Wielki projekt Powiewu Świeżości

080624 - 03 - Wielki Projekt Powiewu Świeżości

Postacie pierwszoplanowe:
Jakub Urbanek, Kamila Maliniak

Postacie drugoplanowe:
Julia Weiner, Teresa Rączka, Aniela, Maks, Whisperwind, Shadow, Midnight, Julian, Norbert, Roman Gieroj


Z mowy założycielskiej Powiewu Świeżości, Julia Weiner

To oczywiste, że nie możemy konkurować z takimi potęgami jak KADEM, Srebrna Świeca, Academia Daemonica czy nawet Łowcy Diamentów. No, może z Łowcami byśmy mogli… mamy trzech terminatorów (ja, Teresa i Julian) i trzech uczniów (Maksymilian, Aniela i Marysia) a oni jednego czeladnika, pięciu terminatorów i pięciu uczniów - nie są aż tak potężni, byśmy nie mogli być dla nich prawie znaczącą konkurencją. Jednak… to nie miałoby sensu. Powiem więcej, byłoby to działanie na szkodę Powiewu Świeżości. Dlaczego? Popatrzcie… kto z was słyszał o Łowcach Diamentów? Nikt. Kto z Łowców Diamentów słyszał o Powiewie Świeżości? Wszyscy. Dlaczego? Bo tu są "ci świrnięci magowie, którzy chcą by wszystkie zaklęcia były otwarte". Powoduje to że magowie, którzy nie są zaangażowani ani w politykę, ani w spiralę mocy… ci magowie, którzy są jednocześnie developerami Linuksa (dziękuję, Tereso) mogą być zachęceni do przyłączenia się do nas. Dlaczego nie do Łowców Diamentów, czy KADEMu? Otóż, KADEM jest potężną organizacją. Jest katedrą- jeden dowodzi, reszta słucha. Wolny mag może nie mieć chęci przyłączenia się do takiej organizacji. Wśród Łowców natomiast… nie ma tego co u nas. Jednak, jeśli będą skuteczniejsi od nas - a wielu magów, nie bójmy się tego słowa, jest dość egoistyczna i patrzy na wszystko z perspektywy własnych korzyści - mogą zdecydować się przyłączyć do Łowców.
I tu właśnie leży klucz do naszego zwycięstwa. Nie szarżujmy. Nie starajmy się przyłączyć jak największej ilości magów. Nie tędy droga. Wyjście z gildii to rzecz prosta. Zamiast tego skupmy swoje siły na stworzeniu czegoś, o czym będzie się mówić. Ci magowie, którzy wysoko cenią sobie skuteczność - niekoniecznie nawet z Powiewu świeżości - mogą chcieć z nami współpracować. Zadowólmy się niewielkimi zyskami z pomagania im. Krok po kroku zdobywajmy swoją reputację. Róbmy swoje, uczmy się, a przyjdzie więcej takich jak my. Wielu odejdzie - lecz za kilka lat zacznie się etap konsolidacji i Łowcy Diamentów znikną. Pozostaną jedynie gildie największe, lub te najbardziej zdeterminowane, które wiedzą czego chcą. My wiemy, czego chcemy. Będzie to trudny okres, lecz moim zdaniem - owocny. Nigdy wcześniej w historii zwolennicy otwartych zaklęć nie stali przed taką szansą. Nigdy wcześniej nie zaczynaliśmy z innymi magami na równych prawach. Ta sytuacja wymaga najlepszych z najlepszych…
A wy takimi jesteście.
Współpracujmy ze wszystkimi,
Nie odmawiajmy pomocy nikomu,
Pogłębiajmy wiedzę i umiejętności,
Otwierajmy zaklęcia i wiedzę o magii.
Niech Powiew Świeżości ożywi nieco te stęchłe, zapleśniałe powietrze pełne intryg i kłótni "która gildia jest najlepsza"!
…No, może troszkę się zagalopowałam… ale naprawdę tak myślę ;-).


Dyskusja dwóch Architektów Powiewu Świeżości, Teresy Rączki i Julii Weiner

- Przed Tobą wyniki badań. Pierwsze plany naszego Wielkiego Projektu.
- Dzięki! Niech spojrzę… Oj…
- Zdaję sobie sprawę, jak skomplikowanie to wygląda, jednak nie da się tego osiągnąć prościej.
- Tereso… żeby zgromadzić aż tyle surowców… to może być nieco problematyczne dla Powiewu… zwłaszcza patrząc, co mamy.
- Szczerze mówiąc… to prototyp.
- Prototyp mówisz…?
- Tak.
- Hmm… czyli ten prototyp jest pewną formą badań nad zjawiskiem?
- Tak. Tak po prawdzie musimy zbudować kilka funkcjonalnych prototypów, by określić w którym kierunku mamy prowadzić badania.
- …
- Julio, nie znam się na tym. Nie możesz oczekiwać…
- Chwila, chwila… zgadzam się.
- Przepraszam?
- Zgadzam się.
- Po raz pierwszy zaakceptowałaś mój projekt bez dyskusji O_O.
- Tereso, masz rację. Powiew Świeżości musi zrobić coś wielkiego, z rozmachem. Nie tylko dla innych gildii, ale też i dla nas. Jest to coś, co może służyć nie tylko nam, ale też i innym magom…
- Co więcej: jest to coś, co ma SENS i coś, czego nikt wcześniej nie zrobił. Nawet przed Zaćmieniem!
- Tereso… może zrobił, a my o tym nie wiemy.
- Wiedziałabym. Wiesz, gdzie byłam przed Zaćmieniem. Wewnątrz Srebrnej Świecy - w centrum cywilizacji, nauki i magii. Jeśli tam nikt tego nie zrobił…
- …zawsze myślałam, że centrum nauki magicznej jest KADEM…
- …to z pewnością NIKT NIGDZIE tego nie zrobił… coś mówiłaś, Julio?
- A nic, nic. Tylko to, że zaczynamy za tydzień.
- Za tydzień?! Czemu tak późno?!
- Bo musimy opracować jeszcze metodologię działania i określić, kto w czym jest skłonny pomóc.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Ok… Średnio mi pasuje praca społeczna ale jak już człowiek obiecał to obiecał. Pójdę i zobaczę o czym jest ta wielka akcja "bądźmy powiewem świeżości w tym świecie"… Chociaż z tego co słyszałem muszę porozmawiać z Ich dowódcą i pokazać mu realne spojrzenie na niektóre… sprawy. Może ja się mylę ale chcę wiedzieć czy oni też widzą to w tych barwach co ja… No ale trudno. W trabanta (<3) i jedziemy… Notabene… kasa się zaczyna kończyć :/ Trzeba powoli zacząć myśleć o nowej pracy… no ale kto pomyślał że wylecę z posady kucharza bo pomylę proszek do pieczenia z cukrem pudrem :/ no przecież każdemu się zdarza, nie? :/
Więc…. Jazda!


Z pamiętnika Kamili

Wybrałam się dziś do Powiewu Świeżości. Tomek został w domu, ma jakiś projekt do zrobienia. Kiedy tam dotarłam, Kuba Urbanek już tam był… Ostatnio coś często go spotykam. Ale to nic. Swoją drogą, dobrze się zamaskowali - prowadzą coś na kształt motelu, który zwykle jest całkowicie pusty. Julia ucieszysła się że przyszłam. To miłe widzieć jak ktoś się uśmiecha na twój widok…
Julia zaczęła nas oprowadzać po Powiewie. Weszliśmy na wykład Anieli… Biedna, była strasznie zdenerwowana… Ale jakoś jej szło, choć bardzo opornie.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

No jasne… przyjeżdżam do Powiewu… wchodzę… przedstawiam się i mówię kim jestem. Wiadomo, zaczynamy rozmowę i kto wchodzi? Kamila… Wiem że mnie nie śledzi. Wiem że mnie nie lubi… Ale po jakie licho ktoś tam u góry stwierdził że zawsze musimy być razem w jednym miejscu??? Nigdy nie zrozumiem czemu wszystko tak się układa. Ale już nieważne… Myślałem że będzie bardziej… przestraszona? zszokowana? moim widokiem po "tańcu" z Ash… Ale jednak zmiana ekwipunku defensywnego na ekwipunek wyjściowy zrobiła różnicę ;) cóż… Może zrozumie że pomimo bycia "brutalnym" i z "wielkiej, złej gildii" w środku też jestem człowiekiem? ;) Nieeeee. :P DObra. Pochodziłem troszkę po samym powiewie, popatrzyłem na różnych, w locie uratowałem szklankę którą upuściła jedna dziewczyna… Pytanie dlaczego… Ale to już na inny czas.


Z raportu Whisperwind do Kay'raela

Hmmm… Nasi agenci mieli rację. Er-lord Urbanek wrócił. Teraz rozumiem, czemu Venom podszepnął Ash, że w lesie pod Sośnicowicami znajduje się dużo magów, których część może być łatwym łupem na Quarki. Wysłał biedaczkę do walki z eksterminatorem KADEMu. I co? I znowu ona musi go teraz pokonać. Stawką jest jej honor… A raczej tak myśli. Ech… Skomplikowane.
Ta towarzyszka Kuby to musi być ta wioskowa wiedźma, Kamila. Na pierwszy rzut oka nic ciekawego. Ale wygląda na tyle potulnie, że nie dziwię się, że Kuba się jej trzyma. Ewa na niego krzyczy, Ash go dominuje… czasem dobrze jest być w towarzystwie dziewczyny która na przykład nie napada na ciebie co pięć sekund. Biedna Ash…
Oczywiście mnie nie poznał. Musiałam sama się przyznać, kim jestem. Wygląda zupełnie inaczej. Ash mówiła, że zwykły, ludzki wygląd sympatycznego chłopaka zamienił na takiego chamskiego, niedogolonego komandosa. Ale chyba się myliła… Sympatyczne, lekko nerwowe oczy, poczciwa, lekko głupawa mina… Cały on.
A może poczuł się bezpieczniej :D Jak tak - fajnie ^^.
Tak, czy inaczej, wygląda na to, że z niewiadomych przyczyn ma zamiar pomóc Powiewowi. To znaczy - z 'niewiadomych przyczyn'. Ja sama pomagam Powiewowi z 'niewiadomych przyczyn'. Po prostu podoba mi się ich wola walki, ich determinacja i chęć zmieniania świata. Nie każdy tak jak my jest wojownikiem. Osobiście uważam, że to, co oni robią może być równie ważne jak to, co my robimy, Kay'raelu. Jeśli Kuba ma zamiar im pomagać, to tym lepiej. Jeśli nie… no cóż… Kuba Urbanek, jakiego pamiętają Shadow i Midnight widać zmarł gdzieś podczas Zaćmienia i został tylko taki… komandos. A, jakkolwiek to nie zabrzmi, komadosów jest dość. Potrzebne nam są osoby, które potrafią myśleć trochę… dalej.
Mam zamiar znajdować się blisko Kubusia i zobaczyć, co się z nim stało po tym Zaćmieniu.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Whisperwind… Nie znalem Jej dobrze wczesniej… W sumie to nie znalem Jej wcale tylko z opowiesci ^_^. Po pierwsze - bardzo atrakcyjna dziewczyna. ten glos… te oczy… naprawde ladna… Ale nie o to mi chodzilo ;) Nie o tym chcialem mowic. Sympatyczna z nutka dowcipu… Na szczescie mniej… wrednego niz Sabinka… Ale zdziwilo mnie to ze Powiew Swiezosci ma pomoc z AD… I to z calkiem konkretnej osoby. Z drugiej strony nie ma w AD nie konkretnych osob… Coz. Nie wiem czemu ale czuje jakby wszyscy ktorzy mnie znali uwazali ze zmienilem sie na gorsze a wszyscy ktorzy mnie nie znali maja o mnie zle zdanie _-_… Coz… jezeli mowi Ci to jedna osoba to znaczy ze Cie nie lubi, dwie ze moga knuc spisek ale jezeli widzisz to w wiekszej ilosci osob… czas sie nad swoim wlasnym zachowaniem zastanowic.


Z pamiętnika Kamili

Już myślałam, że w siedzibie Powiewu nie spotka mnie nic dziwnego. Ale nie… nadzieja matką głupich. Oczywiście, musiało coś wyskoczyć.
Kiedy Aniela skończyła wykład, poszliśmy dalej zwiedzać siedzibę PŚ. I kogo spotykamy? No a jakże, Izę i Kalinę… Iza oczywiście z miną 'czego tutaj?'. Odruchowo stanęłam tak, żeby mieć ścianę za plecami… Na szczęście nie zaatakowały, choć miałam wrażenie, że Iza jest do tego gotowa w każdej chwili. Inni chyba nie zauważyli pewnego napięcia między nami. Okazuje się, że ta dwójka szukała 'maga KADEMU, który pokonał Rosę pod Sośnicowicami'. Nie odezwałam się ani słowem. Chciałam zobaczyć, czy Kuba się przyzna że to on… taki mały test. No i przecież nie wydam go na ich pastwę… Zwłaszcza nie ich - jeszcze przed Zaćmieniem dorwały Michała i z tego, co mówił, są koszmarnie skuteczne. Nie chciałam mieć kolejnej walki na smierć i życie z tak idiotycznego powodu.


Z raportu Izabeli Łaniewskiej do Sebastiana Lewandowskiego

…spotkałyśmy z Kaliną dawną czarodziejkę Akademii Zaklęć, osobę odpowiedzialną za śmierć Apostaty, Kamilę Maliniak. Okazało się, iż nie umarła. Intrygujące okazało się być to, iż Kamila Maliniak była świadoma naszej straty na rzecz tajemniczej trzeciej strony. Poinformowałam ją, że szukam maga KADEMu, który rozmawiał z mistrzem Wołkowcem. Ona jednak nie chciała powiedzieć, co wie na ten temat, wyraźnie kogoś chroniąc (co przekazała mi na mindlinku Kalina). Z uwagi na to, że przez cały okres po Zaćmieniu Kamila była odcięta, nie mogła mieć wielu znajomych i wsparcia. Doszłyśmy z Kaliną do wniosku, że próba wydobycia informacji drogą siłową byłaby więcej niż niewskazana, zwłaszcza, że nic nam nie zawiniła. Powiem więcej, zawarłyśmy z nią coś w rodzaju paktu o nieagresji. Przed Zaćmieniem rozstałyśmy się na nie do końca przyjacielskich warunkach. Próba obrony przez Kamilę tego tajemniczego maga KADEMu mogła oznaczać jedynie jedno. Ten mag wyciągnął do niej rękę w chwili potrzeby i był jedną z nielicznych osób, z którymi ona mogła współpracować. Szczęśliwie, osoba przez nas poszukiwana sama się ujawniła. Z obserwacji Kaliny wynika, że Kamila poczuła pewną ulgę, gdy Jakub Urbanek się ujawnił…


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Hmmm… Czuje sie testowany. Nie jakos jawnie. Ale zacznijmy od poczatku. Napatoczylismy sie na oddzial SS w Powiewie. 2 Dziewczyny ktore wygladaja na takie co dostaja to co chca. Zaczely rozmawiac z Kamila ze szukaja tego Kuby Urbanka ktory rozmawial z mistrzem w ich gildii. Niestety zachowalem sie troszke nieuczciwie wobec nich… ale kto by sie powstrzymal. Podpytalem ich troszke na temat "tego Urbanka" i dowiedzialem sie ze chca sie z Nim zobaczyc za wszelka cene… i za wszelka cene wydobyc informacje. Kamila… Nic im nie powiedziala ale tajemniczo mi sie przygladala… Uwazam ze czekala… czy powiem czy nie… Nie wiem jakie o mnie ma zdanie… Ale fakt ze uwazala ze bede sie chcial wymigac od swojej odpowiedzialnosci swiadczy ze porownuje mnie z pierwszym lepszym dresem… Niepokojace…


