Poszukiwacze zaginionej księgi

080601 - 02 - Poszukiwacze zaginionej księgi

PC: Jakub Urbanek, Kamila Maliniak
NPC: Tomek Olszacki, Dorota Michaś, Norbert Sonet, Renata Maus, AD 'Ash', Julia Weiner, Aniela Cerkwicka, Maksymilian Łoś, Dominik Perciak, Jonatan Wołkowiec


Mamrotanie samotnego demona w lesie

…Varquack, mówiłem ci… mówiłem ci… ale nie słuchałeś. Zabrałeś Ulgarmanda i zaatakowaliście tych magów. Rozwalili was. Znowu do planu demonicznego. Zostałem sam. Znowu.
Nie pierwszy już raz.
Gorzej, że wraz ze zniszczeniem zmutowanej magicznej rośliny nie mam skąd brać energii do życia. Wam jest łatwiej- znajdziecie sobie ludzi, opętacie ich i już macie magię. Ja jednak do życia potrzebuję… magów. Magów i magii. Pól magicznych i magów. Inaczej grozi mi osłabienie lub powrót na Drugą Stronę… a ja nie chcę tam wracać.
Ulgarmand… pomogę ci… ściągnę cię na ten plan… jakoś. Ci magowie rozwalili roślinę. Są mocni. Naprawdę mocni. Wiem, że będą szukali księgi młodego maga. Ja mam tą księgę. Zmienię się w nią. Stanę się księgą czarów i przy odrobinie szczęścia dam radę przeczytać maga. Jednak samotny mag… samotny mag się zorientuje, że coś jest nie w porządku. Nawet kilka magów ma szanse. Muszę zrobić _tak, by oni nie mieli czasu się zorientować. By nie mieli okazji. Muszę wezwać dużo różnych magów. To maksymalizuje szansę, że będą rzucać czary, będą się spieszyć, bedą nieostrożni…
Innymi słowy, że coś z tego wyniosę.
Nawet jak się nie uda, schowałem tamtą księgę. Nigdy jej nie znajdą. Przehandluję ją za swą wolność. Uczciwa walka. To KADEMowcy. Nie zagrażam ludziom, więc nie powinni mieć wiele przeciw. A tak niewiele mi brakuje do uzyskania upragnionego wzmocnienia… przekroczę wtedy tego durnia, Varquacka.
Muszę poinformować innych magów że w tym lesie jest księga. To ich tu sprowadzi.
Będą walczyć.
Magowie zawsze walczą. W tym się wiele nie różnią od nas, demonów…


Wyjątek z listu Asha, Sprawcy Zaćmienia i Apostaty do Spojonej o imieniu Amaranth.

… Niestety, nie uważam, że magowie zmienią swoje nastawienie i swoje zachowanie. Ta zmiana będzie na nich wymuszona przez siły zewnętrzne. To, co dla kiedyś potężnych magów było katastrofą, to, co zniszczyło ich potęgę, stworzy okazję dla tych magów, którzy nigdy nie mogli się przebić. Oczywiście czynnik szczęścia będzie grał tu ogromną rolę, ale ogólnie rzecz biorąc, ci magowie, którzy będą współpracowali z ludźmi oraz z tym, co dziś nazywane jest 'potworami', będą odnosić największe sukcesy. Stare i potężne gildie będą zmuszone do zmiany przez pojawienie się młodych, ambitnych i często bezwzględnych grup magów. Ci, którym będzie najbardziej zależeć, odnosić będą największe sukcesy. Oczywiście, nie będzie dotyczyć to jedynie magów, których chcielibyśmy widzieć jako zwycięzców. Jednakże nigdy wcześniej w historii ludzie, zwykli ludzie nie mieli takich możliwości obrony oraz okazji do poprawienia swojej pozycji wobec magów. Nie bój się o nich, Córko-Mego-Serca, bo tak jak wy zostaliście powołani na wypadek, gdyby mój plan co do Inwazji nie powiódł się w pełni, tak powołałem też odpowiednie osoby, które mają chronić ludzi przed czasem zbyt ambitnymi magami…


Z pamiętnika Kamili

Od rozstania z Kubą i Dorotką minęły jakieś dwa dni, kiedy usłyszeliśmy silnik samochodu. Nasz dom stoi raczej na samym początku wsi, i mało kto zatrzymuje się przy nas. A tu proszę, taki wielki, szacowny, czarny pojazd, z którego wysiadł starszy pan i dwoje dość młodych ludzi, którzy zajęli się rozpakowywaniem wyładowanego bagażnika samochodu. Oczywiście, zaciekawiło mnie to, więc wysłałam kota na przeszpiegi. I całe szczęście. Okazało się, że oni wiedzieli o księdze!… Skąd?! My z Tomkiem nikomu nie powiedzieliśmy… Po naradzie postanowiliśmy jednak skontaktować się z Kubą - może przypadkiem któreś z nich coś zdradziło…
A ta trójka - jak się niedługo potem okazało, członkowie Srebrnej Świecy - dostali swojego kociego strażnika. Chcę wiedzieć, co będą robić. No i oczywiście postanowiłam obiec las, bo skoro oni wiedzieli, to i może ktoś jeszcze?…
Po drodze spotkałam kota, który szukał 'zło-myszy'… Biedactwo, był pod wpływem jakiegoś zaklęcia… Jednak nie tylko koty padły ofiarą, tak samo Burek sąsiadów. Normalnie goniłby mnie do utraty tchu a tu minął… Chciał mnie dorwać, a nie mógł…
Czyli mamy jeszcze jednego maga. Ominęłam wzgórze, na którym najpewniej siedział. Przyznaję, bałam się. Poszłabym tam mimo wszystko, ale Tomek zabronił…
Nikogo więcej nie znalazłam… na razie.
Kuba bardzo się zdziwił słysząc o gościach. Powiedział, że będzie w ciągu godziny.
Ja w tym czasie obserwowałam magów Srebrnej Świecy, pozostając niewykryta.


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

Heh… no jasne… Jesteś z dużej znaczącej gildii to od razu znaczy że masz język na 2 kilometry i jesteś głupi jak but. Okazało się że do dobrze znanej wsi przyjechały pielgrzymki magów w poszukiwaniu zaginionej ksiegi… Więc ta cała Kamila gdzie dzwoni? Do mnie! Po co? Bo jest pewna że "ktos z was wypaplał"… Oczywiście. Nie mamy co robić całymi dniami tylko opowiadać o zaginionych księgach… Oczywiście pierwsza logiczna reakcja - jechać tam i jako pierwszy zdobyć "nagrodę za Rosę". Po to żeby przez głupotę magów nie ucierpiał nikt już jeden wielki mag KADEMu zginął. Nie chcę żeby znowu się takie coś powtórzyło. Dorotka była chętna jeszcze raz odwiedzić tą wieś więc… pojechaliśmy od razu. Stwierdziłem że biorę sprzęt anty-magowy standardowy… Nie spodziewam się nadmiernych kłopotów z obcymi magami zwłaszcza że będziemy grupą…


Z myśli wybranych Renaty Maus

Proszę, proszę… jednak moi demoniczni sojusznicy nadal są chętni do współpracy ze mną. Innymi słowy, w Sośnicowicach było skażenie wypaczoną rośliną magiczną i pokonali to jacyś magowie. Jeden z demonów, ten trzeci, nie został pokonany i odesłany do planu demonicznego. Skontakował się ze mną… a raczej ja z nim, używając czaru "demoniczny kontakt", dzięki czemu udało się nam dojść do porozumienia. Ja mu nie będę przeszkadzać, nawet pomogę, a on za to nie będzie przeszkadzać mnie. I powie mi dokładnie co, gdzie i jak. Dzięki temu jestem, podejrzewam, jedyną osobą wiedzącą gdzie się ta księga znajduje.
Ale tego dowiem się dopiero, gdy Uphalras uzyska odpowiednią moc. Jeśli mnie nie zdradzi. Ale nawet jeśli, mam plan alternatywny.
Stworzę fałszywą księgę. Ta księga będzie serią odczytywanych inskrypcji. Pierwsza jest prosta - przeczytaj kilka następnych stron. Druga jest nie mniej prosta - nie blokuj polem osobistym kolejnego czaru. I tak dalej…
Mam nadzieję, że uda mi się złapać jakiegoś maga. Ukryję się w oddalonym bunkrze.
Może i moja moc nie jest już tym co kiedyś… ale ci idioci nadal nie są w stanie się ze mną równać…


