Nowi rekruci Srebrnej Świecy

Z przemyśleń Nocnego Kwiatu o Poranku, fae Piątego Kręgu

Ciekawe… to cale auto ma wbudowane całkiem wygodne łózko. W sam raz dla fae. Czyżby… ludzie, chyba tak powinnam ich nazywać, pomyśleli o fae?… Chyba jednak nie, zanim mogłam się tam położyć, Maurycy musiał wyrzucić stamtąd sporo śmieci.
No i nazwał je schowkiem… Cóż, jest wygodne i tyle. Podroż była długa i dość męcząca, zwłaszcza chyba dla Maurycego, bo wieczorem położył się na rozłożonych siedzeniach w aucie i zasnął. Ech… Rzeczywiści… ludzie… śpią tak strasznie długo. Słońce już dawno wstało a on wciąż chrapał.
Z jakiegoś powodu Maurycy nie chciał wjeżdżać wieczorem do miasta, mówił coś o miejscu i czymś tam jeszcze. Ale nie dyskutowałam, on lepiej wie jak postępować ze swoim gatunkiem.
Ale, ale… rano, kiedy Maurycy jeszcze spal w najlepsze, chciałam pójść poszukać czegoś do zjedzenia. Jednak w chwili, kiedy chciałam wylecieć przez okno na polane (…no, nie była to prawdziwa polana, on to chyba nazwał parkingiem) wjechało jeszcze jedno auto. Wysiadł z niego jeden …człowiek… i zaczął się wydzierać na drugiego, który został w środku i bawił się przewracając drągi.
Zaciekawiona obudziłam Maurycego, który powiedział, że to jest nauka jazdy… Dziwni ci …ludzie.


Z myśli zapisanych Maurycego

Cały dzień za kółkiem, dziury, kroki i TIRy, wszędzie TIRy. Wieczorem dojechaliśmy do Gliwic, nocleg w aucie na parkingu bo byłem zbyt zmęczony żeby szukać czegoś lepszego, a o 6 rano jakiś kretyn postanowił sobie urządzić nielegalny plac manewrowy na tym parkingu. Boże, jak On się darł. Oczywiście zwróciło to uwagę Nocnego Kwiatu, no i szlag trafił sen. Ehh… ciężkie jest życie maga na obczyźnie, no i znajdź w Gliwicach o 6 rano otwartą kwiaciarnię żeby fae mogła sobie podjeść. Niby nie dziwię się Jej że marudziła na nabłyszczacze i środki konserwujące, ale zdecydowanie na przyszłość trzeba Jej kupić jakąś doniczkę. Nie chcę tak zaczynać każdego dnia. Cóż, dalej może już być tylko lepiej.


Z przemyśleń Nocnego Kwiatu o Poranku, fae Piątego Kręgu

Jednak kultura …ludzi jest strasznie zepsuta. Ileż trzeba się nachodzić, żeby znaleźć porządny kwiat, który nie jest zapaskudzony jakimś świństwem! A jak się już udało to się okazało, że ci barbarzyńcy sprzedają kwiaty ścięte. Swoją drogą, ta 'sprzedaż' to też jakiś dziwny wymysł, ale będę musiała się dostosować…
Cóż, nektar różany był bardzo smaczny, najwyraźniej zielona siostra zgodziła się oddać swój kwiat tym ludziom, co pozwala mieć o nich nieco lepsze mniemanie…
Kiedy już zjedliśmy śniadanie, poszliśmy w miejsce zwane rynkiem, taką główna polanę. Maurycy wziął Perłę i zniszczył ją wywołując bardzo silne echo. Ogromne marnotrawstwo, ale może …ludzie tylko w ten sposób mogli coś dostrzec…
Potem siadł pod zadaszeniem z kolejna Perłą w swojej czapce leżącej przed sobą i czekaliśmy…


