Prezent urodzinowy

Z rozmowy Baal'Baalona z Gulguthorem

- Meee! Wezwałem Cię!
- O… to tyś mnie wezwał, szlachetny koziogłowy demonie… Masz dla mnie jakąś… transakcję, jak mniemam?
- Taaaak, prześwietny Gulguthorze! Praaagnę kupić od Ciebie nieeewolnika.
- Najtańszy towar w świecie demonów… Coś, co włada magią iluzji?
- Nieeee. Po co mi maagia iluuzji?
- Tak tylko myślałem…
- Potrzeeebny mi Ommolagaulrod Wieczny Podglądacz.
- Hm… Jego usługi ostatnio potaniały…
- Dlaaaateeeego o nieego prooszę. Nieee stać mnie na nic lepszeego.
- Niech więc i tak będzie. W ramach transakcji zapłacisz mi…
- Oooddam Ci się na rook w niewooolę.
- Stać Cię będzie na trzy dni…
- Tylko?!
- No, nie potaniał aż tak bardzo.
- Wyymień swoją ceeenę.
- Pięć Quark.
- Tylko?! Ja chciaaałem się na rook ooddać w niewoolę!
- Lepiej zapłać te pięć Quark dziennie… Ostatnio nie jesteś zbyt chodliwym towarem.
- Doobra. Poczeekaj chwiilę a zdobęędę Ci Quaarki.
- Nie ma problemu… Pamiętaj, że mój czas jest cenny…
- Pamięęętam, niesteeety.


Rozmowa Baal'Baalona z Julianem

- O wieeelki Juliaaanie!
- Baal'Baaalon, dobrze Cię widzieć! Co u Ciebie?
- Niespecjaaalnie. Potrzeeebuję dwadzieścia jeeeden Quarków.
- Ktoś Cię szantażuje? Przecież wiem, że masz alergię na Quarki.
- Nieee, ale chcę zaimponować takiej wieeesz… z różkaaami…
- Aha… jeżeli chodzi o dziewczyny, możesz po prostu się mnie poradzić…
- To faaaacet. Ma taką seksoowną kozią bróódkę
- … twoje Quarki. Nadmiar informacji… niepotrzebny.
- Dzięęki, szefie!
- …kozia… bródka…


Rozmowa Baal'Baaalona z Gulguthorem

- Oooto Quaaarki. A jeeeden za fatygę.
- Cztery dni. I jeden zadowolony Gulguthor. Pasuje mi to.
- Dla Cieeebie wszyyystko, o wielki mooorsie.
- Jestem lwem morskim.
- O wieeelki króólu masyyywnych faal rozbijająąących się o lodooowce!
- Dobrze, dobrze… Czuję się połechtany… Oto Twój niewolnik. Powodzenia.


Rozmowa Baal'Baaalona z Julianem

- O wieeelki Juliaaanie, największy z demonolooogów!
- Jak Ci się udało spot… nie, nie chcę wiedzieć.
- Miiiistrzu, pooożyć mi swój aparat klasy Niiikon!
- Nie.
- Miiiiiiiiistrzu! Ja muuuuuuuuuszę!
- Nie! Nie będziesz kalał mojego aparatu widokiem nagiego torsu mężczyzny z kozią bródką!
- Ale Miiiistrzu! On ma… siooostrę!
- Siostrę?
- Niiiska, szczuupła, nieśmiaaała bruneetka o dłuugich, falująąących włoosach…
- Mmm…?
- Tak pięęknie się czerwieeeni.
- Czerwieni?
- Luubi chodzić naago po mieszkaniu. Tak łaaadnie wdzięęęczy się do aparaaatu.
- Serio?!
- Taaak. A do teeego w przyszłym tygoodniu kończy osiemnaaście laaat.
- Masz aparat.
- Dziękuuuję!
- Siostra… nieśmiała… wdzięczy… czerwieni!… <ekstaza>


