Nauka na KADEMie

080704
Misja dla połowy zespołu (Kuba)

D. personae: Jakub Urbanek, Ewa Zajcew, Marta Szysznicka


Z notatek Marty Szysznickiej

Jakub Urbanek się nie zmienił. Nadal jest bardzo obiecującym magiem. Gdyby nie jego irytujący zwyczaj ulegania uczuciom niższym (czyli wszystkim) byłby doskonałym terminusem. Gdybym ja ulegała uczuciom niższym współpracując z Setonem… ale nie to jest istotne.
Jakub Urbanek zgłosił się do mnie z prośbą przeprowadzenia szkolenia defensywnego. Oddelegowałam do tego kol. Alicję Waniecką, ale niestety okazało się to być niemożliwe - Paradoks unieszkodliwił ją na tydzień, więc nie może nauczyć Jakuba Urbanka Zaklęcia Absolutnej Obrony.
Obiecałam mu już trening, a uważam za niedopuszczalne, by KADEM nie wypełnił swoich zobowiązań nawet w wyniku przypadków losowych. Innymi słowy, zamiast Zaklęcia Absolutnej Obrony nauczę Jakuba Urbanka 'Bariery Quark', metody manipulacji kryształu Quark służącego do obrony przed atakami najwyższej mocy. Mojej ulubionej metody defensywnej, której jedyną wadą jest konieczność przygotowania sobie kilku barier przed samą bitwą. Jednakże Jakub Urbanek posiada odzyskanego od AD 'Quasar' demona ekstraktującego kryształy Quark o imieniu "Vassar", dostarczającego mu kryształy Quark w niewielkiej ilości. Z jego punktu widzenia może być więcej niż opłacalne posiadanie przy sobie co najmniej jednej Bariery Quark., nawet, jeśli miałby utracić Kryształ w wyniku wypromieniowania przez niewykorzystanie.


Z myśli Kuby Urbanka przejętych przez proto-magicznych japońskich Otaku wierzących w rzucaną magię

Marta Szysznicka się nie zmieniła… Wciąż rozmawia się z Nią jakbyś mówił z komputerem… Ale ogólnie to fajna z niej osoba ;) Zwłaszcza w walce za Twoimi plecami jako aliant :3 Pewnie by mnie pojechała :3 Ale nie to jest najważniejsze. Poprosiłem o pomoc w nauce obrony. Po powrocie raczej wykonywałem misje niż uczyłem się czegoś bo nie było czasu na "odpoczynek"… Dzięki Bogu zgodziła się na pomoc… Ostatnio sprawa z Ash i obietnica walki przez Ewę skłaniają mnie do przygotowania się do… ostrej nauki. Muszę się przygotować i uczyć. Szczęśliwie do nauki powiedziano mi że wystarczą quarki więc nie jest źle - Vassar jest zawsze skłonny do pomocy pod tym względem… Czas pomyśleć o jakimś upgradzie w tym kierunku… W końcu pomógł mi wiele wiele razy więc czas pokazać że wiem jak ważny jest dla mnie… Mam tylko nadzieję że zaraz nie będzie raportu Roberta Setona na temat tego co się będę uczył bo koniec z elementem zaskoczenia…


Z dokumentacji Roberta Setona z analizy formy manipulacji Quark, 'Bariery Quark'

…jest to nadzwyczaj intrygująca forma manipulacji, jedna z dwóch wynalezionych przez moją sympatyczną koleżankę, Martę Szysznicką. Sądzę, że jej skłonności do walki przy użyciu zewnętrznych efektów w formie odmian Quark mogą mieć coś wspólnego z jej obawą przed przeforsowywaniem magicznym i uruchomieniem w konsekwencji Czarnego Diamentu… jakże intrygujący obiekt, w rzeczy samej… ale o tym potem. To znaczy: niekoniecznie w tym dokumencie, ale z pewnością wrócę do tego w pewnym momencie…

Tak więc, Bariera Quark. Pierwszą intrygującą własnością tego efektu jest to, iż energia magiczna formuje swoiste pole siłowe będące ochroną przed atakami fizycznymi jak i elementalnymi. Chroni też skutecznie przed atakami magicznymi i mentalnymi ("Złośliwy Pożeracz Mózgu", lub dominacja kralotha), jest też bardzo odporna na zaklęcia 'antymagiczne', w stylu "Zniszczenie Bariery".

Klasycznym wręcz problemem tej formy jest to, że poprzez barierę nie da się rzucać zaklęć w żaden sposób. Wręcz modelowym przypadkiem był ten, gdy Aleksander walczył w sparingu przeciwko Patrykowi… temu o śmiesznym pseudonimie "Shadow Hunter"… ciekawe, jaki to ma związek z magiem AD o pseudonimie "Shadow" zwłaszcza w perspektywie tego że oboje kiedyś byli magami AD… to znaczy, Shadow nadal jest, ale Patryk już nie. Zapisać, spytać Marty. Ona będzie wiedziała. To znaczy, niekoniecznie tu zapisać. Trudno, stało się. Proszę nie czytać tego co było poprzednio. Tak więc, podczas sparingu Patryk strzelił poprzez barierę (zapominając, iż nie jest to standardowa jednostronna bariera) czarem "Wybuchająca Samonasterowana Czaszka"… a przynajmniej tak ten czar wyglądał, Patryk… nie nadawał się do wyjaśnienia mi jak ten czar się nazywał po tym, jak eksplodował… to jest, czaszka eksplodowała. Upadł na ziemię i pechowo włączył kolejną barierę. Sara Byczyńska spojrzała na brata z wyrzutem… a patrzeć z wyrzutem potrafi ślicznie, w rzeczy samej, i rzuciła czar leczący, który został zaabsorbowany przez barierę. Cóż, zdarza się. Po… obejściu bariery postawiono Patryka na nogi i sparing mógł być kontynuowany. Wygrał Aleksander, tak dla ścisłości.

