoda, ale szczęśliwie jest jednym z nas i zapewnimy mu całą pomoc (i wiedzę), jaką może od nas otrzymać.

Zapowiada się ciekawy okres dla świeżo rozwijającego się Powiewu. Teraz tylko potrzebna jest nam odrobina szczęścia, czasu i zapewnienie sobie bezpieczeństwa (zgodnie z tym, co twierdził Kuba Urbanek). Innymi słowy, mniej chodzenia po świecie w poszukiwaniu mocy, więcej pracy z tym, co już posiadamy. I w ten sposób będziemy w stanie doprowadzić Powiew Świeżości do potęgi i znaczenia.


Z myśli Weroniki Seton

Mała dziewczynka myśli, że urwała się ze smyczy? Zerwała jedynie dwadzieścia siedem liści. Powinna była zerwać sto. W tajemniczy sposób zniknęła… Jakie to przerażające. Niewątpliwie zachowała się w sposób nieetyczny.
Co robi się z dzieckiem, które się dąsa, bo dostało klapsa? Nic.
Co robi się z dzieckiem, które chowa się w kącie, obrażone, bo nie zareagowano na jego dąsanie się? Można albo pójść do dziecka porozmawiać z nim - co najpewniej zrobiłaby odpowiedzialna matka - lub nie bawić się w te głupie gry. Jak zgłodnieje - samo przyjdzie.
Nie jestem matką. Jestem opiekunką.
Instynkt macierzyński, umiejętność wywoływania radości na twarzy dzieci, dobre serce i podejście do ludzi… Brzmi jak Kuba Urbanek.
Przy okazji - niezły test dla pewnego siebie amatora książek detektywistycznych. Przy założeniu, że umie czytać.


Z raportu Marty Szysznickiej do Michała Byczyńskiego

Weronika Seton.
Nie przywykłam do starć z koleżanką nauczycielką, zwłaszcza przy uczniach. W tej, niewątpliwie poważnej sprawie, jaką jest zniknięcie uczennicy KADEMu, koleżanka Weronika Seton wykazuje daleko posunięty brak ostrożności i arogancję. Co więcej, podkopuje ona stanowisko koordynatorki KADEMu do spraw nauczania, czyli moje, przed uczniem KADEMu, Jakubem Urbankiem.
Koleżanka Weronika Seton zdecydowała się oddelegować tylko jednego maga KADEMu, Jakuba Urbanka do poszukiwań zaginionej czarodziejki, Andżeliki Leszczyńskiej, mimo wyraźnie złożonej sytuacji politycznej. Poinformowała Jakuba Urbanka, iż nie życzy sobie, żeby jakikolwiek mag KADEMu pomagał mu w tej sprawie, oraz nie udzieliła mu żadnych informacji na temat rytuału, który kazała Andżelice Leszczyńskiej przeprowadzić.
Jako terminus stwierdzam, iż sama forma przeprowadzenia rytuału bez żadnej ochrony i wsparcia innych magów jest wyraźnie nierozsądna, a uczenie innego maga przeprowadzania rytuałów w ten sposób uznaję za rzecz haniebną. Niezależnie od tego, jakie były motywy działania nauczycielki Weroniki Seton, wysłała ona wyraźny sygnał do swoich uczniów. "Jeżeli mag posiada określoną pozycję, niezależnie od tego, czego nie zrobi, jesteście bezsilni." Było to zachowanie godne tak wspaniałych wzorców osobowych jak eks - adept Maus, czy niektórzy magowie wielkiej gildii, której nazwy nie zamierzam w tym raporcie wymieniać. Jest to sprzeczne ze wszystkim, co, jak uznaję, jest duchem KADEMu.
Próbę wywołania konfliktu z nauczycielką KADEMu przed uczniem uznaję za zdecydowanie szkodliwą. Nie dość, że w ten sposób ucierpieć może reputacja samych osób zaangażowanych, to wystawia to jednoznaczne świadectwo o poziomie gildii, w której może do czegoś takiego dojść. A próba rozgrywania własnych gier i interesów kosztem czarodziejki KADEMu, niezależnie od tego, kim by ona nie była, nie powinna nigdy mieć miejsca w gildii, która oficjalnie nie interesuje się wewnętrzną polityką pomiędzy magami. Więcej, nie powinna mieć miejsca jeżeli tylko choć jedna osoba ma odrobinę przyzwoitości.


Z kłótni Midnight z Shadowem

- Nie!
- Nie mamy wyboru.
- Nie!
- Midnight! Nie mamy czasu!
- Shadow, nie!
- Dobrze, to co proponujesz?
- No właśnie myślę! Może Kuba…
- Nie!
- Shadow!
- Co Kuba?! Dlaczego Kuba?! W czym Kuba Ci pomoże?!
- Kuba jest największym ekspertem od walki przeciwko potworom, jakiego znam!
- Potworom - nie. Demonom - tak. Glashund nie jest demonem. To konstrukt. Konstrukt obdarzony instynktem zabójcy.
- Kuba też ma instynkt zabójcy!
- Ale nie ma umiejętności. Jest wojownikiem - przyznaję, najlepszym, jakiego znam - ale niewiele więcej. Żeby nie było…
- Ej!
- …Żeby nie było - nie twierdzę, że Kuba jest zły. Mam na myśli tyle, że mimo całej swojej pomysłowości i dobrego serca pełni on na polu bitwy rolę Barbarzyńcy z Diablo II. Trąba powietrzna przecinająca się przez wrogów, niewielkie moce wspomagające… Zauważ. We wszystkich projektach, w jakich Kuba uczestniczył był bardzo pomocny. Ale dlaczego? Bo potrafił znaleźć jakiegoś potwora, który będzie pasował do samego projektu i potrafił go upolować i przynieść odpowiedni organ, by go wykorzystać. Tak, jak "wyciskanie płynów ze zwłok" Barbarzyńcy.
- I alternatywą jest Powiew Świeżości?
- Niestety. To jedyna opcja. Chcesz zmuszać Kubę do tego, by biegał po całym świecie i polował na potwory tylko dlatego, że zgubiłaś różdżkę?
- Kuba jest czymś więcej niż tylko łowcą potworów!
- Ależ naturalnie, że tak. Problem w tym, że większość jego umiejętności koncentruje się właśnie na tym - na wyszukiwaniu i polowaniu na potwory. Ma jeszcze bardziej morderczą szkołę niż my na AD. Cały czas polują na niego demony. Zahartował się i zmysły ma jak terminus. Kiedy ma uczyć się bardziej 'normalnych' rzeczy?
- Ech… Może Warmaster?
- Jest zajęty. Poprosił o tydzień wolnego. Venom mu go udzielił. Nie chcę ściągać go teraz, jak może chwilę odpocząć. Autentycznie cieszył się na ten urlop jak rzadko.
- Ale… Ale Powiew Świeżości? Widziałeś, co zrobili Whisper!
- Owszem, i nie podobało mi się to.
- Shadow, to nie jest kwestia 'Nie podobało mi się to'. To było do poziomu zdrady towarzyszki! Zniszczyli jej reputację!
- Nie patrz na to w ten sposób. Co wiesz o nich?
- Że nie są najbardziej profesjonalnymi magami na świecie? Że nie zaufam im w sprawie tej różdżki!
- Dlaczego? Whisper wyraźnie chce im pomagać dalej.
- Whisper jest moją przyjaciółką. Skrzywdzili ją.
- Jedyne, co osiągniesz to zniszczysz to, o czym marzy Whisper. Właśnie dlatego, że Whisper jest i moją przyjaciółką jestem skłonny dać im to zadanie. Bo sądzę, że wiem, czego ona by chciała.
- Shadow, nie podoba mi się to. Uważam, że… że chyba jednak wolałabym, żeby zrobił to Kuba.
- Kuba od czasu do czasu współpracuje z Powiewem Świeżości.
- Podejrzewam, że dlatego, że nie wie, co zrobili Whisper. Jak jej się odwdzięczyli za to, co dla nich zrobiła. Za to wszystko, co dla nich zrobiła.
- Prawda. Sądzę, że Kuba powiedziałby im parę przykrych słów. Jednak jest to sprawa między Whisperwind a Powiewem Świeżości. Jeżeli ona nie ma nic przeciwko temu, więcej, jeżeli ona chciałaby im pomóc, mam zamiar uhonorować jej życzenie.
- Zapytam się Whisper. Chcę znać jej opinię. Nie uważam, że masz rację.
- Whisper ma dobre serce. Jest czarodziejką wierzącą w pewną ideę. Midnight… jesteś tak wierną przyjaciółką, że złość na tych, którzy skrzywdzili Whisperwind zaślepia Ci ostateczny cel, do którego Whisperwind dąży. Mamy takie narzędzia, jakie mamy. Nic więcej.
- Teraz mówisz jak Venom.
- Nigdy nie powiedziałem, że uważam Venoma za osobę niewartą słuchania.
- Ani, jak widzę, naśladowania.
- Czas pokaże.


Z bardzo ponurych myśli Norberta

Mokro. Zimno. Ponuro. Parę minut do domu, ale muszę stać pod tym drzewem, gdyż pani Seton wymyśliła sobie, że ktoś musi pilnować miejsca, w którym zniknęła Andżelika. Wyznaczyła mnie do tego… Przepraszam, nie. Nie 'wyznaczyła'. Zgłosiłem się na ochotnika. Sabinka ma tą księgę dowcipów i chciała poeksperymentować. Potrzebny jej ktoś… ofiara. Po rozmowie z Kubą mamrotała coś na temat "Chrumczusia - niedźwiedzia pedofila"… Ja naprawdę nie chcę wiedzieć, o co jej chodzi.
Wydawałoby się, że Kuba to prawdziwy przyjaciel. W życiu! Poczęstował mnie kanapką. Ja, głodny, naiwny zrobiłem duży kęs i odrzuciłem z obrzydzeniem - to była kanapka z Whiskas!
Okazuje się, że Kuba pracuje w cyrku (o czym wiedziałem) i podjada kotu jego karmę! Powiedział, że dziś kot dostał zupę z trawy, a on zje sobie smaczne, kocie mięsko. "Smaczne, kocie mięsko"?! Przepraszam, on tam pracuje jako wszechpożeracz? Że co? Co dadzą to zje? Dziś stary kalosz, jutro stara skarpetka Bernarda, a pojutrze kocia karma?! Bo ja już nie rozumiem…
A jaki był zdziwiony, że mi nie smakowało… Przynajmniej popilnował chwilę i dał mi pójść sobie kupić hamburgera bo już głodny byłem, a magii nie wolno było mi używać, by nie zaśmiecić aury magicznej czy coś…
Sformułuję pierwsze prawo Norberta:
"Opinia ucznia o pani Weronice Seton jest odwrotnie proporcjonalna do uciemiężenia tego studenta przez ową nauczycielkę"


Z pamiętnika Kamili

Minęło kilka dni od zniszczenia biblioteki… Szkoda, że nie udało nam się zdobyć więcej źródeł dla Powiewu, z drugiej strony to miejsce było zbyt niebezpieczne… Ale przynajmniej mamy więcej niż przedtem.
Pojawił się pierwszy promyk nadziei dla Powiewu - nadziei, że może być lepiej.
Odwiedził nas Shadow, mag Academii Daemonica. Poznaliśmy go na Fazie, kiedy testowaliśmy nasz detektor. Powiedział, że ma dla nas zadanie, o ile chcemy się go podjąć. Julia oczywiście rzuciła się na tą propozycję jak wygłodniały wilk. Wcale się jej nie dziwię, gdyby ona tego nie zrobiła, to ja bym go ze szponów nie wypuściła.
Shadow poprosił nas o wykonanie pewnego projektu, którego ze względu na brak czasu nie był w stanie sam zrobić. Dostarczył materiały i dane, choć poprosił o dyskrecję. Patrząc na naturę tego przedmiotu wcale mu się nie dziwię i zamierzam spełnić jego prośbę. Zrobię co tylko mogę, by wykonać ten projekt jak najszybciej. On może być naszym pierwszym 'zadowolonym klientem'. A poczta pantoflowa to najskuteczniejsza metoda reklamy.
Co prawda moje osobiste plany co do badań się odwleką, ale to jest teraz bardzo ważne.