Z rozmowy Whisperwind z Venomkissem

- Venom, ty ostatni idioto! Ty małżu z błota zrodzony! Wiedziałeś o obecności Kuby Urbanka w tym lesie?
- Miałem takie informacje. Wiedziałem, że tam wróci.
- Nie próbuj tych sztuczek ze spokojnym głosem na mnie, skarbie. Ja się Ciebie nie boję!
- Do głowy by mi nie przyszło zastraszać protegowaną Kay'raela.
- Tak jak mi krzyczeć na skretyniałego protegowanego Sariath Trawens!
- <zimny uśmiech>
- Wysłałeś tam Ash! Wiedziałeś, że ona się z nim spotka! Przecież wiedziałeś, że ona to przegra!
- Nie, Whisper, nawet nie wiedziałem, że dojdzie do bitwy. Przyznaję, że z punktu widzenia Ash może to być sytuacja… godna ubolewania, ale z naszego punktu widzenia, z punktu widzenia Akademii, sytuacja potoczyła się najlepiej jak tylko mogła.
- Co masz na myśli?
- Popatrz: Dowiedzieliśmy się, że Kuba Urbanek nie jest skłonny ulegać wdziękom Ash tak prosto jak kiedyś. To raz. Dwa: Ash jest dość lekkomyślna. Często naraża się w sposób, który uważam za nieakceptowalny. Walka z kochanym Kubusiem z pewnością uświadomiła jej głupotę lekceważenia nawet najmarniejszego przeciwnika.
- Kuba Urbanek? Najmarniejszym przeciwnikiem? <perlisty śmiech> Ma śmierć w oczach, wiesz?…
- Ależ, wiem o tym. Nie, nie jest najmarniejszym przeciwnikiem. Powiem więcej, jest bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Po prostu tego się nie spodziewała. Teraz będzie ostrożniejsza w walce z każdym przeciwnikiem. Bo skoro _nawet_ kochany, uległy Kubuś uśpił jej czujność, to czemu nie miałby tego zrobić jakiś biedny, zniewolony uczniak, którego traktuje gorzej niż psa?
- Co masz na myśli? To znaczy, rozumiem mniej więcej, o co Ci chodzi, ale chcę żebyś mi powiedział, czy myślimy o tym samym.
- Jak wiesz, wbrew temu co jej radzę, Ash nie zniewala swoich zabawek.
- <prych> Jeszcze by tego brakowało, by Ciebie słuchała w tych kwestiach. Zniewalanie umysłu wykracza poza 'niewinną rozrywkę'
- Niewinną rozrywkę? <ironiczny uśmiech>
- Venom, nie pochwalam tego. Nie podoba mi się to. W sensie… mnie to nie kręci. Ale oni mają szansę się obronić… i nie działa niesprowokowana. Gdyby Ash ich zniewalała, straciłabym do niej szacunek, proste.
- Zdecydowanie, Whisper, Twój szacunek jest tym co jest dla niej najważniejsze w życiu…
- Nie rozmawiamy teraz o Ash, Venom, kochanie, a o Twoich planach…
- Jak chcesz. Jako, że ich nie zniewala, przez to zawsze mogą wymyśleć coś niestandardowego. Udawać pokorę przez trzydzieści razy a za trzydziestym pierwszym uderzyć. Ash stąpa po cienkiej linie - co nie jest złe - ale nie zachowuje odpowiedniej ostrożności, jeżeli o to chodzi. Ta walka była dla niej wielkim zyskiem, ogromną nauczką.
- Ciekawa nauczka, Venom. Z drugiej strony, nic w końcu jej się nie stało.
- Dokładnie. A stopień obrażeń u Ash po prostu wspaniale współgrał z trzecim zyskiem dla Akademii.
- Trzecim?
- Kamila, jego towarzysząca czarodziejka widziała, jak poważne obrażenia otrzymała Ash. Była wstrząśnięta. Nie wstąpi na KADEM.
- To taki duży zysk? Wygląda na wioskową wiedziemkę.
- Nie wiem kim ona jest… ale nie jest to aż tak proste. Na pewno towarzyszy jej jeszcze jeden mag, jej obrońca. Nie wiem, czy nie ma ich więcej. Nie chcę kolejnych czynników losowych na KADEMie, zwłaszcza w parę miesięcy przed operacją "anty-RIAA".
- Przed jaką operacją??
- Czyżby Kay'rael nie powiedział swojej wulubionej wychowanicy o operacji, którą zlecił mi osobiście?
- Venom, pewnego dnia kopnę Cię w tyłek, i powiem że to Sariath.
- Taaak, a ja pewnego dnia pomogę Ci przeprowadzać żaby przez jezdnię.
- …


Z pamiętnika Kamili

O dziwo, Kuba ujawnił się przed Izą i Kaliną. Z kolei one chciały wiedzieć, skąd on wie, że ten mag tam to byla Renata… Powiedział im, że nie może im powiedzieć. One chciały przeczytać jego pamięć!… Nie dziwię się, że się nie zgodził. Ale omal znów nie doszło do walki. Cieszy mnie to, że nie chciał mnie wydać, ale sama się przyznałam, żeby nie doprowadzić do starcia. Jako, że chwilę wcześniej udało nam się z tą dwójką dojść do swoistego paktu o nieagresji, nie bardzo mogły sobie pozwolić na ostry atak… A ja nigdy nie pozwolę im na dobieranie się do mojej pamięci. Ani nikomu innemu. Na całym świecie są może trzy osoby, którym bym na to pozwoliła. Z czego jedna nie potrafi, drugiej nie ma, a trzecia nie będzie chciała. Nie…
Naprawdę martwi mnie los Dominika, więc szczerze opowiedziałam im wszystko, co wiedziałam. Musiały jednak zadowolić się ustną relacją. Zaproponaowałam im, że im pokażę miejsce, gdzie wszystko się działo, i zaoferowałam że zawiozę je swoim autem… Kuba też chciał jechać, trzy samochody (nawet, jeśli jeden to trabant) to droba przesada jak na cztery osoby… Byłam szczerze zdziwiona, że się zgodzniły, choć widać było, że miały wątpliwości. No i w samym samochodzie siadły tak, żebym nie miała jak ich zaatakować… zupełnie jakbym miała takie możliwości i chęci… Rozmowa trochę nam się nie kleiła… nic dziwnego. Nic to, jest szansa na porozumienie… Pokazałam im wszystko, co wiedziałam o samej Renacie… Co prawda nie było tego bardzo dużo, ale to i tak o niebo więcej niż miały przedtem… Pokazałam im skąd przyszła, gdzie siedziała i dokąd poszła.
Były chyba dość usatysfakcjonowane tym, czego się dowiedziały. Kiedy chciałam je odwieźć do Gliwic, powiedziały, że zostaną, zbadają teren i wypytają lokalnych magów. Tomek!… Natychmiast na mindlinku go ostrzegłam. Zebrał się i zwiał. I dobrze. Nie muszą o nim wiedzieć.
Kiedy oglądaliśmy miejsce, z którego złapała stopa, zobaczyłam coś białego i człekokształtnego kawałek dalej w stronę lasu. Odeszłam parę kroków, tak, żeby oni nie mogli wyczuć echa, przywołałam kotka, mimo wszystko z pogłosem magicznym i posłałam go żeby obejrzał tą istotę. Okazało się, że był to ten sam osobnik, który wcześniej rozmawiał z Kubą… ten z AD, Venomkiss chyba mu było… Wyszło mi, że najwyraźniej czegoś od Kuby chce, więc powiedziałam tamtej trójce, że mamy towarzystwo. W tym czasie kot go obserwował. Kiedy powiedziałam o nim na głos, Venom się uśmiechnął, pokręcił głową i zniknął, w podobny sposób jak te demony wtedy z Anetą. Czyżby chciał porozmawiać ze mną? Ale o czym? Przecież nic dla niego nie znaczę… Najwyżej zapytam go, czego chciał następnym razem… jeśli jakiś 'następny raz' będzie.
Czarodziejki Srebrnej Świecy zostały, a ja wraz z Kubą wróciliśmy na dwa auta do Gliwic, do Powiewu.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Nie rozumiem kobiet!!! PO PROSTU ICH NIE ROZUMIEM. Ok - przyznalem sie ze to ja. Moze nie byl to wielki krok w kierunku wspolpracy… Ale zeby pierwszym stwierdzeniem ktore slyszysz bylo… "Dasz przeczytac swoja pamiec zebysmy mogly dowiedziec sie co sie stalo i co tam bylo"… No chyba o…glupialy. Nie no - widzisz kogos pierwszy raz w zyciu i ten chce grzebac magia w Twoim umysle… A wiesz ze nie maja mocy na tyle zeby w pelni powstrzymac paradoks, w zwiazku z czym wciaz jest mozliwosc ze Twoj umysl potem bedzie juz roslinka… Rozumiem ich sytuacje, ale… to po prostu bylo karygodne. Moze w SS dziala sie na tej zasadzie albo to one ubzduraly sobie takie rozwiazywanie spraw… Ale na KADEMie to uwaza sie za cos… NIENORMALNEGO. Co nie zmienia faktu ze tylko chlodno odmowilem. Coz… Roznice kulturowe :P Wiec oczywiscie chcialy wiedziec to co ja wiem… Powiedzialem im prawde - nie wiem nic oprocz tego co powiedzial mi moj informator a tego nie moge zdradzic (jak juz sie przed calym swiatem chce ukrywac i "podkulac ogon" to nie bede Jej dzialal na szkode). Coz… bitwa wisiala w powietrzu… Zdziwila mnie tylko jedna rzecz - Kamila przyznala sie ze to ona… Hmmm… musze zastanowic sie dlaczego to zrobila…
Pojawil sie inny problem. Venomkiss. Pojawil sie tak ze tylko Kamila go widziala. To oznacza ze chcial z Nia porozmawiac… On nigdy nie pozostawia nic przypadkowi… Wiec jestem pewien ze gdy Kamila nas zawolala to byl zawiedziony. Ale… co od Niej chcial… i dlaczego od Niej chcial… Musze uwazac na Venoma… on jest ze wszystkich najgrozniejszy bo do niego sie nie dochodzi… w walce z nim ginie sie w polowie drogi do "bossa"… zadzganym nie od przodu a od plecow…


Z raportu Venomkissa do Sariath Trawens

Intrygujące. Pokazałem się owej czarodziejce z Sośnicowic, towarzyszce kolegi Urbanka. Tej o imieniu Kamila. Była w towarzystwie dwóch magów Srebrnej Świecy i, oczywiście, naszego drogiego, kochanego Kubusia. Ona jednak zamiast po prostu podejść i porozmawiać poinformowała o tym Kubusia.
Naturalnie, jemu nie miałem nic do powiedzenia. Nie tym razem. Toteż wróciłem do Fazy Daemonica. Cóż, dziewczyna dużo nam w ten sposób powiedziała… nieprawdaż, Sariath Trawens?


Z pamiętnika Anieli Cerekwickiej

Ech… tak się zawiodłam. I to na kim! Na Maksie. Tak, na starym, dobrym Maksie. Poprosiłam go, by zdobył mi numer telefonu Jakuba Urbanka… ale odmówił. Marudził coś o tym, że sama powinnam… on nie rozumie. On jest po prostu facetem i NIE ROZUMIE że dziewczyna NIE MOŻE okazać PIERWSZA swojego zainteresowania. Próbowałam mu to wyjaśnić, ale popatrzył na mnie dziwnie i powiedział że nic nie rozumie. No pewnie że nie! Mimo, że jest kochany i taki mądry, w niektórych sprawach Maks jest po prostu niesamowicie wręcz TĘPY…


Z myśli wybranych Maksymiliana Łosia

Aniela powinna uważać… wcale nie cieszę się, że zawrócił jej w głowie ten cały Jakub Urbanek. Podpytałem trochę i okazało się, że jest to zabijaka jakich mało. Trochę się martwię o Anielę… ma dopiero 17 lat. To nie tylko to, że ten Urbanek jest od niej starszy… to też to, że… mam mieszane uczucia. Wojownik… Po co być magiem-wojownikiem? Teoretycznie życie maga jest prostsze niż człowieka… w praktyce, jak choćby ta afera z latającą księgą udowadnia, nie jest tak różowo na świecie. Innymi słowy, potrzebni są wojownicy? Ale kto powstrzymuje te napchane testosteronem maszynki do zabijania? Dlaczego w świecie magów nie ma policji?
No i, rzecz jasna, Jakub Urbanek jak na razie nie zrobił NIC co miałoby udowodnić że jest osobą, z którą Aniela nie powinna mieć nic wspólnego…
Nic nie poradzę. Nie wiem czemu, ale… po prostu go nie lubię. Nie jest to jego wina…
Może się nie zorientuje.
No ale co za normalny facet chodzi w pancerzu i z bronią po ulicy miasta? Wygląda w najlepszym wypadku jak niedoświadczony tajniak, w najgorszym jak gangster. I to się w nim właśnie Anieli podoba…
Nigdy nie zrozumiem dziewczyn. Zwłaszcza siedemnastoletnich…


Z pamiętnika Anieli Cerekwickiej

Ha! Rozwiązałam sprawę modelowo!. Cóż, jestem w końcu najlepsza, nie :D? Poprosiłam o pomoc Teresę, wyjaśniłam jej że Jakub (:-*) mi się podoba i czy nie mogłaby mi pomóc jak dziewczyna dziewczynie. Zgodziła się :D. Suuuper! Potem został tylko jeden problem…
Skąd on ma wziąć *mój* numer telefonu?
Ech… świat jest pełen skomplikowanych problemów. Aż się nie chce czasem żyć- jak to wszysto rozwikłać? T__T.


Z pamiętnika Kamili

Wróciwszy do Powiewu zastaliśmy Julię z Teresą, dyskutujące o jskimś projekcie… Cały stół w pokoju zawalony był wykresami, papierami i jakimś eletronicznym złomem, w większości spalonym… Rozpacz. Zapytane przedstawiły plan zbudowania niespotykanego dotąd urządzenia… Podoba mi się sposób myślenia Julii… Muszę przyznać, że amplifikator mocy to naprawdę _coś_. Tylko jak sprawdzić, czy taki amplifikator działa? I jak dobrze?… Zasugerowałam zbudowanie detektora, który by nam pozwolił ocenić postępy z amplifikatorem. Chyba im się pomysł spodobał…


Ze wspomnień Julii Weiner

…w pewnym momencie, przy rozmowie o detektorze, Teresa się jakby obudziła. Wskazała palcem na Kamilę i poprosiła ją o pójście na stronę. Kamila wróciła lekko rozbawiona. Teresa potem wskazała palcem na Kubę… i… 'poprosiła' to złe słowo… zażądała od niego numeru telefonu. Oczywiście, eksterminator KADEMu się trochę zmieszał. Trudno mu się dziwić. Zaczęła mu mówić coś odnośnie potrzeby komuniacji, telefonu ze wszystkimi, którzy mają udział w projekcie. Cóż… jest najgorzym kłamcą, jakiego znam, tak powiem. Kuba dał jej swój numer telefonu. Co więcej, dał swój numer wszystkim osobom, którzy biorą udział w projekcie i wtedy w oczach Teresy zalśniło coś chytrego. Ja przypomniałam sobie, że jakiś czas temu prosiła mnie, żebym dla niej zdobyła numer telefonu Kuby. Oczywiście odmówiłam. Musi o to sama poprosić. Wtedy Teresa zrobiła coś, czego bym się po niej nie spodziewała. Wykazała się inteligencją socjalną. Zaproponowała Kubie numery telefonów wszystkich, którzy biorą udział w projekcie i Kuba je dostał…


Z pamiętnika Anieli

Kochany pamiętniczku! Jak można być tak tępym?! Teresa, niby inteligentna, pracuje, więcej, zarabia!… I ona nagle zupełnie nie zrozumiała, o co mi chodzi. Nie ma chłopaka i nigdy nie będzie go mieć. Teresa dała mi numer od Kuby. Świetnie, jak się jej powie, co ma zrobić, to sobie poradzi. Gorzej, że dała Kubie numery telefonów wszystkich, co są w projekcie. A ja z tym durnym projektem nie miałam nic wspólnego. Czyli Kuba ma wszystkie, absolutnie wszystkie numery telefonów oprócz mojego…
Dlaczego… T_T Dlaczego to się musiało tak skończyć?! T_T T_T T_T T_T T_T T_T


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

o_O Co to niby do jasnej anielki mialo byc? "Daj mi swoj numer telefonu", "To jest bardzo wazne", "Bez tego ten projekt sie nie uda"… O CO TU CHODZI? Powiedzialbym ze to jest zbyt… naiwne? dziwne? jak na pulapke… i po co w PS mialby ktos robic pulapke… ale… o co chodzi? o_O? Stanelo na tym ze wszyscy w grupie sie wymienili numerami telefonow. Coz… Dobrze jest miec ich numery bo to zawsze nie zaszkodzi… a jakby co to Vassara poprosze lub Sabinke o przekierowanie (jak zawsze). Ale… Sama forma jak to sie zaczelo oznaczala ze tu chodzilo o cos innego niz wymiane telefonow pomiedzy grupa… A do tego… Kamila sie dziwnie… moze nawet perfidnie usmiechala… Hmm… jakis posredni atak na mnie? Az tak mnie nielubi? Do tego Julia cala czerwona stoi jakby miala zapasc pod ziemie… Przeciez gdyby chdzilo tylko o wymiane numerow to po prostu bysmy podali i koniecCos mi tu nie pasi ?_?


