Świątynia Pierwotnego Zła

080808
Misja dla połowy zespołu (Kamila)


Rozmowa Whisperwind z Venomkissem na dachu Academii Daemonica

- Hej, Venom, jak się masz? ;-)
- Też się cieszę, że Cię widzę. Czymże zasłużyłem sobie, byś naruszała prywatność mej samotności?
- Mam pewien plan!
- Słucham z niecierpliwością…
- Świątynia Pierwotnego Zła. Miejsce, w którym będziemy mogli przetestować magów Powiewu Świeżości w taki sposób, by oni nie ucierpieli, a my byśmy mogli zyskać potrzebne dane.
- Nie uda się.
- Nieprawda, wszystko mam rozpracowane. Niestety… potrzebuję jednak trochę pomocy. Twojej pomocy.
- Nie.
- Jak to 'nie'? A gdzie wredny uśmiech i 'no nie wiem, co zrobisz, żeby mi się to opłacało?'? To nie w Twoim stylu :3.
- Nie jestem aż tak prostolinijny.
- Ale do tego to się sprowadza, czyż nie?
- Przyznaj się, chcesz to zrobić tylko dlatego, żeby Powiew Świeżości dostał potrzebne im do eksperymentów Quarki. Czyż nie? <zimny uśmiech>
- Wcale nie! Nie obchodzi mnie Powiew Świeżości na tyle, żeby dawać im kryształy, które są nam tak potrzebne.
- …piękny zachód słońca…
- Venom, słuchaj mnie! Są same zalety tego rozwiązania! Po pierwsze: wezmę Hamstera, zrobimy pierwszy test bojowy.
- Interesujące… kontynuuj.
- Po drugie: będziemy mieli okazję sprawdzić Julię oraz tą nową czarodziejkę, która przyłączyła się do Powiewu Świeżości, Kamilę.
- Hm… zaintrygowałaś mnie.
- Po trzecie: możemy zastawić pułapkę na Norberta.
- Pułapkę?
- Magiczną roślinę z Fazy Daemonica. Kwiat czarnej nocy. Wiesz, jedyna odtrutka pochodzi z Fazy Daemonica. Tak więc będą zmuszeni z nami współpracować, możemy coś od nich zdobyć.
- Whisper, dziecko drogie, wyjaśnij mi jedną rzecz… Kto przy zdrowych zmysłach zastawiałby pułapkę na Norberta?
- Jejku, od Norberta na Kubę. Albo na Ewę. Każdy będzie chciał pomóc Norbertowi. Ja powiem, że to jakiś nieszczęśliwy wypadek, że nasze badania wykazały, że odtrutka jest tylko na Fazie Daemonica, wezmę ich tutaj i…
- Muszę przyznać, że to bardzo dobry plan. Jak na średnio inteligentnego przedszkolaka.
- !
- No po co? Kuba na KADEMie dostarcza mi mnóstwo rozrywki, Ewa do nas się nie przyłączy, a unieszkodliwienie tych magów nie przysporzy żadnego zysku Academii. Przyznaj po prostu, że chcesz dać proste, darmowe Quarki swoim nowym przyjaciółkom z Powiewu Świeżości.
- Venom, nie o to chodzi. Zupełnie nie chodzi tu o Quarki. Zupełnie. Pomożesz mi?
- Jasne.
- E? A zapłata?
- Przykro mi to mówić, ale uwielbiam patrzeć jak się pogrążasz. Odświeżające uczucie. Jak cukierki eukaliptusowe…


Z księgi historii Powiewu Świeżości, Julia Weiner

W dniu dzisiejszym udało nam się odnaleźć coś nadzwyczaj interesującego. Stara, zakurzona księga, jaką znalazła Whisperwind w podziemiach zamku Academii Daemonica zawierała informacje nt. niejakiej "Świątyni Pierwotnego Zła", miejsca, które wymaga współpracy trzech dziewczyn. Zdecydowałam się nie wykorzystywać informacji z jedynie jednego źródła i sprawdziłam w internecie jak najwięcej informacji na temat tego tajemniczego miejsca. Na temat Świątyni Pierwotnego Zła nie ma wielu informacji… poza może mylącą kampanią w starym, zarzuconym już systemie RPG o tej samej nazwie. Jest to jednak miejsce bezpieczne i dające dostęp do kryształów Quark. Whisperwind zapytana, czemu decyduje się na przekazanie nam tej wiedzy odpowiedziała, że na całej Academii Daemonica nie jest w stanie zebrać trzech dziewczyn które byłyby w stanie współpracować podczas jednej operacji i byłyby zdolne do podzielenia się kryształami Quark w ten sposób. Jest to smutne, lecz całkowicie zrozumiałe w świetle tego kim są magowie Academii Daemonica. Sama Whisperwind ma operację militarną w dniu pojawienia się Świątyni Pierwotnego Zła na naszym planie egzystencji, więc nie jest w stanie z nami w tym czasie współpracować. Jest to jednak okazja do uzyskania kryształów Quark - surowca najbardziej nam potrzebnego w gildii…


Z pamiętnika Kamili

Julia dowiedziała się o czymś, co daje nadzieję na pewien zastrzyk Quarków. Nazywa się to świątynią pierwotnego zła i pojawia się co jakiś czas w szczególnych warunkach. Aby móc się tam dostać potrzebna jest trzyosobowa grupka czarodziejek - jeśli będzie tam facet, świątynia się nie pojawi.
Julia twierdzi, że na wchodzące tam osoby czekają próby, jednak nigdy wejście tam nie skończyło się tragicznie, a niezależnie od tego, czy wygramy czy przegramy, zysk w Quarkach jest pewny… Cóż, myślę, że warto się tym zainteresować, tylko czasu nie zostało wiele - termin pojawienia się świątyni wypada pojutrze. Skąd my weźmiemy trzecią dziewczynę? Nie chcę nikogo urazić, ale Aniela się po prostu nie nadaje, a z kolei Teresa… też nie. Musimy coś wymyślić, jeśli chcemy tam iść.
W sumie nie zależy mi tak bardzo na Quarkach, ale Powiew ich potrzebuje… Mamy wciąż co najmniej jeden spory nie skończony projekt…
Dlatego zamierzam pomóc Julii.


Z dyskusji Wiktorii Diakon z przyjaciółką, Olą

- Pa~pa.
- Czekaj… gdzie idziesz? Dopiero weszłam…
- Im~pre~za ;-)
- Czekaj…
- ?
- Mogę iść z Tobą?
- Hmmm… nie sądzę, byś chciała ;-)
- Czemu? Lubię imprezy…
- Wiesz… zostałam DJem w Blue Oyster.
- Blue… czekaj XD. To przecież klub dla homoseksualistów!
- Ano ;-). Dzisiaj będzie tam większa impreza. Sponsorowana przez Unimil.
- …ok, odpadam.
- Wiedziałam ;-).
- Ale… ale Ty nie jesteś profesjonalnym DJem! Nie jesteś nawet nieprofesjonalnym DJem!
- I? Oni o tym nie wiedzą. To się nazywa… awangarda.
- Ok… pa XD.
- Aha, Olu, słonko… nie mów nic Irenie, dobrze?
- …bez obaw -_-'


Z przemyśleń Tomka

To… to było po prostu ZŁE! Zapukała do drzwi jakaś nieznajoma kobieta… okulary, kitel, rękawiczki… nie wiedziałem, że to czarodziejka, otworzyłem… a ona weszła jakby nigdy nic. Ładna była. Już na wejściu… na samym wejściu zapytała, gdzie była Rosa Divina Aerinus. Zbladłem. No… skąd ona wie, że jestem magiem, tak na wejściu… oczywiście, nie chciałem jej powiedzieć. Myślałem, czy by jej nie okłamać, ale nie dała mi czasu. Powiedziała, że jak jej nie powiem, zacznie krzyczeć, że ją gwałcę i że się rozbierze. Ok… myślałem, że to bardzo… nietypowa groźba. Ale nie… ona ZACZĘŁA krzyczeć i szybkimi ruchami zaczęła się rozbierać. Nie wiedziałem co robić. Spanikowałem…
Powiedziałem jej, co mogłem zrobić. Potem zadzwoniłem do Kami… musi wiedzieć, co tu się dzieje…


Z pamiętnika Kamili

To była niespodzianka. Tomek dał mi znać że w pobliżu naszego domu pojawiła się jakaś czarodziejka. Porządnie go nastraszyła swoim zachowaniem, wypytała o Rosę (nie bardzo dając się nabrać na pozę wsiowego głupka - dziwne, zwykle działa skutecznie) i poszła w las.
Ech… musiałam wrócić z siedziby Powiewu, zresztą, byłam ciekawa, kto zacz.


Z przemyśleń Wiktorii

Więc tu się schowała Kamila…
Nie wiedziałam, nie mogłam wiedzieć.
Nie przyjechałabym przecież. Nie mogę jej narażać.

Powiem szczerze - gdy zobaczyłam Kamilę… zwątpiłam. Wyszła sobie spokojnie, porozmawiać (spięta i zahamowana, co nietrudno było zauważyć -_-)… z tego wynika, że ten nieszczęśnik którego postraszyłam gwałtem (tzn. że będzie miał opinię gwałciciela - i kto powiedział, że telenowele się nie przydają? ;-) ) to był… jej Tomek. Ten, którego Irena tak nie lubi :P.
Cóż. Nabrał mnie. Ale chyba też mnie nie poznał.
Najlepsze jest to, że chyba Kamila mnie nie poznała… ale nie wiem co ona sobie myślała, w końcu, jak już kuszenie Kamili przestało być zabawne, ujawniłam się. Choć muszę przyznać, że moja fałszywa tożsamość, Róża Jaskiernia, jest całkiem wiarygodna. A że (o czym mało kto wie… ech…) jestem ekspertem (tak, ekspertem! Nie jakimś amatorem!) od kwiatów i perfum, nie zgubiłam się w tym i mogłam swobodnie udawać przywódczynię gildii i sklepu z pefumami o tej samej nazwie.