Rozmowa Baal'Baaalona z Ommolagaulrodem Wiecznym Podglądaczem

- Gaaaapiak! Kopę laaat! Co u Cieeebie?
- Koza! Kurczę, no, czas płynął. Kiedyśmy się ostatnio widzieli?
- Na weseeelu tego skuunksa. Teego, co mu brakowaaało druuużby.
- No, pamiętam. Druhen też i zrobił z Ciebie druhnę. Miałeś fest głupią minę w tej sukni!
- Nie móówmy już oo tym. Staare dzieje.
- Swoją drogą… nie byłeś u logopedy.
- Dziewczyyny leeecą na mój aaakcent.
- Kto Ci to powiedział?
- Wróóóżka. Cygaaanka.
- A, tak. Mi też kiedyś coś przepowiedziały. 'Będziesz miał życie pełne zdziwień' Faktycznie mam. No ale dobra. Powiedz, co ja tu właściwie robię?
- Maag, który mnie przyyyzwał będzie miaaał urodziiny i chcę zrobić mu preeezent.
- O. To jakiś konkretny mag, widzę. Z poprzednim miałeś nie najlepsze wspomnienia.
- Juuulian jest naaaajlepszy.
- Spoko. Powiedz, co to za prezent?
- Kaaalendarz pełen naaagich dziewczyn.
- Słyszałeś kiedyś o internecie?
- Meeee! Tam są demony!
- …no dobra… Jaki masz plan?
- Tyyy wypadtruujesz łaadnych dzieewczyn. Używasz tych swoich sztuuuczek. Jaaa przebieeram się, by nikt mnie nie pooznał i bym nie wygląądał podejrzaanie. Wkraaadam się do ich dooomów i roobię im zdjęęęcia.
- Proste, sensowne, skuteczne. Podoba mi się. Wiesz… jest tylko jeden problem.
- Meee?
- Musimy złożyć koło stu papierowych samolotów dziennie. Ręcznie.
- Meeee! Nie uuumiem.
- Nauczę Cię. Miałem całą wieczność.
- Racicaaaami truuudno się skłaaada.
- I trudno robi zdjęcia…


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Skontaktował się ze mną Bernard. Od Zaćmienia raczej rzadko widywałam się z magami KADEMu, ale Bernard regularnie mnie odwiedza. …Chyba muszę pogratulować kucharzowi ;) Zaskoczył mnie trochę, bo zwykle wpada raczej bez zapowiedzi albo oznajmia o swoim przybyciu z raczej krótkim wyprzedzeniem.
A tym razem zapowiedział się dzień wcześniej. No i przyprowadził kolegę…


Niezbyt udane haiku Bernarda

Spojrzałem na samolocik.
On odwzajemnił spojrzenie.
Było czerwone jak zagrożenie.


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Kolegą owym okazał się być młody mag, Klemens Borzycki. Dobrze zapowiadający się saksofonista, który dorobił się już nawet pseudonimu scenicznego. Choć nieco pretensjonalny z tym zamiłowaniem do kapeluszy. Ale cóż, każdy może mieć swoje małe dziwactwa… (Bernard świeci tu wręcz przykładem… a i ja do świętych nie należę ;) )
Po krótkiej prezentacji Bernard otwarł ten swój wór - zawsze się zastanawiam, co by było gdyby wypakował go do końca - i wydobył z niego całe mnóstwo papierowych samolocików.


Z niezbyt udanej wizji Bernarda

Samolot nie mógł skupić na mnie wzroku. Prawość mojego spojrzenia go zdruzgotała. By móc uporać się z Plagą, zdjąłęm mą wierną włośnicę i ubiczowałem swe mężne ciało…


Rozmowa Baal'Baaalona z Ommolagaulrodem Wiecznym Podglądaczem

- Cooo to ma byyyć?
- Nie widzisz? Jakiś muskularny koleś sapie i wzdycha okładając się biczem z seks-shopu.
- Mee! Odwróć wzrok! Nie patrz na to! To mu sprawia za dużą przyjeeemność!
- Nie umiem!
- On się rozbiera baaardziej!
- Dobra, przerywam kontakt. Straciliśmy tego agenta. Nie mogę na to patrzeć!
- Rozuuumiem bracie, rozuumiem!