Z przemyśleń Ash, czarodziejki Academii Daemonica

Ja to mam szczęście… Jak już raz wyskoczę po piwo to od razu jest zadyma. Widzieliście kiedyś przygłupa? Oto on, Kłapacz. Prawdziwy przygłup i tępak. A jednak w porównaniu z tym wieśniakiem i tak mądrze wygląda. Ja sobie idę po piwo, wzięłam sześciopak bo głupio tak marnować Quark na przejście między fazami za każdym razem, kiedy pić mi się chce (a to, co pędzi Bladaragh z grzybów na Fazie jest niepijalne) i zobaczyłam maga. Siedział sobie że niby żebrze, rozbił kryształ Quark i się cieszy. Normalnie pycho choby Kłapacz. Jego mina mówi 'weźcie mnie i przelećcie jak psa'. No, co za kretyn będzie siedział z Quarkami na ulicy, narażony na atak? Może tylko żulernię ściągnąć. Zdecydowałam się popatrzeć co z tego wyjdzie - nawet mnie nie zauważył. Ludzie mają osobliwy zwyczaj nie zauważać mnie, gdy tego nie chcę.


Z relacji "Łazarza", cierpiącego narzekacza

Ja tego nie rozumiem. Tracę wzrok… Ze słuchem też nie mam dobrze, ale wzrok już na pewno tracę. I tak dobrze, bo nie chcę patrzeć na ten świat teraz, jak moja córka poroniła. W rozpaczy po tym, jak ją zostawił ten cham, który już trzy razy chciał popełnić samobójstwo i nie miał na tyle przyzwoitości by nie obnażać swojego owrzodzonego przyrodzenia w parku przed studentkami politechniki. To był taki miły człowiek… Tak jak ja. Żebrał. Widocznie los ciężko go dotknął. Choć w odróżnieniu ode mnie nie ma zaawansowanego raka płuc i nie umrze… Boję się, że zanim umrę na raka płuc, wykończy mnie trąd. Rozmawiałem z nim, on rozumiał moje problemy, słuchał z żywotnym zaciekawieniem. Z pewnością Bóg Żydów i nazistów spuści na niego egipskie plagi za tą drobną uprzejmość, wyświadczoną sympatycznemu nieznajomemu. Wyglądał sympatycznie, więc wiedziałem, że długo nie pociągnie. Ledwo się ten chłopaczek pojawił, mój rozmówca zniknął. (Z pewnością w niewysłowionych męczarniach.) Musiałem - obywatelski obowiązek - ostrzec tego sympatycznego chłopaka co grozi za bycie uprzejmym. Tak, wysłuchał mnie z zainteresowaniem, zupełnie jak mój kuzyn, zanim zabrała go gruźlica. Skonał na moich rękach, zakrwawiając najlepszy garnitur…


Z myśli zapisanych Maurycego

I wykrakałem. Na początku wszystko szło zgodnie z planem, rozłożyłem karton z napisem "Zbieram na piwo dla Setona", wyłożyłem w czapce kryształ quark i trochę drobnych, a na końcu spaliłem jeden quark żeby uzyskać rozbłysk magii. Do tego miejsca wszystko działało pięknie. Niestety Kwiat zdecydowała się siedzieć na powietrzu (nie żebym się dziwił) i do tego w swojej naturalnej formie. Zgodziła sie tylko nieruchomieć gdy ktoś będzie nas obserwował. I przez jakiś czas było dobrze. A potem przysiadł się ten dziadyga. Pikuś tam że ględził, do zniesienia, a nawet lepsze niż niektórzy wykładowcy których znam. Gorzej że przez Niego pierwszy mag który się pojawił (taki młody, nierozgarnięty) nie wiedział jak podejść. No a potem obraził Kwiat i jedyne co mi przyszło do głowy to wsadzić Ją szybko do torby i salwować się ucieczką zanim rozniesie gościa na strzępy. A przynajmniej zanim złamie maskaradę. Krótki rozbieg, podciągnąć się na betonową markizę i spokojnie obejść budynek po gzymsie, gdy dziadek stał w szoku. Zszedłem na dół z tyłu budynku i dyskretnie ściągnąłem do siebie tego maga, a Kwiat w tym czasie w formie pszczoły (na tyle przynajmniej udało mi się Ją uspokoić) mściła się na dziadku proszkiem swędzącym.