Z rozmowy Midnight i Whisperwind

- …i wtedy zdecydował się dać to zadanie Powiewowi Świeżości! Ze wszystkich magów właśnie im!
- Moim zdaniem słusznie.
- Whisper? Ale…
- Midnight… To nie jest taka prosta sprawa.
- Słuchaj! Snujesz się jak cień po zamku wyraźnie nie wiedząc, co ze sobą zrobić! Pozwalasz Venomowi podkopywać pod sobą dołki! Nie odwiedziłaś Fazy Naturalnej ani razu od tamtego wypadku! I to wszystko przez nich!
- Nie. Kay'rael dał mi zadanie specjalne. Przygotowuję się.
- Nie wierzę Ci.
- Owszem, było mi przykro. Byłam nimi rozczarowana. Nie wiesz, jak bardzo. Ale koń nie jest pegazem. Nie poleci. To był także i mój błąd. Założyłam, że oni są w stanie… nie, że chcą potęgi za wszelką cenę. Że są skłonni udowodnić, kim tak naprawdę są. Uwierzyłam, że ich ideały są dla nich tak mocne, jak nasze dla nas.
- Uważasz, że to Twoja wina?
- Nie powinnam była poddawać ich testom Czarnego Wektora.
- Czarnego Wektora? Co to?
- Myślisz, że ja wiem? Wiem tylko, że to jest to, co nas oceniało podczas testów. No i oczywiście, Venom musiał włączyć Czarny Wektor! W pewien sposób… włączając ten Czarny Wektor potwierdził ich strachy. Gdyby nie to… Gdyby nie to, mogłabym być na nie po prostu zła. Mogłabym stwierdzić, że to po prostu ich wina. Że nic im nie groziło. Że wiedziały, w co się pakują. Ingerencja Venomkissa sprawiła, że czuję się… trochę źle z tym wszystkim. Wykorzystał mnie.
- …
- A najgorsze jest to, że ja już teraz nie wiem, czy on nie włączył tego przeklętego Czarnego Wektora tylko dlatego, gdyż przewidział ich reakcję. Rozumiesz?! Włączenie tego Wektora sprawiło, że one są mniej winne, mam im mniej do zarzucenia i - paradoksalnie - mam mniej do zarzucenia sobie! Winny jest Venomkiss! Ale po co?
- Wiesz… gdyby to nie był Venomkiss powiedziałabym, że chce Cię chronić kosztem siebie. Przynajmniej tak by to wyglądało.
- Właśnie. Nadal jednak… ech… może i koń nie jest pegazem, ale szybciej dostaniesz się nim do celu niż idąc na piechotę. Dlatego chcę im pomóc. Po prostu… po prostu się zawiodłam.
- Rozumiem, Whisper. Nadal nie umiem im wybaczyć.
- Nie wybaczaj im. Pomóż im, ale im nie wybaczaj, jeżeli nie umiesz. My umrzemy. Oni będą żyć dalej. Osobiście wolę zginąć za przyszłość, w której Powiew Świeżości jest potężny niż za taką, gdzie sytuacja wróciła do czasów sprzed Zaćmienia.
- Przestań… bredzić głupoty. Nikt nie zginie. To tylko możliwość, a połączone siły Sariath i Kay'raela sprawiają, że nie taka wielka.
- Wiem. Nie spieszy mi się do umierania. Przygotowałam jednak już plan awaryjny. Na wypadek, gdyby ktoś musiał przejąć przeprowadzanie żab przez jezdnię.
- Ja nie. Nikt nie zginie. Ani Ty, ani ja.


Z myśli Julii Weiner

Udało nam się. Nie spodziewałam się, muszę przyznać, że pierwszym magiem, który się do nas zgłosi będzie członek Academii Daemonica. Zwłaszcza po tej nieprzyjemniej sprawie. Nie widziałam dawno Whisperwind. Mam nadzieję, że się jeszcze pojawi. Ale… nie mogłam… zapytać Shadowa o to.
Shadow powiedział, że stracili różdżkę. Różdżka ta była artefaktem przetrzymującym glashunda. Istota ta mogła być przyzwana i odwołana oraz była całkowicie podległa osobie używającej różdżki. Muszę przyznać, że zmroziła mnie myśl, że taki potwór mógłby wpaść w ręce jakiegoś maga, lub czarodziejki klasy Renaty. Nie wiem, jak mogli być tak nieostrożni, by zgubić coś takiego. Ale trudno, stało się. Jedyne, co mogę zrobić, to wypatrywać informacji na temat tej istoty.
Shadow dostarczył nam materiały dotyczące glasunda i poprosił, żebyśmy ich nikomu nie udostępniali. Nie mogę powiedzieć o tym Teresie… Ona by się tym nie przejęła i od razu chciałaby je udostępnić, a on nam przecież zaufał. Poprosił, byśmy mu odbudowali różdżkę. Oczywiście, zgodziłam się z przyjemnością. Powiedział, że dostarczy nam jednego glashunda, żebyśmy mieli na czym przeprowadzić badania. Obiecał też jako nagrodę przekazanie jeszcze jednego glashunda, byśmy mogli stworzyć kolejną różdżkę, służącą tym razem nam, Powiewowi Świeżości, do obrony. Moim zdaniem jest to więcej niż uczciwa wymiana. Mam nadzieję, że uda nam się to zrobić tak, by Shadow był bardzo zadowolony.


Z dyskusji Shadowa i Midnight

- Zrobiłem to.
- Wiem.
- Byłaś u Whisperwind?
- Oczywiście, że tak.
- Co powiedziała?
- Przyznała Ci rację. Uważam, że trochę wbrew sobie.
- Też tak sądzę.
- Shadow, przekazałeś glashunda. Potężną broń Academii Daemonica magom, którym żadne z nas nie ufa i po prostu nie wiemy, co oni z tym zrobią. Jeżeli Sariath się o tym dowie… Lub jeżeli oni udostępnią technologię tworzenia tych różdżek…
- Nie, nie będzie aż tak źle. Po pierwsze, stworzenie różdżki łapiącej glashundy nie pomoże, jeżeli nie masz glashundów. Po drugie, to nie to, że glashundy zostały stworzone na Academii Daemonica… Owszem, Sariath będzie bardzo niezadowolona, ale byliśmy w dużo gorszych tarapatach.
- Nadal jesteśmy. Te tajemnicze przejścia…
- Spokojnie… Sariath bada tą sprawę. Jest najpotężniejszym magiem chaosu, jakiego znam.
- Jaki mag mógłby dostać dostęp do tej Fazy?
- Nie wiem… Nie zamierzam się przejmować.


Z pamiętnika Kamili

Jeszcze w czasie, kiedy był u nas Shadow, pojawił się Kuba. Chciał pożyczyć detektor. Powiedział, że potrzebuje go do poszukiwań. Podobno jakaś uczennica KADEMu zniknęła…
Zaoferowałam, że mu pomogę… W końcu sama składałam te czujniki i wiem, jak odczytywać wskazania. W interpretacji co prawda nikt nie pobije Julii, ale… choć tyle mogę. Tomek, gdy tylko usłyszał o dziewczynie w tarapatach, zapalił się do pomocy.
Co prawda z opisu Kuby wynika, że z tej dziewuszki jest niezłe, rozpuszczone jak dziadowski bicz ziółko, ale przecież, niezależnie od charakteru, trzeba ją odnaleźć. Dziwi mnie tylko trochę to, że Kuba nie ma żadnego wsparcia z własnej gildii… Powiedział, że nikomu z KADEMu nie wolno mu pomagać… Nie wyjaśnił, dlaczego, a ja nie dopytywałam.
I - oczywiście - podczas obiadu (z Maksa rośnie nam świetny kucharz - muszę mu pomóc z tą restauracją) Kuba po prostu musiał pokłócić się z Tomkiem.


Z myśli Tomka

A już myślałem, że będę się nudził. Akurat w pracy miałem wolniejszy okres, więc zdecydowałem się wpaść do Powiewu. Trafiłem w samą porę na obiad robiony przez Maksa. Powiem to wprost: Nigdy nie myślałem, że czyjekolwiek jedzenie będzie mi smakować bardziej niż Kamili. Maks powiedział, że Julian przyzwał mu jakąś demoniczną świnkę… Muszę przyznać, że byłem dość sceptyczny do tego pomysłu, ale potrawa udała się nadzwyczaj rewelacyjnie.
Muszę przyznać, że fajnie przekomarzało mi się z Urbankiem. Chłopak się stara… Ale nigdy mnie nie przegada.
Muszę przyznać (znowu), że na dłuższą metę to on wyraźnie zyskuje przy bliższym poznaniu. Nie na tyle, że chciałbym, by objadał mnie z doskonałego posiłku Maksa (ile on je!), ale nie przeszkadza mi jego obecność. Zwłaszcza, że autentycznie chce pomóc. Czy go lubię? Po swojemu… tak. Po prostu nie mogę go nie lubić. Mimo swego barbarzyńskiego zamiłowania do bezsensownej przemocy i bezmyślnego okrucieństwa, ma dobre serce i nigdy jeszcze nikomu nie odmówił w prawdziwej potrzebie.
Co ważniejsze, nie próbuje zawrócić Kamili w głowie jak niektórzy. Już dość miałem pracy ze składaniem jej po Zaćmieniu. Jeszcze tego by mi brakowało…
Jak tylko się dowiedziałem, że jakaś dziewczyna wpadła w tarapaty i Kuba zdecydował się ruszyć na ratunek, wiedziałem, że chcę tam być. Kamila podzielała moje poglądy. Między innymi za to ją tak szanuję. Szczęśliwie, czarodziej KADEMu nie odrzucił naszej pomocy. Powiem, że byłoby mi przykro. Choć nie sądzę, by to zauważył, czy, jeśli nawet, w ogóle się przejął.


Z radosnych myśli Maksa

Wspaniale! Nie spodziewałem się nigdy, że aż tak bardzo zasmakuje im ta potrawa! Po prostu wiedziałem, którą księgę wynieść z biblioteki… widmowej? Zupełnie nie rozumiem, co to tak naprawdę było. Grunt, że mam doskonałe przepisy, które smakują wszystkim, którzy je skosztowali.
Julia ma rację z tym, że powinniśmy teraz zająć się projektami. Ja osobiście mam pewien plan. Chciałbym założyć malutką restaurację, obsługującą zarówno magów, jak i ludzi. Moim zdaniem to naprawdę byłoby najlepsze. To znaczy… badania naukowe, stare artefakty, prastara magia… wszystko ładnie, pięknie, ale magowie muszą coś jeść. Badania Julii i Teresy (ta to jest dziwna) są intrygujące, ale zupełnie nie rozumiem, po co to? Po co im… nie wiem, uznanie, potęga? Mamy siedzibę, małe, spokojne miejsce, możemy je rozbudować, zająć się nim i po prostu żyć sobie, przeplatając życie maga ze zwykłym, ludzkim życiem.
Badania magiczne - znowu, fajna rzecz. Ale, abstrahując od tego, że nie chcę być zmieniony w żabę, tak naprawdę nie mamy tyle czasu, by jeszcze skupiać się na specjalnych badaniach magicznych. Julia i Teresa pochodzą z magicznych rodów. Ja jednak ciągle studiuję. Magia jest fajna i daje wielkie możliwości, ale muszę kiedyś odwiedzić rodziców i muszę jakoś zarobić na chleb. Używanie magii byłoby nieetyczne… Plus, nie uśmiecha mi się poleganie na magii we wszystkich kwestiach.
Następna potrawa nazywa się 'Zapach tysiąca wonności'.
Mam nadzieję, że tym razem Aniela choć spróbuje… :(


Z pamiętnika Anieli

…to straszne, potworne. Jak on mógł?
Ja nie mogę wytrzymać, ja oszaleję. Oni wszyscy są podli!
Maks zrobił jakieś… jejku, nie wiem, co to było. To tak cudownie pachniało… Ja tak chciałam tego skosztować!… Ale… ile to miało kalorii! Liść sałaty… ;( Mam już dość tej sałaty! Cierpię za urodę… I ciągle nie jestem szczuplejsza…
A oni zachwalali… Wynosili Maksa pod niebiosa. Co za ludzie.
Kamila to ma figurę T__T Też chcę taką.
Ech…
Książkę wzięłam z biblioteki… Po francusku… Nienawidzę tego języka! Same cherchezy i voulezy! Przepisywałam, przepisywałam… i wszystko nagle zniknęło… A ja nic nie zrozumiałam. I jak ja mam się nauczyć magii chaosu, jak ja nie znam ani języka, ani nie rozumiem, o czym jest mowa?
Magia jest przereklamowana.
Już dawno dałabym sobie spokój z magią, tylko, że ona rzuca się sama, jeżeli nic z tym nie robię. Będę musiała zapytać się tego niewiarygodnie przystojnego Jakuba U. Ale on mnie wyśmieje… :(
Jestem głodna.
Nienawidzę sałaty.