Z niezbyt udanej wizji Bernarda

Gdy zostałem w samych slipkach, gotowy do przeprowadzenia najwyższego rytuału Odepchnięcia, przekonałem się, iż zło drzemiące w owym samolocie już go opuściło, uciemiężone mym rytuałem. Skupiłem się wtedy, wziąłem do ust nieco świętego proszku i wybrałem się w daleką podróż. Widziałem. Widziałem dokładnie. Widziałem, jak papierowy samolocik z czerwonymi oczami leciał przez przestworza, pozostawiając za sobą jeno zgliszcza, popioły, płacz i lament. Widziałem też, jak na drodze jego znalazł się różowy cylinder w żółte groszki z fikuśną ozdobą, jakby talerz od satelity, chroniący podobno przed atakami mentalnymi. Kapelusz ów plunął forsą, strącając samolot wprost do chrzcielnicy z wodą święconą, gdzie ów zaczął się dymić i palić.
Oczywiście, wiedziałem, kogo dotyczy ta aluzja. Oczywiście Basi. Tylko ją byłoby stać, żeby kupić sobie taką chrzcielnicę z wodą święconą. A taki kapelusz to by tylko Klemens założył i jeszcze nosił z dumą. To bezguście!


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Bernard stwierdził, że te samolociki to zagrożenie dla całego świata bo szczają do mleka i podmieniają krasnale ogrodowe… czy jakoś tak. Cóż, przyznaję, każdy z samolocików miał namalowane czerwone oczy, ale żeby zaraz zagrożenie dla świata…
Każdy by się co najmniej uśmiechnął. Ale dla świętego spokoju (i żeby mieć podstawę do stwierdzenia że to nic) przebadałam te samolociki pod względem magii. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu wyczułam tam bardzo słabą emanację demoniczną.
A jeszcze mniej mi było do śmiechu, gdy zauważyłam, że wszystkie, co do jednego samolociki wodzą za mną oczami… Gdyby to był pojedynczy okaz, trudno byłoby to zauważyć, ale przy tak dużej ich ilości… Całkowicie ignorowały zarówno Bernarda, jak i Klemensa… Poczułam się trochę nieswojo…


Rozmowa Baal'Baaalona z Ommolagaulrodem Wiecznym Podglądaczem

- Tyy! To jakaś kląątwa!.
- No… Ten sam pacan. Tylko teraz ubrany w jakiś szary worek. Wow.
- Nooo… Aaaale laaaska!
- Czy ja wiem? Taka trochę… nieforemna… Jedna pierś trochę mniejsza, tak… przekrzywia się trochę… Włosy jakieś takie nijakie… Twarz jak takie… świeże ciasto…
- Nieee znasz się! Ma graaację! Ma graaację! Trzeba ją tyyylko rozeebrać i się nadaaaje.
- Mi się tam ta metalówa najbardziej podobała…
- Ile zostaaało Ci ageentów? Poza tymi tuuu?
- Trzech.
- Eeech… Jutro znoowu skłaaadasz samolooty…
- No…


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Dla czystego upewnienia się potraktowałam jeden z samolocików impulsem z sejfu. Zgodnie z oczekiwaniami, rozproszenie magii nie wywarło na przedmiocie żadnego wrażenia, jednak najwyraźniej zwróciło uwagę tego, kto za tym stał, bowiem w jednej chwili oczy ze wszystkich samolocików zniknęły…


Z panicznego krzyku Baal'Baalona rozdzierającego świat

- Teeeee! Ona nas podgląąąąda! Wyyyłącz to! Wyyyyłącz!
- Ale które?
- Wszystkieeeeee!