Z pamiętnika Kamili

Kto by pomyślał!… Julia Weiner tutaj? Nie, to już jest zbyt duży zbieg okoliczności! Kto u licha wypaplał, że tutaj leży sobie księga zaklęć i czeka na odnalezienie?! Nie życzę sobie tylu magów w mojej wsi! …muszę znaleźć jakiegoś nekromantę i sprawić, by ta wieś stała się ich grobem… a tak na serio, to co się tutaj dzieje?…
Nie chcieliśmy zostać rozpoznani przez Powiew Świeżości, a tu Julia raźno maszeruje do naszego domu… Ukryłam się a Tomek ucharakteryzował się na starego i gadatliwego kombatanta. Odciągnął ich, a mi udało się im załatwić nocleg u Myśliwskich w ogródku. Będzie można ich mieć na oku. Magowie Powiewu jeszcze dobrze nie doszli do miejsca swojego noclegu, a już u naszych drzwi stanął Kuba razem z Dorotką… Jeszcze raz wybrałam się na zwiady i tym razem przy strumyku znalazłam dziewczynę z motorem. Całkiem nieźle się urządziła.
I dzięki niej wiemy, gdzie w okolicy są włączone telefony komórkowe. Kuba jakimś sposobem zorientował się, że taka sztuczka jest możliwa - nas nie namierzyła. Za to znalazła kogoś jeszcze kawałek dalej, w bunkrach… Muszę to sprawdzić.


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

Heh… Powiew Świeżości :D Kto wymyślił taką nazwę :D A te ich ideały… Z oczywistych względów każdy będzie za czymś takim… ale mało kto pomyśli że nie można dawać WSZYSTKICH zaklęć… a brak możliwości dawania wszystkich zaklęć będzie oznaczał zaklęcia które gildia będzie miała a nie będzie dawała wszystkim… a to oznacza że warto Ją zaatakować. Jak do tej pory wszyscy uważali żeby nie dawać im zaklęć mających duże znaczenie strategiczne z 2 powodów:
- bo wszyscy wrogowie się go zaraz nauczą (_-_)
- bo nie muszą go ukrywać przed resztą świata czyli atak na PŚ jest całkowicie bezsensowny.
Postaram się utrzymać tą niepisaną zasadę…

Przyjechaliśmy wcześniej ale zauważyliśmy że "narzeczeni" mają towarzystwo więc nie przeszkadzaliśmy im aż sobie PŚ nie poszedł. Jedno muszę przyznać… ten Tomek ma styl… może marny i wieśniaczy… ale na pewno pomysłów mu nie brakuje. A co najważniejsze - jest groźny bo większość zaczyna go ignorować po kilku "wyskokach"… Poważny przeciwnik…


Telefon maga Srebrnej Świecy, Jonatana Wałkowca, do katowickiego oddziału Srebrnej Świecy

Halo? Zbig? Słuchaj, MUSISZ mi pomóc. Ci kretyni, moi podwładni mnie zostawili. Zniknęli w nocy. Wpierw zniknął Dominik, teraz Roman. Nie zostawiliby mnie samego… wiedzą, że mój gniew jest wielki. No przecież nie mogli się dowiedzieć, że po Zaćmieniu moja moc jest mniejsza niż ich!
Tak czy inaczej… potrzebuję posiłków. Dużych posiłków. Wezwij komando, cztery grupy po trzech magów. Terminusów. Niech znajdą moich znikniętych magów. Jeśli odeszli, pożałują. Jeśli nie odeszli… to ten co ich porwał, pożałuje jeszcze bardziej. Na pewno są tu jeszcze inni magowie, niemożliwe, że w internecie tylko myśmy przeczytali informacje o tej księdze…


Z pamiętnika Ash

Mrrr… dwóch magów było na wzgórzu. Tacy… prości byli. Szukali czegoś, najpewniej tej księgi na której wszystkim tak bardzo zależy. Swoją drogą, ciekawy patent - wykorzystywać zwierzęta jako agentów. Wyszedł z mody… trzysta lat temu? Cóż, Kłapacz był demonem, który starał się złapać i skrzywdzić biedną, niewinną nie-czarodziejkę, na oko szesnaście lat. Jaka szkoda, że to byłam ja… Ci magowie odgonili Kłapacza. Jakże rycerscy!…Jaka szkoda, że dziewczyna im się tak spodobała, że chcieli się troszeczkę z nią zabawić… Nie musiałam wiele pomagać. Odrobina przyjemności i parę kryształów Quark więcej. Hm… gdyby życie zawsze było takie proste…


Z pamiętnika Kamili

Renata!… Co ona tu robi?! I skąd ona coś wie?! Bo że wie, jestem dziwnie przekonana!… Powiedziałam im, że mamy jeszcze jednego maga w bunkrze, ale na razie nie mówiłam, kto to… Tomek by zaraz się rzucał. A ja chcę zobaczyć, co ona zrobi…
Kiedy szłam przez las w stronę bunkra okazało się, że wszystkie koty i psy zostały uwolnione spod zaklęcia. Najwyraźniej ten mag doszedł do wniosku, że nic mu nie pomogą… W lesie wyczułam zapach demona i znalazłam dwóch totalnie wyczerpanych magów, z których ktoś wyssał Quarki…


Z pamiętnika Anieli Cerekwickiej

Mój drogi pamiętniczku. Julia to potwór. Julia usłyszała coś o jakiejś magicznej księdze. Znalazła to gdzieś w internecie. Powiedziała, że to gdzieś pod Sośnicowicami i że będziemy jechali na rowerach. No… ok, może trochę zawaliłam, nie sprawdziłam gdzie to jest. Ale kto by wpadł na to, że ona chce jechać na rowerze tak daleko?! Moje biedne nóżki!… Nie dość że mi się sukienka pochlapała i wygniotła i prawie obcas mi się złamał, to jeszcze nóżki tak straszie bolały!… Dojechaliśmy na miejsce. Zupełnie nie wiedzieliśmy, gdzie możemy rozbić obóz. Zapobiegawczo wzięłam pieniądze, ale nie było żadnego hotelu, ani motelu, ani nic… Co to za miejsce jest?? Na szczęście Julia poszła do najbliższego domu zapytać o kierunki. Otworzył jakiś dobry człowiek. Weteran chyba bitwy pod Grunwaldem, taki stary dziadek. Strasznie gadatliwy, ale dobra dusza (i patrzył bardziej na mnie niż na Julię, więc chyba bardziej mu się podobałam). Okazało nam się, że on ma znajomych i będziemy mogli rozbić namioty w ich ogródku. Kochany dziadek! Oczywiście Julia, jak tylko Maks rozbił namiot, zaciągnęła nas do niego, obłożyła zaklęciem, że podsłuchiwało się zupełnie inne rzeczy niż mówiłyśmy i powiedziała, że najprawdopodobniej ktoś tu jest i że robimy tak jak oni by chcieli, ale na razie udajemy… kurczę, kto by jej słuchał. A Maks - Maks! zdecydował się wziąć jej słowa za dobrą monetę. Nigdy nie zrozumiem tych facetów. Wszędzie szukają wrogów.