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

Mrok… cierpienie… ból i smutek… samotność…
Nikt nie rozumie pojęcia samotności tak dobrze, jak ostatni sprawiedliwy. Wiem, dlaczego Whisperwind staje na zamku i patrzy w dal. Widzę to samo, co ona. Martwy, ponury świat, pozbawiony piękna…
Tylko my stoimy naprzeciw przeważających sił zła. Inwazji, która pragnie napaść na niewinną ludzkość. Jesteśmy znienawidzeni i pogardzani przez tych, których chronimy. Jesteśmy odrzuceni i samotni. Wszyscy boimy się bólu i dlatego zakuliśmy swe dusze w kajdany, bojąc się zbliżyć nawet do siebie.
Teraz rozumiem… "Zaćmione serce".
Żadne z moich braci i sióstr w cierpieniu nie jest w stanie zrozumieć głębi mej rozpaczy i samotności.
Oni zawsze mają do kogo wrócić. Zawsze mają choćby dom.
Ja nie mam nic.
Słodki pocałunek śmierci będzie mym wybawieniem od wszechogarniającej nędzy egzystencjalnej otaczających mnie magów.


Z myśli Whisperwind czytającej pamiętnik Warmastera

Rany…
Powiedziałabym, że to głębokie. Ale takie nie jest!
Ok, wszyscy zginiemy. To fakt. Nie zatrzymamy Inwazji.
Ale nie o to chodzi, by to rozpamiętywać. Trzeba się cieszyć, bawić! Żyć pełnią życia. Nie "patrzeć na umierający świat" (jakoś jeszcze nigdy świat nie umarł, tylko się zmienił) tylko widzieć piękno! Nie epatować bólem i cierpieniem tylko walczyć, by ten świat był lepszy.
W sumie… Potrzebna mu dziewczyna.
Mam plan.


Z bardzo ponurych myśli Norberta

Chwała niech będzie prawdziwym bohaterom! Wiem już, gdzie Kuba się udał po wizycie u mnie. Pojechał do Powiewu Świeżości po detektor. Słusznie, doskonały pomysł. Jakie to szczęście, że mógł zjeść sobie ciepły posiłek i nie spieszyć się specjalnie w czasie, gdy jego przyjaciel z gildii moknie.
Jak to dobrze, że nie musiał się spieszyć.
Zaoferował mi drugą kanapkę. Nie chciałem whiskas. Wtedy Kamila zaoferowała mi obiad. I Kuba też. Normalnie niebo w gębie! Skąd oni to wzięli? Co to jest?
Badali coś z aurą. Dałem im dowód rzeczowy numer jeden - nadpaloną czapkę. Przyjrzeli się jej, popatrzyli na wskazania detektora, Kuba zadzwonił do Eryka, kolegi Andżeliki z roku i pojechali… Zostawili mnie na deszczu. I dobrze… lepszy deszcz niż Chrumczuś.


Z pamiętnika Kamili

Zaoferowałam Kubie, że mu pomogę z obsługą detektora i z poszukiwaniami tej dziewczyny. Tomek też zaoferował pomoc, co zupełnie mnie nie zdziwiło. Zdziwiło mnie raczej to, że Kuba się zgodził…
Maks zapakował nam po porcji obiadu i pojechaliśmy w miejsce, gdzie zniknęła ta cała Andżelika…
Na miejscu pod drzewem siedział nieszczęśliwy, przemoczony Norbert. Nie chciał kanapki od Kuby (a pachniała tak smakowicie… to była moja ulubiona odmiana whiskas) ale obiad przyjął z radością. Muszę powiedzieć Maksowi, że jego kuchnia ma nowego amatora.
Na szczęście wspólnie udało nam się zinterpretować wskazania detektora. Wyszło nam na to, że pod drzewem doszło do walki, po czym najprawdopodobniej ktoś się stamtąd teleportował. Kuba wytropił ślad teleportu, dzięki czemu wiedzieliśmy, dokąd prowadził. Okazało się, że do dość ruchliwej ulicy. Stamtąd nie było już śladów teleportacji… Magiczny ślad się urywał.
Niemal od razu skojarzył mi się ten sposób działania z tym, jak zniknął Dominik… Ale… Renata? Tutaj? To nie ma sensu…
Detektor wykazał ślad magii Igni, niemal na pewno iluzji. Na szczęście w pobliżu był fotoradar. Znaliśmy przybliżony czas zdarzenia, wystarczyło się dobrać do nagrania. Kaszka z mleczkiem. Samochód z całą pewnością zamaskowany iluzją… nikt nie jeździ czymś takim, jeśli nie musi… Zwłaszcza, że detektor na to wskazywał.
Gliwice mają pewną cechę, która dla nas akurat w tym momencie okazała się zaletą. Większość ludzi zupełnie ignoruje tabliczki 'miasto monitorowane'. Ale to właśnie dzięki kamerom na skrzyżowaniach udało się nam wyśledzić ten samochód… Niestety, wyjechał z Gliwic. Wiedzieliśmy jedynie, że w kierunku na Bytom (i Zabrze). Ale tam… był poza naszym zasięgiem.
Ślad się urywał… zupełnie jak Renata.
Kuba wpadł na dobry pomysł i zadzwonił do kolegi z roku dziewczyny…
Dowiedział się, że miała jakąś przyjaciółkę uczącą się w Srebrnej Świecy. Jako, że ślad nam się urwał, Kuba postanowił pojechać porozmawiać z ową przyjaciółką… Jako, że udało mu się umówić dopiero na za kilka godzin, postanowiłam tymczasem wrócić do Powiewu (razem z detektorem) i pomóc Julii z wykonaniem różdżki. Poza tym… w tej chwili wolałabym nie być zbyt blisko kojarzona z Kubą, ze względu na tą nieszczęsną bibliotekę… Ale Tomek postanowił pojechać z Kubą, więc mogłam być na bieżąco. Oczywiście, Tomek zmienił wygląd. Tak więc Kuba z Tomkiem zostawili mnie w Powiewie, a sami pojechali.


Z rozmowy telefonicznej Eryka z kolegą

Tak! Prawdziwy pan Urbanek! No! No! Ten! Tak! On jest lepszy niż Kubica! Niż Małysz! Niż Gołota! Dobrze, dobrze… spróbuję. Ale nie, nie rozmawiałem z nim jeszcze w cztery oczy. Obiecuję, spróbuję dostać autograf. Ale rozumiesz?! Powiedział mi po imieniu! No, jesteśmy na 'ty'! Wiem, że niewiarygodne, ale prawdziwe! Największy bohater KADEMu!
O co pytał? Nie… nie, pytał o Andżelikę. Nie kojarzysz wielmożnej panienki 'jestem taka ważna, że nawet nauczyciele się mnie boją'? No, tak, o nią. Tej, co histeryzowała, że zombie jej w nocy wlazł do łóżka. Kurczę, gdyby nie pani Seton, to ona by wszystkim na głowy weszła. Nie. Ja uważam, że to świetna babka. Trochę ostra, ale przynajmniej pokazuje Andżelice, gdzie jej miejsce. Pamiętasz jej minę, gdy usłyszała, jaki ma zrobić rytuał? No, myślałem, że ze złości się popłacze. Musi zrozumieć, że nie ma szlachty. A, właśnie. Jakub Urbanek powiedział, że gdyby kiedyś potrzebował mojej pomocy to mnie wezwie. Rozumiesz to? Tak. Tak, powiedziałem. Naturalnie, że tak. Ktoś taki jak on i tak by się dowiedział, że chcę być taki jak on, że jest dla mnie wzorem i idolem. Tak, powiedziałem mu wprost. Z tego, co mówiła pani Zajcew, on lubi szczerość i bezpośredniość. Wiem. Nie no… nie dorasta Jakubowi Urbankowi do pięt. Wiesz, jest druga.


Z pamiętnika Kamili

No. Mam nadzieję, że trochę się przydałam… Udało nam się doprowadzić projekt różdżki niemal do końca. Przeczytałyśmy materiały dostarczone przez Shadowa, przeprowadziłyśmy badania na samym glashundzie… Swoją drogą, paskudny kundel, wolałabym takiego nie spotkać w ciemnej uliczce… Ani w jakimkolwiek miejscu w ogóle. Ten był spętany i posłuszny, ale za każdym razem, gdy na niego patrzyłam, widziałam, jak wyrywa się spod kontroli… Brrr…
Nie lubię psów. No dobrze, są pojedyncze sympatyczne sztuki, ale ogólnie są okropne.
No nic… prawie udało nam się skończyć ten projekt - nie spodziewałam się, że pójdzie nam tak dobrze.
A potem Kuba i Tomek wrócili i zostawiłam projekt w rękach Julii - powiedziała, że sama go dokończy. A mi jakiś czas później przyszedł pomysł na niewielkie, ale raczej przydatne ulepszenie tego artefaktu…


Z rozważań Tomka po rozmowie z Emilią

Hm… Ta dziewczyna to słodkie stworzenie. Wygląda… jak taka mała księżniczka. Ubiera się na biało, jasne włoski… Słodka. Jednak ma strasznie archaiczne poglądy. Sługi, dowódcy, wasale… komu to potrzebne? Owszem, w systemie wasalnym jest ktoś pod tobą. Ale jest mnóstwo ludzi nad tobą. Taki ci powie 'zabij swojego ukochanego kota' no i spróbuj tego nie zrobić…
Powiedziała nam jednak kilka ciekawych rzeczy… To znaczy, kiedy przestała się już przekomarzać z Kubą.
Po pierwsze, Andżelika była nieszczęśliwa na KADEMie. Uciemiężona przez Weronikę Seton. Owszem, to jej relacja. Jednak daje nam niezastąpiony wgląd w myśli ofiary przed porwaniem. Po drugie, ktoś zaprosił dziewczynę na imprezę. Ona odrzuciła zaproszenie, bo to niegodne damy. Kuba oczywiście zaraz wyciągnął komórkę i zadzwonił do kogoś, by dowiedzieć się, jakie imprezy miały mieć miejsce w najbliższym czasie. Wyszło mu, że chodzi o coś z gothami. Nie potrafił jednak zweryfikować, czy byłoby to obraźliwe dla damy, więc zadzwonił do swojej koleżanki, Basi. Nie wiem, skąd akurat ona miałaby to wiedzieć, ale był dostatecznie usatysfakcjonowany. A że akurat dzisiaj, za kilka godzin miało być otwarcie nowego klubu gotyckiego, i to w Bytomiu, zdecydowaliśmy się zwinąć Kamilę i pojechać tam, zobaczyć, jak wygląda sytuacja.