Swoją drogę, Kamila to cwany kotek… jakoś skontaktowała się z Tomkiem, by ten wypytał… mnie o "Różę" (i zrobiła to tak sprytnie, że tego nie widziałam!). Naturalnie, moja komórka była wyłączona. I zadzwonił do Ireny, która oczywiście nie wiedziała, że pojechałam obejrzeć Rosę…

Dostanie mi się bura, jak wrócę do domu…

No ale… ile można siedzieć w jednym miejscu?!


Z przemyśleń Tomka

Widzę, że po wizycie tej małej Spojonej Kami się nauczyła ostrożności. Nie, nie ostrożności wobec siebie. Wyszła na polankę spotkać się z tajemniczą nieznajomą szantażystką i zachowała odpowiednią odległość. Cała jej mowa ciała mówiła "spokojnie, nic ci nie zrobię", jednocześnie zostawiając sobie pole manewru w wypadku, gdyby tajemnicza czarodziejka miała wrogie zamiary.
Ale nie zawahała się ani chwili. Tak jakby zrobiła się odważniejsza.
Choćby dlatego dobrze, że ona przyjechała… by Kami miała na kim trenować XD.


Z pamiętnika Kamili

Właśnie, przypomniałam sobie. Nienawidzę tajemniczości i sekretów, jeśli dotyczą mnie. Jeśli jeszcze ktoś mi powie, że powinnam go znać i wiedzieć, kim jest, zagryzę jak psa. Spojeni, Jurek, a teraz to… grrrr…
Ostatnio bardzo źle toleruję aluzje odnośnie tego co powinnam lub nie powinnam wiedzieć…
No ale dobrze, tym razem wybaczę Wiktorii.
Ech, szkoda, że wybrała taki sposób pojawienia się… Znaczy, nie pojawienia - nawet nie wiedziała, że tu mnie spotka, ale jednak mogła darować sobie całą tą maskaradę… Przez chwilę byłam przekonana, że jest jedną ze Spojonych… Cóż, nie jej wina, skąd mogła wiedzieć?…
Ale przez to spotkanie wyszło… dziwnie.
Trochę mnie martwi to, co się z nią stało w tym czasie… Straciła majątek, teraz jeździ używanym samochodem i ma problemy z 'ukochanym' braciszkiem… Będę musiała spotkać się z Ireną…


Z przemyśleń Wiktorii w używanym samochodzie

Ech, Kamila…
Nasz kotek jest wynędzniały i potulny. A myślał ktoś, że miłość wzbogaca XD.
Cóż… musiałam się przyznać. Spojrzała na mnie żałosnym spojrzeniem i… nie zrobiła nic. Ok, wsadziła mi swojego kotka szpiegowskiego ( ;-) ) do samochodu… ale bym i tak się zorientowała. Na mnie takie sztuczki nie działają. Nie na mnie.
Kamila musi zdecydowanie pewniej chodzić po ziemi. Nie przepraszać za to, że żyje. Jak czegoś chce, musi o to walczyć.
Dobrze, że wróciłam.
Ktoś musi ją tego nauczyć.

Musi przestać w końcu żyć przeszłością. Jej przeszłość jest zresztą zamknięta. Nic jej zza pleców już nie dopadnie…
No, chyba, że Jurek zatęskni za dawną miłością i capnie od tyłu XD. Ale ona się wtedy wywinie i walnie w szczękę :D.
…chyba, że wpierw przeprosi ^^'


Rozpaczliwe krzyki Hamstera do Whisperwind

- Nie, nie, nie mojego żółwiaczka, nie mojego żółwiaczka!
- Hamster, to jest element planu. Wiem, że uważasz się za wielkiego wojownika. Czas to sprawdzić.
- Ale… zabijesz go!
- Słuchaj, to jest złożony plan strategiczny. To pułapka. Nie dość, że testujemy, co potrafią ci magowie, to jeszcze masz szansę się przyczynić do unieszkodliwienia jednego z bardziej niebezpiecznych magów KADEMu.
- Będę walczył z… Kubą Urbankiem?
- Nie. Z trzema czarodziejkami, a śmierć Twojego gorathaula przyczyni się do zastawienia pułapki na Norberta Soneta.
- Na kogo? To jakieś zero z KADEMu, szkoda na niego mojego żółwiaczka…
- Wiesz, Warmasterze (nigdy sobie tego nie wybaczę!), w Norbercie podkochuje się Ash… Co więcej, pokonał ją już nie raz.
- Ten Norbert? Pokonał Ash?
- Niejeden raz, Warmasterze. Niejeden raz. Jest szanowanym i niebezpiecznym przeciwnikiem…
- Hmmm… Ostatecznie może być. W końcu prawdziwy strateg wie, kiedy trzeba zrobić operację dywersyjną.
- Wiedziałam, że spojrzysz na to z odpowiedniego punktu widzenia…


Z pamiętnika Kamili

No to mamy z Julią mały problem… Brakuje nam trzeciej dziewczyny, żeby wejść do 'świątyni pierwotnego zła'. Aniela… się nie nadaje. Teresa… nie wiem, jakoś nie widzę jej w takim miejscu… Julia nawet spytała Whisper, ale ta nie mogła lub nie chciała się z nami zabrać…
Postanowiłam zaproponować Julii zabranie Wiktorii…
Biedaczka, trochę zbladła, ale się zgodziła. To będzie co najmniej ciekawe przeżycie, zobaczyć, jak te dwie się ze sobą dogadają…


Tomek, po dyskusji Julii z Wiktorią

No dobra… XD A myślałem, że widziałem już wszystko… Dwie dziewczyny w śmiertelnym tańcu o to, która zrobi na drugiej większe wrażenie… Dwie żywe legendy, wschodząca gwiazda - Julia Weiner, wybitny naukowiec i charyzmatyczny przywódca Powiewu Świeżości oraz gasnąca supernowa - Wiktoria Diakon, której wystawne przyjęcia i wątpliwa moralność przeszły już chyba do legendy Śląska.

Zupełnie, jak gra w Street Fightera. Normalnie nic, tylko wcinać popcorn.

O dziwo, obie tak pewne siebie, że zdecydowały się przenieść walkę na terytorium nieprzyjaciela… określenie 'potencjalny sojusznik' zupełnie mi tutaj nie pasuje, nie po tym, co widziałem.

Wiktoria, ubrana w ten swój biały kitel laboratoryjny, włosy spięte w kok, okulary, notes, długopis, książka '101 abnormalnych form życia i ich zwyczaje godowe' wydawnictwa Wraith and Forget, skromna, elegancka i dostojna, otoczona aurą powagi i godności. Kamili szczęka opadła! …a ja się prawie kanapką udławiłem…
Z drugiej strony Julia, po prostu szał, niby żakiet, ale taki, w jakim do kościoła by nie weszła. Siedziała tak sugestywnie, delikatnie umalowana… No powiem szczerze, że dziś po raz pierwszy widziałem w niej dziewczynę. Była naprawdę ładna.

Oczywiście wszystko musiało się zmienić po pierwszych pięciu minutach ostrożnej rozmowy w stylu 'koleżanko naukowcu' i 'moja droga', z zupełnie nieoczekiwanych ust (zwłaszcza, gdy jedna chciała dostosować się do drugiej i zupełnie im to nie wychodziło). W końcu Wiktoria zepsuła zabawę i jednym szybkim ruchem rozproszyła swój kitel (magiczny kitel?? To nawet nie jest stylowe! Po co komu taki czar? To jest drugi śpiewający wąż!) Została w przykrótkawym szarym płaszczyku. Na normalnej dziewczynie wyglądałby trochę tak… powiedzmy 'nieciekawie' Ale ona ma ten swój wdzięk. Mogłaby być aktorką. Już sam ten moment, gdy ta słodka, niewinna mała dziewczynka (tak, ona potrafi tak wyglądać!) wprawnym ruchem ekshibicjonisty rozchyliła płaszcz… Pod którym miała bardzo seksowne body… Julia prawie dostała zawału. A ja znów musiałem tamować krew z nosa.
Cóż… Julia się pogubiła i znów było tak, jak chciała Wiktoria…
Nie wiem, jak ona to robi…


Z pamiętnika Kamili

LOL XD Dawno się tak nie ubawiłam! No dobra, to było trochę nie fair, bo ja wiedziałam, czego można się po każdej z tej dwójki spodziewać, ale takiego spotkania to nawet ja nie oczekiwałam.
Julia! Ubrała bluzkę z dekoltem! I kusy żakiecik! Kurczę, do twarzy jej w tym było, ale chyba mi nie uwierzy jak jej to powiem… ^^'
A Wiktoria _-_U Kitel, okulary, pełna powaga…
Kabaret na resorach ^_____^
Ale tak naprawdę Julia nie miała większych szans od momentu, w którym okazała troszkę niepewności. Do tej chwili obie obchodziły się wzajemnie jak dwa kocury o podobnej sile starające się ustalić prawa do terytorium. Tyle, że nie było w tym intencji walki, raczej poznania 'przeciwnika'.
Mimo wszystko, mam wrażenie, że raczej się polubią. Julia musi po prostu przywyknąć do stylu zachowania się Wiktorii… Czasami było mi jej troszkę żal… Więc starałam się podtrzymać ją na duchu.
Wizja spotkania Wiktorii i Teresy chyba trochę pomogła ^^'. Wiki nie potrzebowała mojego wsparcia, zresztą niczego innego się po niej nie spodziewałam.
Ale spotkanie ogólnie chyba przebiegło po mojej myśli. Raczej się polubiły. No i Wiktoria pomoże nam w tej nieszczęsnej świątyni…