Z relacji Eryka, młodego i… relatywnie oiecującego maga KADEMu

To nie jest dobry dzień. Mama mówiła, żebym był uprzejmy wobec nieznajomych, ale chyba nie przewidziała takich ludzi jak ten stary pierdziel. Wykryłem emanację magiczną. Nie byle jaką emanację magiczną. To było coś specjalnego. Rzuciłem parę czarów. Zrobiłem triangulację, jak pani Marta i zobaczyłem, że magiem był ten nieświeży żebrak. Nie wiedziałem dobrze, jak do niego podejść, bo był zajęty rozmową z takim siedzącym Rumunem. Szczęśliwie Rumun się szybko stracił, a czarodziej podszedł do mnie. Narzekał coś o nerkach, krwi, kuzynie… Ja starałem się rzucać mu takie typow chwyty, żeby miał okazję przyznać się, że jest magiem. Znaczy… jak powiedziałem mu, że czarująco dziś wygląda to się zaczął uskarżać na wrzody na twarzy i chciał pokazać mi swoje hemoroidy. Brrr… Ja myślałem, że to jakiś kod, no, taki… kod magów. W sensie hemoroidy, coś niewymownego, coś, o czym się nie mówi - znaczy, chciał mi pokazać jakiś artefakt, klucz mocy… może to nawet Seton w przebraniu myślałem. A… a on zaczął zdejmować spodnie! Powstrzymałem go. No, niektórych rzeczy magowie nie powinni robić. Kurczę, on mówił o takich strasznie mądrych rzeczach, ja nic z tego nie rozumiałem. Nie rozumiałem tego szyfru, jeszcze się muszę dużo nauczyć. Tak po prawdzie, to gdybym nie miał pewności, że on jest magiem to prawie bym złamał Maskaradę. Powiedziałem mu, że jestm magiem, że jestem aspirującym terminusem. Spytałem go, jaką mocą on włada. On zaczął mówić coś o jakichś chorobach psychicznych. Rozumiem, że to był potężny mentalista. Kurczę, potem pojawiła się ta pszczoła i wszystko się posypało.


Z przemyśleń Ash, czarodziejki Academii Daemonica

Dawno się tak nie ubawiłam. Magowie KADEMu zawsze dostarczają dużo rozrywki. Wątłe to, mało sprytne i nie umie się bawić. Choć muszę przyznać, że ten młody z KADEMu mi zaimponował. Ja bym nie atakowała w tak głupi sposób jednej z Aelliari. Cóż… jak już stwierdziłam, na KADEMie są geniusze. Wpierw się kręcił, mamrotał, dreptał… Trzy razy na niego wpadłam i za każdym razem powiedział 'przepraszam', nie zorientował się, że jestem tą samą osobą. Aż w końcu zamiast poszukać tego Quarka patrząc, podszedł do starego żebraka. Możnaby jeszcze mieć nadzieję, że szybko się zorientuje, że on nie jest magiem, zwłaszcza po tym, że - halo! - jego rozmówca się ulotnił. Plus, tylko kompletny ślepiec lub kretyn może pomylić Aelliari z lalką Barbie.
No… ale ten młody, ta… nadzieja KADEMu, ta świeża krew i przyszłość, rozmawiając ze starym, wiecznie narzekającym żebrakiem, którego już nikt nie może wytrzymać, miała na tej swojej piegowatej mordzie tak bezgraniczne spełnienie i oszołomienie, jakby właśnie klęczała przed nim najpiękniejsza dziewczyna na świecie, i robiła mu to, co chciałby dostać choćby od swojego psa. Aha, zapomniałam. Wywnioskował coś z tej rozmowy. Z pewnością będzie dzięki temu lepszym magiem, czy lepszym człowiekiem czy… cokolwiek. To ja już wolę Hamstera. Choć moim zdaniem Hamster, ten tutaj i jeszcze paru innych mogliby założyć własną gildię. Pasują do siebie.


Z przemyśleń Nocnego Kwiatu o Poranku, fae Piątego Kręgu

Jak on śmiał mnie tak obrazić?! Że niby jestem brzydka?! I chuda? I co jeszcze? Mam być tłusta jak te ich samice?? Nic, tylko się tłuszcz przelewa! Nawet gdyby mieli skrzydła, nigdy nie oderwaliby się od ziemi! Jak on śmiał mnie tak obrazić?? Ten… ten… ten… Rzeczywisty!!
<chwilę później>
Zabić mnie chcesz?! Taaak?! Fae się atakować zachciewa?! Masz! Zaznaj Kary!

A teraz błagaj, to może ci wybaczę, jeśli będziesz dość żałosny…


Z myśli zapisanych Maurycego

Prawie udało się mi zacząć rozmowę z tym chłopakiem, kiedy ten idiota stwierdził, że przeszkadza mu pszczoła (Kwiat!) i postanowił ją zabić zaklęciem. Nim zdążyłem go zatrzymać Kwiat obezwładniła Go proszkiem swędzącym. A potem pojawił się niejaki Kozica i wreszcie zaczęliśmy rozmowę. Porozmawialiśmy chwilę na miejscu, chłopak (Eryk) przeprosił fae i zaprosiłem wszystkich do kawiarni. Zdecydowanie lepsze miejsce na dyskusje.


Z przemyśleń Nocnego Kwiatu o Poranku, fae Piątego Kręgu

Po tym, jak ten żałosny… osobnik mnie przeprosił, nie mogłam dłużej go karać - zrobił to może ze strachu, ale za to szczerze. Następnym razem pomyśli, jak spróbuje rzucić zaklęcie śmierci na cokolwiek. Dobrze mu tak!
Pojawił się drugi osobnik, też Obdarzony… zaczynam się czuć troszkę nieswojo… są trochę za duzi.


Opowieści Kozicy po trawki paleniu

Meeee. Widziałem ich. Oczywiście stała tam ta namiętna z Academii Daemonica, no nie? Ale po kolei. Chłopaczek z KADEMu chyba się potknął i rozbił Quark, więc przyszedłem. Myślałem: będzie płakał, pocieszę, to może Quarka odpali, no nie? Więc ja podchodzę i przyszła do mnie Ash. No, moja wieloletnia kochanka. To ją pytam, czy chce jeszcze. Ona mówi: 'Ach, nie Alfredzie, nie mogę pozwolić sobie na bycie znowu wyczerpaną. Popatrz, albowiem przed obliczem mym stanął tajemniczy mag.' Czy jakoś tak. Wiecie, na AD oni zawsze mówią albo archaicznie albo wierszem. No i się zaczęło. Okazało się, że to młody obiecujący mag szuka gildii. No i co Ash na to? Wiecie, oni zawsze są głodni nowych, kompetentnych magów. Mnie chcieli ściągnąć, ale powiedziałem nie, bo nie są dość pro. Meeee. Powiedziała to wtedy. Wierszem mówiła. 'Ach, mój luby, dajesz w czuby tego maga, mówię, powaga, weź go sobie, nic nie zrobię, mówię pod przysięgą, bo Łowcy Diamentów potęgą' Meeeeeeee!


Z raportu Ash do Venomkissa

…rozumiesz to? Przyjeżdża mag, wyszerzony jak Kłapacz, nic ciekawego, choć towarzyszy mu nadzwyczaj interesująca Aelliari, siada i z butną miną pyta: No, to co wy możecie zaoferować mi, żebym ja się mógł do was przyłączyć? Dobra, ja rozumiem, przyznaję, Łowcy Diamentów - ok. Tam takie nastawienie ma sens. Oni nie zobaczą Twojej obecności, jeżeli na nich nie wrzaśniesz. Ale KADEM, na Boga… lub ziemniaka, są niedorzeczni, słabi, wątli i śmieszni, ale mają jakąś tradycję, mają jakiś etos, nie? I tam jeszcze był ten palant, ten młodzik. Cały czas patrzył się na mój dekolt, zupełnie, jakby nigdy nic lepszego nie widział (tego to akurat jestem pewna) i się łasił. Tak, czaisz to? Łasił się. Mag KADEMu łasił się do jakiegoś niezidentyfikowanego wieśniaka, który przypadkowo włada magią. No gdzie te czasy, kiedy ja oblałam test na KADEM (moralności, ale zawsze) ? KADEM nigdy nie był masową gildią! To była taka konkretna niszówka. Ja teraz nie wiem. Widzę dwie opcje. Albo Eryk się łasił, bo uznał to za jakiś pojedynek między mną a nim o to, kto zdobędzie tego maga (sorry, nie jestem zainteresowana), albo się łasił, bo swoim niezawodnym instynktem jamnika-włażącego-w-dupę wyczuł pokrewną duszę. Kogoś, kto sprawi, że nie będzie aż tak odstawał od reszty. Będę szczera, ten nowy mi się kojarzy z Hamsterem. Ja wiem, Hamster ma moc i chce dobrze, ale… chyba tylko Shadow go poważa (no i moja siostra) Tego nowego to by nawet Shadow nie poważał (moja siostra to przypadek kliniczny) Stwierdziłam: a co? Będę miła, Kozica się czasem przydaje (rozwesela mnie gdy Kłapacz jest smutny), a dam go Łowcom Diamentów w prezencie. Nieważne, co ten mag umie. Z podejściem 'zobaczmy, która gildia może mi dać najwięcej, wybierzmy sobie najlepszą super-elitarną glidię' nie chcę go tu. Ech, wystarczyłoby, że Ewa czy Kuba zażartowaliby w ten sposób, a zrobilibyśmy im wciry. A co…


Z myśli zapisanych Maurycego

Dowiedzieliśmy się co nieco o gildiach w okolicy. Główne to Srebrna Świeca, KADEM i Academia Daemonica. Eryk w sposób zaiście rozpaczliwy świadczy o KADEMie, a Kozica reprezentuje "plankton", a konkretniej "Łowców Diamentów". Nie żebym marudził, ale póki co Kozica jest sensowniejszy od Eryka… a ja bardzo nie chcę trafić do gildii, która nazwała się "Łowcy Diamentów" bo to brzmi "czadersko" i można "wyrywać laski"… czy jakoś tak. Eh… nic nigdy nie jest proste, i jak tu podjąć decyzję? Szczególnie że Seton był na różnych etapach swojego życia we wszystkich tych gildiach, no wszystkich z wyjątkiem Łowców. Ale ponoć uczył kiedyś Kozicę. I co tu z tym dylematem zrobić?


Z raportu Ash do Venomkissa

…Zupełnie nie rozumiem, czemu ten Maurycy (dobrze, że nie Filemon) patrzył z takim niesmakiem na Alfreda Kozicę. No dobra, Kozica nie myje się często, ma tą głupią bródkę i włosy zawinięte w rogi i śmieje się, jakby koza z zatwardzeniem, która rodzi, właśnie miała czkawkę. No ale pod względem mentalności to są po prostu bliźniacy. Obaj roszczeniowi i obaj potrafią mnie zabawić. Jedna rzecz liczy się Maurycemu na plus. Wyraźnie troszczy się o swoją towarzyszkę. To mi się podoba. Kozica troszczy się tylko o to, czy jutro będzie miał co palić.
Będę szczera. Bałam się, że Eryk tam dostanie orgazmu lub zaproponuje Maurycemu w pakiecie promocyjnym swoje ciało, więc stwierdziłam, że pomogę trochę chłopakowi w castingu gildii. Ściągnęłam maga ze Srebrnej Świecy - byłam ciekawa, jak nisko oni upadli.
Będę szczera. Łasił się jak Eryk. Jasne,.w zupełnie innym stylu, zamiast 'będę budził Cię w przyjemny sposób każdego ranka i będę prał Ci pościel' ten szedł w stronę 'zróbmy razem nowy, lepszy świat w nowej, prężnej gildii mającej ideały i perspektywy…' Chwila, czy my ciągle mówimy o Srebrnej Świecy? Najlepsze jest to, że ten palant w to wierzy. Znaczy… przez palanta rozumiem maga Srebrnej Świecy, nie Maurycego. Maurycy nie wie na tyle, by rozumieć, w co się pakuje. Innymi słowy zaczęłam kibicować SŚ. No i wtedy Eryk wezwał posiłki. Zauważył (w końcu), że może nie jest najbardziej kompetentny. I kogo wezwał?
Podpowiedź:
A) Ewę. Jakby jej się spodobał, rozwaliłaby pół kawiarni i uprowadziła, po czym powiedziała, że to moja robota i tylko ratowała ich przed czymś strasznym. Lubię ją.
B) Kubę. Jakby mu się spodobał, byłby gejem.
C) Norberta. W uroku osobistym, intelignecji, elokwencji i kulturze bił całe towarzystwo w kawiarni (łącznie ze mną). On by wyjaśnił tym dwóm, że KADEM jest ich marzeniem, a widząc ich… specyficzne spojrzenie na świat (Aelliari się nie dziwię, w końcu nie jest magiem) zaprowadziłby ich dyskretnie do pani Weroniki Seton i pozwoliłby jej przeprowadzić testy. Przeszliby. Oni zawsze przechodzą.
D) Sabinkę. Jakby jej się spodobali (spodobaliby jej się) zmieniłaby życie wszystkich innych w piekło, wszyscy by się ewakuowali a ta dwójka trafiłaby na KADEM.
Zgadłeś? No skąd? Bo Eryk w swoim geniuszu sprowadził Bernarda.
Nie zrozum mnie źle. Lubię gościa. Jest konkretny, sympatyczny i nawet inteligentny. Ale jest najgorszym człowiekiem, jeżeli chcesz komuś zaimponować słynną perfekcyjną metodologią i specjalnymi technikami KADEMu.
Ale jego dziadek to fajny świntuszek ;-)


Z przemyśleń Nocnego Kwiatu o Poranku, fae Piątego Kręgu

Ech… i znów muszę siedzieć w tej nieszczęsnej torbie Maurycego… Zupełnie nie rozumiem, dlaczego po prostu nie powiedzą Nieobdarzonym, że istnieje Moc. A oni wciąż się ukrywają i tylko bezsensownie utrudniają sobie życie. Przecież to, że ktoś nie włada Mocą to nic niezwykłego. Są też fae, które tego nie umieją, i nikt się z nich nie wyśmiewa, ani nie traktuje ich jak czegoś gorszego… Zresztą, spróbowałby się ktoś naśmiewać z Wiedzących!…
Ale nic, trzeba się było dostosować… schowałam się w tej torbie i poszliśmy do miejsca, które Maurycy nazwał kawiarnią. Pojawiła się tam jeszcze jedna Obdarzona, w towarzystwie dwóch Wojowników… Przedstawiła się Ash… Nie znam się dobrze na ich imionach, ale nie wydaje mi się ono normalnym imieniem dla samicy… oni chyba mówią 'kobiety'. Ale Wojownicy ją szanowali, a ona sama była wobec mnie bardzo uprzejma, podczas gdy pozostali czasem mnie ignorowali… Chyba ją polubię. A ona chyba polubiła Maurycego, bo powiedziała, że przyjdzie dać mu przyjemność.
Nie rozumiem tylko, dlaczego on nie wyglądał na szczególnie ucieszonego… I dlaczego inni się jej bali… Dziwni ci ludzie.


Z myśli zapisanych Maurycego

Ok. Poznaliśmy Ash. Plus - ma demony za towarzyszy, minus - jest… dziwna, a do tego wszyscy się Jej boją. Dowiedzieliśmy się od Niej o wiele więcej o gildiach, choć może niekoniecznie wprost. Ale z tych anegdot i humorystycznych opowiastek wiele można wyciągnąć. Ash ściągnęła nam nawet przedstawiciela Srebrnej Świecy (Rafał), choć sposób w jaki to zrobiła dalece odbiega od tego z jakim czułbym się komfortowo. Przegoniła też Eryka Rozpaczliwego, na którego miejsce jakiś czas później pojawił się Bernard Nie-mniej-dziwacznego. Duchy przodków, oryginalny sposób wysławiania się, plecak bez dna, za to wypełniony… nie chcę wiedzieć czym… a mimo to, jakoś go polubiłem i wbrew wszystkiemu udzielił wielu pożytecznych informacji. Do tego dialogi między Bernardem, Ash, Kłapaczem i duchem dziadka Bernarda, z komentarzami Krzyka i Kozicy… jakim cudem to się przekształciło w casting do teatru absurdu? I kim do cholery jest Kuba Urbanek? I jaka naprawdę jest Ash? … Jakoś po drodze zgubiłem gdzieś wątek Setona. Ale po tym jak Ash zapowiedziała mi nocną wizytę za "nie wcześniej niż trzy dni" jakoś Seton to ostatnie moje zmartwienie. Cóż, życie tutaj na pewno będzie ciekawe.


Z raportu Ash do Venomkissa

…Venom, wybacz, zwątpiłam w Ciebie, Ty masz rację, ja się myliłam.
Chciałam okazać trochę… serca. Pomóc zagubionej parce wędrowców odnaleźć dom w jakimś fajnym, spokojnym miejscu, za co gość mi się odwdzięczył, wrzucił granat do szamba i powiedział, że gdzieś tam w krzakach siedzi związany Kłapacz.
Dobra, a teraz bez melodramatyzowania. Dobrze, że Kuby tu nie ma. Ten Maurycy to gej. I to jeden z tych bardziej napalonych. On lubi być stroną dominowaną. Czujesz, że przyzwał sobie inkuba i daje się ujeżdżać jak owieczka? No meee mee, no…
No i oczywiście, legendarny geniusz stwierdził, że w porównaniu z tym demonem to ja nie tylko go nie podniecę. Jemu nawet dobrze nie będzie. Nie dorównuję mu do pięt.
Wiesz, jak to się skończy. Przyjdę do niego. Będzie błagał o więcej. Oni zawsze błagają.
Zupełnie nie jest w moim typie. Ech… czego się nie robi dla reputacji. Już nigdy więcej nie będę uprzejma :3


Z przemyśleń Nocnego Kwiatu o Poranku, fae Piątego Kręgu

Jako, że chcemy się z Maurycym przyłączyć do jakiejś gildii, to musieliśmy się czegoś o lokalnych instytucjach dowiedzieć…
Ash od początku nam powiedziała, że jej gildia, Academia Daemonica to nie miejsce dla nas. Po wysłuchaniu opowieści, muszę się z nią zgodzić… Nie jestem Wojownikiem. KADEM… ten idiota, który chciał mnie zabić jest stamtąd… Co prawda drugi, który potem przyszedł nie był taki zły, i też był bardzo uprzejmy, ale… Nie chcę musieć walczyć z Wojownikami, a o ile zrozumiałam, pomiędzy AD a KADEMem toczy się od wieków jakaś wojna klanowa…
Osobnik z niedużej gildii która podobno nazywa się "Łowcy Diamentów" (nazwa typowa dla Rzeczywistych, musi być przemoc i drogie kamienie) gdyby był fae, nie wiem, czy miałby trzeci krąg… Nie potrafi rozmawiać nawet z istotami swojego własnego gatunku w sposób nie wywołujący co najmniej pobłażliwości…
Tak więc pozostała jeszcze jedna gildia, "Srebrna Świeca". Jej przedstawiciel powiedział kilka niepokojących rzeczy odnośnie traktowania przez Rzeczywistych fae i innych Baśniowych, ale… myślę, że jestem skłonna podjąć to ryzyko. W końcu chcę poznać ich kulturę - to oznacza też kontakt z niemiłymi jej aspektami…


Z myśli zapisanych Maurycego

Podziękowałem wszystkim za poświęcony nam czas, zebrałem numery komórek (Ash podała mi numer do Kłapacza zamiast swojego, a Bernard dołożył do numeru kość służącą do nawiązywania kontaktu) i przystąpiliśmy z Kwiatem do ciężkiej dyskusji o tym gdzie się tu przyłączyć. Drogą eliminacji została nam Srebrna Świeca. Bo tak: nie do Academii, bo żadne z nas nie jest magiem bojowym, nie do KADEMu, bo mają na pieńku z Academią, a do tego wszyscy twierdzą, że wolności tam niewiele. Wreszcie nie do Łowców, bo po prostu nie, na myśl o tym że Kozica mógłby zostać moim przełożonym ciarki mnie przechodzą. No i niewiele bym się tam nauczył. Wychodzi więc na to że przyjmiemy propozycję Rafała, choć wciąż mam pewne wątpliwości. Pozostaje przekazać nowinę Rafałowi i podziękować raz jeszcze wszystkim pozostałym.


Z przemyśleń Nocnego Kwiatu o Poranku, fae Piątego Kręgu

Maurycy zajął się wszystkimi rytuałami, jakie trzeba było odprawić, żeby nie urazić nikogo z tych, którzy nam pomagali i wyrazić swoją wdzięczność. Używał do tego czegoś, co …ludzie nazywają 'telefonem'. To jedno z tych ich urządzeń. Nie do końca rozumiem, jak ono działa, i jaki ma związek jakiś numer z konkretną osobą, będę się musiała Maurycego zapytać. Zwłaszcza, że ta Wojowniczka, Ash w taki sposób ściągnęła przedstawiciela Srebrnej Świecy… Jedyny problem z tymi… telefonami to to, że są koszmarnie wielkie, ciężkie i nieporęczne. To coś jest tylko trochę niższe ode mnie, a waży tyle co ja… Jak niby miałabym z tego korzystać?


Z myśli zapisanych Maurycego

Numer do Kłapacza, jasne… dodzwoniłem się do kogoś kto przedstawił się jako Venomkiss… dobrze przynajmniej że ma poczucie humoru, ponoć to jeden z najpotężniejszych magów Academii…. ciekawy sposób na przedstawienie się potężnemu magowi tuż po przybyciu do miasta… muszę pomyśleć jaki numer mógłbym wykręcić Ash w rewanżu.


Z przemyśleń Nocnego Kwiatu o Poranku, fae Piątego Kręgu

No i jesteśmy członkami klanu… to znaczy gildii zwanej Srebrną Świecą. Ów Rafał zaprowadził nas do głównej siedziby, do swojego mistrza - to taki wódz klanu.
Mistrz Jonatan Wołkowiec jest osobą niezwykle wykształconą. Zaskoczył mnie bardzo, kiedy po pierwszym spojrzeniu rozpoznał we mnie fae. Zwykle …ludzie bredzą coś o wróżkach… Czy ja latam jak jakaś ostatnia idiotka, brzęczę jak komar, co się starej krwi opił i śmieję się z byle głupoty?? Chyba poza Mistrzem nikt z tam obecnych ludzi nigdy nie widział fae, bo kiedy padło to słowo, zapadła absolutna cisza… Poczułam się trochę nieswojo, zwłaszcza, że wiem, że w tej gildii są cztery odłamy, z czego jeden jest przychylny fae i innym Baśniowym, zaś pozostałe są albo niechętnie obojętne albo wręcz wrogie… Ale cóż, sama się na to zdecydowałam, a w razie czego nie jestem całkowicie bezradna, jakby im się mogło wydawać. Gildia dała nam miejsce, w którym możemy zamieszkać. Jest to mieszkanie w osiedlu, w którym mieszkają tylko magowie. Jestem Mistrzowi Wołkowcowi bardzo wdzięczna za to, że zadbał o to, bym mogła swobodnie wychodzić z pokoju… Nie zniosłabym zamknięcia przez długi okres czasu…
Niestety, samo mieszkanie przyniosło pewne rozczarowanie - będę musiała wprowadzić tam trochę życia i zaprosić zielone siostry i braci… Maurycy na pewno mi pomoże z przekształceniem tej skalnej klatki w coś bardziej przytulnego…


Z myśli zapisanych Maurycego

A więc wstąpiliśmy do Srebrnej Świecy. Formalności trochę było, ale w sumie nic strasznego. Warunki nam proponowane póki co są dość imponujące. Choćby zakwaterowanie, po mieszkaniu na prywatnym osiedlu Srebrnej Świecy, chyba naprawdę cenią sobie nowych magów. A Mistrz nawet miał radę na Ash… co prawda eliksir zmiany płci to nie do końca to o czym myślałem, ale cóż… zawsze jest jakieś wyjście awaryjne. Swoją drogą mam wrażenie, że trochę lekceważy Ash… nie mogę sobie na to pozwolić, muszę się dobrze przygotować, mam wrażenie, że dużo może od tego zależeć.

Dramatis Personae

- mag: Maurycy
- mag: Nocny Kwiat

- mag: Ash (AD)
- czł: Łazarz
- mag: Eryk
- mag: Alfred Kozica

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License