Z lekko zaskoczonych i rozbawionych myśli Barbary Sowińskiej

Kuba? W sumie, cały on. Nie odzywa się przez rok, a potem jak gdyby nigdy nic dzwoni na mój prywatny numer z pytaniem o to, czy damie wypada bywać w klubach gotyckich.
No dobrze, nie powinnam wybuchać śmiechem na to pytanie…
Ale "Szatan nawiedził mnie w nocy"?… Nie mogłam oprzeć się skojarzeniu z parą kopytek wystających przez okno.
Może powinnam polecić Kubie Baal-Baalona, jeśli miał ochotę na nieco mhoczne i bekliwe imprezy…?

Swoją drogą… Kuba ma u mnie krechę. Od czasu, jak wrócił, nie tylko mnie nie odwiedził, ale nawet się dotąd nie odezwał. Co to niby, dama ma się za kolegami uganiać?… >:3


Z myśli Emilii, wyciszonej, podczas medytacji

Nie rozumiem…
Nieodpowiedzialne…
Głupie…
Spotkałam się z magiem KADEMu. Jakub Urbanek. Pogromca demonów. Pierwszy na KADEMie. Zaprosił mnie do restauracji, chciał zapłacić… Jednak o jego wątpliwym bogactwie w Srebrnej Świecy krążą przecież legendy. Domyślam się, jak wiele musiało go to kosztować, i - jak podejrzewam - nie zgodziłby się, gdybym ja zaoferowała się zapłacić. Dlatego też postanowiłam nic nie jeść. Drugim powodem było to, czego nauczył mnie Opiekun. Nawet, jeżeli jedzenie nie jest zatrute, może zaszkodzić. Niejeden raz coś mi dosypał tylko dlatego, bym była ostrożna…
Nie, Jakub Urbanek.
Wojownik. Znany. Osoba utytułowana. W pewien sposób twarz KADEMu.
Jego towarzysz. Imię i nazwisko nieistotne. To fałszywe dane. Nie rozumiem, po co tam był. Jakub Urbanek nie potrzebował ochrony. Jego towarzysz ponadto nie miał iskry wojownika w oczach. Detektyw? Psycholog? Prawdomówca? Nie mag KADEMu. Niemożliwa do stwierdzenia tożsamość. Niemożliwa, nieistotna. Jak liść na wietrze. Nie możesz nic poradzić - zignoruj.
KADEM. Magowie KADEMu. Uczniowie KADEMu.
On nie wiedział. Nic nie wiedział o rytuale. Pytał mnie nie wiedząc, czy coś wiem. Jeżeli mnie znalazł i pytał mnie o Andżelikę, na pewno znalazł też i pytał Weronikę Seton. Nie powiedziała. Nie wyjaśniła. Dlaczego? Jak mogła nie powiedzieć? Zniknął Dominik, członek frakcji zdrajców. Jednak każdy honorowy lojalista spróbuje mu pomóc, jeżeli go znajdzie. W jaki sposób KADEM, gildia tak podobno oparta na wzajemnej pomocy, mogła oddelegować tylko jednego maga do zniknięcia Andżeliki? Nie wierzę, że Jakub Urbanek jest magiem pysznym. Pyszny mag nie ma takich oczu. Nie ma takiej biografii. Był zatroskany. Chciał mojej pomocy. Chciał jej pomóc. Czy KADEM nie nakazał nikomu pomocy? Czy nawet nie zasugerował? Czy może nawet zakazał?
Nie wiem. Nie rozumiem…
Pomogłam im. Mamy różnice zdań, jednak nie z nimi walczę. Gdyby Andżelice naprawdę coś groziło, chciałabym, żeby on do mnie przyszedł. Powiedziałam mu prawdę. Część prawdy. Bardziej kłamstwo niż prawdę. Nie powiedziałam nic nieprawdziwego. Semantycznie. Ale skłamałam.
Jeżeli Andżelice coś się stanie, ja przyjdę do Jakuba Urbanka poprosić go o pomoc. Jeżeli się zorientuje, że to wszystko jest moim planem, już nigdy do mnie nie przyjdzie, by pomóc Andżelice.
Dylemat paladyna. Nie terminusa a paladyna właśnie.
Uratować niewinną dziewczynę teraz, czy zabić ją, by uratować sto niewinnych dzieci za rok? Dzieci, które sama będę musiała zabić.
Mój Opiekun jest mądrym magiem. Wiedział, że spotkam się z tą sytuacją.
Ci dwoje to dobrzy magowie. Chciałabym móc im pomóc. Ale tylko w ten jeden sposób mogę uderzyć w Weronikę Seton. Mogę sprawić, by Andżelika nie cierpiała na KADEMie. By mogła wrócić do domu.
Zaiste. Dylemat paladyna.


Z myśli Julii Weiner

Glashundy… nie spotkałam się z nimi wcześniej. Półprzezroczyste psy, konstrukty zrobione ze szkła, konwertujące energię magiczną w światło i używające go jako broni laserowej. Ten okaz glashunda był imponujący. Nie wiem, jak bardzo różnił się od przeciętnego… Wiem jednak, ze nie doceniałam siły ognia Academii Daemoniki. Shadow, z tym jednym glashundem, mógłby zniszczyć cały Powiew Świeżości. Zaczynam rozumieć, dlaczego ani Srebrna Świeca, ani KADEM nie próbują otwartych działań wojennych przeciwko Academii. Mają możliwość zaatakowania z dowolnego miejsca poprzez Fazę Daemonica i skupiając się na magii bojowej i niszczycielskiej, nie widzę takiej możliwości, by wojna z AD komukolwiek się mogła opłacać.
Szczęśliwie Kamila była bardzo pomocna w tworzeniu różdżki kontrolnej. Maks i Aniela zrobili, co w ich mocy, lecz, cóż… Muszą się jeszcze wiele nauczyć. Mówiąc szczerze, jak tylko Tomek i Kuba oddalili się celem porozmawiania z jakąś czarodziejką Srebrnej Świecy, Kamila rzuciła się w wir ciężkiej pracy i skompletowała artefakt w większości nie czekając na pomoc. Pomogłam jej trochę, przede wszystkim na polu analitycznym. Ze zrozumiałych powodów nie mogłam prosić Teresy o pomoc. Ideologia zabraniałaby jej stworzyć coś, czego nie możemy udostępnić.
Gdy Kuba wrócił, dorzucił kilka ciekawych pomysłów Kamili.
Jako, że projekt był na ukończeniu i pojawiły się nowe ślady, zaoferowałam się zakończyć artefakt. Kuba, Tomek i Kamila pojechali odnaleźć porwaną czarodziejkę do jakiegoś gotyckiego klubu.


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

Widziałem Mroczne Podwoje naszego Klubu. Były cudowne.
Postaraliśmy się i zrobiliśmy co mogliśmy. Nie żałowałem kryształów Quark, przecież pozostali magowie nie są w stanie dorównać mi bogactwem. Przecież Lord Venomkiss się nie obrazi, jak troszkę Quarków wykorzystam nie na walkę z Inwazją a na stworzenie miejsca Martwego Spokoju dla tych, którzy rozumieją bezsens naszej marnej egzystencji…
Oddam później. To przecież nie to, że nie dostajemy żadnych kryształów Quark.
Stworzyliśmy Charona. Co prawda jest to tylko (jeszcze) niegroźny poczciwy szkielet, ale dodaliśmy mu złożoną inteligencję, mnóstwo wiedzy o Prawdziwym Świecie, umiejętność dobierania trafnych przydomków i inne sympatyczne własności - wiedza, co dzieje się w całym klubie, umiejętność odstraszania nie-magów, Mroczny Humor, kilka Prawdziwych Słów. No i odpowiednio go ucharakteryzowaliśmy.
Na razie dolny poziom nie został jeszcze zrobiony. Bracia W Mroku nie poradzili sobie z tym zadaniem w czasie jaki nam pozostał… grunt, że mamy przynajmniej cały górny poziom.

Do środka można wejść jedynie przez Przedsionek Piekieł, gdzie odźwiernym jest Charon. Przedsionek ten prowadzi do Sali Boleści Żołądka, gdzie dziś będziemy jeść Nieszczęśliwe Klopsiki, lub do Sali Agonii - moje ulubione miejsce, wypełnione iluzjami i wizjami bólu i cierpienia. Płaczące dzieci, ludzie w kajdanach, powszechne obrazy smutku i rozpaczy… przy odrobinie szczęścia uda mi się to jeszcze jakoś rozwinąć…


Z myśli Venomkissa, czytającego pamiętnik Warmastera

Ciekawe. Intryguje mnie, co by się stało, gdyby Warmaster wprowadził do tej sali jeden, jedyny kryształ eterytowy Spiritus… lub Causa…
Interesujące…


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

… Jednak Sala Boleści Żołądka nie może być jedynym miejscem, w którym dojdzie do wykwintnej konsumpcji nieskończonej boleści żywota. Innym miejscem będzie Sala Mrocznej Inicjacji, do której można dostać się z Sali Boleści Żołądka. Tam pić będziemy trunki i napitki godne naszych delikatnych podniebień. Dobre wina, przypominające na o marności naszych czasów i o tym, że wszyscy umieramy. Pozwalającymi nam zapomnieć…


Z myśli Venomkissa, czytającego pamiętnik Warmastera

Zdecydowanie kryształ eterytowy Spiritus. Jeśli wpłynie na esencję tych win, może być naprawdę zabawnie.


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

Innym miejscem, z którego możemy dostać się do Sali Boleści Żołądka jest Sala Agonii. Jak zatem widać, najbardziej klimatyczna ze wszystkich sal, Sala Agonii, jest kluczową salą przez którą zawsze trzeba przejść. Następną salą, do której można dojść z Sali Agonii jest Sala Paroksyzmów. Tam możemy oddać się tańcowi i swoim mrocznym żądzom w formie karaoke…


Z myśli Whisperwind, czytającej pamiętnik Warmastera

Tak. Tylko Hamster mógł nazwać karaoke 'mrocznymi żądzami'… plus, już widzę grupkę mrocznych, smutnych postaci pląsających dziko do śpiewu growlującego Hamstera XD.


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

…A z niej- można wejść do niższego poziomu, miejsca dla Wtajemniczonych lub do… Kaplicy Mroku. Miejsca, gdzie można oddać się samotnym kontemplacjom nad pustką żywota…


Z myśli Whisperwind, czytającej pamiętnik Warmastera

Patrząc na rozrysowany plan pomieszczeń w tym pamiętniku, jest to… wychodek? XD. Kaplica Mroku?!


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

Poziom niżej jest nie mniej interesujący i imponujący. Niestety, zupełnie nie jest skończony, więc większość trzeba dopiero zrobić… jednak już sam rozkład pomieszczeń i plany tego, co ma powstać jako skończony Kompleks Rozpaczy jest po prostu tak cudowne, że aż chce się śmiać… by po chwili zorientować się, jak marna jest radość naszej egzystencji.