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Postanowiliśmy się przejść po mieście i zobaczyć, czy nie uda nam się znaleźć jeszcze jakichś samolocików. Teoretycznie nie powinno być to możliwe, ponieważ tego dnia padało, jednak samolocikom z oczami najwyraźniej to nie przeszkadzało. W istocie, znaleźliśmy jeden z nich na drzewie w parku w pobliżu wydziału architektury, w miejscu, z którego można było wygodnie obserwować ludzi tam zmierzających. Kiedy wiedzieliśmy już, na co patrzeć, łatwo można było obserwować samolocik i ocenić, na co patrzy.
Obserwował tylko dziewczyny, mężczyzn ignorując całkowicie. Co więcej, obserwował dziewczyny selektywnie - zawsze patrzył na tą najładniejszą w polu widzenia. Nie potrafił również odróżnić iluzji od rzeczywistej dziewczyny. Niezbyt inteligentny agent…
Jednak po kilku testach przeprowadzonych przy użyciu iluzji, oraz po sprawdzeniu, czy będzie wolał mnie czy iluzję jak z pierwszych stron Playboy'a oczy na samolocie znów zniknęły… Najwyraźniej ten, kto wykorzystuje te samolociki, zaczął mnie rozpoznawać…


Z medytacji Bernarda

Widziałem to. Szkaradnie zniekształcony papierowy ptak przycupnął na gałęzi spozierając swymi szkarłatnymi ślepiami i wyszukując kolejną ofiarę. Natenczas Klemens, Jimmym zwany, wyszeptał modlitwę do duchów światła i w odpowiedzi objawiło się mu dziewczę piękne acz ulotne. Wraz z mą eks-narzeczoną i wspaniałą przyjaciółką, Basią Sowińską, manipulowali obrazem danym im litościwie przez duchy przyciągając uwagę okrutnego papierowego łowcy niczym żmija hipnotyzująca swą ofiarę…


Rozmowa Baal'Baaalona z Ommolagaulrodem Wiecznym Podglądaczem

- Teeee! Aaaale sztule!
- Sztule?
- Noooo… sztuuuki. Laaski.
- Znaczy… w slangu 'gałęzie'?
- Dziewczyyyny, dziewcząąątka, dziewczętuuusia, idioto!
- Aha.
- To dziiiiwne.
- Co znowu dziwne?
- Ooone wszyyystkie są przy wydziaaale architektuuury.
- No i co w tym dziwnego? A gdzie oczekujesz, że znajdziesz ładne dziewczyny?
- Aaaale one tak w podooobnym mieeeejscu się znaajdują. Duuużo ich. Więęęcej niż powiiinno.
- Nie, wydaje Ci się. Oczy rozcinające przestrzeń wykryją każde oszustwo.
- Aaaaa Ty je maaasz?
- Jak będę mistrzem, będę miał…


Z rozmowy przez komórkę Wandy, aspirującej growlerki death-trash-satan metalowej kapeli 'Szatan nawiedził mnie w nocy'

Halo? Władek?… No dobra, Vladimirze, słuchaj, nie uwierzysz, kogo widziałam! Jimmy! Stoi tu! No ten, co nazwałeś go pedalskim gościem od kapeluszy!… No, nie wiesz? A. Tak. Tak. Nie rozumiesz? Jaki Ty jesteś tępy! On gra na saksofonie! I jest w tym dobry! Tak, wyobraź sobie, wychodzę do takich knajp. Tak, lubię taką muzykę! Też chwali szatana. No tak. Wiesz, wymyśliłam, że będzie dobrym dodatkiem do naszego koncertu. Co, nie wiesz, jakiego? To nie ma znaczenia! On jest znany, my nie, więc w Spirali dadzą przekonać się na awangardowy koncert death-trash-satan metalu z saksofonem. Daj spokój, studenci to uwielbiają! Jak to jak? Od ręki go przekonam! Wygląda tak słodko, poczciwie i niewinnie… Nie, nie uwiodę go! Są prostsze metody… No tak. Powiem mu 'cześć, Jimmy' i jak będzie już totalnie skołowany, wymuszę na nim obietnicę wspólnej gry, zanim zorientuje się, co obiecał. No jasne, że zadziała. Zawsze działa.