Z "myśli wybranych" Tomka

Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Wpierw dwójka KADEMowców ruszyła za demonem znajdującym się w pobliżu magów na wzgórzu, tych wyssanych. Za przewodnika mieli kota Kami. Ja zostałem… i w samą porę, bo patrzę: Julia Weiner - osoba która zna Kamilę. Na szczęście nie zna mnie, ale ja znam ją. Szybko przebrałem się za jakiegoś weterana, wziąłem ich na górę do pokoju i zacząłem opowiadać historie wojenne. W tym czasie Kami poszła zapytać u sąsiadów, Myśliwskich, czy by ich jakoś nie przenocowali. Na Boga, jedna dziewczyna przyjechała na wysokim obcasie i w sukience! To gdzie ona myśli, że jedzie?
Kiedy udało się umieścić tą trójkę z Powiewu u Myśliwskich, zaraz potem wszystko zaczęło się rozsypywać. Dostałem komunikat, że śledzą tego demona w lesie i dowiedziałem się, że tam jest jakaś fioletowowłosa dziewczyna. Potem przestałem otrzymywać komunikaty co tam się dzieje, tylko skupiłem się na Kami. Ona mi się rozsypała. Co za idiotyczny pomysł, przybrać takie imię!


Z raportu Doroty Michaś dla Marty Szysznickiej

…Napotkaliśmy czarodziejkę Academia Daemonica o imieniu Ash. Pragnęła odnowić kontakt z kol. Urbankiem, ale ten zdecydował się nie wchodzić więcej w wymuszone interakcje z jej strony. Wyglądało na to, że Ash nie przyjęła tego za dobrze. Wdali się w kłótnię, po czym stanęło na tym, że od tej pory są na stopie mniej więcej wojennej. Dowiedziawszy się tego, zdecydowaliśmy się zabrać nieprzytomnych magów, wyssanych z kryształów Quark z powrotem do mieszkania naszych dwóch tymczasowych sojuszników…


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

Ech… czyli mam problem… pojawiła się Ash… I to Ash która ma ochotę na małe co nieco… Cóż… nie pamiętam jak to do końca było… ale wiem ze na pewno nie pożegnałem się z Nią… kto mógł uwierzyć ze jak pojedziesz do domu…. nie istotne… nie będę się tutaj żalił. Wracając do Ash. Stwierdziła ze czas wrócić do dawnych czasów tak jakby nic się nie zmieniło… A niestety zmieniło się. Poprzez niektóre plany muszę BARDZO OTWARCIE być przeciwnym AD w związku z czym sypianie z jedna członkinią tej gildii… odpada całkowicie _-_. Zwłaszcza jeżeli miałem z ta osoba dobry kontakt wcześniej. Poza tym - wiem ze demony urządziły sobie zabawę… _-_ Kto dorwie Urbanka dostanie kupę quark _-_. Chyba nie maja co robić na tym cholernym planie demonicznym… Ale muszę przyznać jedno… Warto teraz mieć kupę problemów jak sobie człowiek przypomni kulące się demony PRZED Zaćmieniem :P Nic to… W skrócie Ash delikatnie się zgniewała na sama probe odmowy i odkopaliśmy… nóż wojenny?


Z "myśli wybranych" Tomka

Uśpiłem ją. Wpierw ją trochę uspokoiłem, a potem udało mi się ją uśpić. Musiałem rzucić odpowiednie zaklęcia. Znowu. Te same, co po tym, kiedy ten potwór zmusił ją do zabicia go. Przynajmniej ją trochę uspokoiłem. Pół godziny później wparowuje mi ten gość z koleżanką i wtaszcza dwóch nieprzytomnych magów, po czym wrzuca ich do piwnicy. OK, wypytałem, co to za jedna i okazało się, że to defilerka Academii Daemonica. Dziewczyna niebezpieczna i ponad wszelką wątpliwość nie mająca nic wspólnego ze sprawcą Zaćmienia. Powiedziałem im mniej więcej prawdę dotyczącą tego, co się stało podczas Zaćmienia. Powiedziałem im, że Ash bardzo skrzywdził biedną Kami. Będzie spać do rana, przez co nasze oczy są wyłupione. Nie mamy już kotów.
Chwilę później, KADEMowiec wyszedł w las, szukać jakichś nowych śladów. Nie wiem, czy dotarła do niego wiadomość Kami, że najprawdopodobniej jeden z magów SŚ zdążył zniknąć, przynajmniej z perspektywy jego mistrza i drugiego maga. Tak, czy inaczej, poszedł, a ja zająłem się Kami.


Dyskusja Renaty Maus z unieszkodliwionym Dominikiem

- Witaj w moim skromnym pałacu. Wiem, że ten bunkier nie wygląda zbyt zachęcająco, ale przez pewien czas musisz tu, niestety, przetrwać.
- Kim jesteś? Dlaczego mnie porwałaś?! Nie wiesz, kim jestem?!
- Jesteś magiem Srebrnej Świecy i zaraz będzie cię szukać cała gildia… czy o to ci chodzi?
- Tak!
- Zdaję sobie z tego sprawę, "kolego". Pozwól, że się przedstawię. Nazywam się Renata Maus. Patrząc po twojej minie widzę, że słyszałeś już o mnie.
- …czego chcesz?
- Na razie? Pójdziesz ze mną. Będziesz mi lojalny i będziesz się bał mnie bardziej, niż swego mistrza, swej gildii i swej mamy. Na razie zacznijmy od tego, że tu trzeba posprzątać, ten bunkier jest strasznie brudny.
- Chyba żartujesz. Nie zmusisz mnie do zdradzenia gildii!
- Czyżby…?


Academia Daemonica, opowieść Kłapacza w barze demonów

Ja siedzieć na gałąź. Ja widzieć Urbanek. Urbanek iść i słyszeć głos. To być mag. Mag szukać kumpel Dominik. Mag znaleźć drzewo z dziuplą. W dziupli leżeć kumpel demon. Mag gupi. Wziąć księgę i zacząć czytać. Demon przeczytać mag. Mag paść na ziemię i być marna. Wielka Urbanek - hehe - gonić księga, a księga zwiać w drzewa. Mądry kumpel demon. Moja już wiedzieć i chcieć powiedzieć pani Ash. Ale to być Urbanek. Podobno wielka tępiciel demon. Więc moja gardzić. Moja pokazać się Urbanek, pokazać palcem, wyśmiać i znieważyć. Urbanek wściekła, moja pokazać język. Ash mieć go jak chcieć. Moja znieważyć jeszcze raz i pójść.


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

_-_. Niektóre demony już w ogóle nie maja rozumu… Siedzi taki na drzewie wskazuje na Ciebie palcem i się śmieje. Pomachałem mu a ten zaczął uciekać… CZEMU TO DO KNEDZY MIAŁO SŁUŻYĆ? _-_ Ale dobre było to ze widziałem maga. Mag przeczytał książkę i koma… zeżarty totalnie… Ech… Dobrze ze był pierwszy - jeżeli mnie by tak coś pojechało… i do tego ktoś by to widział… Kurde tyle wypracowanej reputacji poszło by w cholerę… To by byla taka druga Bożą Kró… nieważne… To był zapomniany relikt Sabinki… NIE ISTNIEJE JUŻ!!! upewniłem się że ŻADNA KOPIA nie przetrwała…


Z pamiętnika Kamili

Wczorajszy dzień to chyba drugi najgorszy dzień w moim życiu… Już kolejny od czasu, kiedy poznałam Kubę Urbanka… Nie obchodzi mnie, komu daje się przelecieć i jak jest łatwy, ale dlaczego, na litość, przybrała takie imię… Przyznaję, spanikowałam. Przez chwilę myślałam, że on wrócił… Każdy by spanikował.
Tomek jest taki kochany. Domyślam się, co on sam musiał czuć. Ale kiedy Jakub tak od niechcenia rzucił coś w rodzaju 'Co za spotkanie, Ash', po prostu spanikowałam. Chciałam uciekać gdzie pieprz rośnie, i nie mogłam się ruszyć. On nie powinien już żyć! <dużo skreśleń> Sama go zabiłam… <ostatnie słowa napisane na zaschniętym korektorze> Tak, ja go zabiłam. I nie ma co temu zaprzeczać.
Tomek… nie pamiętam dokładnie, co się potem działo. Wiem, że mnie uśpił. Jestem mu wdzięczna. Żałuję tylko, że oni to widzieli…


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

nie! Nie! NIE!!! No co do jasnej anielki jest z Ta Kamila… Rozumiem - trudna przeszlosc. Rozumiem - problemy z dawnymi wrogami. Ale jezeli ja bym na kazdorazowe wspomnienie imienia EWA mial wpadac w HISTERIE to kurde… no po mnie. Samobojstwo normalnie popelniam. Rozumiem ze mogla miec zdecydowanie trudne chwile ale… nie no po prostu nie. Zdjeta kompletnie z akcji. I oczywiscie czyja wina? "Tego kolesia z KADEMU ktory przyprowadza szalonych znajomych o dziwnych imionach i psuje mi moje sielankowe zycie". Kurde - jezeli ode mnie to bedzie zalezalo to wiecej nie zepsuje Jej humoru wlasna obecnoscia. NIGDY wiecej. Tego zycze i sobie i Jej.