Z myśli Quasar czytającej pamiętnik Warmastera

O, dobrze, że ustawiłam sobie powiadomienia na zmianę tego pamiętnika. Lubię się pośmiać. Ciekawe, co zabawnego napisze teraz…


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

Bezpośrednio po zejściu, Wtajemniczony wejdzie w obszar Sali Udręczonych Dusz. Niestety, nie mamy jeszcze ani jednej udręczonej duszy, nie mamy też możliwości chwilowo żadnej przyzwać… toteż chwilowo pomieszczenie to, pełne nagłębszej udręki, jest puste…
Szczęśliwie prowadzi ono do trzech następnych pomieszczeń. Sali Demonicznych Rozkoszy, Sali Mrocznych Rytuałów (całkowicie pustej) i Sali Nudy. Sala Mrocznych Rytuałów i Sala Demonicznej Rozkoszy, co naturalne, są połączone ze sobą a by przejść dalej należy przedostać się przez Salę Nudy.
Jeżeli chodzi o Salę Demonicznej Rozkoszy, zawiera absolutnie wszystkie komponenty i elementy niezbędne każdemu prawdziwemu miłośnikowi Zakazanych Rozkoszy - łóżko, krzesła, pejcze, kajdanki i tym podobne. Jest już prawie skończona, brakuje jej jedynie wspomagania magicznego. Wszystko sprowadzone przez Siostrę Cierpienie, korzystając z jej karty kredytowej (i powiązań ze Srebrną Świecą).
Miejscem zasługującym na omówienie jest też zdecydowanie Sala Nudy. Wielka klatka, która wymusza, by po wejściu siedzieć w środku pięć minut. Sam mechanizm działa już prawidłowo. Problem polega na tym, że osoby w środku nie powinny być w stanie zrobić niczego konkretnego. Powinny siedzieć i się nudzić - omawialiśmy już w Klubie zastosowania odpowiednich pól magicznych, by to osiągnąć, ale nikt z nas nie ma niestety mocy, by to sensownie zrobić…


Z myśli Venomkissa, czytającego pamiętnik Warmastera

Kryształem eterytowym, naturalnie. Swoją drogą, to miejsce można będzie ciekawie wykorzystać… muszę porozmawiać z Sariath.


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

Sala Nudy prowadzi do dwóch ważnych pomieszczeń. Sali Niewyobrażalnych Tortur i Sali Udręczonego Skażenia. Zacznę omawianie od Sali Udręczonego Skażenia. W tym miejscu przeprowadzane będą niewyobrażalne eksperymenty gwałcące same podstawy natury i plujące Bogu w twarz. Będzie to miejsce, gdzie w niewyobrażalnych męczarniach powstawać będzie nowe życie, będące żywym zaprzeczeniem tego, co dzieje się na zewnątrz. W sali będzie panował wieczny półmrok, oświetlany jedynie przez lokalne, lekko fosforyzujące twory…


Z myśli Quasar czytającej pamiętnik Warmastera

Sala z hodowlą grzybów halucynogennych. Nic ciekawego. Następna, proszę.


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

Sala Niewyobrażalnych Tortur… tak. Jest to miejsce, które będzie idealną repliką oryginalnych sal tego typu, zawierające narzędzia z całego świata służące do dokonywania ohydnych czynów godzących nie w pojedynczą jednostkę a w całą ludzkość…


Z myśli Midnight, czytającej pamiętnik Warmastera

Nie, do tego służy poezja, zwłaszcza ta fatalnie przerabiana w szkole, na języku polskim.


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

I ostatnim miejscem, o którym warto wspomnieć, do którego prowadzi droga przez Salę Niewyobrażalnych Tortur jest Loch Wiecznych Jęków. Pod sufitem zawieszona jest klatka, w której mieszczą się żałośni śmiertelnicy. Dookoła, do ścian poprzybijane będą poczciwe szkielety, których celem będzie jęczenie i wrzeszczenie. Pod klatką będzie przelewało się morze upiornych istot, duchy szczurów, pająków i węży, wzbudzających popłoch nawet w najbardziej mężnych sercach… O tak, pobyt w tym miejscu zaprawdę potrafi doprowadzić do pomieszania zmysłów.


Z myśli Midnight, czytającej pamiętnik Warmastera

Hamster. Władca potworów. Mag, który kontroluje najsilniejszego glashunda, który miał pod swoim dowodzeniem innataisa i gorathaula. I on mówi o niegroźnych duchach szczurów, pająków i węży, że one "wzbudzają popłoch w mężnych sercach"? Albo to figura retoryczna, albo z nim jest coś naprawdę nie tak…


Z przemyśleń Tomka, po przybyciu do gotyckiego klubu w Bytomiu Bobrek

Cóż… ruina. Rudera. Ten budynek jest po prostu beznadziejny. Stoi sobie brudny, niewielki, odrapany budynek, na którym nabazgrane jest depresyjne graffiti. Do budynku od czasu do czasu podchodzi ubrany w gotyckim stylu mag (tak, ludzi po prostu tu nie ma), pociąga za język gargulcowatej kołatki i rozlega się upiorny wrzask. W środku do ściany jest przybity imponujaco wyglądający szkielet, i wpuszcza daną osobę do środka, nadając jej odpowiedni przydomek. Wszystko wskazuje na to, że to są chyba jakieś "dni otwarte", lub że wszyscy są w miarę nowi - szkielet nadaje te przydomki, magowie wchodzący do klubu niekoniecznie już je mają. Hmm… wygląda to interesująco i ma pewien potencjał na możliwość wkradnięcia się do środka, zwłaszcza, że jesteśmy odpowiednio ucharakteryzowani (poza Kamilą, naturalnie - podejrzewam, że prędzej by umarła niż założyła coś takiego na siebie…).


Siostra Cierpienie, rozglądając się po klubie gotyckim

Cudowne…
Udało się. Udało się mi wreszcie spełnić moje marzenia.

Wraz z Bratem Rozpaczą, pochodzącym z Academii Daemoniki udało nam się założyć gotycki klub. "Zaćmione Serce" to doskonała nazwa, dekadencka i wyraźnie pokazująca kim i czym jesteśmy. Cywilizacja upadła przez Zaćmienie, a my jesteśmy wykrwawiającym się sercem cywilizacji, ostatnimi, którzy pamiętają.

Wbrew radom Siostry Melancholii postanowiliśmy z Bratem Rozpaczą zrobić Dzień Otwarty. Każda udręczona dusza szukająca spokoju, niezależnie od gildii może do nas przyjść i wraz z nami oddać się wspólnym rozmyślaniom nad pięknym światem, który umarł. Zjemy Nieszczęśliwe Klopsiki (nie wiem, czemu Brat Rozpacz uparł się na tą nazwę, brzmi dość… śmiesznie), potańczymy w rytm muzyki zespołu "Szatan Nawiedził Mnie W Nocy" i zapomnimy, że jesteśmy magami różnych gildii - wielkich czy małych, po prostu zjednoczymy się ze sobą jako inteligentni magowie, członkowie upadającej cywilizacji, nie zrozumiani przez tych wszystkich nie znających prawdy.

Gdyby jednak znalazła się jakaś okrutna dusza, pragnąca zaatakować nas bez żadnego powodu - komuż krzywdę robimy, spotykając się w tym klubie? - mamy szczęśliwie kogoś, kto nam pomoże. Otóż Brat Rozpacz jest magiem Academii, jednym z tych nie rozumianych i potępionych dusz. Obiecał, iż na którymś z kolei spotkaniu wyjaśni nam beznadziejność egzystencji Academii Daemonica i dlaczego robi to, co robi. Plus, jest wielkim wojownikiem, zdolnym do walki z kilkoma terminusami jednocześnie… przynajmniej jeżeli wierzyć mu na słowo i jeżeli reputacja jego straszliwej gildii nie jest nieprawdziwa.

Nie mogę doczekać się samej uroczystości otwarcia "Zaćmionego Serca". To będzie…
…po prostu wykwitnie doskonałe.


Z myśli Kamili

Muszę tam wcisnąć kota. O, tamta czarodziejka powinna się nadać.

Ej, ale jak to? Masz kota w sam raz dopełniającego strój, jak to 'Idź sobie' ? Miaaau! Hmph…
No nic, niech Tomek spróbuje.
Oż… To jest… facet??

O, nie. *Ja* tam osobiście nie wchodzę. Poza tym, wcale nie jestem dostatecznie gotycko ubrana. Nie i już!
Muszę w to jakoś wrobić Tomka. W sumie… biedny Tomuś… Będę mu musiała potem coś smacznego zrobić, żeby zapomniał o tej traumie…
A Kuba znów się będzie nabijał… Co gorsza, będzie miał podstawy… Ech…

Mam pomysł. Ten facet ma szeroką spódnicę. Nawet nie poczuje kota. Tylko nie patrzeć do góry. Nie patrzeć do góry…


Z przemyśleń wyraźnie wstrząśniętego Tomka, po pierwszej próbie wejścia do klubu


To jakiś koszmar. Koszmarny sen z którego bardzo pragnę się jak najszybciej obudzić.
Ech… chciałem popisać się przed Kamilą i odróżnić się od Kuby, więc stwierdziłem, że najprościej będzie wejść do klubu jako jeden z członków znających innych członków. Niestety, nie trafiłem na "Siostrę Melancholię", czy jak się nazywała, ale widziałem, jak do klubu podchodziła taka… niska, niezbyt atrakcyjna dziewczyna. Stwierdziłem, że nie będzie problemu, by ją zaczarować, by weszła ze mną do środka (to nigdy nie jest trudne w wypadku dziewczyn), podszedłem do niej i zagadałem.

Gość przebrany za dziewczynę odwrócił się do mnie i grubym głosem powiedział "Cześć, kochaniutki".

JEŻU NIEMYTY!

To był koszmar. Chciałem zaimponować Kamili i Kubie, pokazać temu… pożyczającemu pieniądze Urbankowi, że staranie ma znaczenie, że można coś zroić w sposób niemilitarny, że można po prostu wejść do środka bez użycia ślepej przemocy i z odrobiną uroku i czaru… i na co wpadłem? Na jedynego w całym klubie gościa przebranego za gotkę -_-. Dostał na imię "Siostra Anemia". Anemia… jeszcze czego…

Ech… prawie widziałem w złych oczach Kuby te słowa:

"Łooo! Żeś się pachoł pojechał!"…


Z przemyśleń Tomka już po wejściu do klubu

Cóż… nie można im odmówić, hmm… konsekwencji. Szkielet wiszący jako odźwierny wygląda dość klimatycznie, zwłaszcza, że nazwał mnie "Brat Śpiący" a Kubę (prawidłowo zresztą) "Brat Wrzaskun". Kamila oczywiście nie weszła, ale wysłała do środka trzy koty.
Po wejściu Kuba (który wszedł przede mną) skierował się w prawo. Spotkał tam "siostrę" Anemię i musiał zjeść ichnie klopsiki. Zasłużył sobie :P.
Ja natomiast udałem się do… innej sali. Znajdowały się tam dziwne duchy i wizje. Przyznaję… było to imponujące, ale nie w moim stylu. Po prostu to wszystko jest jakieś takie… nie w moim stylu. Spotkałem tam sympatyczną dziewczynę, właśnie ową siostrę Melancholię. Porozmawialiśmy trochę, miło jest pogawędzić z kimś (i poćwiczyć układanie wierszy o mrocznych tekstach na czas). Ech, młodość ;-).