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Jak się okazuje, choć młody, Klemens zdobył już pewną sławę. W chwilę po tym, jak samolocik przestał być czymś więcej niż kawałkiem papieru podeszła jakaś dziewczyna ubrana niczym wamp i poprosiła go o udział w koncercie…
Muszę przyznać, że całkiem zręcznie go w to wrobiła, nie pozostawiając większego pola manewru… Z drugiej strony, nie wydawało się to trudne… Klemens jakby zapomniał języka w gębie.
Dziewczyna wspomniała coś, co sprawiło, że kazałam jednemu z agentów ją śledzić i dowiedzieć się o niej co się da.
Powiedziała, że w nocy odwiedził ją diabeł. Normalnie zignorowałabym tego typu brednie, ale tym razem poszukiwaliśmy demona. Dodatkowo zastanawiało to, że ponoć objawił się jej na tle błyskawicy… Sęk w tym, że tej nocy owszem, padało, ale burzy z całą pewnością nie było. Postanowiliśmy pójść do Spirali, gdzie miał się odbyć występ Klemensa.


Rozmowa Baal'Baaalona z Ommolagaulrodem Wiecznym Podglądaczem

- Iiiile mamy zdjęęęć?
- Co, do dziesięciu liczyć nie umiesz?
- Dzieeeeesięć?!
- Nie. Cztery.
- Meee! Rozpacz to ja!
- Spokojnie, mamy jeszcze dzisiejszą i jutrzejszą noc. Znajdziemy jakieś dwie czy trzy więcej, potem przekona się jakieś ładne demonice.
- Jaaaak?
- Naturalnie, Twoim urokiem i wdziękiem osobistym.
- Meeee? XD
- Chciałem powiedzieć: Quarkami.
- Meeee!
- O, o , o, tu w barze! Popatrz, jaka fajna studentka!


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Ku pewnemu zaskoczeniu z mojej strony, na jednej z półek leżał jeden z tak dobrze poznanych samolocików… Oczywiście nie weszłam do środka, trzymając się poza zasięgiem wzroku agenta. No i cóż innego mogłam zrobić… poprosiłam o przybycie Dorotkę - sama nie mogłam przebadać tego dokładniej niż już to zrobiłam, a prawdopodobnie wszelkie próby zbliżenia się tam skończyłyby się utratą może ostatniego tropu.
Dorotka potwierdziła moje wnioski - to były wpływy demoniczne, choć słabe. Dodała też, że te samoloty są w jakiś sposób opętane… Zupełnym przypadkiem natknęliśmy się tam na jeszcze jedną ofiarę nocnej wizyty 'szatana'. Tym razem jednak była to studentka mieszkająca w akademiku.
Cóż… po dłuższej rozmowie postanowiliśmy zastawić pułapkę - wszystko wskazywało na to, że właściciel owych samolocików poszukuje różnych ładnych dziewczyn. I to w miarę możliwości różnorodnych…
Co prawda jedna z widzianej przez nas dwójki była do mnie trochę podobna, ale… godzinka w dobrze wyposażonej toaletce potrafi odmienić każdego.
Jestem ładna, ale jeśli chcę, potrafię wyglądać bosko.
Zgodnie z oczekiwaniami, rybka połknęła przynętę razem z żyłką i spławikiem.


Z raportu Doroty Michaś do Marty Szysznickiej

…stawiłam się niezwłocznie do klubu studenckiego 'Spirala'. Faktycznie, nie dało się nie dostrzec infekcji demonicznej. Demon obserwował… dziewczyny, mając zapewne niecne zamiary. Towarzysz Klemens wypytał przy barze, skąd wziął się ten samolot. Barman odpowiedział, że przyniosło go dziecko w kapturze i zapłaciło parę złotych, by tylko samolot miał dobre pole widzenia. Wnioskując jednak z charakterystyki owego 'dziecka' był to demon we własnej osobie. Z uwagi na brak szkodliwości demonicznej manifestacji, zdecydowałam się nie ujawniać, tylko pomóc w zastawieniu pułapki.