Ech… zupełnie nie rozumiem, czemu Whisper dała Julii tą informację tak po prostu… Nie do końca kupuję jej wyjaśnienie, ale przecież nie pójdę na ich Fazę i nie rzucę jej tego w twarz…
Nie do końca mi się ta impreza podoba…


Z gorzkich kontemplacji Julii Weiner po spotkaniu z Wiktorią

Ech… wydawało mi się, że jestem dobrym dyplomatą… Wydawało mi się, że poradzę sobie ze wszystkim… Talleyrand ma opinię dyplomaty tej klasy, że gdyby rozmawiał z kimś i trzecia osoba kopnęłaby go w tyłek, udawałby, że nic nie zauważył. Ja jednak…
Teraz już rozumiem skąd ten uśmiech u Kamili… Trochę przepraszający, trochę współczujący a trochę rozbawiony…
Wiktoria Diakon byłaby… niewiarygodnym wsparciem dla Powiewu Świeżości. Co prawda utraciła majątek z powodu swoich nieroztropnych inwestycji i lekkomyślnego trybu życia, ale nadal jest inteligentną i piękną czarodziejką.
Heh… nie wiem, czy jej włączenie nie zniszczyłoby Powiewu Świeżości. Widziałam, jak Aniela na nią patrzyła. Maks prawie dostał zawału. Ona… Wiktoria sama z siebie jest ziarnem chaosu. Jak Kamila z nią tak wytrzymuje?
Jest jeszcze jeden problem. Ona przyszła tam porozmawiać o wspólnej wyprawie do Świątyni Pierwotnego Zła. Poszła dyskutować o strategii. Tymczasem ona de facto toczyła ze mną wojnę. Ale o co? O Kamilę?! Nie chciałam odpuścić, w końcu to ja jestem przywódcą Powiewu! Ale trudno czuć się przywódcą pełnej sukcesów gildii, gdy dziewczyna dużo ładniejsza od ciebie, bystra i zdolny manipulator klepie Cię po główce (burząc fryzurę :/ ) i mówi "Już dobrze, malutka, lubię Cię. Będzie z Ciebie świetny przywódca." I to w dodatku protekcjonalnym tonem, puszczając przy tym oczko Kamili.
Ona ma wszystko, co ja chciałabym mieć. Mi po prostu na to czasu nie starcza.
Trochę się boję o przyszłość.


Z rozważań Wiktorii Diakon w używanym samochodzie

…nigdy nie pomyślałabym, że siedemdziesiątka jest taka szybka. Kamila nigdy nie może zobaczyć, jak bardzo nie potrafię prowadzić. Już dość, że Irena i Ola się śmieją…

Julia Weiner, przywódca Powiewu Świeżości… ciekawa czarodziejka. Nie jest osobą przebojową, ale ma charyzmę. Mówi z takim… zapałem. Ma ogień w sercu. Jest jedną z tych osób, która wie, czego chce i potrafi skłonić innych, by dzielili jej ideały. Przy tym nie wywyższa się i jest krytyczna wobec siebie oraz innych.
Podziwiam ją.
Nie jest piękna, nie jest bogata, nie ma protektorów, a jednak odeszła ze Srebrnej Świecy z zaledwie jedną przyjaciółką by odtworzyć Powiew Świeżości. Jej ideały były ciągle wyśmiewane, ona sama była nazywana komunistką, a na jej drzwiach można było znaleźć wymalowane farbą obelżywe napisy. Ona się nie poddała. Nie zmieniła podejścia. Nie zmieniła swojego nastawienia do ludzi. Wpierw zwerbowała Juliana, potem Maksa i Anielę a potem sprawiła, że Powiew Świeżości stał się uznaną gildią. W chwili, w której KADEM zaczął uznawać Powiew, ataki ze strony młodych magów różnych gildii ustały. Julia nie wie, dlaczego. Jest to zasługą dwóch magów KADEMu, Bernarda, który się o tym dowiedział (podobno gość rozmawia z duchami… mogę załatwić mu więcej grzybków, taniej) i Norberta. Ta dwójka osobiście odwiedziła wszystkich prześladowców Julii i wyjaśniła im, dlaczego ich podejście jest niewłaściwe.
Czy można powiedzieć, że Julia wszystko osiągnęła dzięki szczęściu?… Nie. Nie zawahała się, szła dalej swoją drogą. Gdy grozili także Teresie, jej przyjaciółce, obie dziewczyny postanowiły, że nie zmieniają swojego podejścia. Gdyby Julia nie była taka niezłomna lub zmieniła choćby nastawienie do ludzi, Powiew nigdy by nie powstał.
Chciałabym tak samo potrafić iść swoją drogą jak ona…
Ma wszystko to, czego mi brakuje… by być perfekcyjna.
Ale strasznie się peszy i nie umie walczyć.


Z dyskusji Whisperwind z Shadowem

- Shadow, już czas :)
- Whisper… po co Ty to w ogóle robisz?
- No jak to? Chcę zostawić pułapkę na Norberta, przetestować Julię i Kamilę…
- …wiesz… możesz po prostu podłożyć im te Quarki.
- …
- Serio.
- …no właśnie nie mogę! Nie tyle, ile potrzebują… Ale nikomu nie mów, bo Cię po prostu zabiję!
- Wiesz… Ale nikt w Academii nie ma wątpliwości, co Ty robisz!
- Hamster niczego się nie domyśla…
- Whisper… Jeśli się dowiedzą, nie podziękują Ci za to…
- Dlaczego tak myślisz? To nie jest nic strasznego! One nie dostaną nawet połowy tego, co my na Academii robimy cały czas. Przecież to nie jest nawet w połowie tak ostre jak testy wejściowe na Academię Daemonica, a ja zostawiam wszystkie testy całkowicie dobrowolne! Nie muszą nic robić, jak nie chcą.
- To nie o to chodzi… Ty się sama zgodziłaś na te testy Academii. Wiedziałaś, co jest stawką.
- I? One też wiedzą, co jest stawką. To znaczy: nic przed nimi nie będzie ukryte. Nie mam zamiaru ich okłamywać.
- Poza tym, że robi to ich przyjaciółka. Dla tych czarodziejek - tych konkretnych czarodziejek - może mieć to znaczenie.
- Nie robię im nic złego. Dostarczam im Quark w sposób opcjonalny!
- Mówię: daj im te Quarki w sposób normalny.
- Jak?! Nie jestem w stanie po prostu ich przekazać. Nie aż tyle. Mogłabym jakoś zmieścić się z kilkoma, ale nie z tyloma…
- Nie wiem, Whisper… ale podejrzewam, że one wolałyby mieć mniej Quarków, a więcej zaprzyjaźnionych czarodziejek takich jak Ty.
- Cóż, dzięki temu będą miały zarówno Quarki jak i zaprzyjaźnioną czarodziejkę.
- Jak to wyjdzie…
- Nie wyjdzie. No nie ma jak. Jedyne słabe ogniwo- Hamster- nie ma pojęcia, o co tu chodzi. Uzbierałam ponad sto kryształów Quark. Wiesz, jak bardzo im to pomoże?
- … to dlatego tak oszczędzałaś kryształy w naszej ostatniej bitwie? Mogłem zginąć, wiesz?
- Strzeliłam!
- Zawahałaś się!
- Bo miałam już tylko osiemdziesiąt siedem!
- …
- Shadow, pomóż mi to zrobić. To naprawdę jest dla mnie ważne.
- Nie powinienem, ale… Dobrze. Jeśli nie poradzą sobie z Hamsterowym gorathaulem, uratuję je.
- Dzięki.


Z pamiętnika Kamili

No i nadszedł ten dzień. Pojechałyśmy w trójkę na miejsce, gdzie ma się pojawić ta nieszczęsna świątynia. To znaczy, niezupełnie 'na' miejsce… Określony był obszar, ale znaleźć to musiałyśmy same… Rozesłałam kotki (w końcu tak łatwiej szybko przeszukać spory teren). No i natknęłam się na coś… dziwnego. Jakiś osobnik (najwyraźniej mag) zrobił coś dziwnego, i otwarł portal do miejsca, które wyglądało zupełnie jak Faza Daemonica… z portalu wylazł jakiś koszmarnie przerośnięty żółw, a koleś sobie poszedł. No i jeszcze przy okazji pojawienia się tej gadziny pojawiło się mnóstwo paskudnej mgły - gęstej i białej niczym mleko.


Sygnał Whisperwind do Venomkissa

- Venom, kto to jest?
- Kamila Maliniak.
- Nie ona, ta trzecia! Ta, której nie znam!
- A, ona… to ładne, ale ogólnie mało inteligentne stworzenie nazywa się Wiktoria Diakon.
- Diakon?! Co ona tu robi? Ona powinna siedzieć teraz na jakiejś imprezce i puszczać forsę, a nie walczyć z gorathaulem!
- Przyjaźni się z Kamilą. Koleżanki pomagają sobie w potrzebie, tak to z zasady działa…
- Jest to… nieprzewidziana okoliczność. Myślałam… zoptymalizowałam taktykę żółwiaka na Teresę. Nie miały nikogo innego…
- Nie przeprowadziłaś rozpoznania. Jestem Tobą, Whisper, odrobinę rozczarowany…
- Cóż… będą miały trudniej… ale sobie poradzą.