Z ekstatycznych myśli Warmastera w klubie "Zaćmione Serce"

Tak! Tak!
Coraz więcej przychodzących gotów. Coraz więcej pokrewnych dusz. Wyśmiewanych, lżonych, uciemiężonych, znających prawdę i powstrzymujących się z trudem od wrzasku w poduszkę…
Na przykład taki Brat Wrzaskun.
Sympatyczny, inteligentny, nieco zastraszony, cichy mag. Chodzi w masce, nie chcąc, by okrutny świat skalał jego tożsamość. Ja też chodzę w masce, ale maska hokejowa wzbudza strach w sercach wrogów - jest to więc uzasadnione.
Przy okazji, smakowały mu Nieszczęśliwe Klopsiki. Nietypowe…
Ale uznał moją wielkość i pomógł mi zdobyć serce Siostry Niewinności. To dobry człowiek…
Choć mam wrażenie, że gdzieś już go widziałem, ale nie wiem czemu…


Z myśli zrozpaczonego Tomka w klubie

Ech…
To nie jest mój dzień…
Wpierw Kuba wyciąga za moje pieniądze dziewczynę ze Srebrnej Świecy do restauracji, potem trafiam na transwestytę, a teraz… jestem zbyt skuteczny.
Rozdzieliliśmy się. Gdy spotkałem Kubę, flirtował z jakąś dziewczyną. To była owa Siostra Melancholia. Miła, sympatyczna, dziewczęco urocza. Powiedziałbym, że ona bardziej interesowała się dobrą zabawą niż całą Mroczną Subkulturą Gotycką, mimo, że pasowała do tego towarzystwa. Była jednak zbyt uroczo uśmiechnięta (choć lubiła mroczne wiersze). Nieszczęśliwie, moje wiersze się jej zbyt spodobały… pierwotnie miałem jedynie ją zająć, by Kuba z Kamilą mogli zejść do piwnicy, ale… spodobałem jej się. Nie chciała mnie puścić. Gdy jej powiedziałem, że mam żonę i dziecko, stwierdziła, że "i tak jesteśmy bezsilni wobec wszechogarniających żądz naszych śmiertelnych powłok" i "raz się żyje" _-_. Próbowałem jakoś ją odpędzić. Posunąłem się nawet do tego, że stwierdziłem, że piękna jest niczym wiosna, wnosi życie i odpędza smutek… mówiłem same optymistyczne rzeczy, ale ją wyraźnie to bawiło i jedynie zachęcało ją bardziej.
Pocałowała mnie. W usta.
Nie powiem, przyjemne uczucie.
Kamila mnie zabije -_-.

ONA JEST NIELETNIĄ CZARODZIEJKĄ Z KADEMU!!! RATUNKU!!! CZY NIKT W TYM ZAPOMNIANYM PRZEZ BOGA BEZDENNYM PUSTKOWIU ROZPACZY NIE UDZIELI MI POMOCY W TEJ BEZNADZIEJNEJ SYTUACJI?!

…zmieniam się w gota… T__T


Z myśli Emilii, wyciszonej, podczas medytacji

Niemoralne…
Okrutne…
Bezpieczne…
By uchronić Andżelikę przed jej własnym planem postanowiłam sprawić, by nie dało się w żaden sposób poznać, że to był jej plan. Andżelika chciała, by to "nieudany rytuał Weroniki Seton" był przyczyną jej zniknięcia… jednak byłoby to zbyt proste i oczywiste do poznania. Muszę pamiętać, że walczę przeciwko magom znacznie przekraczającym mnie mocą, jeżeli nie wpływami, a co gorsza ucierpieć może moja nieszczęsna przyjaciółka.
Wysłałam więc mojego agenta i on uderzył w Andżelikę zaklęciem obezwładniającym. Zdecydowałam się użyć "Uniwersalnego Poskramiacza Teraza", który jednocześnie obezwładnia na poziomie Spiritus, Vim i Aquam oraz atakuje ciosem kinetycznym po Auram i Igni. Czar stosunkowo popularny wśród terminusów Srebrnej Świecy… a któż inny mógłby chcieć ją porwać, niż mag Srebrnej Świecy? Znając powszechną opinię magów o naszej gildii mogłam bezpiecznie założyć, że i tak będą podejrzewali rozgrywki między frakcjami…
Terminus miał złapać bezwładną Andżelikę i teleportować się niedaleko ruchliwej ulicy, gdzie stał już samochód, którym przyjechał. Oczywiście, wybrałam miejsce, gdzie znajduje się kamera (Gliwice są miastem monitorowanym). Upewniłam się, by samochód był zauważalny i by dało się odczytać tablice rejestracyjne (fałszywe) i by dało się dostrzec kierunek, w którym jechał. Teraz - było to konieczne, by byli w stanie ją znaleźć. Nie było nigdy moim celem uniemożliwienie KADEMowi odbicie Andżeliki, tylko utrudnienie tego do tego stopnia, by podejrzewali groźnego przeciwnika. To było konieczne do dalszej części planu…


Z pamiętnika Kamili

..Zdecydowanie muszę jakoś wynagrodzić Tomkowi poświęcenie. Kiedy moje dwa kotki zwiedzały klub w poszukiwaniu tropu Andżeliki, Tomek odbił od Kuby jedną gotkę, dzięki czemu Kuba mógł się poruszać swobodnie… Niesetety, tym razem urok Tomka obrócił się przeciwko niemu. Początkowo to on starał się zainteresować tą dziewczynę, a potem… potem role się odwróciły i Tomek rozpaczliwie starał się zrobić wszystko, co mogło ją zniechęcić… A ona tylko wpatrywała się w niego coraz bardziej maślanymi oczami. Ona chciała go poderwać! Żadnych takich! To mój Tomek! On może flirtować, bo wiem, że on zna umiar. Ale ta dziewczyna przekroczyła wszelkie granice! Mój i już! A jak komuś się nie podoba, to może mi to prosto w zjeżoną mordkę powiedzieć!

Tak czy owak, w piwnicy udało mi się wywąchać słaby zapach poszukiwanej przez nas czarodziejki. Jeden z kotków został przy drzwiach, drugi zaś poszedł po Kubę… Tomek niestety był uziemiony… Kuba z kolei zabawiał się rozmową z siostrą Anemią, czyli facetem. W pomieszczeniu była jeszcze jedna osoba, w hokejowej masce na twarzy. Nazywał siebie bratem Rozpaczą. (Rzut na czajenie: 20) Głowę bym sobie dała uciąć, że to ta sama osoba, która prosiła o dostarczenie liściku Kubie w czasie przedstawienia. Nosił takie same rękawiczki: jedną czarną i jedną białą, obie pozbawione wzorów, z delikatnej skóry… I głos bardzo podobny. Zapachu niestety nie potrafiłam sobie przypomnieć, ale i tak nieodparcie mi się kojarzy z tamtym osobnikiem Kto to jest? XD I czego chce od Kuby ten got - jeśli to on? XD XD W sumie… nie mój interes. XD Ale i tak go sobie ukradkiem obwąchałam. XD
Ów got poczęstował Kubę czymś, co nazwał 'nieszczęśliwymi klopsikami' - nie rozumiem, jak Kuba mógł to jeść… Śmierdziało octem i czymś paskudnym… Chyba ten chłopak naprawdę umiera z głodu… zjadł i nawet się za bardzo nie krzywił. A ja czekałam w mroku pod ścianą… I futerko mi się powoli jeżyło. Zdążyłam się już lekko zniecierpliwić, kiedy weszła jakaś dziewczyna, i Kuba skorzystał z okazji i zostawił całą tą radosną gromadkę. Na szczęście nie dyskutując poszedł za kotem.


Z rozmowy Warmastera z Siostrą Niewinność

- …zdecydowanie, jestem odpowiednim kandydatem.
- Ale… czy to prawda, że jesteś magiem Academii Daemonica?
- Tak, oczywiście.
- Czy jesteście wojownikami?
- Nie wojownikami. Raczej… osobami wycinającymi chorą tkankę. Musimy to zrobić… jakkolwiek beznadziejne by to nie było.
- Rozumiem… innymi słowy, bronicie nas przed jakimś zewnętrznym zagrożeniem?
- Nie 'jakimś'. To się nazywa Inwazja - przybycie Straszliwych Demonów na bezbronny i kwilący jak niewinne dziecię świat ludzi.
- Ojej… ale może pomówmy o czymś… mniej strasznym.
- Z przyjemnością. Kojarzysz może ostatni konkurs fotograficzny organizowany przez Twoją gildię?
- Naturalnie. Zwycięzcą został niejaki Maurycy Fulmar…
- Zająłem czwarte miejsce! <duma>
- Mmm? Nie zwróciłam uwagi, prezentowano tylko pierwsze trzy prace.
- …
- Ale to jego zdjęcie nie było zbyt ciekawe. Jakaś laseczka ze skrzydełkami robiąca zdjęcie kosza na śmieci.
- Emm… <khm> masz rację. Zdecydowanie masz rację.
- Takie plastikowe i nie wiem co miało wyrażać.
- Z pewnością nic mądrego.
- Hmm… podobasz mi się. Masz mądry wyraz twarzy.
- To pod tą maską hokejową? <glup, bulg>
- Masz zdecyowanie mądre oczy. Tak, masz mądre oczy.
- <bglup> Dziękuję.
- Hmm… jakby przyszli wrogowie, obroniłbyś mnie?
- <glup> Z pewnością. Nie mieliby szans… <bulg>
- Mmm… co ci jest?
- Muszę… do ubikacji <glup>. Klopsiki… zaszkodziły…
- Aha…
- ( Wiedziałem że tak będzie T___T )


Z myśli Emilii, wyciszonej, podczas medytacji

Samochód… to byłoby za proste. Zarówno dla nich, jak i dla magów Srebrnej Świecy, którzy mieli znaleźć Andżelikę. Dlatego też pod M1 doszło do wymiany. Andżelika została zaprowadzona pod czarem Animacji zaprowadzona do ubikacji przez dwie gotki (przybyłe z innego samochodu), po czym przebrano ją za gotkę i wróciła do jeszcze innego samochodu. Tym samochodem odjechały w kierunku klubu gotyckiego, który jest chorą tkanką Srebrnej Świecy.
Dlaczego…
Po co…
W jakim celu…
Jak magowie Srebrnej Świecy, najpotężniejszej i najlepszej z gildii mogą robić coś takiego? Nie tylko spoufalają się z innymi magami, zapominając o ich statusie, ale poddają się kontroli innych magów. Merytokracja nie jest rzeczą złą, wśród terminusów panuje właśnie merytokracja, ale oni się nie znają na tyle by móc wprowadzić tą konkretną formę podejmowania decyzji. Innymi słowy, panuje demokracja. "Ten, kto krzyczy, ma głos", lub "kto ma pieniądze, ma władzę". Nie rozumiem, jak można zrezygnować z systemu panującego w Srebrnej Świecy…
Owszem, wygląda to z zewnątrz nasystem feudalny. Ale nim nie jest. Każdy mag jest w stanie dostać się na dowolną pozycję w której będzie najlepszy - niekoniecznie tą, na której najbardziej mu zależy. Dlatego właśnie Srebrna Świeca pod silnymi rządami lojalistów zawsze była najpotężniejszą gildią. Do czasu pojawienia się magów takich jak Andrzej Sowiński…
Nieważne…
Nie teraz…
Nic nie mogę poradzić, więc nieistotne…
Przy odrobinie szczęścia, córka okaże się lepsza od swego ojca, w niej nadzieja lojalistów. Większość z potencjalnych kandydatów to ofiary losu, nie magowie godni rządzenia najpotężniejszą z gildii w Polsce.
Dlatego… oni są chorzy. Ci magowie nie wiedzą, co robią. W przyszłości będą z tego powodu cierpieć. W pewien sposób im pomagam, choć by nie docenili nigdy… raczej by byli na mnie źli.
Andżelika…
Musiałam to zrobić tak, by wszystko wskazywało na działanie sił zewnętrznych. Wpierw, uszkodzono jej to jej 'gotyckie ubranie'. Następnie ją ucharakteryzowano, związano (boleśnie!) i zakneblowano. Ślady łez na policzkach. Wsadzono ją do klatki i zintegrowaną z nią obrożę, którą połączono z łańcuchem i prętem podtrzymującym konstrukcję klatki. W ten sposób w lochu mamy zmaltretowaną czarodziejkę. A kto może być winny, jak nie magowie świętujący u góry?
…nie jest to dobry uczynek.
Jest to złe i podłe. Zarówno w stosunku do Andżeliki, jak i tych nieszczęsnych magów w klubie.
Czas mnie oceni…