Z medytacji Bernarda

Jedna, niewinna dziewica śpiewająca w anielskim chórku o wdzięcznej i jakże filuternej nazwie 'Szatan nawiedził mnie w nocy' miała kontakt z Bestią. Najprawdopodobniej z uwagi na upalny dzień spała nago, niewinna, ukryta przed światem jako ta perła na dnie oceanu. Sanktuarium czystości zbezcześciła jednak plugawa Bestia! Wskazują na to ślady racic na parapecie. Wkradała się jak najpodlejszy złodziej do jej mieszkania w nocy i dokonała aktu godnego najwyższej pogardy. W straszliwym błysku ujawniła się świeżo przebudzonej ze snu, przerażonej dziewicy.
Nie był to jedyny przypadek, kiedy Bestia zaatakowała.
Drugim była studentka architektury, niewinne, pracowite dziewczę, uwiedzione podstępem przez szkaradnego przedstawiciela męskiego rodu. Tenże skłonił ją do spania z nim tak, by móc zaspokoić swe niecne żądze. W środku nocy jednak Bestię anioł prowadził i mężczyzna ów plugawy biegunki ciężkiej dostał i Bestia zatrzasnęła go w klozecie.
Nie zważając na cześć i godność cnotliwej niewiasty, i ją Bestia nawiedziła w celach niewiadomych. Szczęśliwie ta, śpiąc snem niewinnym i spokojnym, nie obudziła się na widok parszywie obnażającej się Bestii. Z zemsty Bestia pozostawiła okno otwarte, by dziewczynie zalało książki do nauki.
Podróżuję na skrzydłach wiatru niesiony przez dobre duchy powietrza, poszukując papierowych posłańców Bestii. Odnalazłem już kilka. Bestia przyjdzie w nocy, a ja będę gotowy.


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Szkoda, że Dorotka nie mogła z nami pójść. Wszystko byłoby o niebo prostsze. Ale cóż… Sowińska czy nie, czasem trzeba pobrudzić rączki.
No i byłam (poza Dorotką… już ja ją widzę w roli takiej przynęty…) jedyną dziewczyną…
Pułapka miała być bardzo prosta.
Ot, wynajęłam na jedną noc pokój w akademiku. Jan spotkał się ze mną na poczcie, by donieść mi rzeczy na zmianę. Do akademika weszłam sama, po czym zadbałam, by odwracać uwagę śledzącego mnie samolociku na tyle długo, by Klemens mógł wejść niezauważony. Bernard miał czekać pod oknem tak, by odciąć intruzowi możliwe drogi ucieczki. Unikałam korzystania z magii, by przedwcześnie się nie zdradzić. Wieczorem założyłam piżamę na bieliznę i położyłam się 'spać' z komórką w dłoni…


Rozmowa Baal'Baaalona z Ommolagaulrodem Wiecznym Podglądaczem

- Jeeestem gotooowy!
- Powiedz mi, czemu Ty się zawsze tak dziwnie przebierasz? Maska na pół twarzy, płaszcz…
- Jeeeestem upioooorem! Móóógłbym straszyć w opeeerze!
- Ano owszem, gdybyś zaczął śpiewać… Warto się przebierać?
- To korzyyyystnie wpłyywa na moją statysfaaakcję.
- Nie wiedziałem, że lubisz przebieranki….
- Dooobra, koooniec żaartów! Właaażę po ściaaanie, wpuuuszczam gaz, rozbieeram ją, ukłaadam w odpowiedniej pozyyycji i robię zdjęęcie. Jeeeest jeeeden fajny, tani speeecjalista od erotyycznej grafiiki. Ooon nam pomoooże troochę dodać do teego wieesz, pieeprzu.
- Pieprzu.
- Wieeesz, tak się móówi.
- Tani?
- Dostaaałem zniiiżkę.
- Ach, ten Twój urok osobisty…