Z "myśli wybranych" Tomka

Kami jest silna. Wyszła z tego. Okazało się, że gdy wysłała kota, mag SŚ nie miał ani jednego ze swoich podwładnych i dzwonił do szefa terminusów SŚ, a mag w bunkrze zniknął. Powstał problem. Okazało się, że tym magiem była Renata. Nie wiem, czemu Kami tego nie powiedziała wcześniej, zająłbym się tym. Tak, czy inaczej, zdecydowaliśmy się rozdzielić. Ja i Urbanek poszliśmy do maga SŚ. Kami i Dorota poszły za śladami Renaty. Gdybym wiedział wcześniej, poszedłbym z Kami. Mogłoby to się inaczej potoczyć.


Z pamiętnika Anieli Cerekwickiej

Nienawidzę rowerów… po prostu ich nienawidzę! Mam poobcierane nogi, wszystko mnie boli i ogólnie wszystko jest źle. A Julia, jak to ona, ma świeeeeetny humor od rana!… Z samego rana wymyśliła sobie 'Tak, pedałujemy do tej leśniczówki i ją przeszukamy' Zupełnie, jakby już cała horda magów tego nie zrobiła! Ale nie, 'bo może oni coś przeoczyli, a my to znajdziemy'. Za kogo ona nas ma?! Jeszcze rok temu nie wiedziałam, że magia istnieje… Ha! Ale to nic, bo przynjamniej było coś fajnego. Jechaliśmy sobie powoli. Prosiłam o postój, ale ani Maks, bo na Julię już nie liczę, nie zgodzili się na postój tak szybko. W końcu mieliśmy postój. I wtedy zobaczyłam coś niesamowitego! Leciał jakiś gość w kolorowym płaszczu przodem, ucieka, za nim lecą pszczoły, a goni go taki typowy wieśniak z taczką i wrzeszczy <Oddawaj mi pszczoły, złodzieju!> ! To było takie psychodeliczne! Ale nadal nie było warte tego wszystkiego.


Z "myśli wybranych" Tomka

Hm… co by nie mówić, Kuba Urbanek ma styl. Idziemy z tą cholerną taczką, na której leży unieszkodliwiony mag, i przed nami jadą na rowerku magowie PŚ. Przegoniliśmy ich specjalnym skrótem, gdy zrobili sobie postój. Lecimy dalej, i oni ruszyli. A jakkolwiek nie jesteśmy szybcy, silni i wytrwali, to roweru nie przegonimy. Schowaliśmy się w krzaczorach, czekaliśmy aż przejadą, ale nie minęło dziesięć minut a oni znowu zrobili postój. No tragedia… Odstawiliśmy numer z taczką. Nikomu nie powiem, co to było. Nigdy.


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

Kurde :D to bylo po prostu boskie :D jezeli kiedykolwiek sie do tego przyznam to strace wszelkie powazanie ale… po prostu to bylo super :D odwalilismy pierwszorzedna wioche :D taka ktorej NIKT PRZEDTEM chyba w tej wsi albo nawet w calej okolicy nie zrobil :D Ja zmienilem moj plaszcz w oczobijny, iluzja pszczol za mna, leb a'la klaun i biegne jodlujac, a za mna biegnie Tomek z taczka w wiesniackim stroju i krzyczy ze mam wracac oddac Jego pszczoly :D no nurde… gdybym mial aparat to bym zrobil zdjecie tej grupki :D Prawie sie z roweru zwalili :D Trzeba to kiedys powtorzyc :P


Z raportu Doroty Michaś dla Marty Szysznickiej

…Poszukiwania maga - renegata nie powiodły się z uwagi na niespodziewaną przeszkodę ze strony AD Ash. Pojawiła się przed nami, dając do zrozumienia, że nas widzi. Sama byłabym w stanie jej ominąć, ale nie mogłam zostawić mojej towarzyszki samej. Zdecydowałam się więc dowiedzieć, o co Ash chodzi. Gdy do niej podeszłyśmy, za nami pojawiły się dwa demony. Ash powiedziała, że żąda spotkania z kol. Urbankiem w tej chwili. Powiedziałyśmy, że się spieszymy, i że on jest w innym miejscu. Niestety, czarodziejka Academii zdecydowała się wziąć nas jako zakładniczki, żebyśmy nie mogły się ruszyć, dopóki kol. Urbanek się nie pojawi. Powinnam być w stanie poradzić sobie z demonami lub Ash, ale z oboma jednocześnie nie mogłabym walczyć. Co gorsza, Ash była na zbyt bliskim dystansie. Nie znając potencjału bojowego swojej towarzyszki byłam zmuszona zaakceptować żądania Ash, by moja towarzyszka nie ucierpiała. Udałyśmy się do bunkra leżącego dość daleko od naszego celu i czekałyśmy na pojawienie się kol. Urbanka.


Z pamiętnika Kamili

Ta cała 'Ash' nie dorównuje do pięt oryginałowi. Może on i był zły, ale ona to czysta wariatka! Najpierw pokazuje się i całą sobą mówi 'widzę was'. Kurczę, mogłam ją ominąć. Szkoda, że wcześniej na to nie wpadłam, Renata by nam nie uciekła. Ale to i tak nic nie zmienia. Może ja bym uciekła, ale co z Dorotką?… Nie mogłam jej zostawić. A potem, jak tylko do niej podeszłyśmy, ta świruska rzuciła się na mnie z nożem! Co to ja jestem, Urbanek?! Na szczęście Dorotka zablokowała cios. Przyznaję, nie spodziewałam się tego zupełnie, i nawet gdybym próbowała go uniknąć, to i tak by mnie zraniła. Teraz już wiem, co z niej za ziółko. Kiedy jej cios trafił w tarczę Dorotki, specjalnie, z mocno spóźnionym refleksem zrobiłam krok w tył. Nie musiałam się szczególnie wysilać, żeby zrobić duże oczy… Niebezpieczna psychopatka! 'Zabrali mi zabawkę, to teraz wy cierpcie, ja zabiorę wasze!' Mamusia jej nie kochała? Starszy brat zabawki z wózeczka wykradał? Jak jakiś trzyletni dzieciak! Tyle, że dzieciom nie daje się do ręki noża, i demony też ich nie słuchają. Fajna ta ich akademia… No i wymyśliła sobie, że nas 'do niewoli' weźmie. Najgorsze jest to, że nie mogłam nic zrobić…


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

No i znowu… Ash sie pojawia… i… bierze w niewole Dorotke i Kamile… Nie dziwie sie ze Dorotka nie chciala walczyc. Po poprzedniej reakcji Kamili nie ryzykowalbym walki zwlaszcza ze Ash miala swoje 2 demony. Nic to. Zdecydowaly sie czekac na nasze przyjscie. Pobieglismy do maga, rzucilismy miechem (nie przeklenstwami _-_ na taczce byl ten uspiony mag SS), powiedzielismy co chcielismy (wojna KADEM, AD. Wybaczcie ale nie nasza wina. A maga porwal ktos inny. Aktualnie badam sprawe), no i w dluga. Ale nie za szybko… oszczedzam sily na walke… mam gorzej niz przene… Mam przegwizdane :/