Las zatopiony we mgle. Moment po super-ataku gorathaula, myśli Julii Weiner

Dobrze, że rzuciłam czar analityczny. Naszym przeciwnikiem jest gorathaul, tak zwany "żółwiak z mgieł". Potwór ten występuje jedynie na Fazie Daemonica. Co on tu robi? Zaczynam się zastanawiać, jakie są powiązania Świątyni Pierwotnego Zła z Fazą Daemonica. Zwłaszcza w świetle tego, że książkę dostałam od Whisperwind…

Jak gorathaul zaczął nabierać tak gwałtownie powietrza po tym, jak kwiaty Wiktorii go otoczyły i zaczęły pluć kwasem, wiedziałam, że szykuje się coś większego. Nie wiedziałam co, ale mądrze zrobiłam rzucając tą barierę. Gorathaul skutecznie zniszczył całą polanę, swoim wspomaganym atakiem energii negatywnej i mrozu.

Poważnie niepokoi mnie to, że Kamila widziała jakichś magów. Kim oni są? Czemu oni tam są? Jaki jest ich plan i powiązania z Fazą Daemonica i samą Świątynią?
Co więcej, w świetle tego co powiedziała Kamila wszystko wskazuje na to, że oni zaplanowali naszą obecność w tym miejscu i specjalnie dla nas sprowadzili gorathaula. Konkurencja do Świątyni? Czy też rozgrywki polityczne między magami Academii Daemonica?

Na razie jednak mamy ciekawy problem - jak mamy pokonać gorathaula, gdy żadna z nas nie jest magiem bojowym a jedna (Wiktoria) jest ranna?


Las zatopiony we mgle. Moment przed ostatnim atakiem i po zdjęciu bariery Julii, myśli Wiktorii Diakon

Nie pokonamy tego. Nie w normalny sposób. Ta fala zimna niszcząca moje kwiatki… gdyby nie Julia i jej pole siłowe…
Moja ręka…
Próbowałam wrzucić lis'haor do paszczy tego obmierzłego gada. Nie udało się, poraził moją prawą rękę… kitel osłabił atak zimna, ale energia negatywna… nie mam odpowiednich zaklęć leczących na to.
Irena mnie wyśmieje…
Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale…
Kot Kamili użarł gada w ogon! Gorathaul nie patrzy… to moja szansa! Wskoczę mu na skorupę i wrzucę mu kwiat do paszczy :D
Uda się. Musi się udać.
W końcu musi.


Z pamiętnika Kamili

Zabranie Wiktorii to była bardzo dobra decyzja. Już widzę tutaj Anielę albo Teresę… Bez Wiktorii nigdy nie pokonałybyśmy tego… czegoś. Julia mówi, że ten potwór to Gorathaul, żywiący się magią… i magami. Zionie zimnem i energią negatywną, poluje na magów przy użyciu ogników, a żeby nie było za łatwo, potrafi teleportować się poprzez mgłę, którą sam tworzy. Aha, oprócz tego atakuje mentalnie i jest diabelnie silny i szybki. Nie wiem, jakim cudem udało nam się to przetrwać. Tylko, że Wiktoria porządnie oberwała… Ale gdyby nie jej roślinki, byłoby źle.
Intryguje mnie to, co zobaczyłam w aspektach patrząc na gada w kupionej przez ochronę Julii chwili spokoju. Jakiś osobnik kontrolował potwora. Mam wrażenie, że go… zaintrygowałyśmy? Nie rozumiem z tego nic a nic. I… co, jeśli to ktoś z AD? Nie wiem, cała ta wyprawa podoba mi się coraz mniej. Ale przynajmniej udało nam się wyciągnąć trochę kryształów z martwego gorathaula.
Nie mam wyrzutów sumienia, że zginął. To było albo my albo on. A ja zdecydowanie wolę siebie. Jestem dużo bardziej przytulna.


Rozmowa Whisperwind z Venomkissem

- Czemu Wiktoria Diakon a nie Julia Weiner bierze te kwiatki?!
- Ona jest przecież biomantką. To chyba oczywiste, że interesuje się swoją dziedziną… Aha, zapomniałem: specjalizuje się w kwiatach.
- …
- Zawsze możesz iść i jej zabrać…
- Ale jak ona wpadnie w tą pułapkę…
- To nic jej nie uratuje… Z drugiej strony, Wiktoria Diakon jest… bardzo dobrym naukowcem zajmującym się kwiatami.
- Ona?! Przecież ona jest… patrząc po jej imprezach…
- Wiesz… dodaj dwa do dwóch i zauważ, że zamiast Teresy wzięły Wiktorię. Zauważ, w jaki sposób Wiktoria Diakon zaatakowała gorathaula.
- Tak, ta dziewczyna jest szalona. Pod względem odwagi nadawałaby się do nas, na Academię.
- Zaiste, moja droga… Coraz bardziej ciekawy jestem wyniku Twoich testów…


Las już nie zatopiony we mgle. "Podział łupów" po żółwiaku, z myśli Wiktorii Diakon

Kwiaaaaaatki ^___^. Świeżutkie, kochaniutkie, zupełnie ich nie rozpoznaję.
Moje.
Hej, gdy Kamila i Julia mnie zachęcały do pójścia do Świątyni Moralizujących Cnotek (istnieje inne, bardziej pierwotne zło?!), nie mówiły nic o tajemniczych, interesujących kwiatkach.
Odpalę im trochę Quarków z tego przerośniętego, albinosowatego gada którego utłukłyśmy.

Hmm… Kamila coś mówiła o jakichś tajemniczych magach. Nie mogę się na tym skupić… ta ręka mnie rwie… nie mam nic na porażenie energią negatywną.
Cóż… nie mogę powiedzieć dziewczynom. Przecież by się zmartwiły, a i tak nic nie poradzą…
Ale dla kwiatków warto było przyjść ;-).


Las już nie zatopiony we mgle. "Podział łupów" po żółwiaku, z myśli Julii Weiner

Ona coś zabrała. Zabrała coś. Jakieś rośliny.
Mam nadzieję, że się podzieli… mogę dać jej kilka Quark więcej, ale najważniejsza jest wiedza.
Może Kamila ją przekona?

Ale skąd u gorathaula rośliny? Ten gad jest przecież taumatożercą. Nie żywi się roślinami. Nie znam się na florze Academii Daemonica, ale nie wiem nic o tym, by żyły tam jakieś mięsożerne rośliny…

Może lepiej ostrzegę dziewczyny przed tymi roślinami… to może być niebezpieczne. Zwłaszcza w świetle rewelacji Kamili o tajemniczych magach.


Las już nie zatopiony we mgle. "Po podziale łupów" po żółwiaku, z myśli Wiktorii Diakon

Jjjjasne.
Swoją drogą, Julia też jest sprytną bestyjką. To by tłumaczyło, czemu to ona jest szefem gildii. Z prostego faktu, że gorathaul nie jest roślinożercą (co wiemy od niej) chciała, bym oddała jej te kwiatki do badań pod pozorem, że są "niebezpieczne". Cóż, z tego co rozumiem, jej czar analityczny który rzuciła na gorathaula jest zaklęciem strategicznym… czyli jest bezradna.
A ponadto, nie zawsze rzucanie zaklęć na nieznane rośliny jest dobrym pomysłem. Patrz: Rosa Divina Aerinus w środku mutacji.
Nie mogę im dać tych roślin. I tak nie mam ich wiele, a by przeprowadzić badania potrzebuję jak największą próbkę.
Dodatkowo, jeśli naprawdę są niebezpieczne, lepiej, bym ja się nimi zajęła… jestem po prostu najlepsza.
W co nikt nie wierzy. Nawet Kamila chyba myśli, że Julia by je zbadała lepiej ode mnie.
Oczywiście podzielę się z nimi wynikami tych badań, ale tym bardziej chcę badania przeprowadzić sama.
Inaczej nigdy im nie udowodnię swoich umiejętności…


Przed portalem prowadzącym do tajemniczej Świątyni Pierwotnego Zła, z myśli Julii Weiner

Wiktoria jest zupełnie niepoważna…
Jak można ignorować potencjalne zagrożenie? Zwłaszcza, jak jesteśmy tylko we trójkę? I jeszcze zniekształca moją wypowiedź mówiąc, że jeśli są tam jacyś magowie, to gdyby chcieli nas unieszkodliwić, już by to zrobili, więc te rośliny (najpewniej dostarczone gorathaulowi przez nich) są dla niej bezpieczne…
Czyli nie zamierza podzielić się nieznanymi roślinami… Ok, rozumiem, jej specjalizacja. Ale… jak tak niesamowicie niepoważna i nieostrożna osoba może zajmować się czymś tak niebezpiecznym jak biomancja? I jeszcze zakładać, że my się na to po prostu zgodzimy?

Ech… No i co ma dodatkowo oznaczać "i tak nic nie poradzimy, więc nie ma się nimi - "w domyśle: tymi magami" - co przejmować"? Czy to znaczy, że mamy wszystko ignorować?! Przyjmować, jak otrzymamy? Nie w moim wypadku. Nie rozumiem ani jej, ani takiego nastawienia.