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Przyznaję, że nie przewidziałam gazu usypiającego. Środek prosty, ale skuteczny. Zdążyłam puścić jedynie sygnał zarówno do Klemensa jak i do Bernarda i wyjść ze swojego ciała - nie chciałam stracić możliwości obserwowania wydarzeń.
I co się okazało? Przez okno do pokoju wlazła koza No dobrze, demon, ale taki? Wyglądał jak skarłowaciała wersja Pana… tyle, że dużo brzydszy. Z szyi zwisał mu aparat fotograficzny.
Zdenerwowałam się trochę. Mija już dłuższa chwila, a Bernarda i Klemensa ani śladu… Klemens najwyraźniej dostał ataku wstydliwości bo stał pod drzwiami pokoju i zastanawiał się, co zrobić. Zaś Bernard… chrapał w najlepsze - aż się dziwię, że tej nieszczęsnej kozy nie spłoszył…
Cóż… kosztem całusa dla dziadka Bernard został obudzony i wraz z Klemensem pojmali kozę - amatora fotografii.
Przynajmniej nie zdążył zrobić mi zdjęcia.


Rozmowa Bernarda z dziadkiem

- Dziadku…
- Jesteś zakałą rodu! Najbardziej niekompetentnym spośród niekompetentnych magów!
- Ale dziadku…
- Rozumiem, że musiałeś zaspać, ale musiałeś ją astralizować? Mogłeś przypadkowo częściowo ją rozebrać i cała rodzina byłaby zadowolona.
- Eee…. Babcia Świeża-Skóra-Prosto-Z-Dzika nie byłaby zadowolona.
- Musiała przywyknąć. Była już duchem gdy ja szalałem po świecie.
- A…le… Basia jest moją przyjaciółką.
- Prawdziwa przyjaciółka nie odmawia odrobiny przyjemności prawdziwemu przyjacielowi.
- Basia nie jest taką dziewczyną! Jest cnotliwą, miłą, kochającą… Nie, jest prawdziwym aniołem pośród niewiast. Bielą, przy której biel wstydzi się swojej szarości! Gwiazdą, która jaśnieje na niebie tak mocno, że żadna inna nie jest już widoczna!…
- To się nazywa słońce lub supernowa, zależy, czy dzień czy noc, wnusiu. Supenowa umiera szybko, a Słońce nagie widzieli wszyscy.
- Jeżeli spojrzysz na słońce nieuzbrojonym okiem, możesz stracić wzrok.
- No, gdybym ja za każdym razem, gdy patrzę na nagą dziewczynę tracił wzrok, to bym nigdy nie zmajstrował Twojego pra-pra cośtam. Choć on był cnotliwy, tylko pod pierzynką by chciał…
- Dziadku! <zgorszenie>
- No co? Dobrze się spisałeś, wnusiu.
- Eee?
- Dostałem całusa. Ty nie.
- Ale ja jestem wierny swoim ideałom. Nie podglądam dziewczyn. Patrzę jedynie na te, które tego chcą!
- Ja też wnusiu, ja też! Wszystkie chcą!
- Nieprawda, Basia nie chciała!
- A Ty byś chciał być oglądany przez kozę?
- Eee…
- Eeeelokwentny wnusiu, posłuchaj mnie. Zapytaj jej bezpośrednio, czy pozwoli Ci zobaczyć się bez ubrania. Zobaczysz, że się zgodzi.
- A… a…
- Znam się na kobietach dużo, dużo, duuużo lepiej niż Ty, wnusiu. W kobiecie dominują trzy główne uczucia: próżność, pozory i złość. Musisz wygrać próżność i złość przeciwko pozorom. Dziewczyna musi być porządna, ale naprawdę ona niczego innego nie pragnie niż prezentować się nagą. Zwłaszcza przed kimś tak przystojnym jak Ty, drogi wnusiu.
- Na… naprawdę?
- No czy ja Cię kiedyś oszukałem wnusiu?!
- Em… dwa tygodnie temu…
- No jak się odnosisz do starszych? Jak śmiesz? Gdyby nie ja, nie byłoby Cię na świecie!
- Przepraszam, dziadku.
- No więc, czy ja Cię kiedyś oszukałem, wnusiu?
- W sumie to….
- Właśnie: nie.
- Dobrze, dziadku. Zrobię to.
- I to lubię w moim wnuku. Kup jej kwiatki, ułóż wiersz i zobaczysz, rzuci się w Twoje ramiona…