Z "myśli wybranych" Tomka
Obowiązek czy serce - czasem trudno wybrać. Kami kazała mi się tym zająć, powiedziała, że jest bezpieczna. Mój towarzysz też zaręczał, że nic się nie stanie. Ale sam był zaskoczony takim działaniem tej kretynki. W rekordowym tempie udaliśmy się do maga SŚ, wyrzuciliśmy z taczki jego podwładnego, i wyjaśniliśmy, że drugiego staramy się odzyskać, że jest w rękach trzeciej strony. Łyknął to, więc polecieliśmy szybko ratować Kami. Jest niby z nią ta terminuska…


Drugi telefon maga Srebrnej Świecy, Jonatana Wałkowca, do katowickiego oddziału Srebrnej Świecy

Zbig, sorry. Nie przysyłaj tych terminusów. Ci kretyni wpadli w wojnę między KADEMem i AD. Tak, odwiedził mnie mag KADEMu. Tak, mi też się to nie podoba… ale teraz KADEM jest większy od nas. No tak. Podobno Dominika dorwał ktoś jeszcze inny. Nie, nie wiem kto, mag KADEMu nie raczył mi tego powiedzieć. No za kogo ty mnie masz? Jasne, że tego tak nie zostawię… poproszę o pomoc, jasne. Atak na jednego członka Srebrnej Świecy to atak na wszystkich… Tak, wiem. Ale nie wygląda mi to na intrygę Ćwierkały. Nie, nie sądzę, by on się tak daleko posunął. Tak, przedyskutujemy to. Tak, wracam jak najszybciej się da.


Academia Daemonica, opowieść Kłapacza w barze demonów

Nasza czekać w bunkier. Krzyk gadać, moja się śmiać. Wtedy przyjść Urbanek, pani Ash wyjść. Pani Ash pół-demon. Być sexi. Ona bić się z Urbanek. Ona mieć noże, on mieć zbroja jak chitynowy żuk ścierwniak. Ona nie ranić. On ją zdzielić pałka i rzucić bomba. Ona wylecieć, poszybować lot kosząca. On teleportować i zostawić bomba. Ona zużyć wszystkie Quark. Zmienić wygląd na bardziej sexi. Zaryć w gleba. Żreć piasek. Ona ciężka ranna. Urbanek pójść sobie. Nasza podejść, użyć Quark portal i zniknąć. Ash dostać w dupa. To fajne. Hehe.


Z pamiętnika Kamili

Ten cały Urbanek jest niewiele lepszy od tej psychotyczki. No dobrze, ona pierwsza zaatakowała. Ale jak można najpierw wysadzić kogoś w powietrze cholernym granatem, a potem, kiedy już dziewczyna przeorała pół lasu, podejść i zamiast pomóc, opryskać ją gazem usypiającym??
Nie chcę o tym pisać, bo jeszcze będę musiała uznać ten dzień za kolejny najgorszy w swoim życiu i zacznę wychodzić na zgredę.


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

nigdy… Nigdy… NIGDY NIE ZROZUMIEM KOBIET T_T I to nie tylko o Ash mi chodzi… o WSZYSTKIE _-_. Wpierw przyszedlem i sie zaczela walka z Ash… Ale za to jaka walka. Pierwsze probowanie sil, pierwsza wymiana ciosow od razu pokazala - Ash uwaza mnie za mieczaka a ja Ash uwazam za dobrze wyszkolonego wojownika AD. Tutaj mam przewage. Jedno musze przyznac Ash - niewazne czego nie robi robi to apetycznie :3 nawet bardzo :3 Nawet jak widzisz noz lecacy w twoja strone to on i tak kusi do… :3 niewazne :3 potem gdy przyszla pora na bardziej efektywne rzeczy udalo mi sie palka porazic Ja pradem w noge za co otrzymalem prezent - z moich plecow wystawal sztylet o_O. Ale oplacalo sie - byla oslabiona. Myslalem ze zrozumie ze to juz koniec walki… Ale dopiero teraz zaczela dzialac na serio - zaczela latac i atakowac pikujaco. Coz… Walczac juz kiedys z podobnym przeciwnikiem odpialem flashbang… wyciagnalem zawlecze… i insta-teleportowalem… Najskuteczniejsza obrona w tym wypadku… Ash niestety nie chciala sie poddac… Zjadla quarki i zmianila sie w bardziej demoniczna forme… bardziej apetyczna :3 kurcze… ona ma styl… a ja ten styl lubie :3. W kazdym razie… miala pecha. po wybuchu flasha odrzucilo Ja delikatnie (musiala byc bardzo lekka…) i zaczepila noga o galaz… Ja do takich widokow jak ona gdy juz walnela o ziemie jestem mniej wiecej przyzwyczajony… ale reszta… zbladla… Coz… Nie byla to udana walka. Oboje bedziemy czuc ze to nie bylo to :/ Mam nadzieje ze Ash mi to wybaczy. Ona jest inteligentna - bedzie wiedziala ze mnie zignorowala i ze nie planowalem czegos takiego… Ale niesmak pozostaje. Dla pewnosci ze nie wstanie i nie bedzie WCIAZ chciala walczyc uzylem gazu usypiajacego… Nie mam jak Jej ogluszyc w inny sposob. Wiec co? Oczywiscie wszyscy stwierdzaja ze jestem okrutny, zly, bla bla bla… Jaaasne. Wiec mowie - popilnujcie Jej a sam biegne do Trabanta. Sam leczenia nie mam a od Norberta mialem plyny leczace. Po 30 minutowym biegu prawie wypluwam watrobe a tam co? Towarzystwo siedzi i mowi "demony zrobily cos i wziely Ja i sobie poszli"… Myslalem ze ich zamorduje… Mowilem popilnujcie ide po cos do leczenia! MOWILEM!!!!


Z raportu Doroty Michaś dla Marty Szysznickiej

Wznowione poszukiwania maga - renegata odbyły się już w pełnym zespole. W bunkrze, w którym pierwotnie ów mag się znajdował, odnaleźliśmy brudną męską podkoszulkę i brudne męskie majtki, służące najprawdopodobniej do zmywania podłogi, ścian i doprowadzenia bunkra do porządku.
Do bunkra prowadziły też ślady. Osoba, która tu przyszła, nie miała towarzysza. Innymi słowy, wyglądało to tak, jak gdyby zaginiony mag o imieniu Dominik przybył tu o własnych siłach, po czym został pokonany przez maga - rengata. Moje doświadczenie sugerowało mi obecność magii mentalnej, która to możliwość została potwierdzona przez towarzyszkę Kamilę. Podążając za śladami teleportacji, dotarliśmy do dość ruchliwej szosy, gdzie ślad się urwał. Ślady na ziemi wskazywały na spokój ze strony czarodziejki - renegata i nerwowe dreptanie towarzyszącego jej maga. Ślady wskazywały na to, że nie czekali bardzo długo, ale gdyby AD Ash nas nie powstrzymała, powinnyśmy być w stanie dogonić czarodziejkę - renegata. W danym momencie misja została zawieszona z uwagi na niemożność kontynuowania i wróciliśmy do obserwowania PŚ. O dziwo, okazało się, że oni odnaleźli poszukiwanego przez nas demona.