Z pamiętnika Kamili

Za pomieszczeniem z pułapką znaleźliśmy kolejny korytarz. Tym razem zapach Andżeliki był silniejszy i wyraźnie wskazywał na jedne z drzwi. Jak zwykle oparłam się łapkami o drewno… Kocia forma ma swoje mankamenty. Zwykłe drzwi mogę otwierać, ale jeśli są tak ciężkie jak tamte to już nie bardzo. W pomieszczeniu znaleźliśmy poszukiwaną dziewczynę. Leżała w klatce zawieszonej pod sufitem, przykuta za szyję łańcuchem zwisającym z góry klatki. Wyglądała… kiepsko. Kto jej to zrobił - tego nie wiedzieliśmy? Ktoś z magów na górze mówił coś o jakiejś 'ofierze'. Czyżby… Nie, na tamtą chwilę nie chciałam nic spekulować. Musieliśmy ją stamtąd zabrać. Jednak żeby to zrobić, należało jakoś odpiąć łańcuch… A okazało się, że został on magicznie wzmocniony i połączony z samą klatką…
Kuba zaczął na głos rozważać plan, po czym mnie obraził. Tylko kot. Tylko to może być głupi szczekacz. Nie chciałam, żeby rzucał zaklęcia tuż pod nosem i na pewno w zasięgu pola osobistego tamtych magów…
Trudno mu było to zrozumieć, ale pojął już za trzecim razem… Mógłby się bardziej postarać rozumieć kota… Zwłaszcza, jak ten stosuje sztuczki, które trzyletnie dzieci rozumieją w lot…
Cóż… nie chcemy mieć problemu z magami, więc trzeba się nimi zająć najpierw… Kuba miał przy sobie granaty z gazem usypiającym. Magowie podzielili się na trzy pomieszczenia. A Kuba zaczął się zastanawiać, jak to zrobić, żeby mu się udało zająć wszystkimi pomieszczeniami… Dopiero, kiedy prawie wyjęłam mu granat z ręki zrozumiał, o co mi chodziło. Dużo łatwiej wpuścić kota, który się schowa i uruchomi granat we właściwej chwili niż samemu być w trzech miejscach jednocześnie, prawda?… Kuba stwierdził, że 'miau' oznacza, że jeszcze jacyś magowie są przytomni, a 'miau miau' oznacza 'teren czysty'. No cóż… pozostało tylko zrealizować plan.
O dziwo, granaty okazały się nadzwyczaj skuteczne - wszyscy magowie padli nieprzytomni…


Z pamiętnika Kamili

Kuba zadzwonił po Norberta. Niestety, choć na co dzień jest bardzo kompetentny, dziś po prostu mu nie wyszło… Po drobnych komplikacjach udało się przesłuchać śpiących magów dzięki doprowadzeniu ich do stanu półsnu (byli wciąż nieświadomi, choć zdolni do odpowiadania na pytania). Okazało się, że żadne z nich nie wiedziało nic o więźniu… Czyli to jednak nie była ich wina… No cóż… nie podobał mi się pomysł okradania kogoś z Quarków, ale też nie podobał mi się pomysł płacenia ze swoich kryształów… Ostatecznie każdy z zainteresowanych stracił zaledwie po kilka kryształów - raczej nie powinno to nikogo z nich za bardzo zaboleć.
Dość niepokojące jest to, że o ile wiemy, że to żadne z nich, o tyle nie mamy pojęcia, kto to zrobił. Sprawdzenie kamer w okolicy (niestety - dalszej okolicy) pokazało, że w odpowiedniej porze przejeżdżał samochód, który mógł przywieźć Andżelikę. Było to zanim jeszcze ktoś pojawił się w klubie… Numery z całą pewnością fałszywe, nawet nie będę prosić Ireny o ich sprawdzenie… Pozostaje nam jedynie poczekać aż Kubie uda się porozmawiać z Andżeliką…
W drodze powrotnej zastanawialiśmy się kto mógł być sprawcą całego tego zamieszania.
Jak byśmy nie kombinowali, wychodziło nam, że osobą, która najbardziej mogła zyskać na tym całym zamieszaniu, była sama porwana…
Heh… może rzeczywiście 'sama się porwała'…?
Choć plan nie wyglądał na coś, co ona sama mogłaby wymyślić… Może to ta jej przyjaciółka? Jeśli tak, to jest naprawdę dobra. Jedyne, co mnie niepokoi, to to, że sposób wykonania tego planu tak bardzo kojarzy mi się z Renatą…


Notatka Kuby Urbanka zostawiona przy śpiących i nieprzytomnych magach

Mimo całego zła które dzisiaj Wam wyrządziłem mogę tylko oddać quarki i powiedzieć… przepraszam… Nie chciałem żeby tak się skończyło jak wyszło - Jakiś czas temu odkryłem że w piwnicy Waszego klubu znajduje się coś czego szukałem co zostało skradzione. Znalazłem to czego potrzebowałem ale wiem że nikt z Was nie miał z tym nic do czynienia. Jeszcze raz przepraszam za atak i mam nadzieję że będziecie mieli więcej szczęścia niż dzisiaj…


Z super-zaszyfrowanego i strzeżonego pamiętnika Warmastera ukrytego w jego tajnym laboratorium w Zamku AD

To koniec… Życie nie ma sensu…
Siedziałem w Kaplicy Mroku i nagle rozbrzmiało zewsząd kocie miauczenie. Cóż… moi Bracia-W-Cierpieniu i Siostry-W-Cierpieniu mają czasem nietypowe pomysły, zwłaszcza te Siostry, które ubierają się na czarno-różowo. Jak na przykład przeurocza Siostra Niewinność.

Cóż, jakkolwiek żałowałem niezmiernie, że nie mogę zobaczyć co się dzieje, siedziałem i cierpiałem w Kaplicy Mroku. Zaszkodziły mi Nieszczęśliwe Klopsiki…
Bardzo mi zaszkodziły.

Nagle - otworzyły się drzwi i do środka wpadł ZAMASKOWANY ZŁOCZYŃCA! Wycelował we mnie - we mnie z pistoletu i strzelił dwa razy wrzeszcząc jak opętany "Miau, Miau". To było… dziwne. Oczywiście, miałem osobiste pole siłowe. Jaki mag AD porusza się bez reaktywnego samo-uruchamiającego się pola siłowego? Pole odpaliło i wraże pociski odsunęły się od mego delikatnego ciała. Natychmiast zareagowałem! Wyjąłem z kieszeni różdżkę z glashundem i zacząłem wydawać polecenie aktywacji. Niestety…
Niestety……

ZAMASKOWANY ZŁOCZYŃCA zrobił coś dziwnego. Moje pole siłowe - pole siłowe za które zapłaciłem stworzeniem wspaniałej różdżki dla Quasar - zniknęło. Pole siłowe rozpadło się jak gdyby nie istniało. Mam wrażenie, że moja koleżanka odwaliła niezłą fuszerkę. Tak czy inaczej… kolejne dwa pociski osiągnęły moje ciało i upadłem, zsuwając się z muszli klozetowej na ziemię. Ostatnie, co zarejestrowałem to był okrzyk "Miau, miau"…


Z przemyśleń Whisperwind czytającej pamiętnik Warmastera

…Miau miau? Co, Hamster wypadł na sektę przyjaciół kotów? XD. Czy w tym swoim emo klubie złapali kota by go w ofierze poświęcić? I co to za notatka?
No i… dlaczego miau miau? Co to znaczy? Czy to jakaś wiadomość?
Ech, myślałam, że ja mam pecha w życiu, ale Warmaster to ma w ogóle przechlapane XD.


Z analizy Venomkissa czytającej pamiętnik Warmastera

Hmm… kryształ Quark Chaosu Warmastera zniknął. Ciekawe, jak to się wiąże z tajemniczymi intruzami na Fazę Daemonica. Zresztą… nieistotne w świetle planów Sariath i Kay'raela. Cóż… nauczy to Warmastera dwóch rzeczy: "nigdy nie ufaj obcym magom", oraz "nigdy nie jesteś bezpieczny". Dobre lekcje. Podobają mi się. Powiedziałbym, że tajemniczy napastnik oddał mi przysługę…


Z medytacji Emilii po rozmowie z Kubą Urbankiem

Ten mag KADEMu zrobił coś, czego nie podejrzewałam. Nie dość, że rozpracował tą sprawę, to jeszcze przyszedł ze mną porozmawiać na temat tego, co jest moralne i co nie jest. Powiedział mi parę rzeczy dotyczących KADEMu i owej Weroniki Seton. Jako, że twierdził, że chciałby pomóc w jakiś sposób Andżelice, powiedziałam mu w jakiej sytuacji znajduje się nieszczęsna Administratorka. Powiedziałam mu czym jesteśmy i na czym polega sukces Srebrnej Świecy. Zdziwiło mnie, iż on, Jakub Urbanek, mag przeznaczony do funkcji rozrywkowych wyłamał się ze swojej Linii i stał się kimś innym, kimś, kim nie miał się stać.

Nie była to ani prosta, ani przyjemna rozmowa. Jakub Urbanek koniecznie chce pokazać Andżelice na czym polega błąd jej działań. Ja natomiast chcę pozwolić Andżelice na życie zgodne z jej trybem życia, z jej nauką i przygotowaniem. Jest nas już niewiele, nas, czystej krwi Lojalistów.

A wszystko przez to, że większość dowódców Lojalistów została unicestwiona przez osobę, która nigdy nie powinna była zdobyć władzy…


Z komunikacji mentalnej Kay'raela z Whisperwind

- Whisper… wind…
- Lordzie Kay'raelu?
- Otrzymasz… nowe zadanie…
- Z całym szacunkiem, Lordzie. Kończą mi się siły. Jestem zmęczona. Jestem jedyną osobą szukającą tych przeklętych magów we mgle i po prostu… powoli… nie daję już rady.
- Wiem… Dlatego właśnie… ostatnie zadanie…
- Słucham, Lordzie.
- Magowie… w rzeczywistości… Fazy Daemonica… zbyt szybcy… trudni do odnalezienia… Zrobiliśmy… błędne założenia… Nie atak na Akademię… Nie atak na Inwazję… Ani wróg ani przyjaciel… Nie wiedzą o nas… O naszej obecności… Nikt z magów… wiedzących o Akademii… Może nikt z magów wiedzących o Inwazji… Przemęczanie Cię… w poszukiwaniu incydentów… bez sensu… Konieczność… lokalizacji incydentów… bez wykorzystywania Ciebie… czy innych Czarnych Iskier…
- Lordzie Kay'raelu?
- W odpowiedniku… agencji detektywistycznej… Fazy Naturalnej… można powołać agentów… agentów szukających anomalii… Twoja misja… wytopić agentów na Fazie Daemonica… Potrzebujesz Warmastera… Wysokie niebezpieczeństwo… Konieczność… nieingerencji pryzmaturgicznej… Możliwa konieczność… kryształ eterytowy… skontaktuj się z Sariath… opracuję agentów… opracuj rytuał…
- Rozumiem, Lordzie.
- Whisperwind…
- Tak, Lordzie?
- Czarne Iskry nie zawodzą… To zadanie… zwolni Cię z obowiązków… przekraczających Twoje siły…


Rozmowa Shadowa z Midnight

- Mamy różdżkę.
- Widziałam. Nawet ją wypróbowałam.
- I jaki werdykt?
- Ale… czemu szklany pies? To nieprofesjonalnie wygląda! No kurczę… wilczur jako glashund?
- Wyobraź sobie szklaną różdżkę w kształcie jamnika!
- Boże…
- Nie, ale serio… Ash i Quasar taką mają…
- No dobrze, ale nasza była ładniejsza!
- Nasza się zgubiła. Plus, ta ma jeszcze jedną własność.
- Szczeka na żądanie?
- Nie. Różka odzwierciedla stopień uszkodzenia glashunda. Pomocne w ustaleniu stopnia regeneracji.
- Nie zaprzeczę… Przyznaję, postarali się. Niechętnie, ale im to przyznam.
- Mam jeszcze jedną dobrą wiadomość. Kuba obiecał poszukać tej różdżki. Powiedział, że coś mu się kojarzy.
- Naprawdę? Nie będziemy już musieli chodzić po Fazie Naturalnej z tymi jamnikopodobnymi niuchaczami glashundów?
- Naprawdę. Powiew Świeżości też obiecał pomóc w szukaniu.
- No dobra… Jak Powiew Świeżości znajdzie różdżkę, osobiście ich przeproszę za wszystkie swoje podejrzenia i złą opinię na ich temat.
- A jak Kuba znajdzie?
- To jedynie potwierdzi moją dobrą opinię na jego temat.
- Nie żebym spodziewał się czegoś innego… swoją drogą…
- Tak?
- Powiedziałem Kubie, że jacyś magowie mają dostęp do Fazy Daemonica, by wiedział, że to nie tylko my.
- Przejął się?
- Dużo bardziej niż moim zdaniem powinien. Zapewniłem go, że Sariath i Kay'rael pracują nad tym problemem i każdy mag, który będzie chciał dostać się na Fazę najprawdopodobniej spotka się z paskudną niespodzianką jak skończą.
- Z pewnością się ucieszył.
- Jestem tego pewien. Kuba zawsze sympatyzował z Akademią. Niekoniecznie tu pasuje, ale na pewno z nami sympatyzuje.
- Tak…
- Masz swoją opinię na ten temat?
- Tak.