Z notatek osobistych Barbary Sowińskiej

Muszę przyznać, że ten cały Baal'Baalon to jeden z najżałośniejszych demonów, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się widzieć. Nie dość, że ma poziom nowicjusza i alergię na Quarki, to jeszcze, żeby wzrosnąć w moc, potrzebuje podziwu i uwielbienia… Jak się nad tym zastanowić, to raczej smutna historia…
Oczywiście, demon, trochę przyciśnięty do muru, dokładnie objaśnił cały plan, jego cel i poszczególne etapy.
Jego motywy co najmniej mnie zaintrygowały. Żeby demon chciał zrobić przyjemność magowi? Rzadkie. Muszę poznać tego całego Juliana…
Oczywiście, zdjęcia z karty pamięci aparatu zostały usunięte. Zamiast tego pomogłam nieszczęsnej kozie skompletować jakieś zdjęcia i nawet zadbałam o odpowiednią jakość papieru i druku… Internet to potęga… dziwię się, że nie skorzystał z niego od początku, zwłaszcza, że świetnie sobie zdawał sprawę z jego istnienia. A to, że siedzi tam demon, czy dwa… <notatka na marginesie: wysłać maila z pozdrowieniami do Yizdatha>
Baal'Baalon nie był zbyt skłonny zaprowadzić mnie do Juliana, jednak udało mi się go przekonać, by dostarczył wiadomość. Niby mogłabym wykorzystać swoje zasoby (ot, choćby wysłać agenta), jednak… po prostu nie chciałam.
Kozioł poradził, żeby dołączyć zdjęcie…
Zapewne wykorzysta to w jakiś sposób, ale cóż… zostało podpisane i oznaczone moim herbem. No i oczywiście zamknięte w zalakowanej kopercie. Nie radziłabym osobie niepowołanej złamać pieczęci…
Jestem autentycznie ciekawa tego maga…
Oczywiście, poinformowałam Dorotkę o co w tym wszystkim chodziło i wyjaśniłam plan, na tyle, na ile mogłam to zrobić tak, by nie doprowadzić biedaczki do ukrycia się pod stołem… Niestety, jak dotąd nie udało mi się jej ośmielić…


Z przemyśleń Bernarda w bardzo swędzącej włosienicy

Ech… dziadek nie rozumie. Nagie dziewczyny są wszędzie w świecie duchów. To samo, jeżeli podróżujesz astralnie… Lub przypadkowo zaśniesz w akademiku i przez przypadek obudzisz się astralnie pod prysznicem. Nie o to chodzi… Ze wszystkich dziewczyn Basia Sowińska jest tą najbardziej czystą, cnotliwą, niewinną…
Nie spotkałem jeszcze nigdy dziewczyny, która by nie była czysta i niewinna. Czasem są bardziej figlarne, czasem mniej. Ale wszystko to robią z taką radosną gracją, wewnętrznym pięknem i bogatymi przeżyciami wewnętrznymi. Nie to, co my, żałośni niewolnicy naszej skalanej chuci. Dziewczyny są takie bardziej… czyste.
Oczywiście, nie mogłem z tym iść do Basi. Do każdej innej dziewczyny tak, może poza Dorotką. Jeżeli dziadek powiedział, że to działa, to to działa. Ale Basia…
Ona jest inna.

Dramatis Personae

- mag: Barbara Sowińska
- mag: Klemens Borzycki

- vic: Baal'Balon
- vic: Gulguthor
- mag: Julian Krukowicz
- mag: Bernard Trawnik
- czł: Wanda
- mag: Dorota Michaś
- mag: Marta Szysznicka

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License