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

Spoko - zwiala ta cala Renata. Szkoda - gdybym wczesniej wiedzial ze to jest niebezpieczna osoba i ze mogla miec cos wspolnego ze zniknieciem tamtego maga to poszedlbym gdy Kamila byla w komie. Niestety nie wiedzielismy o tym wczesniej a teraz to juz po frytkach - Ash zwolnila za bardzo nasze tropienie. Nic to - SS bedzie bardzo niepocieszona… ja tez bo juz sie w to uwiklalem. Musze Ja znalezc i sprowadzic tamtego maga. Ciekawe czy jest kompetentny czy raczej jak ten drugi…


Z "myśli wybranych" Tomka

Cholera! Cholera, straciliśmy Renatę! Porwała jakiegoś kretyna ze Srebrnej Świecy. Nie ma nauczyciela, nie ma mocy, a jednak ciągle potrafi wywyinąć jakiś cholerny numer! Dobra jest. Kami wyczuła w tym lesie jakieś miślęgi. Chwilkę zaczęliśmy dyskutować, szukamy księgi na własną rękę czy coś… Kami chciała pójść do miślęgów, zobaczyć, może coś one widziały, jakiś ślad… Ogólnie nikt nie wiedział, co robić, a chciałem na moment oderwać się od tych magów z KADEMu. Kurczę, dla mnie to było bardzo brutalne. Ja nie umiałbym tego zrobić dziewczynie. Nawet Renacie. Niestety (a może na szczęście) PŚ coś znalazł, i KADEMowcy zdecydowali się pójść do nich. Nie chciałem, żeby to się powtórzyło, zdecydowałem że pójdziemy za nimi. Kurczę, ci z Powiewu są bardziej zagubieni niż pamiętam sprzed Zaćmienia. Jeden taki Urbanek i mogą być ciężko pobici, albo… sam już nie wiem. Niby normalni, ale zaraz potem coś takiego…
Jak miałbym obronić Kami przed nimi?


Z pamiętnika Anieli Cerekwickiej

Łał! Maks jest taki dzielny! Faktycznie, znaleźliśmy ślady, wyszliśmy na polanę i znaleźliśmy kamień, i pod tym kamieniem była księga w takim dole. Chciałam ją wziąć, ale Julia powiedziała, że to groźne i wzięliśmy ją w worek. Tam w ogóle był kot i syczał i był taki groźny i tak dziwnie się zachowywał. A potem księga ożyła i zaczęła latać. Była przygwożdżona do ziemi, i ona tak się szarpała i nie mieliśmy czarów bojowych. Nikt z nas nie umie walczyć! Ale wtedy Maks, bohater, wziął taki kamień i zaczął ją bić i ją bił i bił i bił aż przestała się ruszać. I… A Julia zbadała, że to demon jest. Czyli że to nie księga, ale na pewno to nie jest przypadek. Ale ten kot patrzył na nas ciągle i wtedy z krzaków wyszedł taki mag. Wyglądał groźnie bo miał taką zbroję.


Z rozmowy Maksymiliana z koleżanką z PŚ, Marysią

Ciekawe… ten mag był uzbrojony po zęby. Młody chłopak, mniej więcej w moim wieku. Ale na pewno miał pistolet i pancerz. Chyba kevlar… nie znam się na tym. Powiedział, że ta księga musi trafić w ręce KADEMu. Powiem Ci szczerze, że się autentycznie bałem, że będziemy musieli z nim walczyć. Na szczęście Julia negocjowała. Ech… znowu nas załatwili. Odwaliliśmy czarną robotę, znaleźliśmy księgę, namęczyliśmy się, i, jak już byliśmy o krok od sukcesu, pojawia się mag jednej z wiodących gildii i mówi nam 'nie wolno'. Jakie niby oni mają do tego prawa? Przesłuchaliśmy demona. Wspólnie. Powiedział, że ta księga należała do maga, który w tej chili nie żyje. Ten mag na pewno nie pochodził z KADEMu. Prędziej z tej Srebrnej Świecy, o której mi mówiłaś. I co? Nie było ani słowa o oddaniu choćby jednego z tych zaklęć. Tyle, co się udało się uzyskać to to, że być może jakieś zaklęcia zostaną przekazane Powiewowi Świeżości. I że ten wojownik - przedstawił się jako Jakub Urbanek - pomoże nam w jakimś zadaniu czy dwóch, kiedy będziemy potrzebowali. Osobiście nic do KADEMu nie mam. Zarówno KADEM jak i AD pomogły nam, dały nam kilka zaklęć i ich magowie czasami przychodzą nam pomóc, tak oficjalnie. Ale to uważam za skrajne chamstwo. Po prostu nie powinno tak się robić.
Aha, teraz najlepsze. Aniela patrzy na niego, i 'Łał!'. No ręce mi aż opadają…


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

Hmmm… zgodnie z zasada ze nalezy zrobic takie wrazenie zeby wrogowie nie chcieli walczyc poszlo mi perfekcyjnie. Okazalo sie jednak ze nie do konca byli to wrogowie ;) Coz… calkiem ciekawy pomysl - pojawiam sie ja a dowodca od razu mowi 3 komendy defensywne. Problemy sa 2:
-gdybym wczesniej sie nie dowiedzial co to jest PS to przygotowalbym sie do obrony modliszki… A te zazwyczaj bardzo szybko zmieniaja sie w kontre… chyba jestem przewrazliwiony pod zwzgledem obrony -_-''''
-pokazuje od razu kto jest dowodca i tego sie zawsze atakuje jako pierwszego…
Pomijajac jednak to zaczelismy rozmawiac. Podoba mi sie ta Julia - boi sie czy sie nie boi negocjuje twardo. Niewazne co jest wazne jakie wrazenie robisz. Ten caly Max tez mi sie podoba - porzadny koles. Nie poddaje sie od razu i ma wole walki. A Aniela? Ladna ale troszke niedostosowana do eskapady ;) Ale zdecydowanie interesujaca osoba ;) Mowiac krotko - obiecalem tyle ile moglem zeby nie byli oszukani, ale nie moglem obiecac im zaklec… Nie jestem w stanie powiedziec co jest w ksiedze. Pewnie czuja sie oszukani ale… Nie oni walczyli z Rosa, nie oni stracili towarzysza z gildii z powodu czyjejs glupoty. Chociaz pewnie tego nie rozumieja bo nie znaja faktow.


Z pamiętnika Kamili

Jak to dobrze, że każdy, o kim wiedziałam, dostał swojego kota - strażnika.
Naprawdę zaniepokoiłam się o Julię i pozostałą dwójkę, kiedy znaleźli tą księgę, zwłaszcza, że pasowała wyglądem do tego, co przeczytało tego maga ze Srebrnej Świecy. Ta mała, chyba Alicja czy Aniela - strasznie porywcze dziecko - chciała się od razu zabrać za czytanie. Cóż było robić… Wyskoczyłam i ze zjeżonym futerkiem zaczęłam syczeć na tą księgę… Ech… w takich momentach to dopiero doceniam Tomka - on nawet trochę mowę ciała kota potrafi oczytać, a tu musiałam jakoś przekazać ostrzeżenie tej trójce dwunogów. Szczęśliwie, Julia stanęła na wysokości zadania, a i ten Maks jest nie w ciemię bity. Przede wszystkim Julia zidentyfikowała księgę, jako demona, co potwierdziło moje podejrzenia. Co prawda, kot chyba trochę przestraszył tą trójkę, bo obserwowali go poderzliwie przez cały czas, ale kiedy wyciągnęli worek, odsunęłam się i pozwoliłam im złapać tą księgę. Ależ to się zaczęło wyrywać! Maks znów wykazał się szybkim myśleniem. Choć nikt z nich najwyraźniej nie miał zaklęć bojowych - albo rozsądnie, nie rzucał czarów na nieznaną magiczną księgę - walił w nią kamieniem tak długo aż się uspokoiła. _-_U
Zaczęli radzić co z tym zrobić i na to wyszedł Kuba Urbanek i po prostu im oznajmił, że nie mogą zatrzymać tej księgi… Wspólnie przesłuchali demona, po czym zaczęły się negocjacje. Muszę Julii przyznać, że mimo, że najwyraźniej trochę się Urbanka bała, negocjowała jak lew.
Trochę się zastanawiałam czy się ujawniać w chwili, kiedy sytuacja została opanowana, jednak Julia wciąż była trochę niepewna… Nie mogłam jej tak zostawić, więc wyszłam.
Mówiąc szczerze, nie sądziłam, że się na mój widok ucieszy, ale chyba uznała, że skoro współpracuję z Urbankiem, to są większe szanse na dotrzymanie warunków umowy pomiędzy nimi… Oczywiście wyjaśniłam, że ten kot to moje stworzonko i miał ich ostrzec… Przynajmniej już się go nie bali.