…choć niestety, ma trochę racji w tym konkretnym wypadku…

Swoją drogą, ciekawe, czy myśli, że nie zauważyłam, że wykorzystuje lewą rękę bardziej intensywnie w gestykulacji niż przed walką z gorathaulem… oraz bardziej oszczędza prawą. Innymi słowy, wbrew temu co mówi, prawa ręka wprowadza ją w stan co najmniej dyskomfortu. Tego też nam nie powiedziała.
Chciałabym wiedzieć, o co tej dziewczynie chodzi…


Z pamiętnika Kamili

Czy ta dwójka jest niepoważna? To ja specjalnie rzucam mindlink, żeby nie mówić o tym, co zobaczyłam na głos, a te dwie chwilę po tym, jak gadzina padła prawie się pożarły o kwiatki i omal nie wygadały o tym, co zobaczyłam.
Muszę przyznać, że nie byłam zbyt delikatna w opieprzaniu ich. Cóż, jeśli kocię robi wyjątkową głupotę, matka musi je ukarać tak, żeby zabolało. Inaczej się nie nauczy.
A co do wizji…
Postanowiłam zrobić użytek z tego, czego nauczyłam się od starej czarodziejki na Kresach - w końcu po coś włożyłam tyle pracy w naukę postrzegania aspektowego. No i może mi to zawsze dać odrobinę nieuczciwej przewagi… To lubię.
…Szlag, czy ja przypadkiem nie zaczynam brzmieć trochę jak Jurek?…
Niemniej jednak, w wizji zobaczyłam, że atakujący nas potwór jest spętany łańcuchami, łączącymi go z… kimś. Jeden osobnik - na razie będę zakładać, że to mag. Mogę przypuszczać, że to ten sam, który otworzył portal do Fazy Daemonica - żółwiak nie występuje nigdzie indziej. Ciekawe było to, że w wizji udało mi się odebrać jego uczucia. Rany, czegoś tak pomieszanego dawno nie miałam okazji zobaczyć. Zaskoczenie, zadowolenie, odrobina dumy, trochę rozczarowania… zupełnie, jakby coś poszło zgodnie z jego planem, ale jakby nie tego chciał… Nie rozumiem. Czego ten osobnik oczekiwał? Czego chciał? Kim jest?
O co tu chodzi?…


Moment przed wejściem w portal prowadzący do Świątyni, z myśli Tomka

Hmm… Kamila ma tam… ciekawe towarzyszki. Żadna nie chce Quarków, obie chcą kwiaty.
I kto mówił, że dziewczyny wolą praktyczne rzeczy (Quarki) a nie kwiaty? ^^;
Napięcie między tymi dwoma jest… widoczne. Bardzo widoczne.
Może… przy odrobinie szczęścia… te dwie zdecydują się rozwiązać kto dostanie kwiaty poprzez zapasy w kisielu…? I Kamila zostałaby sędzią? ^___^
Wtedy miałbym widoki!
Ale znając moje szczęście… Kamila by mnie zablokowała :3.
Ech, chciałbym tam być i im pomóc. Świątynia Pierwotnego Zła brzmi… niepokojąco…


Z pamiętnika Kamili

Kiedy weszłyśmy przez portal, znalazłyśmy się w pomieszczeniu z płomieniem. Nietypowe było to, że choć ogień płonął jasno, to pomieszczenie pokryte było pleśnią. Postanowiłam znów spojrzeć aspektowo. Zobaczyłam, że całe to pomieszczenie jest oplecione jakby niciami, czy też może linami, które zbiegają się w jednym umyśle. Ten nie był wrogi… raczej pozytywnie obojętny… Ech, dlaczego te wizje nie są trochę bardziej jasne?… Przez chwilę miałam ochotę odezwać się w języku Asari. Co ciekawe, potem okazało się, że miałam rację… Byłyśmy w zamku Xan'nadarotha… a ja znów nie mogłam wiedzieć na pewno.
Portal, przez który przeszłyśmy, był, zgodnie zresztą z oczekiwaniami Julii, jednokierunkowy, a z pomieszczenia z płomieniem prowadziły tylko jedne drzwi…


Z pamiętnika Kamili

Za drzwiami czekał osobnik, który wyglądał jak jakiś kapłan. Pomimo prób uzyskania od niego jakiejś reakcji okazał się całkiem nieczuły na przytyki czy żarty. No cóż…
Powiedział, że czeka nas tu kilka prób, każda o kilku stopniach, a każdy stopień nagradzany jest inną ilością kryształów. Dodał też, że pierwsza próba jest próbą wstydliwości… czyli czegoś, o czym Wiktoria nie pamięta, że jest, a mi zasadniczo jest dość obojętne… Julia postanowiła nie podejmować tej próby - i zgadzam się z jej powodami. Jednak mi nie przeszkadza, że ktoś ogląda mnie nago. Jedyne, na co się nie zgodziłam, to trzeci stopień - dałoby to za duże możliwości tym, którzy przygotowali ten test. Bo o tym, że byłyśmy testowane, przekonana byłam w zasadzie od chwili pierwszego spojrzenia aspektowego…
Gdyby stanęło tylko na przejściu się nago po korytarzu, zapewne przeszłabym nad tym do porządku dziennego. Jednak… ci, którzy przygotowali ten cyrk, postanowili przeprowadzić próbę na Julii, która postanowiła nie podejmować wyzwania. De facto zmusili ją do wejścia w ten korytarz, sprawiając, że sądziła, że mi i Wiktorii grozi niebezpieczeństwo…
A jaką miałyśmy gwarancję, że nie zrobią czegoś takiego następnym razem, kiedy któraś z nas się wycofa? I że na przykład nie zmuszą nas do pójścia co najmniej tak daleko, jak ta, która zaszła najdalej? Skąd mogłam wiedzieć, czy gdyby Wiktoria nie zdecydowała się wyjść przed kamery nie zrobiliby najpierw mi tego, co Julii a potem nie popchnęliby jej do nas?…
Nie… na to nie mogłam pozwolić.
W pewnym momencie przed oczami stanął mi Ash i część jego metod… Manipulacja, sprawdzanie, niszczenie…


Dyskusja Venomkissa z Whisperwind

- Hmm… wygląda na to, że Twoje obiekty testowe, droga Whisperwind, stoją i debatują zamiast jak szczęśliwe szczury laboratoryjne rzucać się w labirynt w poszukiwaniu serka.
- Będziesz choć przez moment cicho?!
- Z ich rozmowy jednoznacznie wynika, że podejrzewają, że znajdują się na Academii Daemonica, moja droga.
- Tak, ale… skąd mogłam przewidzieć, że Kamila zobaczy moment przyzywania gorathaula z Fazy Daemonica?!
- Przypuszczać, nie przewidzieć. I tak, powinnaś była przypuszczać… i przygotować się odpowiednio. Nie dowiedziałaś się nic o swoich próbkach testowych. Teraz nie masz nawet sposobu, by zmusić je do dalszego działania. Stoją i dyskutują.
- …
- Widzę, że test lojalności poddał w wątpliwość ich wolę pójścia dalej. Wstydliwości tak, ale lojalności… stoją i dyskutują.
- Nie rozumiem… nie rozumiem ich. Nie rozumiem, o co im chodzi.
- Dlatego właśnie zawiodłaś, Whisperwind. Jako organizator oraz jako człowiek.
- Z Twoich ust to komplement, nie obraza.
- Masz jakiś sposób? Pomysł? Coś, co może naprawić sytuację?
- Owszem, ale może też ją pogorszyć.
- Co to za pomysł?
- Jedno pytanie. Daj im więcej kontroli. Niech mają prawo zadać pytanie. Za cenę… iście zaporową.
- Co to da?
- Proste. Będą miały pewną kontrolę nad sytuacją. Nad swoim życiem. Nie będą czuły się… zniewolone.
- Zniewolone? O_O
- Pociągasz za sznurki. Ale nie radzisz sobie z tym, więc Twoja obecność jest doskonale widoczna. Prawdziwy, kompetentny lalkarz jest niewidoczny… właśnie dlatego one są sfrustrowane i zagubione.
- One nie są lalkami na sznurkach, Venom.
- Jeśli nawet z tego nie zdajesz sobie sprawy, jesteś jeszcze bardziej beznadziejna niż myślałem.
- Nie są. I nie miały nimi być. To są prawidłowe, złożone przypadki testowe mające pomóc im odkryć prawdę o sobie.
- Ooo, nie chodzi więc o testy dla Academii Daemonica? <złośliwy uśmiech>
- Ależ oczywiście że chodzi o testy dla Academii! Jak inaczej mogę udowodnić, że jest sens współpracować z Powiewem Świeżości, jeśli nie przetestujemy ich poważnie?! Jak mogę skłonić kogokolwiek do zaufania im, jeśli one same nie znają swoich granic i barier?
- Innymi słowy, chcesz pokazać mi, że warto z nimi współpracować i dlatego robisz te testy?
- A znasz lepszy powód?
- Tak. Chcesz przekazać Quarki przyjaciółkom, i dlatego zrobiłaś z nich lalki na sznurkach.
- Nie zrobiłam z nich lalek!
- Jeśli tak, zgódź się, by zadały pytanie. I powiedz im - jako odpowiedź - prawdę na dowolne pytanie, jakie zadadzą.
- Zrobię tak, Venom.
- I właśnie to jest dowodem, jak bardzo ich nie rozumiesz. One nie chcą prawdy.
- Mylisz się.
- Zobaczymy <zimny uśmiech>. Z przyjemnością zobaczę, jak bardzo się mylę…


Z rozważań Wiktorii

Hmm… Kamila i Julia żyją w trochę innym świecie niż ja.
Z drugiej strony, ja nie znam tej… Whisper, o której ciągle mówią. Przyszłyśmy tu po Quarki. Pojawiła się możliwość zadania pytania za szesnaście kryształów Quark - dokładnie tyle, ile do tej pory zdobyłyśmy w samej "świątyni".
Układ był jasny. Będą jakieś wyzwania. Będziemy monitorowane… Innymi słowy, reality show. Po co to pytanie? Płacenie Quarkami (po które tu przyszłyśmy) za odpowiedź na jakieś dość oczywiste pytanie (czy to gra?) nieco mija się z celem samego przyjścia tutaj… i wygląda na… nieplanowane i niedopracowane. Julia zadała bardzo ciekawe pytanie, wiążąc 'Whisper' z tą 'świątynią' i dostała odpowiedź. Oczywiście, Kamila i Julia wyglądały na niezadowolone z implikacji tej odpowiedzi. Ale… czemu? Przecież układ od samego początku był jasny. Nic to, niech się podzielą Quarkami, które im zostały, ja się zadowolę "tajemniczą pułapką na Norberta". Jeśli to jest ten z KADEMu, a nie wątpię, że to o niego chodzi, czeka mnie niezła zabawa z rozpracowywaniem tej pułapki :)
Warto było tu przyjść. Szkoda jednak, że nie idziemy dalej… zapowiadała się śmieszna zabawa.
No i ciągle brakuje mi Quarków.