Inną interesującą własnością tej formy jest fakt, iż jej odporność na ataki jest wprost proporcjonalna do powierzchni postrzeganej przez atak. Innymi słowy, jeżeli atak nadchodzi z przodu bariery (albo zaklęcie leczące; bez znaczenia), bariera zablokuje zaklęcie pełnią mocy. Jednak jeżeli atak nadchodzi pod kątem 90 stopni do frontu bariery (innymi słowy, z boku, tam, gdzie bariera ma grubość matematycznego punktu i jest niewidzialna dla oka ludzkiego… lub oka kralotha, mortalisa, demona i wielu innych istot. Nie jestem pewien, czy jest widzialna dla czyjegokolwiek oka, jeśli miałbym być mniej precyzyjny, choć mam zamiar przeprowadzić nad tym kilka badań. Zapisać, powiedzieć Marcie, zdobyć próbki badawcze), bariera w ogóle dla zaklęcia nie istnieje i znika. Innymi słowy, dowolny atak, łącznie z użyciem pistoletu na wodę potrafi w ten sposób zniszczyć barierę. Oczywiście, powoduje to pewne… utrudnienia z korzystania z tej formy w deszczowe dni (mimo relatywnie bardzo niskiego prawdopodobieństwa upadku kropli deszczu w punkcie będącym matematycznym punktem pod odpowiednim kątem), ale Marta obeszła ten problem poszerzając krawędzie bariery o malutkie prostopadłe bariery. Przez to, oczywiście, ataki frontalne na krawędzie bariery są dla bariery niszczycielskie, ale… coś za coś. Z pewnością Marta w końcu wymyśli jakąś strukturę, która okaże się być wygodniejsza w użyciu.

Ostatnią ciekawą własnością bariery jest to, iż można ja zagnieździć w krysztale Quark. W ten sposób przesuwając i obracając kryształ Quark można przesuwać i obracać barierę. Można też barierę wtedy zmniejszyć lub zwiększyć, co jest dość szybkim zjawiskiem. Zapewnia to możliwość ochrony bariery i przenoszenia jej w… nietypowych warunkach. Wadą tego rozwiązania jest to, że wykorzystuje nie jeden a dwa kryształy Quark.

Ta forma manipulacji raz uaktywniona przestaje działać po kilkunastu zaledwie minutach, ale nie wiem czy jest pewniejsza metoda, by zablokować Ruination dostęp do kuchni…


Z notatek Marty Szysznickiej

Najlepsze możliwe wyszkolenie i zrozumienie nowej formy można osiągnąć tylko w jeden sposób - poprzez bezpośrednie działanie w warunkach kryzysowych. W związku z tym zdecydowałam się na przeprowadzenie osobistego treningu z Jakubem Urbankiem. Trening będzie dość prosty. Oboje otrzymamy po dwadzieścia przygotowanych przeze mnie Kryształów Bariery Quark oraz po dziesięć innych kryształów Quark, by móc ewentualnie sformować z tego tarcze Bariery Quark. By nie było zbyt prosto, każde z nas dostanie po pięć kryształów w formie Dragoon Flanker. Zarówno ja, Jakub Urbanek, jak i każdy Dragoon posiadać będzie czar Wiązki Bólu (kryształy Dragoon mają to wbudowane). Cel Jakuba Urbanka jest prosty. Ma mnie po prostu raz tym trafić. Mój jest prostszy - zmienić jego życie w piekło, by się szybciej uczył.
Jako, że moim celem nie jest pokazanie mu różnicy umiejętności poziomów między nami i nie jest nim jak najszybsza wygrana, skupię się na eliminacji źle postawionych Barier i na uniemożliwieniu mu działania przez jego własne Bariery.
To może być interesujące ćwiczenie.


Z myśli Kuby Urbanka przejętych przez proto-magicznych japońskich Otaku wierzących w rzucaną magię

O_O Okazuje się że będę walczył z NIĄ… Z Martą… Okazuje się że chce pokazać mi że jestem pachołem i nauczyć mnie czegoś w szybkim tempie… Bardzo szybkim. W sumie fajnie… Ale czuję że to będzie bardzo bardzo krótka bitwa… Chociaż… Z odpowiednim podejściem postaram się Ją "wykrwawić" i zmusić do rzucania zaklęć jakoś się broniąc. Jeżeli to mi się uda to wtedy mogę Ją wziąć na
przetrzymanie… Szansa jest bardzo znikoma ale mimo wszystko ma szanse zadziałać. Pewnie stwierdzi że się poddam ale jeżeli pokażę na co mnie stać to dam radę :3 Nic to… w takim razie pozostaje mi tylko zacząć przygotowania do walki… Zacznijmy od wysypiania się :3


Rozmowa w przestronnej komnacie zamku Academii Daemonica

- Whisperwind!
- Tak, Hamster?
- Jak mogłaś mi to zrobić? Jesteśmy w jednej drużynie! Po jednej stronie! A jednak…
- Ale co zrobić, Hamsterku, kochanie?
- Nie nazywaj mnie tak! Też mam imię! Wcale nie gorsze niż Twoje!
- Jak Ty miałeś na imię?… Rufus chyba…
- Nieważne, jak mam na imię! Chciałem powiedzieć, moje imię nadane mi przez samego Venomkissa!
- Ach, przez samego Venomkissa… Chyba jakoś tak potulnie się nazywałeś… Taak, chyba dał Ci na imię Asskisser… Jakoś tak…
- Nie! Nie, nie! Nazywam się…
- Hamster.
- Nie nazywam się Hamster!
- No dobra, chciałam Ci oszczędzić upokorzenia, naprawdę. Warhamsterze…
- Nie, nazywam się Warmaster! Warmaster!
- I jeszcze się dziwisz? I tak byłam wyrozumiała.
- Podmieniłaś mi wizytówki. Przedstawiłem się dziewczynom, a na wizytówce był wyszczerzony chomik przygnieciony przez halabardę!
- Przyznaję, potraktowałam Cię łagodnie. Ale zasłużyłeś sobie na to.
- Niby czym?
- Tak, Panie Venomkissie, cokolwiek Pan każe, Panie Venomkissie, czy mogę umyć Panu buty, Panie Venomkissie?
- Hej, nigdy nie mówiłem…
- Hamster ma psie, rozanielone oczka. No chyba się w nim nie zakochałeś… Moje napoje są silne, ale chyba nie aż tak.
- …?
- Ech… szacunek to jedno, ale zachowujesz się jak mały psiak, którego trzeba kopnąć! No kurczę, Hamster, dorośnij! Ubierasz się jak typowy 'jestem mroczny mafioso', a za Twoim wyglądem nic nie stoi. Trochę… agresywności!
- Dobra! Teraz będę na Ciebie mówił Evilwind!
- Przynajmniej się starasz… Hamster.