Z pamiętnika Kamili

Kurczę, zawsze wydawało mi się, że to Julia jest oderwana od tego świata, i że chodzi z głową w chmurach. Ale w porównaniu z Teresą Julia stoi na ziemi i trzyma się jej zębami i pazurami. Aha, kłamać i działać w tajemnicy Teresa też nie potrafi…
Spokojnie oglądam sobie ten ich złom, który udaje elektronikę, kiedy Teresa pokazuje na mnie palcem, zupełnie jak na tych plakatach rekrutacyjnych do amerykańskiej armii i żąda, żebym poszła z nią na stronę… Zgodziłam się, bo czemu nie… W pokoju obok Teresa poprosiła mnie o numer Kuby. Akurat go nie miałam. Niby mogłam spytać Tomka, ale nie chciałam. Powiedziałam jej, że jeśli chce jego numer, to musi sama go poprosić… a potem było tylko ciekawiej. Prawie mi żal Kuby. XD Chyba Aniela się w nim zadurzyła XD XD XD


Z pamiętnika Anieli

Kochany pamiętniczku. Przyłączyłam się do tego projektu. Zupełnie nie wiem, o czym oni mówią. Usłyszałam jednak coś ważnego. Gdy oni mówili coś o jakiejś rosie i jak trudno ją zdobyć (jak gdyby nie wiedzieli, że wystarczy wstać o szóstej i wyjść na dwór lub poprosić Maksa, jeżeli nie chcesz się budzić) Kuba wspomniał coś o sferze chaosu. Starałam się dyskretnie coś z niego wyciągnąć, ale oczywiście Julia musiała się wbijać! Mówili coś o jakichś konstruktach cośtam, abstraktach cośtam, ale najważniejsze jest to, że Kuba się na tym zna! On kontroluje sferę chaosu i sobie to chwali! To wspaniałe! Jest ktoś, kto się na tym zna i bedzie mogł mnie tego uczyć! I to, że moja sfera chaosu nie jest zła, że ona ma jakieś plusy!… On jest po prostu wspaniały, cudowny i w ogóle… Teraz żeby po prostu mnie dostrzegł…


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Heh… Zawiodlem sie na nich… Czlowiek odslania swoja dusze, przyznaje sie do wladania sfera chaosu… i jaki oddzwiek? NIKT nawet nie zwrocil na to uwagi inaczej niz "acha" albo "to dobrze…"… Przyznam szczerze - zawiodlem sie bo liczylem na jakas dramatyczna chwile, powiew wiatru i blyskawice w tle :P Ale nic to… chyba po prostu moja proznosc i wiara w swoja niezwyklosc nie wypromieniowala w zwiazku z czym mnie olali… Coz… Moze to bardziej docenia jak zacznie sie okazywac ze bez chaosu w tym projekcie bardzo ale to bardzo ciezko… A na razie musze popracowac nad swoja proznoscia… musze to cholerstwo zlikwidowac, bo: Proznosc -> Pycha -> Arogancja -> Zlosc -> Ciemna strona mocy T___T


Z pamiętnika Kamili

Cóż… trudno opisać jakoś sensownie to, co działo się przez resztę tego dnia. Po rozmowie przerywanej chwilami ciszy, keidy wszyscy myśleli nad rozwiązaniem doszliśmy do wniosku, że zrobimy detektor na bazie Rosy. Co prawda byłam sceptyczna po tym, co to zielsko pokazało niedawno, ale Kuba twierdzi, że Norbert sobie poradzi. Cóż, niech będzie, spróbujmy. Julia, Teresa, Maks i Aniela (tak, Aniela przyłączyła się do projektu!) zabrali się za przegryzanie się przez księgi w poszukiwaniu użytecznych informacji. Kuba poszedł ściągnąć Norberta i zdobyć próbkę Rosy, a ja zabrałam się za zrobienie porządnego projektu potrzebnego układu pomiarowego, z kilkoma rodzajami czujników i zabezpieczeniami przed przeciążeniem… Trochę mi to zajęło - praktycznie cały dzień.


Z anonimowego memo Norberta do Anonimowego Stowarzyszenia Młodych Magów KADEMu

…Organizacja, z którą czasami współpracuję, Powiew Świeżości, rozpoczęła prace nad detektorem magicznym. Wygląda to na ciekwy projekt, zwłaszcza, że opowiedział mi o nim Kuba. Zdecydowałem się im pomóc. Niestety, zgodnie z projektem potrzebny był kwiat Rosy Diviny Aerinus. Niestety, powrót pani Weroniki Seton odciął mnie do mojego laboratorium i moich roślin i zmusił mnie do… gwałtownego wycofania się na z góry upatrzone pozycje oraz natychmiastowego zamurowania przejścia do laboratorium. Szczęśliwie Kuba się pojawił i zgłosił się na ochotnika, że pójdzie porozmawiać z panią Seton. Poszedł tam silny, wyprostowany, bohaterski, a wrócił biegiem. Pod moim łóżkiem znalazł kwiat Rosy. W swojej najmniej niebezpiecznej i najcenniejszej odmianie. Muszę przyznać, że kto jak kto, ale on potrafi z panią Seton rozmawiać, jeżeli jest taka potrzeba, proponuję wysyłać jego na te rozmowy. W odróżnieniu od wszystkich innych, on sobie radzi.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

No i jak tu Jej nie nienawidziec… Oczywiscie wpierw pokazala ze jestem dnem wypominajac mi wstapienie do AD, i inne nieudane akcje a potem rozbila dno i wepchnela mnie do nowopowstalej dziury mowiac ze nie bedziemy z Norbertem juz mieli dostepu do Jego laba bo o nim nie wiedziala a Marty nie sluchala jak tamta o nim mowila… Nic to… Urocza jak tatarskie siodlo… jak zawsze… Ale trudno. Bardziej dobilo mnie to potem. Dala nam Rose… Najcudowniejsza i najwspanialsza Rose o jakiej mozna sobie zamarzyc… zeby Ja zdobyc musialem tylko przebiec/telowac na miejsce… Problem jest gdzie indziej/ Norbert stwierdzi wszedzie na KADEMie ze umiem sie z Nia dogadywac i jak ktokolwiek bedzie chcial cokolwiek od TFB to do kogo przyjdzie? _-_ Ech… no i jak tu nie narzekac… A… najgorsze… jak przyszedlem do pokoju… powiedziala… lec Kuba! Ja takie duze oczy, a ona wypuscila muche…ktora zzarla zaba… Ja jeszcze wieksze oczy a TFB na to… Jeszcze glodna? to jeszcze jeden Kuba… I JESZCZE JEDNA MUCHA _-_. Ale mam satysfakcje :D bo jak wrocilem to sie okazalo ze Zaba to… NORBERT :D A jest jesszcze… PLEEESN :D:D:D PLEEESN czyli SABINKA :D:D:D BUHAHAHA JAK TO PASUJE :D:D:D. O czym to ja mowilem? aaa tak… jak ja nienawidze Weroniki Seton… :/


Z pamiętnika Anieli

Co za drań! Co za łotr! A Norbert wydawał mi się takim miłym chłopakiem (zwłaszcza, gdy gra na gitarze). Poprosił mnie o wyczyszcznie pokoju swojego i Kuby. Naturalnie, że to zrobiłam. Weszłam do pokoju Kuby, skupiłam się, dałam z siebie całkowicie wszystko. No wszystko z siebie dałam! I udało się ^^ Jeszcze w czasie inkantowania, cały pokój zaczął lśnić czystością! Ja nie wiem, jak ja to zrobiłam. Nigdy nie udało mi się tego zrobić tak dobrze! I co na to Norbert? Zamiast trzymać język za zębami, odezwał się głupio. 'O, jak ładnie Ci wyszło. A normalnie to poduszka jest czysta, kołdra trochę, prześcieradło trochę, a reszta to syf.' Czy jakoś tak. Po pierwsze to nieprawda. Staram się zawsze (no, może nie aż tak bardzo) Po drugie, musiał to mówić? Typowy facet. Zero mózgu, zero wrażliwości, zero serca. Jemu oczyściłam pokój tak prowizorycznie. Niech ma. Niech poczuje, ze mnie uraził. Niech czuje mój gniew. Potem demonstracyjnie sobie poszłam i tylko słyszałam, jak starał się Kubę przekonać, by się zamienili na pokoje. Też coś. Norbert *nigdy nigdy nigdy* nie znajdzie sobie żadnej dziewczyny. :3.
…Ale mam nadzieję, że zwróciłam choć troszeczkę uwagi Kuby na siebie <3.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Ona jest slodka :3 Ta Aniela :3 Naprawde dusza czlowiek… Nie wygladala na taka jak po raz pierwszy Ja spotkalem tam… w tej wsi.. Ale… Zaimponowala mi :3 ma NAPRAWDE przydatne czary :3 Pasuja do Powiewu i rzeczywiscie sa przydatne :3 a Norbert to pachol :P I okazalo sie ze ma dziewczyne XD NORMBERT MA DZIEWCZYNE XDXDXD Chyba ja sobie sam wyhodowal czy cos :P Chociaz… brzydki nie jest… pusty tez nie… ale… NORBERT MA DZIEWCZYNE XD Ech… kolejny stracony dla swiata… Coz… trzeba bedzie Ja poznac i przedstawic "mhroooczne elementy zycia Nohrbehrta" :3 To po prostu bedzie piekne :3 A co do naszej pozniejszej rozmowy… podobno Aniela jest we mnie zadurzona… ech… przejdzie Jej jak tylko zobaczy jaki ze mnie skurczysyn :P A przynajmniej mam nadzieje ze nic zlego Jej sie nie stanie…


Z pamiętnika Kamili

Wybrałam się do domu po swój sprzęt elektroniczny i po Puszka. W końcu nie zostawię biedaka samego na kilka dni. Nie żeby sobie nie poradził, ale potem obrazi się na mnie tak, że nie wiem. No i bez swojego sprzętu i swoich części niewiele mogłabym zrobić (co prawda Teresa potrafi reanimować uszkodzony kondensator czy inny element, ale kto rozsądny marnowałby na coś takiego Quarki, jeśli ma to działać dłużej niż do północy?… Kiedy przyjechałam, Maksymilian pomógł mi wtaszczyć cały sprzęt. Okazuje się, że mają tu generator. Taki na ropę. Z prawie pustym zbiornikiem. Napełniłam go - do północy będzie chodził na moim paliwie. Nic mnie to nie kosztuje a ich odciąży finansowo. Kiedy wracałam po ostatnią partię sprzętu, wydało mi się, że słyszę głos Ani… Nie mogłam w to uwierzyć. Poszłam w tamtym kierunku, niepewna co o tym myśleć. Kuba oczywiście musiał się napatoczyć i za mną poleźć. Na szczęście zatrzymał się, kiedy kazałam mu zaczekać i przestał zagłuszać głos Ani swoim człapaniem. Może chłopak nie jest taki zły…
Nagle usłyszałam drugi głos. Julian! Wpadłam do pokoju i z radości ucałowałam go w oba policzki. Niestety, Ani nie było… okazało się, że z Szymonem oczyścili nagrania Astorii i wyciągnęli z tego głos Ani. Ech… kolejny wątek z przeszłości, z którym nie mogę nic zrobić…


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Czy to cos ze mna jest nie tak czy z Nia? No powiedzcie sami… Spokojnie sobie ide w strone jednego pokoju - chce popatrzec na pozostale czesci Powiewu… Kiedy nagle Kamila na mnie syczy ze mam byc cicho… Nic nie powie, po prostu sobie sluchaj Jej rozkazu… oczywiscie zaraz mi sie zachcialo stepowac ale szczesliwie po heroicznej walce stoczonej z moja dusza ciekawosc zwyciezyla. Wiec czekam… czekam… czekam… Nic nie slysze a ona nadal w skupieniu… Nagle - zerwala sie naj sportowiec w biegu na setce albo pies w biegu do miesnego i fru - przez drzwi (prawie wywazajac Je) wprost na szyje jakiegos kolesia o_O Co to do knedzy ma niby znaczyc? o_O Po cholere w takim razie mialem byc cicho? Coz… opuscilem to miejsce "rozkoszy" bo cholera ich wie… szkoda mi tylko wiesniaka bo nie wie ze jego "Prawdziwa Milosc(TM)" rzuca sie na szyje nie tylko Jemu :P Ale nie w moim guscie takie intrygi… pewnie to jakis stary kumpel czy cos… Ale mimo wszystko - musi sie nauczyc… Jezeli chce rozkazywac to niech sobie zasluzy na posluch…


Wyjątek z "Wyelkyej Xyęgy o Tym, Yak Zostałem Wyelkym Yluzyonystą" Juliana Krukowicza

I wtedy weszła do pokoju piękna jak świt o poranku, moja muza. Przywitała się ze mną serdecznie, nie widzieliśmy się bowiem od czasów, jak okrutny los rozdzielił nas po bohaterskiej walce z Apostatą.
Ja natenczas przygotowywałem się do wezwania straszliwego koziego demona Baal-Baalona, tego, który ujawnia się w formie częściowo koziej. Baal-Baalon jest wielkim miłośnikiem taniego wina z siarką. Co więcej, uwielbia on czosnek niedźwiedzi oraz skwaśniałe kozie mleko. Żeby nie poczuł się urażony nie do końca klimatycznym wezwaniem, wysmarowałem pokój ketchupem Tesco. Muza ma przyklasnęła mej idei i ślicznie się zarumieniła słysząc, iż pragnę, by była obecna. Zasugerowała jeno, by, jako iż demon ów jest potężny, wezwać straszliwego kata demonów znajdującego się w budynku Powiewu Świeżości, gildii, którą wyniosę na szczyty. Ów okrutny, demoniczny kat KADEMu okazał się być całkiem sympatycznym młodziakiem o nieco wieśniaczej twarzy. Chłopak ów z pokorą zgłosił chęć uczestnictwa w mym rytuale i wezwaliśmy Baal-Baalona. Co prawda straszliwy demon nie wiedział nic o jakichś dziwnych detektorach magicznych, ale szczęśliwie miałem rację. Ten demon został poświęcony w rytuale Marnego podczas tworzenia amplifikatora magii. Jego informacje okazały się być cenne. Większość rozmowy przeprowadzał imć Jakub Urbanek wraz z mą piękną muzą. Ja, widząc trwożny podziw w oczach demona oraz Jakuba Urbanka nie odzywałem się - nie chciałem zmieszać kata demonów ani przestraszyć Baal-Baalona, bym nie musiał kolejną godzinę przekonywać go by wstał i nie błagał o litość, albowiem nic mu nie grozi z mojej strony. Takoż rzekłem ja, Wyelky Yluzyonysta.


Z pamiętnika Kamili

Julian… jest dokładnie taki jak go pamiętam. Kochany, robrający i gadatliwy. Omal nie powiedział przy Kubie, że to ja zabiłam Asha… Na szczęście udało mi się go w porę uciszyć - nie chcę jeszcze, żeby wszyscy w okolicy o tym wiedzieli. Aha, zapomniałabym, omal nie wygadał się z Wektorem które miało AZ. Na szczęście ani on ani ja nie wiemy gdzie Wektor jest, a z Jurkiem, jedyną osobą, która może to wiedzieć i tak nie mam w tej chwili kontaktu… Ani ja ani nikt inny… Ech…
Julian jak zwykle ma multum pomysłów, które normalnego człowieka przyprawiają o ból głowy i które realizuje w sobie właściwym stylu. Tym razem postanowił przyzwać demona, którego poświęcono kiedyś podczas tworzenia amplifikatora… Ale ten styl… Pokój wysmarowany ketchupem… Chyba wiem, kto będzie to sprzątał… Biedna Aniela. No i jaki demon… Koza. Mały. Gruby. Krasnal ogrodowy w kształcie kozy ze śmiesznymi kręconymi różkami. Najstraszniejsze jest to, że się czegoś sensownego od niego dowiedzieliśmy -_-
Ech… cały Julian.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

I znowu… Jak przychodzi do pytania o KADEM to ma miliony pytan… a jak przychodzi do rozmowe o Niej, o Jej gidii, o Ich sprrawach… nagle… nic nie chce mowic… zatrzymuje innych w mowieniu… Ale oczywiscie MY musimy powiedziec ze uczyl nas Seton, ze mamy Vector… itd… cholernie mnie z tym wkurza… ale nic to - wiem ze jezeli przesadzi to porozmawiam z tym calym Julianem i od Niego wszystkiego mozna sie tez dowiedziec. Powstrzymala go tyle razy od mowienia ze musi kilka… ciekawostek wiedziec. Ale na razie dajmy Jej szanse… Dowiedzialem sie jednak czego innego… Maja wlasny Vector. Sigme. Seton zbudowal kiedys drugi. I Oni go maja. Pewnie Ich tez uczyl… Trzeba bedzie zapytac w odpowiedznio zawoalowany sposob czy o czyms takim pamieta… Chociaz o matuzalemach juz tez pewnie zapomnial… i i tak go nie ma _-_. Co do jego stylu… No ma… jakis… sobie tylko pasujacy… Ale za to pomysly ciekawe… Chociaz wykonanie wymaga maski gazowej… Ketchup Tesco smierdzi… Ale to inna sprawa. Z demona wycisnelismy co trzeba bylo. W skrocie - udana akcja i interesujacy koles. Zobaczymy pozniej co z niego za ziolko…


Z księgi historii Powiewu Świeżości, Teresa Rączka

Skuteczność, kompetencja, precyzja, odwaga, determinacja. Te słowa charakteryzują każdy udany projekt. Julia jest dobrym przywódcą. Brakuje jej jednak odwagi - czasem. Tym razem jednak uśmiechnęło się do nas szczęście. Nie dość, że Julian dał radę wyciągnąć coś ciekawego z koziego demona, w co na początku trochę wątpiłam, to jeszcze Kamila zaproponowała nowatorski pomysł ze zbudowaniem detektora magicznego zamiast kolejnego prototypu (których wyniki, trudne do zmierzenia, były dość rozczarowujące). Następnie mag KADEMu, który zdecydował się nam pomóc po raz pierwszy, niejaki Jakub Urbanek, lubiący by mówić do niego po prostu Kuba, okazał się być specjalistą od portali energetycznych. Przyniosło to duże korzyści. Udał się on do Wektora Sigma i przyniósł odpowiedzi na pytania dotyczące inkorporowania portali energetycznych w projekcie amplifikatora magii. Co więcej, zbudował malutki projekt, artefakt zawierający czar 'Portal energetyczny Xar'eisa' do wykorzystania do badań. Widzę tu wysoki potencjał. Jeżeli badania przyniosą duże wyniki, będzie warto zastanowić się nad badaniami nad innymi portalami energerycznymi. Co więcej, przy pracy nad detektorem ów Kuba zaproponował użycie poza Rosą Diviną kryształów górskich. Muszę przyznać, że zdziwił mnie fakt, że mag KADEMu jest zdolny do zdobycia takiej wiedzy. Kryształy górskie są bezpośrednio powiązane z abstrakcją Vim, ale nie wiedziałam tego ani ja ani Julia. Widziałam jego minę, gdy Julia tłumaczyła Anieli abstrakcje elementarne i mówiąc szczerze, musiałam jakoś przeoczyć wyraz zrozumienia w jego oczach. Uważam, że z tego maga coś będzie. Poświęcił bardzo wiele uwagi i surowców temu projektowi. Dał bardzo wiele. Sprowadził Norberta oraz użył Wektora Sigma i czegoś jeszcze na KADEMie by zdobyć kryształy Quark Chaosu.