Z rozważań Julii

Whisperwind… ale dlaczego?
Ona zawsze wyglądała na taką… przyjazną. Zawsze sprawiała wrażenie, że chce pomóc… Nie, nie sprawiała wrażenie, zawsze pomagała. To nie jest problem, że jesteśmy na Fazie Daemonica. To nie jest problem, że jesteśmy testowane. Ale dlaczego Whisper jest inicjatorką tego planu? W sensie… Rozumiem - Venomkiss… Ale jeżeli to, co widziałyśmy to prawda to to był jej pomysł. To ona wymyśliła tą świątynię. Gdyby nas choćby ostrzegła, mrugnęła, cokolwiek… Gdyby powiedziała 'Hej, jest możliwość zdobycia dużo Quarków - potestujemy was, możecie sobie dorobić, będziemy wszyscy mieli świetną zabawę, łącznie z wami.', to ok… Co kto uważa za dobrą zabawę, to już kwestia gustu. Ale dlaczego w taki sposób?
Wiktoria jest ranna wiązką energii negatywnej. Dalej zostałam zmuszona do czegoś bardzo wbrew mojej woli by uratować moje towarzyszki przed niebezpieczeństwem, które nigdy nie istniało. Nie mogła mi tego oszczędzić? W sensie… po co jej to? Co ona z tego ma?
Powiew Świeżości jest małą, słabą gildią, która stara się pomóc innym i zmienić świat w lepsze miejsce. Nie jest nam prosto. Myślałam… nie, nadal myślę, że Whisperwind chciałaby nam pomóc. Ale wszyscy traktują nas nie tylko niepoważnie. Oni do tego śmieją się z naszych ideałów. To, co Whisper teraz zrobiła, nawet, jeżeli to nie jest celowe, to jedynie potwierdziła naszą opinię na AD jako gildii niepoważnej i takiej, którą można się bawić. Jak za czasów pełni potęgi Srebrnej Świecy przed Zaćmieniem…
Przecież nam pomagała. Po co? Innymi słowy: po co to wszystko? Czemu nie powiedziała? A gdyby to nie była Wiktoria a Aniela? Autentycznie rozważałam wzięcie Anieli lub Teresy.
Naprawdę, jest mi przykro.


Z pamiętnika Kamili

Nie żałuję tych Quarków, jakie kosztowało nas to jedno pytanie - to najlepiej zainwestowane Quarki, jakie od dawna widziałam.
Nie zamierzam oceniać Whisperwind. Nie zamierzam też absolutnie wierzyć w to, co zostało nam pokazane. Jest to coś, co należy na spokojnie przemyśleć i przede wszystkim skonfrontować z nią. Pewne stwierdzenia z tamtej rozmowy pozwalają mieć nadzieję, że to nie miało na celu zrobienie nam krzywdy, jednak… Nigdy. Absolutnie nigdy. Nie. Zamierzam. Być czyjąś marionetką. Nie. I już.
Już raz byłam. Wystarczy.
Wysłucham jej, bo swoimi wcześniejszymi działaniami zasłużyła na szansę, ale… Coś takiego mogę wybaczyć, ale nie zapomnieć.
Wiktoria zraniona fizycznie, Julia emocjonalnie… a ja… a ja straciłam większość zaufania.
Czy było warto to organizować?…


Z rozmowy Kamili z Tomkiem

- Ech… nie rozumiem… Zwykle potrafię choć w przybliżeniu ocenić daną osobę… Czyżbym aż tak się pomyliła?
- Rzadko się mylisz, Kami? Choć czasami zbyt negatywnie patrzysz na niektóre rzeczy.
- Mogła przecież przyjść porozmawiać, ostrzec, cokolwiek…
- Może po prostu nie pomyślała? W sensie: myślisz, że Jurek by Cię ostrzegł, gdyby chciał Cię sprawdzić?
- Mówisz, że może to nie do końca był jej plan?
- Tego nie mówię. To mógł być jej plan. Ale mogła… widzisz… załóżmy, że Jurek chce wywołać jakieś wrażenie. Na kimś innym, nie Tobie, ale Ty jesteś mu potrzebna jako aktorka. Na przykład, że Cię zdradził i zmienił stronę. Czy myślisz, że Ci o tym powie, czy będzie się starał, żebyś myślała, że Cię zdradził?…
- On na pewno słowem się nie odezwie… No dobrze… ale nadal pozostał taki… niesmak. Nie znoszę, kiedy ktoś bawi się moim kosztem. Choć może powinnam była już przywyknąć…
- Nikt tego nie lubi, Kami. I nie, nie wiem, jaki był jej plan.
- Wciąż dopuszczam możliwość, że to, co nam pokazano, nie było do końca prawdą. A jestem praktycznie pewna że nie była to cała prawda. Ale…
- Widzisz, gdyby pokazali Ci, że Jurek coś takiego zaplanował, uwierzyłabyć?
- Najpewniej tak… Chyba, że nie miałby po temu najmniejszych powodów.
- A Venomkiss?
- Na mój stan wiedzy o nim? Mogłabym uwierzyć we wszystko.
- A… na przykład Saith Winterchill?
- Być może…
- A… Irena?
- Bez dobrych powodów? Nie.
- A ja?
- Tak samo.
- Innymi słowy, to jest kwestia wiedzy o człowieku, prawda?
- Owszem.
- Co wiesz o Whisperwind? Przez Twój mindlink odebrałem wrażenie, że Whisperwind jest osobą, która strasznie dużo mówi na każdy temat, poza sobą. Kojarzy mi się trochę z Wiktorią, a trochę z Julianem. Ale mówi też, że jest snajperem. Moim zdaniem widzimy tylko maskę. Nie wiemy o niej nic, co wykluczałoby stworzenie przez nią takiego planu. Zgodzisz się ze mną?
- Ale też nie pokazała nic, co sugerowałoby możliwość powstania takiego planu. Po prostu… Coś mi tu nie pasuje.
- Wiesz… Winterchill też nie pokazała niczego, gdy was zmusiła do ataku na Powiew Świeżości.
- Ech… Może i jestem nieuleczalnie naiwna, ale wciąż chcę wierzyć, że Whisper miała po temu jakiś powód, i wolałabym go poznać. Bo inaczej… chyba nie będę potrafiła z nią współpracować tak, jak dotąd.
- Dlaczego? W sensie? Wy tylko razem robicie projekty, żartujecie sobie… Co w tym przeszkadza fakt, że… na przykład jest Jurkiem w spódnicy… czyli po prostu Wiktorią <drgnięcie>
- A wyobrażasz sobie, żeby Wiktoria coś takiego zrobiła?
- Gdyby uznała, że Ci to pomoże? Od ręki. To bezwzględna dziewczyna.
- Cóż… pewnych rzeczy jednak by nie zrobiła. Przyznaję, Whisper nie miała jak wiedzieć, ale…
- Dobrze, ale co takiego strasznego zrobiła Whisperwind? W sensie: co najbardziej Cię zabolało?
- Bezsens tego, do czego nas skłoniła. Nic z tego nie wyszło. I jeszcze to, że mogło nas obserwować całe przeklęte AD. A jakoś nie wątpię, że taki Venom okazji nie przepuścił. Nie chcę zwracać na siebie uwagi większej, niż to potrzebne. Nie jestem attention whore… A podejście w stylu 'popchnijmy tu i zobaczmy co się stanie' sprawia, że robi mi się niedobrze. My nic z tego nie mamy. Ona nic z tego nie ma. Z kolei reszta AD miała ubaw naszym kosztem, a Venom zapewne z pewnym zainteresowaniem obejrzał to przedstawienie.
- No to… wyjaśnij jej to. Wiesz… ona może nie wiedzieć jak Ty to czujesz… Choć zgadzam się, że to było co najmniej nieeleganckie, jeżeli nie wręcz chamskie.
- Ciekawe czy i kiedy pojawi się w Powiewie… Zobaczymy.
- Jeżeli czuje się winna, może się nie pojawić. Jeżeli jednak nie… to na pewno się pojawi. Wiesz, Winterchill czuła się winna i jak tylko odkryliście jej tożsamość, nie pojawiła się już nigdy. Z drugiej strony, kaliber czynów był też tak jakby zupełnie inny…
- I tak chciałabym się z nią spotkać… Sam wiesz.
- Wiem.


Z kłótni Ireny z Wiktorią w małej, ciasnej kawalerce

- Jak Ty wyglądasz?! Co Ty robiłaś?!
- M, impreza się troszkę nie udała, skończyła się troszkę przed czasem <kaszel>
- Wiktoria? Jesteś… chora?
- Nie, nie… To porażenie energią negatywną. Musi się rozejść.
- Ty idiotko! Ty skończona kretynko! Coś Ty robiła?!
- <blady uśmiech> Zabiłam dla Kamili gorathaula <kaszel>
- Go… CO?
- Przerośnięty żółw, albinos ziejący energią negatywną i mrozem.
- Dlaczego mnie nie zawołałaś? Przecież…
- Sorry, był tylko jeden slot, a ta impreza była przeznaczona dla mnie.
- Kamila powinna była wezwać mnie a nie Ciebie.
- Oj, uwierz mi, nie. Chyba, że lubisz paradować nago na piętnastotysięcznym stadionie.
- … w co ona się wpakowała?
- Reality show organizowany przez Academię Daemonica.
- No super…
- Nie było tak źle…
- Co widać po Twoim stanie.
- Ja straciłam tylko zdrowie, one coś więcej…
- ?
- Niewinność.