Z osobistego pamiętnika Julii Weiner

To było… ciekawe. Zasadniczo mogłam się tego spodziewać, nawet powinnam się była tego spodziewać, choć nadal było to… stresujące. Kuba… z KADEMu przyjechał do mnie swoim trabantem i chyba zaoferował pomoc. To znaczy, na pewno zaoferował pomoc, ale wpierw chciał ze mną porozmawiać.
Mam wrażenie, że po prostu… wszyscy go trochę nie rozumiemy.
Przybył i zapytał mnie surowym głosem, bardzo surowym tonem. Coś pomiędzy groźbą karalną, ultimatum i… głosem starszego brata, który jest pełen troski. Spytał, jakie mam plany rozwoju Powiewu Świeżości, jak ja widzę sam Powiew. Powiedziałam 'ultimatum', bo to było na zasadzie… 'Powiedz mi, a ja Ci pomogę, ale jeżeli odpowiedź mi się nie spodoba, muszę wiedzieć, czy mam was tylko ignorować, czy traktować jako niebezpiecznych'
Nie było to miłe.
Odpowiedziałam mu najlepiej, jak mogłam. Chcemy rozwijać otwarte zaklęcia, ale ja - przynajmniej ja - rozumiem, że takie zaklęcia jak ta Rosa w rękach niewprawnego nowicjusza o przeroście ambicji… - nawet niewprawnego czeladnika o przeroście ambicji - to wyrafinowany sposób popełnienia samobójstwa i zabrania grupy osób ze sobą.
Wyglądał na dość usatysfakcjonowanego tymi odpowiedziami. Powiedział potem kilka rzeczy, które uznał za… nie bójmy się tego słowa, głupie. Na przykład, gdy jego zdaniem narażałam Maksa i Anielę, gdy się spotkaliśmy po raz pierwszy. To… też nie było miłe. To było nawet przykre.
Ale potrzebne.
Cieszę się, że to po prostu powiedział, zamiast bawić się w jakieś… podchody. W ogóle mam problemy z oceną Kuby Urbanka. Tak na pierwszy rzut oka jest zimny i bezwzględny… Nie, nieprawda. Jest zimny ale opiekuńczy i naprawdę chce dobrze. Tyle, że… To chyba tylko maska. Zaproponował nam pomoc. Powiedział, że pomoże, gdy tylko będzie w stanie. I co więcej, w odróżnieniu od wielu, którzy proponują, on faktycznie nam pomaga.
Teresa go lubi. Powiedziała mi to. Nie do wiary… Moja kuzynka ledwie mnie toleruje ( no dobra, lubi mnie… po swojemu) Ale on jej się po prostu spodobał.
Powiedziałabym, że podobieństwa się przyciągają, ale… nie są podobni. Chociaż czy na pewno?
Teresa jest osobą trzymającą wszystkich na dystans. Ma swoją ideę, swój cel życiowy, i tak naprawdę, jeśli dasz jej komputer i możliwość realizacji swojego celu to potrafi odpłynąć. Gdyby nie musiała, nie zamieniłaby z nikim ani jednego zbędnego słowa. Czyli żadnego.
Kuba natomiast jest zupełnie, zupełnie inny. Jest zimny, trzyma ludzi na dystans - to widać. Z drugiej strony, jest też niewiarygodnie uczynny. Jeszcze nigdy nie złamał słowa i faktycznie stara się nam pomóc. Podziela nasze idee. Jednak w porównaniu z Teresą - osobą naprawdę aspołeczną - widzę w Kubie coś nieprawdziwego. Tak, jakby on naprawdę był tym magiem, który żartuje sobie z Norbertem, tym, który nam pomaga, i tym, który nie boi się dużo zaryzykować dla dobra ludzi czy innych magów. Jeśli mam rację, to ten zimny komandos jest jedynie maską mającą trzymać ludzi na dystans. Podobnie, jak Iza. Jak już ci zaufa, to zobaczysz, jaką jest świetną koleżanką, towarzyszką i jaka jest wesoła. No, ale musisz wpierw się przebić przez tą jej maskę zimnego profesjonalizmu…
Mam wrażenie, że podobnie będzie z nim. Pierwsze stadium choroby terminusów? Nie wiem. Najprawdopodobniej sprzedam temat Kamili. Ona zawsze była dobra w leczeniu serc. Ale naprawdę jedno jest pewne. Kuba na pewno nie jest ani w połowie tak zły, bezlitosny i okrutny, za jakiego chciałby uchodzić. I chyba go lubię, tak po ludzku.
Po prostu jest sympatyczny.

—-
Z myśli Kuby Urbanka przejętych przez proto-magicznych japońskich Otaku wierzących w rzucaną magię

Cóż… A man's got to do what a man's got to do… Pojechałem do Powiewu żeby porozmawiać z Julią… To była długa i ciekawa rozmowa… Jako że mówiliśmy o ważnych i trudnych rzeczach stwierdziłem że nie będzie żadnego owijania w bawełnę - mówiłem co chciałem powiedzieć tak jak chciałem żeby to zabrzmiało. Wiem że to nie było dla Niej miłe… ale jak bym zaczął przepraszać i mówić żeby się nie gniewała, łasić się do niej itd to… chyba bym się zastrzelił _-_ A szczerze - Nie chcę żeby ludzie się niewiadomo jak zbliżali do mnie jak jestem celem. Wtedy nie mogę po prostu uciec przez takim i przeanalizować sytuacji a muszę stawić czoła nieważne w jak złej sytuacji… Pozatym… lubię ich na tyle że nie chcę żeby im się stała jakaś krzywda. Więc - jeżeli chodzi o ich ideały to są rozsądniejsze niż to co słyszałem ;) Czyli - te bezpieczne będą propagować a te niebezpieczne będą nierozdawane. Ma to sens. Prowadzi to do innego problemu niestety - będą informacje których nie dadzą wszystkim… a wszyscy je będą chcieli zdobyć. Zaproponowałem im pomoc - jeżeli będą atakowani albo będą jakieś trudniejsze zadania albo jakiś portal energetyczny albo asekuracja albo… itd to mogą się zgłosić do mnie. Zależnie od czasu dam różną odpowiedź, ale na pewno odpowiedź dostaną. No i wciąż mam jeszcze ten dług do zbudowania amplifikatora magii. Powiedziałem Jej też o pewnym niebezpieczeństwie… gdy się spotkaliśmy Ona zachwała się jak idealny dowódca dając rozkazy. Ostrzegłem Ją że to niesie duże niebezpieczeństwo. Musiałem Jej skłąmać i powiedzieć że ryzykowała Maksem i Anielą bo inaczej nie przejęła by się aż tak bardzo… w największym niebezpieczeństwie była właśnie Ona. Ja bym wpierw uderzył w dowódcę i to tak żeby zastraszyć całą resztę… To jest przecież najprostsza i najskuteczniejsza metoda. Nie może sobie pozwolić na takie ryzyko nie mając wojowników po swojej stronie… Jako osoba Julia jest bardzo sympatyczną i bardzo inteligentną dziewczyną… Nie chcę żeby coś się Jej stało więc lepiej jak będę dla Niej troszkę mniej miły… Może wtedy uda mi się nie wplątać Jej w żadne demoniczne "harce"…


Z ponurych rozważań Weroniki Seton

Uwielbiam ponure rozważania… Są zazwyczaj tak trafne…

KADEM, miejsce bezpieczne, sympatyczne i oddane naprawianiu świata. A przynajmniej tej jego części, która dotyczy członków KADEMu. Kiedyś była gildia, która podobnie działała. Zaraz… jak ona się nazywała. Srebrna Świeca? Chyba zaczęła się ostatnio rozpadać…

W pewien sposób to ekscytujące.
KADEM. Forpoczta badań naukowych… Mam zasoby, mam spokój, niewiele obowiązków… Z drugiej jednak strony to śmiertelnie nudne - nic się nie dzieje.

Jakieś alternatywy?

Academia Daemonica. Grupa narwanych indywidualistów przekonanych, że im wszystko wolno. Patrząc po średniej populacji, ich ulubione metody rozwiązywania konfliktów niewiele różnią się od małego, barbarzyńskiego plemienia z okolic epoki lodowcowej. Ich przynajmniej stać na ryzyko. Jednak posłuchu - czy innych sensownych zalet - w nich za grosz.

Dlaczego wspominam o obu? Co je łączy oprócz tajemnicy Soniki As'caen i jednego wściekłego, platfusowatego drzewa? Aha, no i faktu, że my mamy Illiathi, którą oni chcieliby mieć?

Odpowiedź jest prosta: Kuba Urbanek chce być w obu. Jego wolna, spragniona ryzyka dusza wyrywa się do klubu wesołych barbarzyńców, a jego wspaniały, niepohamowany głód wiedzy i wrażeń skłania go do pozostania w kółku wzajemnej adoracji zasuszonych niby - mędrców, którzy wierzą, że w owczych jelitach zobaczą prawdę dotyczącą świata. I prawdą tą nie będzie - o dziwo - jutrzejszy obiad.

Oba te podejścia mają zasadnicze wady. Poza tym, że mięso się zmarnuje.

Zanim Academia Daemonica wynajdzie koło, będą mieli już nie tylko włócznie, ale także i gladiusy. Ich umiejętności bojowe i rozwiną się do stopnia znacznie przekraczającego ich kulturę. To właśnie ten typ magów nie zawaha się przed użyciem ostatecznej broni tylko dlatego, że nie wpadną na to, że oprócz eksterminacji wroga jest jeszcze jedno wyjście (nie odkryli jeszcze mowy). Z drugiej strony, magowie KADEMu będą z mądrymi minami patrzeć we wnętrzności owcy. Odkryją, że owca była ciężarna, miała jelita, że jest trawożerna i może służyć jako przynęta dla tygrysów szablozębnych, po czym rozłożą ją na czynniki pierwsze w czasie, gdy ich plemię będzie umierać z głodu. Oni nie. Są STARSZYMI. Oni nie odpowiadają za swoje czyny…

Plagą KADEMu jest jego siła.

Zero ryzyka. Wektor Sigma, Hala Symulacji… Te wynalazki Roberta skutecznie niszczą jakiekolwiek poczucie zagrożenia wśród magów KADEMu. Jeszcze tego nie widać, lecz to nieuniknione. KADEM stanie się słaby. Jak Srebrna Świeca kiedyś.
Dlatego możemy jedynie być wdzięczni losowi i Oleńce Trawens za Academię Daemonicę. Nie wiem, w jaki sposób wróciła… Najpewniej ktoś w tym maczał palce…
Osoba ta zrobiła bardzo wiele dla dobra KADEMu. Bez Academii na KADEMie będzie więcej magów takich jak Eryk. Marnych, pochopnych, tchórzliwych, niekonsekwentnych i zdradzieckich. Trudno w to uwierzyć, ale Eryk pracuje dla kogoś spoza KADEMu. Jest szpiegiem tu, na KADEMie. Wiem o tym co najmniej ja, Marta oraz Byczyński. Oczywiście, Eryk sam nie wie, dla kogo pracuje. Ale zostawmy ten temat…

Kuba Urbanek, Ewa Zajcew… dwóch najwybitniejszych magów swojego pokolenia. No, tego konkretnego rocznika KADEMu. Rywalizują ze sobą, walczą ze sobą, w swojej uprzejmości oszczędzając mi pracy.

Bo, otrzymując tak wiele dobra z KADEMu, powinnam odpłacić dobrem, prawda?

Pojęcie 'trudnej miłości' panującej pomiędzy nauczycielem a uczniem doprowadziłam do perfekcji. Wolę jednak trochę inne określenie. Kontrolowane tortury. Te dzieci mogą wytrzymać więcej, niż im się wydaje. Jak wszystkie dzieci, nie wiedzą, co dla nich dobre. Więc jako, że je wszystkie kocham, muszę pokazać im gdzie ich miejsce.

Kuba nie jest już dzieckiem. Teraz to zbuntowany młodzieniaszek. Angst, Werter, tatuaże, syndrom Dragonballa, papieroski, pierwsza miłość… tym podobne. On, jako iż jest troszeczkę inteligentniejszy od większości zbuntowanych nastolatków - niewiele, ale wystarczająco by lepiej grać w szachy od ameby ladacris - buntuje się przeciwko modnemu dzisiaj buntowaniu się.

Choć, naturalnie, cierpi na syndrom Dragonballa. 'Muszę mieć więcej mocy, więcej'. Pan testosteronik się kłania.

Naturalnie, mimo 'buntowania się przeciw buntowaniu' nie jest też całkowicie posłuszny - wyglądałby jak maminsynek, i kumple z piaskownicy by się z niego śmiali. Dlatego też w świecie, w którym czternastolatki włóczą się bandami po ulicach ubrane na czarno, smęcąc, że żyć im się nie chce, to wszystko bagno i ogólnie pozują na bandę mamlasów (odgadując bezbłędnie swoim męskim instynktem na co lecą nowoczesne dziewczyny - na bezużytecznych mamlasów z kompleksem mokrych pieluch), Kuba buntuje się w stylu 'jestem zimny, samotny pies'… a może to był wilk?…

Tak, czy inaczej - koniecznie samotny - stojący na szczycie skały, z wiatrem rozwiewającym jego szlachetne włosy, smagającym jego szlachetne oblicze, ubrany jak prawdziwy komandos, Kuba stoi gdzieś na podniesieniu - może być na przykład… stolik w knajpie - i patrzy w dół spojrzeniem srogim a zimnym na swych żałośnych rówieśników godnych pogardy.

Zdecydowanie jest Kimś Więcej. O nie, gdzież mu do pozowania czy szpanowania. On jest dojrzałym, zrównoważonym i inteligentnym mężczyzną.

…który w ataku szału pobił dziewczynkę z Academii Daemonica, z którą przedtem spędzał upojne noce… <uśmiech>

Tak, tak… on chce czegoś więcej. On chce być nie tylko magiem KADEMu. Grzebanie w owczych wnętrznościach mu już nie starcza. Chce teraz wyjąć owczego gnata z parującego jeszcze, ciepłego truchła i komuś nim solidnie przyłożyć…

Nie dziwię mu się. Ja też bym oszalała z nudów. W końcu poluje na niego tylko połowa demonicznej armii. No i ma dookoła siebie same unikające ryzyka mamlasy… Ewa?

Do kogóż zatem zwrócił się z prośbą o pomoc?
Niespodzianka - do mnie. I w jaki sposób uzasadnił swoją decyzję? Słowami godnymi ćwierć inteligentnej debiutantki konkursu piękności w USA… 'Pragnę doprowadzić do pokoju pomiędzy KADEMem a Academią Daemonicą, znaleźć pomiędzy nimi wspólny mianownik i sprawić, by wszyscy się kochali'…

Jak ja się wzruszyłam…
Oczywiście, że mu pomogę… Nie dość, że doprowadzi to do eskalacji jego konfliktu z Ewą oraz rozrusza troszeczkę skostniały KADEM, to jeszcze mam zagwarantowaną świetną zabawę.
Ech, dzieci…

Co by zrobiły beze mnie?


Z rzadkich poważnych myśli Kuby Urbanka… po prostu myślanych

Muszę dostać się na Academię Daemonicę… To jest chyba jedyny sposób zapewnienia sobie względnego bezpieczeństwa… Chociaż brzmi to jak "żeby uzrdowić ranną nogę to ją utnę" :D. Ale nie o to chodzi że AD będzie mnie bronić… O nie… AD daje jedną rzecz która mi się bardzo by przydała - możliwość obrony z całkowitego zaskoczenia i możliwość ataku przebijającego dowolne obrony. A to jest to czego mi najbardziej potrzeba. Wyczuwam demony - to prawda, ale co demonom szkodzi przejąć człowieka i zaatakować bronią konwencjonalną albo zdominować maga? Nic. A takie coś już jest bardzo trudne do wykrycia… a przedewszystkim trzeba dożyć chwili gdy można to odkryć :D. Nie to że jestem pesymistycznych myśli, ale nie jestem sam na tym świecie i wrogowie mogą zdecydować się zniszczyć wszystkich tych którzy mi pomagają… Albo nawet których ledwie znam tylko po to żebym wiedział że to dlatego że z kimś rozmawiałem. Obrona prawie obcych ludzi to niezła motywacja do walki ale gdy ich życie wchodzi w grę to zaczyna się zdecydowanie duży problem… Więc pozostało mi nauczyć się tak walczyć żeby móc obronić tych których chcę obronić i pokonać tych których MUSZĘ pokonać. Walka niestety została wpisana w moją egzystencję i nie wiem czy aż tak bardzo mi to przeszkadza… Dlatego właśnie jest tylko jedna osoba która może mi pomóc w moim dziele… Weronika Seton! Może bo brzmi jak z bardzo kiepskiej opery mydlanej ale… Weronika Seton is my only chance T___T. Nic tylko rzeczywiście się załamać :/ Ech… Takie życie. Ona jedna est w stanie grać na 10 frontów i wygrywać na każdym… A przynajmniej ona jedna jest tylko skłonna tak działać. I pomóc mi w moim celu za obustronną korzyścią. Cóż… Innym celem czyli tym o którym Weronice powiedziałem są stosunki KADEMU i AD. Wiem że na Fazie szykuje się wojna. Chcę żeby Oni nie musieli sami stawiać czoła wszystkiemu. Nie dadzą rady. Pomijając wyszkolenie, skuteczność to ich liczebność jest wyjątkowo niska. To oznacza że w końcu przegrają… A tego nie chcę i nie dopuszczę do tego! Chcę im pomóc i wiem że kiedyś dojdzie do tego że AD będzie potrzebować KADEMu w walce a wtedy będzie potrzebny jakiś łącznik… Ja mam dobre stosunki z oboma gildiami więc w ten sposób będę w stanie i pomagać KADEMowi i AD… A przynajmniej tak to widzę… Mam nadzieję tylko że ten plan się powiedzie…


Z rozmowy telefonicznej Ewy Zajcew z Pierwszym Kamerdynerem Rodu

- Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie interesuje mnie to!
- Ależ panienko Ewuniu…
- Nie nazywaj mnie tak…
- Ależ panienko… To nie wypada. Wszyscy będą…
- Ja nie będę.
- Ależ panienko… Pan Ernest Sowiński przybędzie na to przyjęcie specjalnie po to, żeby panią poznać.
- Nie jestem zainteresowana poznawaniem pana Ernesta Sowińskiego.
- Panienko, ojciec panienki chce z panią porozmawiać.
- Powiedz mu, żeby sobie wsadził ten telefon w dupę i wziął środki na przeczyszczenie.
- Panienko! <święte oburzenie>
- No co, mój szlachetny ojciec już dupy nie ma? Ach, przepraszam, to się nazywa arystokratyczne siedzenie
- Panienko Ewo, bardzo proszę, niech panienka zmieni zdanie… Ten bal jest wyjątkową okazją. Sam pan Ernest Sowiński, syn kuzyna samego pana Andrzeja Sowińskiego…
- A co mnie obchodzi jakiś niewydarzony, zdegenerowany kuzynek Basi? Opowiadała mi trochę o swojej rodzinie i nie brzmiało to zbyt sympatycznie.
- Ależ panienko! <święte oburzenie>
- No co? Pokolenia chowu wsobnego stworzyły super zdegenerowane ratlerki. Umieją jeszcze ujadać, ale jakby spróbowały ugryźć to by im zęby wypadły. Tylko Basia miała jakiś kręgosłup.
- Panienka Barbara jest wspaniale ułożoną i elegancką młodą damą.
- Jjjjasne, akurat. A ja jestem dziewicą.
- Panienko! <odgłosy zakrztuszenia się>
- Słuchaj: nie idę na żaden bal, nie interesuje mnie co chcecie zrobić i nie zamierzam poznawać żadnego człowieka płci męskiej w odpowiednim wieku, którego mój ojciec chciałby mi przestawić. I to moje ostatnie słowo. Wybieram się na noc w mordowni z partnerem i żadna siła mnie nie powstrzyma!
- Z partnerem?!
- Tak, jedynym mężczyzną jak na razie godnym mojej ręki. Możesz to powiedzieć mojemu ojcu.
- O, mój Boże! Czy pochodzi choćby z dobrej rodziny?
- A my pochodzimy? Myślałam, że pradziadek wkupił się do szlachty przez szantaże i handel żywym towarem.
- Panienko!
- Aha, zapomniałam. Teraz mam błękitną krew, więc to nieważne, w jaki sposób ją zdobyłam.
- Ależ, panienko! Krew panienki jest bardziej szlachetna niż krew na przykład takich Mausów.
- O, rany, jakaś nowa rodzina spod Pruszkowa… Stary Maus przyjechał z Warszawy i zaczął rozrabiać to go kropnęli. Co on, nie wiedział, że nie wystarczy rozbić butelkę na blacie stołu, żeby być gangsterem?
- Panienko!
- Wiesz, mógłbyś sobie to nagrać… Mógłbyś przećwiczyć to oburzenie… Nieźle ci wychodzi.
- Ależ…
- Właśnie o tym mówię.
- <westchnięcie> Zaklinam Cię, powiedz mi panienko, jak zwie się wybranek Twego serca.
- To wielmożny Jakub Urbanek. Z tych Urbanków.
- O mój Boże! Ojciec panienki…
- Może se wsadzić końcówkę Sowińskiego w dupę. Nie przyjeżdżam. Jedziemy do mordowni uprawiać dziki seks i ryczeć na koncercie heavy metalowym. Papa, Alfredzie!


Rozmowa agresywnego Hamstera z Venomkissem

- Te, Venom!
- Mówiłeś do mnie?
- Chciałem Ci powiedzieć, że nie dam sobą pomiatać! Jestem autonomicznym, wolnym i odważnym magiem!
- Jak Ty się nazywasz?…
- Warmaster! I lepiej to zapamiętaj!
- A, to Hamster… Nie poznałem Cię. Jakiś taki… krzykliwy się zrobiłeś…
- No no… uważaj sobie z tym Hamsterem i przestać czytać jak do Ciebie mówię, bo…
- Bo? <zimny uśmiech>
- Bo… nie będzie dobrze…?
- Domyślam się. A więc, Hamster, co Cię ugryzło?
- Nie mów na mnie Hamster! Zawsze Ty mówiłeś na mnie Warmaster!
- Nie widzę tu Warmastera. On był dobrze wychowany i znał swoje miejsce w szeregu. Widzę jedynie piszczącego chomika, który stara się gryźć ludzi w kostki i nawet to mu nie wychodzi.
- Ale… Whisperwind mi powiedziała…
- Ach, tak, słuchasz Whisper… W takim razie faktycznie zasłużyłeś sobie na imię Hamster…
- Ale ja nie chcę!
- Zrób coś, żeby zasłużyć sobie na imię Warmaster.
- Ale ono jest moje!
- Wiesz… Niby racja… Ale, na przykład, mnie nikt nie nazywa inaczej niż Venomkiss, ewentualnie Venom, dla najbliższych przyjaciół i kochanek. Zaznaczam, Whisperwind nie jest moją przyjaciółką. A Ciebie… Słowo 'Hamster' aż wyrywa się z gardła na widok Twoich wysiłków…
- Zrobię coś wielkiego! Dowiodę swej wielkości!
- Zrób to. Academia zyska więcej mając Warmastera niż Hamstera. Jeśli będę mógł jakoś pomóc…
- Nie! To jest coś, co muszę zrobić samotnie!
- Jak chcesz…
- To był test, prawda? Zdałem go.
- Tak jakby… Są… trzy osoby, które odpowiedziałyby tak samo jak Ty. Jedna jest kompetentna, druga jest narwana, a trzecia jest śmieszna.
- Niech zgadnę… Chcesz powiedzieć, że jestem podobny do tej śmiesznej.
- Nie, dla Ciebie trzeba stworzyć nową kategorię…
- Aha… A kim są te trzy?
- Kompetentna to ja. Powiem to samo co ty, a za pięć sekund złamię słowo i wezwę wsparcie. Narwana to Ash. Biega z tymi swoimi nożykami 'co by tu teraz pociachać'. A śmieszna to… nasz były kolega z Academii Daemonica, aktualny eksterminator KADEMu, Kuba Urbanek.
- A… a co w nim takiego śmiesznego?
- Zdaje sobie sprawę z głupoty tego działania, a jednak nie weźmie pomocy, żeby nie narażać…
- I to jest śmieszne? Raczej…
- Ach, tak… szlachetne. Nie pozwoli nikomu innemu się rozwinąć i sobie pomóc.
- Na pewno ma powody!
- Ano, ma. Właśnie dlatego jest to takie śmieszne…


Rozmowa Viorose z Ewą

- Ewo, to o Kubie to… poważnie?
- No co Ty, zgłupiałeś? Ale widzisz minę mojego starego? Pozuje na szlachetną arystokrację, i mimo że stać go by wykupić nawet Sowińskich, to w sekrecie szuka tej Mausówny. A wiesz, czemu?
- Nie.
- To ja Ci powiem. Żeby mógł całować jej tyłek i udzielić jej sekretnego poparcia w nadziei że ta 'arystokratka' odwdzięczy mu się możliwością spotkania choćby jednej ważnej osoby w Warszawie.
- Widzę, że obsesyjne dążenie do władzy to u was rodzinne.
- Ano… Ale ja mam lepszy styl. I chcę do tego dojść sama. Bez płaszczenia się przed jakimiś sadystycznymi idiotkami. Wiesz, mam ich w głębokiej pogardzie.
- To rodzina. Rodziny się nie wybiera.
- Tak, jasne, to rodzina! Jak mogłam zapomnieć?! Przedtem to co, 'Urbanek jest zły, Urbanek to wróg, jesteś piętnastą czarodziejką w linii dziedzictwa i jeśli chcesz mieć jakiekolwiek znaczenie i nie żebrać o resztki ze stołu człowieka, któego jedynym sensownym osiągnięcem było spłodzenie takiej córki jak ja, to musisz go pokonać, upokorzyć i zniszczyć' Nie, nie poznali go. Nie wiedzieli, kim jest. Nie wiedzieli, jaki jest. Nie interesowało ich to. To samo ze mną. Nic o mnie nie wiedzieli. Ojciec Basi chociaż ją kazał śledzić!
- Wiesz, nie była z tego powodu szczęśliwa…
- A ja bym była! Bo by się ktokolwiek mną choć zainteresował! Miałam wielką rodzinę, tak? To ciekawe, że nikogo tam nie znam. Ale, nagle sytuacja się zmieniła, wyobraź sobie. Zaćmienie - plum! I jestem pierwszą na liście dziedziczenia. Poza mną jest jeszcze ośmioletnia Zuzia i dwuletni Tomek. Oczywiście z zupełnie różnych frakcji niż mój ukochany tata. Wiesz, co to znaczy?
- Że wszyscy nagle Cię kochają?
- Jaki Ty jesteś mądry…
- A Twoja młodsza siostra - Lamentia?
- O Lamentii nawet nie myślę. To dziecko jako przywódca rodu?! To już Zuzia się bardziej nadaje!
- Ale…
- Viorose… <spojrzenie jak na ostatniego idiotę>
- Dobrze, dobrze… Wróćmy do Kuby…
- A coś Ty się tak tego Kuby przyczepił? Zakochałeś się?
- Ja… nie. A Ty?
- Wiesz, Viorose… potrafisz być tak niewiarygodnie tępy, że mógłbyś być kamerdynerem.
- Tak, panienko.
- O, dobrze, dobrze. Dobrze ćwiczysz. Ale za mało uniżoności i dupowłażenia.
- Tak, panienko.
- Świetnie. No więc, Kuba Urbanek vel Ananas vel Psia Morda vel Komandos nie jest dla mnie dobrym partnerem. Będę szczera. Lubię tego tępaka. To młot, niezdolny do stworzenia bardziej skomplikowanego planu niż 'ja biegnę przedem, reszta mnie osłania', ale za to jak już pieprznie to na dobre. Słabości intelektualne nadrabia doskonałym wyszkoleniem, świetnym refleksem oraz szerokim wachlarzem bardzo przydatnych zaklęć, które bardzo pomysłowo stosuje.
- Ale… to się nie zgadza z pojęciem młota.
- Widzisz… Kuba nie potrafi współpracować. Nie potrafi koordynować planu. To człowiek, który czuje się bezgranicznie szczęśliwy, jeśli powie mu się 'to jest wróg, idź i go dorwij, wyjdzie zza tej ściany' Spojrzy na Ciebie tymi swoimi psimi oczkami, pokiwa główką z entuzjazmem i poleci. Prawda, podczas walki jest bardzo pomysłowy, błyskawicznie zdejmuje pola siłowe oraz potrafi wykorzystywać teren. Ale to, czego nie potrafi to zmusić przeciwnika do walki na swoim terenie i tak zmienić teren, by przeciwnik nie mógł sensownie walczyć. Dlatego powiedziałam, że to młot. Ogromna siła ognia - nie sparujesz mieczem młota - ale by najefektywniej ten młot wykorzystać musisz wpierw przygotować odpowiednią sytuację. Rozumiesz, Viorose?
- Powiedziałaś, że go lubisz. Nie powiedziałaś, że go nie kochasz.
- Przykro mi, ale go nie kocham. Jestem wybredna, nie zbieram resztek po innych dziewczynach. Ash sobie poużywała, znudziła się i co? Teraz moja kolej?
- Z tego, co wiem, ostatnio ostro ją pokaleczył.
- No, nareszcie. Przepraszam, ale tak długo był jej pieskiem kanapowym, że myślałam, że założy różową kokardkę i każe na siebie mówić Fluffy. Teraz przynajmniej pokazał, że ma jaja.
- Jesteś bezwzględna, Ewo.
- A co. A to tylko jedna z moich zalet.


Z myśli Kuby Urbanka przejętych przez proto-magicznych japońskich Otaku wierzących w rzucaną magię

… No tak… Sama Ash to przecież za mało… Ewa stwierdziła że zaprasza mnie na imprezę a potem… napieprzamy się jak za dawnych czasów XD Ale to fajnie :D Lubię z Nią trenować :D Zawsze to było takie… Edukacyjne… Zwłaszcza że przy niej brute force to za mało. Ona nie zaatakuje wiedząc że nie ma kilku sztuczek w rękawie, czyli i ja muszę zawsze być przygotowany na ostrą jazdę :D Nic to - mam nadzieję że Ewa zrozumie że ja wyląduje w szpitalu z poparzeń 3 stopnia a ona z przestrzelonym płucem i złamaną nogą :D Bo tanio skóry nie sprzedam. Mam tylko nadzieję że oboje w wirze walki powstrzymamy się przed poważnymi uszkodzeniami i moja wizja się nie spełni :D Ale… To były stare dobre czasy :)


Rozmowa Izy i Kaliny w kwaterze głównej Powiewu Świeżości

- Jeszcze nie przyszedł.
- Nie, ale obiecał.
- Ciekawe, czy się spóźni.
- Iza, za piętnaście minut będzie za piętnaście trzecia. A umówiliśmy się na trzecią!
- Kalina, co będzie lepsze z psychologicznego punktu widzenia: jeżeli my będziemy czekać na niego, czy on będzie czekać na nas?
- Pomyślmy… załóżmy, że przyjedzie za piętnaście trzecia. Umówiłyśmy się z Kubą na trzecią. To będzie wyglądać, jakbyśmy nie mogły się doczekać.
- Innymi słowy, najlepiej jeżeli opuścimy to miejsce i wrócimy tu. W ten sposób będziemy w pobliżu, ale to on będzie czekał na nas a nie na odwrót. A my się nie spóźnimy. Pojawimy się pięć minut przed.
- Wiesz, możemy komuś pomóc w Powiewie. Mamy w końcu pół godziny…
- Sądzę, że lepiej, żeby nas tu nie było. Jak nikt nas nie widzi, nikt nie wie, że to my czekamy.
- Ale… na pewno ktoś nas widział. Jesteśmy w kwaterze głównej Powiewu Świeżości. Na pewno siedzi tu co najmniej Julian lub… Teresa.
- Zdrajczyni?
- Tak.
- Cóż, sama pożałuje, że opuściła gildię. Zwłaszcza teraz, jak gildia potrzebuje jej najbardziej.
- Iza… nie wiem, czy nie stało się lepiej… W sensie: sama wiesz, jaka jest Teresa.
- Tak… co nic nie zmienia.
<chwila ciszy>
- Kalina, przyprowadzi demona czy posiłki?
- Posiłki? Po co?
- Tylko pytałam.
- Aha…
<chwila ciszy>
- Iza?
- Tak?
- Czy ten demon naprawdę pomoże nam znaleźć Dominika?
- Miejmy nadzieję, że tak.
- A jak nie?
- To jeżeli nie będziemy miały dużo głupiego szczęścia to nigdy nie znajdziemy Dominika. <smutny uśmiech>


Z myśli Kuby Urbanka przejętych przez proto-magicznych japońskich Otaku wierzących w rzucaną magię


Z notatek Julii Weiner

Interesujące… Kuba przyjechał i przyprowadził tego demona, którego Maks ogłuszył kamieniem w lesie. Iza i Kalina zabrały się za przesłuchiwanie tego nieszczęśnika. Gdy już skończyły, dowiedziałam się ciekawej rzeczy. Julian, demonolog Powiewu Świeżości, wezwał swojego demonicznego… przyjaciela (co samo w sobie jest ciekawe), Baal'baalona. Okazało się, że Baal'baalon zna się z demonem z lasu. Cokolwiek by to nie znaczyło, oba demony zaczęły potwierdzać nieszkodliwość tego drugiego. Dowiedzieliśmy się też, dlaczego Baal'baalon tak bardzo lubi tanie wino i zalewa się w trupa. Jest to demon żywiący się podziwem i szacunkiem. Niestety, ma alergię na kryształy Quark, w związku z czym szkolenie forsowne mu nie pomaga, a zaklęcia iluzyjne ma dopiero od stopnia terminatora… Innymi słowy… nie chcę być okrutna, ale… jest skazany na bycie nowicjuszem do końca wieczności… Nie to, że jest jakiś nieprzyjemny. To bardzo sympatyczny, uroczy demon. Ale nie da się go podziwiać. Jest śmieszny, rozbrajający i miły. Niestety, jest też trochę fajtłapowaty. Okazało się, że kiedyś znalazł jakiś prymitywny lud, który wyznawał go jako bóstwo. Dociągnął do terminatora, a potem nie było to już trudne. No a potem pojawił się Poratl Marnego i… szkoda mówić.
Spróbuję wymyślić jakiś sposób, żeby mu pomóc, no bo… po prostu mi go żal. Nie zasłużył na taki los.


Rozmowa Kaliny i Izy po przesłuchaniu demona

- I jak, i jak? Wzięłaś go na stronę, po co? No, Iza?
- To było dość istotne. Przeprosiłam go za niesłuszne podejrzenia i powiedziałam, że jest konkretną osobą.
- Wow… Zaimponowałaś mi.
- Nie powiedziałam, że tak myślę.
- A… a myślisz?
- Mniej więcej to samo. Widzę, że się stara. Jest dobry… Jest jednym z lepszych, z którymi miałam do czynienia, przynajmniej tak na oko. Nie chciałabym z nim walczyć. Nie bez powodu.
- To się prawie zgadza z tym co mu powiedziałaś.
- Prawie. Przeprosiłam, pamiętasz? Kłamałam. Nadal uważam, że osiągnęłybyśmy większy efekt, gdybyśmy przeskanowały pamięć Kamili i Kuby.
- Nie mogłyśmy. Srebrna Świeca jest w ruinie. Frakcje szukają jakiegokolwiek pretekstu do większej burdy. Co więcej, poszczególne mniejsze gildie nas podgryzają… Nie możemy pozwolić sobie na wojnę z KADEMem.
- Owszem, KADEM wygląda na nową Srebrną Świecę. Co nic nie zmienia, bo Srebrna Świeca istnieje od zawsze.
- Prawda. Co z tym demonem?
- Nie wyciągnęłam od niego wiele więcej niż Ty, podejrzewam. Jednak jest jeden niepokojący fakt.
- ?
- Renata nadal jest inkryptorką. Co więcej, miała pomoc, nie tylko demona. To nie tylko ten czar starej magii, komunikacji z demonami. Ona miała wsparcie. Polowała bezpośrednio na jakiegoś maga. Zauważ, jak była zastawiona pułapka. To był gambit. Zastawmy pułapkę na maga z dowolnej gildii w dowolny sposób… Po co jej ten mag?
- Zniszczy mu umysł. Dominik jest bardzo, bardzo łagodnym magiem. On w ogóle nie nadaje się do walki czy do sytuacji konfliktowych… On wygląda na zestresowanego, gdy nowicjusze na siebie krzyczą!
- Tak, czy inaczej, nie mamy żadnych wskazówek, nic…
- Czyli to… koniec?
- Nie. Będziemy szukać do skutku.
- Ale zdajesz sobie sprawę, że najprawdopodobniej Renata wywiozła go gdzieś poza Śląsk? Najpewniej gdzieś w okolice Warszawy. W ich oczach Renata nie jest małą, sadystyczną bestią, a uciemiężoną córką prawowitego mistrza Srebrnej Świecy na Śląsku.
- Wolę nie rozważać tej alternatywy. Nie dlatego, że jest nieprawdopodobna. Po prostu dlatego, że na to nic nie możemy poradzić…
- Kamila zaproponowała nam pomoc.
- Kuba też.
- Naprawdę?!
- Nic z tego nie wynika, Kalina. Nic.
- Ale… to dwie osoby więcej…
- Dopóki nie wymyślą sposobu, w jaki mogliby się przydać, nic z tego nie będzie.
- Mogliby nam pomóc.
- I jeździć po całej Polsce w poszukiwaniu miejsc, w których Maus mógł ukryć różne cenne rzeczy?… Owszem, mogliby. Ale nie jest to najbardziej produktywne. Jest to czasochłonne, irytujące i niewiele daje. Prawda jest taka, że nikt nie miałby z tego większych zysków, a nasz dług w ich kierunku byłby nieprawdopodobny.
- Wiesz, oni czują się troszeczkę odpowiedzialni za całą tą sprawę. To na ich oczach Renata uderzyła.
- Niesłusznie. Plan był perfekcyjny. Nikt ich nie będzie obwiniać, nawet nieoficjalnie. No, może poza konserwatystami, ale konserwatyści są teraz szczęśliwi, gdyż Dominik, jeden z reformatorów, został porwany.
- Masz rację. Angażowanie ich przez nas do pomocy w sposób inny niż ich własna inicjatywa byłoby mieszaniem ich w wewnętrzną politykę Srebrnej Świecy.
- Pamiętasz, kiedyś?… Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego… Cała gildia jednoczyła się, żeby uratować jednego nowicjusza.
- Prawda…

Dramatis Personae

- mag: Kuba Urbanek

- mag: Marta Szysznicka
- mag: Robert Seton
- mag: Whisperwind
- mag: Warmaster
- mag: Julia Weiner
- mag: Weronika Seton
- mag: Ewa Zajcew
- mag: Venomkiss
- mag: Viorise (Zajcew?)
- mag: Lamentia Zajcew
- mag: Ash (AD)
- mag: Julia Weiner
- mag: Kalina
- mag: Izabela Łaniewska

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License