Z rozmowy Kamili z Shadowem

- Shadow… <z wahaniem> mogę Cię poprosić na chwilę?
- Oczywiście. W czym mogę pomóc?
- Czy… czy z Whisperwind jest wszystko w porządku? Nie widziałam jej od… tamtego czasu… To już jakieś trzy tygodnie.
- Nie dziwię się. Ostatnio jest troszkę zalatana. Jest na dość specyficznej misji. To tu, to tam, wszystko na Fazie. Nie dziwię się, że nie wpada.
- Czy Ty wiesz, co się stało trzy tygodnie temu?
- Wszyscy wiedzą. Każdy jednak ma inne przekonanie, co się wtedy wydarzyło. To znaczy… mało kto zna fakty dotyczące tego, co się tam wydarzyło. Jednak każdy zna implikacje tego wydarzenia.
- Czy bardzo ją to uderzyło?
- Dość. Po całej tej aferze ze 'Świątynią Pierwotnego Zła' została… cóż… powiedzmy, że większość magów otwarcie wyśmiewała jej zdolności planowania, znajomość innych ludzi oraz nadmierną wiarę w nieznanych sobie magów. Nie mówiąc już o marnotrawstwie surowców. Opinia jej współdowódcy brzmiała mniej więcej "Jeśli koniecznie chciała podzielić się Quarkami, mogła je po prostu dać."
- <chwila milczenia>… A jakie jest Twoje zdanie?
- Nie zrezygnowała z Powiewu Świeżości. Wiem od Midnight, że powiedziała "Koń nie jest pegazem. Nie poleci. Ale na koniu dostaniesz się szybciej do celu niż na piechotę.". Uważam, że Whisper za bardzo starała się udowodnić, jaki Powiew Świeżości jest przydatny, kochany i skuteczny. Za bardzo uwierzyła w to, że przez swoje ideały… nie, nie tak… Że sam fakt, że macie silne ideały, sprawia, że jesteście tacy, jak my. Uważam, że tu był jej błąd. Paskudnym efektem ubocznym jest to, że wszystko, co o was mówiła automatycznie zostało uznane za nieprawdziwe. Przynajmniej w kwestii skuteczności i wiarygodności. Ale ona z was nie zrezygnowała. Po prostu potrzebuje czasu.
- Mogę coś zrobić, żeby jej jakoś pomóc?
- Nie chcę brzmieć okrutnie, ale bardziej pomóc niż w Świątyni?
- Nie chcę moralizować, ale czy ktokolwiek zadał sobie trud poznania naszych powodów? My przynajmniej próbujemy zrozumieć, o co chodzi, żeby więcej do podobnych sytuacji nie dochodziło.
- Prawda. Punkt dla Ciebie. Nie, nikt nie zadał sobie trudu. I nikt nie zada. Cały problem polega na tym, że nie ma czasu. Nie dojdzie do takich sytuacji więcej
- <z lekką goryczą> Bo Powiew został już skreślony.
- Nie. Gdyby został skreślony, nie byłoby mnie tutaj. Prawda, będziecie mieli dużo więcej problemów, by przekonać magów AD o swojej skuteczności, ale i to nie do końca. To, co zrobiła Whisper… Trudno mi to wytłumaczyć. Po prostu nie będziecie traktowani jak towarzysze broni. Bardziej jak kwatermistrzostwo. Musicie dążyć do tego, by być sensownym kwatermistrzostwem. Tu nic nie stoi na przeszkodzie. Rozumiesz, o co mi chodzi?
- Broń zrobić mogą, ale na akcję nie zabierać?
- Tak. To znaczy, że jeżeli pojawicie się na Fazie Daemonica, będziecie potraktowani jak cywile. Jak osoby, które sobie nie poradzą z najmniejszym zagrożeniem.
- W sporej części wypadków będzie to jak najbardziej właściwe podejście… W sporej nie. Ale jeśli mamy generalizować, wolę to pierwsze.
- Dlatego Whisperwind zrobiła błąd. Proste. Nie dziw się zimnemu stosunkowi. Ja z trudem potrafię zrozumieć, dlaczego mogłyście to zrobić.
- Mogę mieć pytanie? Co masz na myśli przez 'to'? Bo mam wrażenie, że niekoniecznie mówimy o tym samym 'tym'.
- Wiedziałyście, że za tym stoi Whisperwind. Wiedząc to, zdecydowałyście się wycofać. I to w taki… najbardziej upokarzający ją sposób. Autentycznie nie potrafię wyobrazić sobie jak bardziej boleśnie mogłyście to wobec niej zrobić. O tym wycofaniu i o sposobie wycofania mówię właśnie 'to'.
- Niezupełnie masz rację. Wiedziałyśmy, że informacja o tej nieszczęsnej 'Świątyni' pochodzi od Whisperwind. Praktycznie nie można było znaleźć żadnych dodatkowych informacji, więc nie wiedziałyśmy, na co idziemy. Potem pojawił się ten żółwiak. Jak by nie patrzeć, nie jest to istota niegroźna. Powiem więcej, jest zabójczy. A podobno nie miało być zagrożenia śmiertelnego.
- Znając Whisperwind, nie było zagrożenia śmiertelnego.
- Ale my o tym nie wiedziałyśmy. Z naszego punktu widzenia nie sprawdziła się już bardzo duża część informacji…
- Aż nie wiem, jak Ci na to odpowiedzieć. Jeżeli Whisperwind powiedziała, że nie ma zagrożenia śmiertelnego, to nie ma zagrożenia śmiertelnego.
- Mówisz to na jakiej podstawie?
- Wiedzy i znajomości.
- Jej? Stwora? Sytuacji?
- Whisperwind nie zawodzi w kwestiach rozpoznawczych.
- A skąd my mamy mieć tą pewność?
- Zakładając, że nie ufacie jej umiejętnościom oceny sytuacji, jest jeszcze jedno. Gorathaul jest bardzo niebezpieczny. Ale dla was nie powinien być i nie był większym wyzwaniem.
- <gorzko> Owszem, w porównaniu z Ashem to mały pikuś… Ale nie o to chodzi.
- Zgadzam się, choć nie kojarzę, byś walczyła z Ash.
- Z nią nie.
- Nie rozumiem. Tak, czy inaczej, gorathaul nie był nie do pokonania.
- Owszem, inaczej byśmy sobie z nim nie poradziły. Niemniej… Już na wejściu do miejsca, gdzie miało być dość bezpiecznie jedna z nas była ranna. A nie wiedziałyśmy, co będzie dalej.
- Nigdzie nie jest powiedziane, że miało być dość bezpiecznie. Nie miało być zagrożeń smiertelnych. <lekkie niezrozumienie>
- A skąd miałyśmy wiedzieć, że dalej nie będzie? To nawet nie jest kwestia zaufania do Whisperwind lub jego braku. Mogła czegoś się nie doszukać. Mogła coś przeoczyć. Nie wiedziałyśmy, skąd ma tą informację, a nasze własne poszukiwania nie przyniosły godnych uwagi efektów… Jest jak najbardziej sensownym założeniem, że mogła do czegoś po prostu nie dotrzeć.
- Dobrze, ale czemu mi to mówisz? Czemu w ogóle o tym dyskutujemy.
- Dyskusja zeszła na ten temat, ponieważ próbowałeś wywołać we mnie poczucie winy za to, że Whisperwind znalazła się w takiej a nie innej sytuacji. A ja naprawdę chcę wiedzieć, czy mogę coś zrobić, żeby jej pomóc, czy nie.
- Tak, możesz. Po pierwsze, jeśli z jakiegoś idiotycznego powodu czujesz się winna - przestań. Ani mi, ani Whisper na tym nie zależy.
- Nie czuję się winna.
- To dobrze.
- I nie zamierzam przepraszać za swoje wybory, choć nie pogniewałabym się, gdyby ktoś czasem spróbował się zastanowić, czemu tak a nie inaczej zamiast z góry potępiać.
- Nikt Cię nie potępia. Z nielicznymi wyjątkami, nikt nie potępia Powiewu Świeżości. A nawet te osoby (jedna) nie mają zamiaru przeprowadzać żadnych akcji odwetowych. Po prostu Whisper ma przyjaciół. I to naturalne, że stają po jej stronie. Zrobiłaś inaczej, niż by chciała Whisper, ale nie jest to powód, by Cię potępiać. Proste. A jeżeli chodzi o zastanowienie - nie ma czasu. Wolę spytać.
- A ja wolę spróbować wyjaśnić. Wiem, że Powiew nic dla was nie znaczy… a przynajmniej nie dość, by się czymś takim zainteresować…
- <stalowo> Nic nie wiesz…
- No dobrze… Nic nie wiem. I potrafię to przyznać.
- Więc zamiast zastanawiać się, rozpamiętywać bez sensu, czasem lepiej zapytać.
- Właśnie to robię.
- Widać nie zadajesz właściwego pytania. Tak czy inaczej, pytałaś, jak możesz pomóc.
- Owszem. Nie rozumiem waszego spojrzenia, tak jak wy nie rozumiecie naszego… Ale jeśli mogę jakoś pomóc, to mogę choć spróbować.
- Tak, możesz. Proste. Szkólcie się. Doszkalajcie. Uczcie. Siebie i innych. Róbcie to, co mówicie, że chcecie robić.
- Tylko tyle… i aż tyle.
- Kto oprócz was to robi? Kto oprócz was może to robić?
- O ile wiem… Nie robi tego nikt.
- Nie jesteście pegazem. Ale możecie być świetnym koniem. Rozumiesz analogię?
- <kiwnięcie głową> Pegaz nie zawsze jest najlepszym możliwym środkiem transportu… Dziękuję, Shadow. Martwiłam się o nią trochę.
- Nie Ty jedna. Uwierz, ona martwiła się o was.
- I dziękuję, że zechciałeś ze mną porozmawiać. Wcale przecież nie musiałeś…

+ Dramatis Personae
- mag: Jakub Urbanek
- mag: Kamila Maliniak

- vic: Ash Apostata
- mag: Amaranth
- mag: Weronika Seton
- mag: Andżelika Leszczyńska
- mag: Marta Szysznicka
- mag: Emilia
- mag: Warmaster
- mag: Julia Weiner
- mag: Midnight
- mag: Shadow
- mag: Norbert Sonet
- mag: Whisperwind
- mag: Tomek
- mag: Aniela Cerekwicka
- mag: Eryk
- mag: Barbara Sowińska
- mag: Venomkiss
- mag: Quasar
- mag: Siostra Cierpienie
- mag: Siostra Niewinność

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License