Rozmowa Kamili z Julią w siedzibie Powiewu

- Nie wiem, co o tym myśleć…
- Co ja mam powiedzieć? Jestem przywódcą Powiewu Świeżości…
- Najlepszym możliwym.
- Och, nie. Najlepszym dostępnym. Jestem dobra. Ale mogłabym być lepsza.
- Ja też. I co z tego wynika?
- Ech… że mamy dużo do zrobienia.
- …Wierzysz, że to, co nam pokazano to prawda? Ty znasz ją chyba lepiej niż ja…
- To nie takie proste. Ona żyje na Academii Daemonica. Z pewnością znasz kogoś, kto stara się Ciebie chronić i jednocześnie nie chce pokazać prawdy o sobie, bo jednocześnie się boi… lub nie może sam siebie znieść, lub chciałby, żeby było inaczej.
- <z zadumą> Prawda…
- Wiesz, wydawało mi się, że Whisperwind jest idealistką, w sensie, że jest idealistką oraz altruistką. Że chce pomagać innym, tak po prostu, bo chce. Myślałam, że życie na Academii było dla niej trochę puste… Wiesz, nie raz naginała zasady AD tylko dlatego, żeby móc nam jakoś pomóc. I… wiem to od Norberta. W sensie: ona nic nie mówiła. Po prostu robi to, oczekuje efektów i uzyskuje je. To była… marna szopka.
- Bardzo. Dla mnie zwłaszcza.
- Wiesz… Whisperwind jest bardzo skuteczna. Praktycznie zawsze dostaje to, czego chce. Trochę trudno mi uwierzyć, żeby jej coś aż tak bardzo katastrofalnie nie wyszło.
- Wiktoria na pewno jej nie ułatwiła…
- Nie tylko jej. <westchnięcie> Ale cieszę się, że była tam z nami. Bardzo.
- Wiesz… ani ona ani Irena nie pogniewają się, jeżeli uznasz, że nie pasują do Powiewu… Zresztą, na razie o ile wiem, nie myślą o przyłączaniu się gdziekolwiek.
- To nie jest aż tak proste. Wiktoria ma dobre serce. Spójrz: gdyby Whisperwind chciała się przyłączyć przed dniem dzisiejszym, zaakceptowałabym w ciemno. Ma pewne… kłopoty. Wszystko jej za łatwo wychodzi. Oraz jest dość chaotyczna. Wiktoria jest nieuczciwie ładna. Do tego jest inteligentna i lubi się dobrze bawić. Jest pomocna, sympatyczna, zdolna, odważna i nie boi się zaryzykować, żeby pomóc innym. Jest dokładnie takim magiem, jakiego chciałabym widzieć w Powiewie Świeżości. Jednak ma tak silną osobowość i tak specyficzne maniery, że się po prostu boję… Rozumiesz, o co mi chodzi?
- Może się zdziwisz, ale tak. Wiesz, ona potrafiła oczarować nawet Baal'Baaalona… Ale to jest właśnie jej dar.
- Jestem przywódcą. Jestem dobrym przywódcą. Mam wizję, cel i pomoc. Jednak… ona ma w sobie to coś, co sprawia, że ludzie jej słuchają. Jestem dobrą organizatorką oraz potrafię wiele rzeczy zaplanować. Ona jednak potrafi porwać za sobą tłumy i przekonać każdego do swoich racji. Idealnie by było, gdyby to ona mówiła, a ja bym dowodziła z drugiej linii. To jednak jest niemożliwe. Ona nigdy nie będzie fasadą dla kogoś innego.
- Prawda… Ale ona nie byłaby dobrym przywódcą. Ludzi można porwać, ale potem trzeba ich jakoś utrzymać.
- Prawda, nie byłaby. Ale… ludzie, którzy jej nie znają, lub ci, którzy nie znają mnie, od razu założą, że byłaby lepsza.
- <uśmiech> A ona - gdy uzna Twoje przywództwo - a mam wrażenie, że już to zrobiła - wyprowadzi ich z błędu.
- Wiesz… Nie jestem pewna. To oznaczałoby utratę pewnej pozycji. A przecież… czy nie pozycja jest dla niej najważniejsza?
- Cóż… nie potrafię Ci na to odpowiedzieć… Muszę się więcej dowiedzieć o tym, co się działo przez ten czas, kiedy się nie widziałyśmy…
- Nic nie wiemy.
- Owszem, ale przynajmniej o Wiktorii wiem o całe mnóstwo więcej niż o Whisperwind. U Wiki najbardziej podstawowe rzeczy się nie zmieniły. A Whisper… nawet nie mam na czym się oprzeć, bo jej po prostu nie znam. I… zupełnie jej nie rozumiem.
- Mam nadzieję, że nie jest to prawda. To, co nam pokazali.
- A ja mam nadzieję, że to po prostu nie jest cała prawda.
- Ech… Kamila, widzisz, Whisperwind złamała kilka zasad Academii Daemonica. Bardzo… silnych, można by powiedzieć, zasad. Opuściła akcję bojową tylko po to, żeby nam pomóc z amplifikatorem. Zabrała nas na Fazę Daemonica. Daje nam Quarki. Jest ambasadorem dobrej woli, że się tak wyrażę… I wszystko zawsze uchodzi jej na sucho. Jeżeli coś zaplanowała, to zawsze do tego dochodzi. Praktycznie nie robi błędów, a jeżeli je robi, to szybko je koryguje. Wiesz, jak usunęliśmy problem z Eis?
- Skąd?…
- Eis się obudziła, wróciła do życia. Przekształciła jednego człowieka. Whisperwind przekonała Quasar, by ta jej pomogła. Doprowadziła do tego, by Eis zaczęła próbować przekształcić Quasar i korzystając z okazji, że wtedy Eis była wrażliwa, zestrzeliła ją tym swoim czerwonym Promieniem Śmierci, czy jak to się tam nazywa… Potem zeszły razem i Quasar usunęła wszystkie ślady Eis ze zregenerowanych przez nią komputerów i elementów. I teraz najlepsze. Te komputery są teraz elementem Powiewu Świeżości. Quasar dostała rozkaz od Whisperwind i po prostu je oddała.
- …
- Zauważ, zadziałała szybko, bezbłędnie, precyzyjnie.
- I dlatego właśnie to wszystko się nie trzyma kupy.
- No właśnie dlatego jest mi tak przykro. Wyobraź sobie: Whisper chce zrobić intrygę. Swoją pierwszą w życiu. Na kim byś przetestowała?
- Raczej na kimś, kogo nie lubię za bardzo…
- A ja na kimś, kto jest mi coś winny. Jeżeli tak, działania Whisperwind były częścią budowania zaufania. Lub, co gorsza, Whisper tak bardzo zaplątała się w intrygi Academii Daemonica, że nie potrafi odróżnić przyjaźni od sojuszu.
- Jeśli to była część intrygi, to nie mamy już dla niej większego znaczenia… Wtedy raczej się nie pojawi, bo i po co? Jest już spalona.
- Niekoniecznie. Pamiętaj, że ona nas ciągle lubi. Po prostu chciała przetestować intrygę na nas, bo uważa, że to nas nie ruszy. Ot, normalna rzecz. Rozumiesz, czego się boję?
- …Tak… I jeśli rzeczywiście uważała, że nas to nie ruszy, to się bardzo pomyliła… Bardziej, niż mogła przypuszczać. Wiesz, przez chwilę czułam się tam… nieważne.
- Widzisz… Jako dziewczyna chcę móc powiedzieć Whisper 'spokojnie, nic się nie stało, będzie dobrze'. Jesteśmy jej dużo winni, bardzo nam pomogła. Ponadto, po prostu ją lubię. Jako przywódca Powiewu muszę chronić gildię. Jeżeli Whisperwind traktuje to jak system przysług 'ja zrobiłam dla Ciebie to, to mogę wykorzystać Cię do tego' to nieważne, jak bardzo bym jej nie lubiła. Nie mogę się na to zgodzić. To byłoby niebezpieczne dla gildii.
- Wiesz… ja też wbrew temu, co pokazała, wciąż ją lubię. Ale… jeśli nie mogę być pewna że nie postawi mnie znów w podobnej sytuacji bez najmniejszego ostrzeżenia lub… czegokolwiek… to nie może być dla mnie niczym więcej niż koleżanką do pójścia na imprezę… lub osobą do współpracy przy naprawdę malutkich projektach.
- Większych już nie?
- Nie, bo wymagają polegania na drugiej osobie.
- Wiesz… nie wiem, czy chcę musieć wybierać. Nienawidzę być przywódcą w takich chwilach….
- Uwierz, rozumiem Cię aż za dobrze…