Z "myśli wybranych" Tomka

Ha! A jednak miślęgi! Kami - jak zwykle - miała nosa. Demon okazał się być więcej niż pomocny po zmiękczeniu kamieniem i otrzymaniu kilku kryształów Quark, by wzrosnąć w moc. Opowiedział, jak to trzej demoniczni bracia przybyli zwabieni polem Rosy i żywili się nim. Dwaj byli głupi i zaatakowali nas, jeden nie. Ten jeden przez kontakt z innym demonem zamieścił ogłoszenie w internecie o tej księdzie, w kilku portalach. Magowie zaczęli się zbierać, a demon miał nadzieję na złapanie kilku prostych ofiar. Nawiązało z nim kontakt dwóch magów. Jeden niedawno, to właśnie ta pseudo - Ash. A druga, dużo wcześniej, to Renata. Użyła specjalnego zaklęcia do tego celu. Zaklęcia sprzed Zaćmienia, które musiało być nauczone przez demona lub maga uczonego przez demona. Albo Renata ma wsparcie ze strony jakiegoś demona, a może w jej rodzie ktoś przekazał takie zaklęcie, grunt, że to ważna informacja. Demon zaprowadził nas do miejsca, w którym ukrył księgę po drugiej stronie szosy, wcale nie tak daleko od miejsca, w któym zniknął ślad Renaty. Kami znalazła tam ślady miślęgów. Księgi oczywiście nie było… W tym momencie magowie KADEMu od sprawy umyli ręce… Cieszę się jednak, że nie użyli swojej standardowej metody 'zniszczmy, wymuśmy wszystko'. Nie było to proste, ale Kami udało się nawiązać (w formie kota) kontakt z wodzem miślęgów o typowym dla nich imieniu Wielka Czipsa. Zrobiliśmy mu ładny, efektowny tron (ładny = bardzo się błyszczy) i wymienił księgę na ten tron. Jestem naprawdę szczęśliwy z tego powodu, że przynajmniej miślęgi nie ucierpiały. W sumie… to poza tą czarodziejką z Academii Daemonica nikomu nie stała się krzywda w wyniku działań magów KADEMu, a Powiew Świeżości… cóż, mieli takie rozkazy. Muszę przyznać, że ten, Urbanek, robił co mógł, by to w miarę cywilizowanie wyglądało. Ciągle jest niesmak, ale czego się spodziewać po dużej gildii.


Ze słów Kuby Urbanka zapisanych przez przydupasów liczących na względy

TAK!!! To jest to! :D Kamila w tym po prostu wymiata :D To jest Jej zyciowe powolanie :D ROZMOWY Z MISLEGAMI :D:D:D A co sie stalo? Okazalo sie ze ksiege ukradly mislegi… Co to jest pytacie? Nie mam najmniejszego pojecia. Ale wiem ze ukrywaja sie przed ludzmi, ja sie z tym nigdy nie spotkalem a Kamila ma z nimi juz pewne doswiadczenia. W tym wypadku po prostu stwierdzilem ze zostawie Jej zabawe z mislegami samej… Wybaczcie ale nie widze mozliwosci zebym z Nimi rozmawial… w koncu boja sie ludzi a ani niewidzialnosci nie mam ani iluzja zbyt wiele nie chce mi sie dzialac. Pozatym - dowiedzialem sie ze Kamila ma umiejetnosci negocjacyjne - dobrze sie tego dowiedziec. Zobaczymy - moze jednak nie jest z Nia tak zle jak mi sie zapowiadalo na samym poczatku. Nic to - udalo nam sie odzyskac ksiege kosztem wnetrza mojego plaszczu (ktory powiedzialem ze znalazlem gdzies w lesie :P:P )


Z pamiętnika Kamili

Na szczęście miślęgom nic nie grozi.
Swoją drogą, ciekawe czego chciał tamten osobnik… Jakub chyba nazwał go Venomkiss… czy jakoś tak. Nie spodobał mi się. Pachniał trochę wężem, ale było w nim coś jeszcze… Ten zapach trochę mi się kojarzył z Jego spojonymi…


Z księgi historii Powiewu Świeżości, Julia Weiner

Nie spodziewałam się, że to będzie aż tak udana wyprawa. Co prawda zarówno Maksymilian jak i Aniela byli rozczarowani, ale niesłusznie. Aniela ma ogromny potencjał, ale nie rozumie, że magia - nie, wiedza - wymaga pracy i pewnych poświęceń. Maksymilian natomiast mimo swej otwartości i bystrości nadal, obawiam się, nie do końca rozumie, jak działa ten świat. Poprzednio Rafał próbował zrobić Powiew w taki sposób, by stworzyć potężną, prężną organizację, konkurującą z takimi potęgami jak Akademia czy Srebrna Świeca. Zamiast skupiać się na projektach charakterystycznych, czasem niszowych, dążył do konfrontacji z innymi gildiami na polach, gdzie one były silne. Nic dziwnego, że mieliśmy wtedy problemy z Renatą Maus jak i wieloma innymi magami. A tak naprawdę naszą mocą jest miękka siła i otwartość. Jeżeli nie mamy nic, co warto zabrać siłą, co można uzyskać odrobiną dobrej woli, nikt nie będzie nas atakował, skoro tak czy inaczej mogą to osiągnąć w inny sposób. Jednak nastawienie to wiąże się też z pewnymi wadami. Niektóre zaklęcia wymagają dokładniejszych badań lub mogą być po prostu skrajnie niebezpieczne. Nie możemy ich trzymać dla siebie, bo ktoś może je po prostu chcieć od nas odbić, a my się nie obronimy. Nie uważam też za bezpieczne udostępnianie takich zaklęć. Innymi słowy, choć jestem rozczarowana nastawieniem KADEMu, nie mogę nie zrozumieć ich podejścia do problemu. Plus, negocjator ze strony KADEMu, Jakub Urbanek, naprawdę starał się złagodzić te warunki i osłodzić nam odsunięcie nas od tej akcji. Sądzę, że udało mi się osiągnąć pewien sukces w tych negocjacjach. Jakub Urbanek jest znany jako jeden z dwóch eksterminatorów KADEMu. Coś w stylu elitarnego żołnierza. Nie wiem, jak bardzo jest to zgodne z prawdą, ale pomoc kogoś takiego umożliwi nam zbudowanie przedmiotów, których normalnie nie bylibyśmy w stanie nigdy stworzyć, bo nie pokonalibyśmy problemów, które są z tym związane. Jednak może i to być największym sukcesem z punktu widzenia gildii, ale - tak po ludzku - bardzo cieszę się, że udało się nam spotkać z Kamilą. Okazało się, że ta prominentna czarodziejka Akademii Zaklęć żyje, ma się dobrze, i wciąż ma silną magię. Co więcej, Kamila była tak sympatyczna jak zawsze. Zaprosiłam ją, żeby wpadła zobaczyć, jak nam idzie w Powiewie, i się zgodziła. Ze wszystkich magów Akademii Zaklęć Kamila, Wiktoria, Irena, Ania oraz Tomek byli tymi, którzy pomogli nam najbardziej, i tymi, którzy nie tylko pomogli kolegom magom w potrzebie (co jak na okres przed Zaćmieniem wcale nie było zjawiskiem częstym), ale i byli naprawdę bardzo sympatyczni. Cieszę się, że znalazłam Kamilę. Samo to było warte pojechania w tamto miejsce.