Innymi słowy, cenny sojusznik.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

No prosze :P Czyli krysztaly chaosu juz doceniaja… cieszy mnie to. Co prawda praca to praca ale dobrze jest byc docenianym… Podnosi morale :P Coz… Kiedys juz przeciez robilismy pod Setonami amplifikatory wiec nie jest tak zle z tym. Wiedzialem ze do uzyskania czystego Vim moge uzyc kamienia zwanego potocznie Krysztalem Gorskim(a niepotocznie nie mam pojecia… co ja geolog jestem? :P) wiec sie podzielilem ta wiedza… a potem Teresa i Julia zaczely tlumaczyc Anieli dlaczego tak jest… Tutaj wysiadlem :D Po prostu zero rozumienia :D Ciesze sie ze na swiecie sa tacy madrzy ludzie… I ciesze sie ze nie musza tego mi tlumaczyc bo mysla ze wiem ;) Bo nie wytrzymalbym… zasnalbym… To chyba jakies przeklenstwo… Zawsze wtedy zasypiam _-_. No ale nic… Druga sprawa to to ze rzucilem Xareisa do zartefaktyzowania. pomysl ciekawy - mozna go wtedy badac a jak nie o cos takiego nam chodzi to ja juz nie wiem co tworzymy ;) inna forma ale tego samego. A na portalach to ja sie znam. Troche wlasnej teorii wylozylem (A CO! Tez moge :P czasami :/) Potem poszedlem do Vectora zeby zoptymalizowac formuly a potem przetestowac w hali symulacji. Kupa quark w plecy ale warto bylo. Oczywiscie potem znowu mnie probowali obrazic zaplata za to… A przeciez obiecalem ze pomoge _-_. Ech… trudno w dzisiejszych czasach liczyc na to ze ludzie beda wierzyc w dane slowo… Ale nic to ;) wiem ze to po prostu byla ich dobra wola :P


Z księgi historii Powiewu Świeżości, Julia Weiner

Prace nad detektorem magicznym ruszyły pełną parą. Julian nie wziął w nich udziału poza wspomaganiem katalizy, gdyż poszedł szukać natchnienia dla wezwanaia kolejnego demona, który mógłby odpowiedzieć na jakieś pytania. Co prawda po Zaćmieniu przyzywanie demonów stało się piekielnie niebezpieczne, ale Julian przyzywa demony tylko po imieniu i tylko te, z którymi wcześniej się umówi, co by chciały dostać. Nie niewoli ich…


Z rozmowy Whisperwind z Venomkissem

- Ty CO?
- Nauczyłem go zaklęcia demonicznego kontaktu. Poza Akademią Daemonica Julian Krukowicz jest jedynym magiem znającym czar pozwalający skomunikować się z demonami z Fazy Daemonica.
- Ale!… Przecież tego akurat czaru nie chcemy, żeby dostali w swoje ręce magowie KADEMu!
- Po pierwsze, musieliby wpierw wiedzieć, że takie zaklęcie jest w Powiewie Świeżości. Po drugie, umysł Juliana Krukowicza funkcjonuje w dość specyficzny sposób. Podejrzewam, że nie ma drugiego maga, który jest w stanie zrozumieć, jak ten czar działa.
- Hm… ale czekaj. W jaki sposób zaklęcie przyzwania demonów pozwala na wezwanie demona z Fazy Daemonica? Przecież… to jest zupełnie inny plan, Venom.
- To proste, droga Whisper. Julian Krukowicz nie pojmuje pojęcia abstraktów elementarnych w taki sposób jak inni magowie. Powiedziałem mu, że ten czar nie przyzywa demonów z planu demonicznego i on po prostu powiedział 'ok'. Nie wgłębiał się w to. On nie wie, że to, co robi jest niemożliwe.
- Czekaj! Czy on jest użytkownikiem Sfery Chaosu?
- Nie bardziej niż Ty czy ja… Sariath sprawdziła osobiście. Nie Whisper, on włada inną sferą. Nie jest to Sfera Chaosu, raczej inny jej wycinek. Zaklęcie komunikacji demonami z Fazy Daemonica, które on rzucił przy mnie skontaktowało się z demonem aktualnie uwięzionym w Daemonae Illiathi.
- Venom… nic z tego, co wiemy o magii nie mówi, że to nie jest możliwe. Ale… nic też nie mówi, że to jest możliwe. Przecież nauczyłeś go zaklęcia, a on rzucił inne?
- Powiem tak: ucząc go magii miałem dziwne uczucie… Irytujące. Zupełnie mnie nie słuchał.
- LOL! Venom to pachoł! Venom to pachoł! Pierwszy mag, którego uczyłeś już Cię nie słucha XD
- Droga Whisper… Sariath powiedziała mi, że on rzuca zaklęcia bardziej na zasadzie magii spontanicznej niż hermetycznej.
- Spontanicznej? Jak protomagowie?
- <uśmiech>
- A niech to…
- Dobrze zrobisz trzymając się blisko niego… Chyba, że nie jesteś ciekawa.
- A w tym czasie Ty tu, na Fazie Daemonica będziesz budował swoje imperium i mnie wygryziesz ze stanowiska swojego współ-dowódcy?
- <uśmiech>
- A niech Cię szlag trafi, Venom!
- <szerszy uśmiech>


Z księgi historii Powiewu Świeżości, Julia Weiner

Na samym początku Norbert, poproszony przez Kamilę, wydobył włókno z Rosy Diviny Aerinus. Przeprowadził badania, z których wynikało, że włókno to regauje na magię na dwa sposoby: odrobinę się kurczy oraz wydziela pewien środek chemiczny. Kamila wykorzystała to zawieszając włókno na tensometrze oraz dołączając do włókna dwa czujniki. Pierwszy czujnik chemiczny badał skład produktów włókna by określić stopień reakcji. Interesujący był trzeci pomiar. Kamila zauważyła, że substancja chemiczna wydzielana przez włókno Rosy zmienia oporność elektryczną i wykorzystała prosty amperomierz. Sformowało to rdzeń pomiarowy systemu. By wzmocnić sygnał przekazywany do włókna, wykorzystaliśmy dwa kryształy górskie, oszlifowane specjalnie dla naszych potrzeb i umieszczone na dwóch końcach włókna dokładnie zgodnie ze wzorem, który Kuba doszlifował przy użyciu Wektora Sigma. Potrzebne informacje na temat kryształów uzyskaliśmy z Teresą, Anielę i Maksymilianem. Już takie zwyczajne urządzenie, zbudowane bez użycia magii dawało jakieś wskazania. Szczęśliwie było tu pole do popisu dla magii do zwiększenia wydajności urządzenia. Po pierwsze, Kamila, używając swojego czaru uzupełniającego paliwo, upewniła się, by zapas paliwa (wyprodukowanego przez Norberta) był wystarczający, by włókno Rosy nie obumarło. Po drugie, Maksymilian rzucił czar lewitacji na moduł zawierający tensometr, by usunąć wpływ grawitacji. Po trzecie, Norbert przygotował zaklęcia wspomagające detekcję biologiczną, co zdecydowanie wpłynęło pozytywnie na wydajność czujnika chemicznego. Kuba zdobył dwa kryształy Quark Chaosu. Jeden został wykorzystany jako referencja, by określić pole magiczne, drugi w układzie filtrującym sygnał. Całość rdzenia została zmontowana przez Kamilę ze szczególnym uwzględnieniem technomanacji i miejsc połączenia elektroniki z magią. Cały ten układ stanowił w miarę sprawny detektor. Osobnym problemem było odczytywanie sygnałów oraz kalibracja urządzenia. Do momentu wstępnej kalibracji, budowa samego urządzenia zajęła trzy dni. Wstępną kalibrację udało nam się przeprowadzić na miejscu. Żeby osiągnąć bardziej zaawansowane efekty, zdecydowaliśmy się…


Z pamiętnika Kamili

No cóż… przyznam, że trochę się poszarogęsiłam. Ale jakoś musieliśmy wykalibrować ten detektor… A nie było innych środków jak nasze własne zaklęcia. Powieziałam im, że idealnie byłoby uzyskać po pięćdziesiąt próbek pomiarów dla każdego poziomu mocy zaklęcia. Ale wiem, że to nierealne. I tak rzucaliśmy do oporu. Ja też, w końcu też mogę dawać próbki. Mieliśmy nadzieję też na paradoksy i soczewki. Oj, trochę ich było, zwłaszcza później, kiedy wszyscy byli już lekko zmęczeni. Ale przynajmniej udało się trochę nasz detektor wykalibrować. Tych, którzy byli zbyt zmęczeni, odsyłałam, żeby odpoczęli. W końcu nie chcę ich zajechać.
Tylko jedną osobę zostawiliśmy w spokoju. Kuba został wyznaczony jako 'ten, który będzie na chodzie'. Wszyscy inni służyli za źródło danych testowych.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Co Ona sobie mysli? "Nie rzucasz czarow bo Ty bedziesz tym, który będzie na chodzie"… Czemu ona zawsze uwaza ze wszyscy beda wykonywac Jej rozkazy? I czemu wszyscy to robia? Nie rozumiem tego wszystkiego! NIE ROZUMIEM… Ale wiem jedno… Nie lubie jak ktos mi wydaje chociaz dziesiata czesc ilosci rozkazow Weroniki Seton. Zreszta TFB tym bardziej nie lubie (ale to inna sprawa). Pytanie brzmi - dlaczego Kamila ma taki posluch… Sprawa jak najbardziej do zbadania. I tym bardziej - co wiem o Jej przeszlosci? Nic… A to trzeba zmienic… Bo inaczej czemu ja tak ukrywa…


Z gorzkich myśli Whisperwind w zakurzonym łóżku

Ech… całe dwa dni specjalnie bez snu, zmęczona… I co? Mam zakurzone łóżko. To nie wina Anieli, skąd miała wiedzieć, że ja przyjdę… Kuba ma u mnie pierwszy minus. Za to poważny. Przez niego mam zakurzone łóżko. Ale po kolei.
Porządna dziewczyna nie powinna mieć takich problemów. Wpierw dwa dni na zmianę czołgania się, latania na demonach, czołgania się, pełzania, czołgania się, skradania się i czołgania się na tyły wroga. Potem pół dnia siedzenia bez ruchu, zakopana w jamie, którą wykopałam saperką (magia mogłaby mnie zdradzić), i czekania aż dwie armie wroga staną w odpowiednim miejscu. Wszystko to po to, by móc się poczołgać jeszcze chwilę na wzgórze, zabić wartowników _Blood railem_ i zabić _Blood railem_ generała, przybrać postać jakiegoś tępego stwora, krzyknąć 'atakują nas!' i wskazać ambitnemu dowódcy drugi obóz obrzydliwych kreatur z odpowiednimi iluzjami. Oczywiście, mego latającego wierzchowca coś zeżarło więc zanim Academia przypomniała sobie łaskawie o swoim 'agencie do zadań specjalnych' zdążyłam się już nieźle zmęczyć…
Po powrocie na Academię Venom wspomniał mimochodem, że w Powiewie wyprodukowali coś dużego, więc zdecydowałam się tu przyjść. Do głowy mi nie przyszło, że może być pierwsza w nocy! Pamiętając jednak, w jakim stanie było moje łóżko po mojej ostaniej większej akcji (nikomu nic nie udowodniono, ale ja i tak wiem, że to Venom) wiedziałam, że wygodniejsze i bezpieczniejsze łóżko będzie tu, w kwaterze Powiewu. Cóż… Kuba stał na straży. Przeniosłam swoją personę do przodu i wyskoczył w tej swojej piżamce, gotowy zabijać. Z takim obłędem w oczach. Chyba. Nie widzialam jego twarzy. Sprytnie wykrył moją obecność - rzucił czar wykrycia pochodzenia zaklęcia na personę. Mogłabym go zabić, ale jakoś nie byłam dziś w humorze. No i Ash by mi nie wybaczyła. No i po co miałabym go zabijać? Ja go przecież lubię. Jako jedyny ma odwagę grać czasem na nosie Venomowi…
To znaczy, lubiłam go do pięć minut temu.
Ujawniłam się, powiedziałam, że ma się nie wygłupiać. Nie byłam w nastroju na robienie dowcipów. Nawet jemu. (A podobno jest uroczą ofiarą)
Poszłam do góry, do mojego pokoju. Zamarłam. Aniela go nie wyczyściła. Zawsze to robi w poniedziałki. Ale teraz jest Kuba Urbanek. Umiem dodać dwa do dwóch i widzę, że dziewczyna robi do niego maślane oczka. Miałam do wyboru: obudzić Anielę (zbyt niehumanitarne), obudzić Kubę i zamienić się z nim pościelą (zbyt poniżające by prosić, zbyt kuszące by zabić), lub wywalić pościel na ziemię i spać na zakurzonym łóżku.
Ech… ta moja duma…


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Sympatyczna jest ta Whisper… Chociaz ma dziwne pory wpadania… Przyszla kolo 1 w nocy… Oczywiscie tylko ja sie obudzilem bo Norbert smacznie chrapal w pokoju naprzeciw (umowilismy sie ze trzymamy spiaca warte… ale to nie oznacza zagluszac atakujacych chrapaniem tylko lekki sen _-_). Wiec wychodze ostroznie i czuje magie, podchodze do emanacji, wykrywam skad to i dispelluje niewidzialnosc gotowy do… zachrapania wroga :/ bo oczywiscie bron w pokoju zostala :P Ale i bez broni moge zrobic kilka niemilych rzeczy (w sumie bron to mily dodatek do tych niemilych rzeczy co moge zrobic <szczery slowianski usmiech>). A ktoz tam? Zmeczona Whisper… Coz… Mowi ze miala wiele okazji gdy miala moje plecy… Ale kto w tym swiecie nie widzi innych plecow. Chodzi o to ze i tak przezylem, nie? ;) A nikt nikogo nie zabije bez powodu. Coz… okazalo sie ze Whisper to jest zabojca O_O musze… Musze… MUSZE z Nia potrenowac :3 Jakas hala symulacji czy inne cholerstwo :3 ale MUSZE sprawdzic czy mnie pojedzie czy walka bedzie fajna ;) Wiec ogolnie - pogrozila palcem ze mam byc cicho i poszla spac. To samo zreszta ja ;)


Z księgi historii Powiewu Świeżości, Julia Weiner

Po dość wyczerpującym eksperymencie zaproponowanym przez Kamilę pojawiła się sugestia przeprowadzenia kolejnych testów. Whisperwind (musiała przyjść w nocy) zaproponowała przeprowadzenie kilku testów na Fazie Daemonica - miejscu, które określiła jako 'po drugiej stronie krzywego lustra' Była to okazja, której po prostu nie mogłam odmówić. Zresztą, ze spojrzenia Kamili widać było, że poszłaby tam nawet sama. Pojechałam z Kamilą badać natężenie pól magicznych w miejscu, gdzie swego czasu było wysokie stężenie Rosy, by zobaczyć, jaki będzie efekt w wypadku małych, ale dziwnych pól magicznych lub echa pola magicznego. Tymczasem Whisperwind udała się na Fazę Daemonica by zorganizować nasze przejście…


Z raportu Shadowa do Venomkissa

Whisperwind oderwała nas od naszego zadania, byśmy pomogli jej w badaniach nad detektorem magii przeprowadzanymi przez Powiew Świeżości. Nie do końca rozumiem, dlaczego Whisperwind tak bardzo zaangażowała się we współpracę z Powiewem Świeżości, ale nie jestem na tyle głupi, żeby jej mówić, co może robić, a czego nie. Czekaliśmy więc z Midnight dwie godziny od chwili wyznaczonej przez Whisperwind, i czekaliśmy… aż w końcu doszło do Przejścia.


Z pamiętnika Kamili

Faza Daemonica… dziwne, niebezpieczne miejsce. Whisperwind nas tam zabrała, byśmy mogli przetestować i skalibrować nasz detektor. Przy okazji okazało się, że Whisper jest drugą jeśli chodzi o rangę czarodziejką AD. Pierwszym jest Venomkiss. Oczywiście, poza ich dowódcami. Z tego, co zrozumiałam, jest ich dwoje. Ale nie o strulturze AD tu mowa. Kiedy się tam znaleźliśmy, Whisper przedstawiła nas dwójce innych magów AD, o pseudonimach Shadow i Midnight… Swoją drogą, wolałabym poznać ich prawdziwe imiona… Wolę myśleć o kimś na przykład Karol zamiast Shadow… Nawet Zdzisiu byłoby lepsze… Ale nic to.
Whisper powiedziała, że mogą nas zabrać w miejsce, gdzie panują jakie chcemy warunki magiczne. Wydało mi się oczywiste, że idealnym miejscem do testów na początku będzie miejsce pozbawione pola magicznego. Wobec czego zabrali nas do zamku, głównej siedziby Akademii. Muszę przyznać, że _tego_ się nie spodziewałam. I nie wydaje mi się, żeby było to do końca dobrze widziane. Ale cóż… skoro Whisper twierdzi że to w porządku… Udało mi się złapać prawdziwe zero na skali. To cenna informacja - mamy jakiś punkt odniesienia. Whisper wpadła na pomysł, żeby potestować urządzenie na różnych artefaktach należących do AD i wysłała Shadowa po wszystko, co mógł znaleźć, sama zaś przyniosła jakiś miecz.
Jak to dobrze, że zabezpieczyłam urządzenie przed przekroczeniem skali. Gdy tylko Whisper przyniosła miecz w pobliże, detektor się wyłączył. Natychmiast i absolutnie. Heh… muszę przyznać, że mnie trochę poniosło. Poprosiłam, żebyśmy na chwilę wrócili na naszą fazę. Po prostu musiałam dostosować zakres detektora tak, żeby i miecz dał się złapać. Wzięłam mnóstwo elementów, a i tak dużo mi z tego nie zostało… Okazało się, że to żelastwo ma moc adepta… Skala detektora sięga dalej. Po prostu musiałam zostawić zapas.
Aha, no i jeszcze był jaszczur. Kiedy pojawiliśmy się w podziemiach, pierwsze co zrobiła Whisper to z rozmachem kopnęła jaszczura śpiącego w kącie sali. Ale jakiego jaszczura. Jego noga była grubości człowieka… Na szczęście bestia tylko zachrapała. I co na to Whisper? Poprawiła kopniakiem z drugiej strony. Na szczęście potem przyszedł Shadow z artefaktami i to zajęło jej uwagę.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Faza Daemonica… prawie jak w domu co? szczesliwie "prawie" robi duza roznice. Ale nie jestem w stanie oprzec sie pewnemu sentymentowi… jakkolwiek zle to nie zabrzmi ;) To w koncu tutaj dzialalismy z Ewa po jednej stronie jako idealnie zgrana druzyna… I to w sumie tutaj rozdzielilismy sie tak ze przez rok sie nie widzielismy… niezle… Ale trudno, nie czas na wspomnienia. Wyladowalismy w zamku po przeniesieniu przez Shadowa (Shadow <3 Midnight <3<3 ale Shadow o tych <3 przy Midnight nie moze wiedziec :P, kompleks brata itd :P:P:P) Lubie to rodzenstwo - kompetentne, odwazne i troszke szalone ;) Czyli to co we wspolpracownikach lubie najbardziej :D. Coz… poszlismy tam dla jakich testow… Ale to co poprzynosili do zmian pola magicznego… To bylo… przerazajace. Ten miecz… to nie byl zwykly artefakt… to nie byl nawet potezny artefakt… to byl PRAWDZIWY artefakt. Wierze ze to moze miec wplyw na "normalny" swiat. Ten miecz promieniuje magia do tego stopnia ze musze sie dowiedziec gdzie lezy… zeby sprawdzic czy na normalnej fazie nie tworzy nam sie wezel… i to dobrze ukryty… Coz… Wazna wiadomosc. Biedny za to byl jaszczur… Pomyslcie sobie. Spisz spokojnie wiesz ze nic sie nie stanie. Jestes w piwnicy. Ale za to co kto przychodzi to Cie butuje po twarzy. A Ty nawet oddac nie mozesz :/ no kurde… co to za zycie :/ Wspolczuje mu… chyba go kiedys quarkami nakarmie ;) Powinien docenic gest :P


Z przemyśleń Julii Weiner

Niesmowite! Faza Daemonica to arcyciekawe miejsce! Przesączone jest aż abstraktem Spiritus. Nie jestem pewna, ale mam wrażenie, że jest także przesycone abstraktem Causa, oraz pryzmaturgią. Jeżeli tak, to sama ta Faza mogłaby być na przykład koszmarnych snów ludzi żyjących na prawdziwym świecie. Nieważne za jaką cenę, ale muszę tu przyjść co najmniej jeszcze raz! A ten miecz! Nie przypominał mi niczego innego, co widziałam wcześniej. Dotknęłam go i poczułam… _coś_ ten miecz ma duszę. A nawet wrażenie dużej ilości tych dusz. Nie spodziewałabym się, że oni mają dostęp do takiego artefaktu…
Aha, tak. Testy odległościowe, wykrywania Quark, wykrywania artefaktów (po rekalibracji Kamili, miecz był daleko poza skalą…) udały się bez zarzutu. W dodatku okzało się, że Maks z Anielą doszukali się jeszcze jednego sposobu na usprawnienie urządzenia, no a skoro Kamila i tak rozgrzebała już detektor…
Nic nigdy nie jest tak dobre, by nie mogło być lepsze.


Z pamiętnika Kamili

Nie pamiętam już kto zaproponował ten typ testów, chyba Shadow. Chodziło o to, żeby nałapać taki bezrozumnych istot, oni nazywali je demonami, choć nimi do końca nie były, i sprawdzić jak wykrywana jest moc powstająca podczas ich rozpraszania po śmierci oraz podczas ekstrakcji.
Problem tylko w tym, że trzeba było ich trochę złapać. Zostawiliśmy więc Julię z Whisper, by dalej testowły urządznie na artefaktach - moc, odległość i tym podobne. Julia zainteresowała się tym mieczem i stwierdziła, że ma on inne własności niż standardowy artefakt na mocy adepta. No cóż… dla mnie ciekawe było to, że detektor tracił jego sygnał dopiero w odległości kilometra. Kurczę, mam tyle danych testowych, że mogłabym dokalibrować ten prototyp do wykrywania danej mocy artefaktu lub zaklęcia w zadanej odległości… :3
Ale wracając do 'demonów'. Ta Faza to niebezpieczne miejsce. Shadow i Midnigt zabrali mnie wraz z Kubą. Mieliśmy złowić kilka stworów do naszych testów. Miejcowi magowie powiedzieli, że lepiej nie wchodzić do miasta, nadłożyliśmy więc drogi. Trasa nie była prosta, ale udało nam się przejść. Doszliśmy w końcu do niewysokiego urwiska, pod którym na świeżo tworzącym się węźle ucztowały te istoty. Może one są głupie i małe, ale są bardzo zębate i chodzę stadami. To liczyło sobie chyba ponad sto sztuk. Po krótkiej debacie, i po tym, jak Shadow niemal zasugerował, że może nie warto próbować, postanowiłam odciągnąć większość stada tak, by pozostało coś, czym jesteśmy się w stanie zająć. Niestety, w większości zignorowały syczącego na nich kota. No, dwa koty. Jeden kot pobiegł gdzieś daleko, odciągając goniącą go grupę. Jako, że większość stada się nie zainteresowała, postanowiłam przyciągnąć mniejszą grupkę na górę, tak by urwisko oddzielało nas od stada, i byśmy mogli w miarę bezpiecznie zająć się grupką potworów. Dlatego drugi pouciekał trochę i zgubił sporą część tych, które go goniły, tak, że zostało ich może sześć.
Niestety, Midnight przytrafił się Paradoks…


Z obserwacji Shadowa

Wszystko toczyło się - jak zwykle - zgodnie z planem. I wszystko - zgodnie z planem - zaczęło się sypać. Zaczęło się od Paradoksu Midnight. Jej podwójny smok faktycznie zabił dwa demony (zgodnie z planem, a jakże), tyle, że całość energii generowanej w momencie śmierci tych stworzeń uwolniła się efektownie, tworząc dwie łuny magiczne dokładnie tam, gdzie myśmy stali - na wzgórzu, jakieś pięć metrów nad jakąś setką drapieżnych, bezmyślnych potworów. Ja byłem wyłączony z akcji. Nie mogłem czarować, bo byłem skupiony na zabraniu nas z powrotem. Czarodziejka towarzysząca Kubie - Kamila - wystrzeliła (bardzo rozsądnie) sieć w grupę wspinających się prowodyrów, powodując małe zamieszanie na dole, które skwapliwie wykorzystał Kuba, traktując adwersarzy napalmem. Muszę przyznać, że ów 'urok komandosa' jest niczego sobie. Jest mu z tym nawet do twarzy. Choć nie jest to ten Kuba, którego ja pamiętam… Za to jest rozsądniejszy. Następnie Midnight wystrzeliła podwójnego smoka i coś mi umknęło. Ale tym razem Kamila miała Paradoks. Nagle jej koty zatrzymały się w miejscu i demony je rozszarpały. W tym samym momencie Kamila zaczęła krzyczeć, jak gdyby ją śluziniec wkrętkowaty ugryzł w okolice ucha. Demony, naturalnie, nie zadowoliły się kotami, i rzuciły się w jej kierunku. Więc ja rzuciłem się, odepchnąłem ją i zrobiłem to, co zwykle w takich wypadkach. Rzuciłem kryształ Quark nad te stwory, by miały bliżej do kryształu niż do nas. Gdyby nie połknęły przynęty, Midnight wystrzeliłaby kolejnego podwójnego smoka i ja musiałbym wejść aktywnie do walki (przez co szlibyśmy potem całą drogę na piechotę). Na Kubę nie można było liczyć. Gdyby się oderwał od walki z potworami na dole, zaraz mielibyśmy tutaj nie trzy, a trzydzieści stworzeń. Szczęśliwie Kamila doszła do siebie szybko (gdy Midnight nakarmiła ją korzeniem Prawdziwego Drzewa), spowiła napastników siecią, po czym zabrałem nas z powrotem do zamku Akademii. Intrygujące…


Z pamiętnika Kamili

Ech… wiem już, dlaczego nienawidzę walczyć. I dlaczego nie znoszę używać magii w czasie walki. Paradoks… Ale od początku.
Po Paradoksie Midnight wszystkie stwory z okolicy rzuciły się w naszą stronę. Główny atak - jako, że akurat byłam najbliżej - spowolniłam siecią. Potem dotarł tam Kuba, więc nie byłam już potrzebna… Więc zajęłam się mniejszą grupką, tą która wracała z pościgu za jednym z kotów. Plan był prosty… Złapać te stowry, co są bliżej, dać Shadowowi przenieść nas do zamku. Koniec. Chciałam, żeby stwory w pogoni za kotami podeszły na tyle blisko, żebym mogła spętać je siecią. W odpowiedniej odległości koty miały się zatrzymać, skłoniając potwory do skoku w to miejsce i zebranie się w grupie. _To_ się udało… Niestety, z powodu Paradoksu nie zdołałam w porę odwołać kotów i… Ten ból… Do teraz bolą mnie plecy w miejscu, gdzie jednemu kotu któraś z tych bestii przegryzła kręgosłup. I gardło… To trwało chyba wieczność. Midnight wcisnęła mi do ręki jakiś korzeń, każąc zjeść. Gdyby nie ten ból, w życiu bym nie wzięła. Było paskudne, śmierdzące i oślizgłe… Ale pomogło. Udało mi się pozbierać na tyle, by tym razem spętać te… potwory siecią. Shadow zabrał nas do zamku.
A tam okazało się, że któryś z kolejnych kopniaków obudził jaszczura. Ta przerośnięta zwinka chciała nam zeżreć nasze demony!… Na szczęście Shadow zareagował w porę… Skąd on wziął rapier?? I Whisper z tą swoją znudzoną miną. Niestety, zauważyła, jak oddaję to paskudztwo Midnight… Cóż… powiedziałam tylko prawdę. Choć niecałą. Uważają to za paskudne sprzężenie zwrotne zaklęcia. Przynajmniej tyle…

Whisper? Poprawiła kopniakiem z drugiej strony. Na szczęście potem przyszedł Shadow z artefaktami i to zajęło jej uwagę.


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Relacja z bitwy pytasz? Coz… Trudno to bitwa nazwac ;) W sensie… Nic nikomu nie ujmujac… no… po prostu bylo kilka lbow biegnacych wprost na czyjs but :3 niestety nie moj T____T "Zostan z tylu" T___T "Oslaniaj" T___T A co to ja nie mam uczyc? pragnien? Nie moge juz chciec nawet rozbic kilku bezmozgich stworkow? T__T No ale teraz juz na serio. Pomysl Shadowa byl niezly - sprawdzmy jak te smieszne biegajace przerosniete geby sprawdza sie w badaniach nad detektorem. Wiec ZIU! Na faze Daemonica(bo po drodze wrocilismy) w grupie 4 osob (z Kamila _-_). Shadow stwierdzil ze nie chcemy do miasta (jak Shadow mowi ze nie chcemy do miasta to NIE CHCEMY do miasta <3) wiec znalezlismy taki sobie przyjemny klif - mile stanowisko obronne na "wszelki wypadek". Jako ze wszelkie wypadki chodza po ludziach to Midnight miala paradoks… Coz.. Zdarza sie, nie? :D Wiec zaczelo sie robic ciekawie. Grupa stworow ktore odciagnely 2 koty Kamili byla na naszych plecach a reszta zobaczyla nas na gorze i zaczeli sie wdrapywac. Coz… szczerze mowiac pierwszy raz podczas bitwy mnie Kamila zaskoczyla. Zaczela dzialac instynktownie i zaatakowala wchodzacych siecia stracajac ich wprost na granat napalmowy lecacy tuz za Jej siecia, a potem obrone klifu zostawila mi a sama poszla do Midnight. Calkiem rozsadna taktyka. Coz… wiec zajalem sie… oslanianiem… Tak sobie… Chce walczyc a nie bawic sie w "wesolego eksplodera - to tu, to tam, a na koncu duze bummmm". Kamila jednak mnie zdziwila 2 raz… dobry plan ale wykonanie paradoksalne… pytanie tylko czemu po smierci kotow sprzezenie zaklecia w NIA trafilo… przeciez summony tak nie dzialaja… Pozatym - skad pelna Jej kontrola nad tymi kotami… czyzby w tym bylo cos wiecej? zaklecie laczone od razu z innym? Nie wiem… do przemyslenia… No wlasnie. Wiadomo ze zaraz znikamy a trzeba nalapac wiezniow. Wiec co? Od razu adrenalina, wakizashi w rece i… Cos wewnatrz mnie stwierdzilo "Kuba… uzyj mozgu…". Coz… na taka propozycje ciezko przystac ale jakos dalem rade… Okazyje sie ze te stwory pelnosprawne biegaja z predkoscia 1,05 Kota Kamili/godzine a z przestrzelonymi rekami i nogami slimakopelzaja z predkoscia 2 wiorsty na tydzien… czyli moglismy wracac wprost do… obudzonego jaszczura… A widac po poczciwej mordce ze glodny biedak byl. Z drugiej strony nie wiem czemu az tak wszyscy negatywnie zareagowali na mozliwosc ze moze zjesc te istoty co przynieslismy… Coz… Glodny jest maluszek <3


Z księgi historii Powiewu Świeżości, Julia Weiner

W dniu wczorajszym udało nam się skończyć nasz pierwszy projekt. Co prawda w skali… większej gildii nie jest to wielkie osiągnięcie. My jednak dokonaliśmy tego i mamy prawo być z tego dumni. W projekt 'amplifikator magii' zaangażowane były od początku cztery osoby - ja, Teresa, Julian i Maksymilian. W ciągu czterech miesięcy udało nam się zbudować pięć funkcjonalnych prototypów i wykonać serię badań. Badania nad amplifikatorem magicznym są mniej więcej w 50% skończone. Wraz z pojawieniem się Kamili oraz Kuby w ciągu niecałego tygodnia amplifikator magiczny został popchnięty o dobre piętnaście procent. Co więcej, mamy detektor magiczny. Urządzenie to będzie bardzo przydatne w przeprowadzaniu badań artefaktów, wykrywania węzłów czy innych tego typu projektach. Sam detektor jest dla nas rzeczą cenną, nie mówiąc już o możliwym zysku z amplifikatora. Widząc niesamowity potencjał rozszerzania detektora, jestem tym bardziej szczęśliwa z tego, że Powiew Świeżości osiągnął cel ważniejszy niż budowa detektora. W procesie konstrukcji brała udział czarodziejka niezrzeszona, czarodziej KADEMu oraz czarodziejka z Academii Daemonica. W czasach przed Zaćmieniem byłoby to co najmniej trudne. W tej chwili stało się to możliwe. Ten sukces nas zmotywuje i skłoni do jeszcze cięższej pracy i poszukiwania jeszcze lepszych możliwości.


Z rozmowy telefonicznej Kamili z Izą

- Halo?
- Kamila z tej strony… Przypomniałam sobie coś, co może być pomocne w waszych poszukiwaniach.
- Słucham.
- Renata kontaktowała się z demonem obecnym na tym terenie. Korzystała z zaklęcia sprzed Zaćmienia. Istnieje możliwość przesłuchania tego demona.
- Hm… cenna informacja. Gdzie jest ten demon?
- O ile wiem, gdzieś na KADEMie. Jakub Urbanek zawarł z nim jakieś porozumienie. To jego musicie o to zapytać.
- Dziękuję bardzo.
- Powiedz… dowiedziałyście się czegoś nowego?
- Nie mamy wystarczającej ilości informacji, żeby móc ją odnaleźć. Znaleźliśmy kilka tech bunkrów Mausa, ale tam jej nie ma. Dwa były puste, czyli była tam przed nami, jeden znalazłyśmy zanim ona tam dotarła.
- Zamierzacie tam na nią zaczekać?
- Nie, bo nie wiemy, czy ona się tam uda. Zamierzamy jednak założyć odpowiednie pułapki.
- Jeśli będę mogła wam jakoś pomóc… Po prostu dajcie znać.
- Na przykład w jaki sposób? Jedyny sposób, który widzę to przeczytanie Twojej pamięci. Jak sama widzisz, przypomniałaś sobie coś nowego. Coś, co mogloby nam pomóc wcześniej, gdybyśmy to wiedziały.
- <smutne westchnienie> Będę szczera. Nie ufam wam na tyle, żeby pozwolić na coś takiego. To nic osobistego, nikomu innemu bym na to nie pozwoliła. Na całym świecie są może trzy osoby, które miałyby do tego prawo…
- A zatem, jak sama widzisz, nie możesz nam pomóc. Chyba, że masz jakiś pomysł, o którym ja nie pomyślałam.
- Można spróbować ją ściągnąć… zwabić. Wykorzystać tego demona do zastawienia pułapki. Nie bardzo mogę wam coś podpowiedzieć nie wiedząc, co planujecie.
- Będę szczera. Nie wiem, czy stoisz po naszej stronie czy po stronie Renaty. Nie wiem, czy faktycznie Renata tam była. Nie widzę powodu, dla którego nie miałabyś nam mówić prawdy, więc Ci wierzę. Ale nie dopuszczę Cię do ścisłego planwania.
- Rozumiem… Więc cała rzecz rozbija się o to, czy mówię prawdę, czy nie?
- Nie. Cała rzecz rozbija się o elementarny brak zaufania z Twojej strony do mnie i Kaliny. Jako, że nie masz powodu, by nam nie ufać, zwłaszcza, że to nasz czarodziej zniknął, uważam, że nie możemy zaudać Ci na tyle, by zdradzić wszystkie plany i aktualną sytuację. Zakładam, że powiedziałaś nam wszystko co w danym momencie pamiętam, i że powiedziałaś nam wszystko, w co wierzysz. Jeżeli zaproponujesz jakiś plan, w którym możesz uczestniczyć i ma szansę powodzenia, włączymy Cię do niego. Ale nie wiemy, jak bardzo Zaćmienie Cię odmieniło. Nie możemy brać Cię pod uwagę w planach, nie wiedząc nic o Tobie.
- Rozumiem Twoje racje, i mam nadzieję, że Ty rozumiesz moje… Niektóre wspomnienia powinny zostać pogrzebane. Mogę powiedzieć wam, co potrafię. Nie widzę powodów, dla których nie miałabym tego zrobić, bo wierzę, że mnie nie zaatakujecie. Nie macie powodów.
- Z tymi wspomnieniami… Brzmi to dość melodramatycznie. Tak, czy inaczej czytałybyśmy tylko te wspomnienia, które dotyczą danej sytuacji. Musimy być dyskretne. Dlatego to kwestia zaufania. Jeżeli chodzi o propozycję pomocy, przesłuchamy demona i skontaktujemy się z Tobą. Uważam, że rozmowę o Twoich umiejętnościach lepiej prowadzić na żywo, a nie przez telefon.
- Zgadzam się z tym. Po prostu… żal mi Dominika. Nie chcę, żeby był w jej rękach dłużej niż to naprawdę konieczne. <z wahaniem w głosie, ważąc każde słowo> Jest też coś, co chciałabym zrobić w kwestii Renaty… Ale o tym opowiem wam obu, kiedy się spotkamy.
- Dobrze. Czekam z niecierpliwością.
- Aha, i jeszcze jedna rzecz. Nie wiem, czy może się wam to przydać, czy nie, ale razem z magami Powiewu i paroma innymi tak z KADEMu, jak z AD, udało nam się stworzyć detektor magiczny… Urządzenie to wykrywa zmiany w polu magicznym. Jest to co prawda prototyp, ale wydaje się działać sprawnie…
- Hm… może coś uda się wymyśleć.
- W takim razie powodzenia i do zobaczenia.


Z rozmowy Izy z Kaliną

- Szlag by to trafił…
- Iza, nie denerwuj się.
- Gdybym przycisnęła tego maga KADEMu, gdybym przeczytała jego pamięć lub pamięć Kamili, wiedzielibyśmy o tym wcześniej.
- Wciąż nie wiemy, czy ten demon coś sensownego wie. I tak musisz najpierw zdobyć tą możliwość od Kuby Urbanka, a gdybyś go przycisnęła, dlaczego miałby się zgodzić i Ci go udostępnić? Dobrze zrobiłyśmmy.
- Ech… chyba masz rację. Po prostu nienawidzę czuć się taka bezsilna…
- Jest jeszcze coś.
- Tak?
- Jestem pewna, że ani Kamila ani ten mag KADEMu nie współpracują z Renatą. Jestem tego więcej niż pewna. Ich wahanie do czytania pamięci wynika z czegoś innego. Raczej z braku zaufania do nas, niż z tego, że chronią Renatę w jakiś sposób.
- To dlaczego my mamy im ufać, skoro oni zupełnie nie ufają nam?
- Bo niestety, tym razem to my szukamy maga, który ma problemy. Wołkowiec zrobił błąd i przez to chłopak ucierpiał. Ponadto Renata to też jest nasza sprawa.
- Dobrze… musimy załatwić tą sprawę z demonem, dokończyć te ślady, które mamy, a potem pomyślimy, co da się z tym zrobić. Srebrna Świeca rozsypuje nam się przed oczami, czego dowodem jest to, co dzieje się teraz…


Z rozmowy Kamili z Tomkiem

- Tomek?…
- Tak, Kami?
- Wiesz… zastanawiałam się, i wyszło mi, że jeśli chcemy mieć jakieś sensowne możliwości wśród magów, nie możemy dalej pozostawać bez gildii.
- Zależy od tego, co chcesz. Mając takie spokojne życie, jak mamy, nie potrzebujemy nowej gildii.
- Mówiąc szczerze… znudziłam się po prostu i po kociemu. A przez parę ostatnich dni byłam szczęśliwa.
- Hm… Wiesz, Kami. Przyznaję, że spokojne życie mnie trochę nudzi. Masz jakąś gildię w planach? KADEM?
- <prychnięcie> Aż tak źle mnie znasz?… Może od razu AD albo Srebrna Świeca?
- Kami… co jest złego w KADEMie? (Cicho: lub w reformatorach Srebrnej Świecy?)
- O reformatorach Srebrnej Świecy pierwsze słyszę. Może i nic, ale w Świecy nie unikniesz starej gwardii. A KADEM… muszę przyznać, że Kuba nie jest aż taki zły, Norbert to osoba sympatyczna, a i Dorotka jest bardzo miła, ale… oni wszyscy mają mniej lub bardziej na pieńku z AD. No i nie wydaje mi się, by mieli dużo swobody…
- O AD nie pytam. Wiesz, z tego, co wiem, na KADEMie nie jest aż tak źle. Są tam magowie, którzy nigdy z nikim nie walczyli. A na pewno KADEM zapewnia Ci bezpieczeństwo.
- Tak, jak Kubie? Jest bezpieczny, tylko go Aneta od czasu do czasu spróbuje zgwałcić, ale zasadniczo nic mu nie grozi…
- Cóż… co proponujesz?
- Zgadnij :3
- Z bardziej liczących się gildii zostaje tylko jedna. Łowcy Diamenrów. Auu! Zostaw moje pięty!
- MIAU!
- … <szybko> Powiew Świeżości?
- Mam Ci to zracjonalizować? Poza tym, że lubię Julię i dobrze się tam czuję?
- Tak, prosiłbym.
- Jaki ktokolwiek miałby cel w atakowaniu Powiewu? Co jakiejkolwiek gildii dałoby niszczenie tej konkretnej? Jaki idiota zarzyna kurę znoszącą złote jajka?
- Ech… każdy, kto jest zbyt daleko, by móc korzystać z Powiewu Świeżości.
- Żeby zniszczyć musi przyjechać, jak przyjedzie to równie dobrze może bez walki dotać to, czego chce. No i zawsze mogę postawić jakąś stronkę.
- Kami, nie rozumiesz, jak to działa.
- Słucham więc.
- Załóżmy więc, że mamy taką gildię jak Łowcy Diamentów. Mają bazę gdzieś pod Warszawą. Powiew Świeżości zbuduje amplifikator magii. I teraz popratrz: żeby wykorzystać jednorazowo amplifikator, muszą tu przyjechać, prawda?
- Prawda. Wiem, do czego dążysz. Będą chcieli mieć maszynkę tylko dla siebie, czym prędzej.
- Owszem. Powiew Świeżości nie daje Ci żadnej ochrony. Daje Ci wsparcie naukowe. Daje Ci też pewne wsparcie jeżeli chodzi o to, że mimo wszystko jesteś w jakiejś gildii, o to takiej, której raczej nikt nie chce ruszać. Ale pomyśl, że na przykład Renata porawła Julię. Powiedz mi, co Powiew Świeżości może zrobić, żeby ją odbić, nawet jeżeliby wiedział, gdzie Julia się znajduje? Mówię: Renata, gdyż to jest najbardziej neutralny przypadek - na nią wszyscy i tak będą polować. Ale pomyśl, co by było, gdyby na przykład Srebrna Świeca porwała Julię. Myślisz, że KADEM czy AD wykonałyby jakieś działania przeciwko Srebrnej Świecy, jeżeli Julii nie dzieje się żadna krzywda?
- Może nie oficjalnie… Poza tym, mówisz, że 'gdyby Julię porwano'. Gdyby tak było, to beze mnie PŚ ma mniejsze szanse niż ze mną. Może nie prezentuję sobą dużej wartości bojowej, ale do czegoś jednak się nadaję. Zresztą, zamierzam coś Julii zasugerować, niezależnie od tego, czy się do PŚ przyłączymy czy też nie.
- Nie rozumiesz. Ja nie martwię się, że porwą Juilę, ja martwię się, że Tobie coś się może stać!
- Ty nie rozumiesz! Jesteś kochany, troszczysz się o mnie, ale daj mi też pożyć! Nawet, jeśli to oznacza ryzyko. Wiem, że mogę liczyć, że będziesz, kiedy będę Cię potrzebować. I naprawdę to doceniam. <uśmiech> Ale… jeśli zawsze będziesz trzymał dziecko w sterylnym otoczeniu, pierwszy łyk powietrza ze świata z zewnątrz je zabije. Opiekowałeś się mną i postawiłeś na nogi po tym wszystkim. Ale czuję, że pora wyjść z ukrycia. Inaczej zawsze będę się chować.
- Innymi słowy, uważasz, że już pora wrócić do życia? Że już rany się zasklepiły?
- Nie zasklepiły się do końca… Ale jak najbardziej pora wrócić. Nie martw się, nie zamierzam pchać się w politykę. Tą fuchę pozostawiam Julii - ona sobie z tym dobrze radzi.
- Dobrze, Kami, pokażę Ci coś.


Z rozmowy Kamili z Tomkiem w piwnicy domu

- …To zrobił Janek?…
- Tak. Jest to sprzed Zaćmienia, ale ciągle to mam. Magia została zniszczona, ale korpus trzyma się nieźle. Moim zdaniem potrzeba trochę przebudowy i ten mech będzie działał jak nowy. Główny komputer działa. Jak w wypadku wszystkich projektów Janka, programowanie jest intuicyjne. Zamontowane ma tylko jedno działo. Jest to broń maszynowa z ograniczoną ilością amunicji. Nie działa reaktor, nie ma systemu namierzania celu, oraz rozpaczliwie brakuje broni energetycznej na drugą rękę. Pracuję nad tym, żeby postawić go na nogi od czasu, jak Ekiert odszedł. Pomożesz mi z tym?
- … Wow…
- Jeżeli chcesz przyłączyć się do Powiewu Świeżości, nie będę Cię zatrzymywał. Przyłączę się z Tobą. Będę Cię chronił i upewnię się, żeby nic złego się nam nie stało. Jeżeli będzie taka możliwość, mam zamiar pomóc Julii stworzyć najwspanialszą gildię, jaką widział świat.
- Pomogę Ci z tym, ale mam jedną prośbę… Daj mi się czasem sparzyć…
- Oczywiście. Po prostu uważałem, że do tej pory nie mogłem Ci na to pozwoić. Bałem się, że mi się znów rozsypiesz. A mi naprawdę na Tobie zależy.
- Dziękuję, Tomciu. <całus w policzek>
- Nie mówimy innym magom o tym mechu.
- Jakim mechu?


Roman, szef Łowców Diamentów wydziera się na Alfreda Kozicę

- Kozica! Przestań rżeć!
- Meeeeeee!
- Kurde, czemu wszyscy znowu leżą na podłodze tacy nieprzytomi?! Co tu się kurde dzieje?!
- Szefie… Kwiatuszek taką gandzię wyprodukował…
- Kozica! Czemu Praktykant też leży? On nigdy nie brał narkotyków!
- Kwiatuszek mu pwiedziała, że jak weźmie to ją przeleci!
- Aha… i przeleciał?
- Nie! Zasnął! Meeeee!
- Ech… Kurczę, to niemożliwe… Niogdy do niczego nie dojdziemy jako gildia.
- Spoko szefie, jest dobrze.
- No właśnie nie jest! Słyszałem, że taka mała gildia z Gliwic, Powiew Litości czy coś, coś wyprodukowali fajnego.
- Szefie, no nie przejmuj się nie? To jest plankton!
- Sęk w tym, Kozica, że my, kur*a też jesteśmy plankton!
- Meeee!
- Przestań rżeć! Kurde no, było dobrze, aż tą niepoprawną narkomankę wzięliśmy do gildii…
- Szefie, spoko! Teraz to jest kurde, fest fajnie, nie? Dwa dni temu to taki gość z wróżką kwiatową na ramieniu się chcieli do nas przyłączyć.
- Naprawdę? <nadzieja>
- No, ale za sztywni tacy byli.
- Noż kur*a, ja pier***ę! Jestem jedynym konkretnym magiem w tej ekipie? Gdzie jest poczucie przygody? Gdzie ambicja?
- Leży tam! Meeee!
- Noż kur*a, to jest praktykant na haju!
- Miał ambicję przelecieć Kwiatuszek, to teraz ma przygodę! Meeee!
- No chyba się zesram ze szczęścia…


Wyjątek z "Wyelkyej Xyęgy o Tym, Yak Zostałem Wyelkym Yluzyonystą" Juliana Krukowicza

…I wtedy spojrzałem z wysokości mego tronu i zobaczyłem go. Łowcę Demonów, potężnego w swej chwale i mocy. Stał na dole, uśmiechając się do mnie z uśmiechem poczciwym. Niejeden już raz w dniu dzisiejszym udowodnił mi, iż posiadał on unikalny wręcz komiczny talent. Zdecydowałem się dać mu posadę klauna. Oczywiście, nie odmówił mi, wiedząc, że przy mnie będzie w stanie wynieść swe umiejętności na Wyżyny i odkryć swój Prawdziwy Talent, jedynie nieco mniejszy niż mój…
Od czegoś trzeba zacząć, nie?


Ze stwierdzeń Kuby Urbanka posłyszanych a potem kąśliwie modyfikowanych przez Sabinkę

Ech… Jak nisko czlowiek moze upasc zeby dostac prace klauna… I to u takiego goscia :/ Nie mam nic do niego… Praca klauna tez zla nie jest… Po tym jak ostatnio bedac pomocnikiem kucharza pomylilem proszek do pieczenia z cukrem pudrem i tak musialem znalezc prace wiec teoretycznie powinienem sie cieszyc ze juz mam prace… zwlaszcza ze powoli i kasa na paliwo i kasa na chleb i kawior (jaka szkoda ze to zart T___T) sie konczy… Wiec jak tylko powiedzial slowa "potrzebuje" a potem nazwe profesji… wiedzialem ze sie zgodze… dopiero potem do mnie doszlo ze powiedzial KLAUN T___T Coz… trudno… Nie ma to najmniejszego znaczenia ;) Jesc trzeba - na to sie nic nie poradzi. A i zapoznanie sie z tym gosciem moze byc ciekawe… W najgorszym przypadku bede mial info o Kamili zawsze pod reka a w najlepszym pod ta… Bernardowa powloka (sorry Bernard T___T ale pasuje na Twojego ucznia/brata T___T) moze kryc sie wartosciowy czlowiek(Ty Bernard JESTES wartosciowy… nie chcialem zeby inaczej wyszlo z kontekstu XD no juz XD nie obrazaj sie XD)


Z rozmowy Kamili z Julią Weiner w gabinecie Julii w kwaterze Powiewu Świeżości

- Julia? Mogę Ci przeszkodzić?
- Tak, słucham Cię?
- Zastanawiałam się… <lekkie wahanie> …nie macie może problemu z brakiem ludzi?
- Kamilo, wiesz… to jest jeszcze trudniejsze niż się wydaje. Teoretycznie nie… Teoretycznie tak. Jak widzisz na przykładzie samego detektora, gdy się pojawi ciekawy projekt da się zorganizować grupę magów, którzy nie będąc członkami Powiewu Świeżości są zgodni z jego ideałami. Jednak nie można polegać na tym jako na podstawowym czynniku. Po pierwsze, nie ma możliwości, żeby tych magów zachęcić do czegoś, czego nie chcą robić. Po drugie, oni zajmują się ciekawym projektem, a nie wzmacnianiem Powiewu Świeżości. Po trzecie, oni nie są stricte członkami Powiewu jest dużo niższa niż moc rzeczywsita, co zmniejsza ilość osób chętnych do przystąpienia. No i, po czwarte, oni najciekawsze pomysły zostawiają dla swoich gildii, by zyskać renomę i moc. Nic też nie zyskują z udostępnienia zaklęć dla wszystkich. Z tego naszego 'uwalniania' zaklęć i wiedzy. Tak więc, tak bardzo brakuje nam magów Powiewu Świeżości, a jedynie trochę brakuje nam magów do współpracy w ciekawych projektach. Czy jest to dość wyczerpująca odpowiedź?
- Chyba potrafię częściowo rozwiązać ten pierwszy problem… <lekki uśmiech>
- Naprawdę?
- Może to niewiele, ale jeśli chcecie mnie i Tomka…
- Niewiele? <wstała z krzesła> Kamilo, to byłoby cudowne. Nie znam Tomka, ale Ty jesteś jedną z cenniejszych czarodziejek. Twoja wiedza, umiejętności, oraz, przede wszystkim, dobre serce… Witam na pokładzie <szczery uśmiech>
- <mruknięcie> oj, Tomka znasz, ale nie wiesz…
- Słucham Cię?
- Mówiłam, że Tomka raczej polubisz. On się mną opiekował przez ten czas.
- To Ty zabiłaś Apostatę, prawda?
- <grymas, niechętne skinięcie głową>
- Nie chcesz o tym mówić?
- Jeszcze nie w tym momencie.
- Dobrze, nie będę naciskać. Tak, czy inaczej, witaj w domu, Kamilo.
- <uśmiech> Dziękuję <lekkie zmarszczenie brwi> Ale mogę mieć małą prośbę? Nie lubię wołacza od swojego imienia.
- Dobrze, oczywiście, po prostu ta forma mi się podoba.
- Skoro tak, to go używaj…


Dywanik u Marty… Kuba Urbanek zostal zmuszony poopowiadac o nowych silach…

Coz… Nieduzo czasu a duzo watkow… Proponuje ze wpierw ja powiem co uwazam za stosowne… Nawet jezeli nie do konca jest to najwazniejsze. Pozniej jezeli bedzie pani miala jakies pytania to jestem do Jej dyspozycji… Wiec zacznijmy od pojawiajacych sie… figur. Mamy (wedlug kolejnosci pojawiania sie)
- Kamila(pseudonim: Mhrooooczna),
- Tomek(pseudonim: Wiesniak),
- Ash (pseudonim: Kusicielka),
- Venomkiss(pseudonim: Strateg),
- Whisperwind(pseudonim: Joker),
- Julian(pseudonim: Pracodawca),
- Shadow(pseudonim: heh… kurde… no… Shadow no XD),
- Midnight(pseudonim: Cutie :3).

Zaczynajac od tylu - Midnight i Shadow… Dowiedzialem sie conieco o tej dwojce po zacmieniu. Caly czas Shadow moze bawic sie cieniami co jest tragicznie niebezpieczne z punktu widzenia walki z Nim… Midnight z drugej strony podwojnym smokiem powoduje spore zniszczenia i wciaz ma swoja artylerie… To dla KADEMu bardzo niebezpieczna wiadomosc. W sumie to niebezpieczne bardziej dla uczniow ktorzy zaatakuja ta parke bez myslenia… A sympatyczni sa jak zawsze. Nawet powiem wiecej - wspolpraca z nimi przynosi ogromne korzysci zarowno bojowe jak i socjalne… Po prostu to sa dobrzy ludzie ;)

Julian - Mag tzw Akademi Zaklec… Co moge o samej akademii powiedziec? Czynny udzial bral w tworzeniu Jej Robert Seton. To samo moze wiele o Nich powiedziec. Moga miec sprawny Vector Sigma, ale to na razie informacja… wydedukowana (Kamila BARDZO chciala wyciszyc temat). Ogolnie to zatrudnilem sie u niego. Jako klaun. Warto sie zblizyc do Niego zeby wiedziec co to za jeden. Nie mam pojecia skad nagle sie ta cala AZ wziela ale ich czlonkowie wylaza jak grzyby po deszczu.

Whisperwind - Nowopoznana przezemnie czarodziejka AD. Bardzo kompetentna… ale i bardzo niebezpieczna. Zacznijmy od poczatku. Jest to ramie AD wspomagajace PS. Wydaje mi sie ze to byl Jej pomysl ale ze ma przyzwolenie Sariath. W takim razie moga planowac pozniejsza wspolprace a to oznacza ze i my powinnismy sie zastanowic nad wspomaganiem przyszlej gildii analizujacej sama magie… Naukowcow nigdy nie za duzo. Ale samo to swiadczy o Whisper ze mysli nie tylko na teraz ale i tez z duzym wyprzedzeniem. Co wiecej - z tego co sie dowiedzialem jest jedna z najgrozniejszych broni AD - "Agentem do spraw specjalnych". Nie potrafi walczyc by zranic… Ona walczy by zabic. Dlatego ma problemy z treningami. Bede prosil o mozliwosc przetestowania Jej mozliwosci w jakiejs odmianie hali symulacji (zeby Urbanka nie zjadlo za szybko T__T). Ostatnim… pikantnym fatem o niej jest to ze jest rowna Venomkissowi. To jest duzo. A ogolnie to jest bardzo sympatyczna i slodka osoba :3

Venomkiss - dalem mu pseudonim Strateg nie bez powodu… On jest jednym z najgrozniejszych magow AD… Walczy nie uzywajac broni a slow… tyle ze on potrafi nimi zabijac… Nawet jezeli nic z tego co o nim mowia nie jest prawda to ma taka renome ze I TAK TO SIE SPRAWDZA. W sensie - jezeli ktos sie go nie boi, to inni bojacy sie go to zrobia. Zawsze jest w stanie znalezc sobie agentow… Przez co jest duza niewiadoma jezeli chodzi o walke. Z drugiej strony wiem ze walczy i to cholernie dobrze podczas ich bitew z demonami… Coz… Powiem szczerze. Jezeli mialbym sie kogos bac to ten typ jest u mnie na pierwszym miejscu. Szczesliwie jestem na to zbyt glupi i bede mu krzyzowal plany jezeli tylko bedzie to z korzyscia dla KADEMu. Ale do krzyzowania planow musze wpierw je poznac a to… to juz inna historia.

Ash - Ech… To jest czarodziejka AD z ktora mialem kiedys blizej do czynienia. Rok przed zacmieniem kiedy zniknalem nie dalem Jej znac ze moze mnie nie byc. Pozniej zanim dotarlem na KADEM tez to swoje potrwalo… Pozniej i tak nie bylem w stanie sie z Nia skomunikowac i wyglada na to ze ma mi to za zle… Zreszta Ja rozumiem. Zdecydowalem sie troszke ochlodzic nasze kontakty co Jej sie nie spodobalo. Pierwsza bitwe przegrala poprzez zupelne olanie moich mozliwosci… Obawiam sie jednak ze druga bitwa bedzie duzo duzo grozniejsza. Powiem szczerze - najpewniej zyskalem osobistego wroga atakujacego z zaskoczenia ale o tym zadecyduje nastepne starcie. Jesto to przepiekna i mila osoba ktora jednak bardzo ale to bardzo lubi jak wszystko sie dzieje po Jej mysli. Nie lubi krzywdzic ale za to jest doskonalym ekstadefilerem… Niejedna Jej "ofiara" wraca po wiecej… Nawet jezeli potem jest wyprana z calej energii… Trudno powiedziec o Niej wiecej… Powiem to tak. Szkoda ze tak musialo sie to potoczyc…

Tomek - Mag bezposrednio zwiazany z Kamila… Coz… Myslalem czy nie polaczyc ich opisu ale wydaje mi sie ze tak bedzie optymalniej. Po pierwsze - trzyma sie Kamili jak rzep psiego ogona. Nie sposob z nim pogadac bez Niej… Znaczy ze pewnie zakochany czy cos w tym stylu. W kazdym razie - kompetentny mag. Z rosa nie tracil glowy tylko walczyl probujac wszelkich dostepnych metod. Calkiem pomyslowy chociaz przez jego styl czasami estetyka cierpi… Nie zebym byl lepszy ;) A pseudonim bierze sie stad, ze robi wszystko co tylko mozliwe zeby od Kamili odciagnac uwage… Dlatego wlasnie uwazam ze stac go na wiecej niz do tej pory pokazal. Caly czas chce wybadac otoczenie i porownac mozliwosci z innnymi. Troszke niepokojace ze potrafil nie dosc ze wybadac innych, samemu nie pokazac na co go stac to jeszcze wyjsc ze wszystkiego z Kamila bez szwanku. Mag calkiem dobry, widac ze dobrze uczony… Ale problem polega na pytaniu - KTO go uczyl? SKAD jest? GDZIE byl wczesniej. Mieszka na jakims farmlandzie we wsi kolo gliwic. Zanim nie pojawila sie Rosa ukrywal sie razem z Kamila… Raczej za mna nie przepada bo widzi we mnie tylko "osobe ktora wiecznie chce walczyc". Coz… Tak dlugo jak to nie wplywa na wspolprace nie ma znaczenia ;)

Kamila - Najbardziej drazniaca osoba ze wszstkich. Coz… zacznijmy od poczatku. Poznalem Ja podczas pierwszej akcji z Rosa Divina… Jako mag lokalny oczywiscie pierwsze co zrobila to nas szpiegowala przy uzyciu Jej… kotow. Zauwazylismy to z Dorotka i mimo tego ze Dorotka chciala nawiazac kontakt stwierdzilem ze nie my bedziemy robili krok jako pierwsi - niech osoba sie ujawni sama. Coz… Bylo to dla mnie dobre rozwiazania bo dzieki temu od razu moglismy zobaczyc Tomka. Powiedzial ze te koty to Jego chowance lecz pozniej sie przyznal do tego ze sa kontrolowane przez Jego towarzyszke Kamile. Podczas samej walki z Rosa zobaczylem ze Kamila bardzo ale to bardzo uzalezniona jest od swoich kotow. W momencie pojawiania sie problemow zazwyczaj te problemy rozwiazuje kotami. To zreszta potwierdzily dalsze obserwacje. Jezeli chodzi o wykorzystywanie kotow to ma z nimi telepatyczna wiez a moze nawet umiejetnosc opetywania ich na zyczenie - czasami przekazuje informacje z duza dokladnoscia i natychmiastowo. Chcialbym sie dowiedziec co to za czar gdyz jest jednym z najprzydatniejszych ktore widzialem. Co wiecej nie miala jeszcze nigdy na nim paradoksow co moze (choc nie musi bo ilosc obserwacji jest niska) oznaczac obnizenie go. Albo po prostu nie rzuca go jak jest zmeczona ;) Jezeli chodzi o same walki… Poczatkowa walka z Rosa byla na poziomie maga niebojowego. Zdecydowane przerazenie otaczajacym ciaglym zagrozeniem, problemy z wyszukiwaniem swojego miejsca w walce i celowanie w najwazniejszych wrogow. Coz… Nie kazdy uczyl sie majac za przeciwnika Ewe (co akurat mial caly KADEM minus 3 osoby ;) ) w drugiej bitwie nie brala udzialu ale za to obserwowala cala. Byla to bitwa miedzy mna a Ash. Widzialem… po prostu widzialem w oczach Kamili i Tomka potepienie dla mnie. Za brutalnosc za agresje itd. Dalej - nie zrozumieli tego ze po bitwie od razu uzywalem srodka usypiajacego… Mimo mojej wyraznej prosby nie upilnowali Ash i demonow w zwiazku z tym Ci wrocili na Faze Daemonica a ja przybieglem z plynami leczacymi i wygladalem jakby mi ktos dorobil osle uszy i napisal Jackass na czole… Z drugiej strony sama Kamila bardzo lubi wydawac rozkazy jak podczas tworzenia artefaktu dla Powiewu Swiezosci. Dziwi mnie tylko ze wszyscy sluchaja tego co ona mowi… Sytuacja podobna jak z mislegami - potrafila z nimi nawiazac kontakt i wynegocjowac ksiege zaklec. Osobiscie na mnie ten czar nie dziala ale moze chodzi o sam fakt bycia wrednym z natury… Ostatnia walka w Jej wykonaniu byla juz na poziomie maga. Potrafila znalezc miejsce gdzie sie przydala i wykorzystac nie tylko jeden czar a dobra kombinacje kilku. Niestety paradoks nie pozwolil na pelne rozwiniecie skrzydel, ale wierze ze kiedys bede w stanie zobaczyc Jej potencjal. Jej bardzo duza wada jest zycie rpzeszloscia. Dlatego zreszta dostala swoj przydomek "Mhroooczna". Uwaza ze tylko ona miala w przeszlosci mhroooczne zdarzenia o ktorych chce zapomniec i jak tylko ktos wspomina cokolwiek co ma cos wspolnego z Jej przeszloscia to albo wariuje(sytuacja z Ash) albo zamyka sie i udaje obrazona(kazda inna sytuacja gdy udaje ze nie slyszy lub ze nie chce powiedziec). To jest piekielnie denerwujaca cecha i dopoki nie bedzie mozna powiedziec z pewnoscia o co Jej wlasciwie chodzi obawiam sie ze wspolpraca z Nia bedzie na zasadzie ograniczonego zaufania.

Uwazam ze wypuszczenie mnie z powrotem do dzialania w akcjach bylo dobrym posunieciem KADEMu… Przyspieszone kursy nauczania zdzialaly cuda a wierze ze i zyski z akcji wykonanych sa dostatecznie wysokie. uwazam jednak ze nie mozna sie skupiac tylko na wykonywaniu operacji i z niecierpliwoscia czekam az bede mogl sie zaczac uczyc nowych rzeczy. Ogolnie jestem bardzo zadowolony z pobytu na KADEMie i czuje ze wrocilem do dawnych czasow co nie zdarzylo mi sie od baaardzo dawna. Bardzo chcialem podziekowac KADEMowi za ponowne przylaczenie mnie do swych szeregow i mam nadzieje ze rowniez KADEM jest zadowolony z takiego oprotu sytuacji. Wiec… Sa jakies pytania? <posyla Marcie niewinne mrugniecie>


Z pamiętnika Kamili

W ciągu ostatniego miesiąca sporo się zmieniło. Poważnie zastanawiam się nad rzuceniem pracy w przedszkolu - obowiązki wynikające z przynależności do gildii mogą być zbyt absorbujące. Ale na razie spróbuję pociągnąć oba te wózki. Po prostu lubię te dzieci. Jeśli chodzi o mnie… W nasze spokojne życie los władował się z buciorami, nasyłając tego nieszczęśnika z Rosą. Cóż… zdarza się. Chyba po prostu nadeszła pora, żeby wyjść z ukrycia. W tym czasie poznałam niemało nowych magów, pojawili się też starzy znajomi, nie zawsze mile widziani… Cóż… ogólnie nie było tak źle. Podjęłam decyzję o wyjściu na świat, i jak na razie jakoś sobie radzę. Rozmowa z Tomkiem też pozwoliła nam sporo sobie wyjaśnić. Jako, że samotnemu magowi ciężko jest na tym świecie, musieliśmy wybrać dla siebie jakąś gildię. Z tych, które chcieliśmy brać pod uwagę gra tak naprawdę toczyła się pomiędzy dwoma. Z AD nie zgadzam się ideologicznie, zresztą najpewniej bym tam po prostu nie przeżyła, choć jest tam kilka sympatycznych osób. Ze Srebrną Świecą wiąże się polityka i złe wspomnienia… Zostały KADEM i Powiew Świeżości pod dowództwem Julii Weiner. KADEM… Z jego ideałami się zgadzam. Zresztą, trudno nie, skoro działał tam Robert Seton… Jednak nie do końca odpowiada mi to, co najwyraźniej się tam dzieje. Dla magów KADEMu walka na śmierć i życie (bo inaczej tego nie potrafię nazwać) jest czymś tak normalnym i codziennym… Aż dziw bierze, że jeszcze nie wyginęli… Oni nawet nie byli zakoczeni efektami tego 'pojedynku'… Nawet ich to nie wzruszyło… A ja już miałam swoją walkę na śmierć. Nie potrzebuję kolejnej.
Z półsłówek i podsłuchanych wypowiedzi wnioskuję, że ich grupa nie trzyma się aż tak blisko jak nasza na AZ. Och, u nas też zdarzały się złośliwości, ale mam wrażenie, że tam dochodzi do eskalacji pewnych konfliktów. Mam wrażenie, że ich wypowiedzi, choć czasem pół żartem, pół serio, są jednak bardziej serio niż żartem… Nie wiem do końca, co o tym myśleć, ale jakoś… coś mi mówi, że KADEM to raczej nie miejsce dla mnie. Choć mają jedną rzecz, która mogłaby mnie tam przyciągnąć. Wiedzę. Wektor i bibliotekę. Jednak… to za mało. Norbert jest sympatyczny, Dorota… też, choć wydaje się być wciąż zastraszona.
Kuba… z tym osobnikiem miałam - i nadal mam - problem. Nie do końca wiem, co z nim począć. Demony się go boją. Aneta napastuje go jak chce, a on nie ma najmniejszych skrupułów żeby ją zmasakrować. Sam z siebie zachowuje się raczej miło, ale… nie rozumiem go. Wiem, że był na AD. I ludzie stamtąd mają do niego różne nastawienie. Aneta próbuje go zgwałcić przy każdej okazji. Z kolei Shadow i Midnight zdawali się raczej ucieszeni tym, że on żyje…
Nie wiem, co o nim myśleć. Z kolei podczas budowy detektora pomógł, choć nie musiał… Na początku przez chwilę niemal uznałam go za maszynkę do walki, teraz jednak dochodzę do wniosku, że jest w nim coś więcej… Potrafi się zachować szlachetnie, potrafi też postawić się w niedogodnej dla siebie sytuacji, jak wtedy, gdy ujawnił się przed Kaliną i Izą… Z drugiej strony to straszny oportunista… Nie wiem. Nie potrafię go teraz ocenić. Choć moja opinia o nim jest dużo lepsza niż dwa tygodnie temu, nie zmienia to jednak mojego zdania odnośnie przyłączania się do KADEMu. Zresztą, nie jestem wcale pewna, czy by mnie chcieli…
O dziwo, poza może Anetą, magowie AD wydają się być dość porządni… Podobno wszyscy są defilerami… Cóż, w swoim życiu poznałam dwóch… Jeden nie żyje. Aemika ma się dobrze. Zresztą, chyba się z nią skontaktuję w najbliższym czasie. Może będzie skłonna mi podpowiedzieć gdzie zdobyć trochę zasobów wiedzy dla Powiewu… Jednak AD to nie miejsce dla mnie. Nie potrafiłabym być defilerem. Po prostu. Wracając do Kuby… Jest to osoba, którą chętnie będę widziała za swoimi plecami podczas walki - pod warunkiem, że mam pewność, że jest po mojej stronie. Choć z tym raczej nie powinno być większego problemu… On raczej nie wbije noża w plecy… chyba. Kuba ma również sporą wiedzę. Cóż… muszę go chyba lepiej poznać, zanim wyrobię sobie sensowną opinię na jego temat.

…mam nadzieję, że Kalina i Iza dadzą się przekonać do moich racji w kwestii Renaty…


Z rozmowy na dywaniku Marty Szysznickiej z Jakubem Urbankiem

- Czy ów "Tomek" jest skłonny skłamać dla "Kamili"? Poświęcić coś? Czy uważasz, ze on chce ją chronić?
- Uwazam ze tak… W sensie. Jest to osoba majaca swoja godnosc… A teraz chcialbym przypomniec jak potrafil sie zachowywac i jaki dostal ode mnie przydomek… Nie bylo to za darmo - sam na Niego zapracowal. Ale wiem ze to osoba ktora ma godnosc i NIKT tak naprawde nie chce byc uznawany za beznadziejne popychadlo ktoremu wychodzi sloma z butow… Uwazam ze jezeli jest w stanie wytrzymac to ze wszyscy po nim jezdza jak po lysym wezu i ze NIKT nie bedzie mial do Niego szacunku (zanim go dokladniej nie pozna) uwazam ze jest w stanie dla Kamili poswiecic nie tylko kilka quark ale tez zaryzykowac swoje zycie… nawet wtedy gdy ma mala szanse na zwyciestwo.
- Czy ów "Tomek" uwaza Ciebie, Norberta, Dorotke i KADEM za zagrożenie dla "Kamili"? I analogiczne pytanie w odniesieniu do Ash, Whisperwind i Academii Daemonica.
- Uwazam ze jak do tej pory nie ma do nikogo zaufania i do wszysckich podchodzi z chlodna rezerwa… Pozniej gdy zbierze odpowiednia liczbe danych zacznie ustawiac swoje kontakty z innymi. Nie chodzi mi o to ze chce miec jak najprostsze zycie… Uwazam ze bedzie ustalal wrogow i przyjaciol na zasadzie "Z kim bedac jak najmniejsze zlo/niebezpieczenstwo bedzie grozilo Kamili". Dlatego… Na razie My przodujemy w byciu aliantami gdyz po drugiej stronie najbardziej sie rzucala w oczy Ash ktora przeciez juz raz rzucila w Kamile nozem, a od nas dostali juz pomoc w walce z Rosa. Jednak nie wszystko jest jeszcze przesadzone
- Rozumiem. Z punktu widzenia osoby absolutnie nieufnej jest to najbardziej logiczne mozliwe dzialanie. Na bazie tego co mamy, do której ze znanych nam gildii sa ci nowo poznani magowie z "Akademii Zaklec" podobni najbardziej?
- Trudno mi stwierdzic jednoznaczna odpowiedz na takie pytanie… W sensie - z jednej strony uczyl Ich Seton… Co zdecydowanie przybliza ich do nas… ale z drugiej strony ta naiwnosc i wiara w to ze moze byc lepiej… Ta delikatnosc w walce - tylko zeby przeciwnika nie skrzywdzic za bardzo… To nieprzystosowanie do otaczajacego niebezpieczenstwa… Wedlug mnie najbardziej podobni sa do Powiewu Swiezosci. Uprzedzajac kolejne pytanie - nie rekomendowalbym Ich do KADEMu.
- Na bazie posiadanych przeze mnie danych potwierdzam Twoja obserwację. Jak zachowują się magowie Akademii Zaklęć w kontaktach z Kamilą? Czy zachowują się, jakby była ich przywódcą?
- Hmmm… Na razie uwazam ze jest zbyt wczesnie na podanie odpowiedzi na to… Na razie widzielismy tylko jedna osobe w akcji z Jej dawnej gildii i do tego nie wiem na ile jest miarodajna. Prosze o odsuniecie mojej odpowiedzi do czasu az poznam wiecej czlonkow Jej gildii
- Twoja prośba o odroczenie została zaakceptowana. Stwierdzenie "Magowie Akademii Zaklec" oznacza, ze jest ich wiecej. Nie wiem, czy jestes swiadom tego faktu, ze Józef Wójtowicz, milosnik gier figurkowych, jest jednym z magów który dzialal w Akademii Zaklec po tym, jak zrezygnowal z nauki u nas po… pewnych wydarzeniach zwiazanymi z Matuzalemem VII.
- Hmmm… Czy moze pani dokladniej opisac dlaczego odszedl Jozek? Czy wrocil do nas? I co z tym wszyskim mial wspolnego Matuzalem?
- To dosc… zlozona historia. Józef opuscil nas, gdyz Matuzalem zjadl mu wszystkie figurki, urósl w sile i zostal powstrzymany przez nas z… duzym wysilkiem. Mialo to miejsce dwa tygodnie przed egzaminami, ale Józef zamiast uczyc sie do egzaminów rekonstruowal swoja kolekcje figurek. Nie zdal egzaminów, po czym zdecydowal sie spróbowac szczescia na Akademii Zaklec twierdzac, ze zamiast tracic rok tu, woli zrobic dwa tam. Stan Józefa Wójtowicza po Zacmieniu jest nieznany. Odnalezienie go bedzie miedzy innymi Twoim zadaniem. Jesli zostanie odnaleziony i wyrazi takie zyczenie, ma, oczywiscie, mozliwosc powrotu.
- Rozumiem i doloze staran do znalezienia go… Jezeli byl w AZ to uwazam ze najlepszym srodkiem tropiacym okaze sie wlasnie… Kamila lub Julian
- Zapoznam sie blizej z "Akademia Zaklec". Wiem, ze jeden z magów, który kiedys byl czlonkiem Akademii Zaklec jest teraz czlonkiem KADEMu. Jezeli jestes zainteresowany, mozesz sie z nim spotkac. Zdecydowanie mam zamiar przeprowadzic z nim wywiad srodowiskowy.
- W takim razie przyjmuje zadanie i prosze o dane osoby ktora przeszla do KADEMu w celu towarzyskiej rozmowy
- Mag ów nazywa sie Jan Watly, jest ekspertem od tworzenia przeróznej broni i sprzetu majacego na celu usuniecie nieprzyjaciela.
- <3 :3 znaczy… rozumiem, przyjmuje do wiadomosci i zobacze co da sie zrobic
- Jeszcze jedno. Mam dodatkowe informacje w sprawie owej tajemniczej "Renaty Maus", zarówno od demona, którego sprowadziles, jak i z bazy danych KADEMu i nawet, o dziwo, z Wektora Sigma
- Slucham
- Renata Maus jest córka adepta Remigiusza Mausa, czarodzieja Srebrnej Swiecy pochodzacego z Warszawy. Remigiusz Maus byl postawiony na czele Srebrnej Swiecy po upadku Trawensa i jego protektorów jako… "kolonizator" majacy doprowadzic do scislego zintegrowania slaskiego oddzialu Srebrnej Swiecy z centrala. Dziewczyna ta wslawila sie bardzo kaprysnym podejsciem do zycia, zachowujac sie gorzej niz typowa, anegdotyczna ksiezniczka. Wszyscy, którzy stali jej na drodze lub nie chcieli wykonywac jej polecen byli zniewalani przez nia lub w jej imie przez jej wierna swite klakierów. Jedna z najbardziej znienawidzonych czrodziejek Srebrnej Swiecy, jednoczesnie bardzo utalentowana i zdolna. Specjalizowala sie w magii dominacji oraz w lamaniu magów. Podczas Zacmienia jej ojciec stracil moc poprzez walke z mistrzem Srebrnej Swiecy, Tadeuszem Czaplinskim i jego saith , bedacych odpowiednikami Sprzezonych Akademii Daemonica i Spojonych tworzonych przez Apostate. Mam informacje, ze podczas tej bitwy byli obecni magowie Akademii Zaklec, miedzy innymi Kamila. Renata Maus dowiedziala sie o utracie mocy przez ojca i zbiegla, zanim jej niegdys lojalni pochlebcy odwrócili sie przeciwko niej. Podobno - a nie jest to tylko plotka - dwóch z jej bylych pochlebców dalo rade ja zlapac i zniewolic, lecz znikneli. Znaleziono ich martwych. W tej chwili Srebrna Swieca wyznacza ogromna nagrode za jej glowe. Najdziwniejsze w tej opowiesci jest to, ze adept Remigiusz Maus gardzil wszystkimi istotami nie bedacymi magami. Demon którego sprowadziles powiedzial, ze Renata Maus skomunikowala sie z nim uzywajac zaklecia komunikacji demonicznej. Zaklecia, znanego przede wszystkim demonologom. Specyficznego, gdyz pochodzacego sprzed Zacmienia, pozwalajacego na równoprawne negocjacje Renaty Maus z demonem… nie na zasadzie pana i slugi. Jest to przeciwnik niebezpieczny, nie cofajacy sie przed niczym, o mocach, jakich nie znamy. Zachowaj szczególna ostroznosc w kontaktach z ta czarodziejka.
- Rozumiem… Widze niebezpieczenstwo z kontaktow z ta czarodziejka…. Mimo wszystko jednak uwazam ze zostawianie jej samej sobie bedzie najgorsza ze wszystkich mozliwosci. Rowniez chcialbym czesc z tych informacji chcialbym przekazac czarodziejkom z SS ktore szukaja porwanego maga. Rozumiem ze polowanie na nia moze sie skonczyc smiercia ale i ja mam kilka niespodzianek w rekawie… Rozumiem tez skad zna Ja Kamila i jak… zaciete miedzy nimi sa stosunki… A co do ukrytego przeciwnika… Rozumiem ze jest grozny ale lepiej jak najszybciej zmusic go do ujawnienia sie gdyz wtedy mozemy wiedziec kiedy cos moze chciec zmienic. Takie niewiadome sa najwiekszym problemem zawsze…
- Zgadzam sie z Toba. Dlatego Cie ostrzeglam. Jezeli uznasz to za pomocne, oddeleguje Ewe Zajcew oraz Dorote Michas jako wsparcie do poszukiwan lub walki z Renata Maus w dowolnym momencie, który uznasz za stosowny.
- Dziekuje i doceniam… Na razie jednak uwazam ze z gromadzeniem danych powinienem sobie dac rade… Ale ostrzege moje ewentualne wpolpracowniczki ze moze zaistniec potrzeba ich pomocy.
- Jest to dobry pomysl. Z mojej strony uwazam, ze podczas tych kilku tygodni zetknales sie z czyms, co moze byc potencjalnie niebezpieczne i potencjalnie zyskowne dla KADEMu. Czy potrzebujesz wsparcia naukowego lub sledczego KADEMu w jakiejs sprawie?
- Na razie nie… Zaczalem wspolprace z PS w sprawie ich projektu ale powinienem sobie samemu z tym dac rade… To o co bym prosil to zwiekszyc szkolenie gdyz zapowiada sie duzo duzo ciezkich przejsc…
- Zwiekszone szkolenie bedzie Ci zapewnione. Czy potrzebujesz szkolenia militarnego, magicznego, czy w jeszcze innej dziedzinie?
- Wydaje mi sie ze najwazniejsze teraz bedzie cwiczenie defensywy… Zauwazylem znaczne braki w swoich umiejetnosciach w tym zakresie… Zarowno Fizyczne typu noz w plecy, chemiczne typu jad lub trucizna… Elementalne np. slodka kula ognia w paszczeke… A na koncu niestety i mentalne jak bezposredni atak Renaty.
- Innymi słowy, potrzebne ci szkolenie defensywne w sytuacji w której jesteś świadomy ataku nieprzyjaciela?
- :3 może być nawet obrona chaosem :3
- Doskonale. Ustalę dla Ciebie plan ćwiczeń. Przeprowadzi go Alicja Waniecka.


PD:
- baza: 15 + 15 |
- ekstra:


+300 punktów finalnego projektu za prototypy - to co już było
+002 pkt do finalnego projektu za koziego demona
+005 pkt do finalnego projektu za wiedzę o portalach i Wektor Sigma Kuby
+100 pkt do finalnego projektu za detektor magii
+030 pkt do finalnego projektu za Xar'eis i możliwość badania "żywego" portalu


+01 punkt do detektora za bardzo szczegółowe testy skalowania
+01 punkt do detektora za test Paradoksu i Soczewki
+03 punkty za trojaki system detekcji: chemiczny, elektryczny, tensometr
+02 punkt za szczególną wiedzę w zakresie kryształów górskich
+18 punktów za osoby uczestniczące w projekcie (Maks, Aniela, Teresa, Julia, Julian, Kuba, Kamila, Norbert, Marysia)
+02 punkty za użycie Rosy Diviny Aerinus
+10 punktów za wprowadzenie systemu z kryształami górskimi wg. projektu
+04 punkty za kryształ Quark Chaosu jako referencja
+02 punkty za kryształ Quark Chaosu jako amplifikator sygnału do włókna Rosy
+02 punkty za amplifikator analizy biologicznej i synergii z umiejętnościami Norberta
+00 punktów za lewitację na moduł tensometru (-1 punkt puli magicznej Julii)
+05 punktów za prawidłowe zmontowanie systemu
+01 punktów za znajomość technomancji i staranne montowanie Kamili
+02 punkty za test Quarków
+02 punkty za nietypowe kryształy Quark
+01 punktów za badania w terenie wypaczonego pola Aquam
+03 punkty za zoptymalizowanie projektu przez Wektor Sigma (-1 puli magicznej wolny Kuby)
+02 punkty za przetestowanie zoptymalizowanie projektu przez Halę Symulacji
+01 punktów za badania terenów absolutnie niemagicznych.
+01 punktów za testy odległościowe
+01 punktów za testy artefaktów
+01 punktów za efekt rezonansowy do obniżenia oporności
+01 punktów za rozszerzenie skali i testy super-silnych artefaktów
+04 punkty za badania rozpraszania stworów przy ekstrakcji Quark i bez ekstrakcji

Dramatis Personae

- mag: Kuba Urbanek
- mag: Kamila Maliniak

- mag: Julia Weiner
- mag: Teresa Rączka
- mag: Jakub Urbanek
- mag: Sabina Chomiczek
- mag: Whisperwind
- mag: Izabela Łaniewska
- mag: Sebastian Lewandowski
- mag: Whisperwind
- mag: Venomkiss
- mag: Sariath Travens
- mag: Maksymilan Łoś
- mag: Aniela Cerekwicka
- mag: Norbert Sonet
- mag: Julian Krukowicz
- mag: Venomkiss
- mag: Shadow
- mag: Kalina
- mag: Roman
- mag: Alfred Kozica

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License