Rozmowa Shadowa z Whisperwind

- Dokąd?!
- No jak to gdzie? Idę na Fazę Naturalną.
- Poczekaj. Chyba nie idziesz do Powiewu Świeżości?
- Czemu nie? Muszę dowiedzieć się, dlaczego zawaliły, no…
- Nie. Nie idź tam. Na pewno nie z takim nastawieniem. Na pewno nie dzisiaj.
- O co Ci chodzi?
- Słuchaj, jak pójdziesz dzisiaj, to i Ty i one będziecie poddenerwowane. Daj im czas do jutra, ochłonąć.
- Z czego tu ochłonąć? O co chodzi?
- Nie widziałaś ich min? Czują się teraz fatalnie…
- No właśnie po to idę, żeby zapytać je dlaczego i zapewnić, że niezależnie od powodów, z jakich to zrobiły, ciągle je lubię i nie mam zamiaru się na nie złościć.
- Nie rób tego, Whisper. Są w stanie jedynie Cię odrzucić, jak im to powiesz.
- …?!
- Ech…. Nie wiem, co one teraz myślą. Na pewno wierzą, że je wystawiłaś.
- Wystawiłam? Dałam im unikalną okazję! Dwa w jednym! A one ją odrzuciły i zrobiły ze mnie pośmiewisko!
- Ale dlaczego ją odrzuciły? Nad tym się zastanów.
- Właśnie nie wiem. Tego chcę się dowiedzieć i po to tam idę, żeby zapytać.
- Pomyśl o tym, Whisper. To bardzo, bardzo ważne. Jeżeli chcesz się z nimi spotkać, spotkaj się z nimi jutro.
- Wpierw Venomkiss, potem Hamster, a teraz Ty mówisz mi, co mam robić?
- Jesteś zdenerwowana. Ale tak. Posłuchaj nawet Hamstera. Może jeżeli wszyscy Ci to mówią, coś w tym jest? Nie wszystko kręci się dookoła Ciebie i nie zawsze masz rację. Nawet Venomkiss nie zawsze ma rację. Nawet Sariath czy Kay'rael. Ale Sariath, Kay'rael, Venomkiss - oni słuchają, co inni im mówią, bo każdy człowiek praktycznie jawnie krzyczy o swoich słabościach, udając, że to jego silne punkty. Więc przez moment pomyśl. Weź z nich przykład. Udowodnij, że Venomkiss się myli. Że jesteś czymś więcej niż tyko snajperem.
- Shadow… Jesteś aroganckim durniem. Dobrze. Może masz trochę racji. Nie wiem. Autentycznie nie wiem. Nie wiem, co mam o tym myśleć.
- Odpocznij sobie jeden dzień, Whisper.
- Pomyślę nad tym. Ale w ogóle nie rozumiem, czemu one to zrobiły. Nie rozumiem, czemu mogły chcieć to zrobić. Wszystko miały w zasięgu ręki. Nie musiały wszystkich testów przechodzić. Nic im nie groziło. Nie musiały się spieszyć. Co jeszcze mogłam im dać?
- Po prostu pomyśl, Whisper.


Rozmowa Venomkissa z Sariath Trawens

- Spotkał mnie zaszczyt być wezwanym przed Twe oblicze, Sariath.
- Miałeś rację, Venomkiss.
- Owszem. Plan Whisperwind nie mógł się udać.
- Nie to mam na myśli. Spójrz na te sygnatury, które zebraliśmy w trakcie testów.
- Jest… odpowiednia.
- Tak. To dopiero pobieżne badania, ale nadawałaby się doskonale do naszych celów.
- Skłonienie jej do tego może okazać się trochę kłopotliwe, Sariath.
- Dlatego zostawiam to Tobie. Zajmij się tym.
- To będzie przyjemność.


Z pamiętnika Kamili

Nie rozumiem jej.
Whisperwind przyszła do siedziby Powiew i jakby nigdy nic zapytała, co ma zrobić w projekcie… Zupełnie jakby nic się nie stało.
Dla niej chyba rzeczywiście nic się nie stało. A ja… zawiodłam, nie potrafiłam jej wyjaśnić o co chodzi. To tak, jakbym rozmawiała z jakimś chińczykiem. Albo może murzynem…
Ona nie potrafiła zrozumieć, o co nam chodzi. 'Przecież miałyście wszystko'. Owszem, może poza świadomością tego, o co w tym naprawdę chodzi.
Przecież ta dziewczyna praktycznie powiedziała nam, że powinnyśmy być jej wdzięczne za wspaniałą okazję, jaką nam dała. Ona miała pretensje o to, że się wycofałyśmy, nawet jeśli nie powiedziała tego wprost.
Nie rozumiem jej… Choć nadal ją lubię.
Cóż… udało nam się osiągnąć jakieś porozumienie. Ona będzie się hamować i postara się nie pakować nas w nic, co mogłoby nam się nie spodobać lub być niebezpieczne. Jeszcze ja czy Julia to pół biedy, ale Aniela?… albo może Maks…?
Nie, wolę już żeby nie organizowała nam takich 'imprez'
Żebym jeszcze wiedziała, w co idę, kto nas obserwuje… To pewnie poszłabym do końca. Ale tak… nie.
Być może gdybyśmy się nie domyśliły, o co tu chodzi, albo gdybyśmy nie drążyły, to wszyscy byliby szczęśliwsi. Jednak… wolę tak, nawet jeśli tak wcale nie jest łatwiej.
I lepiej, żeby mi nikt kitu o martyrologii nie pociskał.

Jako, że Whisper obiecała, że będzie się hamować, możemy dalej współpracować… Mimo wszystko ją lubię.
Ech… idę zapolować. Może mi się humor poprawi.

—-
Rozmowa Midnight z Whisperwind, na wieży Zamku Academii Daemonica

- I co teraz zrobisz?
- Nic.
- Nic?
- Nic.
- Tak po prostu? Żadnego rozdzierania szat?
- Od tego mają Wiktorię. Jej nie dorównam w efekcie <lekki uśmiech>.
- Wiesz, o co mi chodzi.
- Midnight, nie ma nic, co mogę zrobić. Mogę zrezygnować z pomagania im… wtedy moje obowiązki przejmie Shadow. Lub Hamster. Ale nie chcę. Chcę im pomóc.
- …
- Ja naprawdę wierzę w lepszą przyszłość, w świat taki, jak oni chcą stworzyć. Wierzę, że…
- Wierzysz w niego? Czy chcesz w niego wierzyć?
- …
- Więc?
- Wierzyłam, że one mogą to zrobić. Teraz jednak… wiesz, czasami trzeba coś poświęcić. Czasami trzeba zaryzykować. Oddać coś. Zapłacić jakąś cenę. One tego nie potrafią. Są kochane i sympatyczne - dokładnie takie, jak się spodziewałam - ale…
- Coś takiego jak "Małe kucyki" lub "Gumisie"?
- <parsknięcie śmiechem> Midnight…
- Słuchaj, Whisper. To trudna rola, ale muszę Ci to powiedzieć.
- …wysłał Cię Shadow…
- Nie. Chcę Ci coś powiedzieć, bo tak to widzę i jesteś moją przyjaciółką.
- Słucham.
- Poświęciłaś ogromną ilość czasu projektując labirynt. Ogromną ilość Quark. Włożyłaś niesamowitą pracę w przygotowanie tego wszystkiego… do tego jeszcze postawiłaś wiele znajomości, wpływów i własnej reputacji na to, że to ma sens. Czasem narażałaś się na śmieszność, mówiąc, jaki ten Powiew jest… i przegrałaś. Zgodzisz się?
- Niestety, masz rację.
- I nadal chcesz im pomagać?! Teraz, jak cała Academia się z Ciebie śmieje?! Łącznie ze wszystkimi demonami w zamku?! Gdybyś zrobiła to magom nawet KADEMu, nie mieliby nic przeciw. Zarobiliby Quarki! A tak… przecież Venom już rozpoczął procedurę prowadzącą do Twojej degradacji!
- Arogancki sukinsyn się przeliczy. Albo lepiej, uda mu się i jego partnerem zostanie Quasar. Reputacja… cóż, naprawię ją. Moje plany związane z Powiewem przynajmniej częściowo się rozsypały, ale nie jest to nic, czego nie mogę naprawić. Wszystko nadal mogę naprawić.
- Ale… dlaczego? To znaczy: czemu dalej im pomagać? Nie mam racji?
- Chcę móc wyjść na spacer z synkiem bez obaw, że ktoś mnie zaatakuje na Fazie Naturalnej jak się to wszystko skończy. Midnight, nawet, jeśli one nie są w stanie stworzyć lepszego świata, otworzą portal następnym. Są najlepszym, co mam. Alternatywą jest wizja świata według Venomkissa!
- A gałąź reformatorska Srebrnej Świecy?
- Też ich wspomagam, ale znacznie słabiej. Za bardzo walczą między soba i z pozostałymi frakcjami.
- KADEM?
- Tego jeszcze brakuje, bym ja wspierała KADEM… Ponadto KADEM, tak samo jak my, preferuje rozwiązania konfrontacyjne. Oczywiście, że mogę pomóc poszczególnym magom KADEMu w momentach, w których ma to sens. Ale wszystkim jak leci?!
- Ok… czego Ty tak naprawdę chcesz?
- Świata, gdzie mogę przeprowadzać żaby przez jezdnię i nikt się nie będzie do mnie przyczepiał. Jeszcze lepiej, świata, gdzie nie muszę przeprowadzać żab przez jezdnię, bo nie będą umierały pod kołami samochodów.
- Nie rozumiem.
- Nie oczekuję tego. A teraz mnie zostaw.
- Ale…
- To rozkaz, kochanie.
- …
- Dziękuję, że przyszłaś.
- …nie ma za co…?

Dramatis Personae

- mag: Kamila Maliniak

- mag: Julia Weiner
- mag: Wiktoria Diakon
- czł: Ola
- mag: Tomek
- mag: Warmaster
- mag: Whisperwind
- mag: Shadow
- mag: Venomkiss
- mag: Midnight
- mag: Sariath Travens
- mag: Michał Byczyński

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License