Raport wewnętrzny Srebrnej Świecy nr. 4386672

Operacja pod Sośnicowicami okazała się być katastrofą. Gildia nie odniosła żadnego zysku z tej operacji. Co więcej, stan jednego z magów jest zły, drugi zaginął w akcji. Doszło do skonfliktowania licznych interesów różnych grup nacisku. Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, kto zawinił. Najwyższym priorytetm pozostaje pomoc zaginionemu magowi oraz wydobycie dodatkowych informacji od obecnego podczas wydarzeń maga KADEMu. Dodatkowo należy rozszerzyć program szkoleń dotyczących zachowań wobec nieznanych artefaktów. Rozkład i degeneracja Srebrnej Świecy musi się szybko zatrzymać, co może wymagać zmiany nie tylko kilku procedur, ale także szerszej mentalności.


Z pamiętnika Anieli Cerekwickiej

No to już mamy tą księgę, Julia jest zadowolona, Maks jest zadowolony… I wracamy autem! Łał, ten Kuba to jest taki prawdziwy wojownik, nie to co Maks. Wysoki, silny, taki wysportowany… Wygląda, jak gdyby trzy dni był bez prysznica (ale pachnie ładnie i nie jest brudny) Nie no, jest bardzo fajny. I nas podwiózł! Kurczę, chyba się nie zakochałam, nie?… Ech… żeby więcej było takich facetów…


Monolog Renaty Maus do absolutnie zastraszonego maga SŚ o imieniu Dominik

- Chaos… Zniszczenie… Rozpacz… Miłe uczucia, prawda? Nie wierzę, że cię to nie boli… ale przestanie. Zawsze przestaje.
- …
- Zabraliście mi wszystko. Teraz czas, żebym ja zabrała wam to, co mi się należy. Wiesz, w normalnych okolicznościach wyglądałoby to troszeczkę inaczej, prawda?
- Tak, Pani.
- Wiem, że jacyś magowie szli za twoim śladem. Chcieli cię uratować. Zawsze lojalna Srebrna Świeca. Tak lojalna jak wtedy, gdy zwrócili się przeciwko mnie i mojemu ojcu… Dominiku, magu Srebrnej Świecy, dasz mi wszystko, czego od ciebie zażądam…
- Tak, Pani.
- Wiesz, że już nie kontroluję cię zaklęciem. Że w dowolnym momencie możesz uciec. Czemu tego nie zrobisz?
- Pragnę tylko Ci służyć, Pani
- O, nie wątpię… tak, jak długo widzisz mnie, lub Altharaugla… *zwłaszcza* Altharaugla, podejrzewam. Ale bez obaw, twoja męczarnia się niedługo skończy. Na razie jednak zobaczymy, jak wiele chaosu mogę wprowadzić w Srebrnej Świecy… oraz jakich zaklęć możesz mnie nauczyć. Czy nadal masz wątpliwości co do zdrady gildii?
- Nie, Pani. Srebrna Świeca to Ty.
- Tak… Prawdziwa Srebrna Świeca - ta dowodzona przez ród adepta Mausa - to ja.


Z myśli wybranych Dominika, arcypechowego maga Srebrnej Świecy

O mój Boże… Nie modliłem się już kilkanaście lat… ale czas zacząć. Do wszystkich bogów jakich znam. I nigdy, nigdy, NIGDY nie przyzwę żadnego demona. Choćby nie wiem co… ona jest szalona. Całkowicie szalona. Ona jest… ona jest…
Renata Maus. Kiedyś ją widziałem, byłem Czeladnikiem a ona Terminatorem. Unikałem jak ognia. Przed Zaćmieniem. A teraz nie wiem skąd, ale wytrzasnęła multimackowego demona-gwałciciela. I on się jej wyraźnie słucha. I on chce mnie… on chce…
I między tym demonem a mną jest tylko ONA!!!
To typowy przypadek choroby psychicznej. Mamrocze do siebie… lub do demona. Tłumaczy mi swoje plany by tylko zaraz zmusić mnie do ich realizowania. Mówi coś o starej magii, o Srebrnej Świecy, że skończymy w ogniu, że osiągnęła transcendencję… ech. Mówi że jest królową i wszyscy mają jej słuchać. Jak długo mówię "tak, pani, tak, pani" nie jest źle, nic mi nie robi… mistrz MUSI mi wybaczyć, nauczę ją czego tylko będzie sobie życzyła.
Też coś… "nawet nie próbuj blokować moich czarów"… Heh… ostatnim razem jak instynktownie zablokowałem jej czar, demon mnie DOTKNĄŁ. W nogę, ale ZNACZĄCO. Już… już się nie odważę. Nauczę ją wszystkiego co chce, jak na razie nic mi nie jest… mam szalony plan, mam zamiar przekonać ją że jestem lojalny to mnie może wypuści.
Jak nie, muszą mnie znaleźć. Muszą!
Muszą mnie uratować. No przecież Srebrna Świeca nie zostawia swoich.
A ona… to wariatka. Totalna, kosmiczna wariatka.
Boże…
Za co…
Jedno mnie pociesza… Srebrna Świeca to my, nie ona. Nie ona.


Z raportu Venomkissa do Sariath

Nie mogło być lepiej. Potwierdzam obecność Kuby Urbanka. Wrócił. Widziałem go na własne oczy. Ash przyda się ta lekcja. Była zbyt pewna siebie. Przynajmniej wreszcie zacznie uczyć się tych tarcz, które jej kazałem. Co więcej, jestem dziwnie przekonany, że po tym, co ci niezidentyfikowani magowie widzieli, nie przyłączą się do KADEMu. Mam zamiar się upewnić, że tak będzie. Szkoda, że Ash nie zdobyła żadnych kryształów Quark, a co więcej, że kosztowała nas kilka na regenerację. Jednak uważam, że było to warte tej lekcji, którą dostała.
Mam zamiar rozpocząć operację "Phantasm".
Aha, zapomniałem wspomnieć… operacja "Judasz" zaczyna przynosić owoce. Ciekawe, co z tego wyjdzie…


Misja trwała 2 sesje, ~11 h. (podwójne PD)

PD:
- baza: 15 + 15 | Kamila: 30 + 8 | Kuba: | 30 + 9
- ekstra:
+0-1 za odnalezienie księgi: Kamila (1), Kuba (1)
+0-2 za dowiedzenie się skąd oni wiedzą: wspólne (2)
+0-1 za uzyskanie prawa do księgi przez te osoby którym te prawa chce się nadać: Kamila (1), Kuba (1)
+0-2 za uratowanie maga SŚ o imieniu Dominik przed Renatą: Kamila (0), Kuba (0)
+0-2 za wyratowanie PŚ od możliwej zemsty SŚ za zniknięcie Dominika: Kamila (0), Kuba (2)
+0-1 za humanitaryzm wobec ofiar demona / Ash / magów wszelakich: Kamila (0), Kuba (1)
+0-1 za odkrycie bazy miślęgów: Kamila (1), Kuba (0)
+0-1 za uratowanie miślęgów przed wyssaniem na Quarki / złym losem: Kamila (1), Kuba (0)
+0-1 za nie naruszanie życia miślęgów (dodatkowe): Kamila (1), Kuba (0)
+0-2 za przekonanie Powiewu tak, by nie byli 'oszukani' czy 'stratni': Kamila (1), Kuba (2)
+0-1 za odkrycie tożsamości tajemniczej dziewczyny na motorze: Kamila (0), Kuba (0)

Dramatis Personae

- mag: Kuba Urbanek
- mag: Kamila Maliniak

- vic: Ash Apostata
- vic: Amaranth, spojona
- mag: Renata Maus
- mag: Jonatan Wołkowiec
- mag: Ash, mag AD
- mag: Aniela Cerekwicka
- mag: Tomek
- mag: Dorota Michaś
- mag: Marta Szysznicka
- mag: Dominik
- vic: Kłapacz
- mag: Maksymilian
- mag: Marysia
- mag: Julia Weiner
- mag: Venomkiss
- mag: Sariath